minusy prowadzenia bloga - ciemna strona blogowania

Minusy prowadzenia bloga

Zapraszam Was na trzecią już część cyklu Ciemna Strona Blogowania. Dziś sobie pogadamy o trudach pracy blogera. Bo, że to trudne zajęcie i nie dla każdego tłumaczyć nie muszę? A może jednak trochę powinnam. Cel mam czysto edukacyjny.  Jeśli dopiero zaczynacie blogowanie, będziecie wiedzieć, czego się spodziewać. A jeśli nie planujecie, to ten tekst pozwoli Wam lepiej zrozumieć, że nie ma pracy idealnej. Gotowi na obalenie mitów? Uwaga, wszystko zaraz runie!

 

Wy mnie dobrze znacie, ale w razie, gdyby tekst czytał zupełny świeżak, wyjaśnię, że to nie zbiór narzekań. Lubię sobie czasem pomarudzić (świetnie podsumował to Pan Mąż w jego tekście Jęczybuła), ale zbiór wpisów Ciemna Strona Blogowania ma przede wszystkim uczyć, wyjaśniać, pokazywać, jak blogowanie wygląda naprawdę. Bez lukru, cukru pudru, bez ksylitolu nawet no!

 

Przeczytaj także:

 

Każde zajęcie składa się z tych fajniejszych obowiązków i tych nieco mniej. Są też takie znienawidzone, które zrobić trzeba i kropka. Bywa i tak, że te lubiane zaczynają nam brzydnąć, gdy ogrom zajęć, albo choroba, albo pada. Słyszeliście pewnie: rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować.

Powtarzam się, ale to zdanie jest maksymalnie szkodliwe. Kształtuje w młodych ludziach poczucie, że jak już zatrudnią się na tym wymarzonym stanowisku/otworzą swoją działalność będą nareszcie na wiecznych wakacjach. A to bzdura kompletna jest! Każde, powtarzam, halo, KAŻDE zajęcie ma swoje jasne i ciemne strony. I teraz poczytacie o minusach blogowania.

 

Minusy prowadzenia bloga

 

Tona maili

Fajnie jest dostawać propozycje współpracy. Równie fajnie czytać historie super Czytelników. Uwielbiam dowiadywać się, co u Was, jak się rozwijacie, chętnie też pomagam rozwiązać foto-dylematy. Problem rodzi się, gdy tych maili dostaje się kilkadziesiąt dziennie.

Nie przesadzam.

Są takie dni, kiedy wyczyszczę skrzynkę, idę na lunch, wracam i zastaję dwadzieścia-kilka nowych wiadomości. Dlatego też nie jestem w stanie na wszystkie odpisać, choć oczywiście się staram, jak mogę ;) Nie deleguję maili, czytam wszystko, ale nie wszystkim odpowiadam.

Od kiedy w książce Asi Glogazy przeczytałam, że ona też nie odpisuję wszystkim, nie mam wyrzutów sumienia. Jest jak jest. Zamiast produkować się w wiadomości prywatnej, wolę w tym czasie napisać przydatny artykuł, który przeczyta 5 tysiący ludzi. Sorry. Brutalna prawda, z którą musiałam się pogodzić i Wam też mówię wprost, jak jest.

 

Bloger, i sterem, i okrętem

Prowadzenie poczytnego bloga wymaga wyspecjalizowania się w wielu różnych umiejętnościach. Nie wierzycie, to już wymieniam kilka z nich:

  • Trzeba dobrze pisać – i na to składa się własny styl, ale znajomość zasad, jak tworzyć teksty w sieci, interpunkcja, ortografia, składnia, formatowanie tekstu; inaczej pisze się na blog, inaczej w SM;
  • Blog musi wyglądać – jestem zdania, że w obecnych czasach brzydkie/nieczytelne/nieestetyczne blogi nie mają racji bytu; a wygląd to nie tylko logo, które możesz zrobić np. w Canva, ale i cała szata graficzna; nie wiem, jak Ty, ale ja bardzo nie chcę grzebać w kodzie, który brzmi równie sympatycznie, co starogermański… Jest też kwestia zdjęć – jasne, możesz korzystać z darmowych zdjęć (polecam mój bank zdjęć! a co!), ale w przypadku np. bloga kulinarnego, cóż, czarno to widzę.
  • Blog musi działać – jeśli piszesz na darmowych platformach, nie ma się co martwić; problem pojawia się, gdy chcesz mieć bardziej profesjonalnego bloga i przechodzisz na WordPress.org. Tutaj już mamy domenę, hosting, szablon, który trzeba dostosować, ogarniasz to?
  • SEO jest mega-ważne – jeśli masz na blogu jakikolwiek tekst, który jest aktualny teraz, ale będzie także za miesiąc i za rok, to powinieneś zadbać o odpowiednie SEO, dzięki temu artykuł będzie wysoko w wyszukiwarkach, a w efekcie Twój blog odwiedzą nowi czytelnicy; brzmi prosto, ale wymaga trochę praktyki i dobrego nauczyciela. Poczyniłam już pierwsze kroki w tym temacie i możecie przeczytać u mnie 3 artykuły Podstawy SEO na blogu (WordPress i Blogger);
  • Promocja przez social media – możesz tworzyć najbardziej wypasione teksty na świecie, ale ludzie sami Cię nie znajdą, a już na pewno nie na początku Twojej działalności. Dlatego tak ważna jest promocja swoich treści, a to trudne zadanie, wiem co mówię! Prowadzenie kilku kanałów social media pochłania czas, ale i wymaga zgłębienia informacji, jak one w ogóle działają, a raczej, jak z nich korzystać, by działały. Do tego możesz dodać newsletter – wielka przyjemność, na którą brakowało mi czasu przez ostatnie pół roku!

