jak nauczyć się fotografii - poradnik

Ty też tak możesz! Historie czytelników, którzy już NAUCZYLI się ze mną fotografii.

W tym artykule dziewczyny podzielą się z Tobą wiedzą, jak nauczyć się fotografii. Każda z nich jest mega dzielna i odważna… Każda z nich napotkała na swojej drodze wiele trudności, a jednak są tu dziś i dzielą się z Tobą swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Wciąż chcą się uczyć, doskonalić, rozwijać. Chodź poczytać o ich ścieżce i porównać zdjęcia z kiedyś z tymi aktualnymi. Podpowiem: JEST MOC!

 

Jak nauczyć się fotografii

 

Poradnik – przemyślnik według moich czytelniczek. Przygotuj sobie lemoniadę i chusteczki, bo wzrusz gwarantowany. Ja jestem maksymalnie WZRUSZONA. Coś do picia też się przyda, bo masz przed sobą tekst na ponad 2 i pół tysiąca słów!

 

 

Marta Wilk

wilczepstryki.pl

 

Początki

Banalne będzie powiedzieć, że od dziecka interesuję się fotografią ale tak właśnie było. Pierwszy aparat dostałam na komunię, później na 18 urodziny mp4. Nie było to jednak zwykłe urządzenie do słuchania muzyki i oglądania teledysków. Miało w sobie coś niezwykłego i bardzo przeze mnie pożądanego. Był to wbudowany aparat. Mogłam robić zdjęcia, ale i filmy. Wyboru dokonałam bardzo szybko.

Odłączyłam słuchawki i niczym zdobywca ruszyłam odkrywać świat przez trzecie oko. Byliśmy nierozłączni, kroczyliśmy przez mijający czas, ja i moje foto-mp4 zatrzymując w kadrze przemijanie i odradzanie się świata jakim był dla mnie sad, okoliczny gaik, las, ogródek warzywny i najpiękniejszy wiosną ogródek kwiatowy Dziadka. Tak, to natura była moją pierwszą modelką, którą później zamieniłam na moją licealną przyjaciółkę. Organizowaliśmy sobie różne sesje. Nawet kupiła sobie lustrzankę na raty bym mogła jej robić jeszcze lepsze zdjęcia.

Nie znałam sławnych fotografów, nie szukałam sposobu na to by moje zdjęcia stały się czymś więcej niż moją historią. Wszystko zmieniło się, gdy poznałam mojego Męża. To on nauczył mnie wiary we własne możliwości i wpoił nieco pewności siebie i śmiałości. Mąż, widząc we mnie potencjał, kupił używanego Canona 400D z prośbą bym nauczyła go robić zdjęcia. Podchodząc do tematu na poważnie szukałam informacji na temat teorii w internecie, ale wszystko pisane było językiem encyklopedycznym. Tak trafiłam na blog Jest Rudo i wszystkiego się nauczyłam. Poznałam tajemną wiedzę którą można zawrzeć w dwóch słowach: Tryb Manualny.

Fotografia nie miała być sposobem na moje życie. Jednak zaczęłam rozumieć jak aparat działa i znaleźli się znajomi chętni na sesję. Pamiętam pierwszą chwilę zwątpienia i jednocześnie pierwsze zlecenie. Znajoma zaproponowała mi sesję Chrztu jej córki. Nie chciałam tego robić, długo walczyłam broniąc się brakiem warsztatu, umiejętności, portfolio. Koleżanka była nieugięta, a mój wtedy jeszcze partner dał mi motywacyjnego kopniaka. Poszłam pełna nerwów i obaw. Poświęciłam 6h, dostałam 100 zł, które pokryły między innymi koszty dojazdu. Później spędziłam długie godziny podczas obróbki zdjęć w PhotoScape… Nie będę czarować, że poszło mi dobrze. To była katastrofa, ale nie ukrywałam przed klientami, że nie czuję się na siłach, by tym się zająć. Mimo tej klapy nagle zaczęło mi brakować fotografowania ludzi. Zaczęłam szukać na maxmodels i wśród znajomych. Później już samo się rozkręciło.

 

 

Aktualnie

Wspierana przez jedyną osobę widzącą przyszłość fotografii (Mąż) staram się, by stała się moim źródłem utrzymania przez cały rok, tak by nie musieć zajmować się niczym innym. Wciąż dzielę fotografię z innymi zajęciami zarobkowymi; mimo to się rozwijam i wierzę, że już niedługo będzie to moja jedyna praca.

