zaangażowana społeczność na blogu

Zaangażowana społeczność na blogu

Co jakiś czas dochodzą mnie słuchy, że mam zaangażowaną społeczność na blogu. Bo komentarze, bo lajki. Bo dużo ciepłych słów. Bo wyzwania foto takie popularne. Nie da się tego obiektywnie ocenić, bo w końcu czym jest zaangażowana społeczność? Niemniej jednak dziś spróbuję opowiedzieć Wam więcej o moim podejściu, które doprowadziło mnie do tego punktu. Samodzielnie oceń, czy możesz się czegoś ode mnie nauczyć.

Nie lubię marnowania czasu – nie tylko mojego, ale generalnie – dlatego napiszę od razu, czego w tym artykule nie znajdziesz. Nie przeczytasz u mnie o komentarzach na innych blogach, promowaniu się w social mediach, artykułach-filarach, linkowaniu na forach i tym wszystkim, co już zostało powiedziane x razy. Jeśli jednak taki temat Cię interesuje, koniecznie zajrzyj do jednego z moich archiwalnych wpisów. Zebrał sporo pozytywnych ocen, być może dlatego, że dzielę tam zadania na te „zewnętrze” oraz „wewnętrzne”, do przeprowadzenia na blogu.

Jak zwiększyć ruch na blogu

 

Zaangażowana społeczność na blogu

 

Ja w blogowaniu najbardziej cenię sobie ludzi. Czytelników poznaję regularnie w sieci. Poprzez newsletter (będzie o tym za chwilę), a na co dzień dzięki komentarzom. Na konferencjach z kolei udało mi się poznać wielu świetnych blogerów. Warto jest mieć takie znajomości – nikt spoza branży nie zrozumie Twoich blogowych rozterek tak, jak inny bloger. Po prostu.

 

Reguła wzajemności

Fundamentem wysokiego zaangażowania społeczności na moim blogu jest reguła wzajemności. Bardzo długo nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie planowałam, nie knułam. Od początku działam w oparciu o zasadę: jak coś robić, to robić na 100%. Żadnych półśrodków i dróg po łebkach.

Dlatego już na starcie bardzo zaangażowałam się w prowadzenie bloga. Moim celem było tworzenie treści, które pomogą ludziom robić lepsze zdjęcia. Byłam tak skupiona na swoim postanowieniu, że nie zniechęcałam się, gdy wzrost nie był taki, jakbym sobie wymarzyła. W zeszłym roku miałam kryzys, bo moje statystyki utknęły na 40K/miesięcznie i ani myślały drgnąć. Nie mieliście jednak okazji tego odczuć – przecież poczyniłam sobie założenia (edukować, inspirować) i one wciąż były zgodne z moimi wartościami, więc dlaczego nagle miałabym się zniechęcić i przestać tworzyć…? No właśnie, też nie znalazłam potwierdzenia.

Wracając do tej całej wzajemności – dużo dałam z siebie i ta energia naturalnie do mnie wróciła. Nie gadam teraz o jakiś trans-magicznych hipotezach, a o czystej psychologii. Zaangażowałam się w prowadzenie dobrego bloga i czytelnicy regularnie mi się odwdzięczają.

 

Czy zawsze jest sens się angażować?

To już zależy od specyfiki Twojego bloga. Już precyzuję – angażować się w tworzenie wartościowych treści (czymkolwiek one są dla Ciebie) warto zawsze, ale nie zawsze możemy spodziewać się takiego samego efektu.

Blogi specjalistyczne

Blogi specjalistyczne, tematyczne (kulinarne, fotograficzne, o prawie, pieniądzach itd…) często notują bardzo wysoki procent wejść z Google. Treści na takich blogach to tak zwane evergreen – ponadczasowe, uniwersalne informacje. W końcu podstawy fotografii są niezmienne od czasów camera obscura ;) Znam podstawy SEO i mam naprawdę sporo wpisów, które krążą na pierwszych miejscach w wyszukiwarce.

