Lifestyle Rudziki! – wrześniowy SUM #28

Kolejna porcja rudego lifestyle’u poleca się do kawki, herbatki, Theraflu, co tam sobie akurat sączycie. SUM jest wrześniowy z ostatnim tygodniem sierpnia, który mieliśmy szczęście spędzić w UK. Pogoda była cudna, temperatury też, ale o reszcie przeczytacie już niżej. Całkiem klimatyczny wyszedł mi ten wpis, zapraszam Was serdecznie!

 

Lifestyle i jedzonko

Tym razem te dwie strefy przenikały się bardziej, niż zwykle. Będąc w mieszkaniu w Warszawie, wciąż czekaliśmy na kuchnię, więc żyliśmy na pudełkach (catering dietetyczny – widać mi teraz wszystkie mięśnie brzucha! :D), jedzeniu zamówionym online i tym jedzonym na mieście. Sierpień i wrzesień to wciąż był czas wypełniony wyjazdami i chętnie Wam o nich trochę opowiem.

 

Anglia

Jeszcze w sierpniu odwiedziliśmy Milton Keynes, czyli miasto, w którym spędziłam ponad 5 lat swojego życia, a Pan Mąż ponad dekadę! Powiem Wam, że każda wizyta tam wiąże się z dużymi emocjami. Raz, że zostawiliśmy cudownych ludzi, za którymi tęsknimy. Dwa, że wracają do mnie wszystkie dobre wspomnienia, gdy odwiedzam niegdyś odwiedzane sklepy, spaceruję uliczkami, którymi chodziliśmy z PM i rozmyślaliśmy, kiedy to wreszcie wrócimy do Polski :D

Poniżej cudne mieszkanko mojej Przyjaciółki. Czuję się trochę matką chrzestną tego projektu, bo to ja zaraziłam Karolinę miłością do białych mebli, przeróbek i szarości. Jest cudnie! Uwielbiam mix starego z nowym, ten dopasowany eklektyzm i serce, które zostało włożone w to mieszkanko.

Ze znajomymi, którzy nas ugościli, spędziliśmy czas na rozmowach, grach w planszówki. Niech żyje Taboo i Party Time!!! O, przy okazji polecam moją listę ulubionych gier planszowych. Był grill i masa pysznego jedzenia przez cały tydzień. I było tak cudownie i tyle się działo, że nie mam zdjęć, które mogłabym Wam tutaj pokazać. Chociaż nie, mam zdjęcie kotów, musi Wam wystarczyć.

Mój Szwagier przywitał nas moimi ukochanymi czekoladkami z HotelChocolat – musicie kiedyś spróbować, jeśli odwiedzicie UK! Koniecznie. Dowiem się, jeśli pominiecie ten arcyważny punkt. Graliśmy trochę w Tekkena, pogoda pozwalała na spacery i aktywności na świeżym powietrzu.

Z kilkoma przyjaciółmi z ex-pracy wybraliśmy się do Kaspa’s – wszyscy zachwalali, a deser, który widzicie na pierwszym planie zjedliśmy z PM na pół. Ledwo. Całkiem rozważnie zaczęliśmy o jednej sztuki, na jednej sztuce też się zakończyło. O wiele za wiele cukru, nawet wersja owocowa-sorbetowa ociekała słodyczą. Jeśli na co dzień raczej nie jecie sklepowych słodyczy, to w tej kawiarni nic Wam nie będzie smakowało.

Lody same w sobie też nie są zbyt szczególne, jeśli macie ochotę na takowe, polecam dużo bardziej Ben & Jerry’s (do kupienia w dyskontach). Chociaż one chyba są już też dostępne w PL, prawda?

Wagamama to kolejne miejsce, które odwiedzamy, gdy tylko mamy ochotę na trochę orientalnego jedzenia. Niespecjalnie krępuje mnie, że muszę poprosić o sztućce. Mimo chęci wciąż nie potrafię jeść pałeczkami. Cóż, nie muszę. Widelec jest spoko. Fanów włoskiej kuchni odsyłam do Bella Italia.

