typy klientów

5 typów klientów

Przez 3 lata prowadzenia swojej fotograficznej działalności trochę się dziwnych ludzi naspotykałam. Każdy freelancer doskonale zdaje sobie sprawę, że tylko nieliczny procent ludzi zainteresowanych usługą czy produktem, rzeczywiście się na nią zdecyduje. A problem polega na tym, że nie odróżnisz takowych, no ni cholery nie wyłapiesz, a więc odpisać trzeba każdemu, pogadać, wytłumaczyć, objaśnić, czas spędzić, nierzadko zmarnować, bo maruda albo zdanie zmienił. Dziś zapraszam Was na mój przewodnik po typach wymagających klientów i o sposobach radzenia sobie z takowymi.

 

KLIENT GADUŁA-NARCYZ

Uwielbia być w taczu, wydzwania regularnie, co najmniej jakbyście wspólnie dom kupowali; w wersji light namiętnie wysyła maile i smsy. Zazwyczaj jest to osoba pozytywnie nastawiona do świata, doskonale wie czego od Ciebie oczekuje, jednakże nie przeszkadza jej to w regularnym omawianiu swoich pragnień i życzeń. W kółko. I jeszcze raz. I jeszcze. Przecież i tak nie masz nic lepszego do roboty.

Jak się z Gadułą uporać? Zawsze uprzejmie, ale nie zawsze na zawołanie. Nie widzę powodu, aby naginać swoje zasady i odbierać późne telefony czy odpisywać w weekendy, o ile wcześniej tego nigdy nie robiłeś. Jasno precyzuj sposób, w jaki klient ma się z Tobą kontaktować, określ cel i grzecznie daj znać, że starasz się świadczyć najlepsze usługi wszystkim nabywcom Twoich usług, a ten setny telefon od niego jakoś nieszczególnie Ci pomaga. No dobra, pomiń ten ostatni fragment, jeśli nie chcesz pozbyć się Gaduły raz na zawsze.

 

KLIENT NACIĄGACZ

Jasno, rzeczowo. Klient sprawnie decyduje się na konkretny pakiet, sesja odbywa się równie szybko. Potem robisz swoje, robisz to dobrze, jak zwykle i zaczynają się schody i to nie byle jakie, a oblodzone na maksa schody polane syropem klonowym, takie wiesz, co to w najlepszym wypadku skręcisz kostkę. W najgorszym moralny kręgosłup. Klient Naciągasz po otrzymaniu gotowego produktu chce więcej, lepiej, bardziej, na ostro. Jest niezadowolony z ilości zdjęć, którą sam sobie wybrał tydzień wcześniej. Oczekuje darmoszek, bo inaczej strzeli foszek.

Jak uporać się z Naciągaczem? Rzeczowo wytłumacz jeszcze raz co zawierał pakiet i udowodnij (delikatnie), że wywiązałeś się ze swojej części umowy. Zaproponuj dodatkowe opcje, podsyłając cennik. Jeśli Naciągasz nie jest wyjątkowo upierdliwy, możesz zaproponować specjalny pakiet zniżkowy.

 

KLIENT NIEZDECYDOWANY

Sesja portretowa, pakiet B brzmi rozsądnie – biorę! Nieeee, jednak ten z foto książką będzie lepszy. W sumie B bardziej mi pasował cenowo. A pani co myśli? Okej okej, pozostanę przy be. A gdyby tak połączyć D i E? Właściwie to portrety są takie nudne, zróbmy sesję wnętrz! A wie pani, planuję wkrótce sklep z rękodziełem otworzyć, to może warsztaty one to one by mi się bardziej przydały. A na stronie zakładka O MNIE pustką wieje, to wróćmy jednak do tych portretów. To który pakiet by mi pani doradziła?

O boże.

Jak uporać się ze Zmiennym typem? Taki klient, albo nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji i miota się w ferworze opcji, albo faktycznie nie rozumie swoich potrzeb. Zadawaj krótkie i proste pytania o cel, a następnie podeślij link do odpowiedniego pakietu. Jednego. Inaczej zabawa zacznie się od początku.

