BEGIN TYPING YOUR SEARCH ABOVE AND PRESS RETURN TO SEARCH. PRESS ESC TO CANCEL

Nie komentując, mordujesz małe sówki

A co jeśli Ci powiem, że wchodząc na blog, czytając i porzucając stronę, bez grama komentarza czy lajka, choćby takiego wiesz, od niechcenia, co jeśli wytłumaczę, że takie zachowanie pociąga za sobą poważne konsekwencje? Nie komentując, sprawiasz, że małe sówki wypadają z gniazd.

Naprawdę lubię różowy, lody z tęczową posypką i miłych ludzi. Od Was oczekuję szczerości. Nie potrzebuję lukru, bo mi dupa od tego rośnie, potrzebuję jedynie interakcji, wiadomości zwrotnej, przybicia piątki albo szybkiego liścia w twarz na opamiętanie. Czegoś.
Nie piszę dla siebie, ja już umiem ustawić przysłonę, wiem jak czytać histogram i skąd pobierać darmowe foty. Blog nie jest moim pamiętnikiem, ten rozdział zamknęłam lata temu, poza tym i tak wolę papierową formę zwierzeń przed samą sobą. W końcu nie piszę też dla familii czy ziomków z parteru – krzyczymy do siebie przez balkon, z przyjaciółmi wymieniamy listami. Takimi wiecie, ze znaczkiem i ubrankiem z koperty.
Piszę do Ciebie Robaku mój, dla Ciebie i czasem chciałabym wiedzieć, co Ty na to? Jak na lato czy bardziej scyzoryk w kieszeni otwierasz?

 

CO Z TĄ KAWĄ?!

Wpadam do koleżanki, dekoratorki wnętrz, pijemy kawę, gadamy, po lampce winka też sobie strzelimy, koleżanka przy okazji doradzi, jak sofę powinnam ustawić, co by się trochę przytulniej zrobiło, jakim odcieniem rozświetlić ściany. Serce me się raduje, że takie rzetelne porady dostałam, zaraz wykorzystam, poprzestawiam meble, zastosuję wszystko, więc łapię torebkę, nie dopijam wina i wybiegam wdrażać w życie. Bez cześć. Bez dziękuję. Bez tej piątki czy liścia.

 

PO PROSTU BOŃĆ

Nie chcę gadać sama do siebie, monologi przestały pasjonować, marzą mi się długie rozmowy, nawet jeśli nie znamy się na żywo. Daj się poznać, odkryć, zapamiętać. Nie musimy klepać się po pleckach, czasem wystarczy lajk, udostępnienie, żeby autor widział, rozumiał, że to co tworzy, jest ważne i potrzebne. Żeby mógł docierać dalej, pomagać na większą skalę, nawet jeśli mówimy tylko o pasji. Mam dość pragmatyczne podejście do blogowania i lubię mieć pewność, że moje treści się przydają. Po prostu. Po ludzku.

Tu nie chodzi o brawa i złote medale, a o informacje zwrotne, komunikowanie swoich potrzeb, nawiązywanie więzi. Chciałabym, aby to miejsce przypominało ożywioną dyskusję w kafejce. Czemu jeszcze nie siedzisz z nami przy stoliku?

 

NO TO DISQUS!

„Super, wpadnij do mnie www.xyz.blogspot.com” – kiedyś miałam masę takich komentarzy, choć szybko zaczęłam tępić te spamerskie. Potem się znudziłam i zainstalowałam Disqus. Jest mniej, ale lepiej. Bardziej wartościowo i pełniej. Co więcej, nie ma się czego bać – nie musisz zakładać konta, możesz powiązać disqus z profilem w social media (coś ala bliźnięta syjamskie) albo komentować anonimowo, w roli gościa. Zawsze bezpiecznie i z korzyścią dla społeczności.

disqus jak komentować

 

ZRÓB TO TAK

Znam masę blogów z mocną treścią (i mówię tu o mocy, jaką niesie jakość, nie chwilowa sensacja i tupanie nóżką), a poziom komentarzy waha się w okolicach brzuchatego zera. To zwyczajnie nie fair. Zrób więc tak – daj dziś komuś znać, że robi dobrze to, co robi. A jeśli robi źle, też mu napisz. Wyraź jak bardzo bawi/uczy/wkurza Cię ta opinia. Co Ci daje, a co odbiera. Wyrównaj bilans, dorzuć coś od siebie, pomóż budować miejsce, które regularnie odwiedzasz. Daj znać co lubisz. Kim jesteś.

Uratuj jakąś małą sówkę. Przecież one są takie słodkie.

  • Komentarz dla sówki :)

    a tak na poważnie – rozumiem. I choć ja bardziej po lifestyle tu przychodzę, to wiem, że Twoje poradniki niejednego amatora fotografii uratowały od zagłady. Dlatego niech sówka dorasta w spokoju, a ja będę wpadać częściej ;)

    • To nie chodzi o przymuszanie się do czytania treści nie w Twoim typie, a o dawaniu znać, gdy jesteś i coś Ci się spodoba lub nie. A wyjaśnienie dlaczego, to już w ogóle jest miodem na serce.
      Dzięki za ratunek dla sówki! ;]

      • Nie przymuszam, dlatego fotograficznych nie czytam :)

  • Edyta Dudziak

    Lubię sówki i staram się to im okazywać, hihi. Bądź, bądź i pisz dalej, bo dobrze Ci to wychodzi. Twoje rady odnośnie fotografii są super! Mój facet ściągnął wszystko co mógł z Twojej strony, po swojemu sformatował, wydrukował i czytamy (on woli czytać z kartki ;) ) Staramy się też oczywiście stosować, nie tylko czytać. Dzięki!!!

    • No co Ty gadasz! Wszystko sobie podrukował? Wow, robi wrażenie. Dziękuję Ci, że mi o tym napisałaś.

      • Edyta Dudziak

        :) no wszystko!!! hmm, oprócz najnowszych postów, hihi

        • Anna Boruch

          To chyba znaczy, że wypadałoby zastanowić się nad jakąś formą książki :D

        • Barbara

          czy Jeśli Ruda pozowli mogłabyś i mnie podesłac owe treści do druku? wiem że ide na łatwiznę ale od dawna o czyms takim mysle, niby mam kilkanaście książek ale nikt tak jak Ruda nie potrafi do mnie trafić z poradami i czasem szukam jednej wskazówki odnośnie foto i szukam i się gubię…
          Kochana Natalio, nie gniewaj się że o to proszę, ja Ciebie odwiedzam codziennie – serio, poprostu Twój blog jest na liście linków na które wchodzę codziennie, nie mam FB ani instagramu choć na ten drugi zaglądam podziwiać foto:) od dawna już nie sprawdzam newsów , wolę żywego czlowieka i poczytać co u niego i czasem przybić wirtualną piątkę a czasem przeczytać i …to by było tyle :) , uwielbiam twoje posty fotograficzne, jestes moją motywacją do „ruszenia tyłka” i robienia zdjęć.
          I nie piszę tego dlatego że o to prosisz, choć po części tak bo zdaję sobie sprawę że skoro nie ma mnie w mediach społecznościowych to nawet nie wiesz że istnieje i tu jestem na bieżaco, ale też po to żebyś robiła dalej swoje i nie przestawala.
          To by było na tyle z rana :)
          pozxdrawiam
          P.S. Edyto jeśli się zgodzisz na wysłanie to prosze daj znac tu a ja jakoś się skontaktuję z Toba :)
          Barbara

      • Ja też drukuję! :) Co mogę! Książka byłaby super!!! Tak czy siak Twoje kursy pdf też są świetne. A najfajniejszy byłby kurs online z filmami, ćwiczeniami, pdf-ami i informacją zwrotną. Bardzo lubię tu zaglądać.

  • Robisz dobrze, ratujesz sówki <3

    • Chyba każdy bloger ma swoje sówki do uratowania! Trzeba o nie dbać!

  • Mowisz- masz. A tak serio to dawno Cię nie czytalam. To pierwszy przeczytany wpis chyba od dwóch miesięcy. Nie wiem w sumie czemu. Albo nie. Wiem. Choć szkole już skończyłam, ale pracuje w branży edukacyjnej, więc właśnie mam wakacje. Urlop skończony, ale wakacje trwaja w najlepsze. A wakacje to czas bez internetu. Jest koc, jest ksiazka. Do uslyszenia/ przeczytania we wrześniu ! :)

  • Blogowanie bez komentarzy to jak picie do lustra. A ja wolę mojito w towarzystwie ;).

  • A mnie porwałaś wpisami o UK. Co się okazało nawet niedaleko mieszkamy od siebie ;) i z czasem zaczęłam się AMATORSKO interesować fotografią. Taaaa…
    No ja niestety jestem takim cichym pierdkiem, ale to może dlatego, że sama nie mam czego czytać w komentarzach, chociaż staram się co raz częściej komentować wpisy u innych.

  • Lete

    Biję się w pierś – ja z tych niekomentujących. Ale będę próbować. A ty nie przestawaj ;)

  • Marzena

    Bloguję już od dwóch lat, ale moje wpisy zazwyczaj nie cieszyły się powalającą liczbą komentarzy. Niektóre w ogóle ich nie miały. Ostatnio trafiłam na kilka fajnych tekstów o blogowaniu z ciekawymi wskazówkami, które zaczęłam stosować. Nie wiem, dlaczego kiedyś liczyłam, że czytający znajdą się sami. Wymiana komentarzami i obserwacjami mnie denerwuje, ale konstruktywna krytyka i nawiązywanie kontaktów są jak najbardziej wskazane. Ty nadal rób to, co robisz, bo robisz to naprawdę świetnie. Pozdrawiam!

  • Ruciak.

    Ratuję kolejną sowę!
    Byłam, jestem, czytam zawsze :D <3
    Ale masz rację, piszesz posty, produkujesz się i wgl, a pod piostem albo nie ma nic, albo spam… denerwujące…
    Pozdrawiam!
    Ruciakowa :)

    ruciakowa.blogspot.com

  • lubię sówki, lubię Twojego bloga, i lubię Ciebie (choć Cię nie znam). Masz rację – to dla komentarzy piszemy, to dla nich jesteśmy w sieci.

  • Beti G.

    To i ja zostawię komentarz, żebyś wiedziała, że wpadam i czytam :D Serdecznie pozdrawiam;)

  • Ratuję sówkę ^-^ Robisz kawał dobrej roboty i nie przestawaj bo będzie smutno! ;)

  • Jestem Justysia, szanuję przyrodę i dwuoczne zwierzęta;) Jestem tu bo lubię Ciebie i sówki:) Dajesz mi moc inspiracji, napędzasz moje trybiki, sprawiasz, że mi się chce;)

    • Justyna! Twój awatar widuję tu nad wyraz często (wzrokowiec!), więc tym bardziej mi miło, że i tym razem wpadłaś wypić kawkę :)

  • Oj postraszyłaś tymi sówkami. Trzeba więc się odezwać ….
    Zaglądam od niedawna. Blog wizualnie podoba mi się bardzo. Ale przecież Ty o tym wiesz, że jest ładny i dopracowany więc pewnie przez to nie pisałam komentarzy ;)

  • Cami

    Ja się staram komentować wszystkie blogi, które czytam. Nie zawsze wychodzi ale się staram, więc proszę nie bić :)
    Brak zaangażowania ze strony czytelników boli, sama czasem doświadczam, bo u mnie mało kto sam z siebie nie napisze – chyba że wcześniej wejdę na jakiś blog i sama go skomentuję. Często jak już widzę gdzieś komentarze, to są one takie sztuczne, takie które zachęcają aby wejść na czyjś blog bądź kliknąć w jakieś liki, a nie napisać coś o poście który się czytało przed sekundą :(
    U Ciebie komentuję chyba drugi raz, bo miałam zawsze problemy z tym disqusem. Nie pozwalało się zalogować czy coś. Dziś posiedziałam dłużej i jestem, zalogowana przez google.
    Więc powiem Ci – twórz dalej! Jestem tu już od długiego czasu i uwielbiam czytać Twoje słowa! A fotograficzna grupa wsparcia którą założyłaś jest niezastąpiona :)
    Pozdrawiam, Cami :)
    .

  • Biedne sówki ;(
    Mam dać komuś znać, że robi dobrze? No to ok… Kobieto jesteś wielka! Robisz kawał dobrej roboty i dzięki Tobie mój 11 letni staruszek (czyt. aparat) przestał mnie zawodzić, dobrze jest mieć taką fotograficzną pomoc w internecie gdzie wszystko jest napisane po ludzku :) Zawsze chciałam to napisać :D

  • Uratuję sówkę u Ciebie. :) A co do komentarzy to pamiętam swoje początki, ja się wstydziłam pisać. Wiem, że to irracjonalne, ale jednak to tak jak z zagadaniem do nieznajomego. Teraz nie lubię wychodzić bez zostawienia śladu, choć zdarza mi się, kiedy nie wiem co napisać.

    • Byłabym hipokrytką twierdząc, że komentuję zawsze. Ba! Nie mogę nawet powiedzieć o sobie, że robię to często. ALE. Staram się codziennie otworzyć kilka wpisów i wypowiedzieć, gdy coś mnie zaskoczy czy bardzo spodoba. Wiem, że to jest ważne i potrzebne.

  • Sama prawda :) bardzo dobry wpis bez krążenia dookoła. Big up Natalia.

  • Właśnie ten brak odzewu potrafi skutecznie zniechęcić na początku blogowania, co wiem doskonale na własnym przykładzie. Dlatego docenia się każdy, nawet najmniejszy komentarz. Bo skoro już ktoś przeczytał Twoje wypociny i na dodatek jeszcze postanowił się wypowiedzieć (!!), to istnieje szansa, że będzie do Ciebie wracać po nowe treści. A przecież tak naprawdę na takich czytelnikach nam najbadziej zależy. :)

    • A ja często sobie przeglądam profile komentujących i sama wpadam zobaczyć, co tworzą, o ile komentarz mnie jakoś zaintryguje. Lecę do Ciebie!

      • Tego też właśnie uczę się od najlepszych. Jeżeli chcę, by mnie komentowano, to muszę sama komentować. :) Zapraszam! :)

  • Nie czytam Cię regularnie, ale za każdym razem jak tu jestem podziwiam od wyglądu bloga, przez styl na pomysłach kończąc. Robisz bardzo dobrą robotę. Z tyłu głowy mam świadomość, że znajdę u Ciebie bazę darmowych zdjęć i dodatków, które mogą się przydać przy pracy w Photoshopie.

    PS
    Starujesz w konkursie na Bloga Roku? Moim zdaniem powinnaś.

    PPS
    Niech sówka śpi spokojnie :)

    • Kamil! Przede wszystkim dzięki za dobre słowo, może Twoje komentarze nie pojawiają się zawsze, ale jak już się odzywasz, to zawsze z sensem :) a to tez jest sztuka.

      Co do konkursu, startowałam ostatnio, żeby zobaczyć co i jak i teraz już podziękuję, choć to rzeczywiście duże wydarzenie.

  • Dobra, wcześniej nie połączyłam Disqusa z niczym, więc raczej ostrożnie podchodziłam do komentowania na blogach, które to coś mają. Jednak teraz już mam połączenie z Disqusem i w dodatku ten post mnie zmotywował.
    Zatem, warto napisać, że dzięki tobie wreszcie zaczęłam zwracać uwagę, jak robię zdjęcia. Nie można powiedzieć, by dobrze mi szło, ale coś się zmieniło. Podobają mi się oprócz kategorii fotograficznej przemyślenia, lifestyle i DIY, do kategorii biznes raczej nie zaglądam. Chyba że do podkategorii ,,blogowanie”. I jeszcze darmowe zdjęcia <3
    I zmotywowałaś mnie do założenia strony facebookowej mojego bloga, ale o tym wiesz z komentarzy facebookowych :) Motywująco tu.

