Lubię to!

Piszę do Was od 9 miesięcy, ale nie dałam się poznać zbyt dobrze. Chowam się po drugiej stronie szklanego ekranu; że ruda jestem wiecie, że z Panem Mężem u boku, że aparat w miarę obsługiwać umiem, estetka ze mnie i taka dusza artystyczna, czyli niezdara, tylko ładniej. Dziś o tym, co lubię.

Próżność ponad wszystko. Przedmioty, które sprawiają mi szczególną radość, a raczej te, do których mam najzwyczajniej w świecie SŁABOŚĆ.

VINTAGE ZEGARKI I APARATY

 

Nie pamiętam kiedy to się zaczęło, ale któregoś pobytu w PL pozbierałam z rodzinnych szafek wszystkie stare zegarki, kilka dokupiłam na carbootach i tak powstała cała rodzina tych ‘na nakręcanie’. Nigdy nie używam ich do celu właściwego, zdobią przestrzeń mieszkalną, wystarczy. To samo tyczy się aparatów – mam już kilka, porozstawiane po domu, często przydają mi się na sesjach zdjęciowych. Lubię bardzo, a ostatni łup (wysuwany Kodak, takie wiecie retro przez duże R) upolowałam w vintage shopie za £15!
lustrzanka pełna klatka analogowa TTV fotografia
zegarki retro vintage w starym styli

AKCESORIA PAPIERNICZE

Ogromną przyjemność sprawia mi prowadzenie notatek na dobrej jakości papierze. Kalendarze lubię grube, porządne. Mam zeszyty z drewnianą oprawą, którą sama zaprojektowałam i mnóstwo karteczek, długopisików i innych mazaczków w fajnych kolorach. Do tego papeteria samemu tworzona, kolorowe koperty i już można pisać listy.

CIĘTE KWIATY

To niesamowite jak bardzo zmienia się nastrój w pomieszczeniu, dzięki kwiatom w wazonie! Uwielbiam gdy w salonie na stoliku kawowym czy tym jadalnianym stoi bukiet kwiatów. Zawsze miej przed oczami coś pięknego, nawet jeśli to będzie stokrotka w szklance. Z tymi doniczkowymi sprawa ma się zgoła inaczej – lubię, ale jest to sympatia nieodwzajemniona. Dogadujemy się tylko z zamiokulasem zamiolistnym, o ile ta nazwa coś wam powie.
kwiaty w wazonie
 

AKCESORIA DO DOMU

O matko, jak ja lubię piękne kubki, fajne poduszki, designerskie meble! Kupno własnego M na razie odeszło na dalszy plan, ale zdarza mi się popłynąć – już doskonale wiem, co chcę na ścianie w kuchni, jaki będzie blat stołu w jadalni, czy podłoga w łazience. To nic, że do tego czasu jeszcze pięć tysięcy razy mi się odmieni. Zarys niezmienny od lat i tego się trzymajmy. Za to mam coś, z czym mogę poszaleć – akcesoria.
akcesoria do domu, biały kubek design
 

ŚNIADANIA NA SŁODKO

Wystarczy zajrzeć na mój instagram, a tam same placki, owsianki na ciepło zimno letnio, naleśniki, omlety i inne ślinka-cieknie smakołyki okołośniadaniowe. Co najfajniejsze – większość z tych rzeczy zaliczyłabym do mega zdrowych!
domowa granola, muesli, bakalie

SOWY

Niech mi ktoś powie czy to się da wyleczyć? Mam świeczniki, zegarek, bluzę, podkładki pod kubki, kilka par kolczyków, chusty i kto wie co jeszcze?! Swojego czasu rozważałam nawet sowi tatuaż! Jest tylko jeden motyw, który lubię bardziej – wąsy. Tego dziadostwa u mnie w każdym zakątku domu, szafy i folderu uświadczysz na pęczki. Miłość trwa już kilka lat i póki co – ani mustache ani ptaki znudzić mi się nie chcą wcale.

HERBATA

Uwielbiam i pijam hektolitrami o każdej porze dnia i roku ;] Latem schłodzoną, z dodatkiem cytryny i mięty, zimą z przyprawami; ostatnio też staram się przemóc co do imbiru. Cukier w herbacie to dla mnie profanacja w najczystszej postaci, akceptuję tylko miód, najlepiej jako dodatek do białej parzonej gorącą (nie wrzącą!) wodą. Mało kto wie, że właśnie i białą herbatę i zieloną można,a wręcz powinno się parzyć kilkakrotnie, a mojemu podniebieniu przypadła do gustu najbardziej ta, z drugiego parzenia.

filiżanka herbaty białej z imbirem

PERFUMY

O makijażu już wspominałam, pora na perfumy. Póki jeszcze czytacie, wspomnę od razu, że nie jestem maniaczką perfum, to co na zdjęciu poniżej to moja największa ilość flakoników posiadanych w tym samym czasie – jakoś tak wyszło. Zazwyczaj posiadam jedną do dwóch butelek, co w zupełności mi wystarcza. Ale pachnieć lubię bardzo, to takie moje must have, nie ważne, czy ktoś mnie wąchać będzie czy nie. Na perfumach też nigdy nie oszczędzam, to jedna z tych rzeczy (podobnie jak kawa i herbata), w przypadku których  opłaca się sypnąć groszem. Jestem ogromną fanką perfum Estee Lauder SENSUOUS oraz Coco Chanel; jak widzicie lubię cięższe zapachy i z powodzeniem noszę je cały rok.
perfumy coco chanel, tesori di oriente, estee lauder

GADŻETY

No tutaj zaczyna się ta cięższa część, bo o ile na sówki Pan Mąż oko przymyka, perfumy chętnie kupuje i kwiatki u stóp mych kładzie, tak w tym przypadku tylko czekam na potężne ENOUGH! ;] Nigdy nie byłam gadżeciarą, nie lubię mieć żeby mieć, nie lubię też mieć, bo fajnie wygląda, albo Stefek ma więc ja też chcę. Ostatnio po prostu odkrywam w sobie nowe pokłady hm.. zainteresowania, skierowane na drogi sprzęt elektroniczny właśnie. Jeszcze kupując poprzedni telefon wydawało mi się, że to jest sprzęt ‘do dzwonienia’, no esemesowania czasami. Żebym ja wiedziała jak bardzo się myliłam! Kolejny był wyczekany, wyczytany, wybrany z najwyższą starannością i za konkretną kasę też. To samo tyczy się tabletu graficznego, tego zwykłego też. Coś mnie hybrydy kręcić zaczynają, wymiana lapka na dniach i takie tam, ot, #problemypierwszegoswiata

ocena tablet wacom

Poznaliście rzeczy, które lubię, a właściwie te, do których najzwyczajniej w świecie mam babską słabość. Ciężko mi przejść obojętnie obok fajnych poduszek, a ostatnio (o zgrozo!) wgapiam się też w wystawki sklepów z elektroniką. I jak tu żyć…

Teraz Twoja kolej – wskakuj do konfesjonału i pisz mi tu szybko, bez czego ciężko ci żyć?