początkujący freelancer pułapki

Pułapki freelancingu

Kilka dni temu, tworząc wpis o wizytówkach, poczułam olśnienie – od 3 lat pracuję na własny rachunek, a do tej pory nie podzieliłam się z Wami nawet krztą moich przemyśleń czy doświadczenia. Owszem, możecie pomyśleć, że ten okres czasu nie jest znowu taki imponujący albo, że moje miejsce zamieszkanie skutecznie obala mnie z pozycji tej, udzielającej porad, ale zdałam sobie sprawę, że pułapki czyhające na początkujących freelancerów, są takie same – niezależnie od kraju i branży – i to właśnie o tym jest dzisiejszy wpis. Zresztą to moje miejsce w sieci, ban mi nie straszny! :)

 

PUŁAPKI FREELANCINGU

czyli lista rzeczy, na które powinieneś się przygotować, jeśli zaczynasz prowadzić swój biznes:

 

1. DWUDZIESTOCZTEROGODZINNY DZIEŃ PRACY

Klienci wydzwaniają, piszą mejle i domagają się uwagi mocniej, niż jeszcze czerwony noworodek. To żadna nowość, zawsze tak było, klient płaci klient żąda, ALE to od Ciebie zależy czy pobiegniesz do nich z miseczką niskotłuszczowych lodów, aby nie znudziło im się czekanie, czy też nie dasz sobie wejść na głowę. Musisz mieć jaja i to najlepiej ugotowane na twardo. Oni (ci Inni, po drugiej stronie barykady, tak zwani Klienci) wychodzą z założenia, że wszystko im się należy, najlepiej od razu. Ignorują terminy podane w umowach, zadręczają Cię nieadekwatnymi pytaniami, tym samym, opóźniając termin oddania projektu. Inni mają przekłamane wyobrażenie o freelancerach – im się wydaje, że nam telefon wrósł w ucho, sypiamy z laptopami w trybie czuwania…

Jak sobie z tym poradzić? Już na rozmowie wstępie zaznaczaj swoje granice, a ściślej godziny pracy, np. „jeśli masz jakieś wątpliwości/pytania, śmiało pisz! Jestem do Twojej dyspozycji od poniedziałku do piątku do godziny XY.” – dzięki temu dajesz znak klientowi, że się o niego troszczysz, zależy Ci na nim i jego zleceniu, jednakże informujesz, że też jesteś normalnym człowiekiem, który czasem NIE PRACUJE.  Ponadto bądź konsekwentny, dopasuj swój tydzień pracy i pracuj w tych godzinach, pozostałe są Twoje, nie oddawaj ich walkowerem.

 

2. WIELOZADANIOWOŚĆ

Zaczynając swoją działalność, dajmy na to jako grafik, nagle dociera do Ciebie beznadziejność sytuacji – aby ruszyć dalej, musisz nauczyć się masy nowych rzeczy, dalece odbiegających od Twojej ścieżki kariery. Rzeczy, które zjedzą, ba! pożrą większość Twojego czasu, który przecież miałeś teraz poświęcić na zdobywanie klientów. Stworzenie strony www, jej wypozycjonowanie (SEO!), dobre zdjęcie w zakładce „O mnie”, identyfikacja wizualna, rejestracja firmy, rozliczenia, formalności… Ta lista zdaje się nie mieć końca. Warto zdawać sobie z tego sprawę, mnie bardzo przygniótł natłok zadań, nie związanych z fotografią.

Jak sobie z tym poradzić? Właściwie masz dwie opcje: albo masz gotówkę/znajomości, aby zlecić poszczególne zadania specjalistom, albo zakasasz rękawy i jedziesz z tym!

 

3. NIEZADOWOLONY KLIENT

Umówmy się, taki zawsze się pojawi. Choćbyś był najlepszy z najlepszych, najbardziej oddany i nawet sypiał z tym lapkiem z punktu pierwszego. Taki Inny będzie kręcił nosem na każdy zaproponowany projekt, rozwiązanie. Sam albo nie proponuje nic, albo wymyśla rozwiązania nieadekwatne, kosztowne lub wymagające więcej nakładu pracy, która nie była zawarta we wstępnym projekcie. Miałam klientkę – kobietę po 60-tce, która postanowiła wyjść za mąż. Wynajęła mnie na krótki reportaż z uroczystości i zdjęcia pamiątkowe po. Po oddaniu reportażu otrzymałam mejla, że wszystko fajnie, tylko brakuje zdjęć z… przygotowań. Tych przygotowań, które odbyły się na długie godziny, przed moim pojawieniem się w budynku.