  • Chyba nigdy nie skomentowałam nic na jestrudo.pl, czuje się jakbym zabiła całe gniazdo małych, słodkich sówek :( Może chociaz trochę naprawię to dzisiaj!
    Czytam tego bloga, ale już mi bardzo dużo dał! Dzisiaj pierwszy raz wdrożyłam w twoje fotograficzne rady w życie (no dobra, korzystałam tylko z wiedzy z dwóch postów, ale to zawsze jakiś początek) i chociaż nie jest jeszcze tak super jakbym chciała, to z jednego zdjęcia jestem nawet dumna! I to wszystko dzięki twojemu blogowi (sorry, za lukier, ale to prawda).
    Nie chcę przyczyniać się do śmierci kolejnych sówek, więc od dzisiaj będę komentować na bieżąco! Zwłaszcza, że wiem, że w moim serduszku wybucha stadko wesołych nosorożców, kiedy ktoś komentuje coś u mnie.

  • Natalia odwiedzam Twojego bloga regularnie. Nie zawsze komentuje. Ale nie bij:) Poprawie się. I oczywiście uratuje sówkę. Wiem, że to bardzo ważne jeśli ktoś napisze komentarz, wtedy się wie że warto robić to co się robi i też fajnie że o tym napisałaś.

  • Ach z tymi komentarzami to jest problem odwieczny… Ja dopiero kiedy zakomunikowałam, że zmywam się z tematami graficznymi ze starszego bloga na nowy, to dopiero dowiedziałam się, że ludzie chcą je czytać :) a do tej pory notowały najmniej komentarzy.

  • Fajnie, że ktoś (czyli znów Ty) to w końcu wyartykułował i to jak zgrabnie! Tak jak Twój blog powoli pozwala mi ogarnąć aparat,tak mój pokazuje jak ogarnąć maszynę do szycia:) I często, szczególnie przy postach z tutorialami, które pochłaniają kupę czasu komenarzy brak. A wiem swoją drogą wiem i mam sugnały że jest wartościowa treść i dziewczyny korzystają.A wymówki typu,że disqus jest ble albo,że po co komentować…
    Natalia, opublikuj ten post gdzie się da inaczej będziemy pić do lustra!
    A Jestrudo nie ma sobie równych w fotograficznej łopatologii dla opornych:)

  • Agnieszka

    Racja ;) Dzięki Tobie po raz pierwszy samodzielnie ustawiłam przesłonę. Co prawda niekoniecznie dobrze ale wiedziałam po co jest ;)

  • Natalia

    To i ja chce ratować małe sówki. :))))

  • Asia (Yeshka)

    Ty to masz pomysły :D Ale proszę bardzo, kolejna sówka uratowana :D Komentować lubię i robię to namiętnie a potem godzinami czekam i patrzę, czy autor mi coś odpisał ;) :P

  • Mądre słowa, powodzenia :-)

  • Ja pewnie jestem z tych dupoliżących, ale tego się nie da powstrzymać, jak czytam kolejne Twoje posty :) Musisz mi to wybaczyć. Ty potrafisz czytać w myślach. Zawsze jak czegoś potrzebuję, zaraz pojawia się to u Ciebie :) Jesteś super i tak trzymaj.

  • Dobrze mówisz. Czasami przykro – z powodu tych sówek, i dlatego też, że nieraz człowiek się mocno napracuje, poświęci nawet kilka godzin na stworzenie wartościowego posta. I nie wiadomo – przydał się komuś, czy zupełnie nikt, nic?

  • To ja też chcę uratować sówkę!
    I wypowiedzieć się przy okazji. Chciałabym powiedzieć o powodach dla których sama czasami nie komentuję wpisów, nie tylko Twoich, ogólnie wpisów na blogach, i podejrzewam, że nie tylko ja tak mam.
    Czasem zobaczę gdzieś wpis genialny, ktoś do czegoś zachęca, o czymś się wypowiada, coś doradza, napisze coś śmiesznego lub kreatywnego. Nieważne. Chciałabym coś napisać, ale… wszystko zostało już powiedziane, w sumie to się zgadzam, nie mam nic do dodania i co? Mogłabym napisać że fajny/ciekawy/motywujący wpis, ale spotkałam się z tym, że taki komentarz jest uważany za zbędny bo nic nie wnosi. No to się nie odzywam. Chciałabym się z czymś nie zgodzić, ale jeśli nie sam bloger to jego „adwokaci” w opryskliwy sposób wytkną że jestem głupia/nie znam się/mam fistaszka zamiast mózgu. Spytać o coś to też czasem strach z tego samego powodu. Jeśli okaże się, że może niedoczytałam czy umknęła mi ta informacja, albo był o tym wpis a ja przegapiłam to z pewnością zostanie mi to wpisane na listę grzechów. Wielu blogerów przyzwyczaja swoich czytelników do takiego traktowania i zezwala na takie traktowanie czytelników przez czytelników. Co więc napisać, żeby nie zostać zmieszanym z błotem?

    • Widzisz, to zależy od kultury, jaka panuje na blogach. Ja chamstwa nie cierpię i tępię. Tu, w mojej foto grupie (ponoć pierwsza taka, gdzie panuje ład i porządek), jak pojawia się typowy ‚hejter’, jest ostrzeżenie i ban, albo to drugie od razu, jak pan/pani wyjątkowo niekulturalnie wyraża się wobec mnie lub moich Czytelników. Doskonale rozumiem o czym piszesz – ostatnio sama potrzebowałam porady odnośnie youtube, zapisałam się do kilku grup na fb, popytałam, a jak zaczęłam czytać konwersacje członków, to mi się odechciewało i stamtąd uciekłam.

      Najlepiej zawsze przeczytać kilka komentarzy, jeśli poziom jest okej, warto spróbować dodać coś od siebie. :)

  • Tak jak już wcześniej ktoś wspomniał, powinniśmy zostawiać komentarze po przeczytaniu wpisów na nowych blogach. Na początku blogowania łatwo się zniechęcić, często nie wiemy czy ktoś nas czyta. Każdy ślad pozostawiony pod naszym tekstem zawsze bardzo cieszy :-)

  • Albo mi się wydaje, albo ludzie coraz rzadziej komentują blogi. Ja doskonale Cię rozumiem, dlatego ślę uściski i mówię, że fajnie, że mamy taką rudą panią blogerkę, która uczy nas, jak fotografować. :*:)

    • Wiesz Ania, teraz to są wakacje, a udało mi się zaobserwować, że to raczej cichy okres. I dobrze! Nie samym internetem człowiek żyje, a że od intensywnego rudego koloru głowa może rozboleć – też powszechnie wiadomo :) W tym poście trochę się zastanawiam na czym polega zjawisko (nie)komentowania.
      Też masz disqus – u mnie na blogspocie pojawiało się więcej opinii, ale część z nich nie miała żadnej wartości.

  • Też mi to ostatnio chodziło po głowie… Dla blogera najgorszy jest właśnie brak odzewu… Widzisz, że post przeczytały tysiące osób, a tylko przykładowo kilkanaście zostawiło pod nim swój komentarz. Przyznam, że czasami jest mi przykro, bo wkładam w bloga naprawdę mnóstwo pracy i fajnie byłoby gdyby czytelnicy choć w taki sposób dawali mi znać, że to co robię ma sens. Na pewno wiesz o czym mówię, bo też przykładasz się do swoich postów. Sama jako czytelniczka święta nie jestem, bo nie zawsze komentuję czytane posty u innych blogerów… Ale wszystkich oczywiście nie jestem w stanie, dużą część czasu jaki mam na siedzenie na blogach poświęcam na pracę nad swoim.

    • Blogowanie uczy pokory – czasem post napiszę w 2h i spotyka się z dużym uznaniem, innym razem ślęczę dniami, obmyślam, tworzę, przekonana jestem, że to będzie hit, a potem zero udostępnień, dwa lajki na krzyż i kilkanaście komentarzy i to od tych najbardziej zaufanych Czytelników. Inni milczą. I nie zrozum mnie źle, ja doceniam każdą minutę, jaką ktoś decyduje się władować w jestrudo, a jak mi jeszcze pisze co myśli, to już w ogóle fruwam, ale czuję dysonans, gdy na ankiety odpowiada połowa osób, które przeczytały wpis, a komentarze to tylko kilka procent.

      • U mnie jest podobnie, w sumie to już niemalże zasada, że najmniejszym zainteresowaniem cieszą się najbardziej pracochłonne posty, w moim przypadku m.in. te z filmami, np. ZdrowoManią. Ja też doceniam każdy komentarz, mail itd. Ale czasami jest mi przykro, że ludziom w odpowiedzi na moją pracę nie chce się napisać nawet jednego zdania. Nie wymagam tego od wszystkich, ale jak się policzy ile % czytających się odezwało to to naprawdę jest bardzo mała liczba.

  • Uwielbiam Ciebie i bloga za posty o fotografii! Niestety bilans przeczytanych przeze mnie postów do skomentowanych jest dość kiepski, postaram się to nadrobić! Trzymaj się i nie zniechęcaj mimo małej liczby komentarzy :)

    • Ja się nie zniechęcam i absolutnie nie uważam, że moja liczba to mała liczba :) Mam super Czytelników i uważam, że są to lojalni odbiorcy, jednak czasami czuję niedosyt i, tak jak napisałam, zjawisko obserwuję na innych, fajnych blogach i uważam, że to zwyczajnie nie fair. Stąd ten post.

  • Też lubię jak czytelnicy pozostawiają u mnie ślad po sobie… jednak często mam wrażenie, ze jest to takie psute, bez emocji, aby wyklepać żeby napędzać blogowy rynek.

    • Moim zdaniem można to łatwo wyczuć, przynajmniej mi wychodzi :)

      Zainstaluj disqus – jestem przekonana, że liczba zmaleje, ale wzrośnie jakość. Sama zdecyduj, na czym bardziej Ci zależy.

  • Często komentuje na blogach, ale skoro kolejny komentarz uratuje sówkę to muszę coś napisać! Ogólnie zgadzam się z Tobą, miło jest dostać komentarz, jakąś informację zwrotną, daje nam to znak co się podoba a co nie, ale też mam wrażenie, że wiele osób boi się/nie chce im się komentować, pojęcia nie mam dlaczego…

  • Kiedyś sporo komentowałam (jak na siebie oczywiście, ale ostatnio głównie czytam, chociaż i na to rzadko mam czas, odkąd zaczęłam studia. Internetu używam głównie w telefonie, a tam ta straszna autokorekta, brrr…
    Fotografia się nie interesuję (głównie dlatego, że nic z niej nie kumam, chociaż bym chciała, w końcu przydałoby mi się to i do bloga i do insta), wiec trochę ubolewam, że jest tak dużo postów na ten temat. Ale lubię Twój styl pisania, wiec nadal czytam rzeczy z fotografią nie związane :).

    • To prawda, dawno Cię u mnie nie widziałam, ale nie gniewam się, w końcu dziś uratowałaś sówkę!

  • Kirei

    Odwiedzam jestrudo w zasadzie od samych początków bloga i rzeczywiście trochę za rzadko się odzywam.
    Pomimo, że fotografia nie jest moją pasją (za to sztuki plastyczne już tak, a rady dotyczące kompozycji zawsze się przydają!), muszę przyznać, że jak sprzątałam na kompie stare foty (zainspirowana Twoim postem) to zauważyłam gigantyczny postęp. Robię zdjęcia telefonem i nawet szybkie fotki z wycieczki trzymają się podstawowych zasad kompozycji, bo tu jakieś obramowanie, tu linie, balans bieli ustawiony jak należy i wychodzą całkiem przyzwoicie! Dzięki wielkie! :)

    • O! I to jest fajny feedback, który pokazuje mi, że moje fotograficzne gadanie może mieć wpływ także na osoby, które stricte tym tematem zainteresowane nie są. Dziękuję!

      • Kirei

        To ja dziękuję. :)

  • Otóż to! Ruda, robisz świetna robote i mam to samo zdanie pod każdym postem, tylko głupio sie tak ciagle powtarzać

  • Erendis

    Dobrze, że nie chodzi o małe kotki!

  • paulina

    Nie chce miec sowek ną sumieniu … obiecuje poprawe

  • Lua

    Aż boję się zliczyć ile to już sówek pozbawiłam życia :o Dlatego też dla ich dobra obiecuję poprawę.
    Do tego jeszcze, wedle życzenia pewnej rudej i super blogerki, daję Ci znać, że robisz najlepiej to, co robisz i rób tak dalej! Uwielbiam wchodzić na tego bloga i czytać nowe wpisy, więc na koniec dziękuję Ci że jesteś i pozdrawiam! ;)

    • Lua, albo zmieniłaś niedawno avatar, albo faktycznie jesteś rasowym mordercom sów!
      Cieszę się, że dziś postanowiłaś jedną uratować :)

      • Lua

        Jak na spowiedzi wyznaję swoje grzechy: komentarz może tylko jeden zostawiłam tu.
        Ale to dlatego, że nieświadoma tych morderstw byłam. Teraz to się zmieni ;)

  • Uff, uratowałam parę sówek, bo czasem komentuję – prawie zawsze przy tych postach, które czytam wnikliwie i wykorzystuję wskazówki w praktyce :)

  • The Natural Minimalism

    Powiem Ci że piszesz tak ciekawie i z takim entuzjazmem, że zastanawiam się gdzie mój się ukrył :)

    Poza tym Twoje posty są naprawdę bardzo pomocne, o fotografi niby wiem dużo ale dzięki Tobie wiem więcej :) Trzymaj tak dalej.

  • Sandra

    Mega ważny tekst, fajnie że na niego trafiłam włąśnie przez czyjeś udostępnienie – mam teraz mega inspiracje i chęć do kontynuowania mojego bloga na dużych obrotach ale jak widzę właśnie to zero w komentach to fujara opada :(
    http://www.majciakombinuje.pl

  • A już się martwiłem, że w tym tygodniu będę mieć mało linków w #ZeŹródeł

  • Aż podałam dalej u siebie! ;)

  • Mam być szczera? Ja czytam często, ale nie zawsze komentuje, bo uważam, że komentarz należy się pod czymś co mnie zaciekawiło, zainspirowało. Mam Ci za każdym razem pisać „oooo jakie fajne”(?) albo „chała to jest ” . Rozumiem, że pisanie monologów jest bez sensu, ale nie zawsze warto zostawiać komentarz dla samego zostawienia komentarza. :)

    • Jak już wyjaśniłam we wpisie, nie chodzi o komentowanie „za każdym razem”, a już na pewno nie satysfakcjonują mnie komentarze zostawione tylko po to, by odhaczyć punkt, ale jest masa czytelników, którzy nigdy nie komentują z obawy przed (no właśnie, czym?), a dzięki temu wpisowi w końcu się ujawnili, a nawet jeśli nie, liczę, że sobie pewne rzeczy przemyślą i, być może, dojdą do podobnych wniosków.

  • Słaba ze mnie czytelniczka. Czytam mnóstwo blogów. Komentarze, które napisałam mogłabym policzyć na palcach (chyba jednej ręki). I to nie jest tak, że nie mam nic do powiedzenia. Sposób w jaki muszę to zrobić (wszędzie inny) mnie zniechęca. Disqus za to jest spoko. Gdyby tak było wszędzie to komentowałabym. Pozdrawiam!

    • Rozumiem Cię doskonale, mnie też zdarza się chcieć zostawić komentarz, ale jak widzę na każdym blogu zupełnie inny formularz, często rezygnuję. Stąd moja miłość do disqusa! ;]

  • Lilianna B.

