jak wyceniać swoją pracę kreatywną

Jak wyceniać swoją pracę

Jesteśmy wychowywane na grzeczne, miłe, usłużne. Rzadko sięgamy po swoje, jeszcze rzadziej tupiemy nogą. Podpowiem Ci dziś, jak wyceniać swoją pracę, a może przede wszystkim, że wyceniać. Jak odpowiadać, gdy ktoś próbuje nas, nazwijmy rzeczy po imieniu, wykorzystać. I powiem bardzo dobitnie, że masz prawo brać kasę za swoją pracę. Mało tego, masz obowiązek!

 

Nie lubię rodzynek.

Rodzynki to zmarnowany potencjał.

Z tych winogron mogło być wino!

 

Kiedy godzisz się na wykonanie pracy „po znajomości”, pracy „bo tobie to zajmie tylko godzinkę”, pracy „a pamiętasz jak ci dzieci pilnowałam”, pracy „za jakiś czas będę drugim Gatesem, wtedy nawiążemy stałą współpracę, hue hue”…

To jest właśnie przykład zmarnowanego potencjału. Za pracę należy się kasa! Nie tylko nadużywasz siebie, ale psujesz rynek. Przestań, proszę.

 

 

Nie jesteś nikomu nic winna

 

Mnie jest łatwiej, wiem, bo ja się zwyczajnie nie bawię w konwenanse. Jestem asertywna. Znam wartość swojej pracy. Swojej roboczogodziny. Od kiedy to policzyłam – jeszcze łatwiej mi mówić NIE.

Nie, bo mam swoje projekty. Swój balkon, na którym codziennie muszę poleżeć. Swoje śmieci do wyniesienia. Książki do przeczytania. Swój czas wolny, który ma być wolny, a nie wypełniony przysługami, które to rzekomo muszę „odpracować”. Za takie znajomości dziękuję. Właściwie… takich relacji w moim życiu obecnie brak, ale ja mam szczęście do ludzi ;)

 

Ktoś Ci pomógł.

Normalna sprawa. Wnieść kanapę, zrobił zakupy, gdy się pochorowałaś. Bardzo miło z jego strony, doceniasz. Ale to nie jest karta przetargowa, żebyś teraz tyrała za free. To nie wymiana usług, przysług. Jeśli wymaga się od Ciebie odwdzięczania, zapytaj o to wprost: „pomogłeś mi, żeby móc teraz ode mnie oczekiwać?” Odpowiedź twierdząca powinna zadziałać, jak nożyce, którymi ciachniesz ten układ, znajomość.

Pomaganie jest super.

Wiele robię dla moich przyjaciół, oni bardzo wiele robią dla mnie. I jasne, że cykałam zdjęcia dla nich albo dzieliłam się swoją wiedzą. Ale to nigdy nie jest coś za coś. Bo Ty mi… to ja Tobie…

Jeśli mam ochotę się zaangażować – robię to całą sobą, ale uwaga, nie oczekując nic w zamian. To nie koleżeński barter. Oczekiwanie odwdzięczenia się jest dla mnie działaniem perfidnym. To manipulacja! No chyba, że ustanowiliście inaczej. Głośno, dużymi literami, za porozumieniem obu stron. Wtedy jest okej. Taki barter jest okej.

 

>> Przeczytaj także: nie chcę już siebie więcej wykorzystywać!

 

 

Jak wyceniać swoją pracę

 

To będzie trudne, zwłaszcza na początku. Zwłaszcza, jeśli do tej pory nie walczyłaś o swoje zasoby, jak rasowa lwica. Ale ja Cię już uczę.

Przede wszystkim: masz prawo wyceniać swoją pracę. Powiedz głośno: mam prawo wyceniać swoją pracę. I jeszcze raz. I jeszcze. Aż wejdzie z główki do serduszka i nie pozostawi cienia wątpliwości, że to święta racja. Nawet, jeśli o przysługę prosi ktoś bliski.

Masz?

No to teraz ustal cennik.

To też trudna sprawa i jest kilka metod, które mogą Ci pomóc. Nim je pokrótce omówię, chcę przypomnieć, że godzina Twojej pracy, to nie tylko Twój czas. To także: doświadczenie, sprzęt, który musiałaś kupić, wiedzę, którą zdobywałaś miesiącami czy latami. To wszystkie licencje, które opłacasz, by móc korzystać z legalnego oprogramowania. To szkolenia, za które płaciłaś grubą kasą, a nie czekoladą czy uśmiechem.

Mało tego! Spędzając godzinę na wykonywaniu za free zadania A, nie realizujesz projektu B. Ani nie spędzasz czasu na relaksie z rodziną, przyjaciółmi. Pracując za darmo tracisz bardzo wiele. Czy teraz to rozumiesz?