Jak sobie z tym poradzić? Jeśli zależy Ci na pozostawieniu dobrego wrażenia (a powinno!), fajnym pomysłem jest zaproponowanie zniżki lub gratisu. Zlecenie zostało zrealizowane w 101% zgodnie ze wstępnym briefem, a Inny nagle zaczyna wymyślać fanaberie? Powiedz, że Ty wykonałeś swoją część, podeprzyj się podpunktami z umowy, a następnie doradź, aby staranniej formułował swoje wizje i potrzeby, a na to był czas przed podjęciem współpracy. Jeszcze jedna rzecz – jeśli klient od samego początku jest niezadowolony, zmienia zdanie, nie wie czego chce, na wszytko i wszystkich narzeka – daruj sobie to zlecenie.

 

4. GONIĄCE TERMINY

Jeżeli do tej pory stało nad Tobą 130kg żywej masy z pejczem*, prawdopodobnie nie miałeś innego wyboru i po prostu wywiązywałeś się z zobowiązań. W takim świecie żyjemy, wykonywanie powierzonych zleceń na czas, to jedna z kluczowych umiejętności w szeroko rozumianym biznesie. Dlatego jeśli właśnie przeszedłeś na swoje, Twój potencjalny klient, lub jego brak, rozliczy Cię z projektów.

Jak sobie z tym poradzić? Planuj! Nie tylko termin ukończenia, ale także (a może przede wszystkim) termin, kiedy ZACZNIESZ pracować nad konkretnym projektem.

 

5. AMBICJA

ambicja –> wiele zadań w tym samym czasie –> zabieganie –> brak czasu dla siebie –> zmęczenie –> frustracja –> rezygnacja –> realizacja zleceń 'po łepkach’ –> niezadowoleni klienci –> brak zleceń –> brak kasy –> rezygnacja –> powrót na etat –> depresja

To tylko jedne z przykładów, do czego może doprowadzić wygórowana ambicja i przerost ego. Warto mierzyć siły na zamiary, planować (staję się monotematyczna), testować różne techniki i metody pracy (jedni wolą pracować rano, inni wieczorami, są i tacy, co potrzebują blasku księżyca, by być efektywnymi).

Jak sobie z tym poradzić? Warto dać sobie czas na rozwój, na spadki chęci i zadbać o poduszkę finansową, jak to mawia Michał, aby nie czuć presji ciągłego pięcia się w górę. Nic tak nie przeszkadza w kreatywności, jak nastawienie na cel. Przyjrzyj się karierom tych, co na swój sukces ciężko zapracowali – ile po drodze ponieśli porażek? Ile biznesów pogrzebali? Ile kasy w nich utopili?

 

6. WORK-LIFE BALANS

Nie możesz nagle wskoczyć na 16-godzinny dzień (powtarzam dzień!) pracy, przecież nie po to zostałeś freelancerem! Oczywiście na początki bywają bardzo trudne; nie dość, że masz na głowie całe to bagno, opisane w punkcie drugim, to na dokładkę odczuwasz presję realizacji zaplanowanych działań i ich szybkich efektów. To pułapka – głęboka studnia, z dnem usłanym jadowitymi wężami, bleee, nie chcesz tam wpaść, zaufaj mi. Otwarcie przyznaję, mam z tym duży problem; potrafię usiąść przed komputer i pracować bite osiem godzin, by zrobić obiad, wstawić pranie i wrócić przed komputer, znowu trochę popracować. Wczoraj od rana tworzyłam projekty na uczelnię, pisałam notkę na bloga, na 14 pojechałam do collegu, wróciłam o 20 i zastanawiałam się, co by tu jeszcze pchnąć do przodu, nim o 22 oddam się w błogi trójkąt, stworzony z ramiom PM i Morfeusza. I nagle olśnienie – nie zrobię nic produktywnego, odpocznę!