 

I oczywiście, że te wszystkie rzeczy można zlecić. Jednak znakomita część początkujących blogerów, zakłada blog, bo chce pozyskać dodatkowy dochód, a nie generować koszty. W pełni to rozumiem, dlatego uprzedzam lojalnie, że blogowanie to zajęcie dla ambitnych ludzi, którzy nie boją się wyzwań i lubią uczyć nowych rzeczy. Bo w tej branży ciągle coś się zmienia, nowości nie brakuje.

 

MOJA RADA

Mam taką zasadę, że uczę się wszystkiego, co przyda mi się wielokrotnie. Nie wyobrażam sobie nie znać SEO, w końcu optymalizuję niemal każdy post. Sama tworzę treści do social media, bo chcę mieć z Wami ciągły kontakt. Uczę się, jak lepiej pisać, w końcu tworzenie bloga to pisanie bloga, nie inaczej.

Zlecam zaś wszystko to, co wymaga jednorazowego działania. Od lat współpracuję z firmą OpiekunBloga.pl, która dba o prawidłowe działanie bloga i sklepu, pomaga mi przy nagłych problemach, a także zapewnia domeny i hosting. Jeśli szukacie stabilnego, pewnego hostingu i chcecie czuć się prawdziwie zaopiekowani, tak jak ja, to polecam całym serduchem. Dla chętnych mam 10% rabatu na pierwszy rok hostingu, po kliknięciu tutaj: CHCĘ 10% RABATU!

Dzięki takiemu podejściu czuję się samodzielnym blogerem, ale nie Zosią-Samosią, która wszystko zawsze musi sama. Szanuję swój czas i Wam też polecam.

 

Ktoś zawsze coś

Gdy blog zacznie zbierać wokół siebie społeczność, albo chociaż liczby, zaczną się do Ciebie zgłaszać wszyscy. Po pomoc, po wsparcie, po ambasadorowanie, po promocję, po udostępnienie, po wzmiankę, po wpis, po ogłoszenie, po reklamę. Nie ma nic złego w zadaniu pytania, przesłaniu oferty, propozycji. W pełni to rozumiem. Jednak tym punktem chcę uświadomić wszystkim, jak trudne jest podjęcie decyzji.

Nie da się pomóc wszystkim. Trzeba sobie to uświadomić. Postanowić. To pozwoli zachować asertywność.

Raz wypromujesz czyjś blog, a masz jak w banku, że pytania od kolejnych chętnych będą płynąć wartkim strumieniem, wprost do Twojej skrzynki (patrz pierwszy punkt). To jeszcze pikuś.

Jako osoba wrażliwa, empatyczna mam największy problem z wiadomościami, od matek chorych dzieci na przykład. I tutaj bardzo trudne zadanie, jak pogodzić chęć pomagania z blogiem? Nie takie proste. Wiem, że mam rewelacyjnych czytelników, ale wiem też, że szybko poszlibyście gdzieś indziej, gdybym dwa razy w tygodniu wrzucała smutne ogłoszenie z prośbą o pomoc. Przychodzicie do mnie po konkretne treści.

Dlatego postanowiłam pomagać we własnym zakresie, ja, Natalia Sławek, nie blog Jest Rudo. A Ty zrób, jak Ci mówi serducho.

 

Cierpliwość drugie imię blogera

Zgadnijcie, ile czekałam na pierwszą zarobioną z bloga złotówkę?
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
2 lata.
W tym czasie napisałam niemal 300 artykułów. 1 artykuł to średnio 3-6 godzin pracy. Macie kalkulator?
Potem wskoczył jeszcze jeden wpis partnerski i znowu długo, dłuuuugo nic.

A teraz zgadnijcie, ile czekałam na współpracę stricte związaną z fotografią?
Niemal 3,5 roku.

