jak odpoczywać by odpocząć |poradnik

Jak odpoczywać

Nie wiesz, jak odpoczywać? Też nie wiedziałam. Co gorsza, łudziłam się, że wiem, potrafię i praktykuję… W pewnym momencie, jak już padłam z wymęczenia, zaczęłam ostro pracować nad swoim czasem wolnym. Dziś podpowiem Ci, jak odpoczywać, aby rzeczywiście wypocząć.

Wspominałam już na blogu, a bardziej szczegółowo i prywatnie w newsletterze, na własne życzenie zupełnie się wypaliłam. Padłam na twarz gdzieś w pierwszej połowie maja i niezdarnie próbowałam zebrać się do jakiejś człekokształtnej rudej kupki. Na początku szło mi różnie, ale wyłączenie się z sieci i codziennych obowiązków na dwa tygodnie pozwoliło mi:

  1. nabrać dystansu i dostrzec, gdzie leży problem
  2. wypracować metody odpoczynku

Dziękuję Wam za tak liczny i ciepły odzew na ten newsletter! Wasze wiadomości pozwoliły mi zrozumieć, jak wielu ludzi nie potrafi skutecznie odpoczywać.

Dlatego zdecydowałam się podzielić sposobami na skuteczny relaks z moimi Rudzikami. Podkreślam, że nie jestem psychologiem, terapeutą, a wszystkie informacje, które znajdziecie poniżej są opisane z mojej perspektywy.

 

Jak odpoczywać aby wypocząć

 

Planowanie

Tak jak ja lubisz planować, korzystasz z kalendarza? Powiem wprost – planuj swój odpoczynek. Tych bez kalendarza też to dotyczy.

Niby wiedziałam, że relaks jest ważny, miałam to w głowie, ale często pozwalałam, by praca przeciągała się na te godziny, kiedy powinnam już odpoczywać w najlepsze. Notka taka niedokończona. Maile takie bez odpowiedzi pozostawione. Szopek taki smutny. Facebook pustkami wieje.

Teraz nie ma zmiłuj. Pracuję do 16 (docelowo do 17), potem rzucam wszystko w cholerę, choćby mi się mieli klienci pobuntować, blog paść, czy inne tragedyje 21 wieku. Dnia następnego oczywiście okazuje się, że wszystko jest w porządku, a ja po raz kolejny podjęłam dość trudną, ale słuszną decyzję. To samo z weekendami. Pomogło mi odgórne planowanie dnia wolnego. Dzień przed weekendem podsumowuję miniony czas, spisuję zadania na następny tydzień i weryfikuję cele.

A więc jak to zaplanować?

Przede wszystkim – umów się ze sobą, że czas odpoczynku jest czasem świętym. Nie do ruszenia. No chyba, że dzieciak sobie paluch odetnie, wtedy ewentualnie trochę zmienisz plany i na pogotowie odwieziesz. Wszystkie sytuacje, które nie klasyfikują się pod emergency, muszą zaczekać do rana. Ty nie musisz nic.

  • Przy regularnym trybie życia wystarczy przypomnienie w telefonie o konkretnej godzinie, by rzucić wszystko i oddać się przyjemnościom.
  • Dla fanów kalendarza/plannera – dobrze sprawdza się zwyczajne wpisanie sobie relaksu w plan dnia. Nie musisz od razu rozbijać odpoczynku na części pierwsze, ale ważnym jest, aby mieć świadomość, że o konkretnej godzinie rzucasz robotę i tyle.
  • Jeśli jesteś ciężkim przypadkiem, poproś innego domownika, aby pomógł Ci pilnować danego sobie słowa.
  • Nie rób wyjątków! Raz przeciągniesz 5 minut, następnym razem 2 godziny.

