co to jest multitasking

Singletasking i multitasking

Omlet się smaży – brzmi, jakby radził sobie sam, nie? – więc łapię za widelec i nakładam twaróg, truskawki, banana na omleta Pana Męża. Równomiernie z tym twarogiem, owocki symetrycznie, estetki nie tylko pod insta robią ładne śniadania. I wnet myśl o tym drugim, pozostawionym samemu sobie, już brunatnym, jak mniemam i cóż, nie mylę się. Multisrasking.

 

Albo owsianka w połączeniu z serialem. Nie wiesz, kiedy zjadasz, jak smakowało, nie widzisz tego rozmoczonego w mleku owsa, który zdobi cudnie teraz dekolt Twój. Multisrasking.

Niby post piszę, ale mi się znudzi, rozproszy, zachce innego coś, więc maila otwieram i wnet zasypuje mnie kilka arcyważnych pytań na wczoraj i dwa smoki do zabicia i jeszcze widzę, że w sklepie awaria i kuzynka o poradę prosi i kurier właśnie do drzwi dzwoni, a nie, to jednak zakupy, rozpakować trzeba, do lodówki włożyć, jak to już po jedenastej?! Multisrasking.

 

Multisrasking

Obawiam się, że wmówiono nam, że multitasking to modny jest i cool. Że to takie coś, co robią ludzie w Stolycy, więc są tak bardzo do przodu, że nigdy TU. I te wszystkie modne matki, co z karierą macierzyństwo przeplatają, jak obwarzanek na rynku w Krakowie. I fit w dwa tygodnie po porodzie i same gotują dwa dania z deserem w dni powszednie, bo w weekendy antipasti jeszcze są.

Jakiś czas temu byłam bardzo multi. Uczyłam się w collegu, pracowałam na etacie, realizowałam zlecenia foto i pisałam rudego bloga. Zaliczyłam też przeprowadzkę, a jakże. Dostałam w tym okresie zatrważającą ilość maili i wiadomości. Treść była podobna – podziw i chęci, by dawać z siebie więcej, upchnąć w tej dobie wszystkie oczekiwania i jeszcze SPA se w łazience zrobić wieczorem.

A nie było czego podziwiać i chcieć. 

Byłam wykończona. Zmęczona. Padałam na ryj.

Ogrom obowiązków wzięłam na siebie na czas określony i bardzo świadomie, ale ten multitasking, choć zaplanowany, to wciąż multisrasking. Leciałam na sesję foto, a myślami krążyłam wokół notki na blog. Jadłam i czytałam materiały do collegu. Efekt? Wieczny pęd, multum stresu, napięcia i ciągłe zasypianie z myślami oooolaboga, jeszcze tyle rzeczy do zrobienia! 

Nigdy w życiu nie chciałabym powtórki z tej jakże wątpliwej rozrywki.

multitasking vs singletasking
Bardzo mi tutaj spasowało to zdjęcie. Multisrasking na całego! Pozostałe zdjęcia z tej sesji możecie zobaczyć w artykule mężczyzna vs kobieta.

 

Ptactwo precz!

Już nie łapię kilku srok za ogon.

Mam to szczęście, że dość szybko nauczyłam się, że dobra organizacja polega przede wszystkim na eliminacji. Wyrzucam mniej istotne zadania, by mieć czas na te naprawdę ważne. Jeśli chcecie, z chęcią opowiem Wam o tych wszystkich rzeczach, których nie robię, dajcie tylko znać ;)

Jeszcze nie tak dawno, chwilę po przeprowadzce do Polski, podzieliłam swój dzień pracy na bloki. Był czas na sklep, bloga, medytację, tworzenie nowych produktów, obsługę klientów, spacery, gotowanie. W efekcie ledwo zdążyłam się wdrożyć w jedno zadanie, budzik oznajmiał, że pora na zmianę. Bleee!

I tak wypracowałam sobie nową metodę pracy, którą stosuję już od wielu miesięcy i, cóż, przyjaźnimy się:

 

Singletasking ekstremalny

Moje bloki zadań rozciągnęły się do maksimum. Potrafię przez miesiąc pracować nad nowymi produktami, albo przez dwa tylko notki na blog pisać. W 2 dni „naprodukować” zdjęć na insta, na następne kilka tygodni.