 

Bieszczady

W Ustrzykach Dolnych spędziliśmy cudowne kilka dni. Głównie odpoczywając, nieco pracując, jedząc dużo pyszności (tagliatelle grzybowe to jedno z najlepszych dań, jakie jadłam w życiu!) i spędzając czas z rodziną. Nie wiem, czy Wam wspominałam, ale moja Mama kilka miesięcy temu wywróciła swoje życie do góry nogami – rzuciła wszystko i wyjechała w Bieszczady :)

Załapaliśmy się też na mini koncert na żywo. Dwóch charyzmatycznych panów, dwie gitary i atmosfera od razu się zmienia.

Pogoda naprawdę była cudowna. Poza jednym deszczowym dniem, było ciepło, niemalże lato w pełni.

Tak wyglądam, jak staram się nie wpaść do rwącej rzeki i zostać obiadem dla krokodyli. No dobra, może lekko dramatyzuję, ale widzicie to skupienie na twarzy?! To była poważna sprawa.

A tu już z Mamą / starszą siostrą :) Pamiętam, jak kiedyś wrzuciłam nasze wspólne zdjęcie na FB – pojawiło się pod nim kilkadziesiąt komentarzy, że to niemożliwe, że wkręcam i toż to siostra moja jest. Siostrę owszem, mam, ale młodszą lat 6.

 

Południe Polski

Gdy tęsknota wzięła górę i jeszcze dopadł nas kryzys o nazwie to już trzeci-miesiąc-bez-kuchni, wybyliśmy na południe odwiedzić rodzinę.

W samym centrum Sosnowca serwują dobre ciacha. Kawiarnia nazywa się Abadaba i jest zaraz obok ruchomych schodów. Piszę konkretnie, bo na Insta Stories zasypaliście mnie prośbami o adres :)

1 dzień w Sosnowcu, z moją rodziną i tyle samo w Pawłowicach, z Mamą PM, a radość wielka!

 

Warszawa

Po raz pierwszy spróbowałam tajskich lodów. Z dodatkiem masła orzechowego były niezwykle kremowe i… zapychające. Porcją ze zdjęcia mogłabym spokojnie podzielić się z drugą osobą. Co do samych tajskich lodów – bez rewelacji, równie bardzo lubię zwyczajne, w wafelku.

Pyszne pierożki serwują w Pełną Parą. Mają dwa lokale w Warszawie i można zamówić sobie mix i wybrać ulubione. Niestety cała reszta kompanii miała ochotę na inne typy potraw i oni zupełnie zadowoleni nie byli. A więc polecam pierożki, a jeśli macie ochotę na coś innego, to lepiej gdzieś indziej?

 

Wrzesień to jeden z „moich” miesięcy (dowiedz się więcej o kalendarzu literackim), wpadłam więc odświeżyć swój kolor włosów do profesjonalnego salonu, zorganizowałam też dla Was mini konkurs. Jeśli lubicie takie atrakcje, polecam śledzić mnie na FB, tam zawsze trąbię o wszelakich atrakcjach dla Was:

 

 

Było też śniadanko w Aioli i domowe tiramisu. Uwielbiam wszystko, co włoskie! <3 Nie mogę doczekać się naszego wyjazdu do Rzymu…

 

Na początku września wzięłam udział w rewelacyjnym warsztacie. Chciałabym, aby więcej agencji i marek miało tak profesjonalne podejście do wspólnych działań. Nie czuję się porzucona, a w pełni zaopiekowana. Widzę, że wszystkim nam zależy, aby każdy czuł się komfortowo w swojej roli i wspólnie dążymy do sukcesu tego projektu. Będziemy razem realizować większą kampanię (będzie super wideo i wpis na blogu), wtedy też dowiecie się więcej. Powiem tylko, że chodzi o soczewki. Zdjęcia z eventu wykonał Orest Tabaka.

 

Rzadko robię zdjęcia na zlecenie, a jak już coś, to tylko produktowa i tylko u mnie w domu. Dla przyjaciół jednak robię wyjątki – cykam portrety, zdjęcia biznesowe, czy tak jak w tym przypadku, fotki nieruchomości na wynajem dla Kasi i jej MM. Bardzo przyjemne zajęcie i muszę przyznać, że to zlecenie przyniosło mi sporo satysfakcji. Aż sama się zaskoczyłam! Warto czasem zrobić coś innego, odejść od swojej rutyny, bo za rogiem może czekać zaskakująco dużo radości z własnej pracy.