Jeśli nie cierpisz na wysyp komentarzy, być może masz u siebie sporo Google’owiczów? Pokaźne statystyki odwiedzin, ale stosunkowo niskie zaangażowanie nie jest wadą, a cechą Twojego bloga. Być może reklamodawcy nie będą chętni na przeprowadzenie konkursu, ale wpis sponsorowany z dobrym SEO już jak najbardziej im się przyda.

Zresztą, zastanów się, kiedy ostatni raz szukałeś informacji w Google. Masz? To teraz przypomnij sobie, czy zostawiłeś komentarz, żeby podziękować autorowi za jego pracę, zaangażowanie, albo dodać coś od siebie do treści. No właśnie…

Blogi lifestyle’owe

Inna sprawa z blogami, na których pojawia się sporo treści lifestyle’owych. Albo opiniotwórczych. Ciężko wypozycjonować artykuł „Tydzień w zdjęciach”, a posty, w których poruszamy bieżące tematy żyją tylko krótką chwilę. Na takich stronach większość odwiedzających to osoby, które regularnie (choć niekoniecznie często) zaglądają do nas, by zobaczyć, co robiliśmy, jak się nosiliśmy, czy przeczytać o tym ostatnim tygodniu w zdjęciach.

Wyszczególniłam oba typy, by pokazać Wam, że czasami są pewne elementy, których nie przeskoczymy. Nie ma poprawnych i błędnych modeli blogowania, a w obu przypadkach mamy spore pole do popisu. Do dzieła!

 

Daj coś z siebie

Nie musisz sobie od razy wyobrażać rozdawajek na fb czy innych gratisów. Chodzi o to, żeby czytelnikom dawać to, po co przychodzą. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku i w zgodzie z samym sobą (a także z planem blogowania!) Innymi słowy, chodzi o to całe zaangażowanie.

Jeśli Twoi czytelnicy pytają – Ty odpowiadasz.

Jeśli proszą o radę – radzisz.

Jeżeli się z Tobą nie zgadzają – polemizujesz.

Poszukujemy namiastki „normalności” (piszę w cudzysłowie, bo internet jest jak najbardziej normalny, kontakty online też), także na blogach. Komentarz, to często takie przywitanie, zaproszenie do rozmowy. Bardzo często widuję na forach pytanie „jak mieć więcej komentarzy”, ale niestety niewiele osób wspomina, że wystarczy prowadzić dialogi, rozmawiać poprzez systemy komentarzy, by przyciągnąć/zachęcić nowych, do pozostawienia swojej opinii.

To trochę tak, jakbyś codziennie rano mijał na klatce tego samego sąsiada. Codziennie się witasz, ale nie słyszysz nic w zamian. Naturalnym jest, że w pewnym momencie odpuszczasz.

 

Ludzka strona

Komentarze o mojej autentyczności dostaję najczęściej na maila, w odpowiedzi na… newslettery. To poprzez mailing dzielę się z subskrybentami przemyśleniami, problemami, które nigdy nie lądują na blogu. Tam pozwalam sobie na nieco więcej. Więcej prywaty. Więcej szczerości.

Nie twierdzę, że wylewanie żalów jest dobre. Nie popadajmy w skrajności. Masz też pełne prawo pisać/pokazywać swoje życie bardzo selektywnie. Jednak miej świadomość, że piękne śniadania, biała pościel i świeże kwiaty mogą przerodzić się w bardzo perfekcyjny obraz Twojej osoby. Lubimy podglądać takich ludzi, ale niekoniecznie się z nimi kumplować. A czytelnik, to trochę taki przyjaciel, co nie?

 

Widzicie, nie był to typowy poradnik z punktami do odhaczenia. Niemniej jednak liczę, że zasiałam Wam w głowach kilka myśli, które być może wykiełkują w działania, a te działania sprawią, że już niedługo zbierzecie plon wielu świetnych komentarzy od zaangażowanych czytelników ;) I tego mocno Wam życzę!

 

Czym dla Ciebie jest zaangażowana społeczność?

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
71 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Michalina Skonieczna

Lubię poranki, kiedy wchodzę sobie do pokoju, przeglądam kilka blogów. Lubię czytać nowe posty, bardzo lubię. Twój rudy blog wpisał się idealnie w mój poranek, jak zawsze.

