co mnie zaskoczyło w Polsce

Co mnie zaskoczyło w Polsce

Od mojego powrotu do Polski minęło już trochę czasu i bardzo chciałabym podzielić się z Wami tymi wszystkimi rzeczami, które mnie zaskoczyły po przyjeździe do Warszawy. Zdziwiły. Przysporzyły szoku ze stresem.

Dla tych, którzy nie znają mnie za dobrze wspomnę, że całe swoje dorosłe życie prowadziłam w Anglii. Wyjechałam zaraz po szkole, by w UK spędzić następne 5 lat. W tym czasie pracowałam w kilku miejscach, przez 3 lata prowadziłam swoją firmę fotograficzną, wyszłam za mąż, dojrzałam, skończyłam college, zrozumiałam siebie. O moich doświadczeniach za granicą możecie przeczytać w cyklu wpisów życie w UK.

 

Co mnie zaskoczyło w Polsce

Będziecie się śmiać, walić otwartą dłonią w czoło, a być może ze zrozumieniem kiwać głową.

 

POCZTA POLSKA

Pierwszy tydzień pobytu w Polsce, obiecałam przesłać paczkę. Wlazłam do wielkiego budynku Poczty Polskiej przy Świętokrzyskiej. Pobrałam numer i czekam. Czekam. Napisałam 3 maile. Czekam nadal. Wynagrodzę sobie kawą – myślę. Dwoma, jeśli trzeba. Po niestworzonej liczbie minut docieram do swojego okienka. „Nadawanie paczek w drugiej części budynku” – słyszę na moje uśmiechnięte dzień dobry.

Myślę sobie spoko, nie zniszczą mnie.

Szukam tej właściwej kolejki. Z rozpaczą odkrywam, że tutaj też są numerki. Po raz kolejny zmuszam automat do wyplucia świstka. CZEEEEEEEEEEEEKAM. Nie mam już więcej maili, blogi przeczytane. Docieram. Nadaję. Wypisuję wniosek o ubezpieczenie i coś tam jeszcze, bo w paczce cenne rzeczy. Wypisuję długo, bom głupia i nie ogarniam.

Chcę płacić. Kartą.

Resztę możecie sobie wyobrazić.

 

CUSTOMER SERVICE

Czyli szeroko pojęta obsługa klienta. Mam na myśli czynnik ludzki, nie wnikam tutaj w technologie, sprzęt czy kasę. Podejście osób w wielu firmach nieustannie zwala mnie z nóg.

W angielskim banku przepraszano mnie, że musiałam długo czekać w kolejce, nawet jeśli nie minęło nawet 5 minut. W wielu miejscach w trakcie oczekiwania, ktoś podchodził, dopytywał, w jakiej sprawie, aby upewnić się, że stoisz w odpowiedniej kolejce, a na jej końcu ktoś faktycznie będzie w stanie Ci pomóc.

W Polsce robią Ci łaskę. W Polsce to Ty służysz urzędnikom. To Ty jesteś na przegranej pozycji, bo „coś chcesz”.

 

REKLAMACJE

Nie lubię, jak mi się sprzedaje syf, więc w UK nie raz, nie dwa, odwiedzałam sklep, by zwrócić im wadliwy produkt. Idziesz do kasy, oddajesz rzecz, tłumaczysz co nie halo, pokazujesz paragon, „wymiana czy zwrot gotówki?”, wkładasz kartę, zbierasz przepraszam, że Cię tak na maksa rozczarowali, w 3 minuty jest po wszystkim.

No to teraz wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy w Mohito rzuciłam na ladę rozciągnięty sweter, a kazano mi czekać 15 minut na kierownika kierownika, który docierał do mnie tak długo, że podejrzewam ją o biegunkę biegunki. Pani zadała mi milion pytań, kazała określić precyzyjną (co do dnia!) datę rozciągnięcia swetra, wydrukowała kwitek i pouczyła, by wrócić za 2 tygodnie, abym mogła dowiedzieć się, czy moja reklamacja zostanie w ogóle uznana.

 

RZECZY Z DRUGIEJ RĘKI

Anglia biednym krajem nie jest. Jednak to właśnie tam w weekendy, w każdym większym mieście organizowane są pchle targi (carboot). Za £5-£10 możesz zamienić samochód pełen gratów na pustą przestrzeń, luz i niezłą sumkę. Na takich targach kupiłam naprawdę masę zajebiście pięknych rzeczy. W tym starą komódkę, o którą każdy ciągle pyta, czy domek dla lalek (na prezent, żeby nie było!) Sporo ciuchów z metkami i jeszcze wiele innych rzeczy.

Tam się tyle nie wyrzuca. Niepotrzebne meble czy zabawki w słoneczne dni wystawia się na niewielkich skrzyżowaniach, czy przed własnym domem, by chętni mogli zabrać, co im potrzeba. Bez zbędnych komplikacji i bardzo eko.

A w PL ludzie wstydzą się ciuchów z second-handu. Meble wolą kupić na raty. Ramki tylko z IKEA. Zamiast rozdawać, sprzedawać: a) chomikują po piwnicach, b) wyrzucają.

Więcej i mądrzej pisze o tym Kasia w swojej książce (dostępna latem!), więc ja już temat porzucam. Powiem tylko, że jest mi przykro, bo nie lubię marnowania czegokolwiek. Jakkolwiek.

 

SŁUŻBA ZDROWIA

Coś sobie w nogę na Krecie zrobiłam. Myślałam, że przejdzie. Był lód i maść z Ibuprofenem. Po 2 tygodniach odpuściłam płonne nadzieje.

Podejście pierwsze: bukowanie wizyty online. Najbliższa na koniec czerwca.

Podejście drugie: wstałam, 6:45 w kolejce się ustawiłam, nasłuchuję rozmów w stylu „od za piętnaście trzecia stoję i trzeci byłem!”. Po otwarciu budynku sznurek na nowo się formuje, średnia wieku 60+, jakimś cudem lądujemy niemal na końcu. Jeszcze tego samego dnia docieram do lekarza POZ – skierowanie do chirurga z notatką pilne.

W okienku każą przyjść dnia następnego, żeby mi „pan doktor powiedział, kiedy mnie przyjmie”.

A więc lecę dnia następnego. 9 rano. „Proszę czekać, dziś kończę wcześniej, jak zdążę, to panią przyjmę, jak nie to w poniedziałek.

Nie czekam, zwłaszcza, że nie wzięłam Kindle’a. Umawiam się na poniedziałek. Pielęgniarka (asystentka?) twierdzi, że będzie nieobecna, ale „przekaże koleżance”. Strach się bać. Co ona przekaże i jak to się dla mnie skończy.

