kto to jest profesjonalny fotograf

„Photography” przy nazwisku – czy to już profesjonalista?

Na Fotograficznej Grupie Wsparcia zawrzało. Czy „photography” przy nazwisku czyni z nas profesjonalistów? Każdy może sobie taki logotyp na zdjęcie nałożyć, a może nie każdy powinien? Komu wolno? Komu o tym decydować?

 

[readolog_blockquote ]— Natalia, a nie uważasz, że ludzie nadużywają słowa fotograf w stosunku do siebie?[/readolog_blockquote]- zapytała mnie jedna z uczestniczek, już dość mocno zaognionej dyskusji.

 

Nie, nie uważam.

 

KIM JEST FOTOGRAF?

Jaka jest definicja fotografa? Czy to ktoś, kto robi zdjęcia? A może musi je robić regularnie? W takim razie co to jest regularnie? A jak zachoruję i przez pół roku nie tknę aparatu, to przestaję być fotografem? A może muszę mieć lustrzankę, żeby zwać siebie profesjonalnym fotografem? A w grę wchodzi tylko pełna klata czy crop też się liczy? A dobry bezlusterkowiec przejdzie? Przecież z podpiętym obiektywem konkretnych gabarytów może imitować małe lustro. A może mamy przyjąć jakieś inne kryterium? A kto nam daje takie prawo? A kiedy fotograf dostaje upgrade’a na wersję pro? Ktoś, kto zarabia na zdjęciach? Ktoś, kto ma firmę, a hejtuje umowę zlecenie? A co ze zwycięzcami Mobile Photography Awards?

 

„PHOTOGRAPHY” PRZY NAZWISKU

Co to angielskie słówko, które wzbudza tyle kontrowersji, mówi o konkretnej osobie? Uległa modzie? Może. Ma ambicje? Dobrze! Wygórowane? Tym lepiej.

Mnie osobiście sypie kto i jak podpisuje swoje zdjęcia, jak nazwał fanpage na facebooku, co ma na stronie, a już na pewno sypie mnie, jakie robi zdjęcia i ile (czy?) za nie bierze. Prawdą jest, jeśli robisz kiepskie foty, a jednak na tym zarabiasz – good for you. Serio. Może z czasem zaczniesz zarabiać, przekazując innym swoją pewność siebie. Nie wystarczy być dobrym fotografem, trzeba być także, a może przede wszystkim, marketingowcem; dobra treść już się nie broni. Piękne fotografie świetnie wyglądają w drogim albumie, ale któż ten album będzie miał okazje obejrzeć?

Są dwie strony medalu. O stokroć bardziej wolę skupiać się na sobie, swoim życiu i w ten sposób pożytkować energię; mała jestem, mało jem, więc muszę ostrożnie lokować zasoby. Stąd moje przekonanie, żeby żyć swoim życiem i innym też dać żyć. Nie zajmuję się problemami tego typu i kalibru, dopóki nie poczuję się wywołana do tablicy. Z drugiej jednak strony pozostaje aspekt „psucia rynku”, zaniżania cen, obniżania standardów, gdzie średnia cena za usługę foto waha się w okolicach ceny porządnego magazynu modowego. To też mnie nie dotyczy. A raczej inaczej – odcinam się. Tak wybieram. Czego można spodziewać się po klientach, którzy za reportaż ślubny chcą zapłacić tyle, co za trzy butelki dobrej wódki? Ja nie chcę pracować z takimi ludźmi i cieszę się, gdy wybierają osoby, które im za taką cenę ten reportaż faktycznie zrobią. A czy ta oferta wynika z niedoświadczenia fotografa (dopiero buduje swoje portfolio), kiepskiego sprzętu (ej, każdy jakoś zaczynał!) czy też braku wiary w siebie, mnie nic do tego.

