BEGIN TYPING YOUR SEARCH ABOVE AND PRESS RETURN TO SEARCH. PRESS ESC TO CANCEL

Dobre praktyki w blogosferze

Uderzyło mnie, jak bardzo szybko szerzą się złe wieści… to tak jakby zdrady, śmierć i afery dysponowały gołębiami w wersji turbo, podczas gdy informacje o wartościowych tematach muszą zadowolić się niedorozwiniętą kurą.

Blogerzy między sobą wciąż za mało się wspierają – zamiast dać lajka i zachęcić swoich Czytelników do przeczytania konkretnego artykułu, patrzą z zazdrością i klikają czerwony krzyżyk. Zamierzam szerzyć dobre praktyki i jak najczęściej polecać to, co polecenia jest po prostu warte. I Was też zachęcam. Po internetach afery niosą się, aż miło, ale przydatne artykuły giną po kilku dniach. Jest cała masa rewelacyjnych blogów, które bardzo intensywnie pracują na swój sukces, jednak on nigdy nie nadchodzi. Z jednej strony wierzę, że wartościowa treść zawsze się obroni, jednak internet to jest środowisko wyjątkowo zagracone, a my, użytkownicy, z chęcią zadowalamy się bylejakością, co napędza wysyp takich treści. Prowadzić bloga może każdy, jednak nie każdy robi to dobrze. Już pisałam o tym przy okazji ostatniej edycji Share Weeka, ale się powtórzę, gdyby mój blog nie został polecony przez większe i poczytniejsze autorki (Ania, MagdaPaula, Alina – ślę duże buziaki) to ni hu hu, nie byłabym teraz w tym miejscu albo dotarcie do niego zajęłoby mi znacznie większy kawałek czasu. Prawdą jest również, że topowi blogerzy często nie mają problemów z polecaniem raczkujących blogów (co jest super, bo daje dużego kopa świeżakowi), ale w przypadku kogoś o średnich czy wysokich statystykach, tego polecenia już nie uświadczysz. No chyba, że to prywatna znajomość. Nawet gdy mówimy o blogerze popularnym i lubianym, (Michał Szafrański) gdy zdecydował się wypuścić bezpłatny kurs Pokonaj Swoje Długi, nie zauważyłam zbyt wielu wzmianek na tablicach moich znajomych influencerów. Szkoda, bo idea szczytna, a realizacja na wysokim poziomie.

 

TURBO GOŁĘBIE

Czasem przeglądam wall’a mojego prywatnego facebooka i łapię się za głowę, cyce, za co popadnie, bo to takie „oglądanie wiadomości” w ich najgorszym wydaniu. Unikam telewizji, nie czytam o bieżących wydarzeniach, a słuchanie o zaistniałych incydentach w radio wprawia mnie w momentalną deprechę i mimowolnie szukam jakiejś żyletki. Media kreują świat brutalniejszym, niż jest w rzeczywistości, a ja mam psychikę dziecka i unikam narażania jej na szwank. Dlatego dostaję gorączki, gdy widzę, że my też lubimy nieść nowinę, niestety jakoś nie dostrzegam kto dostał Nobla, nie ma nic o filmach nominowanych do Oskara, o dzieciach wybudzonych ze śpiączki po piętnastu miesiącach. Za to dziś widziałam zdjęcia ciała wyłowionego z rzeki, jest i seks afera i całe morze polityki. Morze czerwone rzecz jasna.

 

CO Z TĄ KURĄ

Oczywiście, że nikt nie czytałby rudego bloga, a fanpage świeciłby pustkami, gdybym tylko na lewo i prawo wrzucała czyjeś teksty. Jasna sprawa. Czytelnik wraca przede wszystkim dla autora, dopiero w drugiej kolejności po to, co tworzy. Dlatego tak istotne jest zachowanie pewnego bilansu, problem jednak w tym, że szala wciąż jest znacząco odchylona. Pamiętam doskonale, gdy kilka tygodni wcześniej udostępniłam na swojej facebookowej tablicy post Kasi Blog a prawo autorskie i dostałam od niej podziękowania. Jakoś tak uderzyło mnie, że polecanie innych powinno być jedną z naturalniejszych rzeczy, a nie jest! Za mało mówimy o tym, co dobre, za mało korzystamy z możliwości, jakie dają nam nasze zasięgi, warto wykorzystać to, co już masz. Wsadzam więc tą upośledzoną kurę w ferrari i wysyłam z wartościową treścią. Moje nawoływanie do pozostawienia swojego komentarza (nie komentując, mordujesz małe sówki), spotkało się z odzewem, za który bardzo Wam dziękuję. Postanowiłam spróbować raz jeszcze i tym razem zachęcić Was do polecania tego, co na to polecenie zasługuje. Nie migaj się, że nie masz bloga, facebook to też świetne miejsce, żeby wkleić jakiś link. Twoi znajomi będą Ci wdzięczni, a jaką radochę sprawisz kurze!

PM powiedział mi wczoraj, gdy zapytałam go dlaczego tak rzadko puszczamy w świat twórczość innych osób:

Jeszcze by się okazało, że ktoś inny także ma coś wartościowego do powiedzenia.

Być może tego właśnie się boimy, ale ja wolę myśleć, że to niewiedza i nieświadomość, że warto, że powinniśmy czasem wysłać kurę na księżyc. Przecież Ty już masz rakietę.

 

KORZYSTAJĄC Z OKAZJI

Aby nie być gołosłownym od razu skorzystam z okazji i polecę Wam kogoś:

  • Najbardziej klimatyczne zdjęcia w Polsce, spodobają się pewnie głównie kobietom, bo fotografie są „miękkie” i pełne emocji. Poznajcie genialną Fotoobiektywną.
  • Bardzo subtelny i także bardzo kobiecy blog Joulenka – o rozsądnym życiu i szyciu. Siłą zdjęć jest prostota, po prostu kocham tam zaglądać. Przy aktualnym nadmiarze jest to miła odmiana.
  • Nie wiem czy jest w Polsce ktoś, kto uwił sobie piękniejsze gniazdko, niż autorka bloga My Green Canoe. Nie zaglądam często, ale jak już wpadnę, to po uszy. Przecudowne kadry, świetny magazyn i ogromna dawka radości z życia w najprostszej postaci.

 

Wsadź kurę do Ferrari!

  • Hm, a piszesz o Share’ach w ramach Fanpage’a, czy profilu prywatnego? Przez jakiś czas starałem się chociaż raz na tydzien zashare’ować coś „od innych” ale odzew był hipersłaby/żaden. Przesiadłem się na polecanie raz na miesiąc we wpisach podsumowujących moje ostatnie perypetie, ale prawdę mówiąc nawet nie patrzyłem czy/jak się to klika :-)

    PS Idea naturalnie bardzo szczytna :-)

    • Nie ma znaczenia, piszę o puszczaniu dobrych wieści w świat wszelkimi możliwymi sposobami. U niektórych będzie to prywatny fb, a inni mogą to zrobić przed 200 K UU. Bardziej dla mnie liczy się gest, inicjatywa i podjęcie próby, niż faktyczne rezultaty, bo te ciężko przewidzieć.