 

LICZNE TELEFONY

I ja i Pan Mąż mamy telefon na abonament. Podpisaliśmy wszystkie druczki i od tamtej pory jesteśmy niesamowitymi szczęściarzami. Fortuna się do nas szczerzy, jakby łykała jakieś z tych proszków, co to łykać się nie powinno. A jak już się bierze, to się nie mówi o tym głośno.

Otóż co rusz odbieram telefon z tekstem „wspaniała wiadomość – wygrała Pani toster/zmywacz do paznokci/mopa/rok abonamentu telewizyjnego”. I wiecie, nie reagują zbyt pozytywnie na wieść, że nie mam TV, na paznokcie nakładam hybrydy, a mopa mam, działa, nowego mi nie trzeba.

 

CENY PRODUKTÓW SPOŻYWCZYCH

To, że wciąż za bardzo nie wiem, ile to jest tanio, a ile drogo, to jest jedna kwestia. Ale ceny produktów typu: ananas, awokado, rukola czy mleko kokosowe (zarówno to w puszce, jak i mleka roślinne w kartonach), to jest PARANOJA.

Banany się importuje, ananasy i awokado też, więc czemu różnica cenowa jest tak na maksa powalająca?! Toż to są normalne produkty. W UK wszystko kupisz za funciaka. Masło orzechowe na przykład. Albo tą wspomnianą już puszkę kokosowego. Albo mango. Albo mały słoik pomidorów w puszce. A tutaj to jest jedzenie z kategorii pro.

Nie ogarniam.

 

Czy mam wśród Czytelników osoby, które też wróciły do Pl?

Co Was zaskakuje?

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
133 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments

Mogę pod tym wszystkim podpisać się obiema łapkami i biję Ci brawo na stojąco! Mieszkam w DE i mam te same wrażenia… ;)

Małgorzata

Mieszkałam w Anglii dwa lata, teraz mieszkam znowu w Warszawie… Zgadzam się ze wszystkim w stu procentach, a najbardziej „bolą” mnie właśnie te niskie ceny w UK, gdzie w Polsce za to samo zapłacisz kilka razy więcej…

odcienie nude

Ja się nie zgodzę, z tym, że to wstyd nosić się w ciucholandzie. Normalna sprawa!

Natalia Lis

Dla mnie też nie wstyd, ale dla wielu ludzi to taki synonim „biedy i bycia gorszym”.
W PL bardzo wiele osób żyje ponad stan, no bo skoro bierzesz TV czy pralkę na raty, to Cię na nią nie stać. A jednak kupujesz na takich, czy innych warunkach i to jest już życie ponad stan. A przecież można by kupić o połowę tańszą, używaną, pewnie jeszcze z gwarancją.
To jest mój point!

Zielona wśród ludzi

To się już bardzo zmieniło. Nie jest w tym temacie aż tak źle jak się wydaje. Przynajmniej w moim otoczeniu.

Monika Goryszewska

Właśnie ostatnio znajomi kupili 2 miesięczną pralkę za pół ceny. Aż trochę pozazdrościłam :p

Pipilotka

Czytając fit blogi dziewczyn mieszkających w UK często im „zazdroszczę” tego, że mają te wszystkie zdrowe produkty praktycznie pod nosem i jeszcze w takich cenach. Tutaj muszę się zastanawiać, czy na pewno potrzebuję tak bardzo tego ksylitolu, a masło orzechowe zamawiam na Allegro w kilogramowym opakowaniu (swoją drogą brytyjskiej firmy), żeby było taniej.

Ewa

A ja mieszkając w Londynie akurat olej kokosowy i ksylitol przywożę z Polski, bo się bardziej opłaca :D Polecam firmę krukam :)

Natalia Lis

Ewa, ja nie w Londynie, tylko w Milton Keynes mieszkałam, więc może u mnie było inaczej, ale zerknij sobie na ceny oleju kokosowego np. w sklepach z żywnością z Azji. To jest ich normalne jedzenie i ceny też są normalne.

Ewa

Z tego co patrzyłam nawet w takich sklepach, to nie udało mi się znaleźć 900ml oleju koko za równowartość mniej niż 50zł, ale może mam jakieś drogie sklepy azjatyckie wokół siebie :) Ale dzięki, będę zerkać w innych dzielnicach jak mnie do nich wypchnie

Basia Z

Ja znajduje tanie oleje kokosowe w supermarketach, tylko że wszystkie są rafinowane. Bo te nierafinowane to naprawdę drogi są.

Martynosia

Maslo orzechowe jest w Lidlu za 10zl ;)

Natalia Lis

O, jak skład? Bo wiem, masło masłu nierówne.

Marta Szatańska

Słaby niestety. Zazwyczaj z palmowym olejem.

Ja miałam te same wnioski po pobycie w USA! Wyprzedaze garażowe są ekstra, zostawianie mebli przed domem, pyszne masło orzechowe…
Długo by wymieniać.

Lillain

No właśnie skład jak na masła orzechowe mają dobry. Wklejam poniżej:
95% orzeszki ziemne, cukier trzcinowy, olej palmowy, 1% olej z orzeszków ziemnych, 1% sól

Martynosia

Nie wiem nie czytalam ;)

DietoNatka

Mieszkam w Holandii, do 25 roku życia mieszkałam w Polsce wiec dorosłe życie prowadziłam praktycznie w obu państwach ;) mogę podpisać sie obiema rękoma pod Twoim postem, choc dodałabym jeszcze kilka pozytywnych aspektów :)

Anna Janda

A ja się zawsze zastanawiałam skąd ta moda na ksylitol, mleko kokosowe i koktalje z mango, skoro to takie 1) drogie 2) cholernie trudne do zdobycia… Teraz już wiem – dzięki za oświecenie, że niektórzy mają to dostępne za funciaka i to w każdym sklepie :D

Natalia Lis

Dokładnie tak jest w UK, choć pewne rzeczy tam też docierały stopniowo.