Gdyby nie cierpliwość, albo niewłaściwa motywacja (kasa? sława?), już dawno rzuciłabym to w cholerę, albo Wy rzucilibyście mnie. Bo propozycje dostawałam już po kilku tygodniach prowadzenia rudego bloga, tylko wszystko, jak leci, odrzucałam. Nadal tak jest – propozycji współprac spływa do mnie kilka – kilkanaście tygodniowo. A ile z nich widzicie na blogu? No właśnie.

Myślę, że to dobry moment, by opowiedzieć Wam o tych najzabawniejszych z mojej perspektywy. Proponowano mi:

  • gaśnicę :D – w zamian za wpis na blogu
  • zapas kostek toaletowych na miesiąc – to samo, wpis na blogu
  • zapas wody butelkowanej na miesiąc (a ja wielka fanka kranówki!) – tutaj oczekiwano zostania ambasadorką marki przez kilka miesięcy
  • 5 artykułów sponsorowanych za 250 zł (w tym czasie cena jednego artykułu u mnie to był koszt rzędu 2500 zł netto)
  • napisanie serii artykułów specjalistycznych w zamian za… link do mojego bloga

Ponadto zgłosiła się do mnie marka produkująca części do samochodów, twierdząc, że nasze biznesy są bardzo podobne i powinniśmy rozpocząć długofalową współpracę. Regularnie też otrzymuję propozycję działań wszelakich w zamian za zestaw kosmetyków. Równie regularnie je odrzucam.

Oczywiście problem ten nie dotyczy osób, które blogują dla przyjemności. Jednakże biorąc pod uwagę liczbę zapytań o kwestie finansowe, związane z blogiem, które do mnie spływają, wiem, że tych, co chcą zarobić jest całkiem sporo. I super! Bo blogowanie to naprawdę fascynujące zajęcie, daje radość i spełnienie, a jak można blog przekuć na biznes, to dopiero pięknie.

 

 

Szalenie praco i czasochłonne zajęcie

Wspomniałam już wyżej, że jeden artykuł to 3-6 godzin. To taka wersja optymistyczna, bo są wpisy, nad którymi pracuję bite dwa dni, czyli jakieś 20 godzin. Są i takie, które przygotowuję przez tydzień (wyzwania foto na przykład), a potem wybieram zwycięzców kolejne 2 dni.

Aby stworzyć 56 sekund wideo, łapałam chwile całe dwa miesiące.

Wpisy z serii #rudeM tworzone są przeze mnie od miesięcy. Towarzyszy temu wymiana setek maili, bo są to posty, które powstały we współpracy z markami.

Wybór najlepszych aparatów na dany sezon to także kilka dni bardzo dla mnie żmudnej roboty. Bo ja przecież wiem, jaki aparat kupić.

Czasem dniami testuję konkretne urządzenie, by przygotować dla Was rzetelną recenzję, poradnik, który wyjaśni wszystkie niejasne kwestie.

Mogłabym tak dalej, ale po co. Chyba macie już jakiś obraz?

Wyobrażam sobie ile pracy kosztuje znalezienie świetnego przepisu, zrobienie ciasta, opisanie wszystkiego, zrobienie zdjęć, edycja zdjęć, finalnie połączenie wszystkiego w całość. A ciasto może się też nie udać. Przepis wymagać dopracowania. Czaicie? Nie chcę nikogo zniechęcić, chcę uświadomić.

Pół biedy, kiedy blogowanie jest Twoim jedynym zajęciem. Ale powiedzmy sobie wprost, tylko niewielki procent blogerów utrzymuje się z pisania bloga. Ja teraz jestem w tym bardzo komfortowym położeniu – zajmuję się pisaniem dla Was i prowadzeniem sklepu. Czasem łapię zlecenie fotograficzne. I bardzo sobie to cenię.

Jednak pierwsze 2 lata, gdy jeszcze mieszkałam w Anglii, oprócz rozwijania rudego bloga, pracowałam na etacie, prowadziłam swoją firmę fotograficzną i wybrałam się do collegu ;) Znałam swój cel i dałam radę, choć było cholernie trudno.

 

Kreatywnie czyli jak?

Wiecie co, pisanie, tworzenie czegokolwiek to zajęcie wymagające kreatywności. A kreatywność to coś, co bardzo ciężko „wytrzepać z rękawa”. Jeśli jestem przemęczona, chora, w złej formie, od razu odczuwam, jak spada moja kreatywność. Niby siadam przed komputer, ale litery nie sklejają się w słowa, a te w zdania to już w ogóle nie bardzo. Nie chce mi się robić zdjęć, nie mam siły, ochoty, a mam wielkie nic.

Każdy z nas bywa zmęczony,  ma jakieś problemy, rozchoruje się raz na jakiś czas. I w „normalnej” pracy często można pościemniać, coś tam zrobić, jakoś się zakręcić i już, praca zrobiona. Może nie idealnie, ale jakoś tam lekko do przodu się posunęliśmy. A jak L4, to ktoś za nas coś.

Tymczasem nienapisany tekst pozostaje tekstem nienapisanym.

