Minusy prowadzenia bloga

Ciemna strona blogowania to wpis, z którym woziłam się po dzielni już od jakiegoś czasu. Niemniej przyszedł ten moment, kiedy wszystkie moje wpisy stworzone początkiem roku, właśnie się wyczerpały. Do zera. None. Nic nie mam, więc zrobię, żeby coś było.

Osoby zainteresowane moim stylem pracy odsyłam do tekstu o singletaskingu oraz starszego, o zarządzaniu sobą w czasie, a wszystkich innych zapraszam dalej, bo dziś będzie mięcho. Zepsute.

 

Bleeee!

Wy, Rudziki, jesteście super, ale zdarza się, że na blog trafią nowe osoby, które Rudzikami nie są nawet kawałkiem pięty. Muszę więc zrobić mały wstęp. Ja swoją pracę, jaką jest blogowanie (to tutaj), prowadzenie sklepu (to MojSzop.pl) oraz w zrywach fotografowanie bardzo, bardzo lubię i doceniam.

Kilka lat ciężko pracowałam, by sobie stworzyć rzeczywistość, która tak bardzo mi odpowiada. Pracuję w domu – tak, jak chciałam. Robię to, na czym się znam, co mnie kręci i czuję, że rozwija – tak, jak chciałam. Ale to takie wyświechtane zdanie rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować jest maksymalnie szkodliwe i sprawia, że mój marchewkowy rudy momentalnie wpada w bordo.

 

„Prawdziwe obowiązki”

W kwietniu mi się przelało, za sprawą maila jednej z moich czytelniczek. A co tam, pokażę Wam kawałek:

Kochana, to że masz czas na to co robisz, nie jest niczym wyjątkowym! Jak byłam w Twoim wieku, bez prawdziwych obowiązków, też takie porady mogłam dawać :) W każdym razie, współczuję osobom, które porównują się z Tobą, bo każdy ma swoją rodzinkę (jedni mniejsza, drudzy większą – i tu potrzebny jest czas, poświęcenie i to jest priorytet), pracę ( u Ciebie praca łączy się z blogowaniem, fotografia, wszystko w jednym), swoje hobby (im więcej wolnego czasu, tym więcej na zainteresowania, o ile to nie zakrawa również o życie zawodowe, jak widać też u Ciebie). 

Okazuje się, że:

  1. blogowanie to żadne zajęcie
  2. ludzie przed 30 nie znają życia i nie mają prawdziwych obowiązków
  3. mąż to nie rodzina; każdy jakąś rodzinę ma, a bloger to taki samotny byt osadzony we wszechświecie
  4. moja praca nie jest prawdziwa, bo ją lubię
  5. nie potrzebuję już czasu na hobby, bo przecież praca to moje hobby, więc mogę zasuwać 24/7 i cieszyć się, jak głupia

 

Najpierw wiecie, marchewka znowu w bordo wpadła, a potem stwierdziłam, że skoro bloga mam trochę edukacyjnego, to i teraz postaram się część społeczeństwa do-edukować. No bo głowę daję, że autorka maila nie jest w swoich przekonaniach odosobniona.

 

Nie planuję

Nie jest moim celem użalanie się nad sobą, podkreślanie, że blogowanie to marne zajęcie. Wręcz przeciwnie, naprawdę lubię moją pracę, ale ma ona wiele aspektów, których nienawidzę całym serduchem i o tym właśnie jest ten artykuł. Blogerzy będą ze zrozumieniem kiwać głową, ale osoby spoza branży być może trochę lepiej nas zrozumieją. Otwórzcie swoje łebki i czytajcie dalej.

 

 

Komentarze

Na nic tak nie czekam, jak na feedback od czytelników. No dobra, na opłacenie faktur może ;) Bardzo zżyłam się z tą pisaną formą, z Wami się zżyłam i zawsze czekam na komentarze. Normalna sprawa I guess. Z tym, że niektórzy chyba sobie wyobrażają, że ja właśnie spędzam całe dnie na odpisywaniu na te komentarze.

No wiecie, jak zbłąkany czytelnik pytanie zada, to mi ekran od razu płonie, telefon wibruje i Pan Mąż palcem w plecy dźga, poganiając „odpisz mu noooo, odpisz!”.

Te komentarze to tylko niewielki % moich obowiązków, a natarczywi czytelnicy, którym przecież się należy, bardzo mnie drażnią. Nie jest ich dużo, ale roszczeniowa postawa przewija się też przez maile. O, ostatnio dostałam takiego, gdzie dziewczyna zażądała, abym do niej zadzwoniła, bo potrzebuje pomocy w wyborze sprzętu. No, już lecę.

 

Hejterzy

Nie jest to coś, z czym jakoś szczególnie się obeznałam. Mało u mnie typowego hejtu i nie skłamię, jak powiem, że nie wiem, jak na Disqus zbanować czytelnika. Tu mi się nie zdarzyło. Albo nie pamiętam :D

YouTube to zupełnie inna bajka. Zauważyłam, że nowe komentarze tam zawsze trochę mnie stresują. Potem się okazuje, że słusznie, bo jakieś 5-10% całości jest, posługując się eufemizmem, mało-miła.

Jeszcze jakiś czas temu próbowałam tłumaczyć, dyskutować, teraz szkoda mi czasu. Chamstwo od razu leci do kosza z dożywotnim banem, mało-miłe usuwam i tyle.

Zaskakuje mnie, że na żywo jakoś nie mamy odwagi cywilnej podejść i powiedzieć, co nam w danym człowieku nie pasuje. Na YT keine grenzen. Nie pozwalam się obrażać i nie ma to nic wspólnego z zamachem na wolność słowa.