 

KLIENT NIECIERPLIWY

Pogania. Dobija się do Ciebie drzwiami i oknami, facebookiem, mailem, telefonem. Ci bardziej zdesperowani wysyłają też telegram. Zupełnie zapominają, że freelancer nie równa się robot pracujący 24/7, piątek, świątek czy niedziela. Zapałki w oczy, redbul, kofi i jazda. Umowy podpisują bez czytania, często gubią, a jak nie gubią, to chowają tak, że już nigdy nie znajdują. Klient niecierpliwy domaga się swojego produktu na-ten-tychmiast, nieważne, że zdążysz spłodzić dzieciaka, a on maturę napisać, przed upływem terminu.

Jak uporać się z Panem Chcęnatychmiast? Wytłumacz, że jakość wymaga czasu, a Ty świadczysz usługi na najwyższym poziomie. Za to klient zapłacił i ma prawo tego oczekiwać, ale Ty musisz mieć możliwość wywiązać się ze swojej części umowy. To zazwyczaj zamyka im tą niecierpliwą paszczę. Na tych bardziej upartych podziała skan umowy, a dokładniej tego fragmentu z terminem.

 

KLIENT NIEUFNY

On nie zapłaci zaliczki, bo już kiedyś komuś tam zapłacił i ten ktoś kiedyś gdzieś zniknął. Przed podjęciem współpracy chce się z Tobą spotkać pierdyliard razy, zrobić kopię ID i sprawdzić kartotekę w BIKu. Zrobi Ci wymaz z pochwy, wywiad środowiskowy przeprowadzi, umowę podpisze w obecności przedstawiciela Władz. I to najlepiej tych najwyższych. Chce niezliczonych dowodów rzetelności, a najlepiej, jakbyś trzy pierwsze projekty udowadniał, że się nadajesz, przy czwartym ewentualnie zapłaci. O ile się sprawdzisz.

Jak uporać się z Nieufnym? To już zależy czy Ci zależy. Mnie niekoniecznie, więc nie naginam swoich zasad, nie zmieniam metod pracy, nie edytuję kontraktu na swoją niekorzyść, a już na pewno nie spotykam się z takimi osobami. No chyba, że na podpisanie umowy.

 

A Ty dorzuciłbyś kogoś do tej uroczej listy?

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
62 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
wielokropka

Jeszcze Klient Który Wie (i Umie) Lepiej, ale sam sobie nie zrobi (z niewiadomych powodów).

Tak, dokładnie :) i do tego słynny tekst, który na przykład mój mąż elektromechanik słyszy co chwila: BO NA FORUM NAPISALI :D

a jeszcze lepiej, na blogu :P :)

No bo fora, to jest najbardziej rzetelne źródło informacji, nie wiedziałyście? A jaka tam atmosfera panuje… sam miodek!

A ja głupia podręczniki czytam i na kursy chodzę… :P

Paulina Wośko

ooo tak! bo przecież robienie zdjęć to żadna sztuka, każdy umie, a już najlepiej klient :D

Oj miałam ostatnio przyjemność z tym pierwszym, chociaż zdjęć nie robię. ;)

Myślę, że te „typki” można podpiąć pod wiele różnych rodzai działalności :]

Czarna Biedronka

W mojej branży (rękodzieło) najbardziej irytuje mnie pochodna z Twojego niecierpliwego, ja bym to nazwała klientka (bo głównie z kobietami współpracuję) bez poczucia czasu – w środę nocną porą pisze do mnie maila, w którym pyta czy jak ona teraz to zamówi to czy ja to rano wyślę, bo ona to potrzebuje mieć u siebie na piątek, bo 1) wyjeżdża na drugi koniec świata i musi to zabrać 2) przyjaciółka ma urodziny 3) wersja ekstremalna – musi to mieć na swój ślub! A z lekkiego offtopu – uwielbiam klientki z USA, one są wszystkim tak fantastycznie zachwycone, że aż chce… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Na ślub mówisz… haha, a ja myślałam, że my śluby planujemy z 3 lata do przodu!
Skoro już o USA gadamy, podoba mi się mentalność ludzi, przynajmniej na tyle, ile udało mi się wyłapać z filmów. :)

Drużyna Bloga

W każdej branży zawsze znajdzie się klient przy którym nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać. Też zajmuję się rękodziełem i u mnie takie sytuacje są na porządku dziennym. Tylko nikt nie pyta o zdanie. Zamówienie złożone w środę w nocy z dopiskiem w wiadomości: zamówienie muszę mieć na piątek. Ludzie w ogóle się nie zastanawiają co robią, w końcu klient nasz Pan. Najlepszą sytuację jaką zapamiętałam to dialog z klientką kilka lat temu, dotyczącą wyprzedawanych bransoletek ze sznureczków, za symboliczne 1,99zł Klientka: Czy jeśli wezmę więcej będzie coś taniej? My: więcej, tzn ile? Klientka: 2-3szt Mnie zatkało. Nie wiedziałam… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Rozwaliłaś mnie tymi nazwami!!!