I wtedy pojawiają się dylematy. Odpocząć? Zmusić się? Wierzyć w wenę? Olać natchnienie? Wypić kawę? Matko-z-córką która to już dziś? To może chociaż mocną herbatę? Padam na twarz, czy się rozczulam?

 

Praca, czy życie, czy już praca

No właśnie. Bardzo łatwo popłynąć na tej fali tworzenia i zarzucić sieci także na czas, co prywatnym być powinien. Problem z blogowaniem polega na tym, że niejednokrotnie nasze życie rodzinne mocno przeplata się z zawodowym. By nie zwariować, trzeba postawić krechę. Wyznaczyć granice, zasady, kodeks.

Nie powiem Ci przecież, co tam ma się znaleźć. To Twoje życie, Twoje przyzwyczajenia, Twoje prawo do odpoczynku. Chciałabym tylko, byś o tym, Rudziku, pamiętał. Nie da się być cały czas w pracy i nie czuć zmęczenia. To tak nie działa. Nawet jak najbardziej na świecie uwielbiasz blogowanie, nie pozwól, by wypełniło całą Twoją dobę. No chyba, że bardzo szybko chcesz je znienawidzić.

 

Wyszedł mi kolejny tekst-kolos, ale bardzo chciałam tą trzecią częścią zamknąć cykl Ciemna Strona Blogowania. Mam nadzieję, że obraz blogera siedzącego pod palmą, pomijającego pinacoladę, trochę Wam już się rozmył, zamazał.

Jeszcze raz podkreślę, że nie chcę nikogo odwieść od założenia bloga! Wręcz przeciwnie, bardzo Was do tego zachęcam, bo to cudne zajęcie, dające masę satysfakcji, radości, a z czasem być może i pieniędzy. Jednak miejcie na uwadze trudności, które mogą się pojawić, na jakże wyboistej ścieżce do popularnego bloga.

 

Blogerze, daj znać, co jest dla Ciebie największym minusem w blogowaniu? A osoby, które dopiero planowały start w blogosferę – zniechęciłam Was czy wręcz przeciwnie???

Czekam na Wasze komentarze!

5/5 - (1 vote)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
55 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Magdalena

Największym minusem dla mnie jest czas, który poświęcam na blogowanie. Nie jest problemem upieczenie ciasta i zrobienie fotek. Najgorsze przychodzi potem. Przy małych dzieciach wolne mam tylko wieczory. A po całym dniu baterie padają mi już przed 18:00. Często siadam przed komputerem z zamiarem obróbki zdjęć i przez kilka godzin nie jestem w stanie nic zrobić. Albo oczy już bolą, albo głowa pęka od wrzaskòw chłopców. W dzień trzeba zadbać o fanów. Wrzucić im linka do przepisu. Odpowiedzieć na pytania dotyczące składników, itp. Im więcej fanów tym więcej pytań i poświęconego dla nich czasu. Wiem, że bez asertywności przyjemność z… Czytaj więcej »

Marta Wilk

Kuszące jest to życie… Wszystko takie jasne, czasem barwne wręcz. Często jednak wizja jest dużo weselsza, prostsza niż rzeczywistość. Ja odkąd zajęłam się fotografią też miewam dni ze skrzynką pełną wiadomości typu a jaki aparat polecasz, gdzie wywołujesz zdjęcia, jak zrobiłaś stronę… Trochę to nie zgodne z tym co robię. Przecież ja fotografuję a nie uczę fotografii. Dobrze, że jesteś Ty moja nauczycielko i zawsze w odpowiedzi mogę napisać „Ruda to tłumaczy wejdź na jej blog” :)

princess.malpka

Ja dodalabym jeszcze utracenie wpisu,u mnie 3 razy stracilam cale wpisy i praca od nowa :(

Natalia Lis

Ale jak to? Z jakiego powodu utraciłaś wpis? I to na Bloggerze/Wordpressie?

princess.malpka

tak w Bloggerze, wpis mialam na macbooku a otworzylam na telefonie i zsynchronizowalam i poszlo …. ;/

Marta Sowa

Dla mnie największym minusem jest to,że nie potrafię jeszcze narzucić sobie takiego regularnego pisania,wciąż brakuje mi czasu na prowadzenie bloga i jednocześnie wykonywanie zleceń-zajmuję się wykonywaniem figurek i rzeźb. Mnie raczej nie zniechęciłaś,raczej zmobilizowałaś do działania :). Świetny wpis :)

Natalia Lis

To może zerknij na blog Pani Swojego Czasu? Pomoże Ci się zorganizować :)

Dorota

Święta prawda. Bloguję już piąty rok, łatwo nie jest, mimo że robię to z przyjemnością. Czas niestety też ucieka niepostrzeżenie :D

