naklejki zero waste do druku

Zero waste

Uspokajam! Mój blog nie stanie się kolejnym o tematyce zero waste! Już tak mam, że unikam modnych tematów. Nie cierpiałam Harry’ego Pottera, gdy w mojej szkole czytał go dosłownie KAŻDY. Hype minął, Ruda jednak po książkę sięgnęła, no i wiadomix, że przepadła. Teraz jestem wielką fanką (studio Warner Bros pod Londynem to bajka! Każdy, kto się jara światem magii, powinien to miejsce odwiedzić), ale ja nie o tym chciałam, proszę mnie nie zagadywać.

 

 

Blog zero waste?

Doszłam już do wniosku, że na pewno nie chcę pisać o wszystkim, co mnie akurat jara. Muszę zostawić coś dla siebie. Łatwo popłynąć i wciąż produkować content. Z tegoż powodu nie wiecie na przykład, że na powrót piszę wiersze. To, że nie poruszam tak wziętych ostatnio tematów ekologii nie oznacza, że mnie ten temat nie dotyczy lub, że nie staram się żyć zgodnie z zasadami zero waste czy raczej less waste, bo to nieprawda.

Stan naszej planety nie jest mi obojętny, mocno dotyka mnie to, jak ją wycyckaliśmy do cna… My. My wszyscy. Każdy z nas. Dlatego tak ważne jest, aby to każdy z nas wprowadził pozytywne zmiany w stronę natury.

 

>> Przeczytaj także: 13 sposobów, jak oszczędzać energię i wodę bez wysiłku!

 

Nie spodziewajcie się więc kontynuacji, to szybka akcja – zrobiłam dla siebie naklejki w duchu idei zero waste i pomyślałam, że się podzielę. No to proszę bardzo!

 

 

Naklejki Zero Waste

 

Za darmo udostępniam Rudzikom naklejki w duchu zero waste – możesz wydrukować je na papierze samoprzylepnym albo, wersja bardziej eko, na takim zadrukowanym już z jednej strony i przylepić zwykłą taśmą.

zero waste naklejki

 

Proszę nie wrzucać ulotek! – naklejka na skrzynkę

Pierwsza, jaka pojawiła się w mojej głowie i w życiu. To zatrważające, ile papieru lądowało w mojej skrzynce, a następnie… prosto w koszu. Marzy mi się zakaz form marketingu, które mają taki szkodliwy wpływ na naszą planetę.

 

naklejka proszę nie wrzucać ulotek!
Naklejka „proszę nie wrzucać ulotek”

 

A torbę wzięłaś..?

Polecam druknąć i przywiesić np. w szafce na buty, przy drzwiach czy w innym miejscu, na które zerkniesz przed wyjściem na zakupy. Intencje mam dobre, ale skleroza dokucza, a taka karteczka ma moc!

 

Zamów bez słomki

Kolejna rzecz, o której sobie przypominam w momencie, gdy kelner stawia przede mną napój z plastikiem w środku. A jestem dużą dziewczynką i umiem już wypić lemoniadę prosto ze szklanki. Drinka zresztą też.

Ja wiem, że to pierdoła, te słomki. Że mamy większe i może bardziej palące potrzeby. Ale… ale ja wolę coś niż nicość.

 

 

 

Moje kroki w kierunku zero waste

Z własną siatą chodziłam na zakupy, jak jeszcze nie umiałam chodzić ;) 

Nie marnuję wody i chleję kranówkę, ekstremalnie rzadko zdarza mi się wyrzucić jedzenie, a i prawie nie jem mięsa (w tym ryb, ryba to mięso, helloł!) – przemysł mięsny jest odpowiedzialny za ogromny % zanieczyszczeń, zużycia H2O. Czekam, kiedy spożywanie mięsa będzie dużym faux pas i liczę, że to już naprawdę niedługo.

To nie jest moment stygmatyzacji mięsożerców; wiem, że są osoby, które muszą spożywać produkty odzwierzęce ze względów zdrowotnych. Nie mam 15 lat, żeby kategoryzować świat na czarny czy biały. Niemniej zjadamy Ziemię i proszę, moje Rudziki, nie myśleć, że Was to nie dotyczy… Zwłaszcza, że większość z Was ma lub będzie mieć dzieci, a ich sprawa ekologii nie tyle będzie dotyczy, co dotknie. I to nie będzie mizianie po pleckach.

 

Co jeszcze udało mi się wdrożyć?

Może Was te moje mini-tyci kroczki zachęcą do zmian na własnym podwórku.

  • jeśli kupuję książkę – jest to ebook
  • używam ekologicznych produktów do sprzątania – aktualnie marki Yope oraz octu i sody, ale wciąż mam w mieszkaniu Domestos, zwyczajnie czasem mi się przydaje
  • nie ruszam się z domu bez bidonu z wodą
  • nie drukuję biletów, te komunikacji miejskiej kupuję przez aplikację
  • kupuję świadomie – przede wszystkim to, czego rzeczywiście potrzebuję
  • proszę o pakowanie przesyłek w wersji eko – zadziwiający procent sprzedawców bez problemu się do tej prośby stosuje
  • ponoszę odpowiedzialność za moje rzeczy
  • zredukowałam ilość płatków kosmetycznych

 

To nic wielkiego, doprawdy, ale wyobraźcie sobie, gdyby każdy robił coś. Coś jest lepsze, niż nicość!