    Przeczytałam i chcę więcej…

  • Bardzo mi sie podoba. Bardzo. Ostatnio coprawda trochę mam do nadrobienia z czytaniem ale tyle cennych rad w jednym miejscu ze ogromnie Ci dziękuje

  • Dominika

    Hm, ja może krótko: blogów czytam mało, tutaj np. raczej oglądam lub czytam tylko wybrane posty (lifestyle, czy np. wpisy z UK). Ale muszę przywołać blog styledigger,która ma ogromną ilość komentarzy, które w dodatku są super i często wchodzę tam drugi raz, żeby poczytać właśnie komenatrze – do których sama też się odnoszę zresztą – myślę, że to jest kwestia może niewyczerpania tematu?

    • Ciekawe spostrzeżenia Dominika. Z jednej strony wiem, że na moim blogu masa jest technicznych wpisów, do których nie zawsze pasuje komentarz „fajny wpis”, a z drugiej, jak się człowiek tak napracuje, to chce mieć pewność, że ktoś ten wpis rzeczywiście czyta :)

      • Dominika

        może brakuje czegoś pomiędzy komentarzem a lajkiem (osobiście nie lubię facebookowych odniesień na blogach, nigdy nie klikam bo nie chcę żeby mi się wszystko pojawiało na portalu itp) – jakby był jakiś system TYLKO dla autora bloga – może byłoby inaczej ;)

  • Hehehe :) No chyba powinnam przekleić i udostępnić to u siebie! Brawo za odwagę! Ty to masz jaja! A ja taka dobra ciocia, próbuję zagaić temat, kończę każdego posta pytaniem. Miałam całkiem komentarzy – do Ciebie mi daleko, ale już się zaczęłam cieszyć. Blogerzy mówią – zainstaluj Disqus zobaczysz, jaki level osiągniesz – to zaistalowałam i co? DUUUUUUUUUUPA! Sowy wymarły. Wszystkie :(:( :(

    • Jak już wspomniałam wyżej, disqus przyciąga trochę inną publikę; komentarzy jest mniej, masz rację, ale są one lepszej jakości, wnoszą wartość. Rób swoje, a na pewno komentarze się pojawią!

      • Natalia ja zauważam, że z Disqusa lubią korzystać głównie blogerzy, a nie zwykli czytelnicy, którzy zaglądają na bloga bo po prostu go lubią. Zdecydowanie za dużo jest osób, które wymaga komentarz za komentarz zamiast po prostu komentować, bo spodoba im się blog/tekst/Ty

        • Może coś faktycznie z tym jest, choć z drugiej strony jako bloger i czytelnik wolimy Disqus, bo widzimy kto nam odpowiedział. Zazwyczaj, gdy jest zwykły system nie zaglądamy do kogoś powtórnie, bo nie wiadomo, kiedy będzie odpowiedź. Czasem może być nawet po miesiącu…

          • A tu absolutnie się zgadzam, że to jest bardzo dużym atutem Disqusa. Ale logowanie mimo iż jednorazowe odstrasza wiele osób

  • Nieoceniampookladce.blogspot.c

    Wwiem o cym mowisz sama. Chciałabym dostawać więcej komentarzy zwlasszcza ze pokazuje na blogu swoje prace… Fajnie byłoby uslyszecczzy jest supeer czy nie…

  • Prawdę rzeczesz, kobieto!

  • Pierwszy raz mam okazję czytać taki tekst (odnoszący się do komentowania, tworzenia społeczności) – i kurczę, wstyd się przyznać, że człowiek czasem tych sówek nie ratuje.
    A bo to brakuje mu słów.
    A jak są słowa, to ktoś je już napisał i głupio tak powtarzać, jak w piosence.
    I czasem są słowa, które wydają się głupie, i czytający tylko zawiesza zawstydzony głowę nad klawiaturą.

    Będę teraz pamiętać o komentowaniu. Postaram się ratować więcej sówek. One na to zasługują.

    • Ale dziś możesz być z siebie dumna, takim fajnym komentarzem uratowałaś całe gniazdo sów!

  • Jestem od bardzo niedawna, ale bardzo mi się podoba! Wiem co to balans bieli i wiem co to ISO, czas naświetlania i przysłona, ale histogramów czytać nie umiem i dzięki Tobie mam zamiar się nauczyć ;)
    Super, że jesteś, że piszesz! Dziękuję za te chwile relaksu :)

  • Cisza w komentarzach jest niefajna. Każdy wkłada pracę w artykuł, dobrze jest kiedy czytelnik da o sobie znać. Zostawi ślad, że wszedł i przeczytał.

  • Przyznaję się bez bicia, czytam Twojego bloga już jakiś czas, a nigdy nic nie skomentowałam. Sama nie wiem dlaczego, bo kocham tu być. Kocham Twoje zdjęcia i twoje poradniki i właśnie Ty jesteś bardzo często moją inspiracją i wybawieniem dla moich przeróbek. Powiem krótko: należą ci się przeprosiny, bo pisząc do ciebie pod postami ty wiesz, że tu jestem i cie potrzebuję. Od dzisiaj będziesz wiedziała, kiedy tak będzie. Pozdrawiam

    • Nie ma bicia, spoko luz, nie jestem za przemocą w żadnej formie :)
      Dziękuję Ci, że się ujawniłaś, to strasznie fajne wiedzieć, do kogo się pisze :)

  • Tak. Lepsza jest nawet negatywna reakcja niż brak reakcji, bo wtedy wiadomo co można robić inaczej/lepiej. Przecież bloger nie pisze tylko dla siebie. Gdyby tak było, to wszystko lądowałoby w szufladzie. U mnie w komentarzach zionie pustką i panują straszne przeciągi. Szczerze mówiąc, to jest trochę demotywujące. No bo przecież piszę po to, żeby poprawić komuś humor, podzielić się swoimi sprawdzonymi rozwiązaniami w różnych tematach albo zwyczajnie pozastanawiać się nad czymś w szerszym gronie. A teraz dodatkowo wiem, że u mnie odbywa się regularna rzeź małych sówek ;)

    • A Ty Paula komentujesz regularnie u innych? Mnie to bardzo pomogło na początku istnienia bloga. Ważne, by pisać z sensem i bez zostawiania linków.

      • Regularnie jest bardzo szerokim pojęciem. Komentuję zawsze, kiedy czytam wpis i mam coś sensownego do powiedzenia w danym temacie. Linkowanie to według mnie spam. Podobnie jak „Fajny tekst, zapraszam do mnie :)” lub inne w tym stylu.

  • strzał w 10..

  • Czuję to samo co ty! Bo po co pisać kiedy czytelnicy nawet słowem nie dadzą znać czy to ich w ogóle obchodzi. A jeśli rzeczywiście pierdoły straszne były i nuda – też warto grzecznie przypomnieć komuś żeby się ogarnął. A jak się wchodzi do kogoś do domu to się mówi cześć chociaż, dziękuje się za herbatę i czasem nawet coś więcej też się mówi po drodze. A mój blog to jak mój dom. Zapraszam bo jestem bardzo gościnna, ale jak wychodzisz bez słowa to herbaty ci nie posłodzę następnym razem :)
    PS. Sówki mnie nie ruszyły.

  • Oj prawda boli, fakt czasem czytam i nie komentuję, a u siebie też zauważam, brak komentarzy czy lajków, no boli to i to bardzo. A to nie takie trudne jak widać. Póki co przeczytałam tu kilka wpisów i do niektórych muszę wrócić, zapisałam sobie co by o nich nie zapomnieć. A od teraz mocne przyrzeczenie poprawy. Tego i u siebie bym życzyła. Pozdrawiam małe sówki.

    • Chodakowska i pewnie nie tylko ona, często powtarza, że zmiany zawsze warto zaczynać od siebie. :)

  • Ja z kolei mam tak mala wiedze w fotografii, ze przychodze, czytam i czerpie informacje, ale czasem nie wiem, co powiedziec, bo wole nie mowic nic niz wypowiadac sie bez sensu… Ale rozumiem Twoje odczucia, moj blog nie jest tak wielki jak Twoj, wiec w ogole nie oczekuje niewiadomo czego, ale kiedy wydaje mi sie, ze naprawde napisalam cos super, to wtedy pod postem jedno wielkie NIC. I wiem, o czym mowisz. Nie ma to jak zdrowa, ciekawa relacja z czytelnikami.

    Obiecuje czesciej dbac o sowki, Natalko :)

    • Osoby od marketingów twierdzą, że pisanie powinno zajmować 20% czasu, a promocja tekstu 80%. W pierwszej chwili odczuwam bunt, chcę tupać nóżką, a jak się nad tym dłużej zastanowić – w tym nadmiarze informacji, trzeba dać ludziom jakoś znać „jestem, tworzę, wpadnij”.

  • oł men, tyle komentarzy to ja mam chyba na całym blogu :) Z wpisem się zgadzam, rozumiem ale muszę przyznać, że jako bloger, choć sama chciałabym dostawać komentarze, też nie zawsze komentuję. Takie trochę błędne koło. Posty czytam przez telefon, w pośpiechu. Jadąc windą w pracy. Jak już się dorwę do kompa, skomentuję :) Miłego dnia

    • Wydaje mi się, że blogi kulinarne rządzą się trochę innymi prawami (popraw mnie, jeśli jestem w błędzie), ale zaobserwowałam, że często blog nie ma komentarzy, ale życie toczy się w social mediach. :)

      • Chyba właśnie tak jest. Komentarze pod przepisami są rzadko, i to też jest mega przykre dla mnie, jako osoby, która spędziła nad produkcją filmu i całą resztą kilka – kilkanaście godzin. No, chyba, że coś komuś nie posmakuje albo nie wyjdzie, to wtedy na pewno zostawi komentarz :)

  • Dobrze radzisz. Negatywne opinie też potrafią pomóc spojrzeć na swoją twórczość, coś zmienić. Jednak ja osobiście jestem wrażliwcem i takie komentarze wywołują we mnie agresję hihi, której staram się nie okazywać. Cóż, każdy jest inny. Pracujmy nad sobą. Co do spamu, to też nie dopuszczam komentarzy: „Fajny post, zajrzyj do mnie” i link. Akceptuję tylko przydatne linki oraz do tych blogów, na których autorki mają problemy z moimi szablonami. Twój blog jest super. Ty jesteś kobita z charakterkiem. Pan Mąż też ładnie pozuje do zdjęć, czując na sobie władczy wzrok swej żony ;) Zaskoczyłaś mnie tym postem, bo myślałam, że nie masz czasu lub chęci na wdawanie się w dyskusje z takimi szaraczkami, a jednak. To miło :) Teraz to nie opędzisz się od komentarzy. Jesteś jednym z nielicznych profesjonalistów, którzy nie zadzierają noska. No może trochę ;P

    • Jeśli zdarzy się u mnie typowy hejt, bez żadnej wartości, od razu leci do kosza, bo po co czytelnik ma czytać pierdoły, po co ja mam to czytać. Konstruktywną krytykę lubię za to bardzo, bo pozwala się rozwijać.
      No co Ty – ja bardzo lubię sobie „pogadać” z czytelnikami, a żałuję, że póki co tylko wirtualnie jest to możliwe.

  • Marta Roter

    Mam mentalnosc typowej Polki, wiec zrywam sie na apel I komentuje ! Na fotografi sie nie znam, nie mam ani dobrego oka ani cierpliwosci zeby opanowac te wszystkie techniczne szczegoly, ale bloga odwiedzam regularnie miedzy innymi z uwagi na takie tresci jak powyzej a insta sledze non stop bo talent masz przeogomny. Nigdy nie chcialo mi sie (sic!) poinformowac Cie o tym jak wielka fanka jestem (mimo ze mijam sie w zainteresowaniach z glowna tematyka). Otoz jestem :)

    • Dziękuję Ci Marto, że się ujawniłaś i dołączyłaś do apelu. Podeślij mi swój nick na insta, chętnie wpadnę!

      • Marta Roter

        Będzie mi bardzo miło :) Moj nick: clicerka

  • newania

    Odzywam się pierwszy raz, choć podczytuję Cię od czasu do czasu, raczej nieregularnie. Ale dzisiaj sówki pojawiły się już w komentarzach na innych blogach, więc było intrygująco :) Pozdrawiam serdecznie

  • Male sowki sa rzeczywiście slodkie, ale w blogosferze jest taki straszny tlok ze strasznie trudno wszystko przeczytac i skomentowac choc kazdy komentarz nawet taki poswiadczajacy ze tu bylem Tony Halik jest jak miod na serce. Pozdrawiam serdecznie beata

  • Lubię tu do Ciebie wpadać, zawsze coś fajnego można poczytać – nauczyć się lub po prostu zrelaksować przy porannej kawce :) Wiem jak miło jest zobaczyć, że ktoś zostawił po sobie ślad i że podobało mu się to co „wybazgrałaś” – dlatego staram się też zostawiać takie miłe ślady u innych, mających coś fajnego do napisania ludzi :) a jest ich cała masa :D Tobie, Sówko, również dziękuję za ten miły ślad :)

  • Wiesz co… To co robisz, robisz bardzo dobrze :)

  • Ratuję sówkę i wklejam tylko „:)” bo nie mam weny, ale poczytuję gęsto:)

  • czasami lepiej nic nie pisać, niż komentować głupio lub bez sensu.

    małym sówkom nie wystarczy licznik wejść?

    • Zgadzam się z Tobą, bo w moim tekście nie starałam się przekazać „komentuj zawsze i za wszelką cenę”, a raczej wpis kierowałam do osób, które z natury unikają komentowania z nieznanych mi powodów. Wolę 3 wartościowe komentarze, niż 30 „fajny wpis”.

      • ja czytam bardzo dużo blogów a komentarze zostawiam zaledwie na garstce, bo zazwyczaj właściwie nie bardzo mam co napisać poza „fajny wpis”.

  • Marika

    Czytam Twojego bloga od dosyć krótkiego czasu, ale podoba mi się coraz bardziej:) ciekawa, wartosciowa treść i przede wszystkim profesjonalizm:) zawsze potrafisz uderzyć w sedno, nierzadko z nutka sarkazmu:) będę wracac, obiecuje!

  • Ola Pikos

    Zawsze staram się komentować czytane przez mnie posty, sama oczekuję tego od swoich czytelników, więc doskonale to rozumiem. Skoro już wychodzę, czytam do końca to dlaczego mam nie podyskutować, wyrazić swojej opinii. Warto czasem powiedzieć autorowi, że coś nam się nie podoba lub też podziękować czy poklepać po pleckach za wartościowy tekst. Dzięki komentarzom naszych czytelników wiemy co robimy dobrze, a czego powinniśmy unikać.

  • mmiszka

    Wiecznie mi się wydawało, że jak nie mam nic ciekawego do powiedzenie, to i komentować nie warto.. bo tylko szkoda czasu – głównie Twojego. Nic nie wnosi, nuda.

    Ale skoro już piszesz, to: klep! klep! po pleckach. Dobra robota. I sówkę ratuję :)

    • Ależ ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam! Przecież w tekście powyżej nie znajdziesz słów „komentuj zawsze, nawet głupio, byle by tylko dać znać, że czytałaś”. Zupełnie nie o to chodziło. Po prostu jest masa ludzi, którzy nigdy się nie ujawniają, a miło byłoby ich troszkę poznać. Po prostu.