Marta Jankowska

Ja jestem na początku mojej przygody z blogowaniem. Chociaż kiedyś zarzekałam się, że w sieci będę spędzać czas w ostateczności, a moje życie nie będzie opierać się na portalach social media. No cóż nie wyszło :D. Ja po prostu muszę mieć dużo zajęć. Także aktualnie godzę pracę etatową, zlecenia, blogowanie i oczywiście dom. Czym bardziej organizuję sobie dzień i planu przestrzegam, tym łatwiej mi „rozciągnąć” troszkę dobę, chociaż jak wiadomo z gumy ona to nie jest. A wpis super, rozwiewa wiele mitów związanych z życiem blogera i blogowaniem. :)

Beata Redzimska

Natalia, bardzo fajny post. Chyba nikt z nas blogujacych nie zdawał sobie sprawy, ile to zabiera czasu. W przeciwnym razie w ogóle byśmy w to nie wdepneli. Ale ile to daje. Niekoniecznie finansowo. Bo ja po prawie 6 ciu latach blogowania wciąż czekam na moją pierwszą zarobioną w ten sposób złotówkę. Tzn już nie czekam. Nabrałam do tego zdrowego mam nadzieję dystansu, blogowanie jest dla mnie sposobem na ubarwienie swojego życia, poznawanie inspirujących mnie osób i lepszego poznawania siebie i swoich niepodejrzewanych talentów. Hobby, które nadaje smaczek codziennemu życiu. Pozdrawiam serdecznie Beata

Świetny, szczery wpis! Osobiście najbardziej podoba mi się komentujesz ten wyświechtany slogan: Rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować.

Przez te wszystkie social media wpadamy w pułapkę idealnego życia i idealnej pracy. A tak niestety nie jest. Kto ten slogan wymyślił?!? A potem ludzie wpadają w depresję, bo tej wymarzonej pracy nie mają. Natalio, proszę, uświadamiaj tak ludzi częściej.

P.S. Ja uwielbiam prowadzić swojego bloga fotograficznego. Ale zgodzę się z tym, że jest to bardzo czasochłonne zajęcie, które często rozwija się kosztem życia prywatnego.

Mnie chyba w tym momencie najbardziej frustrują social media i to jakie są nieprzewidywalne. Z jednej strony nie wiesz, czy post dotrze do 100, czy 10 000 ludzi, z drugiej jesteś świadoma tego, że to właśnie tą drogą najwięcej osób do Ciebie trafia.

Ale ja jestem dopiero na początku. Gdzie tam te moje 1,5 roku do Twoich 5 (dobrze pamiętam?) lat prowadzenia bloga :D

Oj tak, teraz ciężko przewidzieć zasięg w SM. Ja tam mówię trudno, macham na to ręką i skupiam się na tym, co mogę zrobić dobrze.

A co do lat, to dopiero pod koniec listopada strzelą mi 4 lata rudego bloga :)

To nie wiem skąd mi się to 5 wzięło… :D

Jola

Mnie chyba najbardziej męczy bycie specem od wszystkiego. Na początku, niestety, trzeba znać się na wszystkim, wszystkiego się nauczyć, wszystko samemu. Trudna sprawa na początku.

Agnieszka

Tak bardzo prawda! P.s. też dostałam tę propozycję z 5 tekstami za 250 zł :D

Natalia Lis

Piątka!

Aneta W.

Czas… A właściwie jego brak jest dla mnie najgorszy. Mam blog kulinarny, więc jeśli dam radę coś w dzień przygotować, zrobić zdjęcia, to napisać przepisu już nie. Pół biedy, jak uda się gdzieś pomiędzy jednym „mama”, a drugim spisać składniki, by nie zapomnieć. Przychodzi późny wieczór i wraca mąż- nie siadam do komputera, bo mi szkoda czasu, dzieci trzeba spać szykować (a i tak zasypiają ok 23:00…). Przepisy piszę więc nocami (czasem są to 2-3 noce jak jeszcze coś dojdzie do zrobienia, a i zdjęcia trzeba obrobić). W dzień korzystam z drzemki młodszej, by napisać coś na fan page lub… Czytaj więcej »

Aneta W.

Idę więc udostępnić Twój post :* na koncie prywatnym też.

Anastazja K.

Dla mnie jako początkującej blogerki czasem wielkim minusem jest brak odzewu. Mogę pisac tekst przez 4-5 godz., tyle samo robić i edytowac zdjęcia a post nie ma „wzięcia”. Mało wyświetleń, komentarzy i ma się wrażenie, że nikomu to nie było ani ciekawe ani przydatne!

Natalia Lis

Doskonale to rozumiem. Brak odzewu, czy też aktywność mniejsza, niż zakładaliśmy, zawsze jest deprymująca. Dlatego trzeba mieć świadomość, że to jest biznes, a ludzi trzeba do siebie przyciągnąć. Skoro odzew niewielki, to może pora coś zmienić? Mi to zawsze daje do myślenia.