Przykład? Proszę bardzo – ostatni blok „pisanie tekstów na rudego bloga” zaliczyłam w drugiej połowie września. Wszystkie teksty, które przeczytaliście do tej pory (za wyjątkiem podsumowania roku oraz tekstu o zarabianiu na blogu), czekały sobie na publikację od kilku miesięcy! Facebook dokładnie tak samo – większą część działań planuję na miesiące do przodu i spokój święty mam. Jak mnie jakaś myśl nachodzi, nic nie stoi na przeszkodzie, by jednak za telefon złapać i swoje aktualne 3 grosze wtrącić.

Do końca lutego pracuję nad wpisami na blog, a marzec będzie miesiącem pracy nad kursem.

Zadania wykonane na długie tygodnie przed terminem, przynoszą mi spokój ducha. Gorsze samopoczucie? Choroba? Wyjazd? Spoko loko, mogę odpuścić, odpocząć.

Dla mnie taki komfort jest nie do przecenienia.

 

Multisrasking jest na powrót multitaskingiem w przypadku błahostek, rutyny dnia codziennego. Ot, nic złego w słuchaniu podcastów podczas ścierania kurzu. A gdy nakładam hybrydy lubię oglądać Desperate Housewives. Jak reguluję brwi też. W ogóle jestem wielką fanką „Desperatek” i one są dobre w każdym momencie. No okej okej, już się przywołuję do pionu.

Zdaję sobie sprawę, że wielozadaniowość to czasem jedyny „ratunek” dla bardzo zapracowanych jednostek, ale do przemyślenia zostawiam Wam jedną tezę, czy nie warto byłoby czasem po prostu pobyć samemu z własnymi myślami? Ja wiem, że pragniemy się douczać, piąć. Ale sprzątanie może być niezłą formą medytacji. A medytacja może być tym, czego właśnie Ci teraz potrzeba.

 

Jestem szalenie ciekawa, czy zgodzisz się ze mną w kwestii multisraskingu ;)

Jakie są Twoje ulubione metody pracy?

5/5 - (2 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
53 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
twomeaningfullives

Wydaje się, że multitasking to nie jest robienie wielu rzeczy jednocześnie. To raczej szybkie przeskakiwanie od jednej do drugiej. Dla nas to strasznie męczące. Lepiej skupić się na jednej i zrobić ją wystarczająco dobrze, a nie perfekcyjnie. Świetny tekst. Marta & Olek.

Baba Ma Dom

…skąd ja to znam… ale potrzeba czasu, żeby wyprostować ten bieg i samemu siebie wsadzić na właściwy tor. Czasu.

Iwona Kaczyńska

Świetny tekst, dziękuję!

Monika Kwiatkowska

Też tak mam czasami. Przeważnie jak wezmę się za kilka rzeczy naraz to okazuje się potem, że albo nic nie jest skończone albo zrobione byle jak, a ja wykończona.

Natalia Lis

No właśnie, tego nie cierpię – zaczęte, rozkopane projekty, z których nie jestem zadowolona, efekty opłakane i ja w opłakanym stanie też.

W zupełności. Do końca studiów żyłam w takim pędzie: studia, 3 prace, dodatkowe projekty. Do tego stres, ciagłe niedospanie, brak czasu na jedzenie, życie prywatne, nagłe wypadki. Aż pieprznęłam większość rzeczy po ubiegłych wakacjach i od tamtej pory uczę się uważności :)

Natalia Lis

A co się stało Marta, że nagle zaszła w Tobie taka zmiana? Po prostu miałaś dość, czy stało się coś, co zmieniło Twój sposób patrzenia na obowiązki, odpoczynek, relaks.