 

Czytelnicy narzucają swoje granice

Jest Rudo prowadzę już od 3,5 roku. To sporo czasu, ale sporo czasu zajęło mi też znalezienie swojej drogi. Fotografia była zawsze, ale od zawsze jest nie tylko ona. Testowałam. Normalna sprawa. I był taki moment, kiedy pojedynczy Czytelnicy bardzo chcieli narzucić mi swoją wizję rudego bloga. Ba, ciągle takie momenty mają miejsce.

Czytam wtedy, że się „zepsułam”. Bo Jest Rudo to miał być blog fotograficzny, a ja ośmielam się wrzucić lifestyle, przepis na sól do kąpieli, czy chleb pełnoziarnisty. Sprawa jest o tyle śmieszna, że od samego początku fotografię miksuję ze wszystkim innym, co by nie oszaleć. Wystarczy cofnąć się do archiwum, naprawdę nic skomplikowanego.

Zupełnie nie rozumiem, czemu w ludziach nie ma wdzięczności? Napisałam tutaj ponad 400 artykułów, a znacząca ich część to artykuły edukacyjne. Heloł, dla siebie ich nie piszę, ja już to wiem.

Kiedyś jedna czytelniczka zarzuciła mi, że poruszam zbyt prywatne tematy i że się „obnażam” i że to w ogóle niesmaczne jest. Wchodzę na jej blog i ostatni artykuł to historia z poronienia #TrueStory

Niech każdy sam sobie ustali granice i ich się trzyma. Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście, w jednym z górnych rogów jest taki czerwony krzyżyk. Wystarczy nacisnąć i dać żyć.

 

Nigdy nie uszczęśliwisz wszystkich

To nie jest dla mnie nowa prawda objawiona. Mam to do siebie, że na ogół jestem asertywna i stawiam siebie na ten pierwszy plan. Jednak ten akapit ma sens, bo wiem, że wiele początkujących blogerów autentycznie czuje się rozdartych jak stare gacie pomiędzy swoimi oczekiwaniami, a tymi od czytelników.

To może być trudne, ale Ty piszesz bloga, Ty masz czuć się tam dobrze, Ty masz cieszyć się swoimi tekstami, Ty masz zdanie decydujące. Koniec i kropeczka. Całej reszcie pomachajmy na do widzenia.

 

„Zaawansowana inspiracja”

Coś, co mnie niesamowicie wkurwia.

W rzeczywistym świecie kradzież się karze, a w internecie praktykuje. Ostatnio jeden koleś przebił wszystko, jak na zgłoszenie konkursowe (do wygrania był fajny laptop) wysłał mi zdjęcie znalezione w sieci z dopiskiem „bo w regulaminie nie napisałaś, że nie wolno”. No tak, jak przed Żabką nie wystawią tabliczki, żeby jednak płacić za swoje zakupy, bo w przeciwnym razie przyjdą tacy panowie i założą takie srebrne bransoletki, to się chłop nie zorientuje?!

Albo to też jest dobre! Raz w miesiącu na fb zachęcam czytelników do podzielenia się artykułem z ost. 4 tygodni. I już nie raz wyłapałam tak artykuły, który są kopiuj-wklej moje własne, prywatne, wypocone. Czaicie?

Miałam też w sieci „koleżankę”. To był pierwszy rok mojego blogowania, jakoś się na niej nie poznałam no. Kolegowałyśmy się może z miesiąc, dopóki nie opublikowała u siebie wypisz-wymaluj identycznego formatem Wyzwania Fotograficznego. Tyle, że z okazji Adwentu. Spoko, nie?

Sprawa jest o tyle trudna, że ciężko z tym walczyć. Czasem złodziejstwo jest oczywiste, a czasem bardzo zawoalowane.

Mam kolejny przykład – zaczynam nową serię postów na blogu, proszę czytelników, by podpowiedzieli, o czym jeszcze chcieliby w tym temacie przeczytać, a na innym blogu pojawia się post-odpowiedź na bolączki moich czytelników. Czy da się to jakoś udowodnić – nie. Czy mam pewność, że jest jak jest – mam. Pomysły nie są chronione prawem autorskim, ale cierpki posmak w ustach pozostaje.

Przykra sprawa, ale przechodzi się z tym do porządku dziennego. No chyba, że chcecie się szlajać po sądach za zwędzony post. W Polsce to ja jednak podziękuję. Może kiedyś zbiorę się na odwagę, by w opisy tych sytuacji podać linki do blogów. Kiedyś coś będzie trzeba z tym zrobić.

 

Wszystkie powyższe dotyczą minusów prowadzenia bloga na linii autor-czytelnik. Ewentualnie autor autorowi wilkiem. Mam dla Was też kilka smaczków ze współpracy z agencjami i markami. I o trudach prowadzenia bloga. Tutaj to jest jazda bez trzymanki. Opowiem Wam o tym w kolejnych częściach.

 

Blogerzy, podzielcie się, co Was wkurza w „czytelnikach”! Osoby spoza branży muszę wypytać o Wasze spostrzeżenia – zaskoczyliście się, czy wręcz przeciwnie, nic ciekawego? Liczę na dobrą dyskusję! Lecę po popcorn!

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
137 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Prowadzę bloga urodowego – niektórzy ludzie myślę, że całe dnie siedzę w domu, maluję usta, cykam fotki… no generalnie leżę i pachnę. I to takie niepoważne żeby 28 letnia kobieta zajmowała się kosmetykami… Nie ważne, że na co dzień pracuję ( no teraz akurat spodziewam się dziecka i nie pracuję ) na normalnym, całkiem poważnym etacie, skończyłam studia, mam męża, buduję dom, piorę, sprzątam, gotuję – mam normalne obowiązki, a że do tego mam pasję i bloga, na którym czasami zdarza się również zarabiać to jest to dla niektórych nie do zaakceptowania. Kiedyś na każde żebro-maile i złośliwe komentarze starałam… Czytaj więcej »

Renata Szwed

A spróbuj leżeć i nie pachnieć, dopiero się nasłuchasz ;-)

Chcialam coś napisać, ale napisałaś dokładnie to co miałam do powiedzenia ;)))

Wam się wydaje, że tylko wy tak macie?
Mnie regularnie wysyłają do fabryki albo na budowę.