Jak sobie z tym poradzić? Jeśli tak jak ja, lubisz wszystko spisywać i, o zgrozo, planować :D, do kalendarza, oprócz zadań na dany dzień, wpisz sobie czas na relaks. To takie proste i… bardzo skuteczne. Przetestowałam.

*- sylwetka szefa

Warto przeczytać:

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
32 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Jak wybrnęłaś z tych przygotowań?

Przesłałam jeszcze raz informacje o pakiecie, który został wykupiony, wytłumaczyłam, że nie było mnie w tym czasie w hotelu, bo nie powinno być, pakiet tego nie zawierał i doskonale to wiedzieli, bo sam nazywa się CEREMONY ONLY. Napisałam coś, że mi przykro, że nie są zadowoleni w 100%, ale nic nie mogę na to poradzić.

Komiteptol

Ale mi się przydał ten wpis! Od kilku tygodni planuję swój biznes, jeśli dobrze pójdzie, być może z początkiem 2016 wystartuję. Dałam sobie spokojnie trochę czasu, w którym mogę, pracując na etacie, przygotować się merytorycznie/dokumentacyjnie, itd do tematu. Zawsze zastanawiałam się, jak to mają ci freelancerzy. Czy potrafią odpoczywać. Czy weekend jest dla nich weekendem? Czy znajdują czas na życie towarzyskie? Aktualnie pracuję w firmie, z której wychodzę po 8-miu godzinach i całe popołudnie mam dla siebie, zapominam o pracy, nie przenoszę obowiązków biurowych do domu. Jest to dość wygodne. Ale wstawanie o 5-tej rano + tzw. bezpodstawny opierdolik od… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Praca na etacie ma właśnie ten plus – bardzo wyraźne ramy, które zazwyczaj nie są przekraczane. Poza tym etat = biuro, a więc tym łatwiej oddzielić życie zawodowe od prywatnego. Bardzo się cieszę, że wpis okazał się dla Ciebie pomocny, nie byłam pewna, jaka będzie reakcja Czytelników. Co do Twojej prośby – obawiam się, że nie mogę jej spełnić, choć się z Tobą zgadzam. W Polsce brakuje poradników, opisujących jak zrobić coś krok po kroku. Niestety. Sama często trafiam na mur. Chciałabym móc porównać działalność w PL i UK, ale pojęcie mam tylko o tym drugim. Nigdy nie pracowałam w… Czytaj więcej »

Olga | Napisawszy.pl

Agato, fajny poradnik wydało swego czasu Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, to taka książka o zakładaniu firmy i prowadzeniu jej, napisana specjalnie dla kobiet. Podstawy ekonomii biznesu, aspekty prawne, marketing i tak dalej. Poszukaj, a jeśli nie dasz rady znaleźć, to służę egzemplarzem. W końcu od czego jest poczta :-) Ale szczerze mówiąc, to praca na etacie wcale nie musi być koszmarem. Czasem wystarczy od szefa-maniaka przenieść się do innej firmy i od razu człowiek czuje się lepiej. Przetestowałam :-) Natalio, przepraszam, że jestem trochę takim adwokatem diabła, ale po prostu uważam, że tak, jak nie ma kroju dżinsów, który… Czytaj więcej »

Dee

Czy mogłabyś podać np. linka do zdjęcia okładki tej książki o zakładaniu biznesu?:) Albo podać dokładany tytuł? Brzmi to bardzo ciekawie, a nie potrafię chyba dobrać słów kluczowych i wujek Google nie może mnie naprowadzić;)

Komiteptol

Olga – dzięki wielkie za podpowiedź! Wieczorem poszukam, jak mi się nie uda, zwrócę się o pomoc :) A co do pracy na etacie – jasne, że można pracę zmienić :) Ja nawet już prawie zmieniłam w styczniu. Odbyłam już drugą rozmowę, zostałam przyjęta. Ale zrezygnowałam, z powodów osobisto-zdrowotnych. Teraz zdecydowałam się, żeby przygotować się merytorycznie do ruszenia z czymś swoim, praca na dotychczasowym etacie da mi możliwości czasowe na to :) A szef-maniak –> jedni u nas w firmie reagują płaczem, inni wchodzą z 'wszystkowiedzącym’ szefem w zbędną dyskusję, a ja… mi jednym uchem wejdzie, drugim wyjdzie… i w… Czytaj więcej »