Ja poświęcam jednemu wpisowi bardzo dużo czasu ;) Czasami tego czasu brakuje. Jednak najbardziej rozczarowuje jak nie ma odbiorców i odzewu.. Czasami wtedy odechciewa się cokolwiek pisać i robić ;/ Jednak wiem, że nie można się poddawać! Sama piszesz że dopiero po 2 latach zaczęłaś coś zarabiać.. Niby krótko a jednak tak długo! Pytanie, co robić by ten czas przyspieszyć?

Bardzo ciekawy wpis. Super, że dzielisz się ze swoimi czytelnikami takimi doświadczeniami. Ja mam bloga prawie od dwóch lat, natomiast od kilku dobrych miesięcy zajęłam się nim bardziej na poważnie – co z tego będzie, zobaczymy. Pisanie, fotografowanie, no i podróże to moje największe pasje. Być może w przyszłości połączę je w biznes. Natomiast zdaję sobie sprawę, że droga jest długa i wymaga wielu pokładów cierpliwości. Pozdrawiam:)

Ania Kalemba

Suuuuper, dziękuję Ci pięknie za ten post! Zmotywowałaś mnie bardzo do zrobienia CZEGOŚ z moją KinoŚwinką! :)

Red Fuchsia555

Doświadczyłam już większości tego, o czym piszesz, z wyjątkiem współpracy z markami i ton maili – moje blogi są jeszcze zbyt młode i za mało popularne, ale to pewnie przyjdzie prędzej czy później. Mogę tylko podpisać się rękami i nogami pod Twoim tekstem, profesjonalne blogowanie to nie jest sama przyjemność, tylko ciężka praca. Z drugiej strony strony może dawać dużo, dużo radości, zwłaszcza jeśli przez pierwszych kilka lat nastawimy się na budowanie, a nie natychmiastowe rezultaty. Wychodzi na to, że główną cechą dobrego blogera powinna być cierpliwość:)

Natalia Lis

Oj tak, bardzo trafnie to ujęłaś!

stopthedot

A ja tak bardzo bardzo chciałam zobaczyć ten filmik z lata i pojawia mi się tam „Error loading this resource” :( Da się to naprawić albo jest dostępne w innym miejscu może?

Natalia Lis

U mnie wszystko działa, właśnie sprawdziłam:
comment image

Karina

Bardzo fajnie wyważony tekst (i cała seria!). Bez marudzenia i narzekania, ale bardzo szczerze.
Ja piszę wyłącznie dla przyjemności i bez presji profesjonalizacji, co daje spory komfort psychiczny. Wiem jednak, jak wiele czasu potrzeba, by zamienić pomysł w faktycznie napisany tekst. Brak pomysłów czy czasu szczęśliwie nie jest dla mnie problemem (nie ma, to nie piszę ;)), ale łatwo mi sobie wyobrazić, jak ciągła presja, by tworzyć nowe treści, może negatywnie wpłynąć na ich jakość.

naturalniejestok

Jeju dobrze, że o tym wszystkim napisałaś bo już miałam rzucić to w cholere ;) mimo, że lubie mojego bloga :) teraz wiem, że to kosztuje na prawdę mnóstwo pracy i czasu :) dzięki za wszystkie cenne rady i wskazówki :)

Natalia Lis

Cieszę się, że podniosłam Cię na duchu!

naturalniejestok

I to bardzo :) Teraz wiem, gdzie jestem i ile jeszcze muszę przejść, żeby być tam gdzie chcę :)

To niby wszystko są ciemne strony, ale mam takie poczucie, że odkąd jestem na blogowej ścieżce, niestraszne mi są _takie_ ciemne strony, bo to, co robię, przynosi mi mnóstwo radości, spełnienia, satysfakcji, a przede wszystkim poczucie bycia sobą. W porównaniu z ciemnymi stronami moich wcześniejszych działań, które… no cóż… głównie składały się z ciemnych stron… te ciemne strony blogowania są o wiele lżejsze. Oczywiście daleka jestem od bagatelizowania ich, ale czuję mimo wszystko głęboką harmonię ze sobą. <3 Tymczasem, dziękuję Ci za kolejny świetny artykuł o blogowaniu. Podoba mi się wszystko, co piszesz na ten temat, i przede wszystkim –… Czytaj więcej »

Ale pięknie to napisałaś! Zgadzam się z Tobą, jak sobie porównam poprzednie prace, to blogowanie jest naj. Zresztą nie bez przyczyny wybrałam właśnie takie, a nie inne zajęcie. Niemniej to nie tekst do narzekania, tylko właśnie uświadamiania, jak to wygląda w rzeczywistości. Bez lukru, choć prowadzenie bloga daje masę satysfakcji.