Nie znam się na tematykach takich jak zaangażowana społeczność (w końcu nie mam już bloga, a nawet kiedy miałam, to wybitnie zamkniętego przed społeczeństwem), ale dzięki Twojemu wpisowi wiem już, że to ciekawy i przydatny temat ;)

Natalia Lis

<3

Nie był to typowy poradnik, ale bardzo miło się czytało.:) Ja właśnie odkąd prowadzę bloga staram się zostawiać też komentarze na blogach, które znalazłam przez Google. Wydaje mi się, że najbardziej poszkodowane są kulinarne, bo dużo ludzi korzysta z ich przepisów, a mało kto zostawia feedback. Poza tym wydaje mi się, że zaangażowanie pod wpisem zależy też często od samego wpisu. Tzn. czasem, gdy tak się rozpiszę, że wyczerpię temat w 100% to ludzie nie piszą nic, albo tylko, że fajny wpis i że się ze mną zgadzają. Czasem więc dobrze jest zostawić jakąś lukę, by czytelnicy mogli popisać się… Czytaj więcej »

Rzeczywiście, bardzo trafne uwagi:)

Racja, kulinarne nie mają łatwego życia i na pewno wiele z nich nie ma tzw. „społeczności”, ale zasięgami mogą zdobywać świat. Reklamując się na takich blogach trzeba mieć inne założenia, ale jestem przekonana, że można zrobić masę fajnych i skutecznych kampanii. Ot, taka dygresja mi się nasunęła.

Prawda. :)

Ja właśnie nad nią pracuję i przyznaję że dużo łatwiej mi wychodzi to na IG niż blogu, wiec daję sobie czas:) Pozdrowienia!

O widzisz, a ja bym się chętnie w temacie insta doszkoliła :)

To może zerknij do Alabasterfox – dużo pisze o insta, choć nie wiem czy poruszała akurat to zagadnienie :) Pozdrawiam!

Zaglądam tam regularnie ;)

Animalistka

Inaczej na treść tekstów reagują osoby, które blogi prowadzą i te, które ich nie mają. Ja sama, zanim założyłam bloga, komentowałam dość rzadko i u niewielu twórców. Dopiero, odkąd zaczęłam pisać, komentuję częściej. I tu nawet nie chodzi o to, żeby liczyć na wzajemność, żeby ktoś dzięki mojemu komentarzowi przyszedł do mnie – po prostu zaczęłam bardziej doceniać pracę, jaką trzeba włożyć w napisanie dobrego tekstu.

Animalistka

A, jeszcze, odpowiadając na Twoje pytanie, zaangażowana społeczność to dla mnie taka, której SIĘ CHCE: zostawić komentarz bardziej rozbudowany niż: „fajny wpis, zapraszam do mnie”, która wraca, żeby zareagować na moją odpowiedź na komentarz, która dodaje coś od siebie i sprawia, że dany tekst jest jeszcze bardziej wyczerpujący. Albo pomoże, kiedy napiszemy, że mamy z czymś problem.

Prowadzę bloga dość krótko, bo nieco ponad pół roku, ale już zauważam, że są osoby, które wracają, nicki w komentarzach powtarzają się co jakiś czas i to jest super! Olbrzymią przyjemność sprawia mi świadomość, że niektórych czytelników zainteresowałam na tyle, że wracają.

Mam dokładnie tak samo. Kiedyś mi się wydawało, że przecież autor i tak tych komentarzy nie czyta i niespecjalnie go obchodzi, co ja myślę. Teraz patrze na to zupełnie inaczej, bo wiem, że nie ma nic milszego, niż komentarz zadowolonego czytelnika.

Natalia Lis

Tak, ja sobie zdaję sprawę, że:
a) część ludzi nie czuje się komfortowo, żeby jakiekolwiek zdanie wyrażać publicznie (wiem to chociażby z maili, które otrzymuję od czytelniczek)
b) sporo osób, tak, jak mówisz, nie wie, że to jest istotne dla osoby, która owy tekst napisała.
I ja to wszystko ogarniam, dlatego warto jest edukować i czasem zwyczajnie napisać: „daj znać, co myślisz, bo to dla mnie WAŻNE.”