  • Rudy Lisku, ja również nie wiem z czego wynika ta niechęć do linkowania – ja lubię linkować do innych i chętnie to robię w tygodniku. Co więcej – czytelnicy tez lubią, bo poznają tak mój gust. Zawsze mam wrażenie, że im więcej od siebie daje dla innych, tym więcej do mnie wraca z nawiązką :). Być może mali blogerzy wciąż są mali, bo tego nie rozumieją :(. Ja bardzo lubię dawać innym trochę wiatru w żagle, bo staram się traktować innych tak, jak sama chciałabym być traktowana :). Polecam wszystkim! ♡

    • Ach Ania, Ty w ogóle jesteś jakaś dziwna! :P Linkujesz innych, pokazujesz rosół i pierogi, a czytelnicy Cię kochają :) Ewenement!

      A tak poważnie, uważam, że gdy wpadnie się na coś wartego polecenia, trzeba to po prostu posłać dalej.

      • Rzecz w tym, by zrozumieć, że pokazanie, że ktoś jest w czymś dobry/fajny nie ujmuje nic naszej fajności. Ba, fajni ludzie są życzliwi. I pokazują rosół i pierogi, a co ;)

  • Cossette

    Przez takie wpisy uwielbiam Cię jeszcze bardziej. Wszystkiego dobrego!

  • mamlata

    Świetny tekst! Jedne z moich ulubionych wpisów to te, które linkują do innych, bo zawsze znajdę coś interesującego dla siebie. Jeśli kiedyś założę bloga to również na swojej tablicy będę polecać teksty, które mnie poruszają. Ze swojej strony polecam bardzo http://www.niesmigielska.com/

    • To było bardzo fajne przeżycie. Oglądałam te zdjęcia i miałam wrażenie, że jestem w tych miejscach, wcinam owoce, piję drinki. Fajne!

  • Wiktoria

    Ja często wrzucam na swój profil na fejsie filmiki booktuberów czy linki do ciekawego tekstu na blogu. I zgadzam się z tobą, że powinniśmy przekazywać więcej pozytywnych informacji! A nie tylko wciąż te złe, negatywne czy szydercze…

  • Ja obserwuję, że raczej Ci mniejsi i średni (pod względem statystyk) blogerzy polecają innych bardzo chętnie, a „topowi” jeśli już to wyłącznie „po znajomości”. Oczywiście obserwuję też wyjątki, ale nie widzę ich zbyt wiele. Sama co tydzień w przeglądach tygodnia polecam teksty innych i wiem, że czytelnicy bardzo to lubią :).
    P.s. Sówki, kury, gołębie… Co ty masz z tymi ptakami? :D

    • Może w poprzednim wcieleniu byłam ornitologiem? :)
      Nie wiem skąd we mnie ten pęd w stronę ptasich porównań.

      • Moja koleżanka robi genialne wyprawy do Ameryki Południowej dla ornitologów. Chcesz?;) A do meritum, to myślę, że PM ma dużo racji. Żeby docenić twórczość innych, trzeba mieć świadomość wartości własnej twórczości. Dopiero wtedy można zrozumieć, że doceniając kogoś, nie ujmujesz sobie.

    • Agnieszka, mam podobne obserwacje. ;)

  • Vandrer się dziwuje jak Ty to zawsze ładnie po rudemu ująć potrafisz, że potem człowiek /sowa aż się rwie by działać:)

  • Wiktoria

    A i jeszcze zapomniałam napisać, że to chyba Facebook przyzwyczaił nas do oglądania i lajkowania, zamiast oglądania i komentowania. Bo przecież łatwiej, wygodniej i bezpieczniej jest wcisnąć łapkę w górę, niż wyrazić swoją opinię i narazić się na ewentualne hejty.

  • Od początku roku, z uporem maniaka, każdego ostatniego dnia miesiąca publikuję podsumowanie minionych 30 dni – wrzucam tam instagramowe profile, które chwyciły mnie za serducho, teksty zaczytane w Internetach, które uznałam za ciekawe / wartościowe / pomocne / dające do myślenia i oczywiście odnośniki do blogów, których chyba jest najwięcej. Czasem chodzi o konkretne wpisy, innym razem o cały blog. I ja naprawdę robię to z największą przyjemnością, bo uważam, że warto dzielić się dobrymi rzeczami – tak jak powiedziałaś, zewsząd napływa zbyt wiele pesymistycznie nastrajających treści, które nierzadko przesłaniają pozytywne, choć często małe, elementy dnia codziennego, które jednak mogą wywołać tak pożądany uśmiech.
    Wciąż jednak pomijam Facebooka, dlatego to element, nad którym od razu chcę zacząć pracować i z pewnością rozszerzyć zakres publikowanych materiałów :)
    Dziękuję Ci za ten wpis!

    • No to masz bardzo ładny zwyczaj!
      Też planowałam wprowadzić nieco większą regularność w podsumowaniach, ale prawdą jest, że bywają tygodnie, kiedy nie mam za wiele wartościowych treści do przekazania, bo i mój lifestyle kuleje, oglądam tylko jeden serial, a książki które czytam, to marketing czy kreowanie marek. :) Ale jak się już poprawię, to na całego!

      • Och, Dziewczyny, motywujecie mnie bym wróciła do swoich #Ciekawostek. Nie umiem się zebrać od jakiegoś czasu.

  • Mam pytanie, mam aparat fine pix S2100HD fujifilm, czy jest dobry?

  • I w ten oto sposób korzystają z okazji, poleciłam Twój post do szerszej dyskusji ;) Bardzo lubię czytać Twoje blogowe wpisy. Piszesz o prostych i oczywistych rzeczach, używając przy tym takiego poetyckiego języka, że niejednokrotnie wbija mnie w fotel.
    Miałam na swoim blogu kiedyś cykl Top tygodnia, w którym starałam się przekazywać perełki. Jednak po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że to takie taplanie się wciąż w tym samym błotku, bo podobne linki polecany były przez moje ulubione blogi. Czyli okazywało się, że wszyscy tworzymy kółko wzajemnej adoracji. Poprzestałam tego. Teraz zawróciłam i polecam raz w miesiącu godne uwagi linki dołączone do wyzwań blogowych, które organizuję. Zobaczę jak ten sposób się przyjmie. Jeśli nie wypali, to tak jak mówisz, zawsze pozostaje fejsbuś ;)

  • Świetne porównanie do gołębi i kur ;) Lubię Twoja twórczość i uważam,że jeśli coś polecasz, to jest to tego warte! Często zaglądam w takie polecane miejsce. Łatwiej tak, niż samemu przeszukiwać pierdyliardy różnych stron, a wiadomo, że treści wartościowe są mniejszością w sieci. No i jak najczęściej staram się komentować posty, bo wiem, że to jest ciężka praca i feedback jest bardzo potrzebny :)
    Pozdrawiam!
    Dorota

