recenzja książki 7 lat później

Mieliśmy tylko słowa i to nas uratowało

Mojego Męża poznałam 7 lat temu. Niemalże co do dnia. W te 7 lat zdążyliśmy sobie sporo wykrzyczeć, ale nigdy przemilczeć. Jedna ze składowych udanej relacji. Rozmowa od początku była kręgosłupem naszego związku. Nie tylko tym moralnym.

Skarpetka w ustach

Mieliśmy tylko słowa. Mogłam składać je w żarty, codzienne banały i opowieści co u mnie. Opisywać, że jest okej, tak, u mnie też i że dzięki, że pytasz. Ale. Brałam do ręki łyżkę i pakowałam w niego sporymi porcjami wszystkie te bóle i słabości, co mi się zalęgły pod mostkiem. A on to trawił. Nie obyło się bez kropli na żołądek i ziołowej herbaty, której tak nie lubi. Wtedy tego nie wiedziałam.

Mieliśmy tylko słowa. Zbierałam dzień w kilka mało zgrabnych zdań. Tęsknocie wpychałam w usta skarpetkę, żeby nie doszła do głosu. Mamrotała mimo to. Mimo wszystko.

Moje okno ma cienki naskórek. Zupełnie jak ja. Ciężko nam utrzymać ciepło (…). Do czego to doszło, że ludzie mają internetowe pamiętniki, które nie wypełniają szuflad, nie potrzebują atramentu i piór… Czy to taka niewinna wariacja boga? Moje myśli (och, niektóre tak ranią), ważą tu najwyżej kilka kilobajtów. Gdzie jest logika?
Gdyby przełożyć mnie na język tych głupich komputerów… 01010101111101010010111. Najbardziej ludzkie są w nich czytniki linii papilarnych
Leżę na szorstkiej narzucie, a wokół kruche ciastka i mleko i romans ze Shmittem to plan na dziś dzień. Może noc. I tak nikt nie czeka, bym zgasiła światło.

/2009/

7-lat-pozniej-recenzja-10

7-lat-pozniej-recenzja-01

7 lat temu mieliśmy tylko słowa. Najpierw te słowa puszczaliśmy do siebie przez GG. Potem było spotkanie na żywo, szarlotka i zamiast gadać, dogadaliśmy się. Skype i związek na odległość przez 8 miesięcy. Mieliśmy tylko te nasze słowa. Rozmowy wzajemne. I to nas uratowało.

 

Beton

Z przerażeniem słucham od koleżanek o milczeniu po kłótni. Kilka godzin, dni, bywa, że tygodni. Karzesz drugą osobę oschłym cześć, lub nie mówisz nic. Wcale. Budujesz wokół siebie drewniany płotek, potem sadzisz żywopłot, a co by Ci nikt paluchem nie tykał, całość obmurowujesz. Zalewasz betonem. Odcinasz się od drugiej osoby.

I już nikt nie ma pojęcia, że Ty tam, sam, buntujesz się w środku, zjadasz paznokcie z tęsknoty, zapadasz w sobie. Kurczysz.

Z każdą dołożoną cegłą jest wam do siebie dalej.

Przyjaźni nie buduje się na „dalej”.

7-lat-pozniej-recenzja-11

7-lat-pozniej-recenzja-13

 

7 lat miłości

Podstawą każdej bliskości są słowa. Można być od siebie bardzo daleko, ale nie oddalonym. Milczenie dystansuje, buduje te mury i sieje żal.

Natężenie oddalenia w każdym z nas kształtuje formę zwyrodnienia.
/Coma/

 

Mojego Męża poznałam 7 lat temu. Niemalże co do dnia. W te 7 lat zdążyliśmy sobie sporo wykrzyczeć, ale nigdy przemilczeć. Jedna ze składowych udanej relacji. Rozmowa od początku była kręgosłupem naszego związku. Nie tylko tym moralnym.

