kto to jest profesjonalny fotograf

“Photography” przy nazwisku – czy to już profesjonalista?

Na Fotograficznej Grupie Wsparcia zawrzało. Czy “photography” przy nazwisku czyni z nas profesjonalistów? Każdy może sobie taki logotyp na zdjęcie nałożyć, a może nie każdy powinien? Komu wolno? Komu o tym decydować?

 

[readolog_blockquote ]— Natalia, a nie uważasz, że ludzie nadużywają słowa fotograf w stosunku do siebie?[/readolog_blockquote]- zapytała mnie jedna z uczestniczek, już dość mocno zaognionej dyskusji.

 

Nie, nie uważam.

 

KIM JEST FOTOGRAF?

Jaka jest definicja fotografa? Czy to ktoś, kto robi zdjęcia? A może musi je robić regularnie? W takim razie co to jest regularnie? A jak zachoruję i przez pół roku nie tknę aparatu, to przestaję być fotografem? A może muszę mieć lustrzankę, żeby zwać siebie profesjonalnym fotografem? A w grę wchodzi tylko pełna klata czy crop też się liczy? A dobry bezlusterkowiec przejdzie? Przecież z podpiętym obiektywem konkretnych gabarytów może imitować małe lustro. A może mamy przyjąć jakieś inne kryterium? A kto nam daje takie prawo? A kiedy fotograf dostaje upgrade’a na wersję pro? Ktoś, kto zarabia na zdjęciach? Ktoś, kto ma firmę, a hejtuje umowę zlecenie? A co ze zwycięzcami Mobile Photography Awards?

 

“PHOTOGRAPHY” PRZY NAZWISKU

Co to angielskie słówko, które wzbudza tyle kontrowersji, mówi o konkretnej osobie? Uległa modzie? Może. Ma ambicje? Dobrze! Wygórowane? Tym lepiej.

Mnie osobiście sypie kto i jak podpisuje swoje zdjęcia, jak nazwał fanpage na facebooku, co ma na stronie, a już na pewno sypie mnie, jakie robi zdjęcia i ile (czy?) za nie bierze. Prawdą jest, jeśli robisz kiepskie foty, a jednak na tym zarabiasz – good for you. Serio. Może z czasem zaczniesz zarabiać, przekazując innym swoją pewność siebie. Nie wystarczy być dobrym fotografem, trzeba być także, a może przede wszystkim, marketingowcem; dobra treść już się nie broni. Piękne fotografie świetnie wyglądają w drogim albumie, ale któż ten album będzie miał okazje obejrzeć?

Są dwie strony medalu. O stokroć bardziej wolę skupiać się na sobie, swoim życiu i w ten sposób pożytkować energię; mała jestem, mało jem, więc muszę ostrożnie lokować zasoby. Stąd moje przekonanie, żeby żyć swoim życiem i innym też dać żyć. Nie zajmuję się problemami tego typu i kalibru, dopóki nie poczuję się wywołana do tablicy. Z drugiej jednak strony pozostaje aspekt “psucia rynku”, zaniżania cen, obniżania standardów, gdzie średnia cena za usługę foto waha się w okolicach ceny porządnego magazynu modowego. To też mnie nie dotyczy. A raczej inaczej – odcinam się. Tak wybieram. Czego można spodziewać się po klientach, którzy za reportaż ślubny chcą zapłacić tyle, co za trzy butelki dobrej wódki? Ja nie chcę pracować z takimi ludźmi i cieszę się, gdy wybierają osoby, które im za taką cenę ten reportaż faktycznie zrobią. A czy ta oferta wynika z niedoświadczenia fotografa (dopiero buduje swoje portfolio), kiepskiego sprzętu (ej, każdy jakoś zaczynał!) czy też braku wiary w siebie, mnie nic do tego.

Gdy to piszę, dociera do mnie, że ten już w/w medal ma strony trzy właściwie. Bo jest duża, zdecydowanie zbyt duża grupa fotografów, którzy niewiele potrafią, sprzęt mają kiepski, efekty pracy również, a liczą sobie bardzo dużo. I taki jeden, drugi, siódmy niezadowolony klient, który na fotografa wyłożył dwie swoje wypłaty, ma święte prawo być cholernie niezadowolonym! Tylko, że z tej sytuacji nie widzę szybkiego wyjścia, nie mam magicznej tabletki na rozwiązanie tego problemu, co bym Ci mogła mailem podesłać. Życzyłabym sobie, żeby za ceną zawsze szła równowartość jakości, w niebie pewnie tak to wygląda, ale póki jesteśmy wszyscy na ziemi, skupmy się na codzienności. Jest to temat bardzo rozbudowany, więc zamykam go na tę chwilę i idę dalej. Poruszę delikatne struny.

 

NIESPEŁNIONE AMBICJE

Nie sądzę, aby ci najlepsi uskarżali się na brak pracy czy ślubnych zleceń. Ci spełnieni też nie. Im człowiek szczęśliwszy, tym bardziej skupiony na sobie. Ludzie zadowoleni z życia, ścigają się sami ze sobą, nie mają konkurencji, sami są konkurencją, choć równie dobrze, mogliby nią nie być. Jest im wszystko jedno. Mnie jest wszystko jedno. Kilka dni temu, pod postem z dużą ilością zdjęć mojego autorstwa wpadł człowiek-kometa (tak określam osobę, która skacze po blogach, siejąc zamęt i zniszczenie, nigdy na te blogi nie wracając) i wyraził swoje zdanie w bardzo elokwentny, wyszukany sposób. Dzięki słownikowi PWN podołałam. Brzmiał ni mniej, ni więcej tak: “Hmmm. Nie.” Nigdy nie przestanie mnie zastanawiać, co kieruje takimi ludźmi. I pewnie wiele przymiotników przychodzi do głowy, ale człowieka-kometę (tutaj wstaw dowolnego hejtera, który krytykuje Twoją pracę na te wszystkie niekonstruktywne sposoby) nie określisz raczej człowiekiem sukcesu, racja?

Zawsze będą ludzie, którzy decydują się na porządne usługi, porządnych fotografów, oraz tacy, którzy pójdą po kosztach. Mnie nic do tego, bo sama decyduję za ile sprzedaję swój czas i umiejętności oraz ile chcę za takowe zapłacić.

[readolog_alert type=”alert-warning” ]Fotograficzna Grupa Wsparcia to fantastyczna społeczność fotografów na facebooku, utworzona i w 100% przeze mnie nadzorowana. Celem grupy jest wzajemne wsparcie. Uroczyście zapraszam Cię do cudownej, pachnącej gumą balonową społeczności, którą mam nadzieję, pomożesz mi aktywnie budować. Dowiedz się więcej.[/readolog_alert]

 

Nie mam potrzeby szufladkować pojęć i ludzi. Jak kogoś to uszczęśliwia, nazywaj się fotografem/profesjonalnym fotografem/albo panem świata. Co mi do tego. Jestem za tym, żeby zająć się przede wszystkim sobą.

Mam dla Ciebie coś specjalnego.

Ten e-book pomoże Ci ogarnąć podstawy fotografii w 1 GODZINĘ. Teraz udostępniam go zupełnie za darmo!

poradnik PODSTAWY FOTOGRAFII za darmoJeżeli:

  • jesteś “świeżakiem” w temacie foto
  • nie wiesz jak zacząć
  • przytłaczają Cię techniczne aspekty fotografii 
  • boisz się trudnych pojęć
  • masz mało czasu
  • rozumiesz niektóre podstawy fotografii, ale nie umiesz ich połączyć

 

TEN PORADNIK JEST DLA CIEBIE!