 

Na offline

Modne jest teraz bycie offline. Bo minimalizm, bo slowlife. Bo tak się robi. Bo bycie offline zwiększa uważność, a ona z kolei prowadzi do pogłębienia świadomości. Świadomość nie ma za wiele wspólnego z relaksem (przynajmniej nie w tej podstawowej, pierwotnej formie), więc ten aspekt zupełnie odpuszczamy. Już Wam mówię dlaczego odcięcie się od sieci jest skuteczne.

Warto być offline, by uniknąć nadmiaru bodźców.

Biologicznie nasze ciała nie różnią się za wiele od ciał naszych prapraprastryjków sprzed 2000 lat. Za to nasze otoczenie, sposób, w jaki żyjemy zmienił się diametralnie. 1 dnia dociera do nas tyle bodźców, co człowieczek żyjący w średniowieczu zgarniał przez całe swoje życie. Czaicie?!

Gdy zdecydowałam się odciąć od internetu na 14 dni (początkowo zakładałam tylko 7, ale spodobało mi się być off), pierwszy dzień był najtrudniejszy. Wiadomo, że z nawykami nie taka prosta sprawa, więc często łapałam się na tym, że telefon lądował w mojej ręce jakoby bezwiednie. Trochę też spędziłam czasu na zastanawianiu się, jak się ma beze mnie facebook i czy gmail na pewno sobie poradzi.

Na szczęście miałam Pana Męża, który zadeklarował się odbierać moje maile. Mniej ważne czekały sobie dwa tygodnie, a na te najważniejsze odpowiadał. I wyobraźcie sobie… nikt nie umarł, nie doszło do rozłamu, nie nastąpił kryzys. No, ale wracając do aspektu, czy to trudne czy nie tak się odciąć, to dnia drugiego już niemal zapomniałam do czego służy telefon, a komputer stał się dla mnie pudełkiem z serialami.

 

Rytuał przejścia

Tak to sobie nazwałam. Podobno ludzie lepiej reagują (zwiększa się poczucie bezpieczeństwa), gdy wiedzą, co mają robić. Dlatego też wiele osób szykuje sobie ciuchy poprzedniego dnia, albo ma ustaloną ścisłą poranną rutynę, by rano nie biegać w panice.

Ja zachęcam do ustalenia „rytuału przejścia” – czynności lub zbioru zachowań, które będziecie powtarzać zawsze po zakończonej pracy. To taka metaforyczna krecha, która oddzieli Wam robotę od przyjemności.

Ja po wyłączeniu komputera robię trening i idę pod prysznic. Wysiłek fizyczny nie działa na mnie tak zbawiennie, jak to powszechnie się przyjęło, ale czuję się dobrze z myślą, że robię coś dla siebie i wzmacniam swoje ciało.

 

Medytacja i joga

Medytuję dopiero od kilku miesięcy z przerwami. Nie jestem w tym dobra, pewnie ze względu na te przerwy, ale uparcie się staram spędzić 15 minut dziennie na porządnym oddechu i nie myśleniu. Dla mnie medytacja jest zupełnie pozbawiona kontekstu duchowości. Można powiedzieć, że traktuję ją jak lekarstwo uodparniające na trudy tego świata ;)

Jogę praktykuję od lutego, ale przez kontuzję stopy jeszcze nie jestem w stanie wrócić do wygibasów na macie. To dla mnie urozmaicenie treningu, ćwiczyłam co drugi dzień, naprzemiennie z cardio. Już po miesiącu takich 20-30 minutowych treningów zauważyłam u siebie większą elastyczność mięśni/ścięgien.

 

Pamiętnik

Pamiętniki prowadzę od 11 roku życia. Mam w piwnicy kilkanaście opasłych zeszytów, być może kiedyś wrócę do tamtych tekstów. Przez ostatnie 5 lat częściej stukałam w klawiaturę, niż trzymałam pióro, ale zrozumiałam, że taka forma bardzo pomaga mi utrzymać głębszą relację z samą sobą.

