zarządzanie sobą w czasie moje sposoby

Zarządzanie sobą w czasie

Lubię wypracowywać skuteczne metody zarządzania sobą, czasem. Mogę powiedzieć, ogarnęłam zarządzanie sobą w czasie. Raz lepiej, innym razem nie ma się czym chwalić, ale na ogół idzie mi nieźle. Zwięźle i sprawnie. Do przodu.

ZARZĄDZANIE SOBĄ W CZASIE

 

PRACA W BLOKACH. BLOKOWISKACH.

Od kilku tygodni stosuję metodę bloków. Tak poukładałam kalendarz, że ostatnie miesiące pracuję głównie w domu, więc mogę się wykazać. Multitasking ponoć jest domeną kobiet, a ja w tej kwestii jestem bardzo mało kobieca. Sypiąc makaron do gara, przestaję jarzyć, jakie to mądrości PM próbuje mi do tego rudego łba nakłaść. Jak ziewam, to nie potrafię jednocześnie kichać i takie tam inne przykłady z życia codziennego. Wiadomo o co chodzi. A więc pracuję w blokach. Czasowych. Tematycznych. Właściwie to są całe blokowiska. Wielodniowe. Pierwszy tydzień miesiąca spędzam na napisaniu tylu artykułów na bloga, żeby pokryć 2, 3 kolejne tygodnie. Po tym czasie zajmuję się tylko tworzeniem akcji. Akcje są gotowe, pracuję nad nazwą, logiem, srogiem. Jak ready i dopięte na ostatni guziczek, czytam mądre książki mądrych kobiet i piszę stronę O MNIE. Potem wracam do bloga.
Tak mi służy, tak mi dobrze.

Przeczytaj też o moich sposobach na produktywność. Może nie wszystkie sprawdzą się u Ciebie, ale warto zerknąć, choćby po to, żeby dać mi znać, że nie mam racji. :)

 

KALENDARIUM

Kimże bym była, gdyby nie mój kalendarz? Straciłabym głowę, zlecenia i poczucie czasu. To moje podstawowe narzędzie, dzięki któremu w ogóle mam szansę ogarnąć życie. A ono czasami potrafi pędzić i płatać figle, jak wersja beta Mr Hyde’a. No właśnie. Żeby nadążyć za sobą i swoimi pomysłami (a wierzcie lub nie, ale na te same potrafię wpaść kilkakrotnie!) potrzebuję skrupulatnie wszystko zapisywać. Najbardziej pasują mi kalendarze w formacie A5, z widokiem tygodniowym na jednej stronie i miejscem na notatki, na drugiej. Wydarzenia czy zadania, które koniecznie muszą odbyć się danego dnia (a nierzadko także o konkretnej godzinie), lądują w odpowiednim okienku z datą. W okolicach niedzieli, poniedziałku, w miejscu na notatki (to-do list!), wypisuję sobie także wszystkie duże zadania, do zrealizowania w ciągu tygodnia; bez znaczenia, czy zrobię je wszystkie jednego dnia, czy będę męczyć i dręczyć do samego końca. Tam też od dołu notuję kilka pomysłów na obiady. Często zdarzało mi się kupić na przykład pory na tartę z kozim serem, a robiłam z nich zupę, psując misterny plan posiłków. Bez kalendarza jestem jak bez głowy.

 

KARTECZKI!

Jestem za recyklingiem wszelakim, dlatego niezużyte strony kalendarzy (kto zapisuje jeszcze adresy w takich miejscach?) czy zeszytów wyrywam i wrzucam luzem do szuflady w biurku. Pod koniec dnia delikwenta wyciągam (kartkę, nie szufladę), zerkam też na moją listę to-do na dany tydzień i szczegółowo rozpisuję sobie zadania na kolejny dzień. Czasami robię to też rano. Tak więc jeśli na liście to-do mam np. Post – retusz skóry w PS, na kartce ląduje już kilka pozycji: post, zdjęcia, zaplanowanie wpisu na FB. Ma to dwie zalety, z jednej strony doskonale wiem, co muszę zrobić i jest małe ryzyko, że jakiś ważny element zostanie pominięty (wpis bez zdjęcia! tego nie zniese! grrr). A z drugiej strony projekt rozłożony na kilka mniejszych przestaje przerażać. Wyobraźcie sobie, jak bym się czuła, gdybym sobie zapisała na liście zadań otworzyć sklep online. Samo przelanie tego na papier jest przerażające! Pan Mąż trochę jeszcze się stawia przed wdrożeniem moich metod, ale jak już przysiądzie nad taką listą zadań na dany dzień, obserwuję u niego dużo większą skuteczność. Co zadziwiające, zyskuje też więcej wolnego czasu. Magia karteczek!

