Moje sposoby na produktywność

Nie piszę „jak być produktywnym”, nie przeczytasz u mnie też „10 porad jak dobrze wykorzystać czas”. Zadziwia mnie ostatnio ilu blogerów bierze się za tematy, o których nie ma zielonego pojęcia. Ilu nam ekspertów urosło. O kształtowaniu wizerunku w sieci przeczytasz u tych, co nawet dwóch setek lajków na fejsie uzbierać jakoś, no nie mogą. O zarządzaniu czasem piszą ci, co im ciężko zeżarcie owsianki, dwa teleturnieje  i szybkie bzykanko w dobie zmieścić. Ta co bryli nie nosi, optyka poleci i to nie byle jakiego, najlepszego!

 

Nie biorę się za rzeczy, o których nie mam pojęcia. Pracuję na etacie, prowadzę swoją firmę, bloga (jak kolejne pół dniówki- sami wiecie!), zdarza mi się ćwiczyć, z mężem film obejrzeć, zdjęcia dla przyjemności swojej własnej pstryknać. Poza tym normalnie sypiam i jeszcze czasem ze znajomymi widuję się na kawie. Może i tobie poniższe sposoby pomogą przemóc niemoc. Chociaż pewnie nawet nie przeczytasz…

MOJE SPOSOBY NA PRODUKTYWNOŚĆ

WCZEŚNIE WSTAJĘ

Nie sypiam więcej niż muszę, budzik nastawiam na 7,5 godzin snu. Nie mam problemów z zasypianiem, ze wstawaniem też nie, a więc opcja drzemki prawie u mnie nie istnieje, nie leniuchuję bezsensu, przecież właśnie spędziłam 1/3 doby w pozycji horyzontalnej! Nie kładę się też na popołudniowe sjesty, nie wykładam w pozycji pół-leżącej na sofie, nawet gdy czytam. Na relaks przychodzi pora wieczorem, dzień jest do walki o swoje marzenia. Działam.

DOBRZE ZACZYNAM DZIEŃ

Najczęściej od wody z cytryną na ciepło i pysznego śniadania. Łażenie w piżamie nie wchodzi w grę. Gdy cały dzień mam spędzić w domu, nie robię tylko makijażu, niech sobie ta skóra czasem odpocznie; zdarza mi się pomalować rzęsy, co by się poczuć jakąś taką ładniejszą w tych moich czterech ścianach.

PLANUJĘ

Tworzę listy rzeczy do zrobienia, zakupów, planów życiowych, zadań na najbliższe dni, czy miesiące. Nic mnie tak nie mobilizuje jak CEL. Często myślę o tym dokąd zmierzam, ale czynności, które przybliżają mnie do spełnienia same w sobie często są inspirujące i… przyjemne. Właśnie zaczynam tydzień urlopu – w planach była Hiszpania, albo Kornwalia, ale że Pan Mąż wolnego nie dostał, zostaję w domu. Co zrobiłam najpierw aby mieć pewność, że wykorzystam ten czas w 100%? Wyciągnęłam kalendarz i dzień po dniu rozpisałam swoje zadania. Co istotne, w konkretne dni wpisałam tylko te zadania, które mają swój deadline, tylko te, które muszą odbyć się w dzień X o godzinie Y. Całą resztę dopisałam u dole strony z nagłówkiem TO-DO. Każdego dnia (pewnie i kilkakrotnie) przeczytam listę tych luźnych zadań i zacznę od tych, na które akurat mam ochotę/czas. Kalendarz trzymam w widocznym miejscu, cały czas otwarty.

OGARNIAM PRZESTRZEŃ

Wiem, że część ludzi lepiej odnajduje się w chaosie, a ja… jakoś nie potrafię. Nim odpalę lapka, sprzątam na biurku, wyrzucam niepotrzebne papiery, segreguję zeszyty. Nadmiar chowam do szafek, obok stawiam duży kubek zielonej herby i mogę zaczynać!
Dbam także o porządek w wirtualnej przestrzeni, tutaj druga część sposobów, jak ogarnąć cyfrowy chaos.