 

Jak ustalić swoją cenę? Oto kilka czynników, które warto wziąć pod uwagę:

 

  • Cenny u konkurencji – zrób rozeznanie rynku; przeanalizuj przy tym, jak wypadasz na ich tle i na tej podstawie wyceń swoją pracę. Bardzo ważne – ceń się, nie bądź najtańsza. Konkurowanie ceną to bardzo krótkowzroczne rozwiązanie. Poza tym… zawsze znajdzie się usługodawca, który zrobi to taniej.

 

  • Twoja stawka godzinowa – wyliczenie, ile warta jest Twoja godzina pracy da Ci solidną porcję wiedzy. Michał Szafrański, w swojej książce Finansowy Ninja podaje dwie metody:
  1. Przemnóż kwotę swoich miesięcznych zarobków netto przez 12. Następnie otrzymaną kwotę podziel przez liczbę godzin roboczych w roku. Etatowcy pracują w roku średnio 250 dni (…) w liczbie tej nie są uwzględnione urlopy, więc można ją dodatkowo pomniejszyć o 20-26 dni. (…) Wynik dzielenia da odpowiedź, ile wynosi Twoja dniówka. Teraz wystarczy podzielić tę kwotę przez średnią liczbę godzin spędzonych w pracy.

  2. Alternatywnym sposobem liczenia kosztu czasu jest podzielenie rocznych dochodów przez liczbę wszystkich godzin w roku. To pozwala wyliczyć prawdziwy, uśredniony koszt godziny i szczegółowo określić koszty czasu przeznaczonego na różne czynności. Tu już nie ma żadnego zafałszowania ani koloryzowania. Tyle po prostu kosztuje nasz czas.

 

  • Koszt materiałów – czy do realizacji tego konkretnego zlecenia potrzebujesz jakiś produktów? A może będziesz korzystać z oprogramowania, którego koszt ponosisz? Zastanów się dokładnie i koniecznie to uwzględnij.

 

  • Twoja marka (osobista) – inaczej wyceniają się małe żuczki w danej branży, a inaczej rekiny biznesu. Może właśnie dlatego są rekinami, bo znają swoją wartość, ale to temat na inne dywagacje, na które nie mamy teraz przestrzeni. Jeśli masz już „wyrobione nazwisko” i ktoś chce podjąć współpracę właśnie z Tobą, możesz pozwolić sobie na wyższe ceny. Usługobiorca może być zakochany w Twojej pracy, a może chce zrobić coś wspólnie, bo to dla niego korzystne wizerunkowo? Nie bez przyczyny topowe polskie blogerki współpracują z marką Channel zupełnie za darmo… Nieważne dlaczego Twój klient przychodzi do Ciebie, ważne, że Ty wiesz, że jesteś mocnym zawodnikiem. Możesz to uwzględnić w wycenie.

 

  • Wartość dodana – może masz „dojścia”, dzięki czemu usługa zostanie zrealizowana szybciej. Może wyróżniasz się nietypowym podejściem. Może Twoje projekty są kultowe. Może świadczysz bardzo kompleksową usługę i to jest Twoją wartością dodaną.

 

Och, oczekiwałaś gotowej odpowiedzi na pytanie jak wycenić swoją pracę? Przykro mi. Gotowa odpowiedź nie istnieje.

Sporo tego powyżej, wiem. I nie da się wyliczyć z tego średniej ważonej i z gotowym wynikiem przygotować tabelki z wyceną swojej pracy. Choć pewnie jakiś matematyk zaraz się odezwie, że się da ;) Egal. Najważniejsze, że teraz masz ŚWIADOMOŚĆ co warto w tej wycenie uwzględnić.

 

 


Do napisania tego artykułu zaprosiła mnie, oraz kilka innych świetnych dziewczyn, Monika – tekstualna.pl.

Jeśli temat jest Ci bliski, śledź #NiePracujeZaDarmo


 

 

Za pracę należy się płaca

 

Okej, a jak sobie poradzić z bliskimi, którzy chcą nas wykorzystać..? Przygotowałam kilka dialogów, o różnym poziomie dosadności. Mam nadzieję, że okażą się pomocne.

 

Ktoś – Startuję z nowym przedsięwzięciem, potrzebuję biznesowych portretów na moją stronę internetową? Cykniesz mi kilka zdjęć?

Ty – Z przyjemnością. Najbliższy termin mam w przyszłą środę, sesja trwa 1-1,5 h, a w efekcie otrzymujesz 10 zdjęć biznesowych. Koszt tego pakietu to 600 zł. Zastanów się czy moja oferta Ci odpowiada i daj znać, to przegadamy detale.