Maria

To ja może z drugiej strony napiszę, jako klient. Interesuję się fotografią również, bardzo. Niedługo mój ślub i szukam fotografa na wesele. Znajomy, u którego zresztą byłam na kursie świecenia w studio, zaproponował kolegę po fachu. Na stronie portfolio tylko zdjęcia, żadnych informacji o fotografie – tylko email i telefon. Napisałam więc maila, ile kosztuje usługa, co się w niej zawiera i czy ma wolny termin. Dostałam odpowiedź na tzw. odpierdziel – proszę się ze mną spotkac. Stwierdziłam, że nie będę robić wycieczek na godzinę do miasta, żeby dostać odpowiedź, która mieści się w 5 minutach. Dzwonię więc: – Na… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Co Ty gadasz?! Szok i niedowierzanie, to ja właśnie przeżywam!

Domyślam się, że pan nie ma zbyt wielu klientów… poza tym to podejście do marnowania czasu, swojego i innych, brr, trzymałabym się od niego z daleka.
Może okaże się dla Ciebie pomocny poradnik jak wybrać fotografa ślubnego, https://www.jestrudo.pl/jak-wybrac-fotografa-slubnego/

albo mój tekst o kilku fajnych fotografach ślubnych w PL https://www.jestrudo.pl/sesja-slubna-fotografowie-ktorych-warto-znac/

Wiadomo, każdy ma inny styl, ale może coś Ci wpadnie w oko.

Maria

Dziękuję za odpowiedź, przejrzę wszystko, co mi podesłałaś.
Szczerze nie wiem, co go ugryzło – Pan podobno siedzi w tym od wielu lat, w tym w dużej części tych analogowych. Jak na moje uraziłam artystę pytaniem o szum cyfrowy i pękł. No ale oczekiwałabym większego zrozumienia dla klienta mimo wszystko.

Natalia Lis

Ja Cię podziwiam za cierpliwość, ja odpadłabym w przebiegach.

Marta Szatańska

Ostatnio ktoś z moich znajomych wrzucał na fcb zdjęcia ze swojego ślubu i były śliczne. Portfolio tychże fotografów (para fotografuje :) ) też się super prezentuje, nie wiem na ile są profesjonalni, bo z nimi nie współpracowałam, ale wyglądają na takich właśnie. Jeśli chcesz mogę podesłać Ci linka na maila może, żeby tu nie spamować ;)

Maria

Proszę, wyślij. :) Jeżeli są w stanie zrealizować zlecenie w kujawsko-pomorskim to chętnie zobaczę.

dancewiththecamera

A w jakim rejonie kuj-pom? Jestem z tego regionu i świeżo po wyborze fotografa, a z racji fotograficznych zainteresowań trochę ofert przejrzalam ;) uderz do mnie np na Fb lub mailowo (znajdziesz na moim blogu – nie chce tu spamować) jeśli jesteś zainteresowana ;)

Ula Jaworska

o, ja z miałam fotografa z Bydgoszczy!

Ula Jaworska

Nieźle! Ja to chyba miałam szczęście przed ślubem. Sama wyszperałam w sieci w okolicy, ale to była loteria. Zdecydowałam się tylko na podstawie wcześniej zrealizowanych sesji.
Miałam nosa do tego fotografa, bo po kilku latach nadal działa, rozwija się, a zdjęcia nadal robi cudne, klimatyczne. Zastanawiam się, czy nie zorganizować sobie jakieś sesji na okrągłe urodziny… :)

Angie_sz

!Ja bym na pewno rtakiego fotografa nie wybrała.
Na szczęście nie musiałam, bo już miałam wybranego i zamóionego(!) niemal 5 lat przed weselem haha :)
Pozdrawiam

Klaudia Jaroszewska

Fajnie napisane :)

Marta Borowiecka

Dlaczego zawsze jak czytam Twoje teksty to nie mogę powstrzymać się od śmiechu? ;)
Co prawda nie spotkałam się z takimi osobami i raczej w najbliższej przyszłości też nie (chociaż, kto wie?), podobne historie z pracy opowiada mi moja mama, co prawda branża inna, ale tacy piekielni klienci zawsze się zdarzą. Ciekawym przypadkiem jest też chyba klient „Ja wiem wszystko, znam się lepiej od was”. I jak tu takiej osobie cokolwiek wytłumaczyć, skoro ona zna się lepiej!