Kiedyś kochałam się w mrocznej fotografii. Dziś nie wyobrażam sobie nie fotografować ludzi. Staram się odejść od sztuczności i od niedawna stawiam na life-style, w którym pracuje mi się najlepiej. Kontakt z ludźmi oraz uchwycenie bliskości, miłości, daje mi szczęście. Ulubionymi sesjami są te z dziećmi. Mam wrażenie, że odnalazłam swój styl, ciężko mi jednak ubrać go w słowach. Myślę, że widać wszystko w moich najnowszych pracach. Na tą chwilę jest to, to czego szukałam, nie ręczę jednak za to co przyniesie przyszłość. Świat jest pełen niespodzianek, a ja wciąż się rozwijam. Żadnych z elementów mojej pracy nie oddelegowała bym nikomu. Cenię sobie absolutnie każde zadanie, które muszę wykonać w drodze do oddania sesji. W obróbce wykorzystuję presety, które modyfikuję wedle własnych potrzeb. Jedyną rzeczą, która sprawiła mi wiele trudności jest strona www ale to już inna bajka. Najtrudniej jednak jest sprostać oczekiwaniom klientów. Wciąż zdarzają się tacy, którzy nie rozumieją dlaczego za “pasję” każę sobie płacić i dlaczego nie oddaje wszystkich wykonanych zdjęć, a tylko te zgodne z ustaleniami.

 

Moje portfolio, które wciąż rozwijam i aktualizuje, ułatwia mi znalezienie klientów. Bardzo istotne są pozwolenia na publikację zdjęć od klientów/modeli. Bez zdjęć do pokazania nie da się znaleźć klienta. Planuję się wciąż rozwijać i kształcić nie tylko fotograficznie. Ważne jest by nie skupiać się tylko na fotografii. Prowadząc własny biznes trzeba poszerzać horyzonty.  Zdarza mi się dzielić pozyskaną wiedzą podczas moich transmisji na żywo na instagramie i facebooku. Skupiam się na tym by ułatwiać pozowanie, oswajać z sesją, namawiać do wyciągania zdjęć z dysków i przetrzymywania ich w staroświeckiej wersji drukowanej.

 

Rada dla czytelników 


Jeśli czytasz ten blog bez wątpienia robisz to z dwóch powodów. Pierwszy to chęć nauki, drugi to wiedza podana w łatwo przyswajalny sposób. Wiedzę tutaj zebraną wykorzystaj. Nie ma nic gorszego niż brak praktyki. Sumienność i cierpliwość popłaca.

 

 

>>> Przeczytaj także SPRZĘTU KUPA, A FOTOGRAF DUPA! <<<

 

 

Aneta Warowna

kolorowyprzepisownik.pl

 

Początki

Dawniej – ciągle w ruchu, wśród ludzi, aktywnie i intensywnie. Nagle – monotonia, czasem brak kogokolwiek do rozmowy, na spacerze częściej mijał mnie pies, niż człowiek ;) nuda. Przed urodzeniem pierwszej córki przeprowadziliśmy się z mężem z Warszawy na wieś. Małe dziecko wymaga uwagi i czasu, ale kiedy śpi? Co robić… Musiałam znaleźć sobie coś, co będzie tylko moje, zajmie głowę i wypełni czas. Żeby nie wpaść w depresję ;)

Założyłam blog kulinarny. Lubiłam gotować, ale wkurzało mnie, że w zasadzie od lat jemy to samo. Nasze menu przy okazji przestało być monotonne, próbujemy nowych smaków, po które jeszcze długo lub nigdy bym nie sięgnęła. To było zajęcie, które nie pozwalało mi na tej wsi zwariować ;) i od tego zaczęła się przygoda z fotografią. Bo 4 lata temu zdjęcia były tragiczne :)

Nie miałam pojęcia o kompozycji, świetle, itd. Robiłam zdjęcia kompaktem w trybie auto (szybko się nauczyłam, żeby chociaż bez lampy!). Na potrzeby bloga i do prywatnego albumu. Decyzję o zakupie lustrzanki odkładałam ze względu na cenę (budowa domu, więc w budżecie raczej żadnych luzów), ale w końcu, w sierpniu 2016 roku, kupiłam Nikona D5200 z kitowym obiektywem 18-105.

Pierwsze dni z lustrzanką to był dla mnie mini szok ;) nie potrafiłam zrobić tam nic. Korzystałam z auto i trybu “jedzenie”. W międzyczasie czytałam wpisy na jestrudo.pl. Siedziałam przed komputerem z aparatem w dłoni i uczyłam się. Co osiągnę, gdy zmienię przesłonę czy podbiję ISO. Czym jest kompozycja, jak poznać i korzystać ze światła.

