perfekcjonizm jak z nim walczyć + test

Walka z perfekcjonizmem

Ostatnimi latami bardzo mocno spierają się ze sobą dwa słowa na pe. Prokrastynacja i perfekcjonizm. Takie czasy powiedziałby stary dziadek, usiadłszy na ławce, popalając fajkę, jakich już nie ma. Takich dziadków też już nie robią. Ani ganków z takimi ławkami.

O odkładaniu wszystkiego na później napisano tak dużo, że nawet ominęłam research w tym obszarze, ale o perfekcjonizmie chętnie się wypowiem. Bo mnie zżera, wypluwa i depcze piętą. Jeżeli popadasz w skrajności lub źle Ci samemu ze sobą, czytanie dalej prawdopodobnie przyniesie ulgę. Nie tylko Ty tak masz. Inni też mają. I Ruda ma. Nie jesteś w tym sam, Rudziku.

 

Muszę, muszę, inaczej się uduszę, jak nie nadmienię, że generalnie uważam perfekcjonizm za super fajną cechę. Taką wiecie, w dechę! Używany w rozsądnych ilościach czyni z ludzi profesjonalistów, co bardzo cenię i wyczuwam z kilometra. Lubię, gdy sprawy załatwione są szybko, acz dokładnie.

 

Jeśli jednak:

  • Z przyjaciół pozostał Ci Twój pies..
  • Ciągle na coś chorujesz, bo organizm nie wyrabia z przepracowania…
  • … albo jeszcze lepiej, jesteś na siebie zły, gdy chorujesz, bo wtedy nie możesz pracować na maxa…
  • Jesteś łażącą wredotą. Zawsze. Wszędzie…
  • Wiecznie udoskonalasz, poprawiasz, zmieniasz, udoskonalasz…
  • Masz wyrzuty, że tyle śpisz (przecież mógłbyś pracować)…
  • Dostajesz szału, gdy projekt nie jest domknięty na tip top…
  • Nie prosisz o pomoc, wszystko chcesz robić sam…

… jest spora szansa, że potrzebujesz doczytać ten artykuł do samego końca.

Może nie wszędzie, może nie na stówę, ale mam problemy z kilkoma tymi punktami. Poczytaj i naucz się na moich błędach. Tak jest taniej i efektywniej, czyli model w sam raz dla perfekcjonistów.

 

A czy Ty jesteś perfekcjonistą? Zrób test!

 

 

4 PRZYKAZANIA PERFEKCJONISTY

 

STAĆ SIĘ NA WIĘCEJ

Okazuje się, że zawsze jest coś, co można poprawić. Taaaaram! Pierwsze, naczelne prawo perfekcjonisty. Nie ulegaj złudzeniu, że projekt jest już domknięty. Otóż zawsze można go rozgrzebać, napluć, zrównać z ziemią, jeśli brakuje mu jakiegoś przecinka i zacząć od początku. Lepiej.

 

WYMAGAJ

Skoro ja jestem taka super skuteczna, super produktywna i super super, że super i w ogóle, to inni też muszą. To naturalne. Nie ma miejsca na palcowanie szyby czy zbijanie bąków. To nie jest produktywne! To nie przybliża nas do celu. Nie jedz śniadania, śniadanie nie jest produktywne. Umów się z głodem na spotkanie, nie pozwól mu rozbić Twojego idealnie zorganizowanego dnia.

 

ZAJEŻDŻAJ SIĘ, AŻ DOJEDZIESZ

Jestem maniaczką pracy. Maniaczką. Robię sporo fajnych rzeczy, podejmuję się satysfakcjonujących projektów, ale wiadomo, praca marzeń nie istnieje, no chyba, że pracujesz dla rozrywki, a masz na tyle hajsu, żeby wszystkie te mało zabawne elementy (związane z prawem podatkowym czy innymi bzdurami, jak jego przestrzeganie) delegować.

Ja generalnie pasjonuję się robieniem rzeczy samodzielnie. Sama. Sama. SAMA! I tak okazało się, że pracuję po 10 godzin dziennie. 7 dni w tygodniu. To daje zgrabne 70 godzin tygodniowo, a to jest już liczba, na jaką pukam się w czoło i patrzę z politowaniem, podczas zagłębiania się w historię bohaterów serialu Suits. I to jest najbardziej klasyczny kocioł, który przyganiał garnkowi.