USTALAM PRIORYTETY

Zdarzają się szalone tygodnie – ślub, sesja, ślub, obróbka, trzy tysiące pytań o aparaty, tysiąc tych o przydatne książki o fotografii, pół o szablony na bloga, do tego kolejny ślub, etatowa praca, która z dojazdem i 'szykowaniem’ zabiera mi jakieś 10h dziennie 5 razy w tygodniu. A tu obiad trzeba zjeść, mieszkanie zarasta brudem i klienci się o fotki upominać zaczynają, wy o posty, a ja o dwie sekundy czasu na zmycie lakieru, który zszedł już i tak do połowy. Robię wtedy trzy głębokie wdechy, zasiadam z kieliszkiem wina (no dobra, z całym baniakiem) i ustalam priorytety, sprawdzam deadlines wszystkich rozpoczętych projektów, nowe odkładam na później, na bloga wpuszczam coś z puli na czarną godzinę, zmywam ten nieszczęsny lakier i jakoś daję radę.

ROBIĘ CHOCIAŻ JEDEN KROK

Zdarzają mi się dni, a ostatnio nawet cały tydzień (!), kiedy padam na twarz. Zbieram się w sobie, zasiadam do biurka i okazuje się, że w dwie godziny przeleciałam fejsbuka wzdłuż i wszerz i tytuł posta skleciłam. Tyle. Jak już sobie uświadomię, jak bardzo zrobiłam nic, kopię się w dupę, robię coś szybkiego, niewielkiego, ale coś, co przybliża mnie do w/w CELU. Wszystko po to, by bez wyrzutów sumienia resztę wieczora przeleżeć z dupą do góry. Przecież każdemu się zdarza niemoc.

NIE PLUJĘ SOBIE W TWARZ

To dla mnie ciężki krok, bo z natury jestem perfekcjonistką i wszystko ma być perfect, ze mną na czele. Ale staram się zrozumieć, że zawsze i wszędzie i na 101% to jest zwyczajnie niewykonalne! Dlatego czasem odpuszczam. Po prostu.

Tyle przychodzi mi do głowy w tej chwili, koniecznie dajcie znać o swoich sprawdzonych metodach, chętnie przetestuję, jak znajdę chwilę ;]
Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
125 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia Iwankiewicz

Chyba jako jedyna podeszłaś do tego tematu bez idealnej wizji. Wiele blogerów twierdzi, że są super idealni, a tak naprawdę nie mają o niczym pojęcia i wpisują pomysły wyszukane w google. Ty podeszłaś „o tak” i napisałaś to do czego TY się stosujesz i jest naprawdę dobrze :)

Natalia Slawek

Tak jak napisałam we wstępie – starsznieee mnie to drażni. Samych speców mamy.

Barwy Ogrodów

Zazdroszczę! Może nie przesiaduję na kanapie jakoś specjalnie długo, ale często coś odbywa się kosztem czegoś. :( Nie umiem się tak zmobilizować i zawsze doba jest za krótka… :(

Natalia Slawek

Jest jakieś takie powiedzenie, jeśli nie umiesz znaleźć na wszystko czasu, weź na siebie dodatkowe zajęcie. ;]

Sylwia

Świetnie opisałaś temat, z Twojego punktu widzenia. Podoba mi się takie podejście! Dobrze napisane i pewnie wielu osobom pomoże. Ja często cierpię na brak czasu, teraz znów się zacznie, ze względu na naukę. Też napisałam już jakiś czas temu post o swoich sposobach, teraz czeka tylko na publikację na dniach. :)
Pozdrawiam i życzę masy energii! :)

