co warto kupić styczeń

Co warto kupić? – styczeń 2016

Zawsze, gdy nazbiera mi się stosik nowości, chętnie dzielę się z Wami moimi odczuciami. Osobiście najchętniej kupuję produkty z polecenia, dlatego przed dokonaniem zakupu, o ile nikt z moich “znajomych w realu” nigdy mi o konkretnym produkcie nie wspominał, przeszukuję internet, zwłaszcza blogi i YouTube, by zasięgnąć wiarygodnej opinii. Myślę, że nie jestem odosobniona w tym schemacie zakupowym, dlatego też sama publikuję takie posty.

SZMINKA MAC

Długo zwlekałam z tym zakupem, bo matowe wykończenie kultowego już koloru Russian Red trochę mnie przerażało. Obawiałam się, że  i tak na co dzień przesuszone usta, zamienią się w suchuteńki żwirek i mi odpadną i znikną no. Ku mojemu zaskoczeniu… nic takiego się nie stało! Na moich wargach szminka ma bardzo neutralne działanie, ani nie wysusza, ani nie nawilża. Póki co trzyma się kilka godzin, ale widziałam na Monice, że w połączeniu z konturówką (na dniach nabędę!) jest to makijaż na cały dzień.

co warto kupić

co warto kupić szminka mac russian red opinia

 

ORGANIZER DESIGN YOUR LIFE

Bardzo dużą niespodziankę sprawiła mi Alina, wysyłając swój autorski organizer. Co prawda zaczęłam już korzystać z innego narzędzia, jakim jest Inspi Planner, ale nie mogę Wam nie pokazać tego produktu! Po pierwsze zachwycił mnie od samego początku starannością wykonania. Okładka jest bardzo solidna, zapinana na magnes (świetny bajer!), a całość nie waży więcej, niż zwyczajny zeszyt w twardej oprawie. Mam alergię na niszczenie papieru, dlatego tak bardzo cieszy mnie, że w organizerze tym nie ma dat. Wpisujemy je samodzielnie, dzięki temu nic się nie marnuje. To samo z notatnikiem Plan udanego dnia. Jest miejsce na poszczególne zadania o określonych godzinach i na dodatkowe aktywności. Nie wiem czy uda mi się go zachować do przyszłego roku, Pan Mąż coś za bardzo się do niego przymierza…

organizer design your life

organizer design your life

 

SPINACZE DO PAPIERU

Raczej nie zdarza mi się nabywać produktów “do zdjęć” (z wyłączeniem czasu, kiedy gromadziłam akcesoria do sesji dziecięcych). Jeśli kupuję coś ładnego, korzystam z tego na co dzień. I tak mam kilka deserowych talerzyków, każdy z innej bajki, które pięknie się prezentują na instagramie, ale równie świetnie je się na nich domowe ciasteczka. Od siostry mej dostałam spinacze do papieru w kształcie… wąsów! Oprócz tego, że genialnie wyglądają na fotografiach, sprawują się w roli zakładki do książki, pomagają mi ogarnąć masę papierów i notatek (mimo regularnego korzystania z Habitica, wciąż dużo piszę na kartkach).

czy warto to kupić

 

BIELIZNA H&M

Pamiętam, jak w jednym z wpisów Mr. Vintage zachwalał bieliznę (męską rzecz jasna) z tej sieciówki. Od lat kupuję tam biustonosze “na co dzień”, bo jest mi w nich wygodnie, choć, technicznie rzecz biorąc, kupuję nieco za duże w obwodzie. Tym razem zrobiłam eksperyment i pokusiłam się także na wszelakie “doły”, czytaj majtki i skarpetki. I o ile skarpetki trzeba najpierw porządnie sprać, przewrócone na lewą stronę, potem sprawują się nieźle, tak elementy koronkowe w majtkach już po dwóch praniach nieco się rozciągają i nie wyglądają tak, jak przy zakupie. Nie znalazłam nic sensownego do H&M (może to i lepiej :)), ale wyszukałam rabat 10% do sklepu Intymna.pl, przy zapisie na newsletter. Nie znajdziecie tam standardowych modeli “na co dzień”, ale może czegoś takiego właśnie Wam trzeba? :)

 

ALTERRA SERIA Z GRANATEM

Zachwycona działaniem żelu pod prysznic z tej firmy (pisałam o nim w listopadowych nowościach), zdecydowałam się jeszcze na zakup kremu i żelu do mycia twarzy z granatem. I o ile krem jest lekki, szybko się wchłania, zabójczo pachnie i przyzwoicie nawilża (choć to wciąż taki lekki kremik na dzień), tak żel totalnie mnie rozczarował. Znalazł się w wielu zestawieniach produktów do delikatnego oczyszczania twarzy, zawsze wysoko punktowany, ale zapomnieli wspomnieć, że makijaż to on rozmazuje, nie zmywa. Może ja zwyczajnie oczekuje za wiele od tego typu produktów… Mam taki system, że najpierw makeup zmywam żelem, a tylko pozostałości domywam wacikiem, nasączonym płynem do demakijażu Garniera (ooo, takim); w przypadku żelu z Alterry mój proces demakijażu nie ma prawa bytu. Zaczęłam więc go używać tylko w dni, kiedy moja skóra wolna jest od wszelakich fluidów i cieni. Polecicie jakiś żel do demakijażu, który jednocześnie nie zeżre mi naskórka?