Nic dziwnego, że czasem…

 

PADŁEŚ? POWSTAŃ!

Dzień jak co dzień, zasiadam do biurka i szybko orientuję się, że nie mam siły. Żadnej i na nic. Na dodatek od kilku dni boli mnie gardło, cera jakaś taka szaro-bura, nastrój średni i jedyne, na co mam siłę, to rozkopać to perfekcyjnie (a jakże!) pościelone łóżko, uwić kokon i czytać przez najbliższy tydzień. Albo już na zawsze.

Kreatywne myślenie jest wtedy na poziomie minus milion, czuję się bezsilna, bo chciałabym pchać ten mój wózek do przodu, a chwilowo połamały mi się obie nóżki. I zamiast odpoczywać w fajny, zaplanowany i skuteczny sposób (ha, widzicie, u mnie nawet wypoczynek ma określone wymogi), to ja padam i zdycham, bo zużyłam wszystkie moje zasoby. Totalny bezsens. Finalnie, zamiast odpoczywać na przykład dwa dni w tygodniu, perfekcjonista nigdy nie wie, kiedy padnie, a już nie wie na pewno, kiedy znowu się podniesie.

 

Przeczytaj także: jak ogarnąć siebie w czasie oraz jak się skupić.

 

 

Edit.

To, co powyżej to artykuł z października 2015 roku. Dlaczego pojawia się akurat teraz? Bo samej sobie muszę przypomnieć, że nie jestem robocikiem. Właśnie teraz.

Miał być dziś nowy post, ale jestem wydmuszką. Mówią, że z pustego nawet Salomon nie naleje… Za mną naprawdę trudne miesiące. I choć czasem mam się nieźle, to są takie dni, rozciągnięte na tygodnie, gdy zrobienie sobie śniadania jest wyzwaniem. Dziś właśnie to było wyzwaniem.

Potem spędziłam godzinę na mojej psychoterapii, a potem wróciłam do mieszkania „pracować”.

Dodatkowa presja. Niewykonane zadania. Wydłużająca się lista. Post na blog. I marketing do kolejnej edycji kursu. I maili kilkadziesiąt.

Efekt? Jeszcze gorsze samopoczucie. 

Tak, właśnie sama to sobie zrobiłam, bo przecież „muszę”. Powinnam. Wypada. Robota się piętrzy. Nikt za mnie. Nijak.

Tylko, że ja dziś nic.

Skoro nie jestem w stanie zrobić nic, to tak to dziś zostawię. A Wam zostawiam nieperfekcyjny artykuł opatrzony nieperfekcyjnym zdjęciem nieperfekcyjnej kobiety. Pozwólmy sobie być nieperfekcyjni.

 

 

Przeczytane? Przyswojone? No to teraz zrób wszystko inaczej.

I wyślij ten tekst osobie, która zbyt wiele od siebie wymaga.

4.6/5 - (20 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
75 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
jedz z apetytem

Jestem perfekcjonistka i test to potwierdzil…. Staram sie czasem wrzucac na luz ale roznie mi to wychodzi ;))

Beata Redzimska

Ewa, a dopiero dzieki Tobie, zauwazylam, ze jest u Natali tez test na perfekcjonizm, dzieki

Michał Stępkowski

Jest takie powiedzenie, które kierownicy projektów lubią stosować: „najbardziej produktywne jest ostatnie 5 minut projektu”. Ludzie są jakoś dziwnie spaczeni perfekcjonizmem. Ja oczywiście nie jestem gorszy. Na studiach notatki na czysto przepisywałem :) z jednej strony wiele osób krzyczy, żeby nie odkładać czynności na później, ale właśnie dzięki temu wykonujemy je w takim zakresie jaki akceptujemy, bez zbędnego dopieszczania i wykonywania na nowo.

