… bo w domu wszystko wolno!

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, że nasze #rudeM jest już gotowe. Nie wierzyłam, że ten moment nadejdzie, ale NAPRAWDĘ nie trzeba już wkręcić nawet połowy śrubki, wszystko pomalowane, wyczyszczone, gotowe do mieszkania, do życia, do bycia razem.

 

Razem

A my być razem lubimy bardzo. Na sofie oglądamy seriale i filmy, które robią różnicę. Na łóżku czytamy dobre książki. To znaczy Pan Mąż czyta mi na głos, a ja sobie leżę i pachnę i podziwiam kształt jego ust. Popołudniami czasem zasiadam w różowym fotelu, by poprzeglądać zdjęcia. W tle Lady Pank. Jest i szeroki parapet, z którego obserwuję, jak miasto tętni życiem. Najfajniej jest wieczorem. I po deszczu.

Razem zjadamy śniadania, razem gotujemy obiady, razem. Jesteśmy razem. Oboje. We dwoje. A teraz nasze bycie razem zyskało wyjątkową dla mnie oprawę – własnego M.

To było moje ogromne marzenie od 6 lat. Pragnęłam całą swoją domatorską duszą mieć te 4 kąty. Takie miejsce w 100% moje, własne, stworzone, by dobrze nam się mieszkało. Po tylu latach wzdychania do katalogów z Pinteresta, nareszcie jest. A ja jestem taka szczęśliwa. Jest cudnie! Po prostu dobrze.

 

Wolno

Wiecie, że w domu wszystko wolno? To taki nasz azyl, oaza, bezpieczny schron, gdzie ze splecionych dłoni tworzymy dach nad głową. To w domu zaczyna się wolność. To tutaj noszę bluzę z sową i spędzam cały weekend owinięta najbardziej-miękkim-pledem-świata. To tu robię śliwkowe powidła i parzę herbatę dla przyjaciół. To tu wieczorami palę waniliowe świece i częstuję rodzinę brownie z malinami. To tu rozmawiamy, gramy w planszówki, siłujemy na rękę. To tu spędzamy czas po swojemu. Bo tak trzeba? Bo wolno!

Gdy we wrześniu odwiedziliśmy moją Mamę w Bieszczadach, non stop mi powtarzała „nie pytaj się, tutaj wszystko wolno”. Albo „już Ci mówiłam, rób jak uważasz, w tym domu wszystko wolno i każdy robi jak chce”. Bardzo mi te zdania zapadły w pamięć i uświadomiłam sobie, jak ważne jest, by we własnym M czuć się swobodnie. Nic nie musieć. Tylko chcieć.

 

Przyjemnie

Ostatnio polubiłam pichcenie. Krem z soczewicy, trzy smaki granoli, mus jabłkowy, cebulowa z grzankami. Ciasto na weekend i placki na śniadanie. Siadam potem z tymi pysznościami przy stole albo na kanapie, okrywam się kocem, Pan Mąż podaje mi kakao i patrzenie na to dzieło ukończone, na nasze mieszkanie własne, to ogromna przyjemność.

Jest nam tu tak dobrze. Zwyczajnie dobrze. Proste przyjemności stały się moimi ulubionymi.

 

Kiedyś

Mam w sobie dużo emocji, dobrych emocji, wzruszeń, małych radości. Dzielę się z Wami nimi, ale drugą część wpisu chciałabym nieco przełamać te sentymenty, trochę Was rozśmieszyć, zabrać w podróż do przeszłości i pokazać… jak mieszkaliśmy wcześniej.

Bo to, jak mieszkamy teraz możecie podejrzeć w zakładce rudeM. Znajdziecie tam metamorfozę pomieszczeń, praktyczne porady, jak urządzić małe wnętrza (a nasze M ma tylko 38 m², więc coś o tym wiem!). Jeszcze w listopadzie pokażę Wam przedpokój i opowiem o moich doświadczeniach z malowaniem drzwi.

A teraz już rozsiądźcie się wygodnie i zobaczcie, jak wyglądały nasze poprzednie mieszkania.