Gdy to piszę, dociera do mnie, że ten już w/w medal ma strony trzy właściwie. Bo jest duża, zdecydowanie zbyt duża grupa fotografów, którzy niewiele potrafią, sprzęt mają kiepski, efekty pracy również, a liczą sobie bardzo dużo. I taki jeden, drugi, siódmy niezadowolony klient, który na fotografa wyłożył dwie swoje wypłaty, ma święte prawo być cholernie niezadowolonym! Tylko, że z tej sytuacji nie widzę szybkiego wyjścia, nie mam magicznej tabletki na rozwiązanie tego problemu, co bym Ci mogła mailem podesłać. Życzyłabym sobie, żeby za ceną zawsze szła równowartość jakości, w niebie pewnie tak to wygląda, ale póki jesteśmy wszyscy na ziemi, skupmy się na codzienności. Jest to temat bardzo rozbudowany, więc zamykam go na tę chwilę i idę dalej. Poruszę delikatne struny.

 

NIESPEŁNIONE AMBICJE

Nie sądzę, aby ci najlepsi uskarżali się na brak pracy czy ślubnych zleceń. Ci spełnieni też nie. Im człowiek szczęśliwszy, tym bardziej skupiony na sobie. Ludzie zadowoleni z życia, ścigają się sami ze sobą, nie mają konkurencji, sami są konkurencją, choć równie dobrze, mogliby nią nie być. Jest im wszystko jedno. Mnie jest wszystko jedno. Kilka dni temu, pod postem z dużą ilością zdjęć mojego autorstwa wpadł człowiek-kometa (tak określam osobę, która skacze po blogach, siejąc zamęt i zniszczenie, nigdy na te blogi nie wracając) i wyraził swoje zdanie w bardzo elokwentny, wyszukany sposób. Dzięki słownikowi PWN podołałam. Brzmiał ni mniej, ni więcej tak: „Hmmm. Nie.” Nigdy nie przestanie mnie zastanawiać, co kieruje takimi ludźmi. I pewnie wiele przymiotników przychodzi do głowy, ale człowieka-kometę (tutaj wstaw dowolnego hejtera, który krytykuje Twoją pracę na te wszystkie niekonstruktywne sposoby) nie określisz raczej człowiekiem sukcesu, racja?

Zawsze będą ludzie, którzy decydują się na porządne usługi, porządnych fotografów, oraz tacy, którzy pójdą po kosztach. Mnie nic do tego, bo sama decyduję za ile sprzedaję swój czas i umiejętności oraz ile chcę za takowe zapłacić.

[readolog_alert type=”alert-warning” ]Fotograficzna Grupa Wsparcia to fantastyczna społeczność fotografów na facebooku, utworzona i w 100% przeze mnie nadzorowana. Celem grupy jest wzajemne wsparcie. Uroczyście zapraszam Cię do cudownej, pachnącej gumą balonową społeczności, którą mam nadzieję, pomożesz mi aktywnie budować. Dowiedz się więcej.[/readolog_alert]

 

Nie mam potrzeby szufladkować pojęć i ludzi. Jak kogoś to uszczęśliwia, nazywaj się fotografem/profesjonalnym fotografem/albo panem świata. Co mi do tego. Jestem za tym, żeby zająć się przede wszystkim sobą.

Mam dla Ciebie coś specjalnego.

Ten e-book pomoże Ci ogarnąć podstawy fotografii w 1 GODZINĘ. Teraz udostępniam go zupełnie za darmo!

poradnik PODSTAWY FOTOGRAFII za darmoJeżeli:

  • jesteś „świeżakiem” w temacie foto
  • nie wiesz jak zacząć
  • przytłaczają Cię techniczne aspekty fotografii 
  • boisz się trudnych pojęć
  • masz mało czasu
  • rozumiesz niektóre podstawy fotografii, ale nie umiesz ich połączyć

 

TEN PORADNIK JEST DLA CIEBIE!

 

 

5/5 - (1 vote)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
51 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Daylicooking

I co ja mam z Tobą zrobić? znowu trafiłaś idealnie, nazwałaś to, co ja mam z tyłu głowy. Przede wszystkim, czym mnie kupiłaś jakiś czas temu, nie oceniasz, nie szufladkujesz, nie stawiasz się wyżej. Choć bez wątpienia jesteś wyżej: wiesz więcej, lepiej działasz, etc. Dużo fotografuję, nie rozstaję się z aparatem, a jak już muszę, to pod ręką smartfon. Pracuję nad techniką (z różnymi skutkami), czytam, próbuję. Pewnie długo jeszcze będę niezadowolona, ale dystansu do siebie we mnie sporo. Przecież ZAWSZE można lepiej :) Czy nazywam się fotografem? zdarzyło mi się kilka razy, bo – mimo wielkiej pokory – widzę,… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dziękuję Ci za ten komentarz.
Cieszę się, że tak odebrałaś moją wypowiedź i osobę, bo powiem Ci, że nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się, jako kontry do tak określonego stanowiska.