  • I tak, i nie. Faktycznie twórca treści liczy na jakiś odzew. Ale… dziś jest takie natężenie treści i informacji w sieci, dziś jest tyle samych blogów, że czytelnik nie ma już czasu i chęci wiązać się z jednym konkretnym – na pewno nie jest to już zjawisko masowe. Zbyt duża podaż. Ja sam czytuję (to za dużo powiedziane)zaglądam na blogi rotacyjnie, jak się zorientowałem. Tzn. po pół roku przypominam sobie, że od 6 m-cy nie byłem tam, czy tam…
    A druga rzecz, to doceniając wkład autora w treść poradnikową typu jak obrabiać foto, to nie liczyłbym na komentarze. Dziś, by być komentowanym, trzeba nadal poruszać tematy nie powiem kontrowersyjne, bo tania kontrowersja też już nie chwyta, ale tematy o dużej polaryzacji stanowisk :) w społeczeństwie :) . A to z kolei jest już tak przemielone, że ja nigdy do tego nie wrócę.
    Kiedy dziś widzę – tak z naszego poletka parentingu – kolejną mamę „rzucającą się” na temat karmienia piersią, cięcia cesarskiego, matek na placu zabaw, zakładania czapeczki dziecku latem, jedzenia ze słoiczków itd. itd… to po prostu na FB odznaczam „przestań obserwować” – ileż można miętolić jeden temat? I mają te mamy komentarze i taplają się w odgrzewanym sosiku. Nie o to, nie o to.
    Podsumowując – komentarze (a już na pewno ich ilość) dziś nie są żadnym wyznacznikiem jakości bloga ani zaangażowania społeczności.
    Zrób tak – napisz post w którym walniesz ze trzy byki merytoryczne dot. obróbki zdjęć – będziesz miała 1000 komentarzy. A to duuuuużo sówek! A gdzie jakość? I realne zaangażowanie? :)
    P.S. trzy akapity i linijka – to trzy dorosłe sowy i jedno pisklę? :)

    • Przede wszystkim czuję potrzebę sprostowania – ja nie narzekam na małą liczbę komentarzy, wręcz przeciwnie, te dobre, techniczne wpisy o fotografii potrafią zebrać masę pozytywnego feedbacku, górne kilkadziesiąt; widzę, że ludziom naprawdę się to przydaje i to jest ta wartość blogowania. Tak więc zupełnie się z Tobą nie zgodzę, że jakościowa treść się nie broni i że trzeba szukać tematów „o dużej polaryzacji stanowisk”. Mam pragmatyczne podejście i rzadko pojawiają się tu wpisy, w których wyrażam opinię (tak jak ten wyżej), raczej dzielę się wiedzą i to się sprawdza.
      A jeśli przypominasz sobie o jakimś blogu po pół roku, to znaczy, że dla Ciebie nie jest on dość dobry, w przeciwnym razie odwiedzałbyś go stosunkowo regularnie. To nic złego, tak już po prostu jest, a ja mam super społeczność, z której jestem często autentycznie dumna, tyle, że jeśli post czyta 1500 ludzi, a komentuje 30, to jest 2%, a ja bym chciała poznać resztę. :)

  • Ania S

    hmm zainteresował mnie Twój blog i jego treść i Ty sama że zaglądam już tu „któryś” raz … ale dałaś do myślenia :-)

  • bubulinka.pl

    Cześć! Zostaję! fajnie tu masz ;) idę więc czytać i się uczyć <3

  • Natalia, masz rację, dobrze, że mnie skarciłaś. Często wchodzę, czytam i odchodzę, ale obiecuję poprawę :-) Twój blog jest bardzo użyteczny, to kopalnia wiedzy fotograficznej, której potrzebuje. Od dłuższego czasu odwiedzam Cię w sieci, od niedawna biorę aparat w dłoń i ćwiczę z ludźmi. Sprawia mi to frajdę, ale wiem, że muszę włożyć jeszcze dużo pracy. Dzięki za Twój wkład w poszerzanie fotograficznych horyzontów :-)

  • Czekałam, aż wreszczie ktoś napisze o tym. Dziękuje

  • Fiołek88

    Powiem tak. Gdy mnie coś zainteresuje lub zbulwersuje piszę komentarz. Zdarzają się posty, które prześledzę wzrokiem i na tym koniec. Nie jest tego dużo, bo czytam trochę blogów i jakbym miała pod każdym postem dodac komentarzy to zajęło by mi to pół dnia :)

    • Pewnie i to jest dobre podejście! Problem pojawia się, gdy nigdy przenigdy nie dasz znać, że jesteś, czytasz, lubisz lub nie.

  • komentuje i dokładnie borykam się z tym samym problemem u mnie na blogu

  • Z własnego przeszłego doświadczenia wiem, że często nie komentujemy, bo wydaje nam się, że nasze zdanie nie ma dla autora większego znaczenia. Albo uważamy, że skoro się nie znamy, to po co się odzywać. Albo obawiamy się, że komentarz zaginie w tłumie stałych czytelników. Dlatego dobrze jest informować swoich czytelników o tym, że każdy komentarz jest dla nas ważny i cenny :-)

    • Bardzo ważny i bardzo cenny.
      Dziękuję, że napisałaś mi o potencjalnych powodach, dla których czasem zdarza Ci się opuścić blog bez komentarza.

      • Zdarzało kiedyś ;-) odkąd sama bloguję staram się zostawiać informację zwrotną. Jestem mocno początkująca więc doskonale wiem jakie to przyjemne otrzymać komentarz :-)

  • ok, i ja uratuje sówki. Wpadam tutaj przede wszystkim na teksty o UK i lifestyle. Z niecierpliwością czekam zatem na nowe czytadła :)

  • Super post! Zwłaszcza, że sama nie komentuję za dużo, małych sówek szkoda, nawet, jeśli mam ornitofobię i nieszczególnie po drodze mi z ptactwem jakimkolwiek. Ja do disqusa musiałam się przekonać, najpierw trafiałam na blogi, gdzie nie było opcji gość, a logowanie zrażało mnie (a unikam jak ognia łączenia konta fejsbukowego z czymkolwiek), aczkolwiek cieszę się, że się przełamałam :) I nawet sama Disqusa zainstalowałam.

    • Uważam, że disqus to bardzo bezpieczne rozwiązanie. Raz się zalogujesz i masz dostęp do wszystkich odp. w jednym miejscu, a co ważne, konwersacje nie giną, bo powiadomienia można dostawać także na maila. To bardzo cenię!

      • Zgadzam się, ja teraz też bardzo ten system cenię, ale na początku uciekałam z krzykiem :D No i maile mi się bardzo podobają, bo zawsze zapomniałam zaznaczyć subskrypcje i nie wiedziałam, czy ktoś mi odpowiedział czy nie, albo dostawałam masę spamu… Dlatego cieszę się, że się w końcu przekonałam do Disqusa.

  • Ratuję małe sówki!
    Ale co do postu to się zgadzam z Tobą w 100%. Sama prowadzę bloga fotograficznego. Na początku były pustki, bo nie chciałam się dzielić, ale potem koleżanka powiedziała „Udostępnij go” i tak zrobiłam. Ale co z tego jak wielu ludzi, widząc mnie mówi „Paula, czytałam ostatnie posty, genialne zdjęcia zrobiłaś” albo pytają się o sesje bo super zdjęcia robię, ale komentarz nawet anonimowy ich gryzie. Super jest pisać bloga, ale jeszcze fajniej jest mieć odzew czy to się podoba czy może, gdy się go czyta ma się ochotę laptopa albo komputer przez okno wyrzucić. Także kolejny post, przy którym mogę przybić piątkę za zgodność!

  • Natalia, dzis pisze bo dziala mi disqus (przepraszam za wczorajsze zamieszanie na FB, jednak to ewidentnie byla wina mojego komputera w pracy, dzis wszystko dziala normalnie). Z tymi komentarzami masz calkowita racje, ma sie zupelnie inne poczucie wartosci tekstu, gdy pojawia sie pod nim jakies komentarze ;)

  • stqmt

    Skoro zachęcasz :). Nie jest to czynność którą robię często – komentowanie. Ale bardzo lubię Twój sposób pisania, bezpośredniość i dystans do samej siebie. Jak też i notki o Twoich relacjach z PM :). Powodzenia w prowadzeniu bloga .. Na pewno będę zaglądać o ile czas pozwoli.

  • Widzę, że Twoja notka ma olbrzymi oddźwięk. Biją się we mnie (jeszcze) dwie perspektywy: 1. Dotychczas byłam najbardziej anonimową osobą w internecie – nic nie komentowałam, a już na pewno nie pod imieniem i nazwiskiem aż od niedawna 2. założyłam bloga, odkryłam świat blogerów i sama z wypiekami na twarzy komentuję i wyczekuję komentarzy u siebie.
    I dlatego z jednej strony rozumiem osoby, które „sczytują” w ciszy i sobie idą – na tym przecież przez dziesiątki lat polegało czytanie książek, prasy, poradników. Z drugiej strony przekonałaś mnie – czytając bloga ma się świadomość istnienia blogera, który nad tekstem pracował i miło by mu się zrobiło gdyby mógł liczyć na interakcję…
    Fajnie, że o tym napisałaś, dałaś mi dużo do myślenia pt „czy wypada prosić o komentarz?”.

    • Też jestem zaskoczona ilością komentarzy :) Pozytywnie oczywiście. Co kilka godzin wpadam poodpisywać, ale i pozwiedzać blogi tych, co wreszcie zdecydowali się ujawnić. Fajne to!

  • Hej Natalia ;-)
    Po tym wpisie postanowiłam pierwszy raz dodać u Ciebie komentarz, ponieważ bilans zabitych sówek nieco mnie przytłoczył.
    Zawsze lubiłam tutaj zaglądać. Podziwiam Cię za twoją pasję i osobowość. Niedawno przeprowadziłam się do UK i bardzo inspirujące jest dla mnie jak sobie tutaj ładnie poradziłaś. Dzięki twoim poradom dowiedziałam się także jak ogarnąć moją lustrzankę. Dosłownie siedziałam z tym pudłem w ręce, czytając twój wpis, i majstrowałam:
    „Hmm, w takiej sytuacji Natalia radzi zwiększyć ISO.. dobra.. zobaczymy teraz..~ *pstryk* ~ Oooo, no coś podobnego, patrzcie państwo..:D”

    Także ten.. Dzięki. Więcej wpisów prosim. Poza tym – nie działasz w próżni, takich cichociemnych jak ja jest na pewno więcej. Just to let you know :D
    Pozdrowienia z pochmurnej północy.
    K.

    • Hej! Czytając Twój komentarz, tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że z tym wpisem to miałam fajny pomysł (albo PM miał – nie umiemy dojść do porozumienia w tej kwestii ;])
      Super, że się odezwałaś!

  • Amen! No to ratujemy te maleństwa :))))

  • Wypadające z gniazda sówki przekonały mnie i dlatego napiszę, tak od serca. Jeżeli ktoś zapytałby mnie o blogi, które są w pierwszej trójce mojego rankingu to Twój na pewno by się tam znalazł. Przekazujesz wiedzę bardzo łopatologicznie i to jest dla mnie ważne. Nie śmiałam zapytać o to, czy wydasz kiedyś swoje porady na papierze, dlatego kupiłam zeszyt i w zakładce fotografia wszystkie najważniejsze rzeczy spisuję. Wolę jednak czytać z kartki. Teraz myślę, że powinnam to zmodyfikować i wydrukować razem z przykładowymi zdjęciami. Póki co zapisuję i czekam na poradnik Twojego autorstwa :)

    • Twój avatar bardzo dobrze kojarzę – może nie komentujesz pod każdym postem, ale jak już się odzywasz, to z sensem i to jest super i warte docenienia.

  • Przysiadam się do tego stolika i widzę, że tu mnóstwo fajnych osób siedzi :) Ze mną było tak, że jak zaczęłam blogować to miałam straszne opory przed komentowaniem u kogoś innego. Nie wiem co mi w głowie siedziało, ale łudziłam się, że czytelnicy sami do mnie przyjdą – skąd? Nie mam pojęcia! Przyszedł jednak taki dzień, w którym zdałam sobie sprawę, że przecież blogowanie to też interakcja, a nie tylko pisanie do przestrzeni internetowej. Zaczęłam – początkowo nieśmiało i powoli, z czasem coraz odważniej i chętniej. Dziś cieszę się niezmiernie z tego kroku i bardzo lubię pogadać sobie, poopowiadać, popytać – żeby ratować małe sówki :)

  • Rozumiem to (komentarze karmią i ratują sówki, to wiem), ale z drugiej strony po co mam pisać komentarz pt. „Fajny post”, skoro nie mam nic do powiedzenia? Czytam regularnie, jakąś wiedzę wynoszę, jestem wdzięczna, ale z drugiej strony mam się zmuszać do napisania komentarza, jeśli faktycznie jedyne, co mogłabym powiedzieć, byłoby „Brzmi ciekawie/pouczająco. Dziękuję”? Nie mam wrażenia, że to coś wnosi.

    Sama bloguję i lubię komentarze, jednak takie nic nie wnoszące mnie denerwują. I nie życzę sobie takich, dlatego sama ich nie publikuję. Bo po co? Dla lepszych statystyk?

    Powodzenia w ratowaniu sówek, niemniej ja w zgodzie z własnym sumieniem będę komentować, gdy będę miała coś do powiedzenia. Jak teraz.

    • Alina, źle mnie zrozumiałaś, tak wnioskuję po Twoim komentarzu. Wpis ten kierowany jest do osób, które nigdy (lub prawie nigdy) nie decydują się na pozostawienie swojej opinii. Nigdy nie zachęcałam do pisania z przymusu, bo jak sama zauważyłaś, to głupie, niepotrzebne i odbiera całą radość.

  • Jak ponad rok temu instalowalam disqus, to balam sie, ze ubedzie komentarzy. Mialam mieszane odczucia, ale po instalacji komentarzy troche przybylo. Widocznie disqus jakos zacheca do zostawiania komentarzy.

  • panipowazna.blogspot.com

    Dołączam się! A tak w ogóle – miło poznać :)

  • Mądry post :) Ostatnio bardziej wkręciłam się w blogowanie i komentowanie blogów innych, bo zwyczajnie polubiłam ideę zostawiania małego śladu po sobie. Pozdrawiam!

  • Z tego, co widzimy po sobie jest też chyba tak, że jeżeli jakiś blog zaczęłyśmy czytać z 2-3 lata temu, gdzie tych stron było stosunkowo mało i autor przyzwyczaił nas do siebie to teraz wchodzimy i zazwyczaj komentujemy. Mamy też kilka takich blogów, gdzie czytamy każdy wpis, a komentarza nigdy nie zostawiłyśmy .

  • oov.oov21

    Czytam Twój blog od momentu jak zrobiłaś sobie foto z Michałem Szafrańskim. Fajny jest.

    Powiem Ci, że masz rację z tym, że zazwyczaj jest zero odpowiedzi. Po sobie widzę, że czytam artykuły w feedly a mam tego tyle że lecę artykuł po artykule i niekiedy mi się po prostu nie chce odpisać.

    Zacznę po tym co napisałaś. Uważam, że dla twórcy tych artykułów jest to istotne.

    • Spotkanie z Michałem było naprawdę fajną niespodzianką tego dnia. :)

      U mnie zazwyczaj jest kilkadziesiąt komentarzy, co bardzo mnie cieszy, ale wciąż mam świadomość ogromu ludzi, jacy mnie czytają regularnie, wynoszą coś z moich postów, a jednak nigdy nie dali się poznać.

  • Jak ja to dobrze znam, jak rozumiem. Bo widzę, że ktoś wszedł na stronę, dany post… posiedział i wyszedł. Ani be ani me ani pocałuj mnie w d… Zawsze mi szkoda. Nawet jeśli ktoś by mnie po prostu wyśmiał. Bo piszę to dla innych. Mam nadzieję, że moje treści, moje słowa coś znaczą. A tu często… no cóż… bardzo dobry wpis. Pozdrawiam

  • Michalina

    biedne małe sówki ;) w sumie nigdy nie mysłałam nad tym, że dla blogera pozostawienie komentarza ma taką wartość (nigdy nie prowadziłam bloga) lae to faktycznei tak jakbyśmy mówili do ściany, zero feedbacku.