7 lat to pokaźny wycinek mego 25-letniego życia. 7 lat to także czas, który upłynął od pierwszej rozmowy Doroty Wellman i Janusza Wiśniewskiego.

Pamiętam, jak siedziałam na jednej z ławek w Bieszczadach. Cieszyłam się już wtedy piętnastoma przeżytymi zimami. Jadłam lody truskawka-mięta i czytałam Samotność w sieci. Na taką bliskość musiałam poczekać jeszcze 3 lata. Byłam wściekła na Wiśniewskiego.

Dorotę podglądam w Mieście Kobiet. Lubię to, jak bardzo głęboko w dupie ma trend na młodsze, szczuplejsze, bardziej jędrne. Zresztą sama mówi o tym otwarcie i wprost. Ona się nie zastanawia, co wypada. Porzuciła konwenanse. Bardzo jej tego zazdroszczę.

7-lat-pozniej-recenzja-00

7-lat-pozniej-recenzja-06

Po siedmiu latach oboje znowu się spotykają. By rozmawiać. Gadać. Dyskutować. Wymieniać się spostrzeżeniami. To nie jest zwyczajny pogłębiony wywiad. To głęboka rozmowa o wrażliwości. Obcowanie z mądrzejszymi ludźmi bardzo mnie rozwija. Czytając 7 lat później czuję się, jakbym siedziała przy stoliku obok. Dla niepoznaki gapię się w ekran telefonu, ale słucham. Chłonę. Uczę się, co się mówi, myśli o życiu, po 50-ce. Po 60-ce. Zachwycam się tak ustabilizowanym światopoglądem. Cytatami. Ciekawostkami!

O, na przykład o cmentarzach dla zwierząt w Polsce nie miałam pojęcia. Albo, że Wiśniewski wszystkie swoje książki pisze po Polsku, bo tylko w tym języku jest w stanie przekazać emocje. Według niego nauka to odcięcie się od emocji, podczas gdy pisanie powieści to ich afirmacja. I jeszcze jedyną perwersją jest celibat.

To książka błyskotliwa, z inteligentnym humorem, bo obu autorom przychodzi on z łatwością. Dla mnie jednak jest to przede wszystkim pozycja o bliskości. A pierwszym krokiem w kierunku to rozmowa. Choćby po długiej przerwie.

 

Miłość to jest stan najwyższej ciekawości drugiej osoby.

/7 lat później/

 

Jest kilka sposobów, na zaspokojenie takiej ciekawości, ja najczęściej wybieram wymianę myśli.       A Ty?

7-lat-pozniej-recenzja-15

Oficjalna premiera dopiero 31.08, ale przedsprzedaż już wystartowała; na stronie wydawnictwa możecie nabyć ją w promocji za 28,43 zł, jest i ebook w cenie 27,99 zł.

Wpis powstał przy współpracy z wydawnictwem Znak Literanova.

recenzja książki 7 lat później Wellman i Wiśniewski

4/5 - (1 vote)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
68 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Monika Ciesielska

Upłakałam się jak głupia :).

Natalia Lis

Utulam <3

CreativeMess.pl

Święta prawda, budowanie betonu to najgorsze, co można zrobić. Bardzo często się z nim spotkałam :/

Natalia Lis

A więc #NIEdlabetonu!

Agnieszka

Też jakiś czas temu stwierdziłam #NIEdlabetonu i rzuciłam zawód inżyniera budownictwa:-P

Natalia Lis

:D

Patrycja Malinowska

Mężozwierz to taki gatunek, z którym niemożliwe są ciche dni. Bynajmniej z powodu ciszy, spokoju i harmonii. Kłócimy się jak milion innych par. Czasem nawet miałabym ochotę rzucić jakimś talerzem. Jednak zawsze ze sobą rozmawiamy. Nawet jeśli miałby to być krzyk. Wyrzucamy z siebie wszystko, a chwilę później przytulamy się do siebie, szepcąc KOCHAM CIĘ :)