Daylicooking

jeśli ktoś czyta Ciebie regularnie, czyta ze zrozumieniem, to nie powinien mieć kłopotów z odczytaniem intencji

buziaki :*

Bogusia Probierz

Niestety zawsze znajdzie się ktoś taki..

Dlatego zanim zamówi się fotografa tym bardziej na tak szczególną okazję jak wesele warto sprawdzić jego portfolio czy nawet tez opinie. Teraz w internecie znajdziemy wszystko…

A hejterami nie ma co sobie zaprzątać głowy..

Lecę do wysłanej bąbelkami grupy na fejsie! :) zobaczę o co tam chodzi..

Angelika M

Oczywiście, ze taka nazwa przy nazwisku nie czyni z kogoś mistrza fotografii, ale na ten temat ja już wyczerpałam swoje wszelkie argumenty itp. Mnie bardziej zastanawia i podziwiam osoby, które nadają sobie miano na Facebooku – Artysta. Nie chodzi mi ti o fotografów, którzy mają naprawdę już osiągnięcia i ich zdjęcia bez obróbki już wyglądają jak obrazy, a o amatorów takich jak ja. W życiu nie nazwałabym się artysta.

Natalia Lis

Do artystów i „artystów” mam dokładnie takie podejście, jak do fotografów. Wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach, dzięki social mediom, każdy może stać się artystą, nawet jeśli wyróżni go tylko jedno dzieło.
To raczej dobrze!

Kidda

Trochę mnie wkurza fałszywa skromność („robię zdjęcia ale nie nazwę się fotografem, bo to takie wielkie słowo”) ale jeszcze bardziej denerwuje mnie narzucanie takiego podejścia innym. Odmawianie komuś prawa do nazywania się fotografem… („Ja robię lepsze zdjęcia i nie nazywam się fotografem, to jak on może!!”) to też jest rodzaj hejtu.

Z tym „photography” jest jak z amatorem i zawodowcem. Domyślnie przyjęło się rozumieć, że ten drugi robi lepsze zdjęcia. Tymczasem z definicji amator to inaczej miłośnik, człowiek z pasją a zawodowiec to po prostu osoba, która wykonuje daną czynność zarobkowo. Nie chcę uogólniać czy szufladkować, ale często widziałem lepsze zdjęcia amatorów niż zawodowców. No chyba, że jest to osoba, która łączy obie te rzeczy i praca jest dla niej pasją. Wtedy nie ma przeproś, zdjęcia wymiatają w kosmos. Takie osoby też znam. Gość, z którym kiedyś fociłem dla przyjemności, teraz robi zdjęcia ślubne parom z całego świata i trzeba się… Czytaj więcej »

Laura Maria

A mnie razi właśnie to angielskie słówko. Jesteśmy w Polsce. Czy naprawdę komukolwiek wydaję się, że photography jest bardziej prestiżowym słowem niż fotografia/fotograf/fotografik? Anglicyzmy to wyznacznik burakowatości. Czym większy burak, tym mniej szanuje nasz język. A co do tematu właściwego, to każdy, kto robi zdjęcia teoretycznie jest fotografem, więc jeśli ma ochotę się tak nazywać, to czemu nie? Z drugiej strony osoby postronne mają prawo uważać, że nazywa się tak na wyrost i podzielić się swoją opinią. Pięknie by było, gdyby zrobiły to kulturalnie, ale tak czy siak – jak chcą to mogą krytykować. Dobrze by było, gdyby każdy potrafił… Czytaj więcej »

Kruk | Anna Belica

Anglicyzmy chyba.
Czasami rzeczywiście irytujące, gdy człowiek się lansuje na angielski. Niby go wszyscy znają, więc informacja ,,znam angielski, a jak nie znam, to umiem sprawdzić w słowniku JEDNO słowo” nie dodaje prestiżu. Zaś jesteśmy w Polsce, gdzie użycie angielskiego gdy istnieje polski odpowiednik (próbowaliście kiedyś prosto wytłumaczyć, czy chodzi wam o ducha-spirit czy o ducha-ghost?) jest nie na miejscu. W końcu kiedyś walczyliśmy o to, żeby móc mówić po polsku, prawda?
Chociaż może taki fotograf pracuje w UK, Natalii mogłabym wybaczyć angielski w co drugim zdaniu, a nawet pisanie całkiem po angielsku (i patrzcie: angielskiego nie ma).

