Bzdury o biznesie online, w które wierzysz!

Zarabianie w internecie dla wielu jawi się utopijnie. No bo siedzisz z kawką przed laptopem, w tle szum fal, podjadasz egzotyczne owoce, które nigdy nie smakują tak dobrze w Polsce i oddajesz się przyjemności opisywania swojego jakże bajkowego życia spod palmy, nie..? NIE! Zarabianie w internecie to praca, jak każda inna! Biznes online wymaga poświęceń, ogromu wiedzy i kasy. Dziś rozbieram te bzdury na czynniki pierwsze.

 

Miałam 18 lat, gdy wyprowadziłam się z domu. Wtedy już wiedziałam, że moja przyszłość zawodowa będzie mocno związana z fotografią, ale nie miałam jeszcze pojęcia jak. Zaczęłam zarabiać w wieku 15 lat – sprzedając własnoręcznie robione kolczyki. W dzieciństwie wystawiałam z kuzynką teatrzyk, nie omieszkując pobrać odpowiednią opłatę od rodziny i sąsiadów, którzy byli zmuszani, aby na każdym występie się pojawić. I głośno bić brawa, wiadomix!

Tym niejasnym wstępem chcę powiedzieć, że zawsze byłam przedsiębiorcza.

Na etacie przepracowałam ponad 5 lat i, choć bardzo mnie to rozwinęło (przeczytaj artykuł #MyFirst7Jobs), męczyłam się okropecznie! Siły dodawały mi “moje rzeczy”, które rozwijałam w wolnym czasie – blogowanie, pierwszy biznes fotograficzny, gdzie fotografowałam na zlecenie. Paliwem była świadomość, że ten etat jest tylko na jakiś czas, że to tymczasowe.

Moją spółkę prowadzę od końcówki 2015 roku, mam duży kontakt z kobietami, które poważnie myślą o założeniu własnego biznesu i widzę, jak wiele mitów narosło wokół tego temu. W ile bzdur wierzymy… Jak idealizujemy zarabianie w internecie.

Tymczasem własny biznes online nie jest dla każdego! Ma swoje ciemne strony i wymaga ogromu samodyscypliny. Pozwól, że trochę odczaruję zarabianie w internecie, choć wcale nie chcę Cię zniechęcać! Wręcz przeciwnie. Powiem Ci nawet, jak poradzić sobie z częstym problemem – brakiem środków na rozwój.

 

 

Zarabianie w internecie

bzdury, w które wierzysz

 

 

Zarabianie w internecie jest proste

 

Uważasz, że powyższe stwierdzenie jest prawdziwe? Tym akapitem bardzo szybko wyjaśnię Ci, w jak dużej iluzji żyjesz. Nie będę szukać daleko, opiszę wszystko na własnym przykładzie.

Jeśli jesteś początkującym Rudzikiem i czytasz mnie dopiero od niedawna, to szybko wyjaśniam, że od 3,5 roku utrzymuję się wyłącznie z biznesu online. Opiera się on na dwóch filarach: rudym blogu, na którym właśnie jesteś oraz sklepie MojSzop.pl, gdzie sprzedaję moje autorskie lekcje fotografii i blogowania, akcje do Photoshopa oraz kursy online.

Zatem dlaczego uważam zarabianie w internecie do łatwych nie należy? Przede wszystkim dlatego, że wymaga szerokiego wachlarza bardzo różnych umiejętności.

 

  • Reklamy na FB – niby jak mają dowiedzieć się o Tobie nowi klienci, jeśli się nie reklamujesz? Może być ciężko, powiem Ci… Sama ten błąd popełniłam i wiem, że bardzo ograniczyłam rozwój swojej marki w tamtym czasie. Teraz reklama na Facebooku to stały punkt w moim firmowym budżecie, często na czterocyfrowe kwoty.
  • Organizacja – to Ty ustalasz zasady gry, Ty wymyślasz projekty, ich czas realizacji (deadlines!), potrzebne zasoby… od Ciebie zależy, czy biznes się utrzyma, czy padnie, jak 80% biznesów w pierwszych 2 latach działalności w Polsce, dlatego dobra organizacja to podstawa!
  • Matematyka i planowanie – nie wyobrażam sobie dobrze funkcjonującego biznesu bez osoby, która na bieżąco (to kluczowe!) będzie dokonywać wszystkich obliczeń; trzeba mieć kasę na wypłaty dla Ciebie i pracowników, na opłaty stałe (hosting, domena, system do fakturowania, system płatności…), ZUS, podatki… To się nie kończy. W przypadku fizycznych produktów trzeba także obliczyć ich nakład, ilość środków, które przeznaczysz na produkcję. Do wyciągania wniosków i planowania kolejnych projektów też przydaje się matematyka – warto inwestować swój czas w produkty/usługi, które cieszą się największym zainteresowaniem lub są najbardziej rentowne
  • Samodycyplina – nie ma szefa, który wyciągnie konsekwencje za Twoje spóźnienie czy nie pojawienie się w pracy.
  • Zdjęcia produktów – jak tam Twoja znajomość podstaw fotografii? A aparat masz? A odpowiednie oświetlenie? A domowe studio? A oprogramowanie, żeby z tych zdjęć wyciągnąć 100%?
  • Copywriting – dobry tytuł, stworzenie oferty, opis produktu, który zachęci do zakupu, wpis na firmowego bloga czy też tekst reklamy na FB… Samo się nie napisze. A napisane musi być dobrze, musi przyciągać, obiecywać i, co kluczowe, te obietnice spełniać!
  • Obsługa sklepu online – ogarniasz WordPressa? Wiesz, jak utworzyć kod rabatowy? Dodać nowy produkt? Stworzyć stronę sprzedażową?
  • Marketing – to jest tak wielka gałąź, że nawet nie zaczynam wymieniać składowych… O samym marketingu można uczyć się latami, a zarabianie w internecie jest tym trudniejsze, że rynek online bardzo dynamicznie się zmienia.
  • Newsletter – nie ma biznesu online bez newslettera; stworzenie takowego, nawet w oparciu o gotowy i przystępny program wymaga umiejętności; potem te formularze zapisu też trzeba odpowiednio osadzić w kodzie; nie ma miodu, mówię Wam!
  • Szata graficzna marki – tak zwana identyfikacja, czyli kolory, logo, charakterystyczny font, grafiki i wszystko to, co tworzy wizualnie Twoją markę… Znasz Photoshopa? Potrafisz stworzyć kolaż? Zaprojektować logo? No właśnie.

