wypalenie zawodowe blogera

Wypalenie zawodowe

Czuję się jak pisanka. Z zewnątrz miło się patrzy, a w środku pusto. Nie mam energii, potrzeby. Brak mi chęci. Motywacja na poziomie garażu podziemnego. Wypalenie zawodowe u blogera brzmi, jak fikcja. Tymczasem z pracy kreatywnej najłatwiej się wypalić. Ile z siebie wyjąć trzeba, by doprowadzić do tego permanentnego stanu niechciejstwa? Okazuje się, że wcale nie tak wiele…

 

Znowu to samo!

2 lata temu, w maju, padłam. Organizm się zbuntował, życiowa energia uleciała, a ja miałam ochotę gapić się w sufit w pozycji horyzontalnej. I bardzo dobrze, że tak się stało.

Pracowałam po 12 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu. To daje 72 godziny maksymalnie kreatywnej pracy. Pisałam artykuły na blogi, tworzyłam od zera produkty do sklepu. To było wielkie nadużycie wobec samej siebie i przyznam, że gorzka lekcja przyjęta. Wnioski spisane. Nowy plan ułożony, implementacja zakończona sukcesem.

Latem zeszłego roku też było mi mega ciężko. Przeprowadzka, ogrom współprac blogowych, połamany Pan Mąż, remont, terminy. Czasu niby sporo, ale wciąż go brakowało. Pędziłam, działałam, zaciskałam zęby. Nie miałam wyboru, miałam umowy. W efekcie przeobraziłam się w rozdygotaną kulkę wypełnioną stresem, zobowiązaniami. Do siebie dochodziłam przez kolejne kilka miesięcy.

W tym roku jest inaczej. W grudniu pracowałam maksymalnie 2 godziny dziennie. Pozostałą część doby zbierałam siły, podsumowałam rok i zaplanowałam ten kolejny. W stycznia wdrożyłam 6-godzinny dzień pracy, od 8 do 14, którego trzymam się do tej pory.

Popołudniami piekę, spotykam się z ludźmi, jem lody, spaceruję, jeżdżę na rowerze, czytam, oglądam seriale, wychodzę do restauracji. No odpoczynek na wypasie. Do tego wyjazdy. Zaliczyłam już Anglię i Włochy. Spędziłam kilka weekendów w domku pod Warszawą. Jeden pod Lublinem. Zrobiłam sobie też kilka mini wakacji w mieście.

Naprawdę oszczędzałam się, jak mogłam!

 

Powtórka z rozrywki

A jednak tym razem też mnie dopadło. Bez ostrzeżenia dostałam potężnego sierpowego prosto w motywację, w chęci. Wypuściłam kurs i padłam.

Zaczęło się niewinnie – od jednego koszmarnie złego dnia. Na Instagramie napisałam wtedy:

 

Wszyscy lubimy ładne obrazki, uśmiechnięte buzie, owsianki z zamrożonymi malinami i płaskie brzuchy. Przyjemnie się patrzy na pełnych zadowolenia ludzi.

Tymczasem mam dziś KOSZMARNIE ZŁY DZIEŃ. Dziś wątpię w swoją pracę, w swój cel. Dziś najchętniej trzasnęłabym drzwiami do mojego różowego biura i poszła na etat. Dziś przestałam wierzyć w siebie, nic mi się nie chce, siadłabym i płakała. Ze wszystkim jestem „na nie”, przed oczami czarne wizje. Wydaje mi sie, że nie potrafię, nie powinnam.

W zapasie zero postów na blog, zero filmów na YT, a ja mam dość i nie potrafiłam się dziś zmusić, by wykonać jakąkolwiek kreatywną pracę. O tych aspektach blogowania już się tak chętnie nie słucha, nie mówi. Tak. Lepiej już odłożę ten telefon.

PS a ten wpis jest po to, żebyście wiedzieli, że ludzie „z sieci” też mają złe dni, humory. Płaczemy, bo nie wszystko się nam udaje. Wątpimy, gdy tracimy wiarę w siebie. Popełniamy błędy i siarczyście przy tym przeklinamy. Takie tam, normalne życie.

 

Jak już się domyślasz, na tym jednym dniu się nie zakończyło.

Zwolniłam więc tempo. Przestałam zaglądać na bloga, Facebook poszedł w odstawkę, o YT nawet nie wspominając. Wpadałam tylko na moje grupy i to tylko na momencik, bo mój cudny Pan Mąż zaproponował przejęcie większości obowiązków. Zdarzyło mi się kilka razy zajrzeć na Instagram, bo lubię to medium.

I tak minęły mi ponad 2 tygodnie, a pod kopułką wciąż mi kołacze…

 

…czy blogowanie to zajęcie dla mnie?

Chcę być z Wami szczera, napiszę zupełnie wprost.

Mam kryzys.

Nie chce mi się.

Nie wiem, czy jest sens. Czy jest potrzeba.