Jeśli ten punkt sprawia Ci problem, może pomocny będzie mój wpis jak zaplanować dzień? Opowiadam tam dlaczego warto zacząć, jakie są cechy dobrego planu i, w końcu, jak to wszystko zapisać.

To moje 3 główne „triki” na skuteczne zarządzenie sobą w czasie, jakie są Twoje?

 

Znasz kogoś, kto nie ogarnia? Podeślij mu ten wpis!

5/5 - (5 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
51 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marta

Bardzo ciekawe rozwiązanie z tym podziałem miesiąca na bloki. Pierwszy tydzień wpisy, drugi akcje…. Ja osobiście korzystam z kalendarza książkowego gdzie zapisuje najważniejsze rzeczy. Dodatkowo na biurku jest masa żółtych karteczek, które często robią dość spory bałagan. Rozwiązanie jest proste żeby na biurku było czysto trzeba wykonać zadania z karteczek :) Jeśli nie zaplanuje planu dnia to czas bardzo szybko mi ucieka na sprawy, które tak naprawdę nie były najważniejsze i konieczne.

Natalia Lis

Rozpisanie zadań na kolorowych kartkach pewnie dobrze zadziała na wzrokowców, bo doskonale obrazuje, ile jeszcze zostało do zrobienia. Fajna metoda! dzięki, że się nią podzieliłaś.

Świeczek

Też mam cały stos papieru wydartego z końcówek zeszytów! Razem z notatnikami z konferencji, mam zapas na pół życia.

Poza tym, znowu inspirujesz, no po prostu nie mogę się nie ogarnąć.

jedz z apetytem

Ohm…. ja tez jestem fanem karteczek! staram sie zapisywac wszystko, wszystko ;)) Jak nie zapisze to zapomne. Jak sobie przypomne, ze zapomnialam to sie stresuje, ze mam skleroze….. Brrr….. A karteczki mam do tego jeszcze ponaznaczane markerami w zaleznosci od waznosci spraw ;) Wszystko laduje w zeszycie i w swoim czasie jest porzadkowane ;)

Dessideria

Bez kalendarza ja również żyć nie mogę :) A karteczki… muszę znaleźć na nie sposób by nie pałętały się wszędzie… jakoś je zorganizować.

Natalia Lis

Może sprawdzą się takie samoprzylepne?

Super, przyda się, bo ostatnio u mnie wszystko jest nie tak i właśnie nie ogarniam :)

Wiesz, może to ta jesień? Też mam właśnie zupełnie słabsze dni…

Może i tak, chociaż w sumie świeci słońce i powinno się chcieć, ale wydaje mi się że to dla tego że się rozchorowałam i nie mogę dojść do siebie.

trzeba się w końcu ogarnąć i zacząć planować, bo widzę, że innym to służy ;D

Olga Płaza

Świetny pomysł z tymi blokami – niestety mam czasami koncentrację na poziomie rozwielitki (rozwielitka?) i próbuję się ogarnąć z czasem i w czasie, więc wykorzystam w najbliższym czasie Twój sposób! :)

Natalia Lis

Próbuj, może się okazać, że to też jest „twój” sposób!

Adriana Jaworska

Wiecznie narzekam na brak czasu, ale jakoś sobie mimo wszystko z tym radzę. Łączę szkołę, treningi z psami, pasję do fotografii i dodatkowe zajęcia takie jak pisanie bloga, czytanie blogów, oglądanie zdjęć w celu inspirowania się… Wszelkie planowanie stosuję przede wszystkim w sprawach związanych ze szkołą i nauką, uzależniłam się od kalendarza i tablicy korkowej z karteczkami, zginęłabym bez tego. W kalendarzu mam zapisane wszystkie ważne rzeczy do zrobienia na dany dzień – nauka na kartkówkę, sprawdzian, przygotowanie projektu, zrobienie większej pracy domowej. Na karteczkach mam zapisane prace domowe z każdego dnia, wieszam je na tablicy i jak realizuję zapisane… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oooowow! A myślałam, że to ja mam dużo na głowie :)