Werterownia

Bardzo fajna seria (przeczytałam oczywiście całą) ;) Zgadzam się z tymi minusami blogowania. Miałam takie momenty, zwłaszcza przy robieniu szablonu, że działałam, działałam aż do przesady, a efektów wciąż nie było widać. Wciąż nie widać, ale już chyba zdrowo do tego podchodzę ;) U nas jeden wpis to też wiele godzin albo dni pracy. Do tego musimy się zgrać obie w czasie, wymienić opinie o książce czy filmie, czasem gdzieś razem pójść, no i oczywiście przygotować każda swoją część ;) Dlatego w pełni Cię rozumiem – widać, że Twoje wpisy są dopracowane, bez chociażby literówek, które widuję na wielu blogach.… Czytaj więcej »

Edyta

Super artykuł, jednak muszę przyznać,że mnie nie zaskoczył. Każda branża kreatywna – czy jest się copywriter’em czy fotografem, wymaga do nas pewnego zaangażowania, bo inaczej nasza praca nie będzie efektowna.

Moje pytanie brzmi – ile czasu zajęło Ci przyzwyczajenie się do tego, że masz dodatkowy obowiązek??

Natalia Lis

Ciebie nie, bo masz świadomość, jak to wygląda, ale wielu osobom tej świadomości brakuje i to głównie do nich kieruję ten wpis. To nic odkrywczego, ale dla wielu osób może być niczym objawienie.

Na początku mój blog notował mniejszą liczbę odwiedzających, a więc dostawałam znacznie mniej komentarzy i maili, a w efekcie całe blogowanie o jego otoczka zajmowała mi mniej czasu. Początkowo blogowaniu towarzyszyło też ogromne podekscytowanie, czułam się trochę, jak na takim haju ;) Nie umiem odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo blogowanie nie było dla mnie nigdy obowiązkiem.

Aleksandra

Masz rację. Po co gadać takie głupoty jak to praca stanie się hobby, a nie obowiązkiem. Praca to zawsze będzie praca, niezależnie jak duże różowe okulary założymy. Wszystko też z czasem się nudzi. Nawet ukochane zajęcie czy jedzenie. Potem taki człowiek sobie myśli, że będzie sielanka.

[…] No i prowadzimy te blogi. Charytatywnie, hobbystycznie, korzyści z tego żadne, a za to ile problemów ? Nie no, żartuję oczywiście, blogowanie to świetna sprawa, aczkolwiek ma wady, jak wszystko. I ten wpis idealnie te minusy prowadzenia własnej strony internetowej podsumowuje. […]

Minus? No napewno nie zbyt duże zainteresowanie ; ) pomimo niemal roku bloga, wciąż mało osób się odzywa, co jest bardzo frustrujące, zwłaszcza gdy piszesz prosto z serca. Ale tak jak wspominałaś cierpliwość to klucz!

przemekzawada.com

W punkt.

Zdrowie Paleo

Podoba mi się ten ksylitol :D

Mój największy problem obecnie to Google, który nie chce indeksować mojego nowego bloga. Nawet mimo profesjonalnej pomocy nie wiadomo czemu… Oczywiście już samo to mnie zniechęca.

Materiał na niektóre posty, np. o zdrowiu, zdarza mi się zbierać, miesiącami: najpierw pomysł, wyszukiwanie informacji i teoria, dlaczego coś działa, a potem praktyka, czyli modyfikacje i eksperymentowanie z daną metodą/kosmetykiem na sobie do skutku i na tyle długo, żeby mieć pewność, że działa, jak powinno. Potem jeszcze wszystko opisać, zrobić zdjęcia i przygotować do publikacji na blogu i w SM.

trackback

[…] która od jakiegoś czasu gości na Jest Rudo! W najnowszym artykule możecie poczytać o trudach pracy blogera, czyli o sprawach o których większość z was – naszych kochanych Czytelników – tak […]

Dorota

Ile razy słyszałam od znajomych, że powinnam wrzucać wpisy częściej, przynajmniej raz w tygodniu. Bo to co jest, napisać posta, dwie godziny i gotowe. Od dzisiaj odsyłam ich do Twojego posta :) Prowadzę bloga podróżniczego, więc do posta muszę posprawdzać ciekawostki i informacje o miejscach, o których piszę, przypomnieć sobie praktyczne rzeczy typu ceny, czy „jak dojechać”, wyszukać dobrych słów kluczowych, zoptymalizować tekst pod SEO, muszę mieć dobre, obrobione zdjęcia z podróży (tak do Ciebie trafiłam :) )… do tego piszę bloga w dwóch językach, więc część tej pracy mnoży się razy dwa. Potem jeszcze promocja tego posta, bo content… Czytaj więcej »

GosiaPio

nie wiem czy mozna to nazwac najwiekszym minusem, ale dla mnie takie przyplywy i odplywy motywacji sa najgorsze. Czasem zafiksuje sie na sprawdzaniu statystyk i sie zalamuje, bo te posty, ktore moim zdaniem są świetne mają mały odzew, a te przeciętne mają szał. ale z drugiej strony zaraz szybko przypominam sobie czemu to robie i wszystko wraca :) blog jest dla mnie odskocznią, moim miejscem i moją pasją :) i tak bedzie zawsze (mam nadzieje;))

Natalia Lis

Doskonale wiem, jak bardzo demotywuje mały odzew. Jeśli myślisz, że mnie to nie dotyczy, to jesteś w błędzie. Ale ale, tak jak piszesz, trzeba złapać szerszą perspektywę i wszystko od razu wraca do normy.