Kerowyn

Piękny tekst.
Mój mąż nie uznaje czegoś takiego, jak ciche dni. Może być co najwyżej cicha godzina. Nawet, jeśli po kłótni ze sobą nie rozmawiamy przez jakiś czas slowami, to chociaż dostaję obrazki z internetu ;). A czasem dostane nawet jakiś rysunek wlasnorecxnie przez niego wykonsny. Czasami myślę, że to strasznie dziecinne i głupie te zdjęcia zwierzątek albo rysunki jak z ksiazek dla najmlodszych zamiast słów na zgodę. Zamiast przepraszam, które z jego ust chyba nigdy przez te 10 lat znajomości nie padło. Ale właśnie te gesty tworzą mojego męża i nas oboje.

Angelika Gugułka

Szkoda, że czasem nie da się przebić przez taki mur :(

Martyna Szkołyk

Wzruszył mnie Twój tekst. :) To najpiękniejszy wpis około-książkowy jaki miałam okazję czytać. :)

Natalia Lis

Nawet nie wiesz Martyna, jaką przyjemność sprawił mi Twój komentarz.

Dorota

Pięknie to napisałaś :) Życzę dalszych długich szczęśliwych lat :) Piękna z Was para :)

KaroLina

wow! Czytałam na bezdechu.. :):):) ach..

Natalia Lis

Serio? Ale mi miło. Zawsze jest pewna obawa, przed pisaniem tego typu tekstów, dlatego ja też czytam te komentarze na bezdechu, na szczęście, póki co, potem jest duża ulga. ;)

Michalina Skonieczna

To jest najpiękniejszy wpis, jakim mogłaś mnie uraczyć.
Dziękuję Ci <3

Natalia Lis

Michalina <3 Co ja mogę dodać...

Michalina Skonieczna

Nie musisz nic dodawać. Ale myślę, że możesz częściej raczyć nas, czytelników, takimi pięknymi wpisami. Są wyjątkowe i wspaniale wpasowują się w Twój blog :)

Beata Redzimska

Udany zwiazek czesto opiera sie na kompromisach, ktore robimy dla drugiej osoby

Freewolna

Często ciężko się dogadać, szczególnie jak się dobiorą dwa uparciuchy. Ja bym gadała non stop, o wszystkim i wszystko analizowała. Facet woli prosty komunikat. A jeśli mu go nie daję, nie słucha tego wylewu słów, często zbyt długiego. A ja jestem taka, że bardzo często się wtedy zamykam. Jak żyć? :) Przepiękna sesja!

Natalia Lis

Rozmawiać o tym, jak reagujecie. Może znaleźć przyczynę DLACZEGO TAK. A potem sobie o tym opowiedzieć. Zrozumienie powinno przyjść.

Freewolna

Na pewno takie oczyszczenie przydaje się w każdym związku.

Emilia Maciejewska

Piękne słowa – rozmowa jest kluczem do wszystkiego. Ale wymaga też wyczucia i uważnego słuchania – wtedy tych kłótni i nieporozumień jest mniej. Z jednym się tylko nie mogę zgodzić – nauka nie jest odcięciem od emocji – ona pozwala im istnieć. Gdyby nie te hormony i neuroprzekaźniki i cały szereg innych substancji to byśmy nie byli takimi ludźmi jakich znamy. Jedynie logika w nadmiarze używana odcina nas od emocji. To dlatego tak boimy się sztucznej inteligencji. Zło jest bardziej logiczne niż dobro po prostu. No, ale to temat na osobną dyskusję ;)

Fakt, że na początku związku ciężko jest milczeć, a potem to już bywa różnie. Czasem z mężem potrafimy się do siebie nie odzywać np. 1 dzień, ale to pomaga trochę oczyścić atmosferę. Dłużej by było już niefajnie. Ładnie razem wyglądacie, aż miło popatrzeć. (A tak przy okazji, bardzo jestem ciekawa nowego wyglądu bloga! :))

Pracuję ostro, narazie efekty opłakane, ale wierzę, że to się wkrótce zmieni ;) Na insta stories będę wrzucać relację.