 

Z jednej strony pozycja marki jest rudo jest mocna, stabilna. Wypracowałam w polskiej blogosferze skojarzenie fotografia >> jest rudo. Wiem, bo monitoruję sieć. Gdy ktoś chce nauczyć się robić dobre zdjęcia, z automatu wysyłacie go do mnie. I to jest CUDOWNE. Wspaniałe i wartościowe. I to wielka nagroda dla mnie, za 4,5 roku wytężonej pracy, za kilka setek artykułów.

Na samym newsletterze mam ponad 20 tysięcy Rudzików, z otwieralnością maili na poziomie 40-kilku procent. Z mojego polecenia tylko w pół roku kupiliście sprzęt o wartości ponad 130 tysięcy złotych. Wiem, że mi ufacie. Ja nie wcisnę Wam dziadostwa i Wy to czujecie.

Mam też świadomość, że przyczyniłam się do założenia wielu foto biznesów. Piszecie mi, że Was zmotywowałam, nauczyłam, zachęciłam. Niejednokrotnie spędziłam długie godziny na wymianie maili, doradzaniu, inspirowaniu, zachęcaniu do zrobienia tego pierwszego kroku. Zupełnie nic za to nie otrzymując, czasem nawet „dziękuję”.

 

Z drugiej strony statystyki poleciały. Ilość komentarzy na blogu też. Dyskusja w dużej mierze przeniosła się do sociali, ale mam takie poczucie, że mi czegoś brakuje. Wchodzą na YouTube, a tam przekleństwo raz na jakiś czas. Albo, że dźwięk nie taki. Albo, że szum. Pozytywne też są, ale w tej chwili ciężko mi się na nich skupić.

W blogosferze jest przesyt. Rynek się nasycił. Zaczyna się konkurowanie ceną, czego ja robić nie chcę. Reklamodawcy patrzą na puste cyferki. Jako czytelnicy jesteśmy mało uważni. Skanujemy teksty, lecimy dalej. Byle szybciej, więcej odhaczyć… Może się mylę, może Ty tak nie robisz, może Twój internet jest inny.

Mam wrażenie, że wszystko już było. Że kopiujemy, wklejamy, dodajemy swoje zdjęcie. Ja wiem, że Ty nie. Ja też nie. Ale to mocny nurt, sama nie raz doświadczyłam bycia kopiowaną. Nic fajnego. I wiedz, że nie tędy droga.

Jest coraz trudniej. Niski prób wejścia spowodował, że blogów jest multum. Na każdy temat, w dowolnym kolorze tęczy. Treści nas zalewają, algorytmy ograniczają, a pośrodku tego ja. Dumam, co dalej.

 

Jestem zmęczona

Wysoko sobie stawiam poprzeczkę. Ambicja to jedno. Ja przede wszystkim chcę oferować JAKOŚĆ. Wartość. Ponadczasowe treści. Chcę edukować i wzmacniać wiarę, że każdy może robić dobre zdjęcia. Chcę motywować do działania. Dzielić się wiedzą.

To daje mi masę satysfakcji, ale czuję, że doszłam do ściany. Mam przed sobą mur i muszę znaleźć drabinę. Chcę ruszyć dalej, tego jestem pewna, ale nie znam jeszcze kierunku. Być może trzeba mi nowych wyzwań, projektów. A może zupełnie nie tędy droga.

Myślę sobie na głos. Trochę drepczę w miejscu.

Wróciłam już do standardowych obowiązków, ale poważnie rozważam kolejny urlop. Jestem taka zmęczona tym ciągłym byciem online, tymi idealnymi obrazkami. A mówi to estetka, która też równo układa maliny na jaglance… Wiecie, że Instagram to najbardziej depresyjne medium? Zresztą już pisałam o minusach blogowania.

 

Chyba pora na ankietę. Głos Rudzików jest dla mnie niezwykle ważny. Twoja opinia pomoże mi uporządkować sobie w głowie wiele spraw, zawsze tak było. Blog tworzę przede wszystkim dla Ciebie, więc mam nadzieję, że znajdziesz chwilę, by podpowiedzieć mi CO DALEJ.

Oto link do ankiety. Liczę na Ciebie.

 

Blogerzy, jesteście tu? Zdarzyło Wam czuć się podobnie? Zresztą nie trzeba być blogerem, by się zawodowo wypalić. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
5/5 - (1 vote)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
59 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

[…] permanentnego stanu niechciejstwa? Okazuje się, że wcale nie tak wiele… Czyli Natalia Sławek z bloga Jest Rudo i tekst o tym, że ona też ma momenty, kiedy chce rzucić blogowanie. Przeczytajcie i wypełnijcie […]

Versus

Przeczytałam tekst na chłodno, bez emocji, i patrzę na niego mocno obiektywnie: jako autorka popularnych opowiadań dla nastolatek, jako blogerka na nieokreślonym czasowo urlopie, jako kobieta pracująca na etacie i otwierająca swoją firmę, jako mama czterolatka i dwulatki, jako właścicielka trzyletniej suni i trzymiesięcznego kocurka, jako partnerka, ale nie żona; jako studentka kolejnych studiów. Jakby nie było, trochę „zarobiona” jestem ;) Więc daję sobie prawo głosu ;) Wybacz. W moim odczuciu problemem nie jest życie zawodowe, ale tzw. cała reszta. Już wiem, że w Twoim życiu prywatnym wiele się pozmieniało. Ty i Pan Mąż zamykacie pewien rozdział. Może chodzi o… Czytaj więcej »