czy warto to kupić alterra

 

KREM NAWILŻAJĄCY BIO IQ

Przede wszystkim muszę napisać, że cenię sobie naturalne kosmetyki, dlatego świadomość, że coraz więcej takowych powstaje, także w Polsce, to jest powód do dumy. Marka BIO IQ właśnie do takich należy. A jeśli wziąć pod uwagę dwa certyfikaty, które posiada (Eco Cert i Cosmebio BIO), mamy już jakąś mglistą gwarancję nie kupowania kotełka w worku, mimo że koty są fajne; wszyscy to wiemy. Od 3 tygodni używam kremu intensywnie nawilżającego tej marki. Dozownik z pompką jest fajny, bo nie sposób wycisnąć go za dużo (mówiłam już, że nie cierpię marnotrastwa?), butelka elegancka, szklana. Sam krem nie zalega na ściankach, tylko w miarę zużycia opada. Co do tego intensywnego nawilżania, u mnie się nie sprawdziło. Owszem, nawilża, ale jest to raczej taka podstawowa pielęgnacja, a nie ta do zadań specjalnych. W obliczu zimy, non stop włączonych kaloryferów i mało sprzyjających warunków, raczej nie daje sobie rady. Niemniej jednak krem szybko się wchłania, cudnie pachnie i nie zapycha.  Od kiedy go stosuję na twarzy nie pojawiło się nawet pół niedoskonałości. Myślę, że to dobra pozycja, tylko zaczekam z nim na cieplejsze dni. Ciekawa jestem, jak sprawdziłby się krem do rąk tej marki?

bio iq co warto kupić

 

KULA DO MASAŻU

To też nie produkt brand new, ale często jest tak, że te najprostsze rozwiązania, są często najlepszymi. I tak jest w przypadku kuli do masażu. Po wypadku bardzo często mam problemy z szyją, mięśnie na karku spinają się do tego stopnia, że każdy ruch sprawia mi ból. Masaż masażem, ale jeśli nie jest wykonany przez profesjonalistę, przynosi krótkotrwałą ulgę lub nie przynosi jej wcale. Użycie masażera daje dużo lepsze rezultaty! Sam ‘zabieg’ jest mniej bolesny, a mięśnie szybciej i na dłużej się rozluźniają.

co warto kupić

 

KSIĄŻKA “FOTOGRAFIA PRODUKTOWA”

Nie jest to styczniowa nowość, ale wyłapałam, że zupełnie nie dałam Wam znać, co o niej myślę. Rozczarowałam się zupełnie. Spodziewałam się kompleksowego poradnika fotografii produktowej, a tymczasem takie ogólne porady zostały upchnięte na pierwszych 36 stronach, kiedy książka liczy ich ponad 320! Dowiadujemy się czym różni się fot. produktowa od fotografii przedmiotu czy martwej natury, ale niewiele poza tym. Schematy zamieszczone w książce sprawiły mi problem, ponieważ są pokazane jakby z boku. Nie jestem pewna czy potrafię opisać mój problem, ale każdy obrazek nie jest pokazany tak, jakbyś to ty sam fotografował i umiał sobie scenę wyobrazić, tylko właśnie z kąta obserwatora całej sytuacji. Myślę, że takie rozwiązanie sprawi trudność wszystkim osobom, które nie mają dobrze rozwiniętej wyobraźni przestrzennej (ja! ja!). No dobra, pewnie chcecie wiedzieć, co znajduje się w dalszej części. Cała książka wypełniona jest kilkudziesięcioma case study. Mamy konkretne zdjęcie produktowe, opis zamierzeń fotografa, plan wykonania, schemat i ewentualne uwagi odnośnie post produkcji. Nie jest to książka dla osób, które chciałyby zgłębić wiedzę w temacie fot. produktowej w studio, ale na pewno przyda się osobom, które opanowały już podstawy, wiedzą, jaki korzystać ze studia i potrzebują gotowych porad i rozwiązań w zakresie fotografii produktowej. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że styl autora jest bardzo sugestywny i wypracowany, dlatego polecam najpierw przewertować książkę w księgarni, by móc stwierdzić czy takie zdjęcia w ogóle nam się podobają. Jeśli jednak się zdecydujecie, książkę można kupić tutaj. Dużo pochlebnych opinii słyszałam o Fotografii Kulinarnej – poradnik dla blogerów. Mieliście styczność?

czy warto to kupić

czy warto to kupić książka fotografia produktowa

 

A jakie są Twoje ulubione nowości z ostatnich tygodni?

Oceń post!