Rozumiem, że pisanie pamiętników może wydawać się infantylne. Nie jest. Nie musi być. Szczegółowy opis swojego śniadania raczej nie popchnie Cię w ramiona wewnętrznej harmonii, ale przepracowywanie swoich myśli, emocji i zachować, ooo, to już jak najbardziej!

Poza tym to nie musi być zeszyt. Równie dobrze sprawdzi się dowolny program tekstowy. Pan Mąż poleca na sprzęt Apple aplikację Day One. W wersji bezpłatnej i bezproblemowej dobrze sprawdzi się np. narzędzie Zen u Pawła Opydo.

Ach, jeśli ta myśl jakoś otworzy Ci oczy – możesz też pisać listy… do samego siebie!

 

Rozrywka

Teraz dopiero zaczyna się zabawa! Pod „rozrywką” kryje się wszystko to, na co zwyczajnie mam ochotę. Skoro już odcięłam się od pracy pewnymi rytuałami, moja głowa przestawia się w tryb relaksu. Zero wyrzutów sumienia czy myślenia o tym, co jutro muszę zrobić. Jasne, że czasem zaczynam snuć scenariusze i układać plany zadań, ale wtedy świadomie je od siebie odpycham. Czas na pracę będzie jutro, teraz #chillout #timeoff #relax #funtime i nic poza tym.

Nie zastanawiam się, jak odpoczywać, tylko to robię; mam głęboko w poważaniu ten cały kult na produktywność i nieustający rozwój. Zresztą będziecie mogli o tym przeczytać już wkrótce.

Teraz znowu się wyda, że jestem nudziarą 2.0, ale na liście moich ulubionych wieczornych rozrywek są: seriale, czytanie blogów i książki – koniecznie niezwiązane z pracą i koniecznie nie-powieści.

Czasem poświęcam też trochę czasu swojemu ciału – robię super ekstra peelingi, depiluję nogi (też mi przyjemność!) czy nakładam na paznokcie hybrydę. Takie babskie rzeczy, które nieszczególnie mnie kręcą, ale że lubię być piękna i pachnąca, to coś tam czasem robię ;)

Czas relaksu można też wypełnić rozwijaniem pasji, nowych umiejętności czy sportem. Po prostu rób to, co sprawia Ci radochę! Tylko pamiętaj, żadnych działań, które wiążą się z pracą.

Jeżeli brakuje Ci pomysłów, jak spędzić czas wolny od pracy, zajrzyj do książki Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć autorstwa Asi Glogazy. Sporo tam tematów związanych z relaksem, świadomymi decyzjami. Naprawdę przyjemna lektura.

 

Weekendy

Wszystkie powyższe zasady dotyczą standardowych dni pracy. Co najmniej raz w tygodniu robimy sobie z PM wspólny dzień off, który jednocześnie jest dniem offline. Od jakiegoś czasu jest to niedziela (uwielbiam poranki na targu śniadaniowym!) lub poniedziałek. W te dni sporo spacerujemy, jemy na mieście, odwiedzamy przyjaciół i czytamy sobie na głos. W te chłodniejsze miesiące gramy także w planszówki.

Wtedy zupełnie odpuszczam codzienne nawyki, treningi, medytacje, niespecjalnie też staram się zdrowo jeść. To taki czas zupełnego luzu, kulinarnej rozpusty i maksymalnego resetu.

 

Nie łudzę się, że dzięki moim wynurzeniom magicznie dowiesz się jak wypoczywać i automatycznie nabędziesz odpowiednie umiejętności. Ale jeśli choć jedna osoba zrozumie, że odpoczynek jest tym, czego jej brakowało, to całe te 1400 słów będą miały sens.

 

Wiesz, jaka teraz pora? Pora, być podzielił się swoimi sposobami na skuteczny relaks!