Basia Z

Doskonale cię rozumiem. Choć nie wypaliłam pracując nad blogiem, a w przedszkolu. A pracuje dopiero 1,5 roku. Praca z dziećmi wymaga od ciebie wszystkiego, a po za pracą też stoję w miejscu. Ostatnie 2 tygodnie to chodziłam zmasakrowana i z niechęcią. Na taki ciężki okres bardzo pomaga mi modlitwa. I właśnie powrót do blogowania. Kiedyś prowadziłam blog, ale jakoś mi minęło a potem nie było czasu. Teraz wracam z nowym blogiem i z całkiem innym podejścia do tematu oraz z większym doświadczeniem.
Bardzo się cieszę że podzieliłaś się tym postem. To ważne żeby o takich rzeczach mówić. Dziękuję Ci ;)

Natalia

Hej, nigdy tu nie pisałam, zawsze tylko czytam i obiecuję sobie, że w końcu znajdę czas i skorzystam z nauki u ciebie… Tak jednak nigdy się nie dzieje. Ja swoje permanentne wypalenie przeżywam już od niemal dwóch lat, z wzlotami i upadkami. Nigdy nie pisałam na blogu zawodowo, korzystanie z tego medium jak i FB rozpoczęło się od hobby, powinno więc być nad wyraz przyjemne i na luzie. Tyle, że z czasem nawet hobby zmienia się w coś na kształt obowiązku i ucieczki od natłoku spraw. Kryzys przyszedł z trzecią ciążą, do tego przeprowadzka, kupno domu, remonty i terminy –… Czytaj więcej »

Cichoń Maja

Od siebie napisze tylko DZIĘKUJĘ :) Szukałam w sieci od jakiegoś czasu informacji jak wykonać dobrze retusz twarzy, obejrzałam wiele tutoriali… To, co znalazłam tu wywaliło mnie z butów. Jesteś genialna! Napisałaś to tak, jak potrzebuje to przeczytać początkujący fotograf. Po prostu idealnie!
Dziękuję BARDZO!

O rany, takie kryzysy blogowania mam non stop. Rynek zmienił się niesamowicie, mam problem, żeby znaleźć płatne zlecenia, bo większość oczekuje barterowej pracy praktycznie za darmo. A ja stawiam na jakościowe i merytoryczne artykuły, które tworzy się całymi dniami. W social media masakrycznie cieżko się przebić, konkurencja jest ogromna. Taka kreatywna praca jest niesamowicie przyjemna i kocham to, ale jednocześnie wyczerpuje i zniechęca, a mój brak wymiernych zysków mnie dobija, bo nie stać mnie na tyle pracy bez dochodu. Blogosfera ogromnie się zmienia i czasem trudno mi nadążyć. Więc rozumiem co czujesz. Trzymaj się i odpocznij! Mam nadzieję, że się… Czytaj więcej »

Paulina, dziękuję!!!!!

…a więc szukam zmian. Też czuję intuicyjnie, że to dobra droga.

Choć bloga prowadzę już dwa lata, to nadal jestem na etapie mocno początkującej blogerki. Teraz pracuję nad sklepem internetowym, aby w sierpniu już był gotowy. Chcę stworzyć duży bank zdjęć, ale nie taki tradycyjny. Nieco inny. Zauważyłam, że odkąd zaczęłam robić zdjęcia na potrzeby zawodowe, przestało mi to sprawiać aż taką przyjemność, jak robienie ich na użytek prywatny. To także irytuje, tak samo jak wypalenie.
Każdy ma prawo czuć się „gorzej” i to normalne, kwestia tego, co się z tym zrobi. A Ty, Natalia, pisz dalej, bo robisz to dobrze! Pusto byłoby w blogosferze bez Ciebie <3

Kuba Osiński

O pisaniu tekstów innych niż relacja z biegów już dawno zapomniałem… teraz zastanawiam się czy nie „zamordować” mojego ukochanego Ze Źródeł. Nie chce mi się… za dużo energii kosztowała mnie praca nad moim „biznesem” fotograficznym i nie mam siły zwyczajnie… Więc rozumiem cię. Nie wiem, co pomoże…

Natalia Lis

Właśnie tu jest problem, nie da się robić wszystkiego. Nie na dłuższą metę, nie kosztem zdrowia, samopoczucia.

Chyba nic na siłę. Jeśli nie sprawia to przyjemności i nie daje radości, to nie należy się męczyć. W końcu czy robimy to dla popularności, czy dla samej radości tworzenia?

Namysłowska 3

Natalia, a nie myślałaś o tym, żeby „wyjść do ludzi”? Mam na myśli tradycyjny, stacjonarny kurs foto. Nie mam nic przeciwko nauce fotografii zdalnie ale gdybym miała alternatywę, wybrałabym ten stacjonarny, np. weekendowy.
A samo blogowanie…męczy. Wiem, dlatego odpuściłam. I piszę dla siebie. Nie zaglądam nawet w statystyki.