 

Kulturalnie

Ostatnie dni września spędziłam pod kołdrą (hello, jesienne przeziębienie), oglądając Desperate Housewives (uwielbiam!!! ale oszczędzam, bo już jestem na siódmym sezonie), czytając i grając w…

Nic na to nie poradzę, że wciągnęłam się maksymalnie! Nie jestem typem gracza i nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałam na telefonie jakąś grę.

Co czytałam?

Wpadły mi w ręce dwie książki o tematyce zero waste, a mianowicie Pokochaj Swój Dom autorstwa prekursorki tego ruchu – Bei Johnson oraz polski podręcznik o niemarnowaniu Życie Zero Waste Katarzyny Wągrowskiej. Książka Kasi podobała mi się bardziej, ponieważ opisuje polskie realia kupowania produktów bez opakowań i życia jak najbardziej w zgodzie ze środowiskiem. Obie książki to typowe poradniki, podzielone na najbardziej problematyczne pomieszczenia, czy kwestie. Wiecie, kuchnia, łazienka, garderoba, porządki. U Kasi znajdziecie więcej osobistych przemyśleń i historii z życia wziętych. U Bei z kolei jest więcej „mięcha” – X domowych sposobów na choroby, X nieszkodliwych detergentów. To, co podoba mi się w obu poradnikach, to brak idealizowania. Obie dziewczyny otwarcie piszą o wybojach na swojej drodze do niemarnowania. Bea robi tabletki do zmywarki, ale domowy kefir marnował zbyt wiele cennych zasobów i to zwyczajnie odpuściła. Nie ma tu zbędnej przesady, fanatyzmu, a są fajne poradniki, które UŚWIADAMIAJĄ, jak bardzo nie eko wygląda nasze codzienne życie. Nie wiem, jak zadziała na Was, ale ja mam potrzebę zmiany. Choć od razu muszę napisać, że wiele elementów życia zero waste już praktykujemy: wielorazowe torby, oszczędzanie wody, energii i papieru w wszelakiej postaci, picie kranówki. To drobne rzeczy, ale wierzę, że mają duży wpływ.

W kolejce czeka jeszcze Rzeczozmęcznie, tematyka podobna, więc dam Wam następnym razem znać, jakie wrażenie na mnie zrobiła ta książka.

Wieczory to zawsze czas zarezerwowany na wspólny czas z Panem Mężem. Najczęściej coś sobie oglądamy i chcemy polecić Wam kilka dobrych tytułów. Przede wszystkim dwa obłędnie dobre seriale: Handsmaid’s tale oraz Flesh and Bones. Oba są równocześnie wyśmienite, co trudne. Ja sama należę do osób wrażliwych i miałam kryzys przy pierwszym czy drugim odcinku, jednak historie zbyt mocno mnie wciągnęły, by odpuścić. I nie żałuję, bo na główne bohaterki patrzy się, jak w obrazek, czekając na każdy ich kolejny krok, decyzję. Nic Wam więcej nie napiszę, zarys fabuły łatwo znajdziecie w sieci, ja Wam tylko mówię, że warto.

Jeśli macie ochotę na coś lżejszego, a ja ostatnio miałam, to bardzo przyjemnie oglądało mi się Baby Driver – mistrzowsko zgrane sceny z muzyką. Wyczulonych na dźwięki zachęcam do obejrzenia, choć to komedia akcji i zapewne nie każdemu przypadnie do gustu.

Zapragnęłam obejrzeć Tomb Rider i równie szybko pożałowałam tej decyzji. Wytrwaliśmy może 30 minut i jest to czas zmarnowany. Uwielbiam Angelinę, ale zdecydowanie wolę ją podziwiać w fajniejszych produkcjach. To już Skarb Narodów, choć nie jest to film nazbyt ambitny, nie można powiedzieć też, żeby był nieprzewidywalny, podobał mi się bardziej. Ale wiecie, bez szału.

Bardzo bardzo bardzo miałam ponownie ochotę na American Beauty i czekałam chyba z miesiąc, aż PM zapragnie obejrzeć go ze mną. To jedna z tych produkcji, którą warto raz w życiu zobaczyć. Adwokata diabła zresztą też.

Chętnych na futurystyczne wizje i zainteresowanych tematem sztucznej inteligencji polecę Ex Machina.