Natalia Lis

Jeśli jest taka możliwość – nie obsługiwać! ;]

Natalia super tekst! Sama zastanawiałam się, czy takowego nie napisać, ale teraz już nie będę mieć skrupułów ;) chodzi mi jeszcze po głowie wpis: dlaczego płacić grafikowi? Ostatnio pisał do mnie pan, który chciał milion projektów, stałą współpracę, efekty czad odlot i takie tam, ale… najlepiej za półdarmo. Kiedy odpisałam mu życzliwie, że grafik też płaci podatki i je chleb, a moja cena jest nawet za niska do proponowanych usług – przestał pisać. No cóż, ale ja nie mam zamiaru dla jednego projektu łamać pewnych zasad.

No no… z fotografią nie lepiej. „Przyjdź do nas i porób nam, wiesz… nie stać nas, ale bedziesz miała do portfolio i damy Ci kawałek ciasta” – klasyk. :) Serio nie kumam, po co ktoś szuka usługi, na którą go nie stac.

Natalia Lis

Nikt się nie targuje o t-shirt w sieciówce, a jeśli chodzi o kreatywne zajęcie, panuje dziwne przeświadczenie, że to taki mały targ i możemy zacząć licytacje. Nigdy na coś takiego nie idę, na szczęście Anglicy nie mają tego we krwi.

Ania Kalemba

A u nas w geodezji są jeszcze lepsi: na przykład skłóceni sąsiedzi, którzy prawie idą ze sobą na noże i zadaniem geodety jest zadowolić każdego z nich… Mission Imposible :)

Natalia Lis

HA! Brzmi ciekawie. Jak będziesz miała jakąś ciekawą, konkretną historię, śmiało pisz, pewnie nie ja jedna z chęcią przeczytam :)

Ania Kalemba

No nie są to zazwyczaj śmieszne historie, ja czasem się nawet aż boję, bo mało brakuje żeby doszło do rękoczynów. Ostatnio np. przedmiotem sporu była ściana i obie strony uważały że ściana jest ich, nie chcieli się zgodzić żeby podzielić ścianę na pół co jest LOGICZNE :D 60 centymetrów (grubość ściany) niezgody :D

Em Art

Ja jako portrecistka mogę także potwierdzić podobny schemat :):)

Idealnie to ujęłaś! :) Miałam raz klientów typu ”Chęnatychmiast”, co ja z nimi przeszłam, uff. Taki typ chyba najgorszy :)

Wymieniłaś dokładnie te same typy klientów, jakie zawsze omawiałam na szkoleniu sprzedażowym, jak widać nieważna branża, ci trudni zawsze są tacy sami. A tekst napisałaś tak, że z uśmiechem na ustach zapamiętam wszystko ;)
Dodałabym jeszcze klienta „Ja ci pokażę gruby portfel, a ty mi buty czyść”, który myśli, że za pieniądze może mieć wszystko, od pełni Twojego czasu po usługi niezwiązane z zamówieniem… Takich od razu należy spławiać, bez sentymentów.

Joanna Pachla

tak bardzo prawdziwe!

Anna Żmuda

A co powiesz na takich, co to ze dwa dni ci gitarę trują co do kolorów, wielkości, na kiedy ma być itp, a jak już mniej więcej zrobisz projekt (co gorsze, zaczniesz!), to rozpływają się w „e-mgle” i czeluściach okienek wiadomości… Haaalooooo…… (???) Zero , cisza, choć wcześniej to się nawet wypróżnić dobrze nie dali ! Po prostu, gdzieś tam w maleńkich móżdżkach zaiskrzyło, że „po-co-i-na-co” . A ty ocierasz twarz ręcznikiem po „olaniu” przez niby potencjalnego klienta… Niedługo będę musiała robić testy na grzybicę rąk, czy aby czegoś im nie sprzedam niechcący! :-) Artykuł dobry, poczucie humoru na 6+.… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Starałam się nabrać do tego wszystkiego dystansu i opisać z dużą dozą humoru. Super, że mi wyszło!