 

To oczywiście tylko przykłady. Właściciel sklepu on-line to jest człowiek orkiestra. I oczywiście, że większość tych rzeczy możesz z powodzeniem zlecić lub zatrudnić pracowników. Jest jednak konkretne ALE – mało kto ma na to środki na start. Dlatego większość małych biznesów tworzymy i rozkręcamy samodzielnie i część z tych umiejętności, jak dobra organizacja i samodyscyplina, są niezbędne, niezależnie ile kapitału posiadamy.

Dla osób bez środków mam alternatywę, o której przeczytacie w ostatnim akapicie tego artykułu.

 

 

Własny biznes online = nigdy nie jesteś w pracy

 

Wybierz pracę, którą kochasz, i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w Twoim życiu.

 

To durne zdanie wypowiedział Konfucjusz. Wiem, że chłop nie żyje już od kilku tysięcy lat, a jednak mam ochotę go wystrzelać po tej mordzie. To zdanie, powtarzane wciąż i wciąż przez osoby na etacie aspirujące do własnego biznesu, jest zwyczajnie SZKODLIWE.

Zarabianie w internecie to jest praca, jak każda inna! Momentami wyczerpująca, frustrująca, trudna. Czasem jest tak, że przed komputerem trzeba spędzić calusieńki dzień i pół nocy, bo coś się niespodziewanego zadzieje. I jak to nie jest praca, to co to niby jest, hę?!

Abstrahując już od faktu, że własna działalność bywa znacznie większym obciążeniem, niż etat. To od Ciebie wszystko zależy. Ty jesteś podstawą tego biznesu.

 

 

Własny biznes online = ciągle jesteś w pracy

 

Jeśli takie masz poczucie, to oznacza, że masz poważny problem z organizacją i samodyscypliną, o których pisałam wyżej. Zapewniam Cię, że niezależnie od formy biznesu on-line, możesz pracować standardową ilość godzin, nie musisz tyrać w weekendy i, poza wyjątkowymi sytuacjami, spokojnie przesypiasz noce. Mało tego! Możesz śmigać na wakacje, a wcześniej tak wszystko zaplanować, by mieć szansę rzeczywiście od swojego biznesu się odciąć i odpocząć.

Teksty na bloga piszę, kiedy chcę, ale na maile nie odpisuję w weekendy, bo… mam weekend.

Wiele osób ma także problem ze wspólną przestrzenią do odpoczynku i pracy. Czasem ciężko to rozdzielić. Niby siedzisz przy komputerze, ale nagle pralka wyje, że pranie już gotowe. Albo przychodzi kurier, a Ty się rozpraszasz i w międzyczasie zaczynasz kroić dynię na zupę. I miała praca wrzeć, a tu tylko bulion…

Stąd tak duża popularność biur coworkingowych, gdzie możesz wynająć biurko i przynajmniej masz poczucie, że “wychodzisz do pracy”. Dla wielu osób to zbawienie. Są też tacy, co wybierają kawiarnie. Ja z kolei zdecydowałam się na osobne pomieszczenie w mieszkaniu, gdzie zawsze właśnie teraz siedzę i piszę dla Was ten tekst. Laptop? Tylko na wyjazdach lub w razie choroby.

Nie ważne, jak, ważne, by każdy znalazł na siebie dobry sposób, by pomóc tej produktywności…

 

 

Zarabianie w internecie tylko dla Zosi Samosi

 

Kolejna bardzo szkodliwa bzdura i sama ten błąd na początku popełniłam. Niemal wszystko robiłam sama. Wiem, że byłabym w zupełnie innym miejscu, gdybym pozwoliła sobie pomóc i zleciła część rzeczy profesjonalistom. Bo zwyczajnie w świecie nie można się znać na wszystkim!