Blog czytałam po nocach (wtedy byłam już mamą dwóch dziewczynek i w dzień nie było szans), więc zdjęć nie mogłam ćwiczyć jednocześnie z nauką parametrów. Ale gdy tylko je robiłam, przestawiałam się na tryb “M” i metodą prób i błędów dochodziłam do dobrego efektu. Też u Natalii przeczytałam, że statyw to najlepszy przyjaciel fotografa. Taki badziewny z zestawu z aparatem szybko się połamał, więc kupiłam solidny, z dużym udźwigiem. Ale bez ruchomej kolumny i taki na pewno w przyszłości sobie sprawię.

I uwaga – w dwa tygodnie, a po miesiącu (może niewiele ponad) posiadania lustrzanki załapałam PRAWIE WSZYSTKO :) parametry zdjęcia potrafiłam ustawić w 2-3 klatkach, zrezygnowałam z trybu automatycznego (poza drobnymi wyjątkami, gdy szkoda mi było zmarnować fajnego momentu na ujęcie z dziećmi) i wszystkie zdjęcia robiłam na manualu, sporadycznie na półautomacie “A”. Może to kwestia motywacji, samozaparcia, ale jednego jestem pewna – gdyby nie pisane przejrzystym językiem wpisy Natalii, to by się tak nie potoczyło. A przynajmniej nie od razu, nie tak szybko.

 

Aktualnie

Fotografia i blogowanie mnie wciągnęły i choć były momenty kryzysowe, we wrześniu 2017 podjęłam decyzję o przejściu na WordPress i własną domenę. Nie zrezygnuję z tego, bo zbyt dużo osiągnęłam. Mam na myśli ogólny samorozwój – w fotografii, social mediach, podejściu do bardzo wielu spraw, o których kiedyś nawet nie miałam pojęcia.

Co jakiś czas pojawiają się oferty współpracy, więc przy okazji są z tego fajne pieniądze na utrzymanie bloga i dalszy rozwój fotografii ;) niedawno kupiłam obiektyw 50 mm 1.8 i być może kiedyś będę na tyle dobra, że branża mnie doceni ;)

Uwielbiam bawić się kompozycją, choć przyznam, że bardzo często nie mam na nią zupełnie pomysłu! Czasem szukam inspiracji i wystarczy, np. ściereczka, talerz/miska, które podrzucają mi pomysł na własną aranżację. Nie kopiuję zdjęć, staram się nawet nie inspirować mocno, a jedynie szukać impulsu do działania, stworzenia swojego pomysłu na stylizację. Kiedyś martwiło mnie, że nie mam swojego wypracowanego stylu. Teraz uważam, że w fotografii kulinarnej nie jest obowiązkowy. Wcześniej wolałam “pełne” kadry, dziś raczej proste.

Dostaję bardzo miłe wiadomości jak ogromny postęp zrobiłam! Są pytania o to czym fotografuję, czy robiłam kurs, co polecam, itd. Odpowiadam zgodnie z prawdą, że to wynik nauki z Natalią i tam odsyłam po porady i wiedzę. Byłam na jednym kursie (w czerwcu 2017) i uważam, że też dał mi pewną wartość, ale to nie była nauka parametrów, a bardziej kompozycji i łączenia kolorów w fotografii stricte kulinarnej.

Chciałabym kiedyś być profesjonalną fotografką. Nie widzę siebie biegającej po weselu, ale marzy mi się więcej sesji kulinarnych i produktowych, jak też sesje wizerunkowe. Ćwiczę póki co na własnych dzieciach i znajomych, ale kto wie, co przyniesie przyszłość? Zawód mam zupełnie inny (księgowa), ale kto komu zabroni mieć ich więcej? ;)

Raczej nigdy nie stwierdzę, że wiem i potrafię już wszystko, bo taka myśl to siedmiomilowy krok w tył! Uczyć się i ćwiczyć trzeba cały czas, bo zawsze można lepiej ;) nawet zdjęcie kotleta można zrobić tak, żeby ktoś na to patrzył z zapartym tchem.

 

Rada dla czytelników 


Przede wszystkim – warto zacząć. Bez znaczenia z jakim efektem początkowym – jak zajrzysz do mojego foto spisu przepisów to może nawet się uśmiechniesz jaka to była kiedyś porażka :D nawet, jeśli zdjęcia robisz telefonem, to po prostu je rób!