 

2010-2012

Zaraz po przyjeździe do UK zamieszkaliśmy razem z przyjacielem Pana Męża – Michałem i jego bratem w dużym domu szeregowym. Po kilku miesiącach dołączyła do nas także dziewczyna, a teraz żona, Michała.

Każdy z nas miał swój pokój, a w części wspólnej na parterze ogromny salon z jadalnią, ogród i wielka kuchnia. Nasz pomalowaliśmy na fioletowo o.O – niestety nie mogę się dokopać do żadnego zdjęcia, które pokazałoby lepiej, jak wyglądał cały pokój.

Dekoracje do salonu dobierali chłopaki. Ten obraz jest mojego autorstwa, z czasów, kiedy jeszcze lubiłam stworzyć coś takiego.

 

2012-2013

Nasze pierwsze mieszkanie tylko we dwoje – kawalerka w samym centrum Milton Keynes. Do szału doprowadzała mnie ta bordowa wykładzina, ale bardzo dobrze wspominam rok tam spędzony.

Jak widzicie, bardzo się starałam, żeby każdemu miejscu narzucić swój styl, swoje postrzeganie czterech kątów. Fajnie można też zaobserwować, jak mój styl ewoluował!

Pokaźna kolekcja książek Pana Męża. Na szczęście ich ilość została znacznie zredukowana, a najnowsze pozycje staramy się kupować w formie e-booka.

 

2013-2015

Po roku spędzonym w ciasnej kawalerce zaczęliśmy rozglądać się za czymś większym. I udało nam się trafić na rewelacyjnie mieszkanie bardzo blisko centrum Bletchley (dzielnica na południu Milton). Uwielbiałam tamtą przestrzeń: salon, dwie sypialnie, kuchnia, łazienka i ogród dla mieszkańców. Uwielbiałam lokalizację, pieszy dystans do Queensway’a (sklepy, sklepiki), niedaleko był wielki spożywczy, siłownia, a także mój college.

 

2015

Na kilka miesięcy przed powrotem do Polski wynajęliśmy pokój u przyjaciół – Michała i Natalii, z którymi mieszkaliśmy w naszym pierwszym M. To była maleńka przestrzeń, ale tak zorganizowana, że daliśmy radę. Tego roku dużo letnich wieczorów spędziliśmy w ogrodzie na grillowaniu i piciu pysznych drinków.

 

2015-2017

A to już nasze pierwsze mieszkanie wynajęte po powrocie do Polski. W Warszawie spędziłam kilka dni na bardzo intensywnych poszukiwaniach lokum dla nas i znalazłam przytulne gniazdko na Mokotowie. Pokazywałam je dokładnie na blogu, więc po więcej zdjęć odsyłam tutaj.

Mieszkanie tam pozwoliło nam poznać lepiej Warszawę, Mokotów i utwierdzić się w przekonaniu, że to właśnie tutaj chcemy kupić nasze własne M. Powierzchnia mieszkania to także 38 m².

 




 

Jak widzieliście, każde nasze poprzednie lokum starałam się spersonalizować. Oswoić. Jak Mały Książę Liska. Bardzo pomagają w tym zdjęcia, własne obrazy, tekstylia, które dobrze się kojarzą, ulubione kubki, kwiaty. Wiadomo.

Jednakże dopiero tutaj, we własnym mieszkaniu, poczułam prawdziwą wolność i ogrom możliwości. To całkiem ciekawy zbieg okoliczności, że duża część naszego M urządzona jest produktami od marki VOX, która tyle o wolności mówi. Hasło na ich stronie głosi „wolność zaczyna się w domu” – nie mogę się nie zgodzić! :)

 

2017 – …

A teraz… teraz mieszkamy sobie tak. W naszym domu wszystko wolno! Uwielbiam każdy metr kwadratowy, każdy mebel, każdą dekorację. Nic nie jest tu przypadkowe, nic nie tuszuje szalonych pomysłów poprzednich lokatorów. To nasze M. Wymarzone.

