po co przepłacać

Po co przepłacać?

Pamiętacie wpis z listopada Na co warto wydawać pieniądze? To teraz mam dla Was totalną opozycję: po co przepłacać? Czyli subiektywną (słowo klucz, choć oczywiście zachęcam do dyskusji!) listę produktów, za które nie lubię płacić dużo, bo mało wystarcza równie dobrze. :)

LAKIERY DO PAZNOKCI

Mam wrażenie, że cała otoczka, proces przed i po malowaniu lakierem, nazwijmy go, właściwym, ma znacznie większy wpływ na jego trwałość, niż formuła, marka, a już na pewno cena delikwenta. Liczy się przygotowanie płytki, jej delikatne zmatowienie, nałożenie bazy, a na górę jakiegoś utwardzacza, a nie lakier sam w sobie. Mam takie za £12 i za £1,5 i oba są tak samo wytrzymałe (czytaj: mało wytrzymałe).

 

ŚRODKI CZYSTOŚCI

Sama łapię się na tym, że chętniej wybieram te, których pop upy wyskakują mi na każdym większym portalu, niż tańsze, mało znanych marek. Na szczęście przed wsadzeniem ich do koszyka zwyczajnie porównuję składy i nie mam wątpliwości, że w przypadku drogich, reklamowanych, konsumenci opłacają działania marketingowe. Jakoś tak, patrząc na Domestos, wydaje mi się, że on mi ten kibel lepiej doczyści, a przecież po to latam na ścierze, żeby jednak mieć błysk. Nie dajcie się zwariować!

 

BIAŁE BUTY

Nikt mnie nigdy nie przekona do zakupu białych Conversów. Im jaśniejsze obuwie, im więcej na nim materiału, tym mniej jestem skłonna zapłacić. To się brudzi, bez względu na jakość. Wiem, że te lepsze tenisówki, baletki, można z powodzeniem prać w pralce, ale umówmy się, biała koszula też przestaje być biała po którymś praniu.

 

UBRANIA W WERSJI BASIC

Najlepsze podkoszulki mam z Primarka. 95% bawełny z 5% domieszki elastenu i nic mi więcej nie potrzeba. Rękaw długi, t-shirt, na ramiączkach, z dekoltem w serek, łódkę, okrągłym… co dusza zapragnie, bo jest wszystko i na dodatek, jest tanio. Bluzka z długim rękawem to koszt ok. £4, krótki £2-3, podobnie te na ramiączkach. Nie trudno policzyć, że nie jest to duży wydatek, ale wydatek na lata. Pomijając naturalne blaknięcie kolorów, niektóre sztuki przetrwały u mnie kilka lat intensywnego noszenia, a więc i prania. Nie wydaje mi się, aby podkoszulek, który w zasadzie jest bielizną, powinien rujnować nam portfele. Skoro da się kupić dobrze, a tanio, to po co przepłacać?

CIENIE DO POWIEK I RÓŻE

Tak mam fajnie, że moja sucha skóra, choć często nieprzyjemnie napięta, chętnie przyjmuje na siebie pokłady kolorowego makijażu, a jak już przyjmie, trzyma na długie godziny. Inaczej mówiąc – nie mam problemu z trwałością kosmetyków, więc moja opinia może być nieco zachwiana, ale jednak się podzielę. Róże do policzków (pewnie i bronzery, choć tych nie używam), a także cienie do powiek, to typy kosmetyków, które odpowiednio zaaplikowane, powinny zdobić Twe urodziwe oblicze przez cały dzień. Bez względu na to, ile kosztowały. Od razu powiem, że mam paletkę za £40 – Naked 3 i taką za £4 – Mua, i pod wieloma względami one są porównywalne! Nie zrozumcie mnie źle, kocham Naked miłością wielką i używam jej niemal codziennie od dnia, kiedy się połączyłyśmy, ale nie mogę powiedzieć, żeby Mua, ze względu na cenę, była słabym produktem. Swojego czasu miałam też paletki z Lovely (5 kolorów na czarnym kółku) i one też świetnie dawały radę, serio! Do tej listy też mogłabym podpiąć podkłady – drogi wcale nie znaczy dobry, wszystko trzeba testować na sobie, pojęczeć trochę o próbki, żeby potem nie żałować wywalonej kasy. Skoro jesteśmy w temacie podkładów, polecę Wam lekki krem BB Missha, którego używam na co dzień i w pełni mi wystarcza, a kupiłam za całe £7. :)

 

POŚCIEL

Jakby nie było, prać trzeba i to w wysokich temperaturach, a więc i najlepsze i najdroższe materiały z czasem stracą swoją świetną formę, blask czy też kolor. Bardzo tania pościel zaś szybko się mechaci i jest be i fuj. Złoty środek? Kupowanie droższych pościeli, ale na wyprzedażach. Od 6-go stycznia takowe zawitają do polskich sklepów, więc może t dobry moment, żeby uzupełnić braki?

 

Ależ jestem ciekawa, co Ty dopisałabyś do listy?