OMG, prawie zapomniałam! Przepiękny film to Służąca, autorstwa Koreańczyka – Chan-wook Park. Przyznam, że długooo zwlekałam, bo Oldboy zrył mi psychę i mówię to zupełnie poważnie. Moje obawy okazały się jednak bezpodstawne. No raczej. Bo mocnych scen jest tu kilka, jednak ten film jest przede wszystkim cudowną grą światła i kolorów. I są 3 akty i wszystkie mogą Cię zaskoczyć.

 

Z sieci

Ostatni akapit poświęcony jest tradycyjnie linkom do Waszych artykułów. Pod koniec każdego miesiąca proszę Was o podzielenie się swoimi treściami. A więc to kolejna możliwość darmowej promocji! W sieci jest tego naprawdę masa. Obserwujcie mnie na FB i linkujcie do siebie. Czekam na linki do Waszych blogów!

  • Blog z klasą czyli sporo treści o tym, co wypada, a co jest w złym guście. Pochłonę go całego!
  • Zupełnie inne spojrzenie na zarabianie przez fotografowanie.
  • Prosty przepis na domowy kisiel. Mniam! Ostatnio mam ochotę próbować nowych przepisów, siedzieć w kuchni, choć działa nam tylko 1 na 4 palniki :D
  • Kiedy kobieta powinna zgłosić się do ginekologa – po pierwsze polecam Wam całego bloga, bo wręcz ocieka konkretną wiedzą bardzo przystępnie podaną. Po drugie być może publikacja tego artykułu, posłanie go dalej sprawi, że któraś z Was, która zwleka z wizytą, jednak się umówi. Wśród moich dalekich znajomych, u kobiety ponad 40-letniej, która nigdy nie rodziła, wykryto, uwaga, 11 mięśniaków. Komórki złośliwe. Zapytacie, jak to możliwe? Ano wierzcie lub nie, ale NIGDY nie była u ginekologa. Nie popełniajcie jej błędu, wizyta minimum raz w roku to konieczność. Dbajcie o siebie, no!
  • Idzie jesień, a wraz z nią niedobory, np. arcyważnej witaminy D3. Dlatego przeczytajcie wpis co warto suplementować.
  • I na koniec przepis na wegańskie ciasto ze śliwkami. Mam sąsiadów wegan, więc pora nauczyć się kilku przepisów bez mleka, jajek i masła. Może i Wam się przyda.

 

Rudziki, dzięki za odwiedziny, mam nadzieję, że wiecie już, co czytać, co warto obejrzeć, na jakie blogi zajrzeć. W końcu jesienią i zimą spędzamy w domu znacznie więcej czasu, co uwielbiam. Znowu będziemy grać w planszówki, karty i wypijać ogrom herbaty. Ach!

Właśnie, polećcie mi jakieś przepisy do wypróbowania jesienią! Liczę na Was!

 

PS Ja mocno polecam Was mój przepis na brownie z malinami. Właśnie się nim zajadam <3

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
37 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Ania Kalemba

Ależ cudowne zdjęcia! I sporo pysznego jedzonka!

Hipis

Też właśnie wpadła mi w ręce książka o zero-waste amerykańskiej autorki i byłam w szoku, że Amerykanie naprawdę tyle rzeczy marnują – takie rzeczy, jak używanie tylko papierowych ręczników, w Polsce jest niewyobrażalne. Albo spis sprzętów, które zdaniem autorki nie są potrzebne w kuchni – o istnieniu wielu nawet nie wiedziałam. Dla mnie ta książka była ciekawym obrazem zupełnie obcego mi społeczeństwa. Chętnie bym przeczytała wersję polską, bo jednak nasze realia, plus dodanie moich realiów studenckich, to zupełnie co innego.

Małgosia

Twoja Mama miala fantasyczny pomysl! ? od kiedy wrocilam z urlopu (wlasnie w Bieszczadach) marzy mi sie zrobic to samo. Maly domek przy strumyku i spacery kazdego dnia ? w Bieszczadach rowniez sprobowalam po raz pierwszy tajskich lodow. Dla mnie rewelacja! Sorbet o smaku cytryna z bazylia jeszcze dlugo pozostanie w pamieci.