Magda

U mnie jest odwrotna sytuacja: wyprowadzałam się do Anglii prawie rok temu i wciąż mnie zaskakuje większość rzeczy które odpisałaś – sytuacje w banku, reklamacje czy ceny produktów spożywczych. Chociaż dziwiactw tu nie brakuje, sama wiesz.. :D

Magda Głośniak

Wszystko znam z autopsji i nie wiem czy bardziej jestem wkurwiona czy smutna, że to tak jest! Już nie ma na co zwalać – rząd, podatki, lenistwo, stary system, cholera no?!
Szkoda, że Polska rozwiją się tylko on-line a w „realu” wciąż stare czasy :(

Natalia Lis

Nie miałam na celu zrzędzenia, podzielić się chciałam spostrzeżeniami. Robiłam to, gdy wyjechałam do UK (swoją drogą szalenie popularne wpisy!), robię i teraz :)

Magda Głośniak

Wiem, ale tak wyszło, że opisujesz same negatywy :P

Natalia Lis

Bardzo przykro mi to pisać, ale poza faktem, że bardzo bardzo podoba mi się życie w Stolicy w całej okazałości, tak nie przeżyłam żadnych „pozytywnych zaskoczeń” od kiedy przeprowadziłam się z powrotem.

Magda Głośniak

No właśnie! „Kraj rozwijający się, zielona wyspa” a na poczcie kartą niet :P

Alex

Na niektórych pocztach można kartą płacić :). Inna sprawa, że przeważnie trzeba przelecieć pół budynku, bo jest jeden terminal. Albo pani zapomni ci powiedzieć, że jak nie możesz za coś zapłacić kartą, to możesz u nich oczywiście z tej karty wypłacić, ale za opłatę 10 zł xD. Oczywiście nie zakładam, ze zrobiła to celowo, ale jakież było moje zdziwienie, jak sprawdziłam stan konta i tam taka dziwna opłata :D

Anna R

A ja mysle, ze pod pewnymi wzgledami Polska jest jednak bardziej rozwinieta. Np jesli chodzi o poziom uslug, w UK za jakiekolwiek uslugi placi sie ogromne pieniadze a jakosc pozostawia bardzo wiele do zyczenia. Dlaczego kazdy woli pojsc do fryzjera czy dentysty w PL? Nie tylko dlatego, ze taniej, ale dlatego ze duzo duzo lepiej.

Paulina Podogrocka

A ja nie ogarniam co ma na celu narzekanie w stylu: „Zagranica taka super, Polska taka be”. Pytam serio, co to daje? Od samego gadania nic się nie zmieni w tym kraju na lepsze, poziom frustracji narzekającego też raczej nie będzie malał.

I nie, nie wszyscy w Polsce wstydzą się ubrań z lumpeksów. Tak samo jak nie wszyscy Anglicy piją herbatę o piątej po południu. Generalizowanie jest ble.

Natalia Lis

Paulina,

to nie jest narzekanie. To jest mój blog, a to powyżej, to moje spostrzeżenia. Dokładnie ten sam typ postów pisałam po wyjeździe do UK (np. https://www.jestrudo.pl/ciekawostki-prosto-z-anglii/ czy https://www.jestrudo.pl/10-minusow-zycia-w-uk/) i wtedy jakoś nikt się nie oburzał na generalizowanie czy wytknięcie palcem tych punktów, które mnie rażą.

Zagranica ma swoje za paznokciami, a Polska swoje i nie widzę nic złego w tym, żeby o tym napisać.

Paulina Podogrocka

Nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Każde miejsce na Ziemi ma swoje lepsze i gorsze strony. Nigdzie nie napisałam, że Polska jest cudowna i bez skazy. Jest tutaj mnóstwo rzeczy, które wymagają dopracowania, często gruntownych zmian. Według mnie powoli jest coraz lepiej, ale nigdy nie będzie naprawdę dobrze jeśli POPRZESTANIEMY na jęczeniu. Możesz pisać ile chcesz o tym ile kilometrów mają kolejki na poczcie i w urzędach, jak bardzo NFZ jest do kitu, a ceny są nieludzko wysokie. Ja tak samo, kto mi zabroni. Tyle że to nic nie zmienia. Ewentualnie zmienia humor, oby tylko nie na gorszy. Mam nadzieję, że… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Ależ ja odpowiedziałam na Twoje pytanie, tylko, że ono opiera się na nieprawdziwym założeniu względem mojej osoby, co właśnie starałam się wytłumaczyć Ci w komentarzu powyżej.

Nie kojarzę Twojego avatara, więc być może wcześniej tu nie zaglądałaś, bądź się „nie ujawniłaś”, ale stali czytelnicy wiedzą, że daleko mi do osób, które „narzekają, ale nie robią nic, by im było lepiej”. ;)

Czy ja wiem czy samo narzekanie nic nie zmienia? Przecież ma funkcję informacyjną. Założę się, że bloga Natalii czyta przynajmniej setka dziewczyn dorabiających jako kelnerki, 80% jej czytelników coś wyrzuca lub kupuje nowe na raty mimo, że ich nie stać, może nawet trafi się jakaś córka pani z poczty i przekaże jej, że potrzebne są usprawnienia. Moim zdaniem publiczne jęczenie w takich momentach jest wręcz WYMAGANE, bo niby skąd ludzie mieszkający od zawsze w Polsce mają wiedzieć, że coś jest w naszym kraju nie tak? Wiem, że rodakom na taką krytykę może się nóż w kieszeni otwierać, ale prawda jest… Czytaj więcej »

„Moim zdaniem publiczne jęczenie w takich momentach jest wręcz WYMAGANE, bo niby skąd ludzie mieszkający od zawsze w Polsce mają wiedzieć, że coś jest w naszym kraju nie tak? ”

Z własnych doświadczeń. Nie trafia do mnie argument z funkcją informacyjną – wystarczająco dobrze zdajemy sobie sprawę z tego, jak często bywa tutaj beznadziejnie, strasznie i zniechęcająco. I ile jeszcze jest do zrobienia. Dlatego uważam, że wskazywanie niedociągnięć po raz kolejny jest jednak stratą czasu; najwyższa pora skupić się na czymś więcej niż gadanie.

Właśnie niekoniecznie. Dopiero jak pojedziesz, przywykniesz trochę do innego traktowania i znów pojedziesz do polski – wtedy dostajesz takiego plaskacza na otrzeźwienie. Dopiero wtedy zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jest to przykre czy niewygodne. Kiedy masz porównanie, jak dobrze może być.