Laura Maria

Racja, coś mi się za dużo liter przyplątało.
Pewnie właśnie dlatego ktoś z dopiskiem photography wzbudza raczej śmieszność, bo to jest śmieszne. Mamy polski odpowiednik, lans na inglisz jest śmieszny.

Natalia Lis

Sławomira, wydaje mi się, że angielski tak nam już wszedł w krew, że pewne granice dawno zostały zatarte.
Niemniej jednak zdaję sobie sprawę, że niektórych może to zwyczajnie kłuć w oczy, bo fotografię i fotografa mamy.

Kidda

„Photography” nie oznacza fotografa, tylko zdjęcia. Więc jest to po
angielsku określenie portfolio zdjęciowego, a nie tytułowanie się
fotografem i sugestia profesjonalizmu. Tak się składa, że w dzisiejszych
czasach ludzie wrzucają swoje prace na wiele zagranicznych portali,
typu behance i tworzą jedną, międzynarodową sygnaturę (czy wręcz
logotyp) do oznaczania autorstwa zdjęć. Potem taka sygnatura ląduje na
polskim profilu na facebooku – dla mnie jest to konsekwentne.

Natalia Lis

Photography to fotografia, a nie zdjęcia, jak się chcesz tak przegadywać :)

Kruk | Anna Belica

A najlepsze jest to, że nigdzie nie ma mowy o tym, że „photography” to fotograf.

,,Czy naprawdę komukolwiek wydaję się, że photography jest bardziej prestiżowym słowem niż fotografia/fotograf/fotografik?”

Przynajmniej ja zrozumiałam, że można się podpisać jako ,,Fotografia Sławomiry”, ,,Sławomira fotograf”, ,,Sławomira fotografik” albo ,,Sławomira photography”.

Ja bardzo lubię do tej kwestii humorystycznie podchodzić. Jak mnie kiedyś namawiali na założenie fanpejdża na fejsie z tym dopiskiem skomentowałam to krótko: „Fanpejdż ok, ale tylko jeśli się będzie nazywał Robię ładne zdjęcia na Facebooka” bo po co mam udawać kogoś, kim nie jestem? Chociaż z drugiej strony to śliska sprawa jest… Twoje wyjście, czyli „skoro ktoś tak chce, to mi to nie przeszkadza” jest chyba najlepsze. Pozdrawiam serdecznie!

Beata Redzimska

Wiesz czesto widze na Instagramie jak ktos sobie rabnie w opisie fotograf, z poczatku robi na mnie wrazenie, a potem czasami (ale nie zawsze) jak spojrze na jego focie to tak sie zastanawiam, czy nie walnal sobie tego na wyrost. Choc oczywiscie mowie tu o niektorych przypadkach. Pozdrawiam serdecznie Beata

Natalia Lis

Na wyrost, tak, pewnie masz rację Beata.
Mam podobne myśli, wielokrotnie, tylko, że mnie to zupełnie nie boli, nie rusza i nie mam potrzeby walczyć z tymi wszystkimi wielkimi fotografami. A może mają duże ambicje i sobie tak na przyszłość wpisali? :)

Ola

Porządne usługi vs.tanie usługi tycza się niestety nie tylko fotografów. O ile (jeśli się mylę, wyprowadź mnie z błędu) w kwestii fotografii poprostu płacimy określoną sumę, a potem dostajemy produkt, tak w przypadku np.architektury wnętrz czy też architektury, stopniowanie się kolejno, bez odpowiedniej wiedzy, prowadzi często do olbrzymich katastrof. Ja bardzo ubolewam na tym faktem (właśnie w moich dziedzinach) bo wiele razy przyszło mi… naprawiać to, co było kompletnie niedopracowane, zaczęte od końca. Być może nie w każdym zawodzie tytuł przed nazwiskiem czyni nas „kimś”, ale są takie, w których niestety ten tytuł powinien być wynikiem umiejętności i zdobytego doświaczenia.… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Architektura mówisz, nie umiem sobie wyobrazić, jak niebezpieczne może być wpuszczenie do naszego (przyszłego?) domu osoby, która nie ma podstaw.
Nigdy o tym w ten sposób nie pomyślałam!