;)

 

Zero waste – skąd czerpać wiedzę

Z blogów! Blogi są bardzo eko ;)

Bardzo lubię dwa polskie:

 

Sporo o życiu zero waste mówią na swoim Instagram Stories:

Bardzo mi się podoba to, że dziewczyny nie są fanatyczkami, a z ogromną dozą dystansu opowiadają także o tym, co im nie wyszło lub z czego świadomie nie zrezygnują.

 

 

Ej, podziel się swoimi drobnymi kroczkami w kierunku zero waste, ok?

 

Grafiki wykorzystane do zrobienia naklejek pochodzą ze strony https://www.flaticon.com

5/5 - (11 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
15 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Szyciownik

Cześć,
Super pomysł. Mieszkam na wsi, tu jest zero ulotek – w życiu nikomu by się nie chciało jechać taki kawał, żeby zostawić kawałek papieru ;)
Zaczęłam świadomie segregować i teraz w miesiącu produkujemy z mężem jeden mały worek śmieci zmieszanych. Staram się zejść jeszcze niżej, że ciężko w dwie osoby.
Pozdrawiam,
Kasia

Ja się staram przede wszystkim segregować odpady, o wiele mniej kupuję, zwłaszcza butelkowanej wody – w domu mam dzbanek z filtrem, a na drogę – wielorazową butelkę. :) Na zakupy chodzę tylko z listą i pilnuję się, by nic nadmiarowego nie kupić. Do tego wszystko to, co zniszczone/stare/niemodne próbuję przerabiać – od ubrań, przez biżuterię, aż po recykling odpadów. Fajne rzeczy można zrobić z pustych słoików, puszek, pojemników wszelkiego rodzaju. I znowu nie trzeba kupować organizerów/świeczników czy innych dekoracji do domu, gdy własnoręcznie i ze „śmieci” da się coś wyczarować. :D Samo przerabianie ubrań pozwala mi na to, by nie… Czytaj więcej »

Oszczędna Polka

Ja również staram się żyć zgodnie z duchem ekologii :)) Jakiś czas temu (u siebie na blogu) zamieściłam wpis, w którym opisuję swój tani, domowy i przyjazny dla środowiska sposób na czyszczenie toalety.

Pozwolę sobie go podlinkować: https://oszczednapolka.pl/tani-domowy-sposob-na-czyszczenie-toalety/

Mam nadzieję, że się na mnie za to nie obrazisz ;))
Jeśli masz ochotę – wypróbuj :))

Ania

Świetny pomysł z takimi naklejkami. Na pewno wykorzystam tą dotyczącą ulotek :)

Sabina

Ja już też ograniczam te diabelskie, małe woreczki i jednorazówki do minimum. Warzywa pakuje luzem, a do sklepu zawsze zabieram płócienne torby. :) To mała cegiełka, ale liczę na rozwój świadomości innych.

Kasia

Hej!
Ostatnio coraz bardziej wkręcam się w bycie eko, choć też daleko mi do bycia eko freakiem. :)
Od ponad roku korzystam z butelek do filtrowania wody, zakupy niemal tylko z własnymi siatkami, segregacja śmieci to już codzienność.

Doczytałam sobie też drugi wpis o oszczędzaniu i chciałam zapytać czy nadal stosujesz jajo do prania, ecoegg? Sprawdza Ci się, dopiera zanieczyszczenia?

Witaj, Natalio! Takich wpisów nigdy za mało, przyda się przypomnienie, jak można być bardziej eko :) Siatkę na zakupy trzymam w każdej torbie, jaką używam, żeby nie musieć o niej pamiętać. A słomki… ważna rzecz. W jednej restauracji kilkadziesiąt klientów dziennie, każdy niech zamówi po 2 napoje / drinki… a to tylko jedna restauracja. Trochę się tego plastiku uzbiera :) U mnie również e-booki zamiast papierowych książek, poza tym wykorzystywanie jednostronnie zapisanych kartek ponownie lub robienie większości notatek w telefonie, wyciąganie ładowarek z prądu, jeśli nie są używane. Niby drobne rzeczy, ale jakby każdy stosował, to ziemia byłaby zdrowsza :)… Czytaj więcej »

Marzena

Ja bardzo przyzwyczaiłam się zimą do kubka termicznego i noszę go nawet teraz, latem, chociażby dlatego, że dłużej mam zimną wodę :) zresztą, nie ważna jest zawartość, ważne, że mam kubek :)

Jeremi

Bardzo fajny pomysł – ja też jestem zdania, że nawet najdrobniejsza działania moga mieć swoją moc – może akurat wywoła to jakaś rozmowę albo będzie to ten ostatni impuls dla kogoś kto chciał się zagłębić w temat ale nigdy nie miał czasu – nawet najdrobniejsze działania się liczą!

Ola

A ja produkuje własne kosmetyki i chemie domową, póki co na użytek własny ale kto wie ;)