Bo jak wiadomo, fotografije owe i pijary, to się robi dla „fanu” a uczciwa praca to murowanie, spawanie względnie służba wojskowa :D

JuliaArt

Ważne, że się nie poddałaś mimo tylu przeciwności, jesteś tu gdzie jesteś i dalej wspaniale się rozwijasz! :) Powodzenia!

Natalia Lis

Dzięki Julia za wsparcie :) Niemniej „przeciwności” to dość duże słowo dla tego typu zawirowań, to raczej takie przeszkadzacze, ale chciałam się tym podzielić, by osoby, które nie mają za wiele wspólnego z tym internetowym światem, mogły przeczytać, jak to wygląda w rzeczywistości.

Dorota

Wiesz, szkoda zdrowia. Naprawdę. Wszystkim nie dogodzisz, nie uszczęśliwisz, więc zadbaj o swój komfort psychiczny. Zapewniam Cię, że jest to bardzo ważne dla zdrowia somatycznego. Nikt o nie nie zadba tak jak Ty sama. Od pewnego czasu mam wy****ne na kąśliwe uwagi malkontentów, zazdrośniki i fochy współpracowników. Jeden odejdzie, przyjdzie dwóch następnych. W Disqsie też można banować, nie mam przed tym oporów. Wszelkie opory są szkodliwe dla zdrowia, własnego zdrowia. Też mi często pytają, jak mówię że jestem zajęta – co ty takiego robisz? Odpowiadam zawsze: leżę, pachnę i patrzę w sufit, a wszystko z nieba leci. I wtedy się… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Jasne, że nie Dorota! Ja się tylko trochę wkurzam i tylko czasami, tekst ma raczej taki wymiar edukacyjno-informacyjny ;)

lawyerka

Odnośnie próśb o telefon, to trzeba na to szczególnie uważać. Ostatnio obiło mi się o uszy, że zdarzają się coraz częściej takie przypadki, w których niby czytelnik prosi blogera o telefon, wskazując, że potrzebuje pomocy w jakiejś sprawie. Później okazuje się, że jest to jakaś nowa forma oszustwa. Numer, który z pozoru wygląda normalnie okazuje się być numerem typu premium itd. Oczywiście nie twierdzę, że tak było w Twoim przypadku, ale pomyślałam, że warto o takich rzeczach mówić/pisać ku przestrodze :) Pozdrawiam!

Natalia Lis

O, o tym nie słyszałam jeszcze. Dzięki!

princess.malpka

Bardzo dobre punkty, zwlaszcza ten: „Nigdy nie uszczęśliwisz wszystkich” tak masz racje, jako mloda bloggerka nie spotkalam sie z hejtem ale wiem, ze nie zadowole wszystkich. Moj blog na poczatku stworzenia mial byc blogiem dla ludzi tak jak ja zakreconych na punkcie kosmetykow i makijazu, a jak wyszlo w praniu? Mam czytelnikow wszelakich i wiem , ze kazdy ma inne oczekiwania. Lubie sluchac co podoba sie moim czytelnikom i czasem dac taki wpis, ale…. przeciez to moj kawalek Internetu i tak na prawde to pisze o tym o czym chce i sie na tym znam ;)

Ewa Anna

O! Czekam z niecierpliwością na kolejne części! :)

DookolaPracy

Heeej Natalio! :) Super babka z Ciebie i naprawdę meeeeeeega rzeczy robisz! :) Estetyka bloga, merytoryczne artykuły i AUTENTYCZNOŚĆ! :) To pierwsze, co mi przychodzi na myśl o Tobie! Idź własną drogą i jak to mówią: „Bądź sobą, bo wszyscy inni są już zajęci” :) Również spotykamy się z niezrozumieniem, jak opowiadamy o tym, jak byśmy chcieli aby nasze życie wyglądało! (trochę masło maślane z tego zdania wyszło, ale trudno). Dogodzić nie da się każdemu, a jeszcze wielu będzie próbowało skrzydła podcinać. I co z tego?! :D Życie jest tylko jedno, więc wybierz taką jego wersję, jaka Tobie odpowiada! :)… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dzięki Ci dobra Kobieto za super komentarz i okazane wsparcie!

Kerowyn

„No tak, jak przed Żabką nie wystawią tabliczki, żeby jednak płacić za swoje zakupy, bo w przeciwnym razie przyjdą tacy panowie i założą takie srebrne bransoletki, to się chłop nie zorientuje?!”
Myślisz, że jak postawie pod Żabka, w której pracuje taka tabliczkę, to nam kradzieże spadną? ;)
Bo może faktycznie te chusteczki higieniczne i batony spod lady wynoszą, bo myślą, że skoro nie napisane, ze nie można, to wolno? XD

Natalia Lis

To byłby ciekawy test!

Ag

Spadną! Mało osób oszukuje/kradnie dużo, ale dużo osób oszukuje/kradnie odrobinę. Pozwalają sobie na tyle, na ile jeszcze są w stanie przed samym sobą się usprawiedliwić. A przypomnienie ludziom o moralności – zmniejsza skalę oszustwa. Dlatego na formularzach podpis, że wszystko jest zgodne z prawdą powinien być na początku, a nie na końcu. Polecam książkę „Szczera prawda o nieuczciwości’, tam są opisane eksperymenty, które naukowcy robili badając to zjawisko.

Maluch w domu

Najtrudniej się od tego odciąć i nie pochodzić emocjonalnie. Ja nieraz mam ubaw z komentarzy u siebie ?. Bądź sobą, moim zdaniem odniosłaś duży sukces. I wśród moich znajomych jesteś chyba najczęściej polecaną blogerką dla laików w Twojej dziedzinie.

