Czy psychoterapia pomaga - jak pomogła mnie

Czy psychoterapia pomaga

- 5 lekcji prosto z kozetki*!

Psychoterapia to wciąż temat tabu, a ten artykuł jest małym kroczkiem w kierunku popularyzacji tematu. Zapytałam Rudzików ostatnio, jakie macie obawy związane z chodzeniem do terapeuty. Czy psychoterapia pomaga? – to jedna z najczęściej powtarzanych wątpliwości.

Od kiedy trąbię na Instagram Stories, że chodzę na psychoterapię, non stop spływają do mnie wiadomości w stylu “podziwiam cię, że mówisz o tym tak wprost!”. Albo “ja się wstydzę rozmawiać o terapii z najbliższymi, a co dopiero tak publicznie.”

I to mi uświadamia, jak wiele jest jeszcze do zrobienia! Bo ja sobie od razu myślę… co tu jest do podziwiania..? Co do wstydzenia? Jeśli zachorujesz na zapalenie gardła, to też się czaisz z tą chorobą? Obawiasz reakcji rodziny? Unikasz L4, żeby ktoś nie pomyślał, że sobie, uwaga, nie radzisz?

Dlaczego choroby ciała są znormalizowane, a jak boli serce, to dorzucamy sobie jeszcze łyżkę wstydu, szczyptę samobiczowania, doprawiamy autoagresją czy wyrzutami sumienia?!

 

To jak z tą terapią – pomaga czy nie?

Myślę, że wyniki terapii zależą w dużej mierze od Twojego nastawania. Jeśli wylądujesz w gabinecie “za karę”, pod presją, bo np. partner(ka) zagroził(a) rozstaniem – raczej niewiele wyniesiesz z tych sesji. Natomiast jeżeli podjęcie tej pracy (momentami cholernie ciężkiej!) wypłynie z Ciebie – jest ogromna szansa, że psychoterapia naprawdę Ci pomoże. Mnie pomogła i to bardzo. Dziś dzielę się z Tobą 5 lekcjami, które odrobiłam dzięki psychoterapii.

 

 

Czy psychoterapia pomaga

– 5 lekcji prosto z kozetki*!

 

* Pssst – w większości gabinetów nie ma żadnej kozetki! Najczęściej są to dwa całkiem wygodne fotele ustawione na przeciwko siebie.

 

Nie ma złych emocji

Człowiek odczuwa 7 podstawowych emocji. Niektóre są przyjemne, inne mniej. Ale żadna z nich nie jest zła. Złość nie jest zła. Lęk nie jest zły. Wstręt nie jest zły. Te emocje powodują dyskomfort, bo towarzyszą trudnym sytuacjom. Ciężko mi sobie wyobrazić lęk, gdy ktoś stawia przede mną puchar ulubionych lodów… Ale gdy na tym stole ląduje nakaz eksmisji, to już inna para kaloszy, nie?

Dzięki psychoterapii mam w sobie sporo zgody, akceptacji dla swoich emocji – nawet, jeśli nieco mnie uwierają.

 

Ta cała grzeczność jest mocno przereklamowana

W temacie emocji pozostając – to dość naiwne myśleć, że niektóre z nich będziemy odczuwać non stop, a innych (prawie) wcale. Jeśli nie odczuwasz np. złości, to nie tak, że jesteś wyważoną osobą (co to w ogóle znaczy?!), tylko najprawdopodobniej z jakiś powodów nauczyłaś się jej nie odczuwać. A raczej – maskować ją inną emocją. Ten cały proces maskowania pochłania ogrom energii. W efekcie jesteś znacznie bardziej zmęczona, niż wskazywałaby na to sytuacja. Bo nie dość, że znalazłaś się właśnie w trudnym momencie życia, to jeszcze nie pozwalasz sobie na doświadczenie gamy uczuć, które się z nim wiążą.

Nieprzypadkowo na tapet wzięłam złość – ogrom polskich kobiet ma z nią problem, bo od małego jesteśmy uczone, by być GRZECZNE. Nie hałasować, nie trzaskać drzwiami, nie krzyczeć, nie przeklinać, nie beczeć. Innymi słowy – nie odczuwać trudnych emocji (patrz punkt poprzedni) i nie dawać im ujścia. I nie raz bywa tak, że gdy raz po raz jesteśmy karcone za tupanie nogą czy krzyk, zamieniamy je np. na smutek, bo to już jest emocja akceptowana w naszej rodzinie.

 

Jeśli nie rozumiesz, jak absurdalnie zostałyśmy wychowane, to wyobraź sobie sytuację adekwatną, ale zamiast złości wstaw… radość. Czaisz? Coś Cię bawi, śmiejesz się w głos i nagle pojawia się karcące „przestań!”, „bądź grzeczna!”.

 

Grzeczna… Grrrr! Wykreśliłam to słowo z mojego słownika. Zdecydowanie bardziej wolę być grzeszna. Jedna litera, a ile zmienia ;)

Tobie też polecam.

 

dbalnik - czy psychoterapia pomaga

 

Czy psychoterapia pomaga? Mnie pomogła bardzo!

