table dinner meal szwedzki stół

Szwedzki stół

Życie nie jest uczciwe. Wchodzimy w nie przystrojeni w ciuchy naszych rodziców, które kupili im nasi dziadkowie. Babcia starannie cerowała skarpety w imię dobrych chęci. Nikt nie powiedział jej, że kolejne pokolenia ani tych skarpet, ani chęci nie będą chciały. Mało tego, rozliczą ją z jednego i drugiego. I tak w kółko.
Jedna z teorii głosi, że największy wpływ na to jacy jesteśmy, mają pierwsze trzy lata naszego życia. Czas, który znika w mrokach niepamięci. Czas, w którym z niezwykle kalorycznej bomby informacyjnej, wchłaniamy najwięcej. Potem neurony skazane na morderczą, dożywotnią pracę, zaczynają padać jeden po drugim. Czas, w którym rzeczy nam się po prostu przydarzają. Wbrew woli. Jak się przed tym bronić? Bezradność jest jedyną opcją. Bezsilność jedynym wyborem. Wyposażeni w tą wyuczoną, idziemy w świat na zdalnym sterowaniu.
Życie nie jest uczciwe. Całe spektrum przypadków rządzi naszym losem. Zlatują się sępy koincydencji. Większość z nas przechodzi życie na trybie “auto”. Automatycznie reagując na wezwanie grupy, dostosowując się do oczekiwań ludzi. Pełnoprawnych autorytetów, jak i tych gówno wartych. Autorefleksja to potężne narzędzie, a my tacy słabi i do jego używania kompletnie nieprzystosowani. Po drodze pojawiają się jeszcze autoagresja, auto-sabotaż, autodestrukcja. Daleko nimi nie zajedziemy. Ludzie których spotykasz, szczęście i pech, leżą na ścieżce, a aleja którą idziesz jest kiepsko zaprojektowanym labiryntem, bez rozstajów dróg.

Chyba mi nie uwierzyliście, co?

Jeśli masz zewnętrzne umiejscowienie kontroli, doprowadzasz mnie do szału. Przecieraj oczy do czerwoności, do łez, tak długo, aż zauważysz, że to nie jest rzeczywisty model świata. Uświadom sobie, że życie to wycieczka all inclusive. Bierzesz udział w wielkiej uczcie. Kiedy skonsumujesz już wszystko co było zjadliwe na jednym stole, świat się nie skończy. Zostaniesz powitany przy następnym i będziesz znów żarł życie, aż do wyrzygania. Tłustymi łapami sięgaj po najlepsze kąski, nie oglądaj się na innych. Mogą pomyśleć, że bierzesz za dużo, że ci się nie należy. Wiesz co? Nic nikomu się nie należy. Szczęście, miłość, dach nad głową. One są niczyje, więc każdy ma na nie szansę. Zabierz ile tylko zdołasz unieść. Nie ma w tym nic złego, rób to. Ja to robię. Jeśli nie jedno z was, będzie to ktoś inny. Nie zatrzymuj się. Nawet na chwile. Obżarstwo jest bardzo cenionym grzechem w kulturze zachodniej. Carpe diem znaczy zeżryj dzień, wyciśnij z niego sok i szybko sięgnij po następny.

Podziwiani i wychwalani to Ci najzachłanniejsi. Nie zadawali sobie głupich pytań. “Dam radę?”, “Wolno mi?”, “Co jeśli się nie uda?”. Oni po prostu uwierzyli, że mogą wszystko i okazało się to prawdą. Ty możesz zrobić to samo. Oczywiście jeśli masz wystarczający apetyt.

Oceń post!