  • Ja zaglądam, często celowo po radę, ale często ot tak, jak blogovin nowy wpis zaanonsuje. Nie komentuję bo głownie w telefonie czytam a nie lubię pisać przez telefon. Ale wiele rad mi się przydało i zgadzam się, że wytłumaczone wszystko że bardziej się nie da:) I też bym chciała mieć wersję analogową, więc popieram pomysł książki :)
    Pozdrowienia dla sówek

  • OLA TakieTam

    Biję się w piersi . Zaglądam korzystam, zbieram inspiracje ,ale chyba nigdy nie wystawiłam komentarza :( Obiecuje poprawe.

  • Agness Na Obczyźnie

    Zgadzam się w zupełności! Czasami dziwnie się czuję gdy moje wpisy pozostają bez. jakichkolwiek komentarzy.
    Swietny blog! Pozdrawiam

  • Natalia B

    jak te cholerne sowy się namnożą przez nas…

  • Ratuję małą sówkę!
    Ale coś w tym jest… Zawsze staram się zostawić jakiś komentarz :)

  • Też „krzyczę” na swoich czytelników jak mi nie komentują, bo nie wiem potem, podobało się? Nie podobało? Będą czytać więcej, czy mają mnie za gupią? Oj, te rozterki blogera <|;^*

  • Chyba podziałało i jest las pełen sówek :) to rzeczywiście miłe jak czujesz z drugiej strony że ktoś tam jest i reaguje na twoją treść :)

  • Przyznaję się bez bicia, że czytam Twojego bloga już… ponad pół roku, a cały czas byłam tylko bierna, nie zostawiając ani jednego jeszcze komentarza. Czerpałam całą wiedzę o fotografii od Ciebie właśnie. Wszystko co dotychczas wiem, jest stąd. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym Ci podziękować za to, co robisz. No ten blog to nie tylko „poradnik fotograficzny”. Ten blog daje wiedzę, pomysły, pomaga rozwijać skrzydła, daje kopa i często dużo dobrego humoru. To, jak piszesz zawsze mnie rozwesela.
    Jesteś naprawdę złotym człowiekiem. To, co robisz dla tego bloga, a raczej dla jego czytelników jest niesamowite. Kiedy ktoś mnie pyta, jaki jest mój ulubiony blog, bez namysłu odpowiadam, że jestrudo.pl! Nie potrafię nawet wtedy opisać, dlaczego tak bardzo go uwielbiam.
    Także, kończąc mój pierwszy komentarz do Ciebie (swoją drogą raczej mało związany z tematyką posta!), chcę jeszcze raz podziękować za to, że jesteś. Po prostu. I obiecuję, że od dziś daję znać, że przeczytałam post, za każdym razem!

    • Marta! Marta! Ileż Ty mi radości sprawiłaś tym wpisem! Jednak był sens powiedzieć głośno to, co od miesięcy chodziło mi po głowie. Też nie jestem święta, a jednak mam postanowienie, by komentować regularnie, dawać znać, że jestem, żyję, zaglądam. Bo rozumiem, jakie to jest ważne, jak potrzebne.

      Bardzo mnie zmotywowałaś, bo wbrew pozorom, bloger też czasem traci chęci, dziękuję Ci bardzo, że się odezwałaś!

      • Ale się cieszę! Nigdy nie pomyślałam, że mogłabym kogoś ucieszyć albo zmotywować, zawsze to Ty mnie motywowałaś do działania!
        My mamy Ciebie, ty masz nas!
        Coś dużo tych wykrzykników!

  • Ja bardzo lubię małe słówki, więc jak czytam i treść mnie pochłania, to zawsze staram się zostawić komentarz- no, chyba, że nie mam nic ciekawego do powiedzenia. ;) Prawdę mówiąc nie lubię takiego klepania po pleckach „Dobrze piszesz”. Konstruktywną krytyką zawsze staram się podzielić, acz wodolejstwa nie ścierpię ;)

    No i nie pozwól sobie tego odebrać- odwalasz na tym blogu kawał dobrej roboty. ;) Dzięki Tobie zmotywowałam się do wypożyczenia aparatu na próbę i skłaniam się ku kupnie. ;)

  • Ratujemy sówki:)

    To bardzo ważne o czym napisałaś. W życiu generalnie większość z nas bazuje na informacjach zwrotnych, choć nie wszyscy są tego swiadomi. Takie informacje sa bardzo istotne, pokazują cel, wytyczają drogę, a także pokazują błedy i inne niż myśleliśmy interepretacje :)

  • Kiedyś śledziłam bardzo dużo blogów (ok. 150), przy takiej ilości czytanych tekstów traktowałam posty jak artykuły, to była moja poranna prasówka. Zdarzało mi się komentować wpisy, najczęściej na kilkunastu tych samych blogach – do ich autorek czułam wirtualną sympatię, wpadałam do nich żeby zobaczyć co słychać, komentując przybijałam piątkę i leciałam czytać dalej. Resztę komentowałam bardzo sporadycznie.

    W pewnym momencie poczułam przesyt, przejadłam się. To chyba nadmiar treści nijakich spowodował, że przestałam obserwować większość blogów, a może to to o czym pisałaś w poprzednim poście. Teraz na stałe obserwuję tylko dwa blogi, Twój i Style Digger. Nie komentuję często, ale mam nadzieję, że i Ty i Joasia wiecie, że lubię sówki :) Twój blog obserwuję od baaardzo dawna – pamiętam jak zmieniałaś nazwę na Jest Rudo, pamiętam dział „fotograf na obcasach”. Miałam kryzys obserwowania Cię w ubiegłym roku, zmieniłaś wtedy trochę styl pisania, a może to mnie jakoś tak się wydawało, od wiosny tego roku jestem znów „z Tobą” i znowu jest tu tak fajnie jak kiedyś. Dzięki!

    Swój blog prowadzę nieregularnie, wiem że to źle wpływa na lczbę czytelników i komentarzy, już się do tego przyzwyczaiłam, chociaż przyjemnie jest czasem otworzyć archiwalne wpisy ze ” szczytowej formy” bloga i nakarmić sówki.

    • 150? Ogromna liczba, choć gdybym tak podliczyła wszystkie, na które wpadam ja… Na szczęście (i mówię to z pełną świadomością) jest ich coraz mniej. Mniej, ale lepiej. Czytam tylko te najbardziej przydatne/wartościowe. Mam takie „do relaksu”, ale i te do nauki.
      A, czuję się bardzo wyróżniona wiedząc, że jestem twoim TOP :P

      • Oczywiście śledzę (śledziłam) je przez bloglovin – nie wyobrażam sobie „ręcznego” przeglądania takiej ilości. Mniej znaczy lepiej sprawdza się w wielu dziedzinach życia :)

  • Kinga Kałuzińska

    Myślę sobie że uratuję sówkę komciem. Tak, przyznaje się… wpadam tu po porady. A raczej przy każdych odwiedzinach zbieram szczękę z podłogi i robię notatki. Bezcenne rady! Serio! Pisz dalej, doradzaj moja ty Fotoguru! :D

  • Pingback: » Drinki w pigułce #17()

  • Też lubię disqusa. :) I zawsze staram się zostawić jakiś ślad, bo sama piszę bloga i wiem, jakie to frustrujące, że nie ma żadnej interakcji. Tym bardziej, że to mój nowy blog – dopiero zaczynam, wydaje mi się, że napiszę coś świetnego, a pod spodem komentarz (jeden) w stylu: noo, masz racjęę.

    Ładnie tu u Ciebie. Rób dalej to, co robisz. Fajnie Ci to wychodzi. :) (to szczery „lukier” – od takiego się nie tyje.)

    • Na początku zawsze jest ciężko, ale jeśli włożysz wysiłek w pozostawienie mądrych komentarzy na innych blogach, ludzie zaczną Cię polecać, lajkować, odwiedzać i w końcu komentować :)

      • Też tak myślę, liczę na to, że w końcu jakoś się to rozwinie. :) Długo już piszesz bloga?

        • Tego od listopada 2013. Chyba całkiem długo :)

          • Faktycznie już sporo. :) Ja prowadziłam poprzedniego bloga niemal trzy lata, ale w połowie lipca go „rzuciłam” i przeszłam na nowy. :)

  • Kolejny dobry wpis :)

    Zaglądam tutaj od czasu do czasu i staram się zostawiać komentarze, gdy przeczytam u Ciebie coś ciekawego. A takich wpisów masz sporo.

    Jeszcze jedna sówka uratowana!

  • Miałam nic nie pisać, ale pomyślałam o tych sówkach i żal mi się zrobiło. O ile do działu fotograficznego mało zaglądam (zawsze odkładam na później0 tak uwielbiam czytaj lifestylowe wpisy – dzięki Tobie odkryłam kolorowanki i jakoś łatwiej się żyje na Wyspach.
    Jest dobrze! :)

  • Ty to umiesz zrobić call-to-action, dziewczyno! Bardzo dobry tekst, posłałam dalej :)

    • Prawda, że się udało? :) Spodziewałam się ponadprzeciętnego odzewu, ale nie że nie nadążę z odpisywaniem :P

  • To jest chyba największy ból, kiedy piszesz bloga, odświeżasz maila i czekasz na info z Disqus „masz nowy komentarz” – a ten mail nie nadchodzi. Można złapać doła, bo brak informacji zwrotnej jest chyba najgorszą rzeczą, jaką mogą zaserwować czytelnicy. Dlatego dobrze prawisz! Komentujmy, bo wtedy blog ma największe szanse na rozwój i stawanie się lepszym, bardziej przyjemnym miejscem. A to jest z korzyścią dla wszystkich :)

  • Joanna

    Also … jestem i komentuje hhii ;) pozdrawiam

  • Uwielbiam Twój styl pisania z nutą ironii i przytupem. Zazdroszczę i zgadzam się w pełni.

  • O, ile komentarzy zaraz wskoczyło! Sówki radośnie popiskują w gniazdku ;) Łomatko, z moją bujną wyobraźnią (+synestezja w gratisie) niemal to słyszę! ;)
    Często tak niestety jest, że zaglądamy do kogoś, ale nie chce nam się już słówka napisać. Zresztą, wiesz sama, napisałam do Ciebie ostatnio mailik, ale rzadko komentuję tu. Także zostawiam znaczek, że byłam. To ważne i fajne, dzięki temu człowiek czuje się doceniony. Cmok! :*

    • Tu nie chodzi tylko o mnie, a o zjawisko, jakie obserwuję na blogach, jak i widzę po sobie. Czytam/przeglądam x blogów dziennie, a mam problem z zostawieniem 3 komentarzy. Tak być nie może i pora z tym trochę zawalczyć.

      • Byłoby fajnie. Jak się czuje, że Twoje wpisy do kogoś trafiają, od razu chce się pisać, wiadomo :)

  • Rose

    Znalazłam bloga niedawno, wszystkie informacje jakie przeczytałam bardzo mi się przydały ! W końcu rozświetliły mi się w głowie aspekty na,które kiedyś byłam totalnie bezradna.Po cichu liczę,że kiedyś spotkam tutaj jakiś wpis na temat fotografii sportowej :)
    Bloga poleciłam dalej moim znajomym,którzy również się w fotografię bawią.
    Na tą chwile ogromne dziękuję za wszystkie rady,które czegoś mnie nauczyły !
    Serdecznie pozdrawiam :)

  • asia

    Hej Ruda!! Ją też jestem ruda. Tylko zdreadowana. Uwielbiam rudosci. Trafiła tu całkiem niedawno i całkiem przypadkiem. Ale podoba mi się tu i czuje, że zagoszcze na dłużej. Bardzo lubię fotografie ale jakoś kiepsko mi idzie nauka. Może zmotywuja mnie Twoje wpisy, bo reszta motywuje bardzo. Pozdrawiam :)

  • Sam Plissken

    :) fajne..

  • monikam

    Dawno temu, przypadkiem trafiłam na Twojego bloga starając się zrobić coś ze swoją stroną internetową. Zostałam. Nie pisałam tego nigdy, ale dziękuje bo Twoje notatki są niezwykle dla mnie pomocne. Odwiedzam regularnie i będę to robić, nawet jeśli czasem zabije mała sówkę. Ale poprawie sie:)

    • Jak miło, że postanowiłaś się ujawnić! A i oczywiście cieszy mnie, że znajdujesz na jest rudo przydatne treści.

  • Margo eM

    Zmotywowałaś. Zaglądam, czytam, lubię, a nie zostawiam śladu. Teraz będę patrzeć na to inaczej :) Pozdrawiam!

  • Przyznam szczerze, że jeśli czytam jakiś post w domu, to często komentuję. Natomiast jeśli czytam go gdzieś gdzie nie do końca powinnam, (praca, szkoła), po prostu brakuje mi czasu. Zawsze sobie mówię, że napisze komentarz jak tylko wrócę do domu, ale to nigdy nie nadchodzi, bo zawsze są ważniejsze sprawy.

  • Zu

    Ostatnio myślałam nad własnym blogiem i też właśnie nad komentarzami i komentującymi, bo jest ich malutko i nawet nie wiem, czy to, co piszę, dociera do kogokolwiek poza tymi kilkoma osobami. I przy czytaniu tego posta zdałam sobie sprawę, że inni blogujący mogą sobie nie zdawać sprawy z istnienia mnie – czyli czytającego prawie każdy post czytelnika. Także tego, daję znać, że jestem, że czytam, że lubię i obiecuję poprawę :)

    • Oczywiście pozostaje jeszcze licznik wyświetleń posta, ale to są numerki, a ja lubię konkret i lubię wiedzieć, kto mnie czyta i dlaczego. Absolutnie nie zachęcam do komentowania wszystkiego jak leci, bo gdzie w tym sens.

      • Zu

        Do tego jeszcze są osoby, które na stronę weszły przypadkowo, nie przeczytały posta, a cyferka jest :P To wiadomo :D

  • Masz rację. Miło jest dostać komentarz :)

  • Aśka Trzeciak (Asijek)

    Ha! Ja dzisiaj weszłam na Twojego bloga pierwszy raz i mam go już w ulubionych! Już „zalajkowałam” gdzieś tam wcześniejszy post a teraz „wrzucam” komentarz! Spodobało mi się to, co piszesz w powyższym poście! i nie będę pozostawać „obojętnością” – nie spodziewaj się po mnie, że będzę się UDZIELAĆ, ale na pewno pozostawię po sobie przynajmniej „lajka” :)

    • Każdy ma swoje granice postawione w nieco innym miejscu i to jest jak najbardziej okej, dlatego tym bardziej cieszę się, że tym postem „wywołałam” kilku(dziesięciu) cichych czytelników. Mam nadzieję, że pozytywny wydźwięk tego wpisu odczują też inni tworzący w sieci.