My pastel life

Pierwszy przykład trochę mi się skojarzył nie z blogowaniem, a ze sferą życiową i z niektórymi osobami z mojej oraz z rodziny mojego chłopaka. Jak usłyszeli 3 lata temu, że poszłam studiować grafikę to usłyszałam „Ja bym poświęcił/a czas na jakiś poważniejszy kierunek, a pobawić to się można później jak się ma czas”. Uszczęśliwianie wszystkich – wpadłam kiedyś w taką pułapkę, na maila dostawałam wiadomości od czytelników, że chcą takie i takie tematy, jak odpowiadałam, że mam już rozplanowane posty na cały miesiąc dostawałam w odpowiedzi „a to na następny wrzucisz te co chce?”. Robiłam tak przez 2 miesiące, realizowałam… Czytaj więcej »

Irmina

U mnie było to samo, niby nie wprost, ale „idziesz TYLKO na anglistykę???”. Ale powiem ci, że takie podejście nakręcają też media, gazety etc. Wszystkie te sondaże, słupki wskazujące na jakie kierunki WARTO iść. I później idziesz do lekarza, a on nawet cię nie zbada, tylko z marszu wypisuje receptę…

My pastel life

To prawda niestety :(

Zacisze Lenki

Szkoda tylko, że co niektórzy nie widzą ile pracy wkładają blogerzy. Wiadomo wszystkim się nie dogodzi, ale mimo wszystko warto się samorealizować i robić to, co się lubi. Jestem ciekawa kolejnych postów z tej tematyki.

mnie tylko bierność czytelników smuci, ale Tobie to nie grozi, jak widać poniżej ; )

Ja jestem na zaawansowanym początku blogowania, jednak komentarze: „Fajny post, zapraszam do siebie”. To taki standard, ale ciągle powtarzalny.

Do mnie, w sieci, wraca to, co sama daję. Komentarzy, o których piszesz, raczej u siebie nie widuję, za to pełno fajnych, merytorycznych, wspierających (jak dziś). Jest taki etap „fajne, wpadnij do mnie”, ale wierzę, że naszymi staraniami możemy go przepędzić.

Ekstrawagancka

Działam w strefie typowej dla „lajfstajlowego”. Piszę, dbam o zdjęcia, robię co mogę, by było ciekawie. Właściwie nie mogę użalać się, że ktoś napisał coś niemiłego, że krytykuje, że głupie pytania zadaje… Bo zazwyczaj czasami mam wrażenie, że moi czytelnicy są leniwi. I to bardziej niż ja! Rozumiem że ludzie mogą nie mieć czasu na komentowanie wpisów, bo sama wiem jak to jest albo często po prostu zgadzają się z tym i basta. Po co więcej? Przeraża mnie jednak, jak wiele osób jest już, na tyle leniwych, że nawet nie zostawią lajka. Nic. Przeczytają, skorzystają i nawet nie dadzą żadnego… Czytaj więcej »

Irmina

Też mam takich „cichociemnych” u siebie. Przykre, ale prawdziwe. Czasami nie wiesz, co napisać w komentarzu i to jest ok (też czasami tak mam), ale danie lajka przecież nic nie kosztuje. Widzę jednak pewną prawidłowość – przeważnie są to osoby, które same blogów nie mają i nie wiedzą ile czasu i energii wkładasz w przygotowanie posta. I mimo że możesz „uświadamiać”, że to nie jest takie hop siup, to jednak póki nie doświadczą tego na własnej skórze, to zdania nie zmienią i pozostaną cieniami…

Natalia Lis

Dziewczyny, czasami czytelnicy zwyczajnie nie wiedzą, że to dla nas takie ważne. Zawsze możecie podesłać im taki tekst: https://www.jestrudo.pl/komentowanie/

Działa cuda! ;)

Irmina

Ha! Podsyłałam już:))

Karolina Kary B

Jak to mówią, nie jesteś czekoladą, nie zadowolisz wszystkich ;). Mnie chyba najbardziej wkurza brak umiejętności i chęci samodzielnego myślenia. Co poniekąd odzwierciedla się też w kradzionych pomysłach. Sam nie potrafię, podpier.. komu innemu (pięknie pokazał to Jason Hunt w swojej prezentacji na BCP).

Btw. byłam na Twoich warsztatach na BCP. I choć wiedza ta jest mi akurat dość dobrze znana, bardzo podobał mi się sposób, w jaki to przekazałaś: prosto i dla ludzi! Super!

Natalia Lis

:*

Marta

Bardzo mądre rzeczy, czasami sama muszę sobie uświadamiać, że np. to mój blog i ja decyduję o tym co na nim jest itd. Łatwo o tym zapomnieć… Od kiedy mam swojego bloga widzę jednak jeszcze jedną tendencję, może nieco zaskakującą, ale niektórym blogerom wydaje się, że każdy ich pomysł jest absolutnie wyjątkowy i jeśli pojawi się na innym blogu to to jest na pewno plagiat. Akurat mam przykład z blogosfery książkowej, kiedy dziewczyny się pokłóciły o wrzucanie cytatów. Pierwsza uważała, że to był jej pomysł. I z tego wynika, że KAŻDY bloger książkowy, który ma posty z cytatami plagiatuje. Może… Czytaj więcej »

Chichotka

Zazdrość to taki stan, który po prostu trzeba bagatelizować. Silne jednostki, znające się na tym co robią, zawsze będą wystawiane na ostrzał. Ale też to one kreują opinie i są tymi, którzy zmieniają świat na lepsze. Ty nią jesteś. Nie potrzebujesz wkurwiać się na realia, bo w gruncie rzeczy nasz świat jest mega zakompleksiony. Na BCP dałaś wyraz swojego cudownego charakteru i tej magnetycznej aurze, która sprawia, że samo spojrzenie na Ciebie wywołuje uśmiech i radość. To co robisz, robisz dobrze i tylko to się liczy. Twoja energia zmienia świat Twoich czytelników na lepsze. A, że nie 100% czytelników to… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Zapisuję sobie ten komentarz w folderze „na smutki” :****