  • Lubię polecajkowe wpisy u innych, u siebie też stosuję, jeśli zdarzy się, że czyjeś fotografie mocno mnie zainspirują. Od czasu do czasu u siebie na fb wrzucam, a i na blogu kilka razy się takie miesięczne zestawienia pojawiały. Mam zamiar kontynuować zwyczaj, nawet ostatnio myślałam o tym, aby zrobić zestawienie inspirujących fotografów z dziedziny portretu, bo trochę się tego ostatnio nazbierało.
    Super, że polecasz Fotoobiektywną :-). Kiedyś gdzieś przypadkowo natrafiłam na jej zdjęcia na blogu Foto-grafek, ale wtedy stwierdziłam, że to nie moje klimaty (było to w czasach, kiedy inspirowały mnie głównie fotografie psie i mocno kontrastowe obróbki).
    W wakacje zaczęłam szukać kolejnych foto warsztatów i przypomniałam sobie o fotografiach, które kiedyś widziałam, a które aktualnie zaczęły odpowiadać moim fotograficznym aspiracjom. I tak trafiłam do fotoobiektywnego baśniowego świata, który w rzeczywistości jest dokładnie taki, jaki widzimy na zdjęciach Kasi.
    Green Canoe śledzę od dawna i uwielbiam :-). Troszkę zrezygnowałam z tematyki wnętrzarskiej na rzecz fotograficznej, ale cały czas jest mi bliska i takie blogi odwiedzam w poszukiwaniu inspiracji. Na Twojego poprzedniego bloga trafiłam właśnie z blogów o wystroju wnętrz.

    • A więc to tak do mnie trafiłaś! Też zaczynałam od wnętrz, dużo wtedy sama tworzyłam, lubiłam przerabiać meble, projekty diy były na porządku dziennym. W międzyczasie zaliczyłam też przeprowadzkę więc znowu było co malować. Potem zaczęłam pisać o fotografii i zdecydowałam, że to kręci mnie zdecydowanie bardziej. :)

  • Chyba boimy się, ze ktoś może okazać się lepszy niż my, albo, że będzie miał większy zasięg niż my przez udostępnienie jego posta, wiemy przecież jak działa fejs ;) Ale ta karma w końcu wróci ;)

    • Hm… Tylko jak ktoś może być lepszy w tworzeniu czegoś co nasze? Poza tym wiele nadal pozostaje kwestią gustu, a większość – szczęścia.

  • Pięknie napisane! :D

  • dancewiththecamera

    Ja starałam się polecać w każdy poniedziałek coś na fb i raz w miesiącu w sobotę – kilka rzeczy na blogu. Ostatnio trochę na fb ucichło ogólnie – brak czasu. Ale z przykrością stwierdzam, podobnie jak już ktoś w komentarzach uczynił – że to raczej mali i średni blogerzy polecają, a Ci duzi i „topowi” to raczej jedynie siebie wzajemnie. Takie życie. Ale polecanie jest spoko!

  • Na blogu nie prowadzę żadnych podsumowań, ani linkowego party, ale jeśli znajdę ciekawy artykuł, który można powiązać z blogowaniem jako takim (tym zajmuję się na blogu), to z chęcią go udostępniam na swoim fanpage’u. Nie boję, się że ktoś zagrozi mojej pozycji, bo i tak wielu już jest nade mną i wcale nie mam zamiaru brać udziału w tym wyścigu szczurów, a obserwatorom chociaż dam ciekawe treści do poczytania.

    • Bardzo często polecasz też moje wpisy przez fb, za co mocno dziękuję!

      • Naprawdę robię to z przyjemnością. Tworzysz wartościowe posty, które z pewnością zaciekawią i moich czytelników, więc czemu mam im tego odmawiać? Czasem tym większym przydaje się taki kop od mniejszych. Niby niewiele, ale jak pomnożyć liczbę, wyjdzie naprawdę imponujący wynik. Twój blog obrósł w chwałę, niech doświadczy jeszcze większej popularności. To taka mała wdzięczność za twoją pracę.

  • Bardzo dobrze to napisałaś. Myślę że może to wynikać po prostu ze strachu przed konkurencją. Ja polecę kogoś ten ktoś komuś przypadnie bardziej do gustu i ja tracę, obserwuję ten trend zwłaszcza w rękodziele, wstawiam swoje prace na grupie na fb to żadko zdarza się aby ktoś udostępniał dobrą pracę, każdy boi się konkurencji.

    • Wolę sobie myśleć, nie mam konkurencji, to ja nią jestem i wtedy udostępniane żadnych linków nie wiąże się ze strachem, że czytelnicy sobie pójdą gdzieś dalej.

  • Ostatnio na blogu postanowiłam robić tzw. podsumowanie miesiąca gdzie wklejam linki do innych blogów i okazało się, że takie wpisy cieszą się sporym zainteresowaniem, a i mi się lał miód na serce jak ktoś z polecanych przeze mnie blogów mi dziękował. Nie wiem czemu inni nie robią tego chętnie, można pokazać czytelnikom nowe miejsca w sieci, a po za tym zawsze jest nadzieja na to, że jeśli my kogoś polecimy to ktoś poleci i nas. Osobiście jestem wielką fanką linkowych wpisów – cieszę się jak małe dziecko odkrywając nowe strony, ale niestety niektórzy blogerzy mają do tego mniej więcej takie podejście „nie polecę jej, bo pisze lepiej ode mnie/zabierze mi czytelników/ma za dużo czytelników”.

  • Lubię polecać i chętnie to robię na swoim blogu. Nie tak dawno polecałam Twoją stronę Natalko oraz bank zdjęć… uznałam, że może przyda się komuś, komu z fotografią nie po drodze:)

    • Dzięki bardzo! Cieszę się, że bank to był dobry pomysł.

  • Miłość, dobro i w ogóle <3
    Od początku czytania czułam, że znów postał tekst na miarę "sówek". Niech leci w internety i niech zmienia ludzi! Aż wstyd pisać, ale oprócz sporadycznych postów z inspiracjami i share weeka oczywiście, rzadko kiedy polecam czyjąś twórczość. Dałaś mi do myślenia.

    • Chyba nie można stawiać go na równi z sówkami (patrz chociażby liczba komentarzy :P), ale bardzo się cieszę, że wypracowałam sobie miejsce, gdzie mogę powiedzieć co myślę i zachęcić do „dobrych praktyk”, właściwie nie tylko w temacie blogosfery.