Laura Maria

Ja bym chyba była klientką-gadułą, ale tylko trochę ;)
Przepraszam, że tak nie na temat, pewnie mnóstwo osób Cię o to pyta, a może nawet już o tym pisałaś (jeśli tak, to przepraszam.)
Niedługo zamierzam kupić sobie w miarę porządny aparat. W miarę, bo nie chcę wydać więcej niż 1000 zł. Mogłabyś polecić jakiś dobry model? Taki dla kogoś zielonego w temacie, nie mam pojęcia co to balans bieli i wolę, żeby to aparat ustawiał za mnie takie rzeczy. Przynajmniej na początek.
Pozdrawiam!

Natalia Lis

Laura, całą swoją wiedzę przelałam do poradnika pdf, który można pobrać, zapisując się na newsletter: https://www.jestrudo.pl/newsletter/
Jestem pewna, że znajdziesz tam jakieś przydatne wskazówki

Laura Maria

Dziękuję, już się zapisałam

No to rzeczywiście można zwariować z takimi klientami. Ja najczęściej wykonując małe zlecenia jako praca dodatkowa spotykałam się najczęściej z naciagaczami, którzy pomimo ustalenia pewnych zasad i tak próbują Cię wykorzystać do prac nadprogramowych. Za które oczywiście nie zamierza zapłacić, ;)

Nie daj się takim!

Kolorowe Kadry

Ja bym dodała jeszcze znajomych….. zwłaszcza tych, którzy uważają, że nie powinni Ci płacić za sesje, bo z racji znajomości bliższej czy dalszej im się należy. Nie ważne ze wykonujesz prace, poświęcasz im czas, swoja wiedzę, sprzęt itd, ważne ze jesteście znajomymi, więc żadna forma zapłaty się nie należy, bo po co? Chcieliby wszystko na gotowo, przyjedz na sesje (nie ważne ze z innego miasta), zawieź im gotowe zdjęcia…. Czasem usłyszysz dziękuje, ale najczęściej marudzenie „a możesz mi te włosy z twarzy jakoś usunąć?”, ” a popraw mnie trochę w Photoshopie”, „a dałoby się wyszczuplić?”, „a możesz kolory nasycić?”, „a… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Taki klient to dopiero wyzwanie! Też mi się zdarzyło, że oczekiwano ode mnie usługi za free. Odmawiam. Regularnie, konsekwentnie. Owszem, mogę obniżyć cenę, ale najczęściej nie są problemem pieniądze, a mentalność „nie możemy dać jej zarobić”.

My pastel life

Jeszcze jedna przypadłość, wśród klientów (nie wiem jak to nazwać) – Nie dałoby się zrobić tego za darmo? Bo resztę to sam zrobię, a mi chodzi tylko o ten jeden, jedyny element.

Ola S

Dorzucam Krzykacza (zdarzają się kobiety). Łatwo mu oskarżyć o cokolwiek. Taki człowiek też bywa nieuprzejmy, delikatnie mówiąc. Gdzie spotkać? Punkt Obsługi Klienta albo jakikolwiek urząd.

Katie's Muffins

Mój brat cioteczny jest fotografem i często jak u niego bywam opowiada właśnie różne historie o swoich klientach :) Najczęściej jest to typ pierwszy i drugi. Chyba targowanie to Polacy mają we krwi!

Natalia Lis

Właśnie uwielbiam prowadzić długie rozmowy z ludźmi, którzy mają swoje biznesy i częsty kontakt z klientem!

Monika Wielki Kufer

Ale się uśmiałam! Świetnie to ujęłaś.

Mam tego pierwszego (w pewnym sensie), chociaż tylko dzwoni, bo to człowiek starszej daty. Nie jest narcyzem, ale gadułą jak najbardziej. 5 minut rozmowy na temat i 20 minut pierdół o życiu, polityce i innych takich. Świetnie się z nim gada i nie mam serca go spławiać, bo to jedyny, który płaci w terminie, nie wymyśla bóg-wie-czego i w ogóle świetnie się z nim pracuje. Chociaż co ciekawe, słyszałem o nim wiele opinii, jako o człowieku męczącym i upierdliwym. Chętnie wybrałbym się z nim na piwo lub grilla, tylko trochę daleko :) Jest jeszcze klient aspirujący do stałego (w branży… Czytaj więcej »

Jeśli ktoś u mnie nie żebra o zniżki, gratisy i wybujałe pakiety – zawsze, ale to zawsze sama dorzucam gratisowe zdjęcia i zniżkę na kolejne usługi. Z kolei ci wyłudzający nie dostają nic.