4.7/5 - (16 votes)

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
40 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Małgorzata

O tak! Za pisaniem pamiętnika jestem jak najbardziej, sama piszę z niewielkimi przerwami odkąd skończyłam jakieś 11, 12 lat :)

Natalia Lis

Piąteczka!

lawyerka

Myślę, że problem nieumiejętności odpoczywania dotyczy całej rzeszy ludzi. Sama to ciągle przerabiam. Ostatnio staram się resetować weekendowymi wypadami w góry. Z pewnością nie jest to odpoczynek dla ciała, ale ciało odpoczywa u mnie przez tydzień siedzenia na siedzeniu, więc wysiłek dla niego wskazany. Głowa natomiast wraca po takiej wycieczce zupełnie odnowiona.

Natalia Lis

Super, że masz taką możliwość wyrwać się na 2 dni w dzicz.

lawyerka

Wyjazd weekendowy, bo w weekend, ale niestety jednodniowy :) Na szczęście mieszkając w Krakowie, można się wyrwać w góry na jeden dzień, nie tracąc go jednocześnie całego na dojazd. Pozdrawiam

monia

nudziara 3.0 pozdrawia – najlepszy plan na wieczór to kanapa, seriale, kocyk, pieseł w nogach i Mój Pan w pobliżu pichcący kolację ;)

Olga | Gray Moka

Jakie to smutne, że tyle z nas (ja też!) musi się uczyć odpoczywania i planować dzień wolny, dzień off. Takie rzeczy powinny być naturalne i zawsze na pierwszym miejscu :).

Niezwykle.. odprężający tekst :) Regularne ładowanie baterii jest najlepszą profilaktyką rozładowania akumulatorów :)

Agnieszka

Bardzo przyjemnie się to czytało – jak zwykle zresztą. Mnie dziś przydałby się raczej poradnik „Jak zabrać się za robotę”. Po jakichś dwóch tygodniach leniuchowania cholernie trudno zmobilizować mi się do pracy… mimo, że pracę mam bardzo lekką i przyjemną. Też kiedyś prowadziłam pamiętniki, ale żadnego nie zachowałam. Gdy zeszyt (zwykły, w kratkę) był pełny, lądował w… piecu. Moje notatki szły z dymem:- ) Dalej piszę listy, ale nie do siebie. Do ludzi z całego świata. Snail mailing to wymierająca pasja, ale dzięki pewnej magicznej stronie da się znaleźć tych, którzy na widok kolorowej koperty w skrzynce na listy dostają… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Ja kupiłam ładne koperty na ebayu, w UK jest taki sklep Paperchase – tam ciągle od groma i ciut ciut papeterii. Na poczcie bym się chyba nie odważyła zapytać ;) A o swoim hobby i wymianach myśli z obcymi ludźmi na całym świecie już kiedyś wspominałaś i to jest szalenie fascynujące!

Zołza z kitką

Uwielbiam takie teksty. Idealnie wpisują się w mój aktualny etap życia. Dlatego właśnie książki Joanny Glogazy uważam za odkrycie roku – mimo, że tak na dobrą sprawę, nic odkrywczego w nich nie pisze. Wszystko jest takie oczywiste! Problem tylko, że ja nie do końca umiałam to sobie uświadomić ;)

Natalia Lis

Mi ost. książka Asi pomogła w… nieodpisywaniu na wszystkie komentarze. Do tej pory bardzo się starałam ogarnąć, teraz odpuściłam. Po prostu.

Michalina Skonieczna

Tak, te całe 1400 słów mają dla mnie sens. Tak, włączyłam aplikację Zen i na chwilę utonęłam w myślach, rozkoszując się dźwiękami deszczu… Choć za oknem mam idealnie błękitne niebo bez jednej chmurki.
Sama ostatnio czuję, że się wypalam, czasem dla relaksu koloruję, czytam książki (za dużo ich na mojej liście!), planuję, porządkuję. Wydaje mi się, że żyję zbyt szybkim tempem…

Więc w ramach moich przygotowań do pracy zapisałam sobie wieczorny relaks, pożyczenie książki Slow Life (a może jej kupienie?), zobaczymy :)