 

Nie muszę wiedzieć wszystkiego i nie wszystko muszę jakoś rozwiązać

Czasami mogę być po prostu smutna i nie znać przyczyny. Albo mieć do podjęcia decyzję i nie umieć zdecydować. Mogę reagować irracjonalnie. Mogę śmiać się do rozpuku, by chwilę później wybuchnąć łzami. Jednego dnia wstawać punkt 7:00 pełna energii, a kolejnego nie móc się zwlec z łóżka po 10:00… I naprawdę, zaprawdę, nie muszę znać przyczyny każdego swojego zachowania czy emocji.

Oczywiście, że dobrze jest dać sobie przestrzeń, aby się im przyjrzeć, ale bywa i tak, że odpowiedź się nie pojawi. Nawet, gdy przegadasz wszystkie możliwe opcje w gabinecie psychoterapii.

Ludzka psychika ma bardzo wiele zawiłości, a świat emocji, nie dość, że jest skomplikowany, to bywa szalenie trudny do określenia, gdy dotyczy nas samych. Daję sobie prawo nie znać odpowiedzi. I to jest okej! O właśnie, kolejna lekcja wyciągnięta z psychoterapii:

 

> Przeczytaj także: psychoterapia i inne moje sposoby, by poczuć się lepiej

 

Ja jestem okej i Ty jesteś ok

Wciąż masz wątpliwości czy psychoterapia pomaga? No to przeczytaj moją czwartą lekcję:

 

Ty masz swoje prawdy najprawdziwsze, doświadczenia, które Cię ukształtowały, ludzi, którzy Cię wychowali, poglądy – te religijne i te polityczne. Cebulę bierzesz luzem lub do plastikowej torebki, wakacje spędzasz nad polskim morzem, konsumując konserwy pieczołowicie zapakowane do bagażnika albo na Bali w wersji bez konserw, za to z jaglankami jedzonymi z połówki kokosa.

Przeżyłaś to, co przeżyłaś. I patrzysz na świat po swojemu.

A ja przeżyłam moje i patrzę po mojemu.

 

I obie jesteśmy bardzo w porządku, choć możemy być bardzo bardzo różne. Mało tego, nie musimy się nawet zgadzać, by się wzajemnie akceptować i wspierać. Mam wśród moich przyjaciół ludzi o totalnie innym światopoglądzie i zupełnie nie przeszkadza nam to się szanować, lubić i mega fajnie spędzać czas. A ile dobrej zabawy, gdy nas weźmie na poważne tematy!

 

Na koniec wisienka, ale coś czuję, że ta jest nasączona rumem, bo pewnie wielu kobietom zawrze krew. Uwaga, uwaga…

 

 

Jestem najważniejsza

To mega cenna lekcja, która zostanie ze mną już do końca życia. Dzięki psychoterapii pytam siebie wciąż i wciąż „co ja na to”. Wszystko po to, by działać w zgodzie ze sobą.

Kiedy ostatni raz byłaś gdzieś „bo wypada”?

A może zrobiłaś coś, na co wcale nie miałaś ochoty, bo nie umiałaś powiedzieć „nie”? Bałaś się, że druga osoba poczuje się urażona.

Takie działanie to komunikat: potrzeby/problemy/zachcianki innych są ważniejsze niż moje własne. Dajesz sobie znak, że nie jesteś tak ważna, jak ta druga osoba.

Dzięki psychoterapii stawiam swoje potrzeby na pierwszym miejscu, minimalizując tym samym sytuacje, gdy jest mi w moim życiu niewygodnie.

Te wszystkie działania wbrew sobie (bo co ludzie powiedzą, bo tak wypada, bo cośtam-srośtam) to tak, jakbyś chodziła w za małych o rozmiar, źle wyprofilowanych szpilkach, gdy obok stoją najwygodniejsze na świecie, idealnie dopasowane, różowe (Ty wstaw tu swój ulubiony kolor) kapciochy. Czaisz absurd, nie?

Stawianie siebie na pierwszym miejscu NIE JEST równoznaczne z egocentryzmem. Nie czuję się pępkiem świata, no chyba, że mojego. I właśnie o to chodzi, by w tej swojej przestrzeni być dla siebie naj. By się lubić, kochać i traktować z szacunkiem. 

Takim traktowaniem jest właśnie odmowa, gdy nie chcesz. Takim traktowaniem jest mówienie „nie”, nawet gdy wcześniej powiedziałaś „tak”. 

Wciąż nie dociera..? To łap mój wiersz.

 

>>> Przeczytaj także mój kodeks na 2019 rok

 

Nie wiem, czy odpowiedziałam na Twoje pytanie: czy psychoterapia pomaga? To bardzo indywidualna kwestia i tak sobie myślę, że celem tego artykułu nie jest znalezienie odpowiedzi, bo przekonać możesz się tylko w jeden sposób – odwiedzając gabinet terapeuty osobiście.

Mnie terapia pomogła i to bardzo. Komfort mojego życia znacząco wzrósł. Te 5 lekcji stało się moimi wyznacznikami, gdy huragan w sercu i burdel w głowie.

 

Trochę mnie kusi, żeby zapytać o Twoje doświadczenia w terapii – przede wszystkim czy psychoterapia Ci pomogła – ale to może być zbyt śmiałe posunięcie. Zamiast tego podpytuję, o jakich mitach na temat psychoterapii słyszałaś? Daj znać!

 

PS dbalnik w przedsprzedaży tylko do 8.12 – kupując teraz, za wysyłkę płacisz 0 zł!