Eobrazy N-Hope

Zacznijmy od tego, że ludzie kreatywni (moim skromnym zdaniem) niezbyt pasują do większości dostępnych etatów. Jak etat będzie z działu kreatywnych, to często nie da Ci czasu na regenerację, a zmęczy tak samo jak dotychczasowe zajęcie. Jeśli nie będzie kreatywny, to zwyczajnie nie pójdzie na dłuższą metę w zgodzie z Twoim charakterem. Kreatywnych miejsc pracy z ultra elastycznością jest niewiele… a czasem trzeba móc wyhamować! Skoro Twój organizm już tak ma, że nagle się buntuje, to obawiam się, że sztywność etatowego układu nie wysyłaby Ci na zdrowie. Wyluzuj, rób to tak żeby było Ci dobrze z tym jak pracujesz i… Czytaj więcej »

Lukas

Dzięki Tobie zacząłem myśleć poważnie o fotografii ;) Pomogłaś i pomagasz. Dziękuję Ci ;) Życie to sinusoida.

Paulina Pudło

Doskonale wiem co czujesz! Ja mam taki stan chyba co miesiąc. Gdy patrzę na multum blogów to co 2gi to ta sama treść. Ba, zazwyczaj to wpisy motywacyjne, to wpisy „a bo u mnie” lub moda czy kosmetyki. Kolejną rzeczą jest że blogi schodzą na samo dno, bo nie ukrywajmy że blogi na których kiedyś się można było super wybić, zastąpił instagram czy snapchat. Jest to dużo wygodniejsze dla ludzi bo wystarczy wejść na telefonie i wszystko widzisz, komentujesz bez ograniczeń a same serduszka czy follow mówi jaki progres może robisz. Choć ja osobiście nadal kocham czytać blogi, bo wygodniej… Czytaj więcej »

Asia/ LemurPodróżnik

Zdecydowanie! Ja publikuje posty, które wcześniej zaplanowałam, ale też mam mały kryzys. Najgorzej było kilka dni temu w moje urodziny. Nawet się w metrze, jak jakiś głupek popłakałam! Nie jesteś sama zdecydowanie! Chociaż to miło wiedzieć, że ktoś Twojego pokroju ma kryzysy, a nie tylko takie żuczki, jak ja. Do fb wstręt mam od jakiegoś roku. Jak publikuję post to mam 3 komentarze, jak zależy mi żeby było więcej to jestem tzw. „kotem” i komentuje posty, które mnie osobiście średnio obchodzą, ale mam świadomość, że bez tego będzie ciężko, bo „konkurencja”… Trzymam kciuki żeby Ci się poprawiło, bo mam nadzieję,… Czytaj więcej »

monia

Heh, grafik komputerowy znad morza pozdrawia… Mając do czynienia cały czas klYentem, który przecież „płaci i wymaga!”… można osiwieć. Naprawdę. Takiego bezguścia, kiczu, tandety i generalnie chłamu nie stworzyłam dawno. Ja wiem, że o gustach się nie dyskutuje, że to klient ma być zadowolony i to jemu ma się podobać… Ale gdzie w tym wszystkim jest grafik? Ja, sama przed sobą czuję się podle, mam wrażenie, że zostało mi już tylko dno i kilo mułu… Ehh. Czas, albo zmienić branżę, albo kupić kałacha…

Kocia Ania

Kochana Ruda Kobieto! Doskonale rozumiem co masz na myli, ja również potrzebowałam przerwy (co prawda uciekłam wtedy z korpo i przerzuciłam się na prowadzenie domu, macierzyństwo i, okazjonalnie, pisanie bloga (w czym, swoją drogą, Twoje tutoriale bardzo mi pomogły). Widzę wokół Ciebie mnóstwo osób, którym zależy na Twojej pracy, którzy śledzą Twoje poczynania non stop i to jest super, ale! Zasługujesz na odpoczynek, chwilę oddechu. Każdy potrzebuje urlopu, niezależnie od tego w jakiej dziedzinie rozwija swoją działalność, niezależnie od tego czy działa w internecie czy w „realu”. Życzę Ci oddechu i szybkiego powrotu do, powiedzmy, „normalności”, chociaż to raczej nie… Czytaj więcej »

Fiołek88

Kochana! Życie to jedna wielka sinusoida… raz jest lepiej raz jest gorzej… czasami te gorzej się przeciąga i stoimy w miejscu. Ale i tego nam trzeba. 2 lata temu zakończyłam 10 letnią współpracę z pewnym stowarzyszeniem, czy bolało? Tak, bardzo i do dziś wspominam te lata, wiele z nich było dobrych ale końcówka doprowadziła mnie do stanu lękowego. Nie chcę wracać do tamtego okresu. Choć już oficjalnie nie działam tam, to nadal jak mogę i mam czas to pomagam, ale na mniejszą skalę. Potrzebowałam czasu na wiele rzeczy. Dopiero po 2 lach ruszam z nową siłą, ale już bardziej ostrożnie.… Czytaj więcej »

Kuba (Troper)

Nie patrz na innych, tylko skup się na sobie. Jednak nie rzucaj tak od razu bloga, yt, swojej marki. Zrób sobie od nich urlop. Zawieś. Jeśli trzeba nawet na kilka miesięcy. Odpocznij, a wtedy coś się na pewno wyklaruje.
Ze swojej strony powiem Ci, że kiedyś czułem się bardzo podobnie. I działo się tak przez moje oczekiwania dotyczące wszystkiego co robiłem. Obecnie uczę się nie oczekiwać tylko cieszyć tym co tu i teraz. To kompletnie zmienia perspektywę:) Trzymam kciuki Natalia!