Basia Z

Zgadzam się z Sylwią. Chociaż całe życie mieszkam w Polsce, ale doświadczyłam innego traktowania i powrót do tego wcześniejszego był okropnym plaskaczem. Ja nie lubię narzekania. Może Paulina, brakuje ci tego, że Natalia nie opisała zarówno pozytywów jak i negatywów. Poczekajmy, miejmy nadzieję, że napisze coś pozytywnego, jak trochę dłużej będzie w Polsce. ;)

Ania Belka

Kasia ma rację. Zastanowiło mnie dlaczego na poczcie nie można płacić kartą. Zapytałam przyjaciółkę, która pracuje w centrali poczty. Odpowiedziała, że od niedawna już można płacić, choć jeszcze nie wszędzie. Ale wkrótce taka możliwość powszechna :)

Asia

Paulina Podogrocka ja tu nie widzę narzekania tylko zwyczajną obserwację codziennego źycia po powrocie do kraju. Sama po 32 latach mieszkania w Warszawie przeprowadziłam się do UK i wiesz co? Tak, zdecydowanie źyje się tu lepiej. Jedzenie jak Natalia wspomniala jest bardzo tanie, ubrania również. W Warszawie miałam dobrą prace, tu również mam. Tylko tu za pełny koszyk zakupów płace 5 funtow a w Polsce 5 razy więcej w stosunku do zarobków. Kraj many piękny ale jeszcze wiele do poprawy. A wpis jest zabawny bo przecież to wszystko co Natalia napisała to prawda?

Anna R

Moim zdaniem jedzenie w UK nie jest az tak tanie. W UK peczek 4 burakow w normalnym supermarkecie kosztuje £1.80, to chyba nie jest tanio? Jesli chce sie kupic dobrej jakosci, lokalne warzywa to ceny potrafia byc dwuktornie wyzsze niz w supermarkecie. Byc moze „jedzenie” wysokoprzetworzone jest tanie, tego nie wiem.
Ubrania owszem mozna kupic tanio w takich sklepach jak Primark jak sie domyslam, ale ile razy je sie ubierze bo ich jakosc jest kiepska? Ubrania innych marek, takich, ktore sa dostepne w Polsce sa dokladnie w takich samych cenach jak w PL.

Natalia Lis

Anna R – „Ubrania innych marek, takich, ktore sa dostepne w Polsce sa dokladnie w takich samych cenach jak w PL. – i tu jest ten szkopuł. Bo minimalne zarobki Polska vs Anglia są DIAMETRALNIE różne.
Sweter z bawełny w H&M w UK to koszt £10, w Polsce 50-60 zł.

A co do cen świeżych, ekologicznych warzyw – wolałam kupować w UK na bazarkach, bo ta żywność była dużo lepszej jakości, niż ta np. w Tesco, dłużej pozostawała świeża i, niejednokrotnie, kosztowała mniej.

My pastel life

W Polsce ciężko jest się pozbyć swoich starych rzeczy, bo ludzie takich rzeczy nie przyjmują. Zauważyłam (jak jeden z członków mojej rodziny chciał się pozbyć starych mebli, które wyglądały jak nowe), że jest tu takie myślenie „mam używaną rzecz to znaczy, że jestem biedakiem więc muszę mieć nowe”. Jeśli chodzi o służbę zdrowia, to leczę się i na NFZ i prywatnie. Ostatnio częściej na NFZ, bo znalazłam koło siebie przychodnie specjalistyczną gdzie nie ma prawie w ogóle ludzi (pewnie dlatego, że mało osób o tej przychodni wie :D) i na wizytę można się zapisać nawet w dzień zapisu, ale miałam… Czytaj więcej »

Anna Janda

Zauważyłam, że wiele osób nie ma oporów przed kupowaniem używek na aukcjach w internecie. Polacy jakoś chętniej kupują/biorą używki od nieznajomych niż od starych znajomych i rodziny. Dziwne to, ale prawdziwe ;)

Natalia Lis

Nie jestem w tej dziedzinie specjalistką, ale myślę, że coś w tym może być!

My pastel life

Ja akurat nie mam tak dużej rodziny, aby komuś z jej członków coś oddać, a znajomych nawet nie pytam, bo sami podczas rozmowy zaznaczają , że używanych rzeczy nie kupują. Już parę razy wystawiałam rzeczy używane, ale w dobrym stanie na aukcjach i nic. Raz na OLX wstawiłam meble do oddania za darmo, również w bardzo dobrym stanie i nie było odzewu. Także mówię jak to wygląda z mojego punktu widzenia.

Anna Janda

W sumie moje przygody z olx i allegro są podobne, ale myślałam, że to z moimi ofertami jest coś nie tak :D

My pastel life

Czyli nie jestem sama :D

STYLANN

Z Mohito też mam problem, więc właściwie przestałam tam robić zakupy. Ilekroć chciałam coś zwrócić po kupnie online, byłam traktowana jak jakiś oszust. W końcu uznałam, że łaski mi nie robią i jeśli mam się źle czuć, to po prostu nic więcej tam nie kupię :)
A poczta – temat rzeka, cały dzień zwykle przeżywam wyprawę na pocztę :D

Świeczek

Wszystko jest tak boleśnie prawdziwe… A najbardziej złości mnie to marnowanie. Wielokrotnie czy to, gdy pożyczam, czy to, gdy rozdaję, spotykam się z reakcją, że to fanaberia, i że przecież można nowe za dychę. Podobne refleksje są w książkach Anny Mularczyk-Meyer, które właśnie czytam i szczerze polecam.

A masło orzechowe robię sama, polecam ;)

Natalia Lis

Czytałam książkę i ten rozdział o PRLu był dla mnie mega ciekawy – zrozumiałam, skąd takie, a nie inne zachowania starszych osób w Polsce. Ale z marnowaniem się nie godzę, nie boję się pożyczać (i od kogoś i komuś), a za przedmioty czuję odpowiedzialność. Taki ze mnie dzikus.

Uszyta

Mieszkam od zawsze w Polsce, ale Poczta Polska nie przestaje mnie zadziwiać i jak tylko mogę, to unikam tego przybytku ;)

Sawka

Ah, zastanawiam się nad powrotem do Polski i takie posty, sytuacje tylko mnie odstraszają. Dzięki za uświadomienie! :)

Ewa

Ja mam odwrotnie — w kwietniu przeprowadziłam się do Londynu i odkrywam jak tutaj rzeczy DZIAŁAJĄ :D Ale z bankiem akurat lepsze doświadczenia miałam w Polsce ;)

Hotmilk.pl

O obsłudze klienta, to nawet nie musisz mi mowić, bo prowadzę z tego szkolenia i jestem bardzo wyczulona, a to oznacza tylko jedno, ze conajmniej 3 razy w tygodniu jako klienta gdzies trafia mnie szlag. Moze to tez ciągnie mnie bardziej w strone minimalizmu. Ostatnio w restauracji dostałam zimna zupę i pani kelnerka wywracała oczami na wszystkie strony i upewniala sie, ze ta zupa n a p r a w d ę jest zimna, az w koncu ja wymieniła. Nie przypominam sobie, zebym zamawiała chłodnik. Ludzie w pl sa po prostu dla siebie w usługach niemili. I niestety, jakbyś nie… Czytaj więcej »

Ania M

Czynnik ludzki. Ja z mojej strony – sprzedawcy mogę jedynie dodać, że klienci bywają bardzo przykrzy. Niestety nie oferuję artykułów pierwszej potrzeby i pewnie dlatego. Najczęstszy typ klienta to, taki z wysokim mniemaniem (nawet, jak nie wygląda, a bardzo pilnuję się żeby ludzi nie oceniać), że skoro mnie wybrał to powinnam dodatkowo zatańczyć na rzęsach i klęknąć z wdzięczności na kolanach i każdy dodatek, który wybierze poza umową powinnam mu dać, a nie dodatkowe pieniądze policzyć (bo u konkurencji by mu dali).