Marzenia się spełniają!

aranżacja salonu

jak urządzić małą łazienkę

aneks kuchenny w bloku

 

Dom, mieszkanie, kawalerka, poddasze. Własne 4 kąty to dla mnie synonim wolności. Życia po swojemu. Dla siebie.
A na zakończenie życzę każdemu mojemu Rudzikowi, by odważnie walczył o swoje marzenia. Ich realizacja jest możliwa, trzeba się tylko uprzeć!

 

Wpis powstał we współpracy z marką VOX, która wspierała mnie w realizacji swojego marzenia. 

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
38 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Bo moje życie to podróż

Hej. Po lekturach Twoich wpisów z serii #rudeM uważam, że z gustem i wyczuciem stylu urządziliście Wasze mieszkanie.Ja od dwóch lat urządzam mieszkanie ponad 80metrowe na poddaszu.Nie mam jeszcze tylko wymarzonej kuchni bo jest ta po dawnych włascicielach.W Twojej kuchni najbardziej podoba mi się srebrna mozaika.Jest cudna:)

Mieszkanko na poddaszu… tam to musi być klimat! W jakim stylu urządzasz swoje miejsce? Może są jakieś zdjęcia, które mogę podejrzeć?

Bo moje życie to podróż

Hej, hej. Póki co na moim blogu opisuję podróże, ale już od przyszłego tygodnia mam zamiar zacząć rozwijać kategorię lifestyle i wnętrza – więc wpisy z tematyki wnętrzarskiej się pojawią i moje mieszkanie również. Co do poddasza to powiem tak – wcześniej mieszkałam w mieszkaniu „tradycyjnym” – czyli nie na poddaszu i obawiałam się kupna mieszkania poddaszowego, ale teraz… nie chciałabym już mieszkać w tym „tradycyjnym”;). Klimat poddasza jest wspaniały – dźwięk deszczu, wiatru, który się słyszy dzięki oknom dachowym, kominek (bo mamy;)) tworzy cudny klimat – ale to wiadomo:))), rożne kolory światła słonecznego, które przez okna dachowe wpadają –… Czytaj więcej »

Martyna, brzmi cudnie… <3 koniecznie podeślij mi link, gdy już pojawi się kilka wnętrzarskich wpisów z Twoim poddaszem w roli głównej!

STYLANN

Kiedyś sprzedawca pokazywał nam w sklepie fotel, który strasznie mi się podobał, ale powiedziałam „no ale nie będzie u nas w ogóle pasować do reszty wyposażenia”. I pan wtedy powiedział „jak pani się będzie podobać, to będzie pasować – w końcu urządza dom pani dla siebie”. I dodał, że on u siebie ma czerwoną kanapę, która może i nie pasuje do reszty salonu, ale co z tego – jemu pasuje :)

Natalia Lis

Dokładnie! W domu wszystko wolno ;) a wnętrza eklektyczne, choć nie w moim stylu, podziwiam, bo to dopiero level master wyczucia estetyki, by to wszystko tak połączyć.

Małgorzata

Uwielbiam takie podejście :)

m

Nadal mieszkacie w tych 38 m2?

Natalia Lis

Na innych 38 :)

cupoflife.pl

Hej. Pięknie mieszkanie :) Ja też od kiedy wyprowadziłam się z domu rodzinnego marzyłam o własnym mieszkaniu. W końcu udało się zrealizować marzenie :) Co prawda od roku powoli remontuję, ale małymi krokami stworzę swoje idealne wnętrze :)

Kosmetolog Marta

Podczas „Środa dzień bloga” miałam przyjemność oglądać Was we dwoje i powiem że tworzycie idealny duet. Po prostu Ty i mąż to jak jedna jednostka w dwóch osobach.
Poza tym kompletnie nie wyglądasz na swój wiek czego serdecznie gratuluję !
My także w przyszłym roku przystępujemy do wykończenia naszego domu <3 Chciałabym dopytać Cię o sprawy projektowe. Czy znasz ogólnodostępny program w którym można zaplanować rozkład domu (chodzi o dokładne wymiary, umieszczenie okien) z możliwością zapisania tego wszystkiego np w pdf bądź w innym pliku, który się wszędzie da otworzyć?