Uwielbiam to w blogach, że te dobre przekazują super treści, ale ogrom wiedzy i funu przynoszą też komentarze pod spodem. Czasami spędzam dużo więcej czasu na czytaniu komentarzy niż samych wpisów :)

Pan Mąż też jest fanem komentarzy!

Sara

Słyszałam wiele o twoim blogu, ale ostatnio postanowiłam sobie przeczytać go od A do Z. Jestem dopiero na początku, ale kurde, dziewczyno, jesteś świetna :D
Taka przyjemna, miła, sympatyczna. Dzięki tobie mam ochotę w końcu spełnić to, co zawsze chciałam robić. Poznać fotografię od samego początku. Już nawet zbieram pieniążki na jakiś lepszy sprzęt i oczywiście, nie omieszkam popatrzeć, co ciekawego poleciłaś amatorom. No i high five! Właśnie 4 miesiąc mija mi w UK, a widzę, że masz sporo postów dotyczących życia w tym kraju. Jestem ciekawa, co ciekawego tam napisałaś :)
Do spisania wkrótce :D

Natalia Lis

Sara, no taka dawka miodku na serducho to jest to, co w takie wtorkowe poranki lubię bardzo ;) Dziękuję!

Alicja Bieńkowska

Jestem na tym samym etapie! Tez zaczynam czytac, ale juz wiem ze zagoszcze u Ciebie na dluzej :) cudownie , lekko, wrecz z niedosytem czytam kazdy twój tekst! Mam nadzieje , ze uda mi sie dzieki twojej pracy odkryc nowa pasje do fotografowania. Dopiero gdy urodziłam dzieci dostrzeglam ile cudownych sytuacji z naszego życia przemija , a fajnie byłoby do nich wrócić pamięcią za kilka lat z albumem w ręku :) a znalazłam twój blog przez wujka Google szukając pomocy właśnie w tej dziedzinie!

Bardzo fajnie, że zwróciłaś uwagę na to, by spojrzeć na ten temat poprzez pryzmat własnych zachowań :) Ja notuję najwięcej wejść z Google i dlatego mam nieproporcjonalne zaangażowanie na blogu. Teraz to do mnie dotarło. Ciężko oczekiwać od osób, które nie funkcjonują w blogosferze, a jedynie od czasu do czasu korzystają przez przypadek z jakiegoś bloga, zachowań, które między nami blogerami są czymś normalnym.

Skoro spojrzałaś na to z innej strony, to teraz mniej więcej wiesz już, czego możesz oczekiwać. Wejścia z google to nie jest Twoja społeczność. Może nią być, tzw. może się nią stać, ale najczęściej są to jednak jednorazowe wejścia.

Jola

Mój nowy blog może nie ma oszałamiających statystyk, ale… Widzę, że moje zaangażowanie w niego to podstawa, aby inni chcieli przyjść i czytać. Co do komentarzy, było mi z początku przykro, że jest ich tam mało. Patrząc obecnie na wiek czytelników, nie mam się co dziwić. Osoby 40+ mogą nie być chętne do komentowania na blogu, jak już dostaje maile. Z Facebookiem też jest różnie.
Łatwo mierzy się zaangażowanie, kiedy patrzymy na blogera wśród blogerów. Osoby niemające bloga jednak zachowują się mniej wymiernie.

Ziemolina

Każdy moj artykul jest zaledwie wstępem do symfonii:) Prawdziwe życie mojego bloga toczy sie w komentarzach. Pod kazdym z artykulow jest okolo 200-300 komentarzy. To dlatego, że w.miarę możliwości staram sie na nie odpowiadać, ale udalo mi się też zaangażować czytelników. Często mnie wyreczaja (bo trudno jest ogarnac tak ilość pytań), za co zawsze im dziękuję. Nie stylizuję się też na jakieś guru i pomimo, że wychodzę z pozycji eksperta, wciąż ucze się od mądrych i życzliwych ludzi odwiedzajacych moją stronę. Dziękuję za ten artykuł, właśnie od niego rozpoczęłam dzisiejszą prasówkę:) Fajnie jest trochę poplotkowac z innymi blogerami, bardzo lubię… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Liczba komentarzy robi u Ciebie wrażenie, gratuluję!