O kurcze, z tymi notatkami… ja dalej mam ochotę to robić! Każde skreślenie czy to w notatkach, czy podczas pisania w pracy to dla mnie jak drzazga pod paznokciem :P A do Rudej- uwielbiam Cię (nie tylko) za ten wpis ;) Jak zwykle w punkt.

każdy pojedynczy przejaw perfekcjonizmu to mniej czasu na czytanie Rudej ;)

Natalia Lis

Dokładnie! Bardzo rzeczowy argument Michał. ;0

Ja tak mam z pamiętnikiem. Z racji moich problemów z szyją, wygodniej jest mi pisać, jak zeszyt jest w pionie, na kolanie, ale to pismo, grrr! Ciągły konflikt piękny pamiętnik vs brak bólu :)

Ja nie mogłam się niczego nauczyć jeśli nie było ładnie przepisane. A w pokoju musiał panować idealny ład :) A tak w ogóle byłam balaganiarą, więc zawsze przed nauką musiałam sprzątać haha.

Jola

Niby jestem perfekcjonistką, ale ostatnio jestem w takiej rozsypce, że mam tylko rozgrzebane projekty. A może właśnie dlatego? Może one są rozgrzebane, bo cały czas mam wrażenie, że nie są idealne, że coś można w nich poprawić, ulepszyć. Cyba powinnam zmienić punkt patrzenia, bo ten nic dobrego nie przynosi, a wychodzi na to, że ściąga wręcz w dół.

Asia

Wiesz Ruda.. Ty tak fajnie piszesz, ba! cholernie fajnie, że ja zamiast się uczyć czy pracować czytam Ciebie! :P

Natalia Lis

Dziękuję Ci Asiu! Jakoś nie czuję się winna. :)

Basia Kluger

najgorzej bo… mam tak samo. pracuję 9 godzin dziennie + weekendy po 8 godzin. Do tego dochodzi ślęczenie nad komputerem (napisz artykuł, przerób zdjęcia, klient czeka, pośpiesz się…) czyli co dzień ok 2 godzin, w weekendy można więcej bo i 5 godzin. Czy to perfekcjonizm czy już pracoholizm? Bo po kilku miesiącach przestałam odróżniać….
I Pan Mąż co wieczór się dziwi że zasypiam w połowie serialu…

Świeczek

Perfekcjonizm nie jest moim problemem, a raczej to drugie słowo na „pe”, ale tekst i tak fajny i pomocny. Podobał mi się tydzień produktywności, więcej chcę!

Rosaline

Coś w tym jest, chociaż nie uważam się za perfekcjonistkę, o nie! Ale odkąd coraz intensywniej bloguje i chcę zrobić kilka innych rzeczy zaczyna mnie dopadać „syndrom perfekcjonistki”, ale to czasami i na chwilę. :)

Pani Komoda

Cholera jestem perfekcjonalistką… Ciężko z tym żyć.

Czy Ty piszesz o mnie? W głowie tak mam, i to bardzo tak mam. W działaniu jest już troszkę inaczej, tzn. ustalam priorytety. Robię tak, odkąd moje zdrowie podupadło z przemęczenia. Teraz dbam o swe zasoby energetyczne. Tzn. bardzo się staram a wychodzi różnie. Teraz np. zakładam bloga, więc perfekcjonizm znowu mocno się włącza. Właściwie to jest, jak na huśtawce. Zdrowy rozsądek podpowiada jedno a w praktyce bywa z tym różnie. Trzeba ciągle trzymać rękę na pulsie.

Natalia Lis

Ja ciągle dostaję ochrzan od PM, że się „zużywam”, zajeżdżam. Wiem, że źle, wiem, pracuję nad znalezieniem balansu, równowagi. Wpiszę sobie odpoczynek w kalendarz i jakoś to będzie.

Basia Skibińska

I needed that.

Aneta Wójcik

Sobie wysyłam. Ojej. Mądrze gadasz. Dzięki :)

Patrycja Malinowska

Jakiś czas temu moje rączki wystukały na klawiaturze kilka zdań w tym temacie. Mam problem z perfekcjonizmem, ale ostatnie wydarzenia ładnie mi pomagają przeginać w drugą stronę. Może to i dobrze :P

Land of Coziness

Wszystkie punkty się zgadzają, ale ten:
– Wiecznie udoskonalasz, poprawiasz, zmieniasz, udoskonalasz…
to prawdziwy upierdliwiec!

