podsumowanie - blog fotograficzny

Nie taki straszny styczeń! – SUM #18

Ponoć styczeń to bardzo eklektyczny miesiąc. Pierwszego budzimy się średnio optymistycznie nastawieni do wlewającej się oknem rzeczywistości, od drugiego mamy masę energii, powera do działania i dziesiątki planów na ten rok, a mniej więcej w trzecim tygodniu chce nam się jakby mniej, jakby rzadziej, no bo po co być tak bardzo w ruchu, tak bardzo do przodu..?  Nie taki styczeń straszny, jeśli się go rozbije na jednostki. Trzydzieści jeden dni do wykorzystania. Trzydzieści jeden świeżych początków. Poniżej pokazuję i opisuję, jak to wyglądało u mnie.

LIFESTYLE

Pierwsze 31 dni nowego roku były dla mnie czasem, kiedy układałam sobie wszystko od początku. Niektóre wnioski przyszły trochę późnawo, przez co cały miesiąc minął mi szybko, a efekty pracy są raczej znikome. Dokładniej o odczuciach pisałam Wam już przecież w newsletterze, nie będę mielić tematu na nowo, no bo mi zaśniecie i co?! Z całego mego serducha żałuję, że dopiero teraz odkryłam, jak bardzo lubię… eklerki. Nie doceniałam ich całe życie, a radość jaką mi dają, ach, potrafią zagłuszyć mniejsze i nawet te średnich rozmiarów smutki ;] Rozkochałam się też w bardziej mlecznej kawie w dużym kubku (Pan Mąż mnie wciąż wyśmiewa, że to raczej napój mleczny o zapachu kofi), a z gotowaniem powróciłam “do korzeni”, czyli potraw na makaronie pełnoziarnistym, tak, jak lubię najbardziej. Łosoś z brokułami, pesto z awokado i rukoli i tym podobne banały, które cieszą moje podniebienie przy jednoczesnym nie zasmucaniu obwodu bioder.

blog fotograficzny lifestylowy

Nie robiłam za wiele lifestylowych zdjęć w styczniu, przyznaję się, ale bez bicia! I warunki pogodowe i stan mojej szyi nie bardzo pozwalają mi na teszczenie ze sobą mojego aparatu, a ten w telefonie mnie zwyczajnie zaczął wkurzać. Po kilkugodzinnym riserczu (tutaj bardzo dziękuję jeszcze raz osobom na grupie, które mi tak dzielnie doradzały!) doszłam do wniosku, że nie powstał jeszcze aparat w telefonie, który by mnie zadowolił i… pozostałam przy moim Sony Z1. Jak widać, żaden ze mnie maniak technologii. Pozostaje mi kupić jednak ten mały aparat.

Za namową znajomych wypróbowałam trochę meksykańskiej kuchni i najbardziej zadowoliło mnie tam malinowe mojito. Jednak włoskie jedzenie to jest to, co lubię najmocniej i najwierniej.

blog fotograficzny lifestylowy

blog fotograficzny

blog fotograficzny lifestylowy

 

NOWY INSTAGRAM

instagram jest rudoOd miesięcy bardzo gryzł mnie także mój instagram. Kiedyś traktowałam go jako album do dokumentowania codziennych przyjemności, tylko i wyłącznie telefonem. Ważna dla mnie była wyłącznie treść, forma schodziła na daleki plan. Potem stwierdziłam, że koniec i basta, ma być ładniej. Powstał więc zlepek zdjęć świeżych i tych archiwalnych, ładniejszych i brzydszych; mix kolorów i wzorów. Znowu czułam, że to nie to. W styczniu poświęciłam zaś kilka dobrych wieczorów na zaplanowanie tego, jak rzeczywiście ma wyglądać moje konto na IG. Grzebałam, szukałam, porównywałam, znalazłam tysiące inspirujących zdjęć, kont, nawet swojego Pinteresta przeleciałam wzdłuż i wszerz, a nie jest to łatwe, przy takiej ilości pin’ów i wreszcie… wreszcie dotarło do mnie to, co podoba mi się najbardziej. Daleko mi jeszcze do doskonałości, ale znam kierunek i po raz pierwszy czuję, że jest on zgodny z moim poczuciem estetyki. Nie muszę mówić, jak miło mi będzie, jeśli i tam do mnie dołączycie?