Patrycja Malinowska

Ważnym elementem zaangażowania jest systematyczność w pisaniu. U mnie ostatnio z tym krucho…

Natalia Lis

To podstawa podstaw. Niestety.

Zołza z kitką

Możesz się ze mnie śmiać, ale sama mam sąsiadkę, starsza babeczka, która nigdy jeszcze nie odpowiedziała na moje „dzień dobry”. Za to systematycznie mierzy mnie wzrokiem mordercy.
Ja z kolei, każdego razu, gdy ją widzę, w dalszym ciągu witam się ze starszą panią – mam wrażenie, że teraz stało się punktem mojego honoru, by w końcu mi odpowiedziała ;)

Znam osobę, która przez długi czas w ten sposób atakowała pewną panią słowami ,,Dzień dobry” i ta pewnego dnia odpowiedziała :D

Daylicooking

Ty po prostu jesteś normalna. Ot i cała filozofia :)

Natalia Lis

I pocosz ja się tak wysilałam, mogłam napisać, żeby mieć zaangażowaną społeczność na blogu, trzeba być normalnym ;)

Wiesz, że sobie żartuję, nie? ;) Buźka!

Muszę przyznać, że całkiem inaczej patrzę na komentowanie od momentu kiedy sama założyłam bloga ;) Ale z drugiej strony zdarzało się, że pytałam się o coś i nikt mi nie odpowiadał i to mnie zniechęcało, więc po tym też dobrze widać zaanagażowanie autora.

Natalia Lis

Taaak, najgorsze są blogspoty, bo nigdy nie wiesz, czy ten ktoś faktycznie Ci na komentarz odpowiedział i masz potem otwartych kilka kart, odświeżasz i sprawdzasz, czy się skusił na odp. czy raczej niekoniecznie. Ja raczej trafiałam na niekoniecznie.

Asia | Stacja DIY

Jako raczkujący blogger zmagam się (jak chyba wszyscy początkujący) z falą komentarzy o treści „fajny blog wpadnij do mnie link xxx”. Powiem szczerze, że najpierw działało to na mnie zniechęcająco. Nie chciałam przez to nawiązywać żadnej interakcji z autorami tych komentarzy. Bo i po co? Pewnie nawet nie przeczytali tego, co opublikowałam. Postanowiłam jednak odbić piłeczkę w zupełnie przeciwnym kierunku. Odwiedzałam ich blogi, czytałam posty i pisałam komentarze pod tymi, które naprawdę miały genialną treść. Byłam mega zdziwiona, gdy zobaczyłam, że blogi autorów mizernych komentarzy są świetne i mają wiele do przekazania. Żaden z nich nie zauważył, że wcześniej był… Czytaj więcej »

Natalia Lis

O, i to są super dobre praktyki w blogosferze – zaangażowanie zawsze się sprawdza.

Kasia Szreder

Nie bloguję już od jakiegoś czasu i trochę nabrałam dystansu do tego wszystkiego. Myślę jednak o powrocie, bo mi trochę tego brakuje. Zastanawiam się teraz nad jedną zmianą dotyczącą komentarzy, a mianowicie nad przeniesieniem całej dyskusji z bloga na facebook. Czyli komentarze byłyby tylko na fb, a na blogu zero. Byłoby mi wygodniej, a dodatkowo zasięgi na fb by wzrosły. Kto wie, może więcej osób niezwiązanych z blogosferą odważyłoby się na komentarz. Co o tym myślisz Natalia?

Natalia Lis

Swojego czasu zrobiło tak kilku dużych blogerów w Stanach, w Polsce też chyba ktoś próbował, ale z tego co widzę, większość, ba, znakomita większość, ma wciąż komentarze na blogu. Wnioski pozostawiam Tobie :)

Panobe

Od kilku miesięcy jestem Twoją czytelniczką, niestety do tej pory dość mało zaangażowaną. A powinnam Ci dziękować i całować po rękach, bo to Ty dałaś mi porządnego kopa do założenia własnego bloga. Dopiero raczkuję, ale Twoje wpisy są dla mnie wsparciem zarówno mobilizującym do działania jak i merytorycznym. Dzięki Tobie wiedziałam jak zacząć przygodę z blogowaniem, choć jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że całego bloga trzeba napisać w htmlu ;) Dziękuję!

