disqus

Nie komentując, mordujesz małe sówki

A co jeśli Ci powiem, że wchodząc na blog, czytając i porzucając stronę, bez grama komentarza czy lajka, choćby takiego wiesz, od niechcenia, co jeśli wytłumaczę, że takie zachowanie pociąga za sobą poważne konsekwencje? Nie komentując, sprawiasz, że małe sówki wypadają z gniazd.

Naprawdę lubię różowy, lody z tęczową posypką i miłych ludzi. Od Was oczekuję szczerości. Nie potrzebuję lukru, bo mi dupa od tego rośnie, potrzebuję jedynie interakcji, wiadomości zwrotnej, przybicia piątki albo szybkiego liścia w twarz na opamiętanie. Czegoś.
Nie piszę dla siebie, ja już umiem ustawić przysłonę, wiem jak czytać histogram i skąd pobierać darmowe foty. Blog nie jest moim pamiętnikiem, ten rozdział zamknęłam lata temu, poza tym i tak wolę papierową formę zwierzeń przed samą sobą. W końcu nie piszę też dla familii czy ziomków z parteru – krzyczymy do siebie przez balkon, z przyjaciółmi wymieniamy listami. Takimi wiecie, ze znaczkiem i ubrankiem z koperty.
Piszę do Ciebie Robaku mój, dla Ciebie i czasem chciałabym wiedzieć, co Ty na to? Jak na lato czy bardziej scyzoryk w kieszeni otwierasz?

 

CO Z TĄ KAWĄ?!

Wpadam do koleżanki, dekoratorki wnętrz, pijemy kawę, gadamy, po lampce winka też sobie strzelimy, koleżanka przy okazji doradzi, jak sofę powinnam ustawić, co by się trochę przytulniej zrobiło, jakim odcieniem rozświetlić ściany. Serce me się raduje, że takie rzetelne porady dostałam, zaraz wykorzystam, poprzestawiam meble, zastosuję wszystko, więc łapię torebkę, nie dopijam wina i wybiegam wdrażać w życie. Bez cześć. Bez dziękuję. Bez tej piątki czy liścia.

 

PO PROSTU BOŃĆ

Nie chcę gadać sama do siebie, monologi przestały pasjonować, marzą mi się długie rozmowy, nawet jeśli nie znamy się na żywo. Daj się poznać, odkryć, zapamiętać. Nie musimy klepać się po pleckach, czasem wystarczy lajk, udostępnienie, żeby autor widział, rozumiał, że to co tworzy, jest ważne i potrzebne. Żeby mógł docierać dalej, pomagać na większą skalę, nawet jeśli mówimy tylko o pasji. Mam dość pragmatyczne podejście do blogowania i lubię mieć pewność, że moje treści się przydają. Po prostu. Po ludzku.

Tu nie chodzi o brawa i złote medale, a o informacje zwrotne, komunikowanie swoich potrzeb, nawiązywanie więzi. Chciałabym, aby to miejsce przypominało ożywioną dyskusję w kafejce. Czemu jeszcze nie siedzisz z nami przy stoliku?

 

NO TO DISQUS!

“Super, wpadnij do mnie www.xyz.blogspot.com” – kiedyś miałam masę takich komentarzy, choć szybko zaczęłam tępić te spamerskie. Potem się znudziłam i zainstalowałam Disqus. Jest mniej, ale lepiej. Bardziej wartościowo i pełniej. Co więcej, nie ma się czego bać – nie musisz zakładać konta, możesz powiązać disqus z profilem w social media (coś ala bliźnięta syjamskie) albo komentować anonimowo, w roli gościa. Zawsze bezpiecznie i z korzyścią dla społeczności.

disqus jak komentować

 

ZRÓB TO TAK

Znam masę blogów z mocną treścią (i mówię tu o mocy, jaką niesie jakość, nie chwilowa sensacja i tupanie nóżką), a poziom komentarzy waha się w okolicach brzuchatego zera. To zwyczajnie nie fair. Zrób więc tak – daj dziś komuś znać, że robi dobrze to, co robi. A jeśli robi źle, też mu napisz. Wyraź jak bardzo bawi/uczy/wkurza Cię ta opinia. Co Ci daje, a co odbiera. Wyrównaj bilans, dorzuć coś od siebie, pomóż budować miejsce, które regularnie odwiedzasz. Daj znać co lubisz. Kim jesteś.

Uratuj jakąś małą sówkę. Przecież one są takie słodkie.