Kangarooo

W sobotę słuchałam podobnego podcastu od Michała Szafrańskiego i parę rzeczy się pokrywa, ale to są takie złote prawdy, które właśnie zawsze się spradzają ;) Czyli planowanie, ustalanie priorytetów, wczesne wstawanie ;) Ładnie brzmi, gorzej z wykonaniem :P

Zuzia

Wiesz, zazdroszczę Ci tego perfekcjonizmu! :D Ja mam niestety w drugą stronę, jestem jakby to ładnie ująć zbyt „wyluzowana” :D

Sour Girl

czy istnieje w ogóle taka kategoria jak „zbyt wyluzowany”?:D to bardzo kusząca cecha

Vashti

Ja się ostatnio zmagam z taką niemocą. Zaczęłam pracę, w której mam tez zmiany nocne 19-7 i jakoś tak ciężko mi się przez to ogarnąć. Ale od jutra wcielam plan w życie:) Twój post dał mi niezłego kopa do działania:)

Natalia Slawek

Świetnie to słyszeć! :)
Niestety nic Ci nie doradzę, nigdy na nocki nie pracowałam i unikam nietypowych godzin jak ognia, ale trzymam kciuki, na pewno da się zorganizować nawet pracując wtedy, kiedy normalni ludzie smacznie śpią :)

kasia dytrych

Mam taką myśl w związku z Twoją przedostatnią radą. Bo tak myślę, że ta niemoc wymaga rozwinięcia. Też jestem perfekcjonistką i z trudem przychodzą mi dni takie, jak dziś, kiedy się czymś przytrułam i zamiast mózgu mam kisiel. W pracy nic nie idzie i ogólnie kupa.To jest strasznie ważne (dla mnie to było wręcz odkryciem), żeby po prostu pozwolić sobie na chwile słabości, trudności, niemocy, niedyspozycji. Takie bez poczucia winy, że czegoś nie zrobię w czasie, że nie mam siły na większy krok w przód. Na uszanowanie potrzeb mojego organizmu. To niesamowicie zwiększa produktywność, bo jak jestem chora to jestem… Czytaj więcej »

Natalia Slawek

Mnie też zajęło trochę czasu, żeby pozwolić sobie na niemoc.

Anonymous

Motywujesz, kochana ;) ja zakupiłam kalendarz i też zaczynam działać! :D

Joanna W.

Ech, parszywy los „perfekcyjnych” jednostek! Ogarniam sporo, acz niedociągnięcia czy luki w planie się zdarzają, rzecz naturalna i bez sztucznych barwników… Tylko żebym ja jeszcze potrafiła to na stówę przyjąć do świadomości!
A co do porad, porady świetne :) Motywujące jak solidny kopniak ;)

missmood

Bardzo zdrowe i wg mnie jedynie słuszne podejście do tego by nie zwariować, a czerpać satysfakcję z tego co się w życiu robi. :-)

Katarzynkowy Blog

U mnie ostatnim czasem chaos jak się mać :) Nigdzie nie mogę zdążyć, lista zdani rośnie, a ja w jakimś amoku :)
Może się rozprogramowałam i chyba muszę się z resetować :)

Aurora

Ja mogę być ekspertka jedynie w temacie jak uczynić wielki chaos w głowie. Szafie. I w ogóle całym mieszkaniu.

Natalia Slawek

Jeśli tylko Ty się w tym chaosie odnajdujesz, droga wolna !

Jasodhara

A ja zdecydowanie powinnam napisać o tym jak mistrzowsko marnować czas. Mogłabym z tego szkolenia organizować. Tragedia. Dlatego tak bardzo poszukuję postów o podobnej jak tutaj treści. najgorzej że przeczytam i… znów robię swoje czyli nic w wielkim chaosie. Pozdrawiam