Nail Crazinesss

Też uwielbiam Taboo :D

Ciekawi mnie jak to jest, że ludzie z miast itp chętnie by się przeprowadzili w Bieszczady a inni młodzi z tamtych okolic wybywaja ;) Chyba co człowiek to inne potrzeby i sposób działania. Nie powiem, ja lubię jeździć w rodzinne strony, ale mieszkać tam teraz? Jakoś tego nie widzę ;)
Ciekawe propozycje książek – muszę popatrzeć na nie dokładnie, może się skusze. Bo w te jesienne wieczory nie ma już co robić ;)
Brownie z malinami? Mmm brzmi smakowicie <3

Natalia Lis

Mnie to nie dziwi, sama bym nie chciała mieszkać w Bieszczadach. Lubię to, że w Warszawie dużo się dzieje, wszędzie wszystkiego pełno, miasto tętni życiem. W Ustrzykach o 17 już prawie nikogo nie było na ulicy! A to był wrzesień o.O

Tak więc wszystko zależy od tego, na jakim etapie życia jesteśmy, czego od niego oczekujemy. Moja Mama chciała mieć kontakt z naturą i potrzebowała zmiany, więc Bieszczady idealnie się u niej sprawdzają.

Paulina z pszelka.pl

Znam to uczucie – nie ma gdzie wyjść, po 22:00 ciemno. Kino oddalone o 20/30km i to takie małe gdzie nadają premiery z opóźnieniem.. Lecz chyba jak na to teraz wszystko patrzę, to nie żałuje! Widzę teraz różnicę między tymi niektórymi małymi, czasami dużymi sprawami.

No i fajnie jest mieć teraz gdzie się wyrwać na weekend! Bo to przecież był (jest) mój dom! ;)

Arrekus

Ludzie zawsze chcą zmiany. Dla tych, którzy żyli całe życie w mieście, są oswojeni z tym, że mają wszędzie blisko, wszystko pod nosem, więc kusi ich co innego – spokój, cisza, natura, więcej przestrzeni dla siebie. A z kolei ci, którzy całe życie mieszkali na wsi, na peryferiach będą szukali miejsca, w którym coś się dzieje, gdzie jest wszędzie blisko, gdzie łatwo się wszędzie dostaną. Ja sama jestem ze wsi i zawsze mnie bardzo ciągnęło do miasta i jestem w nim szczęśliwa, ale już facet, z którym się spotykam, całe życie się w tym mieście wychowywał i kusi go to,… Czytaj więcej »

Jak mi miło, że moje wegańskie ciacho zwróciło Twoją uwagę. Dziś zrobiłam 2 pyszne jesienne słodkości. A Twoja mama rzeczywiście – jak starsza siostra. :)

Dorota

Świetne zdjęcia, ale kotki wymiatają <3

Natalia Lis

No wiadomo.

Namysłowska 3

Przymierzam się do eksperymentu „zero waste”. Wydawało mi się, że prowadzę „ekologiczny” tryb życia ale gdy zagłębiłam się w temat widzę, że jeszcze sporo przede mną.

Ula - Not So Ashy

Nie wierzę! Bardzo, bardzo dziękuję za polecenie. ❤

Właśnie obejrzałam trailer Flesh and bones. Dzięki za rekomendację. Będę oglądać! :)

Daj znać później, co sądzisz?

Jasne. Po obejrzeniu całego sezonu :)

Zawsze warto rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady <3 :)

Kama

jesienne przepisy, a proszę bardzo: – w ciagu tygodnia zrobiłam trzy razy , szybkie i pyszne, polecam posypać jeszcze mielonym kardamonem!- http://www.mojewypieki.com/przepis/mini-szarlotki-w-ciescie-francuskim – robię co roku w sezonie dyniowym – http://www.mojewypieki.com/przepis/pumpkin-pie – pyszka cisto marchewkowe od Aliny: http://designyourlife.pl/cooking/ciasto-marchewkowe-lepszego-jeszcze-nigdy-nie-jadlam/#more-22 – ciastka brownie – https://www.kwestiasmaku.com/przepis/ciasteczka-brownie – sernik dla fanów czekolady, minimum wysiłku, efekt wow gwarantowany, polecam pieczenie w kąpieli wodnej i można odpuścić sobie te praliny- http://www.mojewypieki.com/przepis/sernik-rocher-sernik-z-nutella – mój ulubiony sernik, połączenie cytryny i bazylii raczej letnie, ale ja robię cały rok :) – https://www.kwestiasmaku.com/desery/serniki/sernik_cytrynowy_ii/przepis.html Co do Rzymu – polecam! Najlepiej przed wakacjami, albo tuż po (mniej ludzi), daj znać jak będziecie… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oh, jaki ogrom pyszności!!! Tak się cieszę, że mam już sprawny piekarnik, będę piec i pichcić na całego. Nie wierzę, że to piszę, ale stęskniłam się za gotowaniem!