Majka

Historia z poczty jest taka… Prawdziwa. Nigdy nie zapomnę załatwiania jako nastolatka sprawy w USC związanej z aktem urodzenia. Chodziłam tam przez bity tydzień dzień w dzień, żeby w końcu przyjęli mój wniosek…
„mały słoik pomidorów w puszce” <3

Natalia Lis

Hahha, chodziło o suszone pomidory w oleju :D

Marta Wilk

Szczera prawda! Dotyczy to jednak nie tylko samych „urzędasów”, spotykam się z tym wszędzie… kino,sklep, piekarnia, apteka. Ludzie w Polsce to w większości osoby odpowiadające „a daj spokój, szkoda gadać…” na pytanie „co u Ciebie”? Zrobiłam kiedyś mały eksperyment. Mieszkałam pół roku w bardzo małej małopolskiej miejscowości, którą stanowiło dość zamknięte i specyficzne społeczeństwo. Była tam znana wszystkim „Biedronka”. Jedyny sklep w okolicy gdzie można kupić większość potrzebnych rzeczy więc bywałam tam dość często. Dostawałam za każdym razem obuchem w głowę. Nikt się tam nie witał krótkim dzień dobry, nikt nie potrafił przeprosić ani podziękować, pracownicy byli jak roboty. Jestem… Czytaj więcej »

Peter Bielack

Natalia, jeśli jeszcze nie widziałaś, koniecznie musisz zobaczyć film Stanisława Barei pt. „Miś”. Teoretycznie, akcja dzieje się długo, długo przed tym, jak rozpoczęłaś swoje dorosłe życie, ale to tylko teoretycznie. Za każdym razem, gdy mam okazję oglądać Misia w całości czy fragmentach, dociera do mnie, że nic się tutaj nie zmieniło. https://www.youtube.com/watch?v=oEozxAlKx6s

Natalia Lis

Nie, nie widziałam Misia, ale jesteś już kolejną osobą, która mi o nim mówi, więc chyba najwyższa pora. Dzięki!

Racjapielegnacja.pl

Dlatego dziwiłam się, że chcesz się przenieść do Polski:) My zawsze z mężem jesteśmy zdziwieni, jak to wygląda w innych krajach i zawsze zadajemy sobie pytanie: czy oni są zawsze tacy mili? I rzeczywiście ceny produktów są odjechane w kosmos. A załatwienie czegokolwiek graniczy z cudem. Mój mąż ma prywatną opiekę medyczną i z nią nie mamy raczej problemów, chociaż czasami badania przepiszą z łaską. Ale jak pomagałam ostatnio kuzynce w szpitalu to stwierdziłam, ze nie warto chorować, bo przy takiej obsłudze w poradni/przychodni człowiek rozkłada się jeszcze bardziej lub samoleczy, bo nie ma siły na coś takiego.

Aurelia

Eh, widzisz, nowa jesteś, nieuświadomiona… ;) Bo pytanie numer 1 – mieszkasz w Warszawie, a paczkę poszłaś wysłać na pocztę…? Czemu nie skorzystałaś z paczkomatu InPost? ;) No i rada na przyszłość w Polsce – jeśli masz taką możliwość, załatw sobie jak najszybciej prywatne ubezpieczenie. Jeśli potrzebujesz recepty na antykoncepcję, to pamiętaj, że publiczny ginekolog może mieć termin np. za pół roku (a receptę ci wypisze np. na 3 miesiące :D). Obecnie w Polsce jest tak mało lekarzy, że do prywatnego muszę zapisywać się z miesięcznym wyprzedzeniem. Publiczne ubezpieczenie można mieć na tak zwany wszelki wypadek, ale do codziennego korzystania… Czytaj więcej »

Natalia Lis

„Szkoda zdrowia na korzystanie z NFZ”. Niestety, ale szybko tego doświadczyłam. Myślałam, że to tak strasznie tylko brzmi, ale rzeczywistość w tym momencie mnie trochę zmiażdżyła.

A z tą pocztą – uczę się!

Kasia Równy Blog

Customer service w Polsce kuleje na maxa. Jak wróciłam po roku ze Stanów, to miałam wielku odwrócony szok kulturowy, nie mogłam uwierzyć w tę różnicę – tak łatwo przyzwyczaić się do sytuacji, w której klient jest na pierwszym miejscu.
Chociaż teraz mieszkam w Paryżu, gdzie momentami jest jeszcze gorzej, niż w Warszawie pod tym względem ;)
Poczta jest faktycznie bardzo oldskulowa. Radziłabym szukać małych oddziałów, np. w biurowcach, gdzie nie ma kolejek.

Ania

Kochana, bo Polska to drogi kraj. Kraj cen niebotycznie wysokich, lecz niestety zarobki przecietnych szaraczkow niebotycznie niskie, bo rząd (nie zasluguja aby pisac z wielkiej litery) nie dba o obywateli, aby zylo sie nam lepiej, tylko dbaja o wlasne dupska. Dlatego wielu Polakow ucieklo za granice i beda uciekac nadal. Naprawde podziwiam odwage ludzi, ktorzy postanowili wrocic, bo ja mam zamiar wyjechac juz za kilka miesiecy i mam zamiar sciagnac cala rodzine do siebie zeby nie musieli zyc w tym kraju gdzie z obywatela zdziera sie ostatni grosz nie dajac nic w zamian. Moja mama haruje juz 40 lat na… Czytaj więcej »

Ada

Jak dla mnie przesadzasz. Mieszkam od prawie roku w Portugalii i naprawdę przez to doceniam Polskę.