Jagoda

Uwielbiam Cię! „Nie biorę się za rzeczy, o których nie mam pojęcia.” – to chyba powinno być w regulaminie zakładanie bloga :-) Oj, poprawiłaś mi humor tym postem, bo przykłady takie mogłabym mnożyć.
Ja też uwielbiam wszystkiego rodzaju listy, planowanie :)

elaree

Post bardzo mi się podoba,przeczytałam cały, ale niepotrzebny moim zdaniem ten pesymistyczny wstęp. Nie rozumiem po co od razu zarzucać czytelnikowi, że nie przeczyta treści. Sposoby na produktywność bardzo ciekawe, konkretne i proste. Myślę że większość ludzi stosuje przynajmniej jeden z nich nawet o tym nie wiedząc, bo nie jest to żadne odkrycie ameryki, aczkolwiek bardzo przydatne zasady :) Podziwiam za taką samodyscyplinę, mi zdarza się położyć wciągu dnia na 15 minut żeby oczy i ja odpoczęły :)

Natalia Slawek

Ja jestem sprytny lis, jak Wam napiszę że nie przeczytacie, to Wy mi na złość, nawet i ze dwa razy o.O :)))

elaree

Cwana bestia :) :]

Vena Styl

Pozycja horyzontalna – jak dawno słyszałam takie określenie ;D rozbawiłaś mnie. Post ciekawy, jednak z pewnością dla wielu będzie obajwaieniem słomianego zapału, dziś się motywuje a potem kolejne dni równo po linii pochyłej, niestety trzeba nad soba pracować, dyscyplinować i jest szansa na duże zmiany w życiu.

Natalia Slawek

To pewnie tak jak wielu z odchudzaniem – zmotywują się, zaczynają ćwiczyć, zdrowo żreć, a potem tu ciasteczko, tu obiadek o 23, tu sił brak i przysiadów zero i pojawia się myślenie, skoro już trochę odpuściła, dalsze staranie nie ma sensu, a to nie prawda, bo w gorsze dni też można zrobić coś, co do przodu nas pchnie, w trudnych chwilach szukać motywatorów, a nie opychać się jedzeniem.

Vena Styl

Dokładnie.. a wiele osób jednak bardzo szybko się rozgrzesza, bo pogoda nie taka, bo goście byli, bo to i tamto..i cały świat jest zły a ja sama nieporadna…
A to my sami trzymamy ster w ręku i to my decydujemy świadomie czy też nie o każdej chwili swojego życia.. no cóż temat rzeka ;-)

tomek q (jakchcemy)

„dzień jest do walki o swoje marzenia” – do zapamiętania, obowiązkowo
Bardzo fajna myśl – dzięki :)

joanna

fajne sposoby i tak jak wyżej pisali – doceniam „nienadętość”.
i bardzo cenna rzecz – małymi krokami, rzeczywiście warto zrobić cokolwiek.
Pozdrawiam :)

Dorotxy

Fajnie i ciekawie napisane, dobrze się czyta ;))) Czasem mam takie dni, że dużo się dzieje, a czasem takie że cisza monotonność teraz staram się ogarnąć i trwać w moich rozpiskach, jak nie dziś to jutro, ale trzeba się wywiązać z zadań :) Perfekcjonistką nie jestem, ale wakacje mnie trochę za bardzo rozleniwiły….;))
Trzymaj się ciepło, pozdrawiam

Woman In Heels

Kochana, trafiłam do Ciebie całkowicie przypadkowo i już wiem, że Twój blog będzie jednym z moich ulubionych : ) A tak w ogóle, również mieszkam w MK : ) Co prawda, dopiero od jakiegoś miesiąca ale bardzooo mi się tutaj podoba!