Paulina Wilk

Mój wynik to 30, czyli perfekcjonizm w całej okazałości. Z chęcią podzielę się nim z moim Mężem ;)

Trafiłaś w punkt. Melduję się ja, który wymagam od siebie za dużo. Znacznie za dużo.

barbarian_de_softy

70h pracy w tygodniu? Poor hubby…
A kiedy znajdujesz czas na czerpanie satysfakcji z dopracowywania wszystkiego do perfekcji?:)

Ogólnie to trochę zazdroszczę perfekcjonistom, gdyż mnie chaos zbyt często zjada i wypluwa:)

Laura Maria

Znam to wszystko aż za dobrze, ale dopada mnie sezonowo, więc jestem perfekcjonistkom na 1/4 etatu. Przez resztę czasu jestem obrzydliwym leniem.

Natalia Lis

Czy połączenie tych dwóch skrajności dobrze działa?

Laura Maria

Koszmarnie, zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę i nigdy nie jestem zadowolona z efektów .

Wojtek| Bielecki.es

Nie byłem, nie jestem, nie będę – bo to nudne. Wolę być po prostu solidny w tym co robię. ;)

kamilaurbaniak

Czasem nie wiem co gorsze…prokrastynacja i przegięcie w tą stronę czy perfekcjonizm. Miewałam i miewam do tej pory oba oblicza i obu się boje, oba są niebezpieczne. Uczę się jakiegoś balansu. Jak w coś jednak wpadnę to ten wir mnie ciągnie choć znacznie szybciej z niego wychodzę niż kiedyś. Trzymaj się! Zdrowiej! Odzyskuj blask. A tak btw widzę zmiany na blogu i newsletter mnie po prostu oczarował. Twoje zdjęcie w okienku i ten font. Co to za font? :) Cudowny jest! P.S. Wyszło mi w teście, że mam średni wynik czyli jednak coś jest w tym moim balansowaniu :D

Natalia Lis

Dziękuję za komplement! Ciągle coś walczę z newsletterem, ale zdaje się, że wreszcie nadałam mu sensowną formę. :) Font to amatic sc.

kamilaurbaniak

Dzięki!

Joanna Wróblewska

Kasiu, jestem perfekcjonistką i jeszcze do tego pracoholikiem…..no cóż:) BYWA
Uściski najserdeczniejsze! i BARDZO dziękuję za przemiły wpis o naszym Czółnie – mam nadzieję, że już niedługo Ci się odwdzięczę :)

Natalia Lis

Joasiu! Dziękuję za komentarz, ale uwierz mi, polecanie takich miejsc na Twoje, ach czysta przyjemność. Ostatnio o tym pisałam – blogerzy wciąż za mało się wzajemnie promują, więc pora to zmienić. A wszystkie zmiany należy zaczynać od… siebie!

PS Nie Kasia, a Natalia. Choć Katarzyna to też piękne imię. :)

Joanna Wróblewska

Jestem perfekcjonistka i pracoholikiem…BYWA:) Ale masz racje -rodzinie z takimi ludźmi żyje się ciężko:)
Uściski serdeczne, dziękuję za polecenie, mam nadzieję, że już niedługo się odwdzięczę z nawiązką:) Napiszę:)

odcienie nude

Nie jestem perfekcjonistką. Jestem niedkokładna i jest mi z tym dobrze:D ale perfekcyjnie urządzam dom w Simsach, wszystko do siebie pasuje:D

Jestem perfekcjonistą i poprawiam nawet to, co jest oddane i zapłacone a efekty poprawek widzę tylko ja. Strasznie mnie to wkurza, ale nie mogę zasnąć gdy wiem, że jakieś kawałek skryptu można jeszcze zoptymalizować.

To ja jeszcze się nie wspięłam na ten level i liczę, że to nigdy nie nastąpi!

Trufla

Dla mnie najgorsze jest odkładanie projektów w nieskończoność, bo nigdy nie mam dostatecznej ilość czasu, a to nie mam wszystkich potrzebnych książek, odpowiedniego aparatu, kanapki z serem nie pasują do dnia, skarpetki są dziurawe, więc zimno – a do pracy wszystko musi być idealne, kawa w odpowiedniej temperaturze, sweter ma nie gryźć, a słońce świecić z pewnym określonym nasileniem…

Paranoja, paranoja.