Życzę Ci wspaniałego popołudnia :>

Zew przygody

Sama prawda! Odpoczywanie praktykuję, staram się regularnie. Gdy jestem sama, najbardziej odpręża mnie pisanie bloga (www.zewprzygody.blogspot.com zapraszam :)) oraz planowanie nowych wyjazdów (sprawdzanie odległości w google maps, szukacie przydatnych info – to uzależnienie). Gdy jestem z Nim, wybieram spacer, kawę na mieście lub serial+wino+dobrą kolację:) Od ostatnich Świąt Bożego Narodzenia staram się zaszczepić w członkach rodziny miłość do gier planszowych – i tak, mój prezent dla nich –
„7 cudów świata” okazał się strzałem w 10 a telewizor na dłuższy czas poszedł w odstawkę;) Pozdrawiam!

Gobli.pl

Każdy musi poszukać własnego sposobu na odpoczynek i nie jest to takie łatwe jak się mówi (tak jak napisałaś w poście). Ja też mam taki swój jeden dzień w tygodniu, kiedy nie robię nic poza przyjemnościami, delektuję się książką, spędzam czas na pielęgnowaniu mojego ciała, ciepła kąpiel itp.. Jest wtedy bosko i przez następny tydzień jestem bardziej wypoczęta i mniej zestresowana :) Polecam każdemu taki dzień! Pozdrawiam :*

Marta

Przeczytałam sobie ten Twój post i chyba Ci zazdroszczę trochę bo ja wciąż nie umiem wypoczywać. Po pracy (tej w korporacji) uczę się, próbuję prowadzić bloga, pracuję nad własną firmą i brakuje mi czasu na odpoczynek. Ciągle w ruchu, ciągle zajęta. Nie umiem odpuścić i powiedzieć sobie: dosyć! teraz będziesz odpoczywać a cała reszta może poczekać. Boje się, że jak już przejdę na samozatrudnienie to wtedy będę 24 godziny na dobę w pracy bo nic nie będzie w stanie mnie powstrzymać. Ale skoro Ty też nie od zawsze umiałas powiedzieć sobie dość, to może i dla mnie jest nadzieja:)

Natalia Lis

Marta, najważniejsze, że już zauważyłaś, że coś jest nie halo. To istotny pierwszy krok. To teraz łap kalendarz i wpisz odpoczynek w odpowiednie rubryczki.

ProPositive

W tamtym roku miałam szkołę na popołudnie, więc tylko ode mnie zależało o której zaczne swój dzień, bo wyjść z domu musiałam dopiero o 14. Wtedy wyrobiłam sobie poranne rytuały i starałam sobie z rana robić wszelkie przyjemności. Zawsze robiłam pyszne śniadanie, czytałam książkę, robiłam zdjęcia, szłam na spacer, w zależności od tego na co miałam ochote. Z tak rozpoczetym dniem bardzo rzadko zdarzało się, żebym była zmęczona albo niezrelaksowana po nawet bardzo cięzkich dniach.

Natalia Lis

Świetnie!

My LittleRedThink

Ja mój pierwszy pamiętnik zaczęłam pisać, gdy miałam lat… 8 :) Uwielbiam go niego wracać. Opisywałam dni, ale i sny (z rysunkami!), ale już pod koniec podstawówki normą były blogi, bodaj na portalu tenbit (?). Generalnie podpisuję się pod całą notką, tylko łezka mi się kręci, bo u mnie ciągle zmiany-zmiany-zmiany i nie jestem w stanie zapanować nad czasem, a więc i nad odpoczynkiem. Jak już wydaje mi się, że tak, oto mogę włączyć tryb „rutyna” moja firma wywraca mi wszystko do góry nogami i oddeleguje do innych spraw, przy czym sporo jest zamieszania ;) Teraz znów mam taką sytuację,… Czytaj więcej »