      • Aśka Trzeciak (Asijek)

        No, ja już zaczynam coś stosować i swój znaczek na blogu od dzisiaj mam :)

  • Dziękuję, że jesteś. Robisz na prawdę wiele dobrego. :)

  • katka

    Bloga znalazłam ostatnio przypadkiem, chyba przyciągnął mnie ten minimalizm, który tak bardzo lubię :)

    Super się składa, że Cię odnalazłam, bo akurat stoję przed wyborem swojej pierwszej lustrzanki. Mam jakieś tam małe doświadczenie z takim aparatem (pożyczane od znajomych na jakieś krótkie okresy czasowe), więc jestem przekonana do jego zakupu (mimo, iż rodzice wciskają mi jakieś zwykłe małe cyfrówki :P). Mam 21 lat i chcę żeby ten aparat mi trochę posłużył :)

    Czy myślisz, że Nikon d3300 to dobry wybór na początek? Czytałam wiele opinii, ale chciałabym poznać także Twoją. Wahałam się między nim a Canonem 1200d, jednak ostatecznie zadecydowałam, że chcę Nikona. Do tego myślałam aby wybrać go w zestawie z obiektywem 18-55 mm VR II (a nie zwykłym 18-55 mm). Czy uważasz, że to dobry pomysł? Mam nadzieję, że znajdziesz chwilkę aby udzielić mi odpowiedzi. Pozdrawiam serdecznie! :)

  • Osobiście dużo komentuję. Staram się zostawiać wartościowe komentarze, pozostawić ślad po sobie (opinia na jakiś temat, poparcie słów lub coś w ten deseń). Rzadko, ale zdarza mi się zostawić jedynie krótki komentarz np z pochwałą, ale zastanawiam się, czy autorka nie pomyśli, że tekstu nie przeczytałam. Otóż przeczytałam jeśli już komentuję, ale po prostu temat został dla mnie w 100 procentach wyczerpany. Czasem zaś nie komentuję, bo nie doczytuję, bo temat nie mój itp. Sama jedbak na swoim blogu borykam się z małą ilością wartościowych komentarzy. Ostatnio jest może troszkę lepiej, ale często są to komentarze osób, które nie powracają… cóż. Trzeba cały czas budować społeczność wokół bloga. Byłoby łatwiej, gdyby ludzie nie byli tak oporni. No chyba , że naprawdę piszę aż tak fatalnie…

  • kASIA

    Jestes spoko, Natalia. Odwalasz kawal dobrej roboty. Czasami rzeczywiscie czlowiek nic nie napisze, nie skomentuje i, co gorsza, nie zdaje sobie z tego sprawy, ze nie pozostawia po sobie cienia informacji zwrotnej. Dzieki za ten wpis, daje do myslenia!

  • Kisiellowa

    A phi, nie skażę (znowu) na śmierć kolejnej sowy!
    Hm, to już sobie podczytuję jestrudo dobre kilka miesięcy i ciągle nie zostawiłam komentarza, niech mnie licho weźmie. W dodatku, jakby nie dość mi było zmian w życiu, to jeszcze zrobiło mi się strasznie głupio, bo właśnie sobie uświadomiłam, że jakieś większe zbiorowisko blogów oczekuje na komentarzy z mojej strony. Pięknie. :)
    Ale mimo to muszę przyznać, jakoby post daje sporo do myślenia. I nie takiego zwykłego ‚muszę się zmienić’, tylko głębszej konsternacji nad sensem kilku(nastu) rzeczy i czynów, jakie popełniamy, hih. Tak więc dziękuje za liścia w łebek i lecę nadrabiać te wszystkie braki komentarzy, kiedy tylko nadarzy się taka sposobność.

  • Tośka

    noo Ruda, zmotywowałaś tłumy ;D i bardzo dobrze. takiego kopniaka nam trzeba było ;)

  • Twojego bloga czytam od trzech miesięcy, a to jest dopiero mój pierwszy komentarz. Chętnie czytam u Ciebie wszystko. Wpisy na temat fotografii są dla mnie motywacją, żeby zrozumieć aparat kompaktowy, który na razie używam tylko w trybie auto.

  • Dominika

    Czytam Twój blog już od roku. W ogóle to ja czytam wszystko, co napiszesz. Robisz to przerażająco dobrze :) No i mała sówka została uratowana ;)

  • w obcej chwili przeniosłam się na tumbrl , przedtem miałam bloga na blogger. Nie będę pisać szczegółów po co i jak. Ja nie potrzebuje komentarzy m jak ktoś ma ochotę to skomentuje, nie zmuszam nikogo do tego . Dla mnie jest ważniejszy przekaz niż opinie innych

  • No dobra, jedna sówka więcej zachowa życie ;)
    Bardzo lubię Twojego bloga – za styl, za jakość postów, za piękne zdjęcia i konkretne informacje. Za te bardziej osobiste (nie na temat fotografii) wpisy też.

    • Dzięki Sylwia za tę informację – czasami wydaje mi się, że powinnam zrezygnować z lifestylu i skupić na podawaniu czystej wiedzy.

  • No to masz swoją lawinę komentarzy. Bardzo pięknie. Jesteś głosem wszystkich blogerów na świecie <3

  • Ach, a potem jeszcze znajomi mówią „Widziałem u Ciebie na blogu i mi się podobało” ale nigdy, nigdy nie zostawią komentarza! Czasami to bardzo frustrujące :)

    • Znajomi komentujący na moim blogu to też rzadkość. O rodzinie nie wspominając :]

  • Ja zmieniam swoje podejście i zaczynam komentować już od kilku miesięcy:) i tylko błagam NIE „po prostu BOŃĆ”!!!!

  • Pingback: Przegląd tygodnia #3/08 - Life Manager-ka()

  • Muszę się przyznać, że nie zawsze komentuję, czasem coś do mnie w ogóle nie przemawia i nie mam nic do powiedzenia, więc nic nie piszę, ale kiedy czuję, że tekst mnie porusza pozytywnie lub negatywnie to zawsze komentuję :)

  • W sumie… Małe sówki są fajne, i Ty też :)

  • AfterKorpo

    ok, ja też chcę pogłaskać małą sówkę. Dzięki Tobie postanowiłam się w końcu zabrać za ulepszanie zdjęć na moim blogu, choc miałam świadomość, że są na żenującym poziomie to i tak nic z tym nie robiłam. Nadrabiam zaległe wpisy i kilka wskazówek już wykorzystałam, nawet jedno ładne zdjęcie mi już wyszło :-) Cenię Twoje wpisy za dużą ilość wiedzy przekazaną w bardzo przystępny dla totalnego laika sposób. Dziękuję! Twój blog wnosi wiele do blogosfery.

    • Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz, cieszę się, że moje wpisy są dla Ciebie wartościowe!

  • a wiesz co? chętnie napiłabym się z Tobą kawy :) takiej realnej :)

  • Vandrer uważa, że to skandal! Małe sówki nie mogą ginąć przez brak komentarzy. Stara się więc rozsiewać w sieci swoje pluszowe słowa, ale konia z rzędem temu, kto powie czy kiedyś zostawił jakiś u Ciebie. A blog czyta już od kilku miesięcy i uwielbia. Sowa deklaruje zmianę, byle małe sówki nie ginęły.

  • Pojawiam się tutaj i bywam – popatrzeć na dobre zdjęcia ;) I czegoś się dowiedzieć, dzięki Twoim wpisom o fotkach widzę, jakie błędy popełniam przy robieniu moich zdjęć. Dzięki dzięki ;)

  • Iza

    Bardzo ciekawe i głębokie przemyślenia. Masz świetny styl pisania i doskonale się czyta. Wcześniej nie komentowałam, ale poprawię się, bo warto :)

  • Dla mnie nie są ważne komentarze , dla mnie jest ważniejszy przekaz

  • Za ten wpis należy Ci się medal!

  • Agnieszka Grobelna

    Teraz jest mi trochę głupio… przyznaję.
    Korzystałam z Twoich fotograficznych tutoriali, a ani razu nie zostawiłam komentarza, wstyd!
    Od dziś naprawiam błąd :)

    • :)
      Twoje grzechy są Ci odpuszczone, fajnie, że się odezwałaś Aga

  • Przeczytałam i zgadzam się z Twoimi słowami :) Aczkolwiek Disqusa u siebie nie zainstaluję, bo go zwyczajnie niezbyt lubię ;)

  • O, tak. Każdy, kto z blogiem miał do czynienia chyba wie, jaki to ból, kiedy wyświetlenia są, a komentarzy brak.

  • Kolejna sówka uratowana:)
    Czytam, choć nie zawsze komentuję. Wiedz, że Twój blog jest kopalnią wiedzy i inspiracji, tak trzymaj:)

  • Jeszcze jakiś rok temu zawsze robiłam tak: wchodzę na blog, patrzę nowy post, wchodzę, czytam, wyłączam i idę dalej. Po tym jak sama założyłam blog zrozumiałam jak ważne i miłe jest pozostawić po sobie ślad. Gdy ktoś napisze mi jakiś komentarz, prawie skaczę z radości, bo znaczy, że ktoś mnie docenił, lub chce dobrze doradzić. Teraz już wiem jakie emocje temu towarzyszą, i sama chętnie pozostawiam komentarze u innych :)

  • Remsset

    Ratunek dla sówki, ratunek ! :)

  • Ja dopiero nadrabiam po ciężkim dla mnie tygodniu. To o czym piszesz to sama prawda. I chociaż czasem po prostu czas mnie ogranicza, staram się kiedy tylko mogę zostawić cosik po sobie na moich ulubionych blogach. Teraz oprócz bloga, coraz bardziej rozwijam się fotograficznie. Od września chciałabym ruszyć pełną parą. Będę tutaj zaglądać kiedy tylko czas na to pozwoli, ale trochę jesteś „winna” temu, że ogarnął mnie czasobrak. W końcu to przez Ciebie uwierzyłam w moje fotograficznie możliwości ;)

  • Co za doskonały tekst! Nie ujęłabym tego lepiej:) Dziękuję CI!

    • Nie miałam pojęcia Edyta, że do mnie zaglądasz. Fajnie, że się ujawniłaś. :)

      • Zaglądam i bardzo podziwiam! To jeden z najbardziej profesjonalnych blogów jakie znam i chyba własnie takie lubię najbardziej! Mam nadzieję, że od września-października będę miała więcej czasu na fotografię i wtedy nakarmię u Ciebie mnóstwo sówek :)

  • Znam to :) Często gęsto dowiaduję się po miesiącu, że „hej, fajny był ten wpis o odpoczywaniu!”. Serio? To ty czytasz mojego bloga? TO CO NIC NIE MÓWISZ?!

    • Znajomi to w ogóle osobny temat – w moim środowisku wielu czyta/zagląda, ale nie komentują. Nic a nic.

  • maxwell

    co prawda jestem tu teraz dzięki Edycie Zając i jej blogowi, ale tu też zaglądam od czasu do czasu. Sówka uratowana i będę ich życie mieć na uwadze również przy czytaniu innych postów!!! :)

  • Pingback: Uratuj moje sówki! - Rozwój, zmiana, pasja - Edyta Zając()

  • Przybijam piątkę!

    Wow, jak wiele uratowanych sówek! Gdyby i moi Czytelnicy też zechcieli czasem więcej ich uratować – byłoby bosko :)

  • Zuzanna Marcinkowska

    Sówki w górę!
    Pierwszy raz tu jestem (trafiłam od Edyty Zając) i, jeżeli pozwolisz, to sobie zostanę :)

  • Natalio! O to właśnie chodzi – o wyrażenie swojego zdania, rozpoczęcie rozmowy, cokolwiek – doskonale Ciebie rozumiem, feedback jest niezbędny dla dalszego tworzenia! W końcu każdy chce mieć poczucie sensu tworzenia, i dla nas – blogerów jest to oczywiste, gorzej z czytelnikiem – egoistą, który przychodzi i bierze coś tylko dla siebie, nie dając nic w zamian. No bo jak to inaczej nazwać?

  • Monika Grobelna

    Zgadzam się z Tobą. Przez brak komentarzy przestałam prowadzić bloga podrozniczego

  • Ja jeśli mam coś do powiedzenia na dany temat, skomentuję. Nie robię tego bardzo często, bo i czasu brakuje na czytanie tylu blogów, chociaż lubię czytać. Sama jestem początkująca w tej „branży”, organizuję się, piszę posty, a zanim dojdę do jako takiej wprawy, pewnie będzie trudno o czas. Fakt, nie jest przyjemnie, kiedy brak odzewu. Nawet nie wiesz, czy ktoś przeczytał. Piszę bloga o mojej pasji, piszę o lnie, wszystko! Wszystko, czego się nauczyłam zagranicą, bo niestety w Polsce trudno o takie informacje. Znajomość lnu i innych tkanin naturalnych pochodzących z naszego klimatu jest bardzo niewielka, a czytanie o przebojach życiowych jest bardziej popularne. Mam tego świadomość. Zajmowanie się naturą i jej produktami kosztuje trochę wysiłku, trochę więcej niż dbanie o mikrofibrę czy akryl :) Ale nie poddaję się, w końcu to moja pasja. I staram się jednak zaglądać na inne blogi i zostawić jakiś znak.

    • Wiadomo, że czasu mało, blogów dużo, obowiązków jeszcze więcej, ale dobrze jest raz na jakiś czas ten komentarz jednak gdzieś zostawić, dać znać, że się czyta, lubi, docenia.

      Co do Twojej tematyki, masz rację, że jest niszowa, niemniej jednak jeśli wypracujesz sobie regularność publikowania postów, jestem przekonana, że zbierzesz społeczność. Możesz spróbować poszerzać bloga o tematy związane z innymi tkaninami, a może coś z przemysłem odzieżowym? Moda na slow fashion nadchodzi,a Ty możesz to wykorzystać!

      • Jeśli chodzi o odzież, nie wiem, czy się na tym znam dostatecznie. Choć oczywiście będę próbować wypowiedzieć się w tym temacie, na tyle, na ile go znam. Tkaniny inne będą na moim blogu, raczej te, z którymi pracuję, raczej te z naszego klimatu, ale z pewnością będę pamiętać i o tych innych :) I dziękuję za podpowiedzi. Od razu widać, że mam do czynienia z profesjonalistą w blogowaniu, zorientowanym w tym dziele :)

  • Pingback: Résumé .#8 – przegląd sierpnia – Alabasterfox()

  • Ana

    Ja nie lubię komentarzy w stylu „jest pięknie”, „podoba mi się”, „masz rację”, „mam tak samo”, „robisz to dobrze” albo wręcz przeciwnie i… na tym koniec. Wolę komentować treściwie i takie komentarze u siebie też bardzo lubię. Dlatego sama często opuszczam cudze blogi tylko po lekturze – zwykle, gdy nie dodałabym od siebie niczego więcej. Ale masz rację – każdy najmniejszy komentarz to dla piszącego miód na serce. Bo to znak, że piszący odwala kawał niezłej roboty. Nawet jeśli uważa tak tylko jeden komentujący :)

  • Ale jestem gapa! Od dłuższego czasu zastanawiam się jak zachęcić
    moich czytelników do komentowania. Bardzo pragnę informacji zwrotnej,
    takiej szczerej, ludzkiej. Niekoniecznie pochwał, choć te są najmilsze,
    ale zwykłego komentarza, czy tekst się podobał, czy nie. I dopiero Twój
    post uświadomił mi, że… sama tego nie robię! Nie mam zbyt dużo czasu
    na czytanie blogów, ale na te ulubione co jakiś czas wchodzę i nadrabiam
    zaległości. Za to skomentowałam któryś może raz… Chyba zamiast prosić
    innych o odzew sama zacznę komentować. Żeby nie być hipokrytką.

  • Znalazłam się przypadkiem na Twoim blogu, ale pewne jest to, że będę jego stałym czytelnikiem:) Pozdrawiam

  • Magda Deberny

    Jestem tu pierwszy raz bo z polecenia Magdy (My Pink Plum) ale uroczyście obiecuję zaglądać, i komentować ;) A problem znam, oj znam…

    • Cześć Magda! Mam nadzieję, że spodoba Ci się tu na tyle, żeby zostać nieco dłużej :)
      Wpadłaś do mnie z rankingu blogów o designie czy My Pink Plum pisała o mnie gdzieś jeszcze, a ja gapa, przeoczyłam?

  • Pingback: Sukienka idealna do przedszkola?wikilistka.pl()

  • Przybyłam uratować sówkę! <3
    Sama wiem, jak to jest kiedy nikną na naszych oczach ;) A komentowanie to przecież jedyna forma potwierdzenie dla blogera, że to co robi, robi dobrze – wszystkie te liczby w statystykach stają się kompletnie puste bez interakcji.

  • szkoda sówek, sówki są słodkie. ale widzę, że ten wpis naprawdę dotarł do ludzi i już nie mordują sówek. i dobrze!