  • No i w poleceniach muszę polecić pewien tekst :D Bo dobrze jest wiedzieć, że ktoś nas docenia – szalone, co? :P

  • Czasem w wolnym czasie mam ochotę poprzeglądać sobie blogi, odkryć coś nowego, zostać z kimś na dłużej. Niestety, moje wąskie grono znajmośći w tym temacie zmusza mnie do oglądania tylko i wyłącznie blogów po prostu… słabych. O niczym, kolorowy szablon, zamiast kursora kot rzygający tęczą, zero jakości, „cześć, jestem Kaśka, mam 11 lat lubię modę”. Jak tylko widzę coś takiego, od razu wychodzę. W ostatnim czasie moja młoda osóbka przechodzi zmiany wewnątrz siebie, chciałabym oderwać się od tej części blogsfery opisanej wcześniej i wkroczyć do tej takiej… „Twojej”. Przeglądam wszystkie blogi, do których linki się tu pojawiły (dzięki Ci za te linki do blogów!), komentuję, zostaję na dłużej, staję się… fanką, w pewnym sensie. Po takich codziennych riszerczach spływa na mnie fala inspiracji, chęć zrobienie czegoś. No szlag, znów komentarz nie na temat! Przejdę do sedna, nawiążę może trochę ;)
    W społeczności blogerów od zawsze gryzie mnie ta wzajemna niechęć, zazdrość. Krew mnie zalewa, kiedy czytam komentarze typu „świetny post, zapraszam do mnie, poklikasz w linki?”, bo wiem, że tak naprawdę autor ma na myśli tylko własne dobro, zareklamowanie się, bycie lepszym. To może bardziej to tematu przejdę, i już powoli kończyć trzeba ten felieton. Planuję wpis, taki od dawna chciałam zrobić – blogi (posty), które najbardziej lubię i cenię, które są… po prostu najlepsze. A wszystkie, które należą do tego spisu zostały odkryte dzięki Tobie. I oczywiście JestRudo będzie górować! Nie potrafię na każdym kroku nie podzielić się moją słabością do tego bloga ;)

    • Marta! Przede wszystkim bardzo miło słyszeć, że lubisz jest rudo. Wiem, że zaglądasz i komentujesz, ale jednak taki miodek na serducho zawsze spoko. Nie jestem hipokrytką, więc nie będę mówić, że nie. :)

      Jak myślę o wartościowych blogach.. zajrzyj może do Style Digger jeśli lubisz babskie tematy, Halo Ziemia jeśli inetersujesz się tym, co dzieje się w kraju, na świecie, Konrad dużo mówi o rzeczach ważnych. Blue Kangaroo to blog studencki, bardzo przyjemny w odbiorze.

  • Ana

    „Jeszcze by się okazało, że ktoś inny także ma coś wartościowego do powiedzenia” – mam wrażenie, że tak właśnie jest: że wielu blogerów odcina się od takiego polecania, jakby się bali, że ktoś porzuci ich blogi dla innych.
    Sama raz w miesiącu (ekhm. Czasem rzadziej, ale większym hurtem) zbieram najciekawsze linki w jednym miejscu na blogu. Nie powiem za to, jak często wrzucam takie treści na fejsie albo twitterze. Ale jeśli trafi się coś naprawdę wartościowego, staram się to podać dalej – jakkolwiek, ale dalej. Bo warto. I nie warto zamykać się tylko w kręgu własnej radosnej twórczości. Rozpisałam się, a w sumie mogłabym to streścić w czterech słowach: jak najbardziej popieram ideę :)

  • Good good ! a tak a propos polecania FOTOOBIEKTYWNA – niedawno ją wyczaiłam i też namiętnie obserwuję, zdjęcia całkiem inne od innych. Też polecam :) i też w treściach zaczynam linkować do fajnych blogów, niedługo właśnie planuję polecić Ciebie moja droga w czymś nad czym namiętnie pracuje :D w sumie to juz polecam, ale narazie tylko słownie ;)

  • Słuszne uwagi. Pisanie z mniejszym czy większym sukcesem dla „swoich”czytelników to jedno, ale polecenie naszego tekstu przez któregoś z nich potrafi dodać skrzydeł (znowu te ptasie wtrącenia ;) ) i być niezłą motywacja do dalszego rozwoju i działania. Korzyści z takiego linkowania są moim zdaniem podwójne :)
    Niestety też często odnoszę wrażenie, że ta bardziej popularna cześć blogosfery zaczyna kisnąć we własnym sosie i z jakichś przyczyn raczej nie zapuszcza się w niezbadane i jeszcze nieodkryte rejony ;)

  • Linkowanie linkowaniem, ale myślę, że ogólna niechęć do zrobienia czegoś więcej niż kliknięcia LIKE wynika z tego co wiedzą wszyscy – dużo treści, mało czasu, lenistwo. Sam zauważyłem, że jak codziennie rano przeglądam pociągnięte przez Feedreadera newsy, to nie dość, że za jednym podejściem przejrzę tylko część, to w tej części połowę zaledwie przeskanuję, połowę tej połowy przeczytam nieco dokładniej a zaledwie kilka zainteresuje mnie na tyle, żeby przeczytać dogłębnie. A potem nagle robi się 8:15 i trzeba wracać do pracy. Dzisiaj z 40 newsów skomentowałem tylko Twój. A często bywa, że nawet nie skomentuję.

    Główna przyczyna nieszerowania, to jak napisałaś, ktoś inny mógłby przejąć naszych czytelników. Z jednej strony to bez sensu, ale z drugiej strony można to uzasadnić właśnie brakiem czasu. Jeśli ktoś przeczyta wpis konkurencji, na nasz może nie mieć czasu.

    A dlaczego ja nie polecam innych na blogu? Z prozaicznej przyczyny. Jakoś nigdy o tym nie pomyślałem :)
    A może wyszedłem z założenia, że inni są na tyle znani, że wszyscy o nich wiedzą?
    Chociaż nie… kiedyś dawno zrobiłem zestawienie blogów designerskich, ale jakoś nie było wielkiego zainteresowania.
    Trzeba będzie przygotować nową listę.

  • Karolina

    Można powiedzieć, że bloggerzy to jest swojego rodzaju ‚rodzina’ i odsyłanie, czy polecanie innych blogów to według mnie bardzo miły gest. Weszłam na blogi, które wywołałaś tu do tablicy i przyłapałam się na uśmiechu patrząc na zdjęcia Fotoobiektywnej. A nie znaczy to przecież, że tutaj już teraz nie będę zaglądać i moje zdanie na temat Twojego bloga w jakikolwiek sposób zubożało :) Wręcz przeciwnie.

    I też mam dosyć tych wszystkich złych wieści publikowanych na ścianach, ja mam z kolei wrażliwość małej pandy i to przepełnienie zewsząd złymi wiadomościami momentami mnie przeraża. Wolę czerpać dobrą energię z tego wielkiego wora, jakim jest internet i łudzić się, że zło nie czyha na każdym rogu.

    • „wrażliwość małej pandy” <3 zabieram sobie ten tekst, bo jest mega słodki!
      Powiem Ci, że na fb zrobiłam takie czystki, żeby od teraz omijać wszelkie zło, które ludzie tak chętnie szerują u siebie. Polecam każdemu!