Natalia Lis

… i nawet oboje mieliśmy białe koszule :) Szkoda, że nie podeszłaś przybić piątki, ale może będzie jeszcze okazja.

Odpowiadając na Twoje pytanie – nie znam zupełnie, ale być może podpowie Ci coś conchitahome.pl lub designyourlife.pl

Kosmetolog Marta

Na pewno !

Dziękuję za informację, na pewno skorzystam :)

Piękne jest to Wasze mieszkanie! Chociaż wszystkie poprzednie też są urządzone z gustem i bardzo mi się podobają. Ja już nie mogę się doczekać kiedy będę na swoim, ale do tego jeszcze długa droga. Na początek musimy z chłopakiem wybrać kraj, w którym chcemy się osiedlić na stałe – takie uroki bycia w związku z obcokrajowcem. Teraz pozostaje mi oglądanie pięknych wnętrz w internecie i zbieranie inspiracji :)

Rozdomowiona

Świetne mieszkanie, minimalistyczna kuchnia urządzona ze smakiem. No i dla mnie różowy fotel wygrywa wszystko <3 My na razie remontujemy sypialnię, do własnego M mamy jeszcze około roku. Ale na samą myśl, że jego urządzenie tak, żeby było przytulnie, minimalistycznie, funkcjonalnie i po swojemu - jestem przerażona i podekscytowana naraz :D

Natalia Lis

Targały mną podobne uczucia. Choć to był świetny czas, cieszę się, że mieszkanie jest już gotowe do mieszkania :)

princess.malpka

Goraco gratuluje i pieknie to wszystko ze soba wspolgra <3

Hipis

Jej, dla mnie każde z Twoich mieszkań to wyobrażenie luksusu, w końcu jestem człowiekiem, który posiada w przybliżeniu pół pokoju, a w praktyce łóżko, parapet i krzesło z kawałkiem stołu. No i aż dwie półki w kuchni :P Ale przyszła kochana kawalerka na Jeżycach już w planach i wycinkach z gazet o wnętrzach… Z całą moją miłością do miasta muszę jednak przyznać – prawdziwa wolność domowa to wieś, gdzie możesz biegać po całym mieszkaniu, wrzeszczeć, grać na perkusji, hodować niezliczone ilości kotów i psów, sadzić truskawki, zbierać jabłka i w lecie przenosić się do namiotu na dwór. I nocować tak… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Druga część Twojego komentarza wywołała we mnie nostalgię. Między 7 a 18 rokiem życia też mieszkałam w domu na wsi i wspominam ten czas z sentymentem, choć noszenie drewna już nieco mniej :D

Jola

Właśnie dzisiaj po Twoim Instastory stwierdziłam, że muszę wziąć się za remont jednego z pokoi. Teraz mam jeszcze większą ochotę na dostosowanie pokoi do swoich potrzeb. Remont tam i tak potrzebny, nie ma go tylko komu zrobić.

Dorota

Piękne jest to Wasze M. Nowe, ale poprzednim również nic nie brakowało. Niech Wam się dobrze mieszka w przyjemnej atmosferze własnego M :)

Ania Kalemba

Ale cudownieeeeee, świetny wpis! :) Taki prawdziwy, od serca. A mieszkanka fajneeee, każde z nich coś w sobie ma! :)

Piękne mieszkanko, bardzo stylowe i tak świeżo nowoczesne. Podobają mi się kolory, jasno i tak świeżo.

A więc cel osiągnięty! Dobrze nam tu.

Gabriela Mikulska

Ciekawy wpis;) taki po Prostu od serca, dobrze się to czytało. My również z Panem mężem mieliśmy kilka stacji zanim osiedlismy na swoim – a stało się to kilka miesięcy temu w czerwcu. Wcześniej również między innymi mieszkaliśmy sobie w UK. Na każdym z naszych przystanków starałam się nagiac otaczająca nas rzeczywistość troszkę pod siebie. Jedyny wspólny mianownik naszej 10 letniej przygody to rośliny. Zawsze mieliśmy ich mnóstwo bo zarówno ja jak i Pan mąż lubujemy się w pięknych zawartościach donnic. Aktualnie mamy nasze pierwsze własne M i wyzywamy się tu twórczo;) jest ciasne, ale własne i mieści 53 doniczki… Czytaj więcej »

Natalia Lis

omatko, policzyłaś swoje kwiaty? I wszystkie żyją i mają się dobrze? Wow, szacun na dzielni Kobieto!