Michał

Wracam do tego artykułu czwarty raz. Tak bardzo wiele spraw ze mną rezonuje i dotyka mnie dużo częściej… Co bardzo przykre – to nasza przedsiębiorcza codzienność. Wypalenie i uczucie niechęci jest czymś co mi towarzyszy od bardzo dawna. Regularnie mniej więcej raz na kwartał mam podobne uczucie totalnego rozpadu. Nie ta się przed tym uciec chyba. To po prostu wpisane w kod naszej działalności. Jedynie można się na to przygotować i cierpliwie czekać kiedy znowu wyskoczy coś co nas rozbije. Sytuacji polityczno-gospodarcza nie pomaga – skoki podatków, nie przewidziane koszty, umiejętność balansowania i ciągła walka z system regularnie wyciąga ze… Czytaj więcej »

Sandra Nowicka-Nowak

Też odczuwam mega przesyt, ja sobie coś tam dziobię od 5 lat ale bez presji na przebicie bo to nie dla mnie, ale nawet tego mojego czysto hobbystycznego bloga po prostu mi się juz nie chce. Wszyscy są specjalistami do czegoś, nawet od równego układania przypraw na półkach. „wejdź do mnie, odbierz super mega ekstra prezent, czytaj moj ebook, dołącz do kursu, jeszcze bardziej marnuj swój czas żęby moje ego było zajebiste”. Masakra. Daje sobie z tym spokój, lepiej poczytać ksiązkę, pójść na rower, pobawić się z dzieckiem. Serio.

Iza Lefi

Robisz dobro. Uprawiasz życiową cha-chę. Teraz robisz krok do tyłu. Potem zrób jeden do przodu. A potem 3 do tyłu. Ale ciągle do przodu. Wiesz, że od dna najlepiej się odbija do góry? Pozwól sobie na to Kobieto. Będzie dobrze :-)
/Iza Lefi

Martyna Soul

A ja akurat mam mega motywację do blogowania, fotografowania i działania w sm. Wierzę, że w polskiej blogosferze jest jeszcze miejsce dla nowych twarzy i treści, bo na chwilę obecną jeżeli chodzi o blogi komercyjne to cały czas są w przewadze te same osoby i blogi. Przynajmniej z nisz, które mnie interesują. Mi cały czas blogowanie daje wiele radości. Pozdrawiam.

Marlena Stefania Wiktoria Pore

Trafiłam na Ciebie stosunkowo nie dawno,ale jesteś absolutnie fantastyczna i wyjątkowa. Może zrób sobie długi urlop, mały odpoczynek dobrze Ci zrobi i wrócisz z wielką ilością pomysłów :-). Przede wszystkim myśl o sobie, a do nas wróć kiedy będziesz gotowa :-)

mrs Foch

Mocno problematyczny jest fakt, że wirtualne życie w dużej mierze przeniosło się na FB, insta a teraz YT. Owszem można z tym żyć, ale ludzie pracują, starają się i nagle rach ciach zmienia się algorytm, spadają zasięgi i ileś tam rzetelnie wykonanej pracy z ostatnich miesięcy własnie przeminęło z wiatrem. Ludzie czują się oszukani zmienionym nagle regułami gry, a po kilku takich akcjach (czyli latach blogowania) przychodzi wreszcie zniechęcenie. Bo jak się czuć dobrze, kiedy wielki gigant za jednym zamachem przekreśla Twoją pracę, aby Cię zmusić do wykupienia reklam? Nie wiem jak sobie wytłumaczyć, że tak właśnie wygląda sezonowość w… Czytaj więcej »

Myślę że to musi być coś z pogodą;-) Za mną też kryzys twórczy i motywacyjny. Może to dlatego, że za dużo myślę, analizuję, porównuję… Też mnie frustruje, że w sieci rywalizację o kliknięcia wygrywają treści niskiej jakości i o zerowej przydatności. Nie wiem jak inni Twoi czytelnicy, ale ja nie mam za dużo wolnego czasu – właściwie nie mam go prawie wcale. I kiedy mam 15 minut „oddechu”, chcę ten czas poświęcić na coś wartościowego. Takie są właśnie wpisy na tym blogu. Dla mnie Jest Rudo jest synonimem Jest Jakość. Nie jestem specem od kariery czy motywacji, więc nie czuję… Czytaj więcej »

princess.malpka

Lece do ankiety, i trzymam kciuki za Ciebie bo wiem ze kazdy ma gorsze dni <3 Jestem z Toba <3

Kasia

Ankieta wypełniona :) Na końcu się troszkę rozpisałam, ale mam nadzieję, że te kilka słów doda Ci troszkę otuchy.
To naturalny rytm, nic w tym złego, że masz wątpliwości. Nie da się być na 100% przez 100% czasu. Nie można oddawać swojej energii nie ładując własnych akumulatorów.