Marcin Kowal

To rzeczywiście sposób na życie warty roważenia. Ostatnio tonę w tym całym multitaskingu. Od jednej rzeczy do drugiej, później trzecia i czwarta. Na chwilę wracam do pierwszej, przeskakuję do trzeciej, nadrabiam czwartą. Zasypiam, a kot w ramach budzika wskakuje na kołdrę o piątej rano. I dobrze, bo wieczorem zapomniałem nastawić zegarek i spóźniłbym się do pracy. Generalny efekt – nic nie jest do końca dobrze zrobione, a ja i tak padam ze zmęczenia. Mój umysł broni się przed tym i rozprasza prostymi sprawami. Próbuje wyrwać sobie kilka minut na odpoczynek, nie myśląc o niczym. Do czego to prowadzi? Podupadają kolejne… Czytaj więcej »

Beata

Marcin, nie chcę generalizować, każdy z nas ma inne najważniejsze rzeczy do zrobienia na świecie. Jestem jednak już w takim wieku, że mogę powiedzieć z doświadczenia. Jeśli wszystko na twojej liście zadań jest priorytetem, to tak naprawdę nie masz ich wcale. Taki jeden prosty przykład, wybierz jedną rzecz, która dzisiaj jest według Ciebie najważniejsza i zadaj sobie pytanie, co się najgorszego może stać, jeśli jej nie zrobisz. Kiedy zadasz to samo pytanie do kilku swoich najważniejszych spraw, zobaczysz, że jednak są takie, które mają wyższy priorytet niż inne. :) Ja wiem ,że to zabrzmi jak slogan, ale niestety nie umiemy… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Marcin, Beata dobrze pisze z tym priorytetyzowaniem. Ja już dawno zdałam sobie sprawę, że ci, których postrzegamy jako zorganizowanych, zapracowanych (czasem takich też podziwiamy, a nawet im zazdrościmy), to w gruncie rzeczy osoby, które wiedzą, że nie da się zrobić wszystkiego, a więc skupiają się na PRIORYTETACH. Spróbuj!

Marcin Kowal

Długo się nie odzywałem, ale OK dziewczyny. Porządkuję kwestię priorytetów :)

Lubię się skupić na jednej rzeczy wykonywanej w danym momencie. Nawet ze sprzątaniem czy zmywaniem tak mam ;)
Muszę koniecznie wypróbować blokowanie zadań, choć może w nie aż tak ekstremalnym wydaniu, jak u Ciebie :)

Obiecaj, że dasz znać, jak się „blokowisko” sprawdza u Ciebie!

Magdalena Forst

Ależ ja pięknie na ten Twój post trafiłam. Dosłownie chwilę wcześniej myślałam o tym, że czas skończyć z życiem, jakie prowadzę. Mnóstwo obowiązków, które sama sobie na głowę nałożyłam z myślą o poprawieniu bytu mojego i rodziny. Myślałam, że dam radę, ale nic z tego nie wynika. Nic nie jest zrobione dobrze, ja jestem ciągle niezadowolona, zapominam o mnóstwie ważnych rzeczy, a zmęczona jestem po prostu śmiertelnie, bo wszystko odbywa się kosztem snu, kiedy pracuje się na etacie i ma się dójkę małych dzieci i dom. Wiadomo. I właśnie przemyśliwuję sobie, jak to ogarnąć i z czego zrezygnować, albo zostawić… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Idealnie się zgrałyśmy zatem. Trzymam kciuki Magda!

Magdalena Forst

Dziękuję :-)

Emilia Maciejewska

Mądre łączenie rzeczy – jak wspomniany podcast przy sprzątaniu – jest ok. Ale nienawidzę jak mi ktoś robienie dużej rzeczy przerywa jakimiś nieistotnymi pytaniami z gatunku „jestem leniem i nie poszukam w mailu choć to już od Ciebie dostałem”. Nauczyłam się więc ignorować maile tak długo jak ktoś nie raczy napisać w tytule Caps Lockiem Pilne. Albo jak nie zacznie mi zawracać głowy osobiście. Pracę zawodową dzielę na bloki, które przerywam czytaniem blogów i to mi się dobrze sprawdza. W blogowaniu jednak jeszcze nie jestem w stanie mieć aż tyle poodkładanych tekstów. Podziw :) U mnie tylko szkice kilkuzdaniowe czekające… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Emilia, a wiesz, że ja już np. nie odpowiadam na maile, które są niepoprawnie napisane/pytają o to, o czym gadałam tysiąc razy na blogu/roszczeniowe i od kiedy sobie tak postanowiłam (że nie muszę, nie mam obowiązku, nic mnie nie zobowiązuje i nie rozlicza z tego) to z radością odpisuję na te fajne pytania, maile, komentarze :)