Agnieszka

Ostatnio dostałam dodatkowe obowiązki w pracy, w związku z czym podeszłam do biura mojej tymczasowej szefowej (długa historia) i proszę ją o pewne dane. Po czym ona wyciąga takie zbindowane stosiki, z różnymi kolorami listewek. A w każdej inne dane, posegregowane miesiącami. Pomyślałam sobie „wow”…też by mi się przydało, może czas założyć podobne archiwum. Fajna sprawa, zajmuje mniej miejsca niż segregator, jest ładne i estetyczne. Kilka takich stosików mieściło się na jednej półce i wszystko pod ręką kiedy trzeba. Poza tym ma też w zwyczaju robić sobie takie małe „ściągi” do kalendarza. Np miniaturowa wersja jakichś celów założonych na miesiąc.… Czytaj więcej »

też kiedyś pracowałam w blokach, ale praca PM (zbieg okoliczności ;) Project manager) rozwaliła to, bo na @ klienta trzeba było od razu odpisać, grafik nie skończył bannera, to nie będe przecież czekać tylko zajmę się czymś innym…praca się zmieniła, ale niestety i tu do bloków wrócić nie mogę, bo: Agata zerknij tu, Agata sprawdź to, Agata daj akcept…i w ten sposób głupi post na FB potrafię robić pół dnia…i niestety to rozwalenie przeniosło się do domu- sama znajduje sobie rozpraszacze

Domyślam się, że ciężko jest o porządne skupienie, gdy ma się x projektów do zatwierdzenia. Cóż, nie ma metod uniwersalnych, dlatego zawsze zachęcam każdego, do tworzenia swoich własnych:)

Świetny ten pomysł aby notować w kalendarzu propozycje obiadów! Na to jeszcze nie wpadłam a sama odczuwam konieczność posiadania wszelkich notatek i informacji w kalendarzu. :)

Barbara Borowiecka

Znam magię karteczek – mam korkową tablicę i na niej prawie same karteczki :D

Natalia Lis

Powinnyśmy utworzyć jakieś tajemne stowarzyszenie miłośników magicznych karteczek!

Aldona Pawlak

Ja ciągle odkładałam coś na później, więc zaczęłam przygotowywać listy zadań. Na pierwszy ogień poszło spisanie spraw zaległych i ich realizacja, powiedziałam sobie, że jak w końcu tego nie wykonam, to stracę szacunek do siebie i wykonałam wszystko – ulga i radość są duże. Poza tym lista spraw do zrobienia w ciągu dnia i wykreślanie – dobrze to na mnie działa, bo widzę, że coś robię i ile robię, później delektuję się chwilą dla siebie bez wyrzutów sumienia. Do tego kalendarz. Metoda spisywania jest dobra, bo mając jak ja małe dziecko, łatwo się rozpraszać i każdą chwilę wykorzystywać na odpoczynek,… Czytaj więcej »

Nadine Lu

Wow, Ruda, to jest genialne! Możesz więcej napisać o tym jak prowadzisz bloga? Te tematyczne tygodnie brzmią super (musiałabym mieć po 6 tygodni na każdy miesiąc, jak teraz tak o tym myślę… ;/) – jednego dnia siadasz i planujesz, innego siadasz i piszesz wszystko co zaplanowałaś? :) Jak to wygląda?

Natalia Lis

Zależy od mej weny tak naprawdę. O ile sierpień i wrzesień były całkiem płynne: 1-2 dni na zaplanowanie wszystkich postów, kolejny tydzień- dwóch na ich napisanie, i reszta miesiąca na pozostałe obowiązki, tak w październiku mam jakiś spadek i ciężko jest mi się zabrać, a co dopiero napisać jakiś sensowny wpis. Te tutaj robiłam w mękach, żeby to wszystko miało ręce, nogi i sens. :)

kasia dytrych

Dziękuję, że podzieliłaś się swoimi metodami! Czuję się zainspirowana do refleksji :) Ja miałam/mam dwie trudności (żeby nie powiedzieć dwa niezbyt fajne nawyki albo problemy): 1) niesamowita reaktywność na otrzymywane maile – to znaczy stosowałam w zły sposób zasadę „2 minut” (czyli jeśli odpowiedź na maila zajmie Ci relatywnie mało czasu – powiedzmy 2 minuty – zrób to od razu po przeczytaniu, a nie gwiazdkuj czy oznaczaj na później). Same „2 minuty” są genialne, ale nie jeśli widzisz mail w skrzynce i rzucasz się do odpowiedzi. Pisała o tym Ola Budzyńska na Pani Swojego Czasu – przeczytałam, zapaliła mi się… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dobrze Kasiu, że już to sobie ogarnęłaś. Najważniejsze poznać siebie, przyjrzeć się swoim „grzeszkom”, zjadaczom czasu, i je skutecznie eliminować. Też miałam manię natychmiastowej reakcji na wszystko, dlatego zamykam karty i teraz przede mną tylko disqus. Nawet jak się będzie palić na fb/mailu, ja się dowiem, jak już pożar będzie ugaszony. Nie muszę być bohaterem w każdej dziedzinie. Ty też nie. :)