Przypadki też muszą być zaplanowane i zapięte na ostatni guzik. Oghhh, pomocy ;-;

mint look

Perfekcjonistka! Łączmy się, może będzie nam łatwiej znosić siebie ;p

Aśka Rzeźnik

chyba temat na czasie, bo też ostatnio pisałam o perfekcjonizmie i o tym, jak ja sobie z nim poradziłam. jeszcze nie jest super idealnie, ale już nie miewam stanów lękowych i nie boli mnie brzuch ze stresu, więc jest git, także… da się, tylko trzeba się starać chillować i być cierpliwym :)

Katie's Muffins

Tekst przesłany przyjaciółce perfekcjonistce i pokazany mamie. Mimo, że ja nie jestem tą drugą na p, a bardziej pierwszą, co odkłada wszystko na ostatni moment, to znam te zachowania doskonale od mojej mamy, zawsze musi być wszystko zrobione najlepiej na wczoraj, żadna okruszynka brudu nie może być na szafce półce, czy włos na ziemi. Tak ma być i już :)
Może dzięki mamie trochę odchodzę od prokrastynacji, a idę bardziej w stronę złotego środka ;)

Alexandra

U mnie nie jest tak źle. Nie nazwałabym siebie perfekcjonistką. Tylko z tymi wymaganiami od innych musiałabym popracować…

Monika Przybyl

hehe, dobrze trafiłam :) padnięta, z bólem gardła, zawinięta w kokon muszę leżakować! i ta myśl w głowie: ale to kurde strata czasu! mogłabym przecież pracować! ;)

Beata Redzimska

Natalia super artykul, co prawda nie jestem perfekcjonistka (uf, ale czasami moze to nie jest az taki straszny grzech), czasami tez padam, bo chce czegos wiecej, no i z przyjaciol mam nadzieje, ze zostal mi ktos jeszcze niz pies (bo psa niestety nie mam). Pozdrawiam serdecznie Beata

Natalia Lis

Uśmiałam się przy tym Twoim słodko-gorzkim komentarzu. Dzięki Beata.

Adrianna Zielińska

Mój wynik okazał się być pośredni i w zasadzie cieszę się na to, choć wiem, że na co dzień są aspekty, które chcę ogarnąć na odczepne, byle było, a są też takie (te ważniejsze dla mnie), dla których mogę zarwać dwie noce z rzędu, aż „ostatni przecinek” nie znajdzie się na właściwym miejscu – zaginam wtedy swoją czasoprzestrzeń, przestając czuć zmęczenie, głód, cokolwiek. I choć zdania są podzielone, podobnie jak Ty, uważam perfekcjonizm za jedną z tych „lepsiejszych” ;) cech – naprawdę dużo mi ona daje.

Ania Kalemba

Test u mnie wykrył perfekcjonizm na poziomie średnim ale na wiele podpunktów z Twojej listy powiedziałam: TAK! :D Super, ekstra tekst! Sama prawda! Daje do myślenia :)

iTysia

A że zrobione nieidealnie jest lepsze niż perfekcyjnie niezrobione… to się przyłączam do nurtu walczących z perfekcjonizmem :D

Mateusz B.

Czy biorąc pod uwagę, że czegokolwiek i jak wiele bym nie zrobił danego dnia, zawsze mam poczucie, że mogłem zrobić ciut więcej i trochę lepiej, też zalicza mnie do grona chorych na perfekcjonizm?

Natalia Lis

Mało tego, przypadek beznadziejny :)

[…] Walka z perfekcjonizmem. – jeśli robisz wymienione w tym tekście rzeczy, to znaczy, że czas na zmiany. […]

Agnieszka

P+P = P.
Perfekcjonizm + prokrastynacja = pętla. Chcesz zrobić coś dobrze, a to zawsze generuje kolejne cosie do zrobienia. Nie możesz wszystkich ogarnąć na raz, bo masz za mało czasu albo siły. Odkładasz na później. Po drodze dochodzą kolejne cosie. Wreszcie wracasz po tej pętli do punktu wyjścia…

Olga Pietraszewska

Świetny jest ten test i interpretacja wyniku bardzo mi się podoba :) „Masz wiele cech perfekcjonisty, ale na ogół udaje Ci się utrzymać równowagę pomiędzy Twoimi wysokimi standardami a realnością sytuacji. Wiesz, że nie zawsze wszystko musi być wykonane z Twoim 100% zaangażowaniem, choć nie przepadasz za robieniem czegoś na pół gwizdka”. Tak, to ja :)