Może po prostu zrób coś czego nie robiłaś jeszcze… Skok na bungee? 100km na rowerze jednego dnia? Pobudź zmysły :)

Natalia Lis

Dziękuję, Kasia! :*

zola

Ja tez się w pewnym momencie wypaliłam. Praca przestała sprawiać mi radość, czułam się, jakbym żyła nie swoje życie. Brzydziły mnie układy i układziki, wieczny pośpiech, bezsensowne cele. Miałam dość wszystkiego, byłam przemęczona. Uśmiechnięci ludzie w poradnikach radzili, że jeśli męczy mnie praca, to muszę znaleźć coś, dzięki czemu się od niej oderwę. No to odrywałam się i zagłuszałam zmęczenie różnymi aktywnościami. A to jogą, a to kinem, a to podcastami, a to dodatkowymi studiami i nauką programowania. W pewnym momencie organizm i przemęczona głowa powiedziały dość. Nie potrafiłam się skupić, nie miałam motywacji do niczego. Wzięcie prysznica to był… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Jak dobrze, że dałaś sobie czas i przestrzeń, bo to co piszesz brzmi naprawdę groźnie i już miałam odsyłać Cię do psychologa/psychiatry. Myślałaś o tym? Czy narazie ratujesz się wakacjami?

CreativeMess.pl

Chyba tworzysz sobie zbyt dużą presję. Dlatego czujesz zniechęcenie. Kreatywność nie działa na zawołanie. Pozwól sobie na dystans. Odpocznij. Świat się nie zawali. Każdy z nas odczuwa zniechęcenie co jakiś czas. Trzeba przeczekać. Zająć czymś innym. Nowym. A pomysły się pojawią same i sama wrócisz do swojej pasji. Nic na siłę :) naciesz się latem.

Aleksandra Pakuła

Natalio, doskonale wiem, co czujesz. Choć znajduję się w zupełnie innym miejscu blogerskiego zaawansowania, to czuję podobną frustrację. Gonię króliczka, który wciąż mi ucieka. Obserwuję te wszystkie kluby wzajemnej adoracji i zastanawiam się, czy dla mnie w tym świecie jest miejsce. Na razie próbuję realizować plany, ale wciąż zmienia się mój pogląd na blogowanie. Próba wciąż dawania z siebie więcej i więcej wykańcza. Bo jak długo można spać po 5 godzin i pracować kreatywnie po 16 (8 na etacie i 8 nad blogiem)? Jak nie irytować się, gdy najlepiej czytają się artykuły „pitu, pitu”, a te, w które napisanie włożyłam… Czytaj więcej »

Asia

Ola, ja Cię czytam! Nie przestawaj :).

Poprostukasia

U mnie nie raz tak się zdarzyło w blogowaniu , a teraz dotyczy to mojej tak wymarzonej pracy jak jest własną działalność fotograficzna . Rzygam na samo myśl o zdjęciach , obróbce itp. Aż sam sobie się dziwie. Nie wiem może to przez to ze za dużo mam na głowie , własną działalność, drugi etat , budowa domu , problemy zdrowotne i milon innych rzeczy. Może to zmeczenie materiału ?

Po prostu Kasia Blog

Barbara Anna

Uwielbiam Twojego bloga I jest do jedyny poza White Plate, jaki czytam. Wartosciowe tresci, DOBRY JEZYK (co jest rzadkoscia mam wrazenie), po prostu umiesz do mnie przemowic. Nie jestem fotografem (ot, cykam sobie zdjecia iphonem, bawie sie filtrami, lubie to, ale raczej nie wyjdzie to poza niewinne hobby), a mimo to czytam nawet wpisy bardziej „techniczne” – bo lubie to, jak piszesz. Odpocznij, wez kilka dni wolnego I na litosc Boska – wylacz Instagram! To, jak piszesz, depresyjne medium, ktore kiedys uwielbialam, a potem nabawilam sie przez to badziewie kompleksow wrecz – ze jak to, jest niedziela 8 rano, a… Czytaj więcej »

Oj tak… I to nie raz. Poza blogowymi kryzysami wypalenia są jeszcze zawodowe. Po jakimś czasie przechodzą, ale swoje trzeba odczekać, żeby znowu poczuć, że to co się robiło przez tyle czasu na serio jest fajne.
A bloga nie porzucaj, bo fajny jest i regularnie tu zaglądam ;)

A potrafisz tak naprawdę rzucić? To okaże się dopiero po „rzuceniu”:)
Czy mi się zdarzyło? Mój blog należy raczej do skromnych, nie prowadzę kursów, nie zarabiam, po prostu piszę. A kryzysów mam za sobą kilka. Zbieram się do nich długo, ale to „rzucenie” trwa zazwyczaj krótko, bo nie umiem nie pisać. Lepiej udają mi się odwyki od IG i fb. Wtedy naprawdę ładuję baterie i odpoczywam. A nie pisać na dłuższą metę nie umiem. Mimo, że o wszystkim już było. Czekam, aż kryzys minie i zaczynam od nowa. Trzymam kciuki!