Informacja jest konkretna, profesjonalna, a przy tym uprzejma. Nie pozostawia przestrzeni na „kupię ci kawę w prezencie” i daje odbiorcy czas do namysłu. Znajomy może poczuć się zbity z pantałyku, ale Ty od razu odbierasz mu możliwość manipulacji, bo hasłem „zastanów się i daj znać” niejako kończysz temat.

 

Ktoś – Ej, co robisz w weekend? Może wpadnę i zrobimy mi stronę internetową. Będziesz miała do portfolio.

Ty – Moje portfolio ma się dobrze, nic mu więcej nie potrzeba, dzięki. Jeśli potrzebujesz profesjonalnej strony, podeślę Ci ofertę na maila.

Po przeczytaniu tej odpowiedzi palisz buraka? Kochana, niepotrzebnie! To nie Tobie powinno być niezręcznie, tylko osobie, która bezczelnie chce Cię wykorzystać.

 

Ktoś – Słuchaj, bo ta sukienka, co to sobie ostatnio kupiłam, ta wiesz, na wesele, to jednak za duża na mnie jest. Przerobiłabyś mi ją, co? Stawiam lunch.

Ty – Rozumiem, że Twój szef też płaci Ci jedzeniem..? Nie znam kultury korpo, ale w moim świecie lunchem za rachunki nie zapłacę.

I znowu, może zrobić się niezręcznie, ale powtarzam – to nie Ty, to nie po Twojej stronie. Ty po prostu wyceniasz swój czas. Bardzo cenny, bo przecież nie wiesz, ile Ci go zostało!

 

 

Kochana moja! Rozumiesz już, że musisz się cenić? Nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Ludzie są wygodni, ludzie są roszczeniowi, ludzie są czasem totalnie bezmyślni. Dlatego trzeba ich uświadamiać. Edukować. Wyjaśniać. Tłumaczyć, że pracę wyceniasz dlatego, że jest pracą. To Twój czas. Twoje unikatowe umiejętności.

 

Jeśli masz problem z wycenianiem swojej pracy, zapisz sobie ten artykuł i wracaj do niego jak najczęściej! A najlepiej jeszcze podeślij innej kobiecie, która się nie ceni, a powinna. Buziak!

 

5/5 - (41 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Patrycja

Masz absolutną rację, trzeba wyceniać swoją pracę wobec wszystkich. A życie jednak toczy się swoimi torami. Ludzie wciąż chcący od Ciebie „pomocy” nieraz oferują coś swojego. Sama spotkałam się ze zrobieniem czegoś za darmo, chociaż nigdy o to nie prosiłam i zawsze pytałam jaki jest koszt. Myślisz, Natalia, że jeśli dla kogoś dana robota jest „pikusiem” i nie policzy nic za to, robi kardynalny błąd? A co z tymi biednymi panami mechanikami (i nie tylko), którzy nie pobierają opłat za jakąś małą usługę od… Atrakcyjnych pań? ;) A co gdy o usługę prosi Cię ktoś, kogo serio na to nie… Czytaj więcej »

Kinga

Masz rację, ale z jednym muszę się nie zgodzić. Jeśli kogoś nie stać na Twoją usługę, a nie jest mu ona niezbędna do życia, to nie masz obowiązku robić tego za darmo. Bo normalnie taka osoba uzbierałaby sobie pieniądze na usługę lub po prostu z niej zrezygnowała

Lawyerka

Ooooj jak ja dobrze znam te sytuacje, kiedy ktoś chce, żebym pracowała dla niego za darmo! Jestem już w tym momencie na to totalnie wyczulona. W pracy prawnika, to jest bardzo częste – „rzucisz okiem na tę umowę?”,”napiszesz mi takie małe pisemko?”. A od kiedy prowadzę bloga dodatkowo dostaję bardzo dużo próśb ( i żądań) o poradę prawną za darmoszkę przez internet. Bardzo często słyszę ” przecież zajmie Ci to góra 10 minut”, ale nauczyłam się odpowiadać, że od ponad 10 lat uczę się tego co robię, właśnie po to, żeby zajmowało mi to 10 minut :) To też 10… Czytaj więcej »

Katarzyna

Ja mam ten problem z wycenianiem się na rozmowach o pracę, bo mam doświadczenie w 4 miejscach, na stażach, w sumie niecały rok. I na CV nie wytłumaczę, że miałam wypadek i 2 lata poświęciłam na rehabilitację i dochodzenie do sprawności, dlatego mam w tym czasie dziurę. I nie wiem, jak się wyceniać, bo mam dużą wiedzę, bardzo stawiam na samorozwój, ale tego nie widać w doświadczeniu. I czuję w środku takie przeświadczenie, że muszę powiedzieć, że najniższa krajowa, bo inaczej mnie nie przyjmą nigdzie :(

Paulina|akcja_relacja.