I tak, dla przykładu, sama ogarniam SEO na moim blogu od początku, ale dopiero konsultacja ze specjalistą pozwoliła mi zrozumieć, jak w prosty sposób mogę uzyskać jeszcze lepsze wyniki.

Od początku mam zasadę, że jeśli coś mi się przyda w przyszłości, uczę się tego i działam sama. Jeśli akcja jest jednorazowa – zlecam. Dlatego też sama walczyłam z tym nieszczęsnym SEO, a do głowy mi nie przyszło, że taka konsultacja może mnie wiele nauczyć!

Teraz jestem mądrzejsza. Mam mojego cudownego managera ds. współpracy na blogu, reklamę na FB też zlecam, bo zupełnie się na tym nie znam i nie chcę znać, na stałe współpracuję z Opiekunem Bloga, który dba o mój sklep, blog, szybki hosting i naprawia wszystko to, co “samo się zepsuje”, gdy ja muszę koniecznie SAMA!

 

Nie czarujmy się, to są koszta w firmie. Moja działa już kilka lat i mogę sobie na te wydatki pozwolić. Jednak doskonale rozumiem, z czym mierzy się początkujący przedsiębiorca.

Z powodu braku płynności finansowej nie inwestowałam na początku w reklamę, co bardzo opóźniło rozwój mojej firmy i de facto wzrost przychodów. A te wydatki się tylko mnożą! Trzeba zadbać o stabilny hosting, własną stronę internetową, sklep z odpowiednim oprogramowaniem, systemy do obsługi płatności i fakturowania, być może magazyn i logistykę, jeśli mowa o fizycznych produktach, są do opłacenia zaliczki, o podatkach nie wspominając. Z czasem warto zlecić wykonanie profesjonalnego logo. Nawet biznesy w niskim progiem wejścia wymagają kapitału na start i rozwój.

 


I w tym momencie chcę Wam polecić alternatywę dla Zosi Samosi – kredyt dla firm FAIR od Idea Bank, z którym współpracuję przy opracowaniu tego artykułu.


 

To pierwszy raz, kiedy wpuściłam na blog produkt finansowy i jeszcze pełna entuzjazmu go zachwalam :)

Dlaczego? Bo to rzeczywiście dobra opcja dla przedsiębiorców, którzy potrzebują dodatkowego finansowania.

  • Zasady są klarowne i nie ma tu charakterystycznych dla tego typu ofert “kruczków” pisanych małym drukiem.
  • Wniosek możesz złożyć przez internet!
  • Przejrzyste warunki – tylko jednorazowa prowizja 7,99%
  • Kilka benefitów:

 

Idea Cloud to chmura i system do wystawiania faktur w jednym. Wygodny dostęp przez aplikację mobilną, a przy tym narzędzia, które pomogą Ci zadbać o płynność finansową, by Twoje zarabianie w internecie mogło trwać latami ;)

To, co zwraca moją szczególną uwagę, to dostęp do Idea Hub, który zyskujesz wraz z kredytem. To nic innego, jak darmowe biuro coworkingowe, gdzie możesz wpaść popracować lub, co moim zdaniem istotniejsze, spotkać się z klientem, w spokoju napić kawy i omówić wszystkie sprawy.

 

Gdy rozkręcałam moją firmę fotograficzną w Anglii i potrzebowałam profesjonalnego sprzętu fotograficznego, także posiłkowałam się kredytem.

Na lustrzankę, 3 obiektywy, lampę systemową, domowe studio i dodatkowe akcesoria musiałabym oszczędzać naprawdę sporo czasu. Nie było mowy, aby komercyjne sesje wykonywać sprzętem, który już posiadałam, nie dało się tego przeskoczyć.

Zdecydowałam się więc na finansowanie zewnętrzne, dzięki czemu mogłam zarabiać od zaraz. I tak też się stało, pierwszą komercyjną sesję wykonałam w 2 tygodnie po zakupie :)

 

Podsumowując:

Jeśli masz środki, to działaj i nawet się nie zastanawiaj. Jeśli jednak jesteś, jak ja kiedyś Samosią bez kapitału, co powstrzymuje Twój biznes przed rozwojem – rozważ kredytowanie. Powyższa propozycja Idea Banku jest naprawdę rozsądna.

 

 

Rudziki! Mam nadzieję, że odczarowałam trochę to zarabianie w internecie.

Nie mamy piętnastu lat, przestańmy patrzeć na świat przez pryzmat czerni i bieli. Własny biznes online to są wszystkie odcienie szarości pomiędzy! Są wspaniałe momenty, ale i trudne chwile, gdy trzeba zagryźć zęby i być kreatywnym mimo wszystko…

 

To jak, kiedy zaczynasz zarabianie w sieci???

 


Bzdury o biznesie online, w które wierzysz!
4.9 (97.39%) 46 vote[s]