Natalia Lis

I tak trzymać – uczyć się i działać!

Dzięki!

Cześć Natalio, tu Natalia :D pod tym postem chciałam Ci podziękować za całą kategorię „blogowanie” – przeczytałam chyba w całości i zasiałaś we mnie wiele dobrych pomysłów. Nie spieszyłam się z założeniem własnego bloga, choć od dawna miałam na to ochotę, bo wolałam wszystko dobrze przemyśleć. Dzięki Tobie dotarło do mnie m.in zagadnienie osi tematycznej i uświadomiłam sobie, że sama nie lubię, kiedy ktoś pisze „o wszystkim” – w większości przypadków blog nie ma wtedy charakteru. Twoje wpisy skłoniły mnie do zainwestowania od początku w hosting, domenę i ładną estetykę. Nie mówiąc już o wypisanych przez Ciebie przydatnych wtyczkach do… Czytaj więcej »

Dziękuję Ci! Naprawdę przemiło jest czytać komentarze osób, które faktycznie skorzystały z moich porad. <3

Mam tylko jedną uwagę, co do Twojego nicku tutaj, na disqus. Chciałam się do Ciebie zwrócić po imieniu, ale nie mogę - widzę tylko nazwę bloga.

Racja. Nawet pisałaś o tym w jednym z wpisów dla początkujących blogerów, teraz sobie przypominam. Dzięki, poprawione :)

Świeczek

Odpowiadanie na komentarze i odpisywanie na maile – to dla mnie sedno serdecznego podejścia na blogu.

Natalia Lis

Jasne, rozumiem i do pewnego momentu się zgadzałam. ALE. Co zrobić, jeśli tych maili i komentarzy jest tak dużo, że nie jesteś w stanie na nie odpowiadać, bo musiałabyś to robić kosztem obowiązków (albo co gorsza) odpoczynku?
Dotarłam do takiego punktu i długo się szamotałam, ale potem przestałam odpisywać na część maili. Np. na te, na które już istnieje odpowiedź na moim blogu, ale ktoś nawet nie próbował wyszukać. Albo na te dot. sprzętu (co wybrać, jak wybrać). Nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. Wszystkie wiadomości czytam, ale nie potrafię już na wszystkie odpisać.

Świeczek

Hm, nie pomyślałam o tym. Zastanawiam się, czy byłoby technicznie możliwe stworzenie jakiejś gotowej odpowiedzi i wklejanie jej.

Przy czym w wypadku komentarzy nie miałam na myśli odpowiadanie na wszystkie co do jednego, tylko ogólne udzielanie się. W Twoim wypadku jest to spełnione :)

Natalia Lis

Z komentarzami nie mam problemu, w miarę ogarniam i cieszę się, że czujesz, że się „udzielam” :)

Jasne, że da się wklejać gotowe odpowiedzi, tylko widzisz, problemy ludzi są tak różne, pytania tak wielorodne, że naprawdę ciężko jest przygotować jakieś sensowne szablony.

Ania Kalemba

Ja uwielbiam to, że zawsze polajkujesz albo odpiszesz na komentarz <3 to takie jakieś LUDZKIE. Czuć, że masz z czytelnikami taką przyjacielską więź, I tak staram się działać u siebie ;)

Natalia Lis

<3

Bardzo fajny wpis i do tego taki prawdziwy. W Internecie aż roi się od typowych poradników mówiących zrób to i tamto a zapomina się o tym, co najistotniejsze – po co? Po co prowadzimy bloga? Co dajemy w zamian. Jeśli głównym celem jest zarobek to z wejścia możemy sobie odpuścić. Coraz częściej obserwuję, że ludzie zaczynają pisać blogi, bo liczą na spektakularne odsłony, fantastyczne zarobki i pracę z hamaka na egzotycznej wyspie, bo tak wszędzie się to teraz reklamuje. Ale nikt nie mówi jak w rzeczywistości to wygląda. Ile czasu, pracy i zaangażowania trzeba na to poświęcić (za darmo) by… Czytaj więcej »

Nie zgodzę się, że nikt nie mówi o tym, jak dużo blogowanie niesie wyrzeczeń, ale mówi się o tym zdecydowanie ZA MAŁO. Podsunęłaś mi pewien pomysł, dziękuję!