Aleksandra Kanar

a jakie masz rady dla początkujących, którzy jak narazie rozwijają się poprzez tak zwane „sesje” dla znajomych za marne grosze (powiedzmy 20 zł)? :) od paru miesięcy brak mi motywacji i pomysłu. a ludzie chcą, chcą więcej!

photogroszki.pl

To może zacznij brać trochę większą kasę ? :) Jeśli wiesz, że idziesz w dobrym kierunku i wiesz, że robisz to dobrze, zacznij się trochę cenić ;) Tak mi się wydaje, w pozytywnym znaczeniu oczywiście :) Ja też zaczynam pomału, i wręcz sesje robię za darmo, ale jeszcze nie jestem gotowa na robienie sesji „za kasę”. Jeszcze się muszę douczyć trochę, wtedy będę myśleć :D

Natalia Lis

Dokładnie tak, jak pisze @photogroszkipl:disqus – zacznij kasować więcej, zorientuj się ile biorą inni fotografowie za taki a taki typ sesji, oceń swój sprzęt i możliwości względem ich i wyceń swoją pracę. Każdy bierze kasę za usługi, które świadczy, nie rozumiem, czemu w Twoim przypadku miałoby być inaczej :)

Patrycja Malinowska

Oj Natalia ja po takim 130 kilogramowym „motywatorze”, przychodzę do domu tak zwiędnięta, że czasem włączenie komputera to dla mnie jak ultra maraton ;) Ale zawsze na siłę kombinuję co by tu jeszcze zrobić… na dupie usiedzieć nie mogę :P A relaks szczególnie dla mojego mózgu to coś niesamowicie ważnego, tylko jak tu zwolnić, no muszę chyba przypomnienie sobie w telefonie ustawić :P

Część Mnie

Ciekawe spostrzeżenia i fajnie dowiedzieć się czegoś w tym temacie od osoby „po fachu” :)

Ania Kalemba

No to teraz jeszcze czekamy na plusy freelancingu :D Ja kończę niedługo studia i sama myślę o własnej firmie, Twój wpis o pułapkach wcale mnie jednak do tego nie zniechęcił tylko pokazał, że ze wszystkim można sobie poradzić :)

Natalia Lis

Nie miałam na celu zniechęcać kogokolwiek, raczej uświadamiać. Sama nie byłam świadoma większości tych pułapek i byłaby wdzięczna, gdybym na taki post trafiła PRZED założeniem swojej firmy. Cieszę się, że czujesz się zmotywowana! Powiedz, jaką działalność planujesz?

Ania Kalemba

Coś związanego z geodezją i kartografią, bo to mój wyuczony zawód ale chciałabym zrobić coś nowego, bo geodezja to nie tylko ci panowie przy drodze z tym aparatem jak pewnie większość ludzi myśli. Bardzo chciałabym żeby to było coś związanego z geoinformatyką, analizami przestrzennymi, nowymi technologiami bo to z kolei moja pasja :D A mało kto się tym zajmuje więc tkwi w tym potencjał :D Ale jeszcze mi został rok studiów więc czasu na doprecyzowanie planów jest sporo :D

Bardzo przydatny wpis, ja ostatnio zaczytuję się w takich, bo planuję pracę na własny rachunek. Ambicja i utwardzanie jaj – to rzeczy, nad którymi muszę popracować, zanim otworzę drzwi klientom.

Weronika, a jaki typ biznesu planujesz?

Grafika (szczególnie identyfikacja wizualna, projekty DTP i tym podobne) i copywriting, z naciskiem na grafikę bardziej. Może gdzieś pobocznie fotografia, ale to pod kątem projektów graficznych (np. zdjęcia do folderu, jeśli firma nie dysponuje). Jestem już po pierwszych zleceniach, no i muszę się wziąć za zrobienie strony, sprecyzowanie oferty i wszystko inne, co potrzebne jest do wyruszenia w świat potencjalnych klientów. Matko, już mnie to boli… ;))

O, brzmi naprawdę ciekawie. Obiecaj, że podeślesz stronę/portfolio, gdy będą gotowe.