Nie musisz. O zaangażowanego, samodzielnego i zdeterminowanego członka zespołu niełatwo (wręcz z gromnicą szukać). Doceń swoje doświadczenie życiowe, wytrwałość i determinację, chęć rozwoju. Firmy/zespoły/pracodawcy potrzebują tego, co reprezentuje osoba nie świstek papieru/załącznik.
Jeśli HRabina/HRabia tego nie wie/nie potrafi może przydało by się im dokształcić.

Ale – to Ty musisz być o tym przekonana, żeby przekonać innyc.

Powodzenia

Szyciownik

Cześć,
Gorzej jeśli potrafimy się wycenić, ale nikt nie chce płacić :(
Pozdrawiam,
Kasia

Sylwia

Myślę, że wielu osobom, zwłaszcza takim które zaczynają swój biznes, ten wpis pomoże. Jest rzeczowy i na temat, dzięki wielkie :)

Kochana, bardzo dziękuję Ci za ten wpis. Wiele osób z branży fotograficznej mówiło mi, żeby za swoją pracę brać pieniądze i nie oddawać zdjęć za grosze. Że mam się cenić. Ale ja szukałam wymówek typu: mam mało doświadczenia albo inni są lepsi i mogą wziąć więcej. Jednak ludzie, którymi się otoczyłam wybili mi to z głowy. I teraz mówię, coś w stylu: dobrze, proponuję Ci sesje która będzie trwać tyle i tyle, w miejscy którym chcesz. Koszt sesji to 100zł. Stawiam na jakość, więc przekaże Ci najlepsze fotografie”. I kontakt się urywa :D Nie rozumiem za bardzo dlaczego… Jednak nie… Czytaj więcej »

Kala

Tak tak tak! Zgadzam sie w 100%, kiedys za malolata (owszem) robilam wszystko po znajomosci za „symboliczna” cene, ale po krotkiej przerwie i namysle – ile mozna byc wykorzystywanym i nic w zamian nie dostac? Sesja zdjeciowa trwa conajmniej 2h, pozniej licz czas do przerabiania i psucia wzroku przy komputerze aby zdjecia sie prezentowaly. Na tym swiecie nie ma nic za darmo, a typowe Janusze i Grazyny niestety licza na „rabacik” z kazdej strony ;)

Sabina

Jak najbardziej, należy się cenić i nie wolno wykonywać usługi za pół darmo. To, że koleżanka jest germanistką, nie znaczy że ma Ci napisać wypracowanie po niemiecku za darmo. Takich przykładów można mnożyć. Niestety wiele osób przesadza też w drugą stronę, czyli wymaga o wiele za dużo. Przykładowo dziś w Polsce wykształciła się nowa branża influencerów – każdy może założyć bloga, konto na instagramie i zacząć promocję. Pojawiła się cała masa kont biznesowy, mały procent z nich to osoby, które mają prawdziwych followersów, jeszcze mniejszy procent to osoby, które rzeczywiście mają spore zasięgi i mogą przyczynić się promocji marki. Paradoks… Czytaj więcej »

Kasia

Oj ja mam z tym problem cały czas… Dla rodziny najbliższej – mój wybór, robię za koszty pracy (licencje etc.), dla znajomych ze zniżką… Ale co ciekawe zdarzają się klienci, którzy w trakcie dodają do specyfikacji zlecenia drugie tyle punktów i oczekują, że cena się wogóle nie zmieni. Czasami gdy kogoś polubiłam, robię bez kosztów pewną część tych punktów. Ale czasami jest to wręcz wymuszanie gratisów, a tego nie znoszę.
Mam swoje sposoby, ale nadal czuję się z tym źle.
Także faktycznie jest to ważny trudny temat.

Bibi

Poruszył mnie ten wpis… zrozumiałam, jak bardzo do tej pory się frajerowałam momentami. Czas na poważną rozmowę z mężem i jakieś wspólne decyzje. Czas zacząć żyć lepiej :)

Jagoda

dokładnie tak

Paulina

Jak to powiedział jeden mądry człowiek, z którym pracowałam i na początku swojej kariery chciałam wszystkim dawać gratisy: „ludzie nie są wdzięczni, ludzie są chciwi. Nie docenią gratisu, który dostaną teraz, ale obrażą się, kiedy przestaniesz go dawać”. A podwyższenie cen to najlepsza rzecz, jaką zrobiłam. Myślenie „jestem najtańszy, więc będę mieć najwięcej zleceń” jest ogromnym błędem. Nie będziesz mieć najwięcej zleceń, ale najbardziej upierdliwych i wydziwiających klientów. Nagle po podniesieniu cen zaczynasz pracować z miłymi i kulturalnymi ludźmi, którzy cenią swoją pracę. A jak oferowałam atrakcyjną mini sesję za najniższą cenę na regionalnym rynku, to trafiałam na takich asów… Czytaj więcej »