Izabela Bieniaszewska

Nie jestem typem Szpakowskiego, raczej do tej pory nie komentowałam blogów, a na pewno było to rzadkie zjawisko. Trafiłam do Ciebie przypadkiem. Nie będę tu udawała, byłam bardzo „sceptyczna” na początku, a to przez taką ludzką podejrzliwość: też ruda, też robi zdjęcia, używa „moich” zwrotów, i tak mogłabym wymieniać… Nawet „f” odręcznie pisze tak samo. No cholera! Drzemiąca jak słodki kociak kobieca duma przestaje mruczeć jak tylko ktoś ma taką samą bluzkę, a co dopiero jak wykazuje tak wysokie podobieństwo… No, ale ciekawość zwyciężyła, ja też zadufanym w sobie chamem nie jestem i całe szczęście, bo ja Cię, kurde, lubię.… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Iza! No jasne, że żółwik, dwa nawet!
Super, że się odezwałaś i ujawniłaś, bo potwierdzasz, że rude wcale wredne nie jest. Dobrze, że dałaś sobie czas zweryfikować mnie i bloga, a jeszcze lepiej, że jednak tu zostajesz.

Ściskam!

Dawid Kopicki

U mnie również bez planowania nie ma szans na efektywne działanie. Wszystko staram się zapisywać, każdą wartościową myśl, gdyż szybko zapominam o drobnych rzeczach.
Bardzo zainteresowała mnie praca w blokach tematycznych. Musiałbym u siebie sprawdzić tę metodę. Nie męczy Cię pisanie wpisów kilka dni pod rząd? Masz każdego dnia świeże pomysły? :)

Natalia Lis

Nad tymi pomysłami siedzę pierwsze dwa dni, wtedy sobie zapisuję świeże, wertuję notatnik z tematami na bloga, sprawdzam, o co proszą czytelnicy. Jak już mam tematy, idzie z górki. Biorę jeden po drugim i jazda. :) Pewnie, że męczy, jak wszystko, ale idzie mi znacznie szybciej praca w ten sposób i tego będę się trzymać.

Patrycja Malinowska

Ja ostatnio kompletnie nie mogę zacząć zarządzać swoim czasem. Pewne fakty wywróciły moje życie do góry nogami :D Ale, ale już wracam planowania, zapisywania i wykonywania. Mam nadzieję ;) Dzięki za wpis :)

Oj tak wypracowanie sobie skutecznych metod zarządzania sobą w czasie to klucz do wszystkiego. Ja również kocham mój kalendarz i tam z reguły wszystko planuję, ale ostatnio przekonałam się również do programu Nozbe.

paulina

chyba tylko ja mam tak, że kupuje nowy kalendarz (oczywiście milion razy ładniejszy, a jakże!), mam w planach wszystko zapisywać, żeby nie zapominać… a później wychodzi jak zwykle. pierwsze dwa tygodnie wpisane małym druczkiem, bo nie wmieszczam, a później oj tam oj tam :( jak się za to zabrać ? buuuu

Natalia Lis

Jasne, że na początku jest większa motywacja, to jak z pełnymi siłowniami na początku stycznia ;] ALE. Wypełniony kalendarz to jest przecież żaden cel. To środek do celu, zorganizowanego życia. I albo chcesz wypracować sobie metody, które działają, albo nie. Tak, dla mnie wiele rzeczy jest aż tak prostych. Może kalendarz nie jest dla Ciebie? Może lepiej sprawdzi się wersja elektroniczna? Albo coś jeszcze innego. Próbuj!

A ja ostatnio po prostu przestałam myśleć co mam do zrobienia, a zaczęłam to robić. Zauważyłam, że wiele czasu marnuję na patrzenie na kuchnię myśląc: „Matko, jaki tu bałagan” zamiast od razu wziąć się za sprzątanie;) Właśnie dziś myślałam, że w nowym mieszkaniu (gdzie jestem już ponad rok!) brakuje mi mojej szuflady z karteczkami. Tylko mnie w tym utwierdziłaś, dzięki. Zrobię to. :)

Ważne jest, aby dostosować wszystkie przeczytane rady pod swój charakter i sposób bycia. Potem będzie już z górki!