joule

Natalia, miałam to po zrobieniu pierwszego kursu. Dętką byłam totalnie i to do tego poziomu, że zastanawiałam się, czy ruszę kiedyś maszynę do szycia dla przyjemności. Zrobiłam sobie mega luźny grudzień, też pracowałam po max 2h, ale miałam chyba z 1,5 miesiąca przerwy od szycia. Na początku stycznia po prostu poczułam, że jestem gotowa. Może to po prostu zmęczenie tym dużym celem? A może, skoro jutub Ci nie odpowiada, lepiej jest zostać przy blogu, na którym tylko śpiew ptaków słychać i żadnych przekleństw nie ma? A może czas, cholibka, otworzyć budkę z pysznymi frytkami? :D cokolwiek, co Cię podeksytuje! PS:… Czytaj więcej »

Ela - themomentsbyela.pl

Kochana odpocznij, uśmiechaj się do słońca i delektuj się latem. Zawodowe wypalenie dotyka każdego i trzeba się zwyczajnie zregenerować.

Paula

Droga N. jesteś zmęczona – odpocznij, weź urlop od wszystkiego, ale nie znikaj… Za bardzo wartościowo piszesz :*

Natalia Lis

???

Sylwia Magon

Natalia… Przykro mi się zrobiło, kiedy to czytałam. Szczególnie, że te wszystkie słowa pochodzą od osoby, która się wybiła ponad przeciętność, osiągnęła sukces i zebrała rzeszę wiernych czytelników/odbiorców. Co mają w takim razie powiedzieć zwykłe Szaraczki? Nie pamiętam, czy powiedziałaś to na YouTubie, czy wyczytałam to na Twoim blogu, ale urzekło mnie Twoje wyznanie, że po tylu latach zarabiania w branży fotograficznej odkryłaś, iż to robienie zdjęć samej dla siebie sprawia Ci największą przyjemność. Ja mam to samo pomimo, że dopiero zaczynam się uczyć bardziej profesjonalnej fotografii. Fotografia jest dla mnie odrębnym językiem. Dzięki niej można wiele powiedzieć bez użycia… Czytaj więcej »

Klaudia Klekotka

Ja co prawda działam od niedawna, raptem kilka miesięcy. Ale oczywiście, że tego doświadczyłam. Z tym, że u mnie głównie przez opinie wszechobecnych „ekspertów”. Tak jak oni demotywują, tak nie robi tego nikt… Na szczęście jest kilka tysięcy czytelników, którym odpowiada mój styl pisania w 100%. Nie rozumiem jednego – dlaczego osoby, którym coś się nie podoba, włażą buciorami i rzygają hejtem? Po co? Jak mi się coś nie podoba to po prostu tego obserwuję…

Beata Redzimska

Natalia, to prawda że jest bardzo dużo nowych blogów i coraz trudniej przebić się, czy w ogóle zaistnieć. Nie mogę się porównywać, bo ani nie mam takich zasięgów, ani ma tym nie zarabiam, ale tez stwierdzam, ze mimo wysiłku wkładanych w bloga i social media tez obserwuje stojące w miejscu i to od lat statystyki i na blogu i w socjal mediach. I też znam te momenty przestoju i tego czy to ma jeszcze sens, albo czy mam jeszcze o czymś do napisania. Ale zdałam sobie sprawę że blogowanie mimo wszystko jest takim smaczkiem w moim życiu. Że mimo to… Czytaj więcej »

Aaaaaaaa i jeszcze chciałam powiedzieć, że gdyby nie TY nie poznałabym programu CANVA bez którego mój blog wyglądalby jak …… bardzo źle. DZIĘKI WIELKIE!!!!! odpoczywaj i wracaj do nas!!:)

Dawno nie komentowałam, choć bloga czytam regularnie. Wiesz co? Trafiłaś w punkt! Mam wrażenie, że gdzie nie kliknę wszędzie to samo. I ta pogoń – za idealnym zdjęciem, za idealnym miejscem, za statystykami, za poczuciem „że musisz dawać więcej i więcej”. Dla przykładu, ostatnio zauważyłam, że jak makiem zasiał wszyscy nagle pod Instastories dodają skrócony tekst swoich wypowiedzi i to tak nagle. Kurde, ja ledwo mam czas zeby coś nagrać a jak pomyślę, że już „jestem gorsza” bo nie idę za trendem na który zwyczajnie nie mam czasu ?! Ledwo nauczę się obsługiwać jeden trend, oswoję się z jakąś regułą… Czytaj więcej »

