fotografia dla początkujących

Lato, lato, lato! Korzystasz? Czy się obijasz? SUM #34

Czasami mi się wydaje, że nic ciekawego się nie dzieje. Że moja codzienność nie nasyca się latem ile wlezie. Że za mało z niego korzystam… A potem przeglądam fotografie i nagle dociera do mnie, że jest całkiem intensywnie! Nie jest to życie na walizkach, bo takowego nie lubię. Ale cudna codzienność i rutyna przeplatana jest mniejszymi i większymi wyjazdami. Są popołudniowe wypady na miasto i odkrywanie nieodkrytych części Warszawy. Fajne to lato!

 

Jeśli masz poczucie, że dzieje się niewiele, przeczytaj koniecznie A ILE TY WYCISNĄŁEŚ Z TEGO LATA?! Powinno zadziałać jak gigantyczny kop. Oby!

 

Wiem, że wciąż panuje letnie rozluźnienie, dlatego też po raz kolejny masa zdjęć i minimum tekstu. Niech mówią do Was moje letnie kadry…

 

 


Warszawa


 

Warszawski Lukier po lewej i urodziny hotelu Sound Garden po prawej. Nie muszę pisać, że huśtawka biła rekordy popularności?

 

Każdy kto mnie chwilę zna wie, że największą przyjemnością jest dla mnie jedzenie na mieście. Uwielbiam odwiedzać nowe miejsca, pałaszować słodkie śniadania, pić fancy drinki.

#najlepiej ;)

 

Francuskie śniadanie i kieliszek Prosecco za 5 zł. Takie rzeczy w Bułkę przez bibułkę.

 

Zdjęcia poniżej zostały wykonane w nowej kawiarnii El Krepel. Bardzo pysznie, mega miła obsługa i szalenie klimatyczne wnętrze.

 

Jedno z sobotnich popołudni spędziliśmy u przyjaciół lepiąc pierogi z dwóch kilogramów mąki. Trochę tego było! A po prawej pokazuję, że jak się chce… to się da oczywiście! W roli czarnego tła bluza Pana Męża.

 

Niech żyje codzienność!

 

Latem preferuję owsiankę na zimno. Wieczorem zalewam płatki mlekiem roślinnym, rano dodaję owoce i zjadam. Pyszne to!

 

W tym roku truskawki jakoś mnie nie porwały, jem znacznie więcej innych owoców. Może nie trafiłam na te najpyszniejsze? Po prawej załamanie pogody (stąd płaszcz i szal) i wyprawa do galerii w Łazienkach, wystawa Onna.

 

Jak wiem, że będę jeść, to wiadomo, że się paszcza cieszy :D

 

Zachwyt nad tym połączeniem kolorów…

 

 


Bieszczady


 

Dopiero co wróciliśmy z Ustrzyk Dolnych, pełni nowej energii i opalenizny. To miejsce ma coś w sobie, że zwalniam. Wzięłam komputer, a wykonałam tylko absolutne minimum pracy. Postawiłam na relaks i czas z rodziną.

Po lewej z moją Sis, po prawej pieszczoty małej Luny razem z dziewczyną siostry mej, Patrycją, czyli z moją… siostrową? :D

 

Mama i dwie córki :)

 

 


Inne wyjazdy, rozjazdy


 

W ciągu ostatnich tygodni zaliczyliśmy jeszcze kilkudniowy pobyt na wsi pod Lublinem. Badminton, obserwowanie ślimaków, gry słowne z książki Asi Glogazy W to mi graj!, jedzonko z grilla i masa spacerów. Reset na całego.

 

Nieco intensywniej spędziliśmy weekendowy wypad do Łodzi na See Bloggers – konferencję dla blogerów.

 

Rudzku, a jak Ty spędzasz te letnie miesiące pełne słonka???