To już nie te czasy, gdy szkoda było kliszy. W czasach cyfrowej fotografii nie ma żadnych ograniczeń. I nigdy nie pozwól, by ktoś próbował podciąć Ci skrzydła. Gdybym ja się poddała po tym, co w początkach zdarzało mi się usłyszeć o robieniu zdjęć jedzeniu, czy po wzroku sąsiadów, gdy wychodziłam ze zdjęciami przed dom, nigdy nie doszłabym do miejsca, w którym jestem teraz. Jeśli pasjonuje Cię fotografia, to o pasję walcz! W życiu trzeba robić to co się kocha.

 

 

Jowita Traczyk

jowitatraczyk.pl

 

Początki

Swoją przygodę z fotografią zaczęłam 6 lat temu, kiedy kupiłam pierwszy w życiu aparat Nikon D3100. To był strzał w dziesiątkę! Pierwszy raz poczułam co to znaczy mieć pasje. Od tamtej pory robiłam zdjęcia prawie na każdym spacerze, na każdych wakacjach i na wszystkich imprezach rodzinnych. Pomysły na zdjęcia miałam, jednak ciężko było je realizować ze względu na brak środków i czasu.

Robiłam zdjęcia do tzw. „szufladki”. Marzyłam o tym, żeby realizować się zawodowo, ale brakowało mi odwagi, dlatego pozostałam przy robieniu zdjęć dla siebie, dla relaksu i wyciszenia. Przyszedł taki moment w moim życiu, że zastanawiałam się czy rozpocząć realizować swoje marzenia i zrobić krok na przód. Zaczęłam czytać artykuły, szukać motywacji. I w ten sposób trafiłam na stronę Natalki www.jestrudo.pl. Co raz bardziej zagłębiałam się w ustawieniach mojego Nikona i dla mnie to była jakaś czarna magia! Już miałam zrezygnować, ale po spokojnej analizie i wysłuchaniu paru filmików JestRudo pomału szło coraz lepiej.

 

Aktualnie

W tej chwili fotografia jest dla mnie hobby, ale staram się iść w kierunku zawodowym. Ku mojemu zaskoczeniu, udaje mi się robić zdjęcia dla innych. Są chętni, żebym to właśnie ja zrobiła im sesje.

Uwielbiam oddawać już gotowe zdjęcia moim wspaniałym „klientom” i patrzeć oraz słuchać, jak bardzo są zadowoleni z efektu naszej wspólnej pracy! W tej chwili moją ulubiona tematyką są sesje dziecięce, rodzinne w plenerze. Nie mam jeszcze możliwości na wykonywanie innego rodzaju zdjęć, cały czas się uczę, szukam i próbuje pójść do przodu. Droga pantoflowa jest chyba najlepszą możliwością, która pomaga mi w pozyskiwaniu modeli.

Mam na oku kilka warsztatów i planuje w niedalekiej przyszłości otworzyć studio, żeby móc poszerzyć i otworzyć własną firmę. Szufladkę zamykam na klucz i otwieram się na świat!

 

Rada dla czytelników 


Teraz wiem, że najważniejsze to odwaga i cierpliwość, której brakowało mi od dawna. Nie możemy bać się realizować swoich pasji marzeń. Czasami musimy być egoistami, żeby pójść do przodu.
Wszystko jest dla ludzi i nie ma fotografa, który zaczynając znał wszystko, potrafił wszystko. Dążmy do tego, żebyśmy byli szczęśliwi i spełniajmy się w swoich pasjach! A wiara w siebie przychodzi od zdjęcia do zdjęcia im więcej praktyki tym więcej wiary w siebie!

 

 

>> Przeczytaj także, jak uczyć się fotografii samemu w domu <<<

 

 

Iwona Suchoń

is-impression.pl

 

Początki

Swoją przygodę z fotografią zaczęłam już w gimnazjum. Był to czas kiedy dostałam pierwszy aparat fotograficzny, z którym stałam się nierozłączna. Fotografowałam wszystko i wszystkich. Będąc w szkole średniej wiedziałam, że w przyszłości chce się zająć fotografią głównie portretową. Planowałam założyć swoją firmę i działać w tym kierunku. Wyniesiony bagaż doświadczeń z technikum fotograficznego miał mi w tym pomóc. To tam nauczyłam się robić poprawne technicznie zdjęcia w studio fotograficznym, spędziłam godziny na wykładach słuchając magicznych słów wykładowcy: jak skonstruowany jest aparat i jak należycie z niego korzystać, uczyłam się jak przerabiać zwykłe zdjęcia na reklamowe. Miałam to wszystko wykute na blachę, bo trzeba było. Później wybrałam się na studia – kierunek grafika.