  • Pingback: Zafascynowane LINKI #1 - Zafascynowana życiem()

  • czytam Twojego bloga regularnie od momentu w którym go odkryłam (jakiś miesiąc temu ;), nie pamiętam czy już komentowałam czy nie ale obiecuję się poprawić ;)

  • Pingback: Akcja: ratujemy sówki! - The Body. Naturally.()

  • Naprawdę wart poruszenia temat. Dziękuję, że to zrobiłaś! :)
    Uwielbiam język, którym piszesz. Jest przyjemny, inteligentny, komunikatywny, niejednokrotnie zabawny. Sprawił, że wszystkie posty chciałam przeczytać teraz, zaraz, natychmiast. Osobiście najchętniej przeglądam te lifestylowe. I z pewnością będę tu wracać!
    Mam nadzieję, że uratowałam sówkę :)

    • Całe gniazdo uratowane! Dziękuję Ci pięknie za dobre słowo!

  • Ela Chwirot

    Wiesz co, bo z tymi sowami to bylo tak, ze ja uwielbialam. Ale okazalo sie, ze kolekcjonuje je w kazdej formie moja tesciowa i jakos moje uwielbienie oslablo. Tak zupelnie serio (choc to wczesniej to szczera prawda) to czasami czytam jakis wpis i mimo, ze podpisuje siee pod nim rekomaa i nogami to nie chce jakos pisac takiego komentarza w stylu „Super!” ktory nic nie wnosi, a ja jako, ze nie znam sie na temacie i chlone wiedze, to nic sensownego napisac nie umialabym.

  • Jestem u Ciebie po raz pierwszy ale mentalną piątkę mogę przybić Ci z całego serducha właśnie za ten post. Ze swojej strony zawsze staram się komentować, zwłaszcza raczkujące blogi z małą jeszcze ilością czytelników Nic tak nie pobudza do pisania jak ciekawa dyskusja czy merytoryczny komentarz;)

  • Kiedyś czytałam ogromne ilości blogów, ale od niechcenia czasami rzuciłam jakiegoś lajka a komentarze były całkowicie nieobecne. Odkąd zaczęłam blogować zaczełam zdawać sobie sprawę jak wiele to znaczy dla wszystkich blogerów, więc ratowanie sówek jest super i każdy powinien podzielić się swoją opinią!

  • Mam ciastka (bez lukru, bo dbam o nasze dupki), więc możesz polewać tę kawkę. :)

  • W sumie wpadłam przypadkiem, grzebiąc sobie po blogach trafiłam na polecane linki, w których byłaś Ty ;) przeglądam sobie w tej chwili posta o robieniu zdjęć telefonem, bo nic innego do cykania fotek nie posiadam niestety (nawet tostera) ;( Myślę, że pomoże mi to chociaż troszkę ulepszyć moje zdjęcia, a kiedyś, gdy będę już posiadaczką własnego sprzętu, wpadnę tutaj na lekcję korzystania z trybu manualnego, bo z tego co mi w oko wpadło dobrze tłumaczysz takie rzeczy ;) Pozdrowienia od sówki dla sówki ;*

    • W takim razie bardzo lubię takie przypadki! :D
      Jestem przekonana, że te porady troszkę Ci pomogą, a poza tym, telefon to także może być świetne narzędzie. Wystarczy wprawa i wyrobienie swojego stylu i można zdziałać takieeee cuda!
      Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)

  • asdasd

    Nie. Nie mam ochoty z nikim dyskutować w internecie, dlatego nie zostawiam komentarzy. Żadne sowy od tego nie giną, zapewniam. Ekstrawertycy, dajcie żyć ekstremalnym introwertykom, nie zmuszajcie ich do przychodzenia na wasze imprezy na waszych zasadach. Dajcie nam postać z boku i po prostu obserwować. Dzięki.

  • Jestem chyba dość aktywna jako komentator. Zniechęcam się tylko czasami – gdy mój komentarz nie jest publikowany. Domyślam się przyczyn. Kiedyś w obszerny komentarz wplotlam linka do jakiegoś mojego przepisu. Bloguję od niedawna i nie wiedziałam, że nie wypada. Innym razem na pytanie czego oczekujesz od ekspresu do kawy napisałam, że oczekuję m.in. żeby był ładny. Napisałam, podając konkretne argumenty, że ten prezentowany na pewno robi pyszną kawę ale mi się nie podoba. Czyli krytyka też nie przejdzie.

    Dzięki za polecenie disqusa! Zainstalowalam.

    I coś dla sówki. Zaglądam tu regularnie i obiecuję jeszcze więcej komentować!

  • Kruk

    Przyznaję się bez bicia, należę do tych którzy wiele czytają i nie często coś piszą (chociaż nie raz chciałam to zmienić). Przekonałaś mnie do zostawiania po sobie śladu ;)

  • Sówki <3

    Staram się komentować, zarówno dlatego, żeby dać autorowi znak i sprawić przyjemność, ale też dla własnej satysfakcji – fajnie czasem się wypowiedzieć, wejść w dyskusję. Szkoda tylko, że niektórzy blogerzy niechętnie wchodzą w takie interkacje, nie odpowiadają na żadne komentarze. Na szczęście to pojedyncze wypadki :)

  • Pingback: Tour de Blog #4 — Kolejny Rozdział. Blog o książkach.()

  • aleksandrasowinska

    Dzięki. Podzieliłam się tym atykułem na facebooku i komentarze na blogu ruszyły :) Ludzie zrozumieli, że nie wolno mordować małych sówek.

    • Ha! widzisz, wystarczyło ich postraszyć wymarciem sów i voila!

  • Pingback: #3 W Waszym rytmie | W rytmie slow()

  • Jestem u Ciebie pierwszy raz i bardzo mi się podoba to co czytam:) Przejrzałam sobie kategorię dotyczącą fotografii i zainspirowałaś mnie, żebym znów wróciła do robienia zdjęć, do eksperymentowania:) Staram się zostawiać swoje słowa uznania tam, gdzie coś mi się rzeczywiście spodoba:)

    • Dziękuję Ci Paulino za wizytę, mam nadzieję, że zostaniesz ze mną na dłużej!
      A co do zdjęć – super wiadomość!

  • Gosia

    O nie ! Trzeba uratować małą sówkę :) pierwszy post przeczytany i pierwszy komentarz. Piszesz w dość ciekawy sposób (pozytywny oczywiście). Coś czuję, że będę tu zaglądać :)

  • Aneta Szwagulińska

    Ok no więc daję Ci znać. Moje dzieko właśnie ucina sobie drzemkę a ja przewetowałam chyba całego Twojego bloga. Zamierzam zrealizować sama dla siebie Twoje wyzwania. Mam nadzieję że dużo się nauczę… Dostałam niezłą dawkę motywacji… Biorę się do działania… :)

    • Całego bloga, Kobieto! To musiał być mix tematów i wrażeń :)

      Fajnie, że się odezwałaś i uratowałaś sówkę.

  • Mnóstwo moich sówek jest już na tamtym świecie, ale na szczęście z kolejnym postem coraz mniej ich uśmiercają.

  • Pingback: Garść inspiracji i ciekawych linków | Jaidom.pl – Informacje()

  • Pingback: Ankieta dla czytelników – kim jesteście i czego oczekujecie?()

  • Pingback: Komentarze w życiu bloggera – Motyw kobiety()

  • Maudi

    Ten artykuł dał mi kopa w tyłek :D Często czytam naprawdę świetne rzeczy i nigdy nie zostawiam komentarza z lenistwa i pośpiechu. teraz będę starała się to robić, zaczynam właśnie tutaj ;)
    PS. Natalia jesteś wspaniała. To co piszesz, twoje zdjęcia i porady to po prostu bomba! Wpadam tutaj już od prawie roku i chcę ci podziękować za wszystko co dało mi czytanie twojego bloga.

    • Bardzo si cieszę, że trafiłaś na ten artykuł, bo dzięki temu wiem, że jest ktoś taki, jak Ty, kto lubi i wraca. Dziękuję!

  • Pingback: Ankieta dla czytelników bloga - dr Lifestyle()

  • Taka Miłość

    Co prawda nie czytam twojego bloga (jeszcze), bo dopiero zaznaczyłam sobie go do przeczytania i posłuży mi do opowiadania jakie piszę. Tam jeden z głównych bohaterów jest fotografem, a ja o fotografii nie mam pojęcia, więc twój blog i kilka wpisów na nim będzie bardzo pomocny do stworzenia jakiegoś sensownego dialogu na umiarkowanie profesjonalnym poziomie.
    Kliknęłam akurat na ten post, bo zauważyłam właśnie, że na blogach panuje taka straszna jednostronność „czytam bo lubię, ale nie komentuję bo mi się nie chcę” (zazwyczaj to wynika od niechcenia, bo by napisać „super to i to, a dno to i to” to naprawdę nie trzeba spędzić pół dnia przed komputerem, a starczy 5-10 minut). Przyznam szczerze, że na blogi fotograficzne nie zaglądam, ale czytam dużo opowiadań i często te ciekawe (nie mówię że moje, bo ja jestem straszną amatorką) mają małą ilość komentarzy lub wcale i ja sama nie umiem zrozumieć dlaczego tak jest. Doszłam do wniosku, że to wina szkolnictwa, uczenia się regułek na pamięć, braku wykrzesania w młodych ludziach chęci do dyskusji i pobudzenia logicznego myślenia, oraz strach przed byciem zganionym. Ja sama opieprzyłam nauczycielkę jednego z moich dzieci, która powiedziała do mojego dziecka „źle myślisz bo nie tak powinna brzmieć odpowiedź”, gdy moim zdaniem też tak nie powinna brzmieć, ale z drugiej strony przeczytane opowiadanie każdy interpretuje na swój sposób i uważam, że każdy ma prawo do swojego, indywidualnego zdania i nie powinno się tego w dzieciach zabijać, bo to prowadzi potem do braku chęci podejmowania jakichkolwiek dyskusji później, w obawie, że się zostanie za posiadanie własnego zdania skrytykowanym.
    To póki co tyle, jak już się wezmę za kolejny rozdział mojego opowiadania, to zacznę czytać niektóre wpisy na twoim blogu i napiszę, gdy okażą się być przydatne.
    Pozdrawiam.

    • Innymi słowy, bierzesz rudy blog pod lupę? :) Jestem ciekawa, co dojrzysz.

      Pozdrawiam!

  • Iwona M. Garncarek

    Oj, wstyd przyznać, że bywam tu bardzo często, aby poczytać świetne posty i fantastyczne porady, ale na komentarz nie odważam się za często, może dlatego, bo nie chcę powielać tego, co ktoś napisał, a trochę z tremy? Obiecuję poprawę :)

  • Czytam od niedawna. Czytam za rzadko. Czemu? Żebym to ja wiedziała… Ale zdjęcia masz wspaniałe! Jak nabędę aparat to pouczę się u Ciebie!

  • hej ho! zostawiam znak :)) niech sówki śpią spokojnie:)

  • Pingback: Czas wielkich podsumowań | malaczki.pl()

  • Do tej pory chyba nie zdawałam sobie sprawy, jak ważne jest zostawianie komentarzy pod przeczytanymi wpisami. Bo często lepiej (łatwiej) być „cichym obserwatorem”. Uświadomiłaś mnie, że to jest tak ważne, jak codzienne rozmowy z drugim człowiekiem. Poza tym – nie chcemy, żeby kochane sówki ginęły :)

    No i chyba już pora zainstalować Disqusa………….

  • Trafiłam do Ciebie dosłownie przed chwilą i, cholercia, masz całkowitą rację!
    Staram się zawsze coś po sobie zostawić, jeśli kogoś odwiedzę na blogu, bo wiem co znaczy taki komentarz – taki gest, że się jest.

  • Nie przejdę obojętnie wobec takiego fajnego, luźnego stylu pisania. Czytając zdanie: „Piszę do Ciebie Robaku mój, dla Ciebie i czasem chciałabym wiedzieć, co
    Ty na to? Jak na lato czy bardziej scyzoryk w kieszeni otwierasz” aż mi się mordka rozweseliła. Jak na lato! Będę zaglądać :)

    • No to się cieszę, że zyskałam nową, uśmiechniętą Czytelniczkę! :D Witaj!

  • komentarze to jak tlen dla blogera. Ale tylko te które coś wyrażają. Zęby mnie bolą od „hejka świetny blogasek, zostaw mi komcia” :D

  • Basia

    Bardzo podoba mi się Twój wpis. Sama jestem początkującą blogerką i na uszach skaczę, gdy ktoś nowy zostawi komentarz pod moim postem. Dzięki temu, że staram się zostawiać komentarze pod wszystkim co czytam, poznałam już kilka wartościowych osób, których aktywność w sieci sprawia, że i ja mam więcej wyświetleń.

    Pozdrawiam,
    Barbara z bloga Cornusowo

  • Czytam i zdecydowanie za rzadko komentuje, ale niestety to z braku czasu… ostatnio nowa praca pochłania masę mojego czasu, do tego dodatkowe obowiązki, które nie pozwalają na taką aktywność w sieci jak kiedyś. Gdyby tak jeszcze godzinkę dziennie dodatkowo otrzymać na komentowanie :)

  • Martyna

    Świetne podsumowanie. Ja tak naprawdę dopiero zaczynam przygodę z blogiem „na poważnie”, dlatego przychodzę tutaj głównie po takie posty. Sprowadzjące na tę „dobrą drogę” i motywujące nie tylko do bycia twórcą ale też częścią całej społeczności :)

  • Edyta Pluta

    Masz rację, każdy ślad pozostawiony przez czytelnika motywuje do dalszego działania- bez względu czy jest lukrem czy liściem w twarz. Po to piszemy, żeby pomóc innym, sprawdzić z jakim odbiorem spotykają się nasze przemyślenia. Bez komentarzy pozostają nam tylko statystyki… Które czasami sobie sama nabijam wchodząc na mojego bloga i sprawdzając je ;-)

  • mnie ta „aplikacja”zdecydowanie irytuje na blogach ale postaram się z nią zaprzyjaźnic

    • Moim zdaniem to jedyne sensowne rozwiązanie. Można się zalogować przez kilka innych kont (fb, gmail) i nie musisz pamiętać dodatkowego hasła. Ponadto logujesz się raz i możesz do woli komentować, jak widzę blog na wordpressie, który nie ma tego systemu komentowania, odpuszczam sobie zostawienie swoich 3 groszy.

  • Ja leniwy czytający, ratuję dziś jedną sówkę :)

  • Sówko, nie wypadaj z gniazda! :)
    Czytam, lubię i korzystam- dziękuję! :)

  • Jeju ktoś jeszcze pisze listy i wysyła!!! a myślałam że jestem na wyginięciu, w erze maili i smsów :) Twój blog odnalazłam całkiem przypadkiem, szkoda że tak niedawno dopiero, ale zaglądam regularnie :)

  • Marzena Krawczyk

    Jestem z Tobą od niedawna.pochłania mnie twój blog w całości szczególnie temat fotografii.Nie komentowałam.Właśnie mi uświadomiłaś jak ważne jest ratowanie małych sówek…:)

  • Wiele razy chciałam napisać o tym, bo u mnie kiepsko z komentarzami i chciałam jakoś uświadomić czytelnikom, że to dla nas, autorów jest ważne.
    A czytając Twój tekst uświadomiłam sobie, że gdybym miała coś napisać, to byłby dokładnie ten sam tekst. Więc udostępniam i mam nadzieję, że populacja morderców sówek się zmniejszy ;)

  • Agnieszka Lewandowska

    Wow! Ponad 300 komentarzy! Dziękuję za artykuł trafiający do świadomości!