Gabriela Mikulska

Jakoś tak mnie natchnęło aby to sprawdzić. Kochana Pan Mąż ma bzika większego niż jeśli chodzi o rośliny:) każda, że tak to ujmę ma idealne warunki:) dodam, że jedną z tych roślin jest fikus dębolistny, który ma ponad 2 metry.
Tak na dzielni to był szacun gdy wnosiliśmy tego olbrzyma, dzieciaki na placu zabaw zdebialy i padały pytania ” ej dlaczego oni wnoszą drzewo” ? Także jesteśmy na osiedlu tymi dziwakami z drzewem w domu i brzozą na balkonie.
Swoją drogą masz przyjemne klimatyczne mieszkanko:) nie ma to jak urządzanie pierwszego M, najlepsze uczucie!

Natalia Lis

Drzewo! <3

Ewelina Rozmus

Napiszę to kolejny raz – pięknie i mega w moim guście. Nawet salon mamy w podobnych kolorach – sofa, fotele. Dom jest dla jego mieszkańców i ma się podobać przede wszystkim im :)

Eliza B.

Ło matko, też mam starą, bordową wykładzinę w pokoju, straszna jest, szczególnie przy zwierzętach, widać na niej bowiem każdy włosek ? na szczęście po mału przymierzam się do remontu ?

Śliczne macie mieszkanko ?

Natalia Lis

Pamiętam, jak bardzo wkurzała mnie ta wykładzina. Determinowała wygląd całego wnętrza i mocno mnie to irytowało. Niemniej było to nasze najcieplejsze mieszkanie, najbliżej centrum i targu ze świeżymi warzywami, owocami, ziołami. Dobrze wspominam ten czas.

TwojeDIY Kasia

Jestem za. Mieszkanie to ma być azyl dla właściciela i jak chce mieć różową sypialnie, to sobie ją robi. :) Tak apropo moich ostatnich zmian. Mieszkanie macie cudne i najważniejsze, że swoje. :)

Ryszawa

Z biegiem lat coraz lepiej :)

szotka

Przepięknie! Te biało szare mega mi się podobają i moje następne też będzie tak wyglądało! ? Przy okazji zdradź mi proszę czym farbujesz włosy ? ja byłam tak pomarańczowo – ruda przez kilka lat, ale po tym czasie włosy jaśniały już po pierwszym myciu od farbowania i nie chciały trzymać tego intensywnego koloru ani przez chwilę :( przez to musiałam zrezygnować z tego koloru i już nie farbuję :(

Mrugacza

Oglądając twoje wpisy z cyklu Rude M aż się wzdycha do swoich własnych 4 kątów (raczej z niechęcią). Mega zazdroszczę wam, że wszystko tak szybko dopięliście na ostatni guzik! My się wprowadziliśmy ponad pół roku temu i nadal sporo rzeczy jest „rozgrzebanych”. Chyba trzeba zakasać rękawy ;)

Disney Dreamer

Wspaniale to wygląda, urządzone z wielkim gustem :)

Villa

Ja również śledzę twojego bloga już od dawna i masę inspiracji właśnie z niego czerpię w aranżacji itd. Mam nadzieję, że dalej będziesz tak wspaniale go prowadziła. Mieszkasz jednym słowem prześlicznie moje klimaty. Mam nadzieję że i ja również kiedyś spełnię swoje marzenia. Pozdrawiam .

KaMa

Wczoraj po raz pierwszy poznalem Wasze mieszkanie i jestem pod wrazeniem! To jest taka blokowa wersja ruchu „Living big in a tiny house”. Kiedy juz dorobie sie swoich no nawet i 30m2 w stolicy, napewno zaczerpne inspiracji z Waszego projektu. Super!