Chichotka

Zawsze do usług Kochana! :*

Beautypedia patt

świetny post i świetne podejście. Ostatnio niestety głośno o wielu mało ciekawych historiach i to takie smutne, bo niby wszyscy blogujemy, bo lubimy, bo z pasji, a tak naprawdę niestety przemycane w to jest wiele zawiści. Ma być miło, a nie zawsze jest :)

Agnieszka Maciejewska

Czytelnicy bywają bardzo wymagający – to prawda. Uważam jednak, że na niektóre komentarze warto przymknąć oko, bo inaczej byśmy musieli znaleźć się w psychiatryku.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie, jeśli znajdziesz czas.

CreativeMess.pl

Ja do tej pory spotkałam się z jednym komentarzem trochę narzucającym co ja mam wprowadzić na swoim blogu. A druga kwestia była kopiowaniem pomyslu na test marki i użyciem identycznego tła. Trochę to słabe, gdy robi to osoba, która ma bardziej aktywnego bloga. Ale cóż. Bywa ;) jak w każdej robocie..plusy i minusy. Do grafiki też ludzie mają podejście co tam namaziać coś, albo słowo zmienić milion razy XD brak szacunku dla czyjejś pracy to niestety częste zjawisko.

Artur Nogalski

Wszystko ma swoje plusy i minusy. Znam przykłady, w których „rób to co kochasz” oznacza dla ludzi, nie wolność, a pracę 24h/7. Nie mniej jednak, dążę do stanu w jakim Ty jesteś. Mam nadzieje, że mi się uda i nie będę się zbyt czesto wkurzać :p ;) dzieki za warsztat na BCP;)

Pies do kwadratu

Żeby wyjaśni, co mnie ostatnio drażni w blogowaniu, muszę chyba odrobinę nakreślić sytuację blogowej niszy, w której siedzę. Blogerskie podwórko, na którym działam to – mam wrażenie – trochę inny świat niż… wszystko inne, co dzieje się w blogosferze. Mowa o blogosferze związanej z psami, a do tego nawet nie tyle z tzw. psami do towarzystwa, ale z psami, z którymi uprawia się rozmaite dyscypliny sposrtów kynologicznych. Być może wynika to stąd, że jest w nim bardzo dużo osób młodych, uczących się (szkoła podstawowa, gimnazjum), a więc takich, które mają generalnie dość niewielkie fundusze, które mogą przeznaczyć na swoje hobby.… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Podsyłaj cennik od razu. Czy to w PDF, czy utwórz sobie taki na stronie i wrzucaj link. Jasny przekaz i być może dodatkowe zlecenia dla Ciebie.

Monika

Aaaa srał ich pies. Wiesz ile osób do dziś głupkowato się uśmiecha za moimi plecami kiedy ich mijam, mówię o znajomych takich dalszych, i te durne docinki oczywiście też cichaczem, żebym nie usłyszała „ooo idzie blogerka/fotografka”. Wiesz gdzie ich mam? W dupie, najgłębiej tam na końcu, bo ja w przeciwieństwie do nich mam pasję, którą staram się rozwijać, w którą też czasem inwestuję. Hejty w necie też się trafiały, ale bloger bez hejta to nie bloger :) Pozdrawiam, aaa ja osobiście, oprócz postów edukacyjnych, bardzo lubię zaglądać też do tych prywatnych i nie mogę się doczekać tych z remontu.

Nihil Novi

A mnie wkurzają komentarze służące tylko podlinkowaniu własnej strony. #MamwDupieCoNapisałAutortTylkoJaSieLiczę
Robiłam kiedyś konkurs – dostałam kompilację recenzji pewnej książki z internetów. Uroczo. Także rozumiem, choć jestem jeszcze małą płotką.
Trzymaj się, nie czerwieniej, a już nie na pewno nie buraczej ;) Buziaki ;*

refreszing

Musi być jakiś kwas w tym, którego warto się pozbyć, bo w planerze u mnie cykl O blogowaniu właśnie i podobny wątek poruszony;) Zgadzam się z Tobą, najbardziej brakuje wdzięczności a najłatwiej jest ob….ać autora za nie ten kolor oczu. Smutne to, jak Ty, piszę bloga edukacyjnego , sama nie miałam dostępu do takich treści kiedy zaczynałam , wiec teraz ludzie maja trochę łatwiej. Twoi Czytelnicy także, a mimo wszystko o wdzięczność jest najtrudniej :) fajnie , ze coraz więcej blogerów porusza te wątki bez zbędnej kurtuazji , udawania. To nasze „prawdy objawione” wynikające wprost z naszego zawodu . Trzymam… Czytaj więcej »

Marta Wilk

Natalio, ruda głowa do góry :) Wygadałaś się na złe tematy i bardzo dobrze! Pamiętaj, że w większości śledzą Cię osoby, które Cię doceniają. Wiesz o tym, na tym się skup. Całą resztę olej, a kradzież wytykaj palcami :)

Natalia Lis

Pamięta, wiem, widzę, czytam (patrz na te wszystkie komentarzeeee <3) i DOCENIAM.

Marta Wilk

Właśnie sobie je przeglądam :) jest powoedzonko w zdrowym ciele zdrowy duch. Do Ciebie skojarzyło mi się w małym ciele wielki duch. :)

PanPrzypadkowy

Jesteś super! Nawet podczas omawiania niefajnych aspektów blogowania czuć od Ciebie pozytywną energię, oby tak dalej.