Koharu Gosia

„Wagamama” to „zachcianka” albo „egoizm” po japońsku, fajna nazwa dla restauracji :) O „Abadaba” nie słyszałam, a już za 2 tygodnie będę u rodziny w Sosnowcu i mam nadzieję, że uda mi się wpaść, bo wygląda wspaniale! Nie cierpię „Party time”, ta gra mnie stresuje. Pozdrawiam!

Natalia Lis

O, nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić nazwę! Dzięki za info. A Abadaba polecam!

Koharu Gosia

Rozumiem, trochę znam japoński, więc jakoś od razu mi się skojarzyło :) Pozdrawiam!

Następnym razem w Bieszczadach koniecznie zajedźcie na punkt widokowy w Lutowiskach to raz :D a po drugie – jedzonko – czyli koniecznie Chata Wędrowca w Wetlinie i gigantyczny naleśnior :D

Świetny wpis! Też bym chciała wyjechać w Bieszczady :) już trzy razy tam uciekłam i miałam zostać ale los mnie wywabił :P

Ja teraz bardzo bardzo doceniam, że mogę tam odwiedzać rodzinę <3

Natalia Sławek

<3

olamari

Dziś pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga i wszystko mi się tu podoba! Nawet się zrymowało ? niechcący. Przeczytałam już kilka fajnych tekstów skacząc po tematach, ale mam zamiar rozpracować Cię bardziej metodycznie. Serdecznie pozdrawiam!

Natalia Lis

Ja również ślę weekendowe pozdrowienia, mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej :)

Martyna Szkołyk

Ale dużo się u Ciebie działo! Zdjęcia wnętrz są obłędne. :) Twoja mama ma mnóstwo odwagi, że „rzuciła wszystko i wyjechała w Bieszczady”. :) Moim zdaniem świetna sprawa. <3

Ryszawa

Dzieje się :) Zdjecia przyjemnie się ogląda.
No, a mama rzeczywiście młoda laska! :)

Jak zwykle przepiękne zdjęcia! Już kiedyś miałam pisać, że jak zacznę kiedyś przygodę z farbowaniem to pierwsze co, to sobie zrobię to TAKI właśnie rudy! :D I nie ma tu żadnej wazeliny…heheh :) kolor jest obłędny! Pozdrawiam i zabieram się za polecone linki :)

;) rude wcale nie jest wredne, więc śmiało!

Aleksandra Pakuła

Natalio, serdecznie dziękuję za polecenie mojego bloga – nawet nie wiesz, ile sprawiłaś mnie, początkującej blogerce :) Bardzo podobają mi się zdjęcia, które zrobiłaś dla Kasi. Pierwszy raz zobaczyłam przemianę tego wnętrza na jej blogu i byłam pod ogromnym wrażeniem. Twoje instastory z Bieszczad sprawiły, że postanowiłam wybrać się tam tej zimy

Natalia Lis

Przyjemność po mojej stronie, serio! ;) Takie treści trzeba promować. Cieszę się, że mogłam pomóc.

Spokojny Ogród

Jak zawsze przepiękne zdjęcia. Fajnie jest wracać w swoje strony z przeszłością i patrzeć na nie z innej perspektywy, wtedy można obiektywnie ocenić czego nam brakuje, a za czym nie tęsknimy i docenić to co mamy aktualnie.

Karolina Romanowska

Twoje wpisy są zawsze takie profesjonalne i po prostu takie ładne :) W zasadzie nie ma co się dziwić, w końcu Artystyczna Dusza. Jak zawsze piękne zdjęcia.
Pozdrawiam https://blondeekaro.blogspot.com/

Ekstra wpis! Znowu wzdycham do czekoladek z HotelChocolate…
Koniecznie spróbuj tego przepisu na roladę bezową z jabłkami i syropem klonowym: https://frambuesowy.blogspot.com/2016/10/rolada-bezowa-z-jabkami-i-sosem-z.html
Jest absolutnie obłędny i baaardzo jesienny :)