Patrycja | patrycjawratny.pl

Natalia, zgadzam się z tym, co napisałaś! Obowiązków wciąż przybywa, tak wiele rzeczy by się chciało zrobić, ale zwyczajnie nie mamy na to wszystko czasu. Przynajmniej nie tyle, żeby zrobić je wszystkie dobrze. A przede wszystkim żeby ćwiczyć bycie tu i teraz. Paradoksalnie odkąd urodziła mi się dwójka dzieci (i to w odstępstwie roku i 4 miesięcy!) i czasu mam mniej niż kiedykolwiek, po prostu zaczęłam nim zarządzać. Wybieram to co ważne, czyli zabawę z dziećmi, rozmowę z mężem, ugotowanie zdrowego obiadu, napisanie tekstu na bloga czy przeczytanie inspirującej książki. Dlatego właśnie przestałam oglądać telewizję – zwyczajnie szkoda mi czasu… Czytaj więcej »

Ale super, że sobie tak to mądrze poukładałaś. Widzisz, priorytety i jakoś da się brnąć do przodu, choć pewnie nie raz miałaś ochotę tym rzucić, bo takie dni ma każdy. Podzielisz się przepisami na te zdrowe dania? Skąd je czerpiesz?

Patrycja | patrycjawratny.pl

Cześć Natalia! Tak, oj nie raz i nie dwa miałam ochotę to wszystko rzucić i płynąć z prądem. Ale moja motywacja do zmian była silniejsza niż chwilowe słabości. U mnie zdrowe odżywianie zaczęło się od informacji o cukrzycy ciążowej w drugiej ciąży 4 lata temu. To był zwrot, po którym już nic nie było takie jak wcześniej (szczęśliwie dla naszej rodziny). Zaczęłam czytać blogi, artykuły i książki. I coraz bardziej się zastanawiałam, dlaczego większość ludzi (w tym ja!) je śmieciowe jedzenie? Wkurzyłam się i postanowiłam zmienić dotychczasową kuchnię. A dodam, że jadłam masę słodyczy, smażonych i mięsnych dań, wyroby z… Czytaj więcej »

Jola

Zabawie się to czyta, mając na komputerze przy okazji uruchomiony notes, aby napisać post gościny oraz program do obrabiania zdjęć. Marzec musi stać się miesiące na zmianę tego robienia wszystkiego na raz. Dzisiaj akurat mi to nie przeszkadza, ale są dni, kiedy przyprawia mnie to o łzy, bo z niczym się nie wyrabiam.

Natalia Lis

Plan plan plan. Lista zadań – ułożona priorytetami. To są moje metody. Dzięki temu, jak zrobię najważniejsze zadanie dnia (np. napiszę notkę na blog), to potem, gdy ktoś nas odwiedzi/rozboli mnie głowa/zaplanuję spacer, nie mam wyrzutów sumienia, bo najważniejsze zadanie już dawno zrobione, a reszta jest opcjonalna.

Monika

To jest super, co napisałaś, ale nie zawsze sprawdza się w przypadku etatu. W pracy owszem staram się robić wszystko wcześniej i nie zapieprzać jak dziki osioł tuż przed deadlinem, ale w międzyczasie pojawia się oczywiście milion spraw od współpracowników, które wymagają zajęcia się nimi „na już”. Zwłaszcza jak praca polega w dużej mierze na delegowaniu zadań a Ty jesteś jednym ze środkowych ogniw – dostajesz zadania od współpracowników i tworzysz nowe dla innych :D Ale w domu zdecydowanie skupiam się na tym co robię i nie rozmieniam się na drobne. Jeśli czytam to czytam. Jeśli gotuję to gotuję. Jeśli… Czytaj więcej »

Joanna z Artlantydy

Strasznie to trudne jest, przestawić się na nie-multitaskingowy styl pracy, jak przez lata praktyka przekształciła się w nawyki. Ale zdanie sobie sprawy, że się tak daleko nie zajedzie, to ważny pierwszy krok.
Ups. chyba mój pierwszy komentarz na Rudym blogu, choć poczytuję od jakiegoś czasu :)

Natalia Lis

Joanna, super, że się ujawniłaś!