GosiaPio

Dokladnie☺️

Nie żebym się tym jakoś specjalnie przejmowała, ale często spotykam się z lekceważeniem tego co robię, przez innych. Bardzo mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego, co to znaczy być blogerem i w dodatku poświęcać się temu. Kiedy słyszy się uwagi typu: ach, ty masz dobrze, bo możesz sobie bawić się pisaniem, to trzeba zacisnąć zęby i robić swoje. Cierpliwość, ale i wiara w siebie i w to, co się robi.To najważniejsze,żeby wytrwać.
Serdeczności

Animalistka

Tym wpisem świetnie wytłumaczyłaś też kwestię tego, „dlaczego blogerzy są tacy drodzy”. Jak czytam nieraz komentarze osób nieblogujących, albo prowadzących bloga tylko z doskoku, ot, dwie godzinki tygodniowo, albo i rzadziej, to bardzo często przewija się temat kasy. Że „tym blogerom to się w dupach poprzewracało”, „fajnie im, że wołają 3 koła za tekst” i tak dalej. A przecież te 3 koła się nie wzięły z powietrza, tylko są poparte latami pracy, zbudowaniem społeczności, ogromem poświęconego na to wszystko czasu i mnóstwem tekstów, nierzadko przekazującymi konkretną wiedzę, a to wszystko za darmo lub nawet z dopłatą (bo sprzęt, bo serwery,… Czytaj więcej »

[…] Bo o pracy i zarobkach blogera krążą legendy. Bycie influencerem to naprawdę świetna sprawa i wcale mnie nie dziwi, że coraz więcej osób chce próbować swoich sił na tej płaszczyźnie. Ja pracę blogera uważam za najlepszą na świecie! Choć nie jest ona pozbawiona wad, ale o tym świetnie napisała Natalia w swojej serii „ciemna strona blogowania”. […]

Świetny post i doskonale rozumiem co czujesz/czułaś…
Zapisałam sobie w swoich notatkach Twoje słowa:
,,Uczę się wszystkiego, co przyda mi się wielokrotnie. (…)
Zlecam wszystko, co wymaga jednorazowego działania”. :)

Monika Łączna-Kur

Ktoś w końcu spisał, ile to godzin (lub nawet dni!) pracy kosztuje :) Szczerze! Bardzo! Podoba mi się! :) A ciągle mówią, że przecież „Ile to tez może tam zająć? Taki tam wpis.” O mnóstwo, ale nie narzekam, bo lubię i piszę (przynajmniej teraz – również dla innych). I proszę by się nie obrażali, że zamiast emaila napiszę post i opublikuję na blogu. Bo to ma służyć. A przy tym największa bolączka – problemy techniczne (a to coś się zacięło, a to coś „zniknęło”). Propozycje współpracy bywają różne. Czasami sama się zastanawiam, czy to żart czy nie. Ale bywają i… Czytaj więcej »

Martyna Soul

Bardzo ciekawy wpis. Super, że dzielisz się ze swoimi czytelnikami
takimi doświadczeniami. Ja mam bloga prawie od dwóch lat, natomiast od
kilku dobrych miesięcy zajęłam się nim bardziej na poważnie – co z tego
będzie, zobaczymy. Pisanie, fotografowanie, no i podróże to moje
największe pasje. Być może w przyszłości połączę je w biznes. Natomiast
zdaję sobie sprawę, że droga jest długa i wymaga wielu pokładów
cierpliwości. Pozdrawiam:)

http://www.bomojezycietopodroz.pl

Ewelina

Kurczę. Bardzo Ci dziękuję za masę wiedzy i praktycznych wskazówek! Dwa tygodnie temu zdecydowałam się zmaterializować swoje wieloletnie plany i założyć bloga, a dzisiaj trafiłam do Ciebie. Oczywiście dzięki doskonałemu SEO. Spędziłam tu dzisiaj kilka godzin, a jeszcze mnóstwo kart czeka na przeczytanie, ale dzięki Tobie wszystko wydaje się dużo bardziej przejrzyste.

milena

Hej dopiero zaczynam tworzenie bloga i mam z tym problem bo chyba nie idzie mi za dobrze gdybyś mogła zajrzeć w wolnej chwili i dać mi kilka rad jak polepszyć go to byłabym bardzo wdzięczna :) bardzo ciekawie tu u Ciebie i myślę że jesteś odpowiednia osobą , która by mi pomogła :) pozdrawiam :)https://zauroczonatoba.blogspot.com/