@nia

Notka ok, tylko jak ma się tytuł do treści? Finalnie jak zwalczyłaś/okiełznałaś perfekcjonizm? Nie hejtuję, jestem ostatnią osobą, którą stać na coś takiego, tylko odniosłam wrażenie, że Twój perfekcjonizm jest dla Ciebie taką „wisienką na torcie”, czymś, co Cię określa, ba, może nawet go lubisz. Byłam perfekcyjna, wszystko chciałam robić sama (bo sama zrobię najlepiej, bo tylko ja wiem, inni zrobią to gorzej itd.), pozmywam naczynia, bo co tak nieperfekcyjnie będą leżeć w zlewie do rana, pojadę po pracy do babci, bo jestem taka perfekcyjna i jeszcze zrobię zakupy i ugotuję obiad…Wszystko oczywiście do czasu, aż padłam i psycholog pomógł… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Otóż pierwszym i najważniejszą walką z jakąkolwiek chorobą jest uświadomienie sobie, że istnieje. Tekst jest właśnie o symptomach, które się u mnie objawiają.

Co do tej wisienki – owoce ponoć zdrowe są. A tak już poważnie lubię w sobie tę cechę, o ile nie popadam z nią w skrajności. Pomaga mi ogarnąć wszystko szybko i sprawnie.

Daylicooking

zrobiłam test i wyszło szydło z worka: jestem perfekcjonistką….hmmm…..nie myślałam o sobie w taki sposób, ale te pytania, a potem podsumowanie dało do myślenia…

Justyna

„Masz wiele cech perfekcjonisty, ale na ogół udaje Ci się utrzymać równowagę pomiędzy Twoimi wysokimi standardami a realnością sytuacji.” – więc nie jest ze mną tak źle :)

Kasia Kwiatkowska

Perfekcjonizm potrafi nieźle zatruć życie. To paskudne uczucie, gdy ma się ciągle do siebie jakieś ale… Czasem watro odpuścić i zacząć żyć pełną piersią.
http://jbsios79.blogspot.com

Delvardian

Chcę być perfekcjonistką!

sieczkarnia

Smuteczek, bo jestem perfekcjonistą. I najlepiej zobrazowało to zdanie – z przyjaciół pozostał Ci pies. Choć on też zaczyna się wkurzać ze względu na coraz rzadsze spacery.

Marta Zielinska

Uwielbiam ten twój przewrotny styl :D Piękne!

Zołza z kitką

Niestety, i ja jestem perfekcjonistką. Wiedziałam to wcześniej, jednak test rozwiał wszelkie ewentualne wątpliwości: wynik wysoki. Mam własny sposób na wszystko, taki system. Ile razy Ukochany oberwał po uszach, bo działa niezgodnie z MOIM systemem? Bo robił coś nie w takiej kolejności i z takimi efektami, jakich oczekiwałam?
Mimo, że staram się wrzucić na luz, nie zawsze wychodzi (dlatego zanim ruszyłam z blogiem 1 kwietnia, już od marca ślęczałam nad nim, by dograć każdy najmniejszy szczegół…)

maciek7bdg

skąd ja to znam :) nawet wolne dni mam w jakiś sposób zaplanowane, zawsze jest coś do zrobienia, przeczytania, ogarnięcia

Aneta Szwagulińska

Zrobiłam test ale na szczęście napisano tam że potrafie zachować równowagę, mimo że mam wiele cech persfekcjonizmu… Ale zawsze chciałabyć perfekcjonistką jednak jestem na to za… leniwa :P

Iwona

Droga Natalio, może napiszesz jak walczysz z owym perfekcjonizmem, jak to wygląda w codziennym życiu? Ten potwór niszczy mnie psychicznie i fizycznie, suche artykuły mowa-trawa na mnie nie działają. Twoje posty i psychologiczne „rozkminki” pomogły mi się wygrzebać z nie jednego dołka, dały motywacyjnego kopa do działania.

Anna

Ja mam taki gorszy objaw perfekcjonizmu – jak wiem, że nie zrobię tego tak, jakbym chciała, bo nie umiem albo nie mam warunków, to wcale się za to nie zabieram. Przez to ucieka mi naprawdę wiele fajnych okazji i projektów.

Patryk Tarachoń

Nie wiem czy powinno się walczyć z perfekcjonizmem. To po prostu jest w nas.