Natalia Slawek

W takim razie musimy się kiedyś na kawę zgadać ! ;]

Woman In Heels

Bardzo chętnie! ;P
Jeszcze powiedz, że mieszkasz w Bletchley ;P

Natalia Slawek

hahaha, nie inaczej :)

Woman In Heels

Oooo ;D to pewnie wiesz gdzie jest B&M :D mieszkam przy nim (ulubiony sklep z pierdolami ) :D

Lana Banana

Urzekłaś mnie tym postem :-) Chciałabym, żeby mój blog był na takim poziomie ogarnięcia jak Twój <3

Natalia Slawek

to ja jestem ogarnięta, nie mój blog, choć on też ma się całkiem nieźle :)

frugi

Świetne punkty! Ja często staram się planować, wcześnie zaczynać dzień i jak najbardziej motywować się do roboty! :)

Karolina W

U mnie wszystko wygląda bardzo podobnie tylko z tym wstawaniem (zwłaszcza w paskudną pogodę) mam problemy :)

Natalia Slawek

Też mam większy problem w ponure dni, a że mieszkam w UK, a tutaj poranki często są pochmurne – gdybym odpuszczała za każdym razem z powodu pogody, ach byłabym NIGDZIE i jeszcze krok wstecz. Może stwórz sobie jakąś pozytywną rutynę wstawania? Aniamaluje ostatnio o tym pisała, zajrzyj do niej koniecznie!

wielokropka

Przyda się na rok szkolny, oj, przyda. :)

Maria Romańska

Jeśli brakuje mi czasu to wiem, że muszę poprawić organizację :)

anka

Świetny tekst :)
Moim sposobem na produktywność jest odsunięcie wszystkiego innego i zajęcie się konkretnym działaniem np. pracą. Inaczej u mnie nie da rady, zawsze się rozproszę .

vademecum blogera

Natalia, ostatnio czytalam o tym piciu wody z cytryną (ale na ciepło tzn ciepla woda). To że cytryna odkwasza organizm wiedziałam, ale ta ciepla woda trochę mnie zdziwiła, bo pewnie trochę witaminy C zniszczy. Ale własnie miałam ochotę to sprobowac (tzn nawet zaczęłam probowac). Czy Ty widzisz u siebie dobre rezultaty tej kuracji? Pozdrawiam Beata

Natalia Slawek

Szczerze mówiąc nie wiem do jakiej temp. daję radę ta wit C a w jakiej już wymięka, pewnie że fajnie trochę się wspomóc, ale tak jak już pisałam, piję dla oczyszczenia; no i ta woda to taka ciepła, nie gorąca.

Na tą chwilę nie widzę znaczących zmian, bo ja generalnie dość zdrowo żyję i jem, ale taki napój przyśpiesza proces przemiany materii, wspomaga wydalanie resztek.

Marta Domwkratke

Natalia, no świetny post:)) Życiowo, szczerze i z dystansem:) Ja do tych obowiązków, o których piszesz, dorzucam jeszcze trójkę dzieci. Wtedy już nici ze spaniem regularnym no i leżenie na kanapie jednak się przydaje. A reszta w sumie tak samo u mnie jak u Ciebie. I tak trzymajmy:)))Pytałaś o inne sposoby. Ja mogę tylko dodac od siebie, że moją produktywność bardzo zwiększa „niepatrzenie” daleko w przyszłość. Kalendarz prowadzę, czasem wypełniony jest po brzegi, aż miejsca brakuje i wtedy koncentruje się tylko na najbliższych punktach. Dawniej jak patrzyłam na ogół, to taki strach mnie ogarniał, że nie ogarnę… Teraz relaks –… Czytaj więcej »

Paulina Ł

Ja niestety wiele razy próbowałam działać według wcześniej opracowanego planu, ale średnio mi się to udaje. Ustalam sobie jakieś ramy i zadania, a rzeczywistość pokazuje, że plan sobie, a ja sobie. Choć wiem, że trzymanie się planu wiele by w życiu ułatwiło.

Natalia Slawek

Może Twój plan jest beznadziejny? Może za dużo tam upychasz, a potem się nie wyrabiasz, bo doba za krótka na tysiąc pięćset zadań na każdą godzinę?