Pewnie :-) jak tylko ruszę, to dam znać :-)

jedz z apetytem

Ja to sie chyba tez wreszcie zdecyduje na wlasny rachunek ;) Chodzi i chodzi mi to po glowie od wielu lat! Czas chyba wyjsc z tej strefy komfortu.

Justyna Rolka

Cenne rady i wskazówki wskoczę migiem do mej główki:)

Ola

Nie wiem czy to dobrze ale też właśnie kilka dni temu pisałam o freelancingu ale z innego punktu widzenia ;) zresztą, jako Freelancer(ka) doskonale wiesz, ile historii tworzy ten specyficzny zawód/formę wykonywania pracy :D

Nie ma to, tamto, bo „Klient nasz pan”. I odrazu pojęcie to zyskuje nowy wymiar. Wymiar, który zrozumiemy jedynie my – freelancerzy :D

Ness | infitness.pl

Ubawiłam się po pachy i jeszcze spadłam z krzesła ze śmiechu ;D Bombowy tekst!^^ Chcemy więcej! :D
Ufff… odrobina rozrywki i czytanie opowieści kogoś, kto też ma tak samo daje niezwykły upust emocji ;D Życzę Ci więcej możliwości godzin relaksu w ciągu dnia i więcej okazji do wypoczynku ;)

Dessideria

Uwielbiam wpisy w tym temacie, bo sama przygotowuję się (bardzo powoli) do freelancingu i takie wskazówki dają mi wiele do myślenia. Niezadowolony klient to na pewno będzie to czego się obawiam bo jestem typem perfekcjonisty – każdy projekt wkładam bardzo dużo serca i czasu i czyjeś niezadowolenie z mojej pracy może być dla mnie swego rodzaju porażką.
Mimo wszystko chciałabym zacząć i nie boję się tego :)

Natalia Lis

W takim razie trzymam kciuki!

Kasia

Dobry post :) Jak ja to znam… Drugi rok własnej działalności a ja zaniedbałam odpoczynek (robię sobie chwile przerwy ale to niewiele daje) i ciągnę resztką sił. Praca dziś, praca jutro, może niedziela będzie chociaż wolna… Oj coś muszę tu zmienić. Jeśli chodzi o punkt 2, trzeba uświadomić sobie, że delegowanie zadań to nie jest zło konieczne – to nad czym spędzimy godziny dopiero się tego ucząc i przeklinając swoje wykształcenie (mało produktywne…) ktoś inny zrobi za często nie tak wielką kwotę, a nerwów ile mniej i ile więcej czasu zostaje na prawdziwą produktywną pracę! Wniosek wyciągnięty z własnych błędów…… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oj Kasiu, w takim razie zdecydowanie powinnaś się zastanowić, co możesz zmienić, aby więcej odpoczywać. Work-life balance musi być zachowany :)

Beata Redzimska

Natalia pułapek na pewno jest wiele, ale odwazyłas sie, jestes na swoim i potrafisz sie z tego utrzymac, za to szacun. Nie ukrywam, ze tez mi sie to marzy, ale poki co nigdy nie wyszło poza sfere marzen. Pozdrawiam serdecznie Beata

Ania Górecka

Witaj.
Pierwszy raz jestem u Ciebie. Wpis naprawdę życiowy, sama zakładałam firmę już 2 razy. Potem chwilowo ,,normalna praca” Pracujesz dla kogoś a kaska spływa. Teraz od kilku miesięcy znów na swoim i realizacja kolejnych pomysłów.
Także doskonale wiem o czym piszesz. Każdy medal ma dwie strony, wiadomo, jednak nic nie zastąpi tej satysfakcji, że pracuje się dla siebie i własnej satysfakcji.
Pozdrawiam Ania

Natalia Lis

Dzielna jesteś Aniu! Walcz o swoje.

[…] Pułapki freelancingu. […]