  • Wg mnie blogosfera jest otwarta, ludzie polecają siebie nawzajem, bez lęku, że konkurencja zaraz ich wygryzie. Rozumiem Twoje zdanie, że chciałabyś, aby było jeszcze więcej poleceń. Bloga mam od niedawna, natomiast dłużej fotografuję i w tej branży nie obserwuję wielu serdeczności tego typu. Ba! Mało kto chce się dzielić wiedzą. Na szczęście się to zmienia i Twój blog jest potwierdzeniem, że również fotograf to fajna osoba, która nie tylko ciągle się kształci, ale i pokazuje swój rozwój, edukując innych :)

    • Masz rację, coś w nas, fotografach jest takiego, że ciągle czujemy oddech konkurencji na karku. Bardzo niewiele jest osób, które rzeczywiście coś sensownego potrafią/wiedzą, a jeszcze mniej takich, co chcą o tym opowiedzieć. Ale spoko, damy radę ;]

  • Ja trochę odbiegnę od tematu ;) Robisz przepiękne zdjęcia, o których niejeden z nas może pomarzyć. A co byś powiedziała na robienie więcej takich, których akcja dzieje się na biurku? :) Masz piękne rzeczy w domu, wspaniale by one wyglądały. Jakiś lapek, smartfon, notatniki i inne przybory biurowe. Przykład w linku http://www.katemaxwellphotography.com/

    • Jesteś już chyba 3 osobą, która podsyła mi podobnego linka i prosi o takie zdjęcia :)
      Da się to zorganizować, tylko jeszcze nie obiecuję na kiedy. :)

      • Oczywiście nie naciskam, ale myślę, że to połączyłoby przyjemne z pożytecznym. Ludzie rozrywali by te fotki, a i Ty zyskiwałabyś coraz większą popularność. Na takie foty jest ogromny popyt, niestety większość jest płatna! Jak Ty dasz coś podobnego za free, to będą Cię po nogach całować… i rękach, które to wycykały :D

  • Niestety bardzo prawdziwe. Jakiś czas temu założyłam grupę na FB składającą się z kilku średniego zasięgu blogerek. Założeniem było wspieranie się w działaniach. Skutek był taki, że wszystko musiałam inicjować, a zaangażowanie było tak małe, że usunęłam grupę. Teraz jestem w trybie slow blogging i tak jest dobrze :)

    • Szkoda, że nie dostałam zaproszenia do grupy, jakie były założenia, co chciałaś tam osiągnąć?

      Rozumiem, że grupa już nie istnieje, ale pytam z ciekawości.

      • Nie miałam śmiałości Cię zaprosić ;)
        Chodziło o wzajemne wsparcie, promocję, gdyż jest tak, że topowi blogerzy non stop się polecają nawzajem i im się to opłaca. Niewątpliwie polecają się ze względu na sympatię oraz wartościowe treści, ale jednak mielą nam się cały czas przed oczami ;)
        Chodziło mi o to, aby potrzeć do swoich społeczności nawzajem. Mimo, że to świetne blogerki, jakoś nie poszło.

    • @disqus_dxPxRGbIWL:disqus, grupie trzeba dać czas na rozkręcenie się. Nasza grupa ma już chyba ponad 2 lata i na początku też wszyscy byli nieśmiali ;)

  • Bloguję od niedawna, ale polecanie kogoś to dla mnie sama przyjemność. Wiem, jaka to radość, kiedy ktoś mnie doceni, więc dlaczego miałabym tego nie robić? Najczęściej polecam w poście z serii przeglądowych, ale zdarzy się także, że robię to na FB albo w innym, dowolnym wpisie na blogu. Podobnie jak Ty, uważam, że to dobra praktyka. Dzięki niej poznałam mnóstwo świetnych miejsc w Sieci (na przykład Jaskółczarnię dzięki Life Mangerce).

    Fajnie, że promujesz takie miłe gesty blogosfery! :)

    • Za dużo jest cyfu, a ja wolę cud miód i orzeszki, a więc mówię głośno co i jak i zachęcam do szerzenia tego, co fajne, dobre lub wartościowe.

  • Dlatego właśnie mam cykl Ze Źródeł. Staram się polecać ważne posty, ciekawe, motywujące. Bo może komuś się to przyda :)

  • Uwielbiam twoje metafory! Ta z kurą bije sówki na głowę, pewnie dlatego że jest z jajem :-P Prywatnie polecam bardzo dużo linków do wartościowych treści. A na swoim blogu zbyt często na razie tego nie robię z prostej przyczyny – nie mam za bardzo komu polecać tekstów, za mało czytelników :-DDD Ale tak jak Ty uważam, że powinniśmy się wspierać a nie obawiać, że czytelnik „nas zdradzi” i odejdzie do innego bloga ;-) Dobre gesty kiedyś do nas wrócą :-)

  • Sama dopiero przełamuje się z linkowaniem, ale co ja tam mogę mówić – mała i niewiele znacząca. Czytając to co napisałaś mam właśnie ochotę puścić te wieści dalej w świat na Facebooku na przykład. Tam mi najłatwiej linkować i po za tym lubię dzielić się z ludźmi wartościowymi rzeczami, choć z początku szło mi opornie. Z perspektywy czasu jednak zrozumiałam, że to po prostu z zazdrości. Na zasadzie dlaczego ja mam kogoś promować skoro sama nic nie mam. Może i u innych niechęć wynika z zazdrości.

    • Z ręką na serduchu też mogę powiedzieć, że lajkuję i szeruję za rzadko, a jednak warto to robić!

  • Mimo, że zgadzam się z Tobą w 100% to przewrotnie powiem, że mnie taka sytuacja nie dziwi. Ludzie są przepracowani i nie chce im się często przetrawiać trudniejszych tematów. Z drugiej strony mnogość informacji w Internecie jest przytłaczająca i nie zawsze ma się czas i szczęście, żeby trafić na coś dobrego. W końcu popularność faktu czy mięsnego jeża z dlaczego ja? (?) nie bierze się znikąd.

    Optymistycznie dodam, że są w blogosferze pozytywne akcje. Z grupą blogerów kulturowo-językowych założyliśmy grupę w ramach której pomagamy sobie i linkujemy do siebie raz w miesiącu w ramach akcji W 80 blogów dookoła świata. W naszych polecanych technicznych linkach na grupie jest też kilka linków do Twojego bloga :)

    A tak jeszcze w ramach polecanek, link do bardzo sensownej wypowiedzi. Nie zrażaj się tytułem, bo wyborcza nie mogła przecież dać nic lepszego :P http://wyborcza.pl/1,95892,18898186,beata-geppert-wyprowadzic-lekcje-religii-ze-szkol-publicznych.html#ixzz3mgngXEXh

    • Ale genialna inicjatywa! Bardzo mi się to podoba!