Zdecydowanie za mało. Na tyle mało, że wydaje mi się, że wciąż dla większości osób nie związanych z tematem jest to praktcznie niezauważalne i stąd kreaują sobie błędny obraz. Na szczęście powoli się to zmienia, ale dużo w tym temacie zależy od nas osób piszących blogi i prowadzących swoje biznesy online.
Cieszę się bardzo, że wpadł ci do głowy jakiś pomysł po moim komentarzu :) Ciekawe jaki :D
Miłego dnia :)

Beata Redzimska

Chodzi o to, żeby czytelnikom dawać to, po co przychodzą. Trafnie to ujelas. Pozdrawiam serdecznie Beata

Ani - Liberal Rebel

Zasiałaś, zasiałaś ;) Myślę intensywnie, jak ulepszyć swoje starania i zaangażowanie dla swojej przyszłej społeczności… tak, żeby było zgodnie ze mną i szczere.

Jul

Podniosłaś mnie na duchu! Mam spory ruch u siebie, a z komentarzami cieniutko… rozkminiam od dłuższego czasu co robię nie tak, ale ja właśnie mam dużo wejść z Google i jakoś nie pomyślałam wcześniej o tym, że to może być przyczyną… dzięki! W głowie jaśniej, można planować działania ;)

Laura Maria

Mam dokładnie tak samo ;)

Jul

No to piąteczka;) Daj znać, jak uda Ci się wymyślić jakieś rozwiązanie dla naszego problemu:)

Pracownia KatArina

Jestem tu pierwszy raz, bardzo dziękuję za miły i lekki tekst. Będę tu zaglądać ;)

Myślę, że ważne w tej kwesii jest też dopasowanie blogger- czytelnik – to jaką osobowość prezentujemy (jako bloger), bo przecież automatycznie każdy z nas dobiera sobie przyjaciół (też tych wirtualnych) na tej właśnie zasadzie. Dlatego też warto (jako bloger) dać się poznać, pokazać twarz, kawałeczek życia (tak, tak!) – od kiedy bardziej „pokazałam się”, widzę zdecydowanie większe zainteresowanie stałych osób, które naturalnie chcą wchodzić w interakcje. To niezwykłe, a zarazem oczywiste – poszukujemy podobieństw i chcemy z nimi obcować;)

Laura Maria

Dzięki za ten tekst, bo właśnie uświadomiłaś mi, czemu mam mnóstwo wejść z google i czemu największą popularnością cieszy się post, z którego ja osobiście nie jestem zadowolona.

oxinspirationxo blogspot.com

Bardzo konkretne podejście, chętnie skorzystam z tych rad.

Ja o swojej społeczności myślę jako o grupie całościowo bez dzielenia na „społeczność na blogu”, „na Fb”, „na Insta”. Dla mnie to po prostu jedna wielka społeczność Pań Swojego Czasu gdziekolwiek by była :)
I w zasadzie wszystkie Twoje rady do tego pasują. Nie tylko do społeczności na blogu, ale do zaangażowanej społeczności w ogóle :)

Lubię moją „zaangażowaną” społeczność, choć mój blog nie istnieje bardzo długo i tych osób nie jest nie wiadomo ile. Jednak lubię, że stali czytelnicy komentują, wiem co u nich słuchać i znam ich imiona. Czasem po napisaniu jestem ciekawa co konkretna osoba napiszę na poruszony przeze mnie temat :)

Ps. po przeczytaniu Twojego posta zaczęłam się zastanawiać jakim typem bloga jest mój ;)