IAM

Przepiękny post i równie przepiękne zdjęcia ♥ Napisałaś bardzo mądre słowa dotyczące wagi rozmowy w związku. Zresztą, nie tyczy się to tylko związku – w każdej relacji ważna jest rozmowa nie tylko ta codzienna, o tym, jak minął dzień, ale też o problemach, które spotykamy. Dziękuję za ten tekst :)

Natalia Lis

To ja dziękuję za ten komentarz!

Z jednej strony nienawidzę, a z drugiej tak bardzo cenię związki na odległość. W końcu nigdy nie masz takiej szansy poznać drugiej osoby, jak wtedy gdy odsuwasz zupełnie sferę fizyczną. Wszystko co możesz, to jedynie mówić. Milczenie jest najgorszym grzechem takiej relacji – co zrobisz, nie mogąc zobaczyć wyrazu twarzy, oczu drugiej osoby? Cieszę się, że Wam się udało :)

Ania Kalemba

Piękna historia! <3 Ale ja Was lubię :)

Super tekst, łezka w oku się kręci!

Natalia Lis

<3

Tylko nie dziś

Bardzo miły tekst :). Sama jestem po 2 latach związku i nadal przeżywam wiele burz i huraganów. Liczę jednak, że kiedyś wyciągnę z tego wszystkiego na tyle dużo, aby o tym napisać ;).

Joanna

Widziałam was na Krupówkach w Zakopanem, ale nie miałam odwagi podejść.,…Aż żałuję oglądając was teraz:) Gratuluję Wam i pozdrawiam serdecznie:)

Natalia Lis

Joasia, to straszna szkoda, że nie podeszłaś się przywitać! I patrz… jaki zbieg okoliczności, że byłyśmy w tym samym miejscu :)

Zołza z kitką

Uwielbiam WIśniewskiego. I Wellman też. I Ciebie, powoli, też zaczynam uwielbiać. Trafiasz w sam środek. Nie wiem czego i nie wiem jak. Ale trafiasz.

Natalia Lis

<3 Dziś Was wszystkich zaserduszkuję, ale co mi tam!!!

♥ Fajnie tak czytać i się zgadzać. I mieć takie same uczucia. Fajnie, fajnie :)
Gratuluję 7 lat, życzę jeszcze… nieskończoności.
I sobie (mi i mojemu już-mężowi) też :-))

Jola Piasta

Rozmowa zawsze jest najlepszym rozwiązaniem. Jest lekiem na całe zło. Wszelkie niedomówienia są w związku jak zaraza – prędzej czy później zbiorą swoje śmiertelne żniwo. Zawsze mówię, że teraz za mało się rozmawia, a zbyt wiele ludzie chcą przemilczeć, jakby to miało Nas uzdrowić, jakby dzięki temu problemy miały w cudowny sposób zniknąć. A nie mamy pojęcia o tym, że to Nas zabija. Ja preferuję potężną kłótnię z trzaskającymi drzwiami, tłukącymi się talerzami i niesamowity seks na zgodę pięć minut później, niż milczenie i życie w obojętności. Brawo dla Was Natalia! My z moim T. mamy podobny staż (za chwilę… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Jola, nie wiem, jak to robisz, ale Twoje komentarze są zawsze idealnym uzupełnieniem tekstu. Dziękuję Ci za nie!

