SUM #5

Trochę w łóżku, trochę w stresie. Pierwsze z powodu przeziębienia, drugie czysto “pracowe”. Ponadto pogoda nam się popsuła, spacery uległy skróceniu do minimum, a dwa dni temu, wyobraźcie sobie, między krokusami leżał śnieg! Potrzebuję słońca i t-shirtów z nadrukami. Już niedługo, prawda?
Jak to w SUMach bywa, poniżej podsumowanie moich ostatnich dni. Wszystko opatrzone opisami. Bawcie się dobrze!

PHOTO WEEK

1. KATALOGI – lubię przeglądać te o aranżacji wnętrz, czy dekoracyjnych pierdółeczkach, modowych unikam. Ten ze zdjęcia to katalog HOME John Lewis – mogłabym tam kupić wszystko! Tylko ktoś musiałby zapłacić ;)))) Obejrzany i przyswojony (katalog, nie ktoś) w towarzystwie istnie czekoladowym.

2. KREMIK – o którym mieliście już okazję czytać. Przede wszystkim urzekło mnie opakowanie, kartonowe, eko, sam plastik jest matowy i przyjemny w dotyku. Btw – od kiedy kupiłam ten BB krem (pierwszy w moim życiu), z każdej sklepowej półki zerkają na mnie alternatywy. Wysyp jakiś??
3. KWIATY – wyobrażacie sobie, że oto takimi pięknościami zasypuje mnie Pan Mąż regularnie? Ot tak, bez okazji. Nie muszę mówić, że salon zyskuje +10 do wyglądu.. A i wiosna jakby bliżej.. :)
4. WYJŚCIE – ostatnio ciągle przeżywam nie-mam-się-w-co-ubrać kryzysy. Każde wyjście okupione jest płaczem i zgrzytaniem zębów. I choć już pozbyłam się sporej ilości zbędnych ciuchów, choć już w głowie zarys nowego stylu, to… współczesne sklepy wciąż nie wychodzą na przeciw moim oczekiwaniom! Też tak macie?! Albo jeden wielki syf, albo brak mojego rozmiaru. Wczoraj zrobiłam małe zakupy przez internet, choć nie do końca ufam kolorystyce. Zobaczy się.
5. SMOOTHIE – mango, roślinne mleko, banan i miód. Pychota! Wszelkiej maści koktajle to jest to, co tygryski lubią najbardziej. Myślę nad kupnem blendera z prawdziwego zdarzenia (takiego stojącego, o dużej mocy), polecicie coś?
6. BUDYŃ – naprawdę nie lubię kaszy jaglanej, ale cholera zdrowa jest, więc jeść trzeba. Jak smakuje mi najbardziej- w formie budyniu właśnie. Kaszę gotujemy, dodajemy nieco mleka, blendujemy, znowu mleko + ulubione dodatki i miód. I uwaga, syci bardzo.
Pozostając w temacie jedzenia – w zeszłym tygodniu odwiedziliśmy włoską restaurację Zizzi (obiad, którego nie trzeba gotować + kino to moje ulubione sposoby na spędzanie wolnego czasu). Jedzenie było bardzo smaczne, po raz pierwszy miałam okazję jeść pizzę z… ziemniakami, ale daleko mu do mojej naj naj Bella Italia. Dużo bardziej, niż to co na talerzu, choć podane pięknie, zauroczyło mnie wnętrze. Inspirowane teatrem i Enigmą. Lubię takie klimaty. A w łazience pięknie pachnące mydło i balsam do rąk. Kupili mnie tym! Zresztą, zobaczcie sami, mam dla Was kilka zdjęć z telefonu:

KULTURALNIE

Gdybym uzupełniała mojego filmweba regularnie, dużo łatwiej byłoby prowadzić tą rubrykę. No ale nic, będę posiłkować się pamięcią Pana Męża :P
A więc ostatnimi dniami widziałam: prześwietny serial True Detective. Wspominam na początku, co by nie uciekło Waszej uwadze. Po tej roli zaczęłam doceniać Matthew McConaughey. Od lat kojarzony z kiepskimi komediami, tymczasem to jest aktorstwo najwyższych lotów, nie pamiętam, kiedy ostatnio ktokolwiek byłby tak przekonujący… Poza tym 300: Rise of an Empire – lipa. Efekty, rzecz jasna, jeszcze lepsze, niż w pierwszej części, ale fabuła nie porywa. Poprzednik to legenda. Tutaj jest nijako, cały film się waham, komu kibicować. Labor Day – dramat wart obejrzenia. Trochę o łatwości, z jaką przypinamy ludziom łatki. Nie jest to typowe, tragiczne w skutkach romansidło. Od wielu miesięcy miałam ochotę na Blue Jasmine i wreszcie się doczekałam. Co mówi filmweb: Allen dawno nie był tak zabawny i dojmująco smutny. Wiadomo, że jest mizantropem pozbawionym złudzeń, który od lat powtarza, że szklanka jest zawsze bardziej pusta niż pełna. W najnowszym filmie znów ze smutkiem patrzy na swych bohaterów, ale ton filmowego trefnisia staje się  poważniejszy niż zazwyczaj. Bo “Blue Jasmine” to opowieść o tym, że jedynym sposobem na przetrwanie jest wiara w złudzenia, które nigdy się nie spełnią. A ja- ja się podpisuję. Film zrobił na mnie ogromne wrażenie, choć nie miałam pojęcia, dokąd zmierza…

INSPIRACJE Z INTERNETÓW

Spodoba się Wam :)

BLOGOWO

Świetnie słyszeć, że tyle osób jest w szczęśliwych, satysfakcjonujących związkach. Miło było czytać komentarze pod postem Nie będę przepraszać, że jestem szczęśliwa! W pełni zgadzacie się też z moim podejściem do swojego ciała – Pieprzyć skromność! Jeśli sprzedajesz cokolwiek w sieci – przeczytaj jak fotografować rękodzieło. Na dobre zdjęcie składa się wiele elementów, między innymi odpowiednie tło fotograficzne (możesz także odsłuchać w formie video).

Poza tym zapraszam Was do polubienia (i obserwowania) tego, co na fejsie, a po więcej prywaty – na insta.

Buziaki! Uciekam na jakieś zdjęcia :)
Oceń post!