Ania Kalemba

Bardzo fajne sposoby na wypoczywanie :). Brakuje mi czasu offline, bo po przyjściu z pracy siadam prosto do pracy magisterskiej :) no i oprócz tego blog ;) Czekam na październik :))))))))

skynetic

Ja przyznam się szczerze że też jak wiele z Was nie umiem odpoczywać i podziwiam ludzi który potrafią ;) . Jestem w jakimś stopniu za bardzo przywiązana do swojej pracy i każdą chwile wole poświęcić na dokształcanie.. wiem że to złe ale już tak mam. A sam pamiętnik to super sprawa, jak byłam młodsza to prowadziłam jeden i teraz kiedy napotkam go w czasie „wielkich porządków” to wiem że zatracę się w nim na co najmniej godzinę :D

Dorota

Tak relaksująco się czytało :) Przydałaby mi się joga, tym bardziej że jestem ostatnio bardzo zestresowana, ale jestem tak leniwa! Potrafię się zmęczyć nawet patrzeniem jak moja córka ćwiczy z Chodakowską :)) Z byciem offline ciężko by mi było, tym bardziej że mam w nim rodzinę która jest daleko, ale granie w gry planszowe potrafi wciągnąć :)

Kiedy przeczytałam o pisaniu pamiętnika uśmiechnęłam się pod nosem, bo sama od 11 roku życia prowadzę swoje i też mam zgromadzone opasłe tomiska :) Chociaż już rzadko do tego nawyku wracam, wiem, że bardzo mi to w życiu pomagało i zawsze w trudniejszych chwilach lub gdy chcę odbudować relację ze sobą sięgam po zeszyt. Ja zawsze odpoczywam kiedy czuję, że mój organizm lub psychika tego wymaga. Choć mam wiele obowiązków, to nie mam wyrzutów sumienia od czasu do czasu przeleniuchować cały dzień. Ale nauczyłam się, że najważniejsze jest, żeby odpoczywać i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia. Inaczej zmarnujemy… Czytaj więcej »

Dagmara

U mnie z dwójką małych jeszcze dzieci, sprawa wydaje się nieco trudniejsza, ale też mam swoje sposoby :) W weekendy, gdy trochę gorsza pogoda mamy umowę, że to mój mąż zabiera dziewczynki na cały jeden dzień (do dziadków, do znajomych, na spacer…). Z kolei, gdy jest pięknie (albo przynajmniej znośnie ;), to wszyscy jedziemy do lasu, ewentualnie do parku. Długo w to nie wierzyłam (bo mieszczuch ze mnie totalny), ale zieleń naprawdę ma działanie wyciszające i relaksujące – bardzo ładuje baterie. No i czas dzieciowej drzemki to dla mnie zawsze moment na kawę, coś pysznego i zdrowego do jedzenia oraz… Czytaj więcej »

Coraz więcej osób poleca medytację – chyba muszę w końcu wypróbować :)

Natalia Lis

Tylko Aniu nie zrażaj się, bo to jest szalenie trudne – nie myśleć ;)

Beata | obojedopary

Uwielbiam czytać Twoje posty! są takie proste, naturalne, niewymuszone. Jak dla mnie najlepszym odpoczynkiem, a właściwie oderwaniem się od otaczającego świata, obowiązków i wyzwań jest dzień off koniecznie na świeżym powietrzu :) W promieniu 20 km mam do wyboru Bielsko, Żywiec, Szczyrk, Wisłę = góry, jeziora, parki, lasy, pola… cud miód! I każda niedziela poświęcona właśnie na doładowanie baterii w ten sposób :)

Natalia Lis

Ale genialna lokalizacja! Ja kiedyś przez kilkanaście lat mieszkałam niemal pod samym lasem – wtedy oczywiście nie doceniałam, a teraz czasem mi tęskno.

Kasia

Niby nic, niby tylko 1400 słów, ale… pokazują bez ogródek, że mój plan dnia nadal wymaga pracy nad nim :) Że mój czas na wypoczynek jest czasem na pracę i na odwrót…“Control,
control, you must learn control!”-Yoda ;)

Monika Trzeciak

Śmieszny jest ten nasz XXI wiek, maszyny coraz częściej przejmują człowieka i jego czas, a my coraz mniej mamy go dla siebie i dla innych ludzi.

