Rozumiemy się bez słów hasło często używane, ale nie zużyte. Wypowiadane przez ludzi, którzy kochają się świadomie.
Uwaga nie służy mi zbyt wiernie, często skupia się nie na tym, na czym powinna. Widzę rdzawe włosy niesymetrycznie ścięte, harmonizują z Twoim charakterem. Brak w Tobie symetrii, więcej tam w środku dobra, niż zła. Grzywka ustawowo w prawo, choć do prawicy Ci daleko. Skanując wzrokiem Twoją twarz, co chwilę natrafiam na oczy, zajmują najwięcej powierzchni. Z odległości słyszalnego szeptu, widzę w ich odbiciu siebie, wyraźnie, niczym na bilbordzie reklamowym. Po krótkiej kąpieli w sławie, uderza mnie moje rozkojarzenie. Karcę się w myślach, zmuszam do skupienia.
Tyle czasu zajęło Ci wyregulowanie brwi, a teraz przez nieporozumienie psujesz kompozycje. Marszczysz je i ściągasz w dół. Wolę gdy ściągasz figi, pomagając sobie rytmicznym, rozkołysanym ruchem bioder. Teraz nie dosyć, że ubrana jesteś w pełni, przyozdobiłaś się także w ten brzydki grymas. Usta ściskasz z całych sił, jakby to mogło powstrzymać pochopne słowa, które jak z karabinu, wystrzelisz wprost we mnie. Pomimo moich zwyczajnych starań i uników, często trafiasz. Dziś się nie bronię. Wal. Head shot i critical hit czekają, są do Twoich usług. Nic nie mówisz? Czekanie wypełnia całą przestrzeń, robi się ciasno, niewygodnie. Ten przestój w przebiegu zdarzeń wpędza mnie w paranoje. Pytania uderzają mnie, jak światła stroboskopu. Błysk. Dlaczego? Błysk. Co się zmieniło? Błysk. O czym myślisz?
Tracisz siły, nie możesz już utrzymać ust w tym napięciu. Kąciki opadają Ci bezwiednie. Coś się skończyło, urwało. To kontakt wzrokowy. Twoje piękne, wielkie oczy. Śniardwy i Mamry pokryte mgłą, dwa zbiorniki, z których woda znalazła ujście. Chwytam Cię za te wątłe barki, na których mogłabyś unieść cały świat. Moja twarz krzyczy „popatrz na mnie”, „skup się do cholery”. Zaciskam palce na Twoich ramionach, fizyczne połączenie, jako preludium do duchowego pojednania. Jednym spojrzeniem odpowiadam na wszystkie Twoje pytania, przepędzam wszystkie wątpliwości. Czy trzeba ciągle coś mówić? Czasem lepiej jest po prostu być, jak widzisz, ja jestem. Wyraźniejszy niż kiedykolwiek, niepodważalnie obecny. Przy Tobie.
Cudowny, upragniony skurcz mięśni dokuczył Twojej twarzy. Uśmiech wpadł tylko na krótką chwilę, przywitał się i odszedł. Widziałem. Niezbyt proporcjonalne oczy mangowej laleczki, zrosiłaś dookoła liniami. Były tam i znikły, pozostawiając zmarszczki, te mikro, których Ty nienawidzisz, a ja tak kocham. Wiele z nich nakreśliłem specjalnie dla Ciebie. Zostały tam porozrzucane bez ładu i składu na znak, że było i ciągle jest dobrze.
<3
O. Mi brakuje słów.
Życzę wam takiej miłości przez dłuugie lata!
Pięknie. Serio. :)
No, no….
Dobrze, że przeczytałam, muszę wyregulować brwi. A tak na poważnie piękny tekst. Z ciekawości Ty pisałaś czy mąż?
Autor jest wyświetlony pod tekstem. Kłaniam się.
Nie byłam pewna pomimo tego ;)
No mam nadzieje ze pan mąż fig nie nosi. Hehe
Figi noszę tylko na specjalne okazje: rocznice, walentynki, dzień niepodległości itp.
Człowieku,masz dar od Boga.Piękny umysł przelewający myślotok ot tak,w rwącym spokoju.Taki męski sposób pisania udało mi się jak do tej pory uchwycić u Kosińskiego.Rzeczowo,szorstko,pięknie.Delikatnie.Warte uwagi,warte rozwoju.Warte książki:)Pozdrawiam:)
Wydrukuję ten komentarz i powieszę sobie na tablicy. Dla wzmocnienia motywacji.
P.S. Kolejny impuls, aby zabrać się za Kosińskiego. Chyba w końcu przeczytam „Malowanego Ptaka”.
Przepięknie napisane! Fenomen. :)
fajne i takie klimatyczne, ale jakoś przy oczach jak śniardwy i mamry trochę śmiechłam, przepraszam :). Fajny tekst ogólnie.
Nie mogłam oderwać wzroku od tych słów. To jak miłość z bajki. Gratuluję. Nie każdy w tak piękny sposób wyraża swoje myśli i uczucia o osobie, którą kocha. Zresztą takich osób to chyba już ze świeczką szukać.
Jestem pod ogromnym wrażeniem. Treść, jej przekaz, emocje- wszystko jest jak najbardziej spójne. Znalazłam tu również miejsce na własną interpretację i refleksję, z czego najbardziej się cieszę. Zostaje mi tylko pogratulować Wam wspaniałej i tak prawdziwej więzi. Tobie Tomaszu życzę, abyś pisał więcej tak wartościowych tekstów, natomiast sobie życzę, abym… Czytaj więcej »
Dziękuję. Nie wiem co jeszcze odpowiedzieć. Dostałem pod tym wpisem wspaniały odzew, a Twój komentarz to już prawie mnie onieśmielił.
Więcej tego autora! :)
Wstępny plan jest taki, aby co środę przejmował stery :)
Komentujesz na wielu blogach które czytam. Zawsze mądrze. Dlatego cieszę się, że dotarłaś i tutaj, a jeszcze bardziej cieszę się, że Ci się podoba.
Przez te dwa zdania: „Tyle czasu zajęło Ci wyregulowanie brwi, a teraz przez nieporozumienie psujesz kompozycje” i „Były tam i znikły, pozostawiając zmarszczki, te mikro, których Ty nienawidzisz, a ja tak kocham” – nie wiem, czy to poważne wyznanie/poważna refleksja (w każdym razie – coś poważnego), czy Autor Mąż robi… Czytaj więcej »
Jak najbardziej na poważnie.
Łza się w oku zakręciła ze wzruszenia – coś pięknego :)
piękne.
przepiękne, szkoda że mój mąż nie umie wypowiedzieć nawet jednego komplementu a tu tyle pięknych słów, zazdroszczę :)
A ja napiszę, że po prostu Ci zazdroszczę…. czy są jeszcze na świecie tacy faceci prócz Pana M?
Piękne… aż mnie zatkało…
Pozdrawiam;)
Przepiękne, poetyckie, męskie. Brak słów.