      • Viennese breakfast

        To prawda. Ta grupa daje kopa do pisania :)
        Takie grupy tematyczne/regionalne warto zakładać.
        Wzajemna promocja i polecanie to tak naprawdę konieczność. Dzisiaj nikt sam siebie nie wypromuje w necie – no może poza jakimiś wyjątkami. Sieć jest pełna szumu i trzeba coś zrobić by pojedynczy głos był słyszalny. Polecajki, grupy dają taką możliwość wzmocnienia go.

  • Zaczytana Susan

    Bardzo dobre podejście! Ja zawsze linkuję innych, przecież niczego mi „nie ukradną” a blog to też sposób na poznanie fantastycznych ludzi o podobnych zainteresowaniach :)

  • Trochę się wyłamuję z tego obrazu. Jednak staram się udostępniać coś co mi się spodoba i uważam, że warto popchnąc to dalej. Mam nawet specjalny folder z zakładkami, które chciałabym udostępnić. Robię to co jakis czas na blogu. Czasem na facebooku.
    Jednak ta dysproporcja między charakterem udostępnianych treści (katastrofy, klęski vs dobry artykuł) jest ogromna. To przytłaczającr. Nie zastanawiałam się nad tym. Masz absolutną rację.
    Postanawiam częściej sharować na fb. Twój wpis już ląduje na wallu i w kolejnym zestawieniu na blogu!
    Sama cieszę się jak dziecko kiedy ktoś dalej poda mój wpis. Ale dawno się to nie zdarzyło. Gdzieś na samym początku kilka razy.

    Pozdrawiam ciepło!

  • Bardzo mi sie to podoba.

    A tekst: ‚Media kreują świat brutalniejszym, niż jest w rzeczywistości, a ja mam psychikę dziecka i unikam narażania jej na szwank.’ to tez i o mnie. Niestety, zbyt czesto zapominam, ze swiat wcale nie jest taki zly jak to media przedstawiaja.

  • I kolejny raz się zgadzam- nic tak nie poprawia samopoczucia, jak to, że ktoś docenił i polecił twoją pracę, a dzięki temu więcej osób może cię poznać. Świetna inicjatywa ;) Wydaje mi się, że w sumie taką najprostszą formą polecania, jest po prostu umieszczenie u siebie na blogu linków do odwiedzanych przez nas stron. Bardzo często spacerując po blogach, które czytam, trafiam na ciekawe posty właśnie dzięki takim odnośnikom ;)

  • No niestety dobre praktyki nie są w cenie. Sama linkuję, lajkuję i komentuję ile mogę, staram się odwiedzić zawsze tych, którzy też mnie odwiedzili, choć czasem się gubię i wszystkich tych wspaniałych ludzi nie ogarniam. Szukam nowych miejsc, inspiracji, ludzi, którzy piszą ciekawie i z sercem. Staram się nie być bierna. Wspierać jakoś młodszych, choć sama kim w zasadzie jestem w tej blogosferze? Wielcy mam wrażenie, że wspierają mniejszych i młodszych od wielkiego dzwonu. Cóż…

  • Justyna Witkowska

    jakie to szczęście odnajdywać takie blogi, jak ten :)

  • I znów trafiłaś w samo sedno! Przy najbliższym wpisie na blogu puszczę go dalej w świat :) Staram się przynajmniej 1-2 razy w miesiącu publikować artykuł w ramach „Wtorkowego linkowania” gdzie linkuję do ciekawych artykułów i blogów. Wprawdzie najczęściej o dosyć zawężonej tematyce ze względu na specyfikę bloga, ale kura leci na księżyc ;)

    • To bardzo ważne, żeby pozostać autentycznym w oczach czytelników, więc publikowanie linków tematycznie powiązanych z blogiem, jest jak najbardziej na plus.

  • No, siedzę i myślę, racja. Sam wrzucam na prywatną ściankę różne śmieszne rzeczy, gdyby rak choć raz w tygodniu wrzucić fajny artykuł z innego bloga, byłoby co czytać i u znajomych. Do dzieła :D

  • :) Eh mamy to na Grupie na FB – niby zasady proste a ludziom się „nie chce” bądź nie mają nic ciekawego do napisania. Słabe to nawet bardzo, że ktoś komuś zamiast wesprzeć, kłody pod nogli lub pod koła – jeśli o mnie idzie :) Pozdrawiam Rudzielcu :*

  • Pingback: Dzielenie pomnaża | DanceWithTheCamera()

  • ja oprócz co jakiś czas specjalnego wpisu na blogu z polecanymi artykułami przeze mnie publikuję co nieco na tt i fb, ale tylko tych prywatnych – wiem, że ludzie chętnie to czytają, gorzej z udostępnianiem dalej

    • Ale to już pierwszy krok. Robisz co możesz i to robi różnicę!

  • Ja jestem bardzo za dzieleniem się dobrymi treściami! Na swój użytek chcę je gromadzić u siebie w cyklach na blogu, żeby nie zaginęły, a przy okazji przedstawiać je szerszemu gronu. Przez jakiś czas zapisywałam fajne teksty w zakładkach w przeglądarce, ale czułam, że to trochę zaśmiecanie „przestrzeni”. No i nigdy do tego nie wracałam ani też nikt z tego nie korzystał. Takie publiczne polecanie miałoby to zmienić.

    • Właśnie, znasz może jakiś program/dodatek do przeglądarki, który estetycznie i prosto gromadzi takie linki? Korzystam z evernote, ale mi się do tego nie sprawdza. W safari jest fajna i wygodna lista czytelnicza, ale ja jednak wolę chrome i stąd moje pytanie, skoro masz podobne dylematy?

      • Zrezygnowałam z tego i szczerze przyznam, że za bardzo nie poszukiwałam rozwiązania. Zwyczajnie dodawałam linki, a w przypływie pedantyzmu porządkowałam je wg tematyki w folderach :) Próbowałam z Evernote’em, z Pocketem i różnymi czytnikami RSS, ale to wymaga korzystania z dodatkowych aplikacji – ostatecznie więc wychodziło tak, że prawie w ogóle tam nie zaglądałam.

  • To, o czym piszesz super brzmi i pięknie wygląda, ale jest dalekie od rzeczywistości. Niestety nie jest tak, że otrzymujesz tyle, ile sama dajesz. Moim zdaniem nie warto pomagać (w tym przypadku polecać innych blogów), ponieważ ludzie są niewdzięczni. I nie mówię tego dlatego, że to sobie wymyśliłam, ale dlatego, że tak po prostu jest.

    Warto pomagać i polecać jedynie osoby, co do których jesteś pewna, że są wdzięczne. Niestety – na początku tego nie wiesz. Żeby się o tym przekonać musisz to najpierw sprawdzić.