RedRose

Idąc za Twoimi radami zrobiłam w końcu porządek w swoich skrzynka mailowych :):) i teraz cieszę sie jak dziecko, ale został mi jeszcze komputer i foldery ze zdj.. :(

Anonymous

Twoj post mega mnie zmotywował i w końcu siadłam do nauki angielskiego na egzamin do szkoły językowej. I spędziłam ponad 5 godzin na nauce! A do tej pory udawało mi się maksynmalnie godzine… Pierwszy raz przeczytałam post który naprawdę motywuje a nie tylko zmusza do złożenia sobie obietnicy „No dobra , to od jutra” Bo zazwyczaj to jutro nie przychodzi… a tak zaczełam od razu, po co czekac?! :D Dziekuje ;* Dzieki Tobie znowu odnalazłam tą siłę na pracę ;)

ważki

Muszę sobie wbijać do głowy ciągle to, co nazywasz jednym krokiem do przodu. Względnie łatwo się zniechęcam i mam ogromne wyrzuty sumienia za każdą chwilę przestoju, a takie życie z kołaczącym się z tyłu „znów nic nie idzie” nie jest dobre dla psychiki. Staram się tłumaczyć sobie, że mam prawo do odpoczynku, a postój to rzecz chwilowa, a nie rozwiązanie ostateczne i trzeba ruszyć dalej, choćby nie wiem ile się stało w polu, ale jak już się stoi, to nie warto się denerwować, raczej podziwiać widoki.Podoba mi się ogromnie Twoje zdjęcie, większość rzeczy na nim, a już ważka (wiadomo) najpiękniejsza… Czytaj więcej »

Natalia Slawek

Nie ma się co dołować, wbija sobie te zasady, wbijaj! ;]

A ważka to fragment różowego home-made notatnika, który dostałam od mojej wspaniałej przyjaciółki. Notatnik eko na dodatek, bo kartki w środku pochodzą ze starych zeszytów

ważki

Ha! Wiedziałam, że kryje się za nią coś ekstra :)

Paulina

Niezła jesteś! Zazwyczaj się czyta takie posty u blogerów, którzy sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem, a Ty masz firmę + etat. Wielki szacunek :) Chociaż u mnie też jest tak – im więcej do zrobienia, tym lepiej mi się żyję.

Natalia Slawek

Są i tacy co mają wszystko powyższe + jeszcze gromadkę małych piszczących wiecznie głodnych, a i tak dają radę :)

Konkretnie i na temat. Mam dni pełne mobilizacji, a w inne nie mam siły żyć i walczę o każdą wykonaną czynność. Widzę jednak, że planowanie i wyznaczanie priorytetów dobrze się sprawdza.

Ściskam!
Karolina

Weronika

Moim zdaniem kluczem do efektywnego wykorzystania dnia jest wczesne wstawanie, przynajmniej w moim przypadku. Późna pobudka to najgorsze co może mi się przytrafić kiedy mam dużo zajęć, a im ich więcej tym bardziej mi się nie chce.

Anonymous

Natalia, jesteś super! Normalna, równa babka, bez mądrzenia się, filozofowania, a do tego robisz świetne zdjęcia. Pozdrawiam!

Umi i.

Kocham swój etat, daje mi poczucie stabilizacji, w kwestii czysto finansowej i stałego dopływu gotówki, choć nie do końca jest tak, że o godzinie 16:00 gdy wychodzę z biura zostawiam wszystko w tyle do 8:00 dnia następnego. No niestety czasy ciężkie, a charakterystyka niektórych „etatów” jest zbliżona do freelancerstwa z tą różnicą, że ma się nad sobą siłę wyższą w postaci szefa.

jezu, dziewczyno, dzieki za tego posta! chyba go sobie wydrukuje!! :)

Kasia Antosiewicz

Trafiłam na Twój blog przypadkiem i – nie mogę przestać czytać. Dobrze, że w produktywnosci nie zapomniałaś o tym ostatnim, że bez wyrzutów jest latwiej, ze warto (a nawet trzeba) czasem odpuścić.