Ola

Ja też nie myślałam o tym do momentu, kiedy przyszło mi przyjąć pierwszą poprawkę. Nie tyle ze względu na „łapanie każdego byle klienta”, ale ze względu na… ludzi. Gdy wydajesz majątek (a w PL to często ogromny pieniądz) na projekt, wierzysz, że zrobi go fachowiec, bo przecież na wizytówce ma napisane „architekt” albo co gorsza „inżynier architekt”. A w następnej kolejności przez przypadek poznajesz małżeństwo, które korzystając z pomocy… inżyniera architekta wnętrz, zdecydowało (wraz z jego pomocą i chyba też projektem!) pozbyć się wszelkich ścian w domu na parterze (dodam, że nie było w planie żadnych filarów – znikły wszystkie… Czytaj więcej »

Kidda

Bardzo fajny głos w dyskusji. Takie rozsądne podejście to podstawa jeśli się szuka usługi. Ale jeśli nie chodzi o współpracę, tylko ogląda się czyjeś portfolio, to wkręcanie się w dyskusje na temat nomenklatury nie ma sensu – lepiej pogadać o wartościach zdjęć i podsunąć konstruktywną krytykę, a nie czepiać się tego jak ktoś się sam tytułuje.

Ola

W przypadku fotografów jak najbardziej! Doskonałe uzupełnienie mojej wypowiedzi :)

Hej, depresjo.

„Im człowiek szczęśliwszy, tym bardziej skupiony na sobie. Ludzie zadowoleni z życia, ścigają się sami ze sobą, nie mają konkurencji, sami są konkurencją, choć równie dobrze, mogliby nią nie być. Jest im wszystko jedno. „.

Idealne Natalia ?

Natalia Lis

Ej, faktycznie mi to zdanie wyszło! :) Zrobię z tego grafikę i wrzucę na fb, a co! :)

Hej, depresjo.

I ja pierwsza udostępnie ;)

Cossette

Uwielbiam Twoje podejście.
„Ludzie zadowoleni z życia, ścigają się sami ze sobą, nie mają konkurencji, sami są konkurencją, choć równie dobrze, mogliby nią nie być. Jest im wszystko jedno. Mnie jest wszystko jedno.”
Moim zdaniem fotografia jest dziedziną sztuki i ciężko znaleźć dwie osoby o jednakowym stylu, więc fakt, że pomagasz innym prowadząc tego bloga nie pozbawi Cię klientów, a sprawisz, że innym będzie łatwiej. Zawsze mnie boli, że środowiska artystyczne są takie hermetyczne i niechętnie podchodzą do początkujących, jakby mieli coś stracić przez to, że ktoś podziela ich pasję.

Aldona Pawlak

A ja pracuję nad tym, by moje fotograficzne zmagania zaczęły satysfakcjonować mnie i osoby, które z moich usług korzystają i skorzystają. Droga do profesjonalizmu jest bardzo długa, dlatego nie odważyłam się jeszcze mianować siebie fotografem, jednak nie oceniam, kiedy tak opisuje siebie ktoś inny. Każdy ma inny próg satysfakcji fotograficznej oraz wymagań względem swoich prac.

Natalia Lis

Dokładnie! Mamy zatem bardzo podobne podejście, aby dać żyć innym w sposób, jaki sami sobie wybrali. I bynajmniej nie mam na myśli tylko kwestii dodatkowego słówka dopisanego do nazwiska.