  • Ano właśnie . Dobry post ruda

  • Weronika

    „bez Ciebie schnę jak mokry chomik na patelni, po prostu bonć”
    ja uwielbiam
    wpadam za każdym nowym wpisem, newsletterem, zdjęciem itd.
    i przyznaję się bez bicia, że nie piszę, bo zawsze mi szkoda czasu
    dziękuję za wszystko i obiecuję, że się poprawię

  • No właśnie. Nic dodać, nic ująć – po prostu bonć!

  • Wielka prawda :) sama doceniam każdy komentarz, a przede wszystkim te dłuższe, od serca!

  • Pixma

    Bardzo przepraszam za to, że zabiłam tyle sówek, co postów na Twoim blogu. Wybacz mi.

  • sylwetta fashion

    Dużą białą kawkę poproszę :D Zaglądam tu często bo dzięki Tobie na moim blogu jakość zdjęć z dnia na dzień robi się coraz lepsza …yyy..przynajmniej tak mi się wydaje :D Dajesz mnóstwo świetnych rad , które dla takiego laika w fotografii jak jak są bardzo wartościowe i przydatne :D Dziękuję :*
    Pozdrawiam
    Sylwetta

  • Monika Trzcińska

    Zaczynam przygode z Twoim blogiem . Długo szukałam takiego ciepłego , pełnego mądrości miejsca. Czuje jak kazdorazowo zatapiam się mocniej i mocniej w kanapę kiedy tak sobie siedze a treść przepływa przez moje ciało jak fluid łagodzący wszystkie stresy …

  • 4premiere .

    Swietny teskt, dokladnie tak, niestety ineterney stal sie barem szybkiej obslugi, zgarnij tresc, zastosuj i nawet nie podziekuj:) A tak fajnie jest zostawic znak po sobie i po prostu skrobnac cos,ze jest tu fajnie:)Pozdrawiam

  • Ej, mój komentarz będzie 329, co oznacza… 329 sówek pozostanie w gniazdach!!!:D

    Jestrudo.pl powiem Ci, że ostatnio obserwuję ciekawe zjawisko.
    Mój blog ciągle jest świeży… taki, dość nowy. Naliczył sobie już z półtora miesiąca w internetowej sferze życiowej. Google przekonuje mnie, że coś się dzieje. Gdzieś się kręci i nawet fajnie zaczyna to wyglądać, ale… (tak, tak – jest małe ALE). Komentarze… owszem, pojawiają się. Czasami nawet dużo. Tylko, że 95% z nich ląduje poza blogiem. To ciekawe. Cieszę się, że ktoś to czyta, ale dyskusje (większe i mniejsze) pojawiają się głównie na FB (i to nie na fanpage), ale pod postami w FB grupach docelowych… To sprawia, że docieram tam, gdzie chciałem dotrzeć. No, ale jest też przyczyną bólu głowy i lekkiej gorączki :(
    No cóż, ja wierzę, że z czasem jakoś się to wyklaruje. Jak nie, to będę kombinował co tu zdziałać, co poruszyć, a co usunąć/ Bo tu chyba trzeba trochę kombinować ;)

    Pozdrawiam!
    Marcin

  • Ania

    dziś trafiłam na Twój blog i już z 10 okienek mam otwartych i jestem pod wrażeniem :) na pewno zostanę na dłużej, i chciałabym zapisać się do newslettera ale coś nie mogę go znaleźć, czy tylko u mnie „zniknął”?

    • Cieszę się, że znajdujesz tutaj coś interesującego!
      Co do newslettera, trochę specjalnie go ukryłam na kilka dni, bo jest na etapie pewnych przeróbek, ale proszę, tutaj link do zapisu: http://www.jestrudo.pl/newsletter/

  • Aleksandra Gazdulska

    Przepraszam, że komentuje na fanpagu a nie pod wpisem… Poprawię się obiecuję… Znam Cie niedługo a czytam często. Chociaż nadal robię zdjęcia na automacie to wierzę, że dzięki Twoim pomocnym wpisom pokocham fotografie a na moim młodym blogu będą pojawiać się coraz lepsze zdjęcia. JESTEŚ WIELKA

    • Nie jesteś pierwszą osobą, która „przed erą jest rudo” robiła zdjęcia na auto, a po przeczytaniu kilku postów zaczęła coś pstrykać samodzielnie :) Uda Ci się, zobaczysz! Zajrzyj do posta tryby fotografowania na początek http://www.jestrudo.pl/tryby-fotografowania/

  • Komentowania to dla mnie jeszcze nierozwikłana zagadka. Osobiście chętnie to robię i dzielę się swoją opinią na tematy przedstawione na blogach. Cieszy mnie, że mogę korzystać z wiedzy, którą ktoś mi w taki dostępny sposób przekazuje. Nie muszę wymyślać koła na nowo, oszczędzam czas, poznaję nowych ludzi. Dlatego pozdrawiam i dziękuję blogerom, których czytam, bo wiem ile pracy się za tym kryje. Widzę, że nie jest to popularna postawa. Posty czytane po paręset, parę tysięcy razy świecą komentarzowymi pustkami, a większość komentujących to jednak blogerzy, a nie czytelnicy.

  • Agnieszka Skarbińska

    Oglądam sobie ciuchy na Allegro i stwierdzam, że gdyby sprzedawcy potrafili robić dobre zdjęcia, to może czasem zdecydowałabym się coś kupić.

    • Podsunęłaś mi pomysł na wpis!!

      • Agnieszka Skarbińska

        Opakowanie (w Internecie – zdjęcie) może zdziałać cuda, albo wręcz przeciwnie. Dzisiaj prawie wyrzuciłam z biura, nieświadomie, znajomego mojego szefa. Przyniósł coś w obdartej reklamówce i powiedział tylko „to dla prezesa”… myślałam, że to jakiś naciągacz, który zaraz powie, że należy się pięćdziesiąt złotych. Okazało się, że ten facet to rzeczywiście znajomy szefa, a w obdartej reklamówce była paka dobrej herbaty, którą przywiózł z jakiejś podróży…

  • Bardzo dobry wpis! :) Udostępniam!

  • Ania

    Jestem pierwszy raz u Ciebie, pozdrawiam i dodaję do ulubionych. A teraz wyznanie, to mój pierwszy komentarz na jakimkolwiek blogu od około trzech lat :D

    • To mi tylko pokazuje, jak dużą moc ma ten wpis. Dzięki!!

  • Znowu do Ciebie trafiłam. Po pierwszym razie zapomniałam zapisać adresu, nie dałam udostępnienia i nie mogłam wrócić. Także tego, fajnie u Ciebie, więc jestem i zgadzam się z tym co napisałaś. Fajnie dostać informację zwrotną ;) U mnie na blogu według statystyk mnóstwo odwiedzin, a komentarzy blisko zera… :(

  • Pingback: Zdrowe produkty dla zwykłych ludzi | Pipilotka()

  • Piwomat

    Trafiłem tu po raz pierwszy, a już odmieniłaś moje życie. To będzie kolejne postanowienie noworoczne – zacząć w końcu komentować jak człowiek, a nie… milczeć, no ;)

  • Pięknie zobrazowałaś motyw z poradami koleżanki. W zasadzie zanim sama nie założyłam bloga, nie zdawałam sobie sprawy, że komentowanie jest ważne. Że wartościowe komentowanie jest ważne. Kurde, dziękuję że masz tego bloga ;) Czytam i czytam i chłonę wiedzę jak gąbka wodę ;)

  • Pingback: Przy mocnej herbacie: musimy porozmawiać. – By Dashka()

  • Jeja, wszyscy powinni przeczytać ten tekst! Mało kto zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest informacja zwrotna dla blogera, a komentarz to najszybsza forma, szczególnie z Disqus. Jestem tutaj drugi raz (najpierw tylko po darmowe zdjęcia, teraz wertuję całe archiwum ), więc i komentarz zostawiam.

    • Miło mi Cię u mnie gościć Kasia!

      • Będę zaglądać częściej, bo moje zdjęcia są okropne ;) Mam nadzieję, że dzięki Twoim wskazowkom chociaż trochę się poprawię ;)

  • Oj tak, masz rację, masa blogerów traci poczucie sensu tego co robi przez apatię czytających, I pomimo zachwytów w realu, w necie trzeba trochę odwagi i poczucia że to ma sens, żeby coś pokomentować. Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do szybkich darmowych treści, że komentowanie często wydaje się zbędne. Ja sama się łapię na tym, mimo, że bloguję profesjonalnie, kiedy widzę mam roboty w realu a na blogi wpadam tylko po konkretne info. Dziękuję Ci więc za tego posta i cenne treści!

  • Pingback: Na ratunek sówkom… | Wirtualna Sekretarka()

  • Ha, sama prawda! Pracuję nad postem przez dwa dni, szukam historii, badań, anegdot, przyprawiam to szczyptą tego co wydarzyło się w moim życiu a potem patrzę, odświeżam a 0 komentarzy 0 w oczy kole… mimo że kilkadziesiąt osób weszło na stronę. SERCE PĘKA. Odkąd zacząłem pisać zacząłem też komentować bo wiem ile wymaga to pracy i jak bardzo czeka się na cokolwiek, byle wiedzieć że ktoś przeczytał a nie tylko przeleciał wzrokiem… Dobrze wiedzieć, że inni też widzą ten problem. Śpieszę więc wrzucać na social media:) Dzięki za post i za akcję.

    • Filip, to jest normalna sprawa. U mnie może 3% czytelników zostawia komentarz, dlatego ważne jest edukowanie blogowej społeczności.
      Dobrze, że też chcesz edukować swoją. ;]

  • Pingback: Na ratunek sówkom… – Wirtualna Sekretarka()

  • Oki czytam Cię już od jakiegoś czasu bo Brunetka cie kocha. Ja już też powoli zaczynam cię kochać tylko nie za fotografie ale za styl w jakim piszesz bo się nie paćkasz. Ja tam lubie jak się na mnie krzyczy, motywuje, nazywa robaczkiem i jeszcze daje się takie kontrowersyjne tytuły postów. W sumie nie chciałam ci dawać cukru a dałam… No trudno następnym razem postaram się konstruktywnie do czegoś doczepić
    Blondynka

    • Blondynko! Cieszę się, że nic na mnie „nie znalazłaś” :) Duża to satysfakcja czytać takie komentarze. Dziękuję Ci.

      Mam nadzieję Was kiedyś obie poznać!

      • Zacytuje Brunetkę ,,skisłam, boże boże bożenko” (reakcja na twój kometarz-ja bym się bała…) dodatkowo kazała mi napisać, że zaparaszmy Cię na kawe w te wakacje bo jedziemy do pracy i najprawdopodobniej będziemy pracować jako kelnereczki w restauracji w V&A w Lądku. Także dobra kawa, dobre twarze zapraszają. Jeśli to cie nie przekonuje to dodam, że kawka na koszt firmy a możliwość starcia Brunetka vsBlondynka vs Ruda tylko jedna.
        Ps. Jak coś to nie bój się Brunetki, na codzień jest betonem, więc nie powinna zachowywać się jak psychofanka jak cie spotka.
        Blondynka

  • Nie wiem jak to się stało, że trafiłam na Twojego bloga dopiero teraz, ale muszę przyznać, że… wpadłam po uszy! Pootwierałam milion zakładek i czytam sobie po kolei stare wpisy, świetnie się tu bawię!
    Z komentarzami tak to jest… Sama staram się zawsze dać jakiś odzew pod tekstem, który przeczytałam, bo wiem jak jego brak potrafi czasem podciąć skrzydła… Więc sama staram się jak mogę na tym polu, żeby nie tylko odezwać się, że jest „super”, ale przekazać autorowi jakąś treść, która go zbuduje czy zwróci na coś uwagę :)

    • Bardzo się cieszę, że się tak tu u mnie zadomowiłaś!

      Dobrze, że masz świadomość, jak ważne są te komentarze dla twórców, wielu nie ma zwyczajnie pojęcia!

  • Anna Makuch

    Witaj, trafiłam do Ciebie przez przypadek. Z jednego polecanego bloga weszłam na drugi potem następny aż znalazłam się u Ciebie. Rozgościłam się troszkę i przeglądnełam Twoje posty. Aż trafiłam TU. I co zrobiło mi się strasznie głupio. Twój artykuł dał mi dużo do myślenia, gdyż sama właśnie tak postępowałam. Wpadałam , pooglądałam i …. no właśnie ….
    Jak każdy blogujący liczę na komentarze, bo to one dają motywację i tzw. „wiatr w żagle” , ale jak oczekiwać czegoś od innych nie odwzajemniając się tym samym.
    Tak więc od dzisiaj zmieniam swoje nastawienie do sówek i w ogóle

  • Karo

    Znalazłam Panią przez „przypadek”, chociaż nie wierze w przypadki ;-)
    Dziękuję za Pani bloga. Może w końcu zacznę wierzyć że i mi blogowanie wyjdzie.
    Masa świetnych porad.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Karo

  • Bardzo lubię sówki i nie chcę, by stała im się krzywda! :P

  • Nathalie

    Bardzo lubię Twój blog :) Świetnie piszesz. Twoje posty dotyczące blogowania bardzo mi pomagają gdyż sama jestem w trakcie zakładania bloga i innych fanpejdżów ;) Generalnie lubię tu zaglądać, bo bardzo lubię Twój styl pisania. Prosto, konkretnie i na temat :)

  • Pingback: Stuknął pierwszy miesiąc!()

  • MMhorses

    Cześć ! jestem tutaj pierwszy raz i cieszę się, że się tu znalazłam. Bloga prowadzę od czerwca ale ciągle mi coś nie pasjuje, ciągle coś zmieniam, poprawiam, najgorszw w tym wszystkim jest to, że mega się spinam przy pisanu – kiedy patrzę na swoje wpisy w zeszycie a te które mam na blogu to jak niebo a ziemia.

    Dzisiaj przeczytałam sporo naprawdę dobrych porad – przede wszystkim APARAT podstawowe narzędzie pracy blogra.

    Po drugie – zdałam sobie sprawę że mój układ bloga jest… dla mnie brzydki :( czy to może być coś, co mnie chamuje/ hamuje ? Nie wiem jak to się pisze :P

    Po trzecie – zatrzymałam się na tym wpisie bo najbardziej do mnie trafił – KONTAKT, INTERAKCJA, bo… JA TEŻ JESTEM !

    Pozdrawiam Cię serdecznie

    Monika

  • To ja dla sówki też coś zostawię, bo od jakiegoś czasu korzystam chętnie. Sama zaczynam przygodę z blogowaniem i pewnie przez dłuższy czas zmagać się będę z brzuchatym zero, no ale może kiedyś i u mnie ktoś uratuję sówkę ;)

  • Nie wiem jakim cudem dopiero niedawno weszłam na Twojego bloga i już wiem, że będzie on jednym z moich ulubionych. Po pierwsze – od jakiegoś czasu uczę się fotografować lepiej (przydaje się to w podróży, które są moją pasją ;)). Po drugie – już czuję, że jesteś świetną, dobrą i uczciwą osobą, a takich bardzo szanuję i cenię. Po trzecie – znasz się na rzeczy i z pewnością mogę się od Ciebie wiele nauczyć. A po czwarte – po prostu fajnie tu u Ciebie :) Czytam dalej Twoje posty chociaż powinnam pewnie robić co innego, ale trudno – czas na przyjemności. Trzymaj tak dalej! <3

  • Małe sówki <3
    Masz rację! Trzeba się wspierać!!!

  • Hej,

    Świetna robota! Piękny, wartościowy blog! Zaczęłam być stałym gościem i zaglądam regularnie :) Dopiero zaczynam przygodę z fotografią i blogowaniem więc bardzo sobie cenię Twoje rady i prosty sposób w jaki przekazujesz wiedzę. Tak trzymaj! Jest rudo i jest świetnie :)

  • Jerzy Maciak

    Znaleźli się obrońcy wierząt he he :)