Aga Jadczak Photography

Natalia, Twój blog to absolutny MUST READ każdego blogera :-) każdy kto tu zajrzy zostaje na zawsze :-) Ja też wiele Ci zawdzięczam! Jest jedno ALE. Można przeczytać Twój blog od deski do deski, plus inne 100 blogów, lecz jak się za bardzo skupimy na wszystkim dookoła zamiast na TREŚCI, to nawet JestRudo nie pomoże. Dziś mój foto FP obchodzi Drugą Miesięcznicę i stuknęło tam 1060 lajków strony, w dwa miesiące, żadnego kupowania lajków, „osoby które o tym mówią = 1933. Skupiłam się maksymalnie na TREŚCI FP, co w połączeniu z wiedzą z JestRudo przynosi fajne efekty i wszystkim to… Czytaj więcej »

Aga Jadczak Photography

..i bez wazeliny: zupełnie nie rozumiem dlaczego JestRudo nie jest w ZŁOTEJ dziesiątce w rankingu Jasona, tylko w brązowej, Twoje miejsce jest zdecydowanie wyżej Natalia! Pozdrawiam i nigdy nie przestawaj pisać dla swoich Rudzików :-)

Hah, dzięki Aga :) Czuję się zaszczycona tym brązem, serio.

Aneta Wojtiuk

Niby wszystko takie jasne, ale jednak dało kopa. Dziękuję!

Powiem Ci, że czytam bardzo dużo porad na ten temat i Twoje wydają mi sie naprawdę sensowne i życiowe. Dzięki! Ja mam bloga podróżniczego, ale z tego względu, że mieszkałam w Tajlandii bardzo dużo czasu, to na bloga czytelnicy przychodzą z Googla i szukają po prostu porad i informacji. Dlatego staram się tworzyć właśnie takie teksty, żeby mieć jeszcze więcej wejść. Natomiast mam małą zaangażowana społeczność na FB i tam publikuję swoje przemyślenia i specjalnie dla nich piszę teksty trochę bardziej lifestylowe i nieco bardziej pod nich. Nie wiem czy to jest dobra strategia, ale po przeczytaniu Twojego wpisu, stwierdziłam,… Czytaj więcej »

smelllikeme.pl

Dokładnie. Nie wierzę, że ktoś codziennie ma nienagannie ułożoną fryzurę a jego kot nie zostawia ani jednego kłaczka na dywanie. Owszem lubię zdjęcia pięknej przestrzeni no ale mimo wszystko gdzieś musi być granica normalności :)

Blisko Przyrody

U siebie na blogu mam ten problem (tak mi się wydaje!), że mam za duże spektrum tematów – wszystkie krążą wokół przyrody i ekologii, ale umówmy się zagadnień w tym zakresie jest jak z Krakowa pod Chiński Mur, więc może dlatego nie mam stałych czytelników, a osoby odwiedzające są przypadkowe. Ponieważ nie jestem specjalistką w żadnej dziedzinie, a „łapie” wiedzę w różnych tematach, tak też wygląda mój blog. Czy mam szanse na zbudowanie społeczności w takim modelu, czy będę musiała się wyspecjalizować? Oto jest pytanie..

Anna Płaczek

Twój blog jest wspaniały! Bardzo podoba mi się jego estetyka. Trafiłam tutaj, ponieważ zainteresowały mnie Twoje artykuły o blogowaniu i porządnie się zaczytałam już prawie we wszystkim, akurat poza fotografowaniem. Ale na to też przyjdzie czas :) gratuluję pomysłu i kawału naprawdę dobrej roboty. Życzę powodzenia w rozwijaniu biznesu. Pozdrawiam serdecznie.

Natalia Lis

Dziękuję Ci Aniu za tyle ciepłych słów!

Agata

Cześć, odkryłam Twojego bloga przedwczoraj i od tamtej pory nabijam Ci masę wyświetleń, zarówno tutaj, jak i na yt :) na pewno słyszałaś to już setki razy, ale Twój blog jest po prostu przepiękny, a artykuły bardzo wartościowe. Najpierw szukałam porad fotograficznych, potem wciągnęła mnie część o blogowaniu – właśnie staram się sobie odpowiedzieć na pytania, które stawiasz w poradnikach dla początkujących blogerów („dlaczego nikt nie czyta naszego bloga?”), więc idealnie trafiłaś w mój tok myślenia. Na pewno będę tu regularnie wracać. Pisz jak najwięcej :)