Martyna Szkołyk

Bardzo podoba mi się takie podejście. :) Nie jestem fotografem i nie mam takich aspiracji, chociaż bardzo wciągnęło mnie prowadzenie instagrama – i co teraz, która szufladka jest dla mnie? :D
Za to śmieszy mnie, jak ktoś pstryka „artystyczne” zdjęcia swojemu kotu i od razu zakłada fanpage „Imię Nazwisko Photography”. ;)

Joanna

Dla mnie to Photography to zdjęcie, jak mieszkała bym w pl napisałabym zdjęcia, jak w Holandii to napisała bym foto. Przecież nie piszemy photographer. A zdrugiej strony ja miałam czelność napisać fotograf, narazie przeciętny, ale w niedalekiej przyszłości profesjonalny, ba nawet po szkole. Kiedyś pomimo, że ma tytuł mgr sztuki przez gardło mi nie przechodziło słowa artysta w stosunku do siebie, czy innych, ale dziś za artystów uważam ludzi, którzy potrafią kreować swoją rzeczywistość i kochają to co robią bo i tak znajdą swoich zwolenników. No cóż, a tacy ludzie siejący zamęt – szkoda mi ich. Ps: Akcje genialne –… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dzięki Joanna, za ten Twój mądry głos rozsądku, choć pewnie ktoś inny przeczyta, i uzna, że obie gadamy głupoty. I wiesz, to fajne jest, jeśli można podyskutować, posprzeczać się na poziomie.

Co do akcji – bardzooo mi miło to słyszeć <3

jedz z apetytem

Im jestesmy bardziej szczesliwi, tym mniej koncentrujemy sie na innych! Brawo! Zdecydowanie tak jest!
Jestem i w Fotograficznej Grupie Wsparcie i uwazam, ze to jest jedna z niewielu fajnych i pozytecznych grup gdzie ludzie super ze soba wspolpracuja doskonalac swoje umiejetnosci utrzymujac wspolprace na wysokim poziomie. A to wszystko dzieki Tobie ;))

Ania Kalemba

Jak zwykle zdrowe podejście do sprawy! <3

Imieniny cioci

To takie bardzo nietypowe podejście. Wystarczy się rozejrzeć po forach i grupach fotograficznych. Czasami mam wrażenie, że ludzi aż zżera zazdrość, że ktoś może sobie lepiej radzić. I jeszcze to podcinanie skrzydeł tym, którzy dopiero zaczynają.
Podejście „who cares?” mnie jak najbardziej odpowiada i również się tego trzymam. :D Niech sobie każdy żyje, jak mu się podoba.

Beata

Jakże prawdziwe słowa i uniwersalne. Pasują nie tylko do „zawodu” fotografa, ale do wielu innych, które budzą podobne emocje.

Agnieszka

Pitu, pitu, pitu. Niestety;- ) Natalio, pierwszy wpis w stylu kloca pojawił się na Twoim zacnym blogu…

Natalia Lis

A jaki to jest „wpis w stylu kloca” Aga? Tj. że nudny? Zbyt obszerny? Czy, że opinię wyrażam? Bo mnie zaciekawiłaś tym twierdzeniem.

Agnieszka

Hm, może źle to ujęłam. To nie kloc – tylko mizeria, w której jest za dużo wody. Spoglądając na tytuł wpisu oczekiwałam innego tekstu, takiego w którym zaprezentujesz konkrety… albo będzie to sarkastyczna opowiastka. Mnie się wydaje, że całość tekstu można streścić w dwóch zdaniach. 1. Fotografem jest osoba, która zarabia na robieniu zdjęć. 2. Są wśród nich jednak tacy, którzy robią złe zdjęcia – a mimo to znajdują klientów, którzy im za nie płacą. Rozwinięcie: Ci którzy są naprawdę dobrzy w swoim fachu i ambitni – jak zauważyłaś, sami potrafią o siebie zadbać i znajdują lepszych klientów (takich, którzy… Czytaj więcej »

Natalia Lis

A widzisz, Aga, z punktem pierwszym ” 1. Fotografem jest osoba, która zarabia na robieniu zdjęć” absolutnie się nie zgadzam.
Ale dzięki za uzupełnienie, teraz przynajmniej wiem, co miałaś na myśli. ;]

Idealny post. Pamiętam, że szukając nazwy na swoją stronę chciałam odejść od czegoś z końcówką „photography” czy „fotografia”, szukałam swojej nazwy bardzo długo, ale nie o tym. Długo nie potrafiłam mówić o sobie, że jestem fotografem, ale odkąd widzę postęp to staram się używać tego słowa w stosunku do siebie, ale nie nadużywać, bo do ideału mi jeszcze daleko. Jednak trzeba się piąć w górę, a nie w dół i czasem popatrzeć obojętnie na czyjeś gadanie.

