perfekcjonizm jak z nim walczyć

Moja walka z perfekcjonizmem

Ostatnimi latami bardzo mocno spierają się ze sobą dwa słowa na pe. Prokrastynacja i perfekcjonizm. Takie czasy powiedziałby stary dziadek, usiadłszy na ławce, popalając fajkę, jakich już nie ma. Takich dziadków też już nie robią. Ani ganków z takimi ławkami. O odkładaniu wszystkiego na później napisano tak dużo, że nawet ominęłam research w tym obszarze, ale o perfekcjonizmie chętnie się wypowiem. Bo mnie zżera, wypluwa i depcze piętą. Jeżeli popadasz w skrajności lub źle Ci samemu ze sobą, czytanie dalej prawdopodobnie przyniesie ulgę. Nie tylko Ty masz tak chujowo. Inni też mają. I Ruda ma.

 

Muszę, muszę, inaczej się uduszę, jak nie nadmienię, że generalnie (czyli przez większość czasu) uważam perfekcjonizm za super fajną cechę. Taką wiecie, w dechę! Używany w rozsądnych ilościach czyni z ludzi profesjonalistów, co bardzo cenię i wyczuwam z kilometra. Lubię, gdy sprawy załatwione są szybko, acz dokładnie.

Jeśli jednak:

  • Z przyjaciół pozostał Ci Twój pies..
  • Ciągle na coś chorujesz, bo organizm nie wyrabia z przepracowania…
  • … albo jeszcze lepiej, jesteś na siebie zły, gdy chorujesz, bo wtedy nie możesz pracować na maxa…
  • Jesteś wredną pizdą. Zawsze. Wszędzie…
  • Wiecznie udoskonalasz, poprawiasz, zmieniasz, udoskonalasz…
  • Masz wyrzuty, że tyle śpisz (przecież mógłbyś pracować)…
  • Dostajesz szału, gdy projekt nie jest domknięty na tip top…
  • Nie prosisz o pomoc, wszystko chcesz robić sam…

… jest spora szansa, że potrzebujesz doczytać ten artykuł do samego końca.

Może nie wszędzie, może nie na stówę, ale mam problemy z kilkoma tymi punktami. Poczytaj i naucz się na moich błędach. Tak jest taniej i efektywniej, czyli model w sam raz dla perfekcjonistów.

A czy Ty jesteś perfekcjonistą? Zrób test!

 

4 PRZYKAZANIA PERFEKCJONISTY

 

STAĆ SIĘ NA WIĘCEJ

Okazuje się, że zawsze jest coś, co można poprawić. Taaaaram! Pierwsze, naczelne prawo perfekcjonisty. Nie ulegaj złudzeniu, że projekt jest już domknięty. Otóż zawsze można go rozgrzebać, napluć, zrównać z ziemią, jeśli brakuje mu jakiegoś przecinka i zacząć od początku. Lepiej.

 

WYMAGAJ

Skoro ja jestem taka super skuteczna, super produktywna i super super, że super i w ogóle, to inni też muszą. To naturalne. Nie ma miejsca na palcowanie szyby czy zbijanie bąków. To nie jest produktywne! To nie przybliża nas do celu. Nie jedz śniadania, śniadanie nie jest produktywne. Umów się z głodem na spotkanie, nie pozwól mu rozbić Twojego idealnie zorganizowanego dnia.

 

ZAJEŻDŻAJ SIĘ, AŻ DOJEDZIESZ

Jestem maniaczką pracy. Maniaczką. Robię sporo fajnych rzeczy, podejmuję się satysfakcjonujących projektów, ale wiadomo, praca marzeń nie istnieje, no chyba, że pracujesz dla rozrywki, a masz na tyle hajsu, żeby wszystkie te mało zabawne elementy (związane z prawem podatkowym czy innymi bzdurami, jak jego przestrzeganie) delegować. Ja generalnie pasjonuję się robieniem rzeczy samodzielnie. Sama. Sama. SAMA! I tak okazało się, czytaj: Pan Mąż mi uświadomił, że pracuję po 10 godzin dziennie. 7 dni w tygodniu. To daje zgrabne 70 godzin tygodniowo, a to jest już liczba, na jaką pukam się w czoło i patrzę z politowaniem, podczas zagłębiania się w historię bohaterów serialu Suits. I to jest najbardziej klasyczny kocioł, który przyganiał garnkowi.

Nic dziwnego, że czasem…

 

PADŁEŚ? POWSTAŃ!

Dzień jak co dzień, zasiadam do biurka i szybko orientuję się, że nie mam siły. Żadnej i na nic. Na dodatek od kilku dni boli mnie gardło, cera jakaś taka szaro-bura, nastrój średni i jedyne, na co mam siłę, to rozkopać to perfekcyjnie (a jakże!) pościelone łóżko, uwić kokon i czytać przez najbliższy tydzień. Albo już na zawsze.

Kreatywne myślenie jest wtedy na poziomie minus milion, czuję się bezsilna, bo chciałabym pchać ten mój wózek do przodu, a chwilowo połamały mi się obie nóżki. I zamiast odpoczywać w fajny, zaplanowany i skuteczny sposób (ha, widzicie, u mnie nawet wypoczynek ma określone wymogi), to ja padam i zdycham, bo zużyłam wszystkie moje zasoby. Totalny bezsens. Finalnie, zamiast odpoczywać na przykład dwa dni w tygodniu, perfekcjonista nigdy nie wie, kiedy padnie, a już nie wie na pewno, kiedy znowu się podniesie.

 

To już ostatni artykuł z tygodnia produktywności. Zerknij na dwa poprzednie i dowiedz się jak ogarnąć siebie w czasie oraz jak się skupić.

 

Przeczytane? Przyswojone? No to teraz zrób wszystko inaczej. I wyślij ten tekst osobie, która zbyt wiele od siebie wymaga.