Oh jak ja bym chciała napisać wszystkie posty na bloga na kilka miesięcy w przód ;) mam taki plan od długiego czasu bo pomysłów i tematów to mi na cały rok wystarczy, ale przy pracy na pełen etat, obowiązkach, hobby, sporcie, wyjazdach w weekend, spędzaniu czasu z bliskimi i rzeczach które się wydarzają nagle niezaplanowane, to ledwo mi wystarcza czasu na napisanie jednego w tydzień (razem z obróbka zdjęć i tłumaczeniem na dwa języki, a i tak zarywam noce), ale to dlatego ze nie chce spędzać całego czasu przed kompem (pracuje w biurze) i cenie sobie swój wolny czas i… Czytaj więcej »

Ania Kalemba

Zdecydowanie muszę nad tym popracować :)))

Dorota

O tak! Coś mi to zdjęcie przypomina. Moja młodsza córka w korporacji, a popołudniami z dzieckiem i myślami, ajfonem również w korporacji. Masakra straszna… Ja wiem, kasa, awans są ważne, ale zdrowie najważniejsze. No, a ja nie lepsza, chociaż staram się. Jeszcze w międzyczasie głaszczę koty:))) Pozdrawiam :)

Beata

Tak, wmówiono nam, że multitasking jest obowiązkowy. Nie tylko w korporacjach. Nawet w mniejszych firmach (które aspirują do tego miana – nie wiem po co), wmawiają nam, że tylko tak jesteś właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Nie da się tak na dłuższą metę. Ani to zdrowe ani efektywne. Tak jak napisałaś, nie da się kilku srok za ogon trzymać. Marta, dla mnie możliwość szybkiego „przestrajania” się z jednego zadania na drugie – to raczej multiskill. Ja przynajmniej tak to rozumiem. Multitasking z definicji jest umiejętnością wykonywania kilku zadań jednocześnie. Sama od kilku tygodni praktykuję (jako test), niedzielne pisanie postów. Co… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Super, że sobie tak to mądrze ogarnęłaś.

Beata

Nauczyłam się tego od mądrzejszych od siebie. :)

I też bym chciała przystopować… albo pracować tylko nad jedną rzeczą cały miesiąc

Ryszawa

Nie lubię takiego trybu jakim jest multitaskin, choć zdarza mi się go stosować.
Lepiej jednak wykonywać wszystko pojedynczo i dokładnie.

potwierdzam…multisrasking stosuję i wiecznie pędzę, lecę, nie zdążam, denerwuję się i zawalam terminy….dlatego właśnie zaczynam ukladać nowy plan. Dziękuję :*

Ania, podziel się potem tutaj efektami po kilku tygodniach, okej? Choćby bardzo ogólnie, ale daj nam znać, jeśli spróbujesz nowego trybu.

Obiecuję ?

lawyerka

Dobrze jest wypracować swoją własną rutynę. Znaleźć złoty środek. Można czasem wsunąć śniadanie przy ulubionym serialu, ale dobrze jest też raz na czas skupić się tylko na doświadczanych smakach. Są tacy, którzy nie mogą jednocześnie rozmawiać i słuchać muzyki, są tacy, którym wielozadaniowość wychodzi świetnie. Najważniejsze to ze spokojną głową dojść do własnego ładu.

Natalia Lis

Moja głowa nie jest spokojna, gdy mam natłok zadań i wszystko jest „na wczoraj”. No dobra, w najlepszym przypadku „na już” :D

Oczywiście masz rację, że dla każdego coś innego, ja piszę ze swojego punktu widzenia, bazując na własnych doświadczeniach.

Moim zdaniem multitasking, jako robienie stu rzeczy na raz jest kompletnie bez sensu, choć ciągle o tym zapominam. Jednak jest też taki dobry multitasking,czyli na przykład jazda samochem i nauka języka z płyty. Niestety często łapię się tej gorszej opcji i muszę się jej wreszcie oduczyć?