Jola Piasta

1. Czytanie ze zrozumieniem.
2. Podobny tok myślenia.

Dzięki za te teksty ;)

Anna

fajnie, życzę kolejnych 77 lat razem (co najmniej 77, a może być 777 lat :-) )

Marta Bruska

pięknie piszesz, pięknie fotografujesz i robisz tyle innych pięknych rzeczy :)
pisz więcej, tak od siebie, z serca, bo bardzo przyjemnie się czyta :)

Wampirza Matka

Jesteśmy z mężem 17 lat po ślubie i nie korzystamy z opcji „ciche dni”. Szkoda na nie czasu i energii. Zdjęcia fantastyczne – jak zwykle <3

malenkabloguje

Jejku, jak dawno nie odczułam tylu emocji w jednym, wcale nie długim wpisie :)

Joanna N

Piękne zdjęcia :)

karokarolina

Takiego właśnie tekstu potrzebowałam, takiego, ktory otworzy mi oczy, ponieważ w moim związku to najczęściej ja generuje te ciche dni, a mój partner uczy mnie rozmowy, tylko nie zawsze rozumiem, ze w tej kwestii to on ma rację. Dobrze spojrzeć na to z perspektywy innej 25latki. Dziękuję!

Druidka

Ojej cudowny post <3 W tym ogromie narzekania na związki i wspólnych hejtów spotykanych w internecie, Twój post to świeżość i cudownie naturalna miłość :) Czytałam i się odnalazłam, bo i u mnie podobnie, nie ma braku rozmowy. Milczeniem nie rozwiąże się problemów :)
Ja również mam 25 lat, ale męża znam od nieco ponad 5 lat :D

ka

bardzo podobnie wygląda to i u mnie, mogłabym godzinami pisać na ten temat. tak jak osiecka i przybora, którzy tak pięknie pisali o jednoczesnym życiu na odległość i ekstremalnej bliskości, jaką uzyskiwali przez listy właśnie, tak samo ja z wiadomości, tak do bólu XXI-wiecznych, cyfrowych i natychmiastowych, kiedyś stworzę najpiękniejsze, współczesne listy miłosne. dzięki temu lubię odległość i to, że mam teraz AŻ (bo nie tylko!) słowa.

Beata | obojedopary

Przyjemnie na Was patrzyć, czytać o Waszej miłości :) w takim bądź razie tylko życzyć kolejnych słów wzajemnego zrozumienia.

Ilona - chillife

Czekam na tę książkę.

A w międzyczasie BARDZO gratuluje tego tekstu, jest supermądry.
Moja historia jest w sumie podobna, my się poznaliśmy na wakacjach, widzieliśmy się parę razy w ciągu 2 tygodni a potem… czekaliśmy rok na odległość, będąc dla siebie w zasadzie obcymi ludźmi i… no chyba udało się :)

Petco

Milczenie bywa dla mnie lepszą formą nieporozumienia od złości, aczkolwiek też nie jest dobry. Lepiej się komunikować, niż na przykład robić sobie na złość, żeby emocje jakoś miały swoje ujście.

Karmelek

To prawda – rozmowa to klucz. Też się spłakałam, dzięki!

Agnieszka

Po dziesięciodniowym pobycie w Pieninach wracam do rzeczywistości – do Internetu też. Przeczytałam newsletter, zajrzałam do tego wpisu i przebrnęłam przez niego, błyskawicznie. Pięknie się go pochłaniało, tak pięknie, że aż nie wiem jak go skomentować. Nam stuknie w tym roku 9 lat razem i jeszcze nie zdążyliśmy się pobrać. Tak sobie żartujemy, że może na dziesiątą rocznicę zafundujemy sobie obrączki. Chociaż oboje właściwie tego nie potrzebujemy, to od pewnego czasu problematyczne staje się nazywanie siebie nawzajem. Kiedy miałam 18-tkę, nie brzmiało dziwnie, gdy mówił o mnie „moja dziewczyna”. A on był wtedy 24-letnim „chłopakiem”. Dziś ja zbliżam się do… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Pamiętam, jak bardzo na początku jarało mnie „mój mąż” <3