Natalia Lis

Nie chciałam, żeby to brzmiało, jak jakiś ogromniasty minus, albo drama nad dramami. Dzięki za komentarz ;)

EliGrafia

Natalka widzę, że ci się wylało trochę i chyba słusznie, bo czasami Ci którzy popełniają te wszystkie okropieństwa nie zdają sobie z tego sprawy. Niektórzy po prostu nie znają etyki i zasad moralnych. I co z tego, że może mieli trudne dzieciństwo, że rodzice ich nie nauczyli, na bycie niemiłym i nieuczciwym nie ma wytłumaczenia. Pamiętaj, że jeśli pomagasz setkom ludzi a jedna jest tobie wilkiem, to znaczy że jesteś kimś wielkim. Dla mnie fakt, że dzielisz się wiedzą, zasługuje na bezwarunkowa wdzięczność. Buziaki

Ada Zet

Natalio, tyle bym Ci chciała tutaj napisać, że mój komentarz długością dorównywałby chyba temu wpisowi ;) Nie dziwię się, że z rudego zrobiłaś się bordo. Wiele osób, które nie prowadzą bloga, uważają, że blogowanie jest łatwe, szybkie i przyjemne, że bloger ma super życie bo nawet za nic może dostać to czy tamto za darmo. No żyć nie umierać. Tylko ja się pytam, czemu takie osoby same nie założą sobie takiego bloga. To nic nie kosztuje! A ile korzyści. To wspaniale, że swoimi siłami doszłaś do takiego stanu, że możesz pracować w domu i równocześnie robić to co kochasz, ale… Czytaj więcej »

Irmina

Jeśli chodzi o tematykę bloga- pamiętam jak raz pytałaś czytelników o zdanie. Ja wyraziłam swoje, ale to nie znaczy, że od razu spodziewam się, że zrezygnujesz z pewnych pomysłów, bo tak mówię. Nie interesuje mnie coś, to nie czytam. Bardzo prosta i przyjemna zasada. Nie wiem dlaczego niektórzy zamiast ją stosować, to czytają te tematy, które niby ich nie interesują (ale przeczytali!) i robią niewybredne komentarze. Co do sytuacji kradzieżowych, które opisałaś- nie mieści mi się to w głowie. Jestem od ponad roku w blogosferze, a czuję się jakbym oglądała wiadomości- gdzieś się coś dzieje, a ja się zastanawiam czy… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Ale pięknie to napisałaś! Kontrola nad własnym życiem to klucz do szczęścia wszelakiego. Nie mylić z „wszelką pomyślnością”. Po prostu, jak wiemy, że wiele od nas zależy, to wiele robimy.

Irmina

Dokładnie. To my rządzimy naszym życiem, a nie ono nami.

Ada Zet

Tak się rozpisałam, a nie odpowiedziałam na pytanie ;x Czasami wkurzają mnie komentarze. Człowiek się rozpisze, napisze i pomyśli, że stworzył coś fajnego, a tu ktoś nawet nie zapoznał się z tym wpisem, a komentuje na dwa słowa i zaprasza na swojego bloga.

Morciaszowe Myśli

Niestety ochrona dóbr intelektualnych szwankuje u nas od dawna. Osobiście nie rozumiem ludzi, którzy mają tupet ukraść tekst, grafikę czy cokolwiek innego i jeszcze się tego wypierają. Z drugiej strony czego możemy oczekiwać po Rodakach, skoro nawet szanowane serwisy informacyjne czczą metodę Copy’ego – Paste’a bez podawania źródła… ? Uważam, że zawsze warto walczyć (nawet gdyby to miała być walka z wiatrakami) – najpierw poprosić o podlinkowanie do oryginalnego artykułu/grafiki, a jeżeli to nie pomoże to stworzyć np. Czarną Listę Blogów i ją upublicznić. Wiem, że łatwo mówić, ale wiedz, że stoi za Tobą masa ludzi, która Cię wesprze w… Czytaj więcej »

Natalia Lis

:****

Sara Korzeniec

Też zauważyłam, że wielu osobom wydaje się, że blogowanie to żadne zajęcie. Ludzie myślą, że prowadzenie bloga to tylko i wyłącznie wrzucanie tekstów napisanych w 5 minut na kolanie i odpowiadanie na komentarze. Jednak dopiero zaczynając przygodę z blogiem okazuje się, że te teksty to wcale nie są pisane w 5 minut i że do tego dochodzi jeszcze masa innych rzeczy, które są równie ważne jak dobry tekst, a o których często się nie myśli jako nie-bloger. A propo cytowanego maila od czytelniczki to pamiętam jak mówiłaś o nim na instastories. I prawdę mówiąc, z niedowierzania aż musiałam sobie usiąść.… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Ale ja mam super czytelniczki, no! Rudziki na 100%

Dzięki za wyrazy wsparcia, choć trzymam się dobrze, działam i idę do przodu. ;)

Sara Korzeniec

Koniecznie! :D

Dawid Marszałkowski

Fakt, zaczynam dopiero blogowanie czy tak samo wkraczać w ten świat ale chyba może dlatego że dopiero zaczymam ale już kiedy tez miałem już blogi nie jednokrotnie to wiem. Najbardziej wkurza chyba brak odzwewu z drugiej strony. Nie wiem czy to uroki zaczyniania pisac czy co. Jednakże na aktualnym blogu mam najwięcej wejść niż miałem: 3 ale ciągle się rozwijam :) życzę powodzenia. A bloga także prowadze o fotografii jak narazie tylko mam na niego (oby) orginalny pomysł, a tak bte to bardzo inspiruja mnie pani posty. Czasem gdy mi sie juz nie chce to bardzo motywuja jak i z… Czytaj więcej »

Czytajswiat.pl

Ludzie są bezczelni- tyle powiem.

dagafox

Też się spotkałam z tym, że „takie rady to nie dla matek z dziećmi, one nie mają na nic czasu” także różnie bywa :) czasem jakiś sfrustrowany człowiek napisze coś, by się wymądrzyć, wytknąć mi błędy (jestem tylko człowiekiem i przecież mogę je popełniać chyba nie?), czy dowalić czymś. Nie zdarza się to często, ale jednak czasem..i przyjemne nie jest:)

Monika

Aaaaa i jeszcze jedna rzecz nie daje mi spokoju, odnośnie tego adwentowego kalendarza, czyżby to pewna blondynka równie z dość popularnego bloga?