    • Pamiętam naszą ostatnią rozmowę i doskonale rozumiem Twoje podejście. Ja jednak wciąż mam umysł dziecka/jestem trochę idealistką i wierzę, że WARTO.
      Nawet jeśli dana osoba tego nie doceni, to ja czuję, że zrobiłam swoje, bo jednak poleciłam moim Czytelnikom coś, co sama uważam za wartościowe.

  • Pingback: Lifestylowe migawki (plus sweter!) - Simplicite()

  • Ja dopiero niedawno uzmysłowiłam sobie, że właściwie nie polecam na fb, a ewentualnie na blogu, który prowadzę w sekcji z ciekawymi linkami. Nawet nie wiem czemu tego nie robiłam wcześniej na fb. Nie chodziło o zazdrość, czucie się malutkim. Najważniejsze, że się ocknęłam :)

  • Obejrzałam zdjęcia u Fotoobiektywnej – klimatyczne:)

  • blog Joulenka – fajne nowe odkrycie, dzięki :)

  • Pingback: Résumé .#9 – przegląd września – Alabasterfox()

  • Marzena

    Nie wiem, czy już to pisałam, ale mniej więcej rok temu wpadłam na Twojego bloga zupełnie przez przypadek. Dużo się w tym czasie nauczyłam i wiem, że teraz jestem innym człowiekiem, jako blogger.

    Wpis o dobrych praktykach z całą pewnością mi się przyda. Jest kolejnym z gatunku tych, które mogą coś uświadomić i zmienić myślenie, że wszystko zrobi się samo.

    Pozdrawiam serdecznie :)
    PS. Gdybyś miała chwilkę czasu, to zapraszam na moje-kolorowe-marzenia.blogspot.com

  • ja już dawno wsadziłam kurę do ferrari – mam na swoim blogu cykl „Mortycja poleca, czyli przegląd internetów”, gdzie co tydzień polecam ciekawe wpisy, artykuły, posty ze zdjęciami itp. itd. :)

  • Agnieszka

    Witam cieplutko. Ponieważ jest to mój debiut w blogosferze, chętnie dowiem się wszystkiego ciekawego z tej tematyki. Podczytuję już kilka blogów, na Twój trafiłam również przez linkowanie na innej stronie. Nie mam zielonego pojęcia o fotografowaniu, ale za to ujął mnie Twój sposób wyrażania opinii. Jest to mój pierwszy komentarz na blogu, a że akurat trafiło na Ciebie, tym lepiej :). Może, jak już się lekko rozwinę, zaproszę was do siebie, na razie jest tam zaledwie kilka postów. Idea udostępniania tego co dobre jest dla mnie oczywista i sama również to robię na razie na Facebooku. Pozdrawiam serdecznie i oczywiście będę zaglądać na bieżąco.

    • Cześć Aga!
      Skoro dopiero zaczynasz, tym bardziej mi miło, że postanowiłaś odezwać się u mnie. Koniecznie daj znać, jak już zechcesz zaprosić nas do swojego wirtualnego domu :)

  • I to mi się podoba :)

  • Natalio, ja zauwazylam ze jak cos przydatnego polecam u siebie na fejsie, to wlasnie ma to wiekszy odzwiek i reakcje czytelnikow i ja w tym wypadku zbieram wiecej lajkow. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Pingback: Zbiór materiałów o fundamentach blogowania – Alabasterfox()

  • Zło niestety najlepiej się sprzedaje :/
    W kwestii udostępniania blogowych treści faktycznie panuje jakaś niechęć. Nie jestem specem i nie robię statystyk, bo też czas mnie mocno ogranicza. Niestety przez to nie śledzę zbyt wiele i raczej wpadam przypadkiem. Ale właśnie takie przypadki zdarzają się dzięki interakcji. Ktoś, coś i klik… Osobna sprawa, że PM bardzo dobrze określił pewne tendencje. Niestety.

  • Staram się często klikać „poleć” w Disqusie, a często jestem jedyna… Tutaj już siódma, yay! Myślę, że dobre jest też ustne czy prywatne polecenie, kiedy ktoś czegoś potrzebuje: czy to Twoich rad o fotografii (siostra się od Ciebie uczy!), czy to ksiązki Styledigger (pożyczam na prawo i lewo), czy czegokolwiek innego. Marketing szeptany też ma siłę ;)

    • Dałaś mi niezłego klina. Czytam „poleć” i myślę, co to, gdzie to… Faktycznie! mam, jest! Wierz lub nie, ale wcześniej nie zauważyłam tego przycisku. Idę nadrobić te serducha :)

      • No właśnie! Mam wrażenie, że ludzie tego po prostu nie znają. Zastanawiam się, czy to blogerowi coś w ogóle daje, ale i tak przyjemnie kliknąć serduszko, zawsze więcej miłości na świecie.

  • Przyjęłam na swoim blogu taką zasadę, że często linkuję do wpisu na innym blogu, który jakoś się wiąże z tematem o którym piszę. Wybieram blogi które znam i lubię zazwyczaj z grup blogerskich do których nalerzę. Warto nieść dobre wieści w sieci i stworzyć taką turbo kurę. Do zalinkowanej i zacytowanej osoby piszę, że pozwoliłam sobie na to i czy mogę. Pozdrawiam Beatko, świetny wpis

    • Cześć Dorota, „turbo kura” prawdziwie mnie rozbawiła, dzięki za Twój komentarz i świetnie słyszeć, że też szerzysz dobre praktyki w blogosferze. :) Mam tylko jedną uwagę – na imię mi Natalia, nie Beata. Pozdrawiam!! :)

      • Ups! Sorry! Twój
        wpis poleciła na fb blogerka o imieniu Beata i zdawało mi się, ze
        to jej wpis. Na dodatek podobny styl pisania. Dopiero teraz widze, że to
        Twój blog. Czerwienie się ze wstydu…

  • Ja bardzo chętnie polecam dobre treści choć moim zdaniem dobra treść na blogu to przemawiająca do mnie opinia a nie skopiowana z innego portalu teoria. Blog to Twoje spojrzenie na określony wątek, czasem poparte swoim doświadczeniem. Często zdarza się, że wchodzę na bloga a to portal.
    Nie unikam promowania czegoś co dobre i doceniam miejsca do których sama chętnie wracam.

    http://www.kasiauminska.pl

    • Widzisz, chyba nie do końca, bo ciężko jest przelewać swoje „opinie” do np. tutoriali fotograficznych czy postów typowo poradnikowych, niemniej jednak chyba rozumiem, co miałaś na myśli.

      Na przyszłość – nie ma potrzeby spamować linkami do siebie. zawsze odwiedzam osoby, które zostawią u mnie wartościowy komentarz.