I do tej pory nie wiem, czy przeczytałam recenzję książki czy wpis z zakresu osobistych… Pięknie te słowa poskładane, bardzo inspirująca forma tekstu, naładowana emocjami po brzegi :) takie coś to lubię :)

Co do wymiany myśli, to ja akurat takiego męża mam, że nawet jakbym chciała się do niego nie odzywać, to on ze mnie te słowa sam sobie wyciągnie ;) Nie mam więc wyjścia, muszę z nim gadać :))

Marcin Kowal

Hej Natalia, minęło już kilka siedmiodniowych odcinków czasu, od kiedy ostatnio tu zaglądałem (przyznaję się bez bicia). A zrobiło się tutaj tak bardziej osobiście i jeszcze przyjemniej :)
Gratuluję Wam siedmiu szczęśliwych (bardziej i mniej) lat wspólnego życia :)

Natalia Lis

Dzięki Marcin!

Część Mnie

Chwytający za serce tekst i potwierdzenie, że rozmowa to wszystko co najważniejsze. W związku, w relacjach z innymi i na każdej innej płaszczyźnie życia. Sama będąc w ponad sześcioletnim związku najbardziej doceniam właśnie rozmowę :)

Przeczytałem tekst, przeczytałem komentarze, będę tutaj rodzynkiem. Rozmowa jest ważna, pomaga i buduje. Tylko co jeśli tylko jedna strona widzi sens rozmowy i jej leczące działanie? Co jeśli druga osoba postanawia wszystko ukryć w milczeniu? Niektórzy unikają rozmowy, unikają kłótni. Niby tak jest lepiej – nie kłócimy się, nie rozmawiamy o czymś, czyli problemu w rzeczywistości nie ma. Kłótni nie da się uniknąć. Relacje w których nie pojawia się kłótnia, nerwowość czy napięcie uważam za powierzchowne. Im bliżej nas jest druga osoba tym wiadomo, że pojawi się więcej płaszczyzn na których możemy się spierać. Kłócenie się jest formą rozmowy. Budowanie… Czytaj więcej »

Moje początki 9 lat temu były podobne. Tez GG, też tylko słowa. Potem po powrocie do kraju długa przyjaźń i wreszcie razem. Dziś jedyne, co nas ratuje, to Miłość. Bez betonu. Z naszego ślubu pamiętam jedne, jedyne życzenia, byśmy sobie mówili wszystko. Że jedno nieporozumienie, niedogadanie potrafi zburzyć zbyt wiele. Podchodzę do tego na swój sposób, nie katujemy się milionem opowieści, ale rozmawiamy o wszystkim, póki co, wciąż z pasją. To wstęp do wszystkiego co dalej i głębiej.

ProjectWoman

Good one :-)

Pseudonim

Czasem jest dużo słów ale nie takich na które czekamy. Ryzykować piękną przyjaźń dla paru słów? Kto by się odważył? :) ruszył mnie ten tekst. Pozdrawiam :)

Bardzo ciekawy wpis. Wiesz jesteś moją inspiracją :) Napisałam do ciebie wiadomość na e-mail. Liczę na to, że na nią spojrzysz. Pozdrawiam serdecznie. :)

Bardzo miło czyta się takie posty!

Natalia Lis

Dzięki!

Życzę dalszego szczęśliwego życia, :)

asiowe-szarosci

Aż mi się cieplutko w środku zrobiło, kiedy to przeczytałam, bo dokładnie tak samo myślę. I na okrągło słyszę od znajomych, że tak dobrze się trzymamy z moim Lubym, bo tak dużo rozmawiamy… ;)

Oj tak! Ten beton! Rozmowa powinna być podstawą każdego związku, tylko trzeba pamiętać, że rozmowa to nie monolog. Trzeba słuchać, słuchać, słuchać… i nagle w zwykłym zdaniu da się usłyszeć potrzeby, oczekiwania, emocje.
Pięknie napisane :)

Kate

Tekst bardzo na TAK! ;)