Natalia Lis

Moniko, nie potwierdzam, nie zaprzeczam, to było tak oczywiste, że każdy, kto mojego bloga zna, to tamtą sytuację wyłapał.

Jacek eM: dizajnuch

Poszczęściło mi się na tegorocznym Share Weeku i nagle, w ciągu niecałego miesiąca oblało mnie tyle shitu, że chyba do tej pory tak do końca się nie otrząsnąłem. Ludzie totalnie mi nieznani z bloga (a że odpisuję właściwie na każdy komentarz, to i ludzi kojarzę) czy fejsa sypali takimi tekstami, że paryskie dziwki by się rumieniły. Najgorsze jest to, że zanim zaczniesz ich banować i kosić jak zboże, to próbujesz zrozumieć. I dopiero wtedy się w głowie robi źle. Ubranie tego we wpis solidnie uspokaja, więc co jakiś czas bez krępacji sobie ulżyj :) PS. Co było nie tak ze… Czytaj więcej »

Natalia Lis

„sypali takimi tekstami, że paryskie dziwki by się rumieniły” – omg, to trafi do mojego słownika <3 takie dobre to jest!

Też kiedyś próbowałam tłumaczyć, ale szybko się wyleczyłam. Sprawniej jest usuwać (mam wprawę na YT) i isć dalej, robić swoje.

Co do mchu - on sam był podeschły, kolor lakieru w połączeniu z kolorem mchu kiepsko wyglądała, to srebrne tło też nieszczęśliwie jakoś nie pasowało do niczego. Jak widzisz - wszystko nie tak :)

Jacek eM: dizajnuch

Be my guest ;))

Ja bym poprawił jedynie tło. Co pokazuje, że jeszcze długa droga przede mną :)

anwen

mogłabym się podpisać pod praktycznie każdym jednym twoim słowem! Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego posta, bo dobrze jest sobie uświadomić, że nie tylko ja tak mam :D

Natalia Lis

Anwen, piątka!

Swoją drogą, czy będzie nam dane poznać się kiedyś osobiście? :) Śledzę Cię od lat!

Ja „na szczęście” mam zbyt mało czytelników, żeby mi się takie rodzynki trafiały ;) Ale swoją drogą, co trzeba mieć w głowie, zeby do kogoś napisać list (no bo e-mail to w końcu list), wypominający mu, że jego życie to tak naprawde nie życie i że nie ma prawdziwych problemów… Naprawdę, już pomijam brak rozumu, bo przecież o swoich problemach na blogu nie będziesz pisała, ale jaki trzeba mieć tupet. No i przede wszystkim po co? Lepiej się komuś zrobi?
Ręce opadają.

ewa

Nie zgodze sie ze wszystim niestey… Po pierwsze ostatnimi czasy juz na ktoryms blogu z kolei czytam tekty w stylu: ’ to ja wam tresci darmowe, wszystko za darmo, poswiecam swoj czas za friko a wy?’ i serio az mi slow brakuje… Przeciez te wasze darmowe tresci to promocja, to docieranie do nowych czytelnikow, to reklama, to pozycjonowanie, to budowanie marki..Nikt nic nie daje za darmo i trzeba byc naprawde hipokryta albo bardzo naiwnym zeby uwierzyc ze jest inaczej. Wszystko to co robia blogerzy nawet jesli tu i teraz nie dostaja za to pieniedzy to nie jest zadna dzialalnosc charytatywna… Czytaj więcej »

Rocko

Prawda. Znaczna czesc blogow to dziś forma reklamy, ktora dalece ewoluowała od swojej pierwotnej postaci. Stala sie bardziej zawalowana i podstepna bo zwyczajne pop-upy czy pani od proszku do prania w tv, juz sie przejadly i na dodatek denerwują. Na pop-upy sa adblocki na pania z tv przycisk na pilocie. Wiec jak tu zachecic do tego by ludzie chcieli wydawac kase na te ”nowinki”? Taki troche wyzszy poziom sie narodzil. Teraz sie niby ludzi motywuje by robili to czy tamto, a potem sie okazuje, ze predzej czy pozniej i tak chodzi o kase. Bo np wypada zaplacic za domene, a… Czytaj więcej »

A.ta

Nie jestem blogerką, więc nie znam tego problemu od kuchni, chociaż to co piszesz wydaje się być dość „typowe”. Myślę, że przez tych upierdliwych czytelników przemawia po prostu zazdrość. Nie tak dawno rozmawiałam ze znajomymi o blogach, które czytamy i jeden z nich chciał nam wytłumaczyć, że po co czytać blogi, skoro „blogerzy tylko się wymądrzają, a w sumie to nic nie wiedzą no i jeszcze dostają za to kasę”. No cóż, wytłumaczyliśmy mu z innym znajomym, że nie wiemy co on dokładnie czyta, ale te które czytamy my są pisane przez ludzi, którzy ZDECYDOWANIE wiedzą o czym piszą. A… Czytaj więcej »

Natalia Lis

„blogerzy tylko się wymądrzają, a w sumie to nic nie wiedzą no i jeszcze dostają za to kasę” – takich też nie brakuje; można ich poznać po skakaniu z tematu na temat: jednego miesiąca są specjalistami od fotografii, innego od slow life, innego od budowania swojej szafy. Bleee! Jak tylko to wyłapuję, to od razu uciekam.
I jeszcze podkreślę, że nie mam na myśli blogów wielowątkowych, tylko takie, gdzie autor kreuje się na ZNAWCĘ każdego z tych tematów i doradza innym, co i jak. To groźne i uciekam.