Magda | Polenka

Najlepsi fotografowie na świecie nie podpisują swoich zdjęć. Dobry fotograf ma swoje zdjęcia zapisane i w razie kradzieży może poświadczyć, że jest właścicielem. Wydaje mi się, że według amatorów znak wodny dodaje renomy i tu wcale nie chodzi o zabezpieczenie praw autorskich.

Natalia R

Uważam, że jak ktoś zaczyna fotografować – jak ja – to może się nazywać fotografem-amatorem z braku innego określenia. No bo jak ma się nazwać taka osoba, gdy ktoś ją pyta? Krócej jest powiedzieć 'jestem fotografem-amatorem, nic specjalnego’ niż 'zaczynam bawić się w robienie zdjęć, nic specjalnego’. Jeśli człowiek chce się gdzieś pochwalić swoimi fotami, czy dobrymi, czy nie, to i tak zawsze boi się, że ktoś je zwinie, więc wkleja znak wodny. Tak powstają (przynajmniej wg mnie) te wszystkie nazwy. Łatwiej umieścić gdzieś w rogu napis „Jan Kowalski Photography” niż „zdjęcie autorstwa Jana Kowalskiego”, poza tym pierwszy napis zajmuje… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Dokładnie. Pozwólmy innym żyć. Po prostu.

Strudelka 111

Ja mam chęci, mam profesjonalny sprzęt, wciąż czytam… ale mało próbuję, szybko się zniechęcam – dzięki Tobie zdobywam motywację do dążenia ku perfekcji – niemniej jednak bardzo mi do niej daleko. Na blogu umieszczając fotografie wciąż widzę rażące błędy – balans bieli szwankuje, ostrość kuleje, czasem kompozycja kuje w oczy…

Natalia Lis

Bo czasami jest ciężko, ale jakby wszystko przyszło Ci bez wysiłku, czy nie znudziłabyś się tym zbyt szybko.

Próbuj kobieto, działaj! Będzie tylko lepiej. Serio.

Paula

13 godzina w pracy (ah ten system 15 godzinny…) buro, szaro i ponuro i jakoś tak wkurza rażące światło jarzeniówki i jakoś tak zniechęca się człowiek do wszystkiego; klikam w link bo nazwa jakaś taka chwytliwa i spływa na mnie taka dawka inspiracji jakiej już od tygodni nie czułam :) dzięki!!

zdołałam wymyślić własny mały photo-challenge, widzę że nie tylko ja jestem przyklejona do osobistego kalendarza, podpatrzyłam kilka trików na organizację czasu i od jutra postanawiam obudzić się lepszym człowiekiem; naprawdę super sprawa ten Twój blog :)

Natalia Lis

Aż tak podziałało? Wow, prawdziwa kompilacja. :) Teraz masz już wiedzę, motywację, ja przesyłam kopa na rozpęd i śmiało możesz zaczynać!

[…] Natalii: Photography przy nazwisku – czy to już profesjonalista?, Zarządzanie sobą w czasie, Jak się […]

Aurelia

Właśnie jestem na etapie poszukiwania fotografa ślubnego i w pełni się zgadzam z tym co jest tu napisane. Z 60 portfolio z miejsca odrzuciłam 50. Totalny przerost formy nad treścią. Ja rozumiem, że ktoś może sobie życzyć cztery-pięć tysięcy, bo ma mega skilla, ale jeśli za to dostaję 200, w porywach 300 zdjęć, z czego spora część ma szum, że aż oczy bolą, to ja przepraszam, ale coś tu chyba jest nie halo. Już nie wspomnę o tych, co biorą więcej. Smutne to.

Gadryiel

Po przeczytaniu tego wpisu, przypomnial mi sie pewien wywod, ktory zapadl mi w pamieci. Moze i Ciebie zaciekawi http://marcinwuu.blogspot.co.uk/2015/01/klatwa-profesjonalizmu.html