Zuza Sobecka

trafione! przez multisrasking i ogromne ambicje czuję się jakbym zmarnowała cały semestr. ledwo co pamiętam! zmieniłam to, medytuję, żyję wolniej i z powrotem czuję swój mózg ;)

Natalia Lis

<3

Już po pierwszych linijkach posta miałam w głowie komentarz „Multitasking jest spoko, jest ważny, jest fajny, ale odrzucić i zhierarchizować wszystkie zadania – to ważniejsze”. Na szczęście o tym napisałaś, ufff. JestRudo urat(d)owane! :D

Moda na bio

Swięte slowa Natalio, przechodzilam przez cos podobnego: praca, dom, dzieci, blogi i jeszcze jak to wszystko pogodzic. Az w koncu wysiadla mi motywacja. Teraz dopiero odbudowuje ja powoli. Po raz kolejny przekonalam sie na wlasnej skórze, ze nic sie nie wskóra kosztem zdrowia. Pozdrawiam serdecznie Beata

Marzena Janik

Na moje nieszczęście wszystko odkładam na później, czyli na ostatnią chwilę. Są dosłownie nieliczne przypadki, żebym napisała sobie „zapasową” notkę, a przez większość czasu blog leży odłogiem.

Pozdrawiam, Marzena

Basia Z

Ja tak się nie katuje. Lubię czasem mieć natłok zajęć i spraw na głowie bo wtedy jestem lepiej zorganizowana i czuję że zrobiłam bardziej pożyteczne rzeczy. Ale raczej wolę sobie niektóre rzeczy odpuścić niż katować się że to i to i to jeszcze do zrobienia. Tak na prawdę to my sami nakładamy sobie tyle obowiązków na głowę.

Katarzyna Berska

U mnie tak jest z pomysłami – wiele ich i wszystkie muszą być jednocześnie realizowane. A tak się nie da, bo zawsze coś padnie i pozostanie jedynie „leżeć i …” ;)

Natalia Sławek

Dzięki za te linki, przeanalizuję na pewno! My jemy dość zdrowo już od kilku lat, ostatnio chorobę przebyłam w czerwcu zeszłego roku (ostre przeziębienie w upale – okropność), ale imbir, miód i inne domowe sposoby i po 7 strasznych dniach zaczęłam wyglądać jak człowiek. Potem kilka miesięcy walczyłam z obniżoną odpornością, ale oprócz bólu gardła, nie miałam żadnych objawów. A wiem, że nasz dieta daleka jest od idealnej! Chcę w tym roku zrobić kolejny kroczek i jeszcze ją bardziej uzdrowić, dlatego pytałam. Pozdrawiam Cię i cieszę się bardzo, że też jecie zdrowo i dbacie o siebie!

Sayaka

„Sprzątanie może być niezłą formą medytacji” – dobrze powiedziane. Ja podczas sprzątania co najwyżej włączę muzykę albo nasłuchuję jak się synek bawi i właśnie wtedy udaje mi się uporządkować myśli, plany podboju wszechświata itd. W ogóle, sprzątanie to jest dobry przykład na to jak multitasking słabo działa. Kiedyś próbowałam jednocześnie odkurzać i myć wannę i wszędzie miałam syf. Teraz jak się skupię na ścieraniu kurzy to chociaż półki mam czyste ;)

Romana Tryc

Umiejetność eliminacji – zgadzam sie tego sie trzeba miauczeć i wcale nie jest łatwo … kolejny level to zaakceptować tą rezygnację, żeby sie nie zadręczać, że czegoś nie zrobiłam ? Fajny tekst!!!

Kinga Ziemba

U mnie multisrasking kończy się najczęściej nierobieniem niczego – tak dużo rzeczy do zrobienia, że aż nie wiadomo za co się zabrać.

Natalia Lis

No właśnie!

Kasia

Zawsze myślałam, że multitasking to pozytywna cecha wyróżniająca mnie z tłumu. Niestety doprowadziła mnie do stresu, nerwic i wreszcie pytań – co tak naprawdę lubię robić. Przerażenie sięgało zenitu, gdy przez parę miesięcy nie umiałam odpowiedzieć. Dziś wiem, że żeby dokończyć pracę magisterską (i to w ciąży) muszę skończyć z zadowalaniem wszystkich w koło i zrezygnować z pracy na pełen etat, bo się zajadę :D. Uświadomienie sobie, że dla mnie dogodnym stylem pracy jest skupienienie się na jednej rzeczy i „wsiąknięcie” w nią, było mega oczyszczające.