Mateusz B.

Ciekawie to rozpracowałaś, bloki o których piszesz warte zastanowienia :) a tak btw bardzo przyjemnie się czyta Twoje wpisy i fajnie, że opisujesz to dokładnie ze swojego doświadczenia a nie w stylu poradnika jakich dziesiątki w sieci.

Natalia Lis

Poradniki fotograficzne piszę namiętnie, bo na tym się trochę znam. Cała reszta to taki pamiętnik, który może się komuś przydać, jeśli wyciągnie odpowiednie wnioski.

Martyna Czernicki

JA zapisuję wszystkie Twoje adresy w kalendarzu z tyłu. [Ost. tego nie zrobiłam i była afera :] Zwłaszcza, że czasami jest ich kilka w danym roku :P Poza tym to moje miejsce, gdzie zapisuję wszystkie kursy na studiach i metody ich zaliczenia. A recykling bardzo popieram! A jeśli chodzi o zadania to jakiś czas temu miałam od tego https://habitica.com [bo czy to nie satysfakcja i mobilizacja, że za wykonane zadania możemy wykluć sobie np. cukierkoworóżowego smoka?] ale teraz robię mały powrót do kolorowych karteczek :)

Natalia Lis

T. się już podjarał i będzie hodował smoki na potęgę! Dobrze, że podesłałaś, każda mobilizacja jest dobra!

Trufla

Ooooo, tak! Też zaczynam hodować smoki!

Ania Kalemba

Podoba mi się! :) Ja w sumie jestem zorganizowaną osobą, ale nie zaszkodzi wprowadzić jakichś nowości np. blokowiska brzmią bardzo kusząco! :)

Sylwia Marcinek

Z trójką dzieci nie potrafię funkcjonować bez kalendarza. W tym roku kupiłam Erin Condren, na który napalałam się przez jakiś czas. Jest świetny!
Pracę w blokach spróbuję wdrożyć, bo nigdy tego jeszcze nie próbowałam. Dzięki za wpis :)

Iga Stanek

Pomysł z blokami jest świetny. Chciałabym móc w takim trybie ogarniać również uczelnię, życie byłoby wtedy takie proste…

Babski Blues

Przekonuję się do używania kalendarza online. Przydatne, jak ma się wiele zadań do skoordynowania jednocześnie ;-)

Dawid M

Fajny wpis :) Samemu też czuję, że praca w blokach to jest TO. Zwłaszcza jeśli wcześniej przemyślimy co tak naprawdę mamy do zrobienia i pogrupujemy to wszystko by np. nie odpowiadać na maile co 30 minut lub 5 razy dziennie biegać do sklepu po „śmietanę”.
Dawid

Ania - Kropla Morza

Przydałoby mi się spróbować pracy w blokach albo blokowiskach ;) Na razie planuję różne rzeczy, ale często nie wychodzi zrobienie wszystkiego (większości) tego co zaplanowałam. I chociaż nie planuję dużo, to i tak mam czasami problemy żeby z wszystkim nadążyć. Może taki sposób pracy lepiej by sie u mnie sprawdził?

Natalia Lis

Na pewno warto spróbować!

[…] Natalii: Photography przy nazwisku – czy to już profesjonalista?, Zarządzanie sobą w czasie, Jak się […]

Podoba mi się Twój podział na bloki. Może też spróbuję znowu pisania tekstów na zapas. Zawsze szło mi to słabo… Nie rozumiem tylko jednej rzeczy. Co miesiąc piszesz stronę „o mnie”? ;)

Daylicooking

Mój plany często rozwala pogoda. Tak, pogoda. Bo jak coś gotuję, to chce to sfotografować w dobrym świetle. Kiedy jest pochmurno, to wszystko wali się na łeb-na szyję. Część potraw robię jednocześnie „do zjedzenia”, a część powstaje z myślą o blogu, a zjadanie to bonus ;)
Od pewnego czasu zarzuciłam ścisłe planowanie i to jest błąd, bo pracując w domu na dwóch etatach nie da się bez planu żyć.
A plan najlepiej robi mi się w terminarzu :)

Izabela Lemke

Spodobał mi się pomysł z blokiem tematycznym. Pisanie na zapas marzy mi się już od dłuższego czasu, ale nigdy nie mogę się zmobilizować. Karteczki i kartki za to mam wszędzie, dosłownie. Lubię zapisywać, co mam zrobić, pozwala mi to o niczym nie zapomnieć.