Ruda Natko, dobre to jest :-) ! Bo w końcu wiadomka, że blogowanie to taka czysta zabawa, kaprys nastoletni… Ale wiesz, mam na to poradę, świeżą, bo z dzisiaj od jednego z takich zbłąkanych u mnie „czytelników”. Cytuję: „weź się do roboty, babsztylu” :D
Także tego. Ja idę się zabrać do roboty, a nie tylko bawić w blogaska, a Ty – tak trzymaj, bo jest rudo = jest dobrze :) !

Natalia Lis

Okej, biorę, a nawet bierę! :D motywacja x milion

Emilia Maciejewska

Cały wpis czytałam bojąc się, że znajdę krytykę swoich zachowań. W sumie nie wiem czemu, bo pisze tylko jak rzeczywiście swoją refleksją na jakiś temat chcę się podzielić.

Mnie niezmiennie zadziwia to, że ludzie marnują czas na hejterskie komentarze. Chyba nigdy nie skumam po co je piszą. U mnie na blogu natomiast w komentarzach przeszkadza mi to że ich nie ma :? Póki co czytają mnie znajomi więc nie ma się co dziwić ze wolą kliknąć lajka pod postem gdy resztę mogą na żywo opowiedziećw sumie…

Ryszawa

Że to da takich ludzi :| Kiedyś usiadłam i przestudiowałam swoje zdjęcia za pomocą wyszukiwarki obrazów w przeglądarce i byłam w szoku jak ludzie się nimi częstują! Znalazłam nawet zdjęcie przedstawiające mnie, z podpisem „ale schudłam”. Denerwują mnie anonimowi hejterzy, potrafią napisać, że to co robię jest do dupy, ale nie mają odwagi podpisać się pod tym imieniem i nazwiskiem. Nie lubię też, gdy ktoś pisze: „zapraszam do mnie” (będę chciała, to zajrzę!) i „super” – co jest super? ja jestem super? mój blog? post, który napisałam? A na Instagramie wkurzają mnie ludzie, którzy dodają mnie do obserwowanych, po czym… Czytaj więcej »

Piafka

„W rzeczywistym świecie kradzież się karze, a w internecie praktykuje.” – genialnie to ujęłaś. To mój punkt zapalny numer 1, który i mój rudy zmienia w bordo. Chociaż i tak widzę poprawę, choć coraz więcej blogerów nie boi się o tym mówić głośno, to jednak co chwilę trafiam na nowe strony, które w całości składają się z kopiuj-wklej (czy to treści, czy zdjęć). Albo moje ulubione – posty inspirowane, czyli pościągane cudze zdjęcia, bo takie ładne są, profesjonalne, a fotograf to przecież lubi, to hobby, to po co by mu płacić za te zdjęcia czy choćby o zgodę pytać –… Czytaj więcej »

Aneta Szwagulińska

Jak zaczęłam czytać ten list od czytelniczki to mnie szlak trafił bo to że nie masz dzieci nie znaczy że nie masz obowiązków. Ja się może jeszcze z blogowania nie utrzymuje ale pracuję na etat, bloguje i wychowuje 4 letnia córę. To znaczy że jestem super heros ? Bo potrafię to wszystko pogodzić ? Nie po postu muszę się teraz nacharować troche bardziej niż inni. A potem skojarzyła mi się Ola Budzińska czyli Pani Swojego Czasu i Mama cukiereczka. Co ona ma powiedzieć ? Dla niej blogowanie to też rozrywka ? Jak w każdej chwili moze się zdarzyć że musi… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Jak czytam o tym, że nie mam obowiązków, to od razu przypominają mi się miesiące (bo raz na jakiś czas mam taki okres) kiedy zasuwam po 12h dziennie, kładę się wykończona, ale ze stresu nie śpię, rano znowu stres, bo wiem, że ze wszystkim nie zdążę, a jest to praca, której nikomu zlecić nie mogę.
I właśnie ostatnio tak miałam, wtedy, kiedy „czytelniczka” maila spłodziła i wiedz, że miałam też bordo w oczach :D

Aneta Szwagulińska

No cóż każdy ma w życiu swoje priorytety… My się cieszymy że Twoim jest między innymi kontakt z nami. PS: Dzięki Tobie zaczęłam uczyć się fotografii :) I nadal zapraszam na te ziemniaczki z ognicha :)

Natalia Lis

<3

Lucy k

Ja mam dwójkę malutkich dzieci (roczek i prawie trzy latka), pracuję dorywczo w domku i bardzo cenię sobie Twoje rady:) W nawiązaniu do Pani z maila, która najwyraźniej ma tyyyle dzieci i tyyyle obowiązków, że rad żadnych słuchać już nie może. Skoro nie może to dlaczegoż tutaj zagląda..a i na maila ma czas odpisać…A obowiązki?? A rodzina i priorytety? Prawdziwa matka polka nie może pozwolić sobie na tego typu luksusy.

Marchewka wpada w bordo! Uśmiałam się!!!
Cudowny wpis!

Dobrze się czasem wkurzyć, ale jeszcze lepiej potem się z tego śmiać. I tak też czynię ;)
Dzięki!

aniamaluje

Natalia, widzę że czara goryczy się przelała :D Kolejnym etapem jest całkowite „mam wyjebane”. Ja wyleczyłam się z dogadzania wszystkim po tym, jak dostałam dwie zupełnie sprzeczne opinie po sobie. Jedna o tym, że mam pisać więcej luźnych tekstów. Druga -że więcej głębokich.
Szaleństwo. Ja uwielbiam Twój rudy blog :*