Natalia Lis

Ada, Jest Rudo to blog, na którym piszę ze swojej perspektywy (jakiej by innej?) i MOIMI oczami wygląda to dokładnie tak, jak opisałam powyżej. Możesz się nie zgadzać, bo masz zupełnie inne doświadczenia, mnie UK rozpieściło, a teraz przeżywam szok.

Koharu Gosia

Żadnych pozytywnych zaskoczeń? :(

Natalia Lis

Warszawa jest dla mnie jednym wielkim pozytywnym zaskoczeniem!

Bardzo chętnie przeczytałabym też post z drugiej strony – co pozytywnie zaskoczyło Cię po powrocie, jeśli w ogóle cokolwiek, ha! :-) Zawsze mam podobny problem gdy wracam nawet z krótkiego wyjazdu za granicę i cały czas nie mogę zrozumieć, jak ludzie mogą być tak nieuprzejmi. Po prostu, na ulicy, w kolejce do sklepu, w urzędzie. To zdecydowanie coś czego okropnie nie lubię w naszym kraju i jedna z tych głównych przyczyn, dla których raz dwa i już dawno by mnie tu nie było.

Madzia, zapytałam nawet PM żeby mnie wspomógł w procesach myślowych o tych pozytywach, więc padło „alkohol jest tańszy” :D, a następnie „komunikacja super działa”. I to jest racja, w Warszawce można wszędzie szybko się dostać, czy to metrem czy tramwajem. Święto, noc, niedziela, zawsze coś jedzie i to jest super. Generalnie bardzo podoba mi się życie w Warszawie i uwielbiam to miasto, ale o tym jeszcze nie raz, nie dwa napiszę :)

Agnieszka

Hm, mówisz, że za funciaka (jednego funta brytyjskiego) nie umiesz kupić w Polsce mango? Kuźwa, to naprawdę drogo macie w tej Warszawce. U mnie na wsi (Gliwice, około 180 tys. mieszkańców) da się za funciaka kupić i mango, i awokado, i mleko kokosowe. PS: Słoik pomidorów w puszce? No fakt, tu takich nie ma. Są pomidory w puszce albo w słoiku.

Natalia Lis

Awokado – 7 zł, mleko kokosowe puszka 400 ml – 11 zł. True story ;)
Super, że u Ciebie jest taniej, ale ja na MOIM blogu opowiadam o MOICH doświadczeniach i zupełnie nie mam w planach nikogo przekonywać do niczego.
A te pomidory, to suszone w oleju miały być rzecz jasna, po co te złośliwości?

Agnieszka

To nie złośliwość, Ruda:- ) To jest potwierdzenie, że czytam uważnie i wnikliwie. Naprawdę jestem zaskoczona cenami, które podajesz, bo tu na wsi awokado kosztuje w porywach jakieś 4 złote a mleko kokosowe można kupić za około piątkę. Są takie, które kosztują więcej i pewnie dla smakosza są… lepsze. Ale nie ma takiego sklepu, gdzie awokado (mówię o jednym owocu, dla jasności) kosztowałoby 7 zł. Byłam w Wielkiej Brytanii tylko raz, w Kirkwall na Orkadach i w Wick… i wydawało mi się, że tam jest drożej niż w Polsce. Ale to było dziesięć lat temu:- P Za to w Danii… Czytaj więcej »

Ewa

Natalia, zobacz po mleko kokosowe do Rossmana — powinno być tańsze niż 11zł nawet w Wawie, no i ma naprawdę dobry skład :)

AG Words and Crafts

E, przesadzasz :) Przyznaję: te rzeczy, o których piszesz zdarzają się i nie są fajne, ale i nie mają miejsca wszędzie i zawsze. Ba, nawet wydaje mi się, że jednak w większości przypadków jest lepiej. Chyba że to ja mam niebywałe szczęście i bez problemów trafiam do właściwej kolejki na poczcie czy kupuję egzotyczne owoce w dużym polskim mieście w normalnych cenach. Co nie powinno się zdarzać, to dyletanctwo i spychologia w służbie zdrowia (choć od przyjaciółki mieszkającej w Londynie słyszę, że w UK większość lekarzy niechętnie zleca badania, za to wszystko leczy się paracetamolem i się potem dziwi, że… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Wiesz, piszę, jak to wygląda z mojej perspektywy. Być może miałaś zupełnie inne, bardziej pozytywne doświadczenia w tych polach i możesz się ze mną nie zgadzać, jasne! Ja np. nie zgadzam się z Polakami, którzy wiecznie narzekają na paracetamol w UK. Oczywiście jeśli mówimy o ciężkich przypadkach, to jasna sprawa, olewactwa też na Wyspach nie brakuje. Ale prawdą jest, że w PL wszystko leczy się antybiotykami, a potem tacy jadą do Anglii i dziwią się, że im lekarz na katar tego antybiotyku dać nie chce. Ja tam popieram takie podejście. Zresztą, pisałam już kiedyś o służbie zdrowia w UK na… Czytaj więcej »

AG Words and Crafts

Pewnie, wszystko zależy od osobistych doświadczeń (:
Od urodzenia w Polsce, nie wyjechałam dłużej niż na 10 dni, najwyraźniej jestem zaprawiona w bojach i żadna absurdalna rzeczywistość mi niestraszna!
Wszystko przed Tobą, też się przyzwyczaisz :D

jedz z apetytem

Ja nie mieszkam w Polsce, choc nigdy sie nie wypieram, ze moze kiedys znow zamieszkam. Lubie Polske, uwazam, ze zmienila sie na baaardzo dobre. Mysle, ze to zawsze tak jest, ze sa i plusy i minusy zycia gdziekolwiek. Bedac w Pl zawsze mnie dziwi, ze Rodzicom czesto tel dzwoni z takimi rzeczami, jak podalas. Brrrr….. Oszalalabym! Jesli chodzi o customer service ja mialam tylko dobre wrazenia. W Olsztynie genialna obsluga w Ratuszu jest. Dziewczyny zrobily wszystko bym na czas dokumenty dostala. W sklepach zawsze spotykam sie ze wspaniala, kompetentna obsluga (tez w Olsztynie). Nie wspomne juz o restauracjach. Czesto zastanawiam… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Chyba za młoda jestem, żeby dostrzec te szerokie zmiany na lepsze. Tak jak w tekście – wróciłam do PL po 5 latach prowadzenia „życia na poważnie” za granicą i pewne rzeczy się ze mną kłócą. Zwyczajnie mnie kłują w oczy czy serce.