Aldona Pawlak

Dla mnie przestrzeń też jest ważna. Odkąd to sobie uświadomiłam, zabrałam się za porządki w domu i wyrzucanie niepotrzebnych oraz brzydkich rzeczy. Jakie było moje zaskoczenie, gdy wyniosłam z domu kilka worków. Zrobiłam też przemeblowanie w pokoju, pozbyłam się zbędnych mebli i nagle zrobiło się miejsce, wygoda. Teraz muszę dopracować wszystko to, co tworzy nastrój :) Tak o wiele przyjemniej zabrać się do kolejnych obowiązków.

Martyna Szkołyk

Twój blog jest dla mnie morzem motywacji i kopalnią inspiracji, a na dodatek w pięknej oprawie. :) Dziękuję!

Małgorzata Pastuszak

Przejrzałam wiele takich artykułów ale tylko Twój podziałał na mnie :) Twój sposób pisania, podejście przemawia do mnie o wiele lepiej :) jestem nowa tutaj i przeglądam starsze artykuły bo są na prawdę warte poświęcenia czasu, zapisania i zastosowania :) powodzenia w dalszym tworzeniu blogu

Natalia Lis

I to jest, Małgosiu, dla mnie świetny komplement.
Dzięki!

Monia

Zajebisty wpis! Masz bardzo fajny styl i czuć, że jesteś osobą szaloną, szczerą i podchodzisz do życia z dystansem i uśmiechem na twarzy. Trafiłam na Twojego bloga parę dni temu, jednak nie miałam czasu poczytać ale trafił do moich zakładek. Dzisiaj korzystając z tego, że nadszedł weekend i mam więcej czasu dla siebie odpaliłam kompa i o dziwo zatęskniłam za twoją stroną. Szybko więc odpaliłam, przeczytałam może z 5 pierwszych wpisów… i zaczęłam czytać od samego początku. Tak fajnie się czyta to co piszesz. Bardzo mądrze, zabawnie ale przekazując do tego masę wiedzy, którą posiadasz. Dzięki za ten blog! Trafia… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Monika!! <3
dziękuję bardzo, że się odezwałaś! Świetny poranek... :)

jezu, dziewczyno, dzieki za tego posta! chyba go sobie wydrukuje!! :)

Umi i.

Kocham swój etat, daje mi poczucie stabilizacji, w kwestii czysto finansowej i stałego dopływu gotówki, choć nie do końca jest tak, że o godzinie 16:00 gdy wychodzę z biura zostawiam wszystko w tyle do 8:00 dnia następnego. No niestety czasy ciężkie, a charakterystyka niektórych "etatów" jest zbliżona do freelancerstwa z tą różnicą, że ma się nad sobą siłę wyższą w postaci szefa.

Anonimowy

Natalia, jesteś super! Normalna, równa babka, bez mądrzenia się, filozofowania, a do tego robisz świetne zdjęcia. Pozdrawiam!

elaree

Cwana bestia :) :]

Weronika

Moim zdaniem kluczem do efektywnego wykorzystania dnia jest wczesne wstawanie, przynajmniej w moim przypadku. Późna pobudka to najgorsze co może mi się przytrafić kiedy mam dużo zajęć, a im ich więcej tym bardziej mi się nie chce.

Konkretnie i na temat. Mam dni pełne mobilizacji, a w inne nie mam siły żyć i walczę o każdą wykonaną czynność. Widzę jednak, że planowanie i wyznaczanie priorytetów dobrze się sprawdza.

Ściskam!
Karolina

Natalia Slawek

Nie ma się co dołować, wbija sobie te zasady, wbijaj! ;]

A ważka to fragment różowego home-made notatnika, który dostałam od mojej wspaniałej przyjaciółki. Notatnik eko na dodatek, bo kartki w środku pochodzą ze starych zeszytów