Miałam tam styczność z fotografią, lecz w minimalnym stopniu. Byłam z tego powodu bardzo niezadowolona. A godziny spędzone przed komputerem nad projektami nie dawały mi takiej satysfakcji jak bieganie z aparatem. Czułam, że się wypalam. W tym też czasie znalazłam w sieci blog jestrudo – zapisałam się na newsletter, byłam zafascynowana artykułami oraz stylem Natalii! Byłam na bieżąco ze wszystkimi artykułami.

I to w tym momencie postanowiłyśmy założyć z przyjaciółką firmę fotograficzną. Jednak prosperowała ona tylko około roku. Natłok obowiązków związanych z pracą na etat, uczelnią w weekendy i dodatkowo firmą nas przytłoczył. Musiałyśmy z czegoś zrezygnować – postawiłyśmy z jasnych powodów na firmę. Jednak pomimo tego ciągle wierzyłam w to, że jeszcze przyjdzie na mnie czas i do tego wrócę. I czas przyszedł…

 

Aktualnie

Z początkiem lipca tego roku założyłam działalność gospodarczą Impression Iwona Suchoń. Przełomowym momentem było to kiedy w relacji na Instagramie Natalia napisała, że z chęcią pozna osobym które dzięki niej założyły działalność gospodarczą. Myślę sobie, hej! Przecież ja tu jestem taka anonimowa tyle lat (to już 4 lata odkąd z jestem z Natalią!), ciągle ją podglądam na Instagramie, motywuje mnie, inspiruje, pomaga… Dlaczego mam się nie odwdzięczyć?

No więc..

Fotografia aktualnie jest dla mnie sposobem na życie, dodatkowym źródłem dochodu, wykonuję ją na zlecenia. Najchętniej w fotografii lubię robić portrety, w ostatnim czasie w szczególności dzieciom.sumie od zawsze lubiłam z tym, że kiedyś bardziej preferowałam sesje plenerowe. Teraz z nich  rezygnuje i zamieniam na studio. Wiele poczytałam na blogu jestrudo.pl o świetle oraz o lampach, zaopatrzyłam się w softboxy, więc efekty są zdecydowanie lepsze, stąd też moja zmiana.

Najchętniej, jeśli bym tylko mogła, to oddelegowałabym pozyskiwanie klientów. Jest to dla mnie chyba najgorszy etap w tym wszystkim, mam nadzieję, że z czasem się zmieni. Najtrudniejsze w ostatnim czasie było dla mnie przygotowanie całej papierologii. Umów, co się tam powinno znaleźć, czy ją w ogóle podpisywać, jakie podatki wybrać, czy powinnam mieć kasę fiskalną? Rozwiązanie wszystkich problemów znalazłam na tym blogu. Jest to wspaniałe miejsce, w którym wystarczy wpisać dwa wyrazy „w lupce” i od razu problem rozwiązany!

 

Plany na przyszłość

Plany na przyszłość związane z fotografią mam ogromne. Na chwilę obecną nie będę ich zdradzać, żeby nie zapeszyć. Na teraz mam nadzieję, że znajdę klientów, aby rozwinąć swoje studio i móc innych motywować swoimi zdjęciami do pójścia w tym kierunku – jeśli czują, że to ich droga.

Natalia!

Dziękuję, że dzięki Tobie mogłam bardziej rozwinąć swoje skrzydła, ponieważ czuje ogromną satysfakcję spełniając się w tej dziedzinie. Dziękuję za każdy artykuł który napisałaś, są one przydatną wiedzą, napisaną w prosty sposób.

Drodzy czytelnicy!


Pamiętajcie, aby zawsze wierzyć w siebie, pomimo wszelkich przeciwności losu. W życiu nie wszystko mamy podane na tacy, czasem trzeba zaryzykować, aby osiągnąć wymarzony cel. Ważne jest wtedy, aby się nie poddawać, iść do przodu i wejść na szczyt.
Udowodnij sobie i innym na co Cię stać! Bądź swoim największym fanem, on Cię nigdy nie zawiedzie!

 

 

. . . . . .

To już ja, Rudzikowa mama.

Cudownie wiedzieć, że ZAMIENIAM TRUDNE W FAJNE z tak pozytywnym skutkiem… Jestem ogromnie dumna z dziewczyn, że pokonały swoje bariery, nie słuchały ludzi małej wiary, nie poddały się. Udowodniły, że SIĘ DA!

Jestem też trochę dumna z siebie, bo miałam w tych sukcesach swój malutki udział. Mam nadzieję, że ten artykuł zadziała na Was jak motywacyjny kopniak-gigant. I koniecznie pochwalcie autorki w komentarzu. Napracowały się dla Was.