Łukasz

Basen – pływanie, bicze wodne i łaźnia parowa ;) albo rower/spacer zależnie od pogody.

Anderski

Żeby to trzeba było ludziom mówić, jak mają odpoczywać… Mój ojciec od lat kultywuje leżenie na kanapie i oglądanie telewizji. Poziom satysfakcji przekraczał z pewnością 100 procent. Pamiętam to… ;) :)

Arleciak

W końcu udało mi się w tym dziale wszystko przeczytać i jestem na bieżąco. Melduję się więc tutaj i zostawiam po sobie ślad. Generalnie odkąd trafiłam na Twojego bloga, moje życie dostaje racjonalnego i w pełni zasłużonego kopa. Ostatnie kilka lat nie było kolorowe. Zwłaszcza dla mojej psychiki. Te ostatnie pół roku również…ale dzięki dwóm czynnikom, w końcu wyszło słońce i zaczęło coś się we mnie zmieniać. Pierwszą jest mój mężczyzna, który wręcz starą mnie rozwalił na części pierwsze i ładnie poskładał na nowo, a drugim jesteś Ty i Twój blog. Dostałam jakiegoś życiowego oświecenia odkąd tu jestem. Ruszyłam naprzód… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem Ci za ten komentarz wdzięczna. I duma mnie rozpiera, że tak dzielnie działasz!

Gość

Mi zdecydowanie najbardziej podpasował punkt medytacja. Ja ostatnio odkrywam świetną opcję medytacji mindfulness . Jest to medytacja uważności. Skierowana nie tylko na relaks ale i na samorozwój, skupienie się na sobie. Wywodzi się z buddyzmu, ale nie przekazuje wartości religijnych. Poważnie polecam- cudowna sprawa :)

Galeria Okazji

Najlepszy odpoczynek to książka, ewentualnie ulubiony serial i przyjaciele. Zapraszam na mojego bloga: https://galeriaokazji.blogspot.com/2017/10/czas-relaksu-moj-ulubiony.html
Pozdrawiam Laura

Zdrowie Paleo

joga, tak :-) chyba poza offline i rytuałem przejścia robię to samo :-) dodatkowo mam specjalne wieczorne rytuały przed spaniem: przygaszanie świateł, programy typu f.lux na wszystkich ekranach, żeby nie raziło niebieskie światło, lampka zmieniająca kolor do sypialni i ostatecznie pomarańczowe okulary. unikam też głośnej muzyki – wolę włączyć dyfuzor z relaksującymi olejkami eterycznymi, unikam pośpiechu, stresu… za to robię (auto)masaż, czasem wyciągam matę indukującą sen

Iwona Kotłowska

Super. Świetny pomysł z planowaniem albo zarezerwowaniem czasu w kalendarzu na codzienny offline. U mnie podobnie, staram się też mieć codziennie czas na pląsy z Fitness Marshallem i spacery nordic. Przy okazji polecam gorąco zrobienie sobie takiej numerowanej listy z przyjemnościami, z tym co daje radość i relaks. Dopisywać sobie co jakiś czas, zaglądać regularnie i wcielać w życie. Taka gotowa lista idealnie się sprawdza, kiedy pomysłów brak albo na randkę z samą sobą :)

Weronika

Ja najchętniej kiedy chce się zrelaksować oglądam seriale. Niestety często zdarza mi się obejrzeć wszystkie sezony i muszę szukać czegoś nowego. Ostatnio w szukaniu pomógł mi artykuł ze strony https://www.kreatywna.pl/ o nowych serialach, które weszły, a że zawsze oglądam je właśnie na portalu z tego artykułu to zaczęłam oglądać jeden z nich i bardzo mnie wciągnął.