Patrycja Malinowska

Póki co jeszcze chyba wszystko przede mną :P

Hehe, uśmiechnęłam się pod nosem ;) Najzabawniejsze jest to, że pewnie wyrywkowe cechy każdego klienta bez problemu dopasowalibyśmy do każdego z nas :)

Widzę, że samoświadomość u Ciebie na wysokim poziomie ;] Ja jestem troszkę gadułą, ale wynika to z tego, że lubię wszystko wiedzieć co i jak i mieć pewność, że będzie tak, jak sobie wymarzyłam.

MamaMi szyje

Tak, typ wiem i umiem lepiej, jest zdecydowanie wart dołączenia do listy! :)

Fantasmagoria

Tak… klient nieufny skąd ja to znam. Najgorzej podczas sprzedaży jakiś używanych rzeczy – „a czy to jest kradzione?”, „a czy są papiery do tego?” itp. pytania zadają. Masakra. Od takich maruderów uciekać jak najdalej, mało kupują, ale co się nagadają. Myślą, że mają prawo do otrzymania każdej informacji, a za opóźnienia w wysyłce przedmiotu spowodowane przez pocztę straszą policją.

ann

ja akurat z innej branży, bo scrapbookingowej, ale problemy podobne ;) czwartek. przychodzi klientka ze swoją mamą: – proszę Pani, potrzebuję koniecznie dwie kartki na chrzciny ALE NA SOBOTĘ. ma Pani zadanie. bo ja jestem chrzestną, więc moja musi być piękna, dla mamy też, ale jednak trochę brzydsza, żeby mojej nie przyćmiła. no i co Pani poleci? pokazuję swój fanpage, żeby wybrały sobie coś podobnego, stoją mi nad głową głośno komentując co im się podoba i nie podoba w każdej pracy, po nastu minutach wstępnie wybierają. co chwilę słyszę – no ale co Pani myśli? pasuje takie coś na chrzest?… Czytaj więcej »

Natalia Lis

O matko, cóż za urocze kobiety! :)))

Kasia Mikita

Najwięcej wydaje mi się jest takich Klientów Naciągaczy – którzy właśnie umawiają się na jedno, a ponieważ tak dobrze Ci poszło i dla Ciebie to pikuś to jeszcze to i jeszcze tamto a tutaj taka drobna rzecz i nagle ogrom poprawek a proste zlecenie się ciągnie nie wiadomo ile. Z moją połówką robimy strony i wszystko co wymieniłaś również jest tutaj. Powalające, że ludzie tak lekkomyślnie do czyjejś pracy podchodzą. Btw. Szukaliśmy fotografa na ślub i jedna Pani Profesjonalna zaoferowała że zrobi nam tyle zdjęć ile będziemy chcieli i ona generalnie nie obrabia zdjęć w PS, ale jak się uprzemy… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dobrze, że byliście na tyle przytomni! Czasami ludzie usłyszą śmieszną kwotę i dostają małpiego rozumu, o niczym nie myślą, nie zadają pytań, biorą w ciemno.

BlackDeer

Plus do tego klient, któremu ktoś zrobi lepiej i taniej, ale jakoś dziwnym trafem, nie robi. Bo syn śwagra to za paczkę fajek zrobi. Idę płakać w kąt XD

robert

a ja pozwole skomentowac sobie branze foto. Jako ze robie zawodowo pozycjonowanie dostaje dziennie ok 10 zapytan z czego srednio jedno to fotograf warszawa. Branza mocno konkurencyjna. Wynika to z tego ze wiekszosc ludzi bez pomyslu na zycie ale i wiekszych umiejetnosci kupuje aparat za 4 tys , gazetke z darmowym kursem photoshopa i juz staja sie komercyjnymi ( tak im sie wydaje) ,,fotografikami”. I Ci sami wysylaja zapytania z budzetamu 300 na miesiac myslac ze sa krolami zycia ze swoim mega unikalnym pomyslem na zycie :) . Dla mnie to tacy Janusze startapow wiec kolejny typ klienta.