Jola

Co do second handow, nie wiem, czy to zawsze wstyd. Innych rzeczy w nich jak ubrania nie wiedziałam, nie wiem, ale… Jak ja mam za bluzkę 20 albo i 30 zł zapłacić, wole kupić nową. Coraz częściej widzę, że komuś mylą się ceny nowych a używanych.

Jedzenie wole przemilczeć. Jak widzę po blogach, na Snapchacie co dziewczyny kupują, już mi się płakać chce, a ceny – gwoźdź do trumny.

Mariola Kowalik

Ja od 3 lat jestem w Irlandii i moje zdziwienie jest w drugą stronę :) Jak to reklamacje załatwia się w 5 minut?? W Polsce pracowałam w handlu i wiem że ROZPATRZENIE trwa 2 tygodnie, a później naprawa/wymiana/zwrot gotówki (ostateczna ostateczność) i kolejny terminy, a jak klienta trzeba oszukiwać i tłumaczyć się za pracodawcę… Ceny produktów które wymieniłaś to samo; w Irlandii poniżej euro i na porządku dziennym, a w Pl…których nawet nie jadłam… Pierwszy raz i IE, A pozostałe punkty…mogę się tylko uśmiechnąć i przytaknąć z politowaniem ;)

Agnieszka

Jeszcze jeden komentarz, tym razem bardziej rzeczowy. Kiedy byłam w Kirkwall, byłam zaskoczona uprzejmością ludzi – od obsługi portu (byłam tam w czasie rejsu pod żaglami), przez ludzi w sklepie po zwykłych ludzi… na ulicy. Pamiętam taką sytuację – szłam za rękę ze swoim (byłym już, całe szczęście) facetem gdzieś po nabrzeżu, coś tam sobie gruchaliśmy, dookoła pustka. Mijaliśmy starsze małżeństwo (na pewno 70+) – uśmiechnęli się do nas i powiedzieli „hello”, a potem odprowadzili nas wzrokiem. Byłam zdziwiona. Po pierwsze dlatego, że niektórzy z moich sąsiadów nie odpowiadają na „dzień dobry”, a po drugie mój były facet był dużo… Czytaj więcej »

Alicja

kocham ludzi, którzy maja chęć i odwagę otwierać innym oczy. W Pl absurdy stały sie normą i ja napawdę nie wiem co można zrobić by to zmienić. To syzyfowa robota.

Natalia Lis

Właśnie chodzi o to, że ktoś, kto mieszka w PL od urodzenia i za wiele nie podróżował, nie zdaje sobie sprawy, jak jest 1000 km dalej. A może być bardzo podobnie, a o wiele przy tym lepiej.

Olga Pietraszewska

Natalko pomyśl tylko, że to dopiero początek :D

S A R A H

Smutna prawda…. Świetny post ;)

Monika Goryszewska

Akurat jestem samozwańczą królową ciucholandów i mam masę zajebistych ciuchów za grosze, w większości nowych z metkami. Oczywiście wszystko markowe, więc nie mówię gdzie kupiłam, bo może kogoś to gorszy i zaraz sobie pomyśli, że jakaś straszna bieda albo patola. Pomału to się zmienia, jest dużo portali z ogłoszeniami i czasem można wyhaczyć niezłą okazję. Jeżeli chodzi o jakiekolwiek zwroty i reklamacje to czasami naprawdę można paść ze śmiechu. Albo z żalu. Kiedyś kupiłam botki w CCC. Botki się co nieco rozsypały więc lekko je podkleiłam butaprenem, ale nic to nie dało więc odnalazłam paragon i poleciałam do sklepu. Ekspedientka… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Absurd!!!

Hipis

Chciałabym zobaczyć kraj, w którym jest tanie masło orzechowe, bo jadłam ten przysmak raz w życiu. U koleżanki. Przecież na wsi czegoś takiego nie kupisz :P Póki nie poszłam do szkoły do miasta myślałam, że takie coś to tylko w USA.
Jak jeszcze gdzieś zobaczę na sprzedaż syrop klonowy to moje złudzenia z dzieciństwa legną w gruzach…

Ania Kalemba

Dla nas normalka, nie warto się oburzać. Ale przeczytać z uśmiechem można :D jak dla mnie Poczta wygrywa, no i NFZ oczywiście :D

Fiołek88

Kwestia przyzwyczajenia… żartuję :P mieszkam w Polsce od urodzenia i boli mnie to jak to wszystko wygląda. Pamiętam jak zakładałam firmę i poszłam do ZUS ją zarejestrować – młoda byłam – 1 rok studiów – stałam grzecznie w kolejce (teraz są numerki i idzie to szybciutko o dziwo) no i podeszłam do Pani i mówię, że mam taką sprawę itd. na co dostałam odp. na korytarzu jest instrukcja, proszę sobie tam to uzupełnić… poszłam, oczywiście nic nie zrozumiałam więc, poszłam do domu, na drugi dzień przyszłam z tatą – nie chcecie wiedzieć co tam się działo :D W Urzędzie Skarbowym… Czytaj więcej »

W Anglii spędziłam tylko 2 miesiące, ale pracowalam w usługach i od tamtej pory baardzo zwracam uwagę na poziom obsługi klienta. Masz całkowitą rację, w Polsce jest z tym spory problem – niemiłe kasjerki to jeszcze pikuś, ciesz się, że ominęło cię studiowanie w PL i cała przeprawa a paniami z dziekanatu. Sama wiem, że naprawdę da się pracować 12 godzin, być zmęczonym a nadal uśmiechać się do klienta, bo takie są po prostu zasady. Chociaż jest też druga strona medalu.. przychodziło mi to z łatwością, kiedy zarabiałam 7,5 funta na godzinę. Nie wiem, czy dałabym radę zachowywać się tak… Czytaj więcej »

Ola

W temacie banków w Pl;-) Moja Mama ma konto do którego ja mam pełnomocnictwo najszersze jakie może być bo to ja zajmuje się jej rachunkami itp. Wszystko robie przez internet ale zablokowałam hasło i musiałam iść do banku po nowe. Okazało się że tylko Mama może je odebrać. Ok, rozumiem, procedury. Tylko że ja legalnie ze swoim pełnomocnictwem mogę przelać w banku wszystkie pieniądze swojej Mamy na własne konto a nie mogę wziąć hasła do bankowości internetowej ;-) A myślałam że już nic mnie nie zdziwi ;-)

Ależ mnie zaciekawiłaś w jakim banku takie rewelacje? Ja miałam konto w Lloyds i wszyscy moi znajomi też, niejednokrotnie ja, czy Tomek pośredniczyliśmy w zakładaniu takiego konta i zawsze wszystko szło sprawnie. Kartę otrzymywaliśmy w ciągu tygodnia, a PIN zawsze przychodzi w osobnej kopercie, ze względów bezpieczeństwa :)

Ale widzisz – Twoja historia pokazuje, jak różnie można odbierać i oceniać podobne sytuacje.