Agnieszka Jabłońska

Heej :) Ja kiepsko komentuję, pewnie sporo sówek przeze mnie zdechło :( Chciałam Ci jednak napisać, że takich jak ja jest pewnie sporo, a Twoje posty mocno wpadają w duszę. Pamiętam, jak nie udało się z pierwszym znalezionym – w sumie idealnym – mieszkaniem. Ale powiedziałam sobie „jest Rudo” miała problem i w końcu znalazła wymarzone mieszkanie, to i mnie się uda :) (udało się, ale ciii). Później Wasze błędy remontowe i nasze i jakoś tak cieplej na serduchu. W ogóle ciepło tu i Ciebie, a śliczna dziewczyna jesteś jak z obrazka :) i uwielbiam oglądać Cię na zdjęciach :)… Czytaj więcej »

Janusz Kamiński

Pracuję w zupełnie innym obszarze. Ale powiem szerze, że przez rok (bez urlopów) aktywnego codziennego pisania o tym samym w inny sposób mam takie uczucie, że nie mam sił na inne rzeczy. w tym, rodzinne. Postanowiłem sobie, dojść! Zamykam projekty i idę na urlop. Muszę odpocząć! Już tak miałem kilka lat temu. Pewnie też długo nie była Pani na wakacjach? :)

Arnell

Wiem o czym mówisz. Mój blog jest malutki, nie zarabiam na nim, miał być dla mnie miejscem do wygadania się o tym, o czym znajomi już nie mogą słuchać. Moje małe kreatywne miejsce. Ale odkąd poszłam na studia (też kreatywne) i takie kreatywne myślenie jest na porządku dziennym to czasem nie mam siły. A walka z cyferkami jest nie dla mnie. Odpocznij i wróć, potrzebujemy cię! Tyle się od Ciebie nauczyłam, że nie wyobrażam sobie, że Ruda miałaby zniknąć z sieci! <3

Cieszę się, że u Ciebie poprawa, z tego co mówisz na InstaStories. Przyznam, że się przeraziłam, gdy powiedziałaś, że zastanawiasz się nad zostawieniem tego wszystkiego, bo już nie czujesz sił twórczych. Sama byłaś moją inspiracją, żeby kupić lustrzankę i poprawić jakość moich zdjęć, z Twoimi poradami krok po kroku tydzień temu założyłam stronę, wchodzę na Twój blog, a tu taka (niemiła) niespodzianka w postaci tego oto posta! Każdego czasem dopada zwątpienie w sens tego, co robimy, powiem na pocieszenie. Wczoraj przeczytałam ten artykuł: https://apairandasparediy.com/2018/05/challenge-creativity-world-dictated-algorithms/ i od razu pomyślałam o Tobie. Daj sobie czas, a wena Cię znajdzie i wróci! Przesyłam… Czytaj więcej »

Ja od ponad roku mam permanentny kryzys… Perfekcjonizm łamany przez brak czasu doprowadziły mnie do jakiegoś takiego zamknięcia… Niby mam pomysły, a kiedy myślę, ile zajmie mi ich realizacja, to mnie to blokuje. W ubiegłym roku już nawet skasowałam swoją stronę. Wszystko do zera. Wypowiedziałam hosting, domenę. Miało nie być nic. Normalne życie sprzed bloga. Tylko… no właśnie. Czy ja jestem tą samą osobą sprzed bloga? Chyba już nie. Wyobraźnia nie sięga tam, gdzie jestem ja, a nie ma mojego kawałka internetu. Poza tym są osoby, które dziękują za to, że jestem. Pomimo tego, że wszystko już jest wszędzie, one… Czytaj więcej »

Kasia

To zabrzmi być może niestosownie – ale czy konsultowałaś się z lekarzem? Wiem, że psychiatrzy lubią faszerować lekami, ale cóż, leki są dla ludzi. A takie nawracające stany często sugerują depresję… Straszna ta choroba, sama na nią cierpię. Mało jest zrozumienia wśród ludzi, ot – masz doła – wstań i żyj.
Wstydzę się tej choroby, ale mam dwa wyjścia – albo sobie pomóc, albo się skończyć.

Kosmetolog Marta

Mam podobne odczucia co Ty choć nie mam takich statystyk i szans na takie zarobki jak Ty. U mnie problemem jest to, że z wartościowymi treściami nie mogę przebić się przez miliony blogów kosmetycznych, które tak naprawdę nic nie wnoszą, a są podyktowane bzdurami znalezionymi w internecie.

O współpracach mogę zapomnieć pomimo mojej wiedzy i doświadczenia, bo statystyki nie te.

Łączę się w bólu <3

Piszę od 2012 roku. Dopóki pisalam na blogspot i dla samej idei pisania – było ekstra. Kiedy dodałam seo, zaczęłam poprawiać teksty – zrobiło się pod górkę. Kiedy przeszłam na WP i na serio pomyślałam o blogu jak o marce i biznesie on line (zaczęły spływać zlecenia), to po raz pierwszy poczułam to, co Ty. Paradoksalnie. A powinno być na odwrót, prawda? Pewne sprawy wymagają przemyśleń i wytyczenia nowych ścieżek. To gdzie jesteśmy teraz, to wypadkowa wszystkiego, co nas w życiu spotkało. Warto to spisać na kartce, wyłuskać plusy i minusy, mocne i słabe strony, jechać na wakacje, przespać się… Czytaj więcej »