  • Właśnie myślę o jakimś cyklu wpisów, które polecałyby teksty innych autorów, albo ustaleniu sobie jednego dnia w tygodniu, kiedy polecam inne blogi. Polecanie wydaje mi się korzystne dla obu stron tak naprawdę, nie ma co się bać, że czytelnicy od nas odejdą i pójdą na stałe w świat. :)

  • Pingback: last month #10 – G O D S P R O M O T E M E()

  • Pingback: Kilka porad blogowych. Linki tygodnia. - VADEMECUM BLOGERA()

  • Ja mam wrażenie, że to wszystko przez obawę, że „komuś się uda wybić, a mi nie, no to na wszelki wypadek nie skomentuje, nie podlinkuje”. Niestety taka rywalizacja o „klienta” działa też w blogosferze. I masz rację – bardzo poczytne blogi często prezentują treści z innych blogów, ale te średnio poczytne walczą o wybicie się.
    Zgadzam się z Tobą w 100% – nieśmy dobrą nowinę w świat!

  • Pingback: #4 W Waszym rytmie. | W rytmie slow()

  • Nie chcąc uśmiercić małej sówki, zostawię podziękowanie za interesujący tekst, na który trafiłam, bo… ktoś go polecił na swoim blogu.
    Zgadzam się, warto puszczać w świat dobre wieści, ciekawe teksty, zawłaszcza te merytoryczne :). I Twój podałam dalej w myśl tej zasady :).

  • Ja lubię zaglądać na polecane strony.Tak trafiłam też do Ciebie.Zdarza mi się też linkować u siebie na blogu,chociaż ostatnio sama rzadko tam działam.Natomiast na fb polecam sporadycznie i przyznaję się bez bicia,że nie przepadam za fb.

  • Ze mnie żaden tam bloger. Owszem coś tam piszę, ale szału nie ma. Jednak zawsze udostępniam to, co uważam za wartościowe. Nie liczę na żaden odzew. Po prostu lubię, jak coś dobrego idzie w świat.

  • Wiem, że to już wpis sprzed ponad miesiąca, ale jakoś go przegapiłam.
    Trudno powiedzieć, żebym blogowała tak naprawdę, bo mam ok. dwudziestu paru stałych czytelników, więc nie wiem, czy mogę się wypowiadać, ale ja na przykład uwielbiam linkować do miejsc innych ludzi! W pewnym momencie przegięłam nawet w drugą stronę i moja siostra stwierdziła, że mój blog przestał być moim blogiem, a stał się jednym wielkim katalogiem fajnych miejsc w sieci (głównie w jednej serii, którą usunęłam, bo chociaż idea była szczytna, to wykonanie śmieciowe). Muszę przyznać, że nawet mnie cieszy, kiedy widzę, że ktoś kto był moim czytelnikiem po poleceniu przeze mnie jakiegoś bloga, zaczął go także czytać na bieżąco ;)

  • Aleksandra

    ciekawy artykuł :) zapraszam na swojego bloga, dopiero go rozkręcam, ale będzie dużo inspirujących wpisów! http://jestemwiecmysle.pl/

    • Ola, dzięki za komentarz.
      Zostawianie linków do siebie to zdecydowanie nie jest „dobra praktyka”, zawsze zaglądam do czytelników, którzy zostawiają u mnie ciekawe i wartościowe komentarze.

      • Aleksandra

        dobrze wiedzieć, dzięki!

  • Podpisuję się obiema rękami! I polecajmy sobie wzajemnie nie tylko blogi i artykuły, ale i tytuły prasowe, filmy, lokalizacje, wystawy, inicjatywy – to, co wartościowe, niepudelkowe :)

    • „Niepudelkowy” – nowy synonim do słowa „jakościowy” :D

  • Na szczęście ja na moim blogu robię wpisy gościnne mniej znanych blogerów i ostatnio napisałam post o 5 nie-celebryckich blogach, które warto znać, prosząc by dziewczyny podały dalej i tak zrobiły. Fala poszła, a blogerki dziękowały mi, że się podzieliłam fajnymi stronami, których wcześniej nie znały. Jedna pisała, że zdobyła nowych 7 nowych obserwatorów. Szkoda tylko, że większą uwagę zdobyły wpisy blogerki, która w kółko powtarza, że ktoś ją kopiuje, ale nie powie kto. A inne nie znające sytuacji prosiły ją by wreszcie powiedziała. Szukały tematu do plotek i zwyzywały dziewczynę, której nawet nie znały. Ja ciężko pracuję na moje posty, a nie mam tysiąca obserwatorów jak te z setkami współprac i konkursami co dwa dni. Ale wiesz co? Nie płaczę z tego powodu, bo posiadam kilkanaście super czytelniczek, które znaczą dla mnie więcej niż rzesza fałszywych pochlebców liczących na nagrody

  • Mam co niedzielną serię na blogu, gdzie polecam interesujące linki i raczkujące blogi z mojej niszy :) Organizuję również wpisy gościnne i wyszukuję do nich osoby z niewielką liczbą czytelników, aby im pomóc.

  • Agnieszka

    Dobry tekst. Za mało się wspieramy.
    W ogóle to zauważyłam,że nawet do blogosfery zajrzała już zawiść i zazdrość.
    Zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

  • I tu ciekawostka: kiedyś, 100 lat temu prowadziłam bloga. Zaczęłam w wakacje z 6 kl podstawówki na 1 gim. Miałam sporo wejść i wśród „blogerów” (bo to inna ranga wtedy byla) byłam dość znana. Wtedy na każdym (!) blogu była zakładka „polcema” lub „ich czytam” „ulubione blogi”. Wtedy ludzie chwalili się tym, mówili, pisali kogo lubią, cenią itd. Reklamowali innych! Dziś tego nie widzę. Dlatego na swoim blogu mam zakładkę „ich uwielbiamy”. I bez znaczenia czy ktoś jest super blogerem, czy pisze do szuflady. Bo kiedyś, te XXXXXXX lat temu to nie było ważne jak jesteś popularny. Wtedy liczył się człowiek a nie blog.Wiem że świat poszedł do przodu. Ale mimo wszystko z sentymentem wracam do tamtych dni i swój blog staram się prowadzić na stary sposób. Bo kiedyś byliśmy też innymi ludźmi. Lepszymi. bo tego zła świata się nie znało.

  • Lucyna Tomoń

    Dziubię mojego bloga od kilku lat. Łudzę się, że dla siebie. Eee. Dla czytelnika. Ale nigdy za tym czytelnikiem nie goniłam i…wiem, że ginę w internetowym szambie, do którego trafiam zupełnie niesłusznie. Bo jeżeli już ktoś mnie znajdzie, najczęściej zostaje. Do Ciebie zaglądam z przyjemnością, bo tutaj znalazłam przepis na chleb, który piekę do dziś. Dzięki!

  • Pingback: Słitaśne lizanie tyłków w internecie. | Madziof .pl()

  • Dzięki Tobie właśnie poznałam Joulenkę -cudowna ;)

  • Daria

    A dla mnie to jest takie… Normalne. Ja tak mam, że jak mnie jakiś blog zachwyci, to na moim prywatnym profilu na fb o tym piszę, daję link, rekomenduję i tak dalej. No bo dobre rzeczy przecież są po to, żeby ludzie z nich korzystali.