Też chciałyśmy założyć konto w Lloyds, wielu znajomych polecało nam ten bank, ale pani w okienku chciała nas umowić na spotkanie w sprawie konta za 2 tygodnie, a my potrzebowałyśmy na już, żeby dostać wypłatę. W końcu (po wielu próbach i wizycie chyba w sześciu różnych bankach) udało nam się założyć w HSBC :)

czmiel

Mm, ja z jednej strony odrobinkę tęsknię, a z drugiej… nie, jednak wolę niemiecką „biurokrację”. I uprzejmość.

Marcin Szyszko

Dlatego mieszkam w Niemczech.

IwonaBorys

Nie jestem zdziwiona tym co zastałaś. Mój Chop w urzędach stosuje metodę na głupa. Udaje że nic nie wie i zazwyczaj panie same go prowadzą od okienka do okienka:- Haniu tu Pan do Ciebie ma sprawę…
On nigdy nie czeka wszystko załatwia od ręki (no jeśli nie ma urzędowych terminów) a ostatnio odkrył że facet z dzieckiem na ręku to prawie król :) przygłupi facet z dzieckiem na ręku… Ciekawe kiedy opieka społeczna się zainteresuje :D

Natalia Lis

Dobreeee! Skąd ja teraz jakieś dziecko wezmę…

MamouiTatou.pl

Jak się z tym wszystkim nie zgodzić? :D

Pinezka na mapie

Bardzo fajny post! Zawsze jestem ciekawa jak inni ludzie odbierają Polskę. Myślę, że każdy kraj ma swoje plusy i minusy. Co do naszej biurokracji, to zgadzam się w 100%. Sama jestem pracownikiem budżetówki, więc wiem jak to działa od środka. Niestety, ale przekonanie „czy się siedzi, czy się leży, kaska się należy” jest druzgocące nie tylko dla gospodarki, ale również znacznie upośledza relacje międzyludzkie. Co do używanych rzeczy, to myślę, że powoli to się zmienia. Ja uwielbiam lumpeksy i targi staroci. Poza tym, warto zwrócić uwagę, że w Polsce dopiero jakieś 20 lat temu pojawiły się zachodnie marki. Mentalność ludzi… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oczywiście, że zawsze są 2 strony medalu, ja tutaj nie gloryfikuję Anglii i nie hejtuję Polski, tylko podkreślam absurdy, które zapadły mi w pamięć. Dla niektórych to norma, dla mnie szok ze stresem ;)

A o życiu w Anglii, także o minusach, napisałam naprawdę wiele artykułów. Polecam zakładkę ŻYCIE W UK.

Kuba Osiński

Bo to Polska, tu żeby ogarnąć trzeba się napić. Przez lata doszedłem do tego, że Lublin w którym mieszkam jest najdroższym miastem w Europie przez niskie zarobki i wysokie (wyższe niż europejskie) ceny to znak. Ludzie są coraz bardziej życzliwi, ale jeszcze długa droga przed Polakami.

„Liczne telefony” – następnym razem poinformuj o usunięcie z bazy danych, działa.

O, jeszcze nie ogarnęłam, jak sobie ze sprawą poradzić. Dzięki!

Zwykle jakaś jedna firma ma „spambazę” i obdzwania, zagroź konsekwencjami prawnymi i niech ci przyślą potwierdzenie na piśmie o usunięciu z bazy. Podobnie jest z SMSami, np dla sieci PLAY można spam wyłączyć kodem „STOP na numer 252”

Kasia z worqshop.pl

Natalia, naprawdę jest aż tak źle? Bo brzmi mega negatywnie, come on! Czekam na jakiś post z pozytywną stroną medalu :) rozpiszę się, ale ja powrót widzę z zupełnie innej perspektywy, może gdybyśmy wracali do Polski z UK a nie ze Stambułu byłoby inaczej, ale teraz … mnie zaskakuje na przykład ile pięknych parków i zieleni mam dookoła, ile ścieżek rowerowych pojawiło się w Warszawie w ciągu ostatnich kilku lat i dzięki nim nie muszę gnieść się w tramwajach i autobusach ;) Nowe budynki, miejsca, knajpy, plenerowe imprezy, tanie loty i autobusy na wycieczki po Polsce, większa różnorodność, odnawianie i… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Kasia, chyba wzięłaś to zbyt do siebie ;) Warszawa jest super świetna, pisałam o tym w komentarzach dziewczynom. Mieszka mi się tu rewelacyjnie, bo to świetne miasto i na pewno napiszę o tym jeszcze nie raz. Ale wiesz, ja całe dorosłe życie mieszkałam w UK, więc, jak wróciłam do PL i doświadczyłam pewnych absurdów na własnej skórze, to przeżyłam szok. Ty podróżowałaś, więc masz porównanie, ale wielu ludzi żyje tu od urodzenia, nie ma pojęcia, że kawałek dalej pewne zachowania są nie do przyjęcia. I ja nie zamierzam siedzieć cicho, tylko właśnie mówić o tym, co mnie zaskoczyło, co mi… Czytaj więcej »

Magdatworzy.pl

Przepracowałam na poczcie 10 lat i określam tą instytucję tylko słowami na jakie zasługują. Burdel poczta polska. Więcej komentować tego czegoś nie będę. Najgorsze, że z nimi coraz gorzej!

A wiesz, chyba Cię zaskoczę :) ale po 3 latach pobytu w Niemczech (fakt ,że na prowincji) tęsknię i do polskiej poczty i polskich lekarzy i polskich urzędników. :) Sama w to nie wierzę ,ale tak jest :) . Drobny przykład pierwszy z brzegu.. Zdarza mi się wysyłać miniatury – obrazki do Stanów – w Polsce zawsze bezproblemowo i zawsze płaciłam tyle samo za przesyłkę, w Niemczech niemal zawsze z problemami i często w różnych cenach . :) A rozpiętość była taka, że jedna Pani na jednej poczcie policzyła 35 euro ( prychnęłam i obróciłam się na pięcie :))za tę… Czytaj więcej »

To tylko pokazuje, jak różnie można patrzeć na jedną i tą samą sytuację. Inni ludzie = inne doświadczenia. I nikt tutaj nie powinien nikogo oceniać, wykłócać się o racje.
Dzięki za ten komentarz.