Skoro już jesteśmy przy takim nieco blogowo-technicznym temacie, muszę się Wam pochwalić. W 2015 co jakiś czas dopadał mnie dół, bo moje statystyki niemalże stanęły. Krążyłam w okolicach 40 tysięcy UU miesięcznie, wzrost był dosłownie minimalny. W styczniu ruszyło i wbiłam się na 60 tysięcy. Niezły ten początek roku! ;]

 

WYNIKI ANKIETY I NOWY PRODUKT!!!

Po raz kolejny przesyłam buziaki i kosz pyszności osobom, które mnie wsparły i wypełniły ankietę! Jesteście super fajni. Dla niewtajemniczonych – chcę rozszerzyć ofertę sklepu o nowe produkty, a w ankiecie pytałam po prostu, co by to miało być. Najwięcej głosów zebrały lekcje fotografii (każde zagadnienie do kupienia osobno), następnie ebook o kreatywności (Pan Mąż mnie ciągle namawia, żebym coś takiego stworzyła), a na trzecim miejscu kurs fotografii w formie wideo.

Z przyjemnością ogłaszam, że nad lekcjami ostro pracuję i pierwsze zagadnienia powinny pojawić się jeszcze w lutym!

Bardzo cieszy mnie ten projekt! Z kilku względów właściwie: po pierwsze płacisz tylko za wiedzę, której naprawdę potrzebujesz i to jest super! Po drugie zagadnienia będą ujęte w bardzo praktyczny sposób, oprócz teorii i wskazówek do zastosowania “od zaraz” dodam ćwiczenia, które uzmysłowią Wam jak to wszystko działa i będziecie w stanie wiedzę samemu stosować w praktyce. Będę unikała trudnych pojęć, zagadnienia opiszę najprościej i “po ludzku”, tylko dużonewsletter bloga fotograficznego szerzej niż w blogowych artykułach.

Nie chcę za wiele trąbić o tym tutaj, dlatego wszystkich zainteresowanych odsyłam do Szopowego Newslettera:

[readolog_button btn_style=” large” btn_color=”grey” btn_text=”Chcę wiedzieć więcej o lekcjach!” btn_url=”https://mojszop.pl/popup/newsletter/” btn_target=”_blank” ][/readolog_button]

Już wkrótce zdradzę pierwsze 4 tematy lekcji :) Wszystkie produkty dostępne oczywiście w naszym sklepie.

W pytaniach otwartych często sugerowaliście mi także:

  • poradniki dotyczące obróbki w Photoshopie
  • warsztaty fotografii na żywo
  • webinary, konsultacje przez Skype lub maila
  • zagadnienia dla bardziej zaawansowanych osób
  • praca z lampą błyskową/domowe studio

A jedna osoba nawet zażyczyła sobie jednorożca. <3 Mówiłam już, że mam rewelacyjnych Czytelników? ;]

 

KULTURALNIE

Po drugim podejściu do Fargo 2 udało mi się przebrnąć przez początek, a potem już wpadłam na całego. Ta część chyba jeszcze lepsza! Jest mafia, morderstwa i mocne dialogi. Humor, powiedziałabym, nad wyraz męski, ale nie jest to wada.

Ponoć nawet najwięksi twardziele płaczą na tym filmie kilka razy. I doprawdy nie wiem czy byłam tego dnia wyjątkowo odporna, ale sama płakałam tylko raz i tylko przez moment. Teoria Wszystkiego to nie jest wyciskacz łez, zabójczo wzruszający obraz o wybitnym człowieku też nie. To po prostu ładna historia, nieco inspirująca, gdy dochodzicie do momentu, gdy główny bohater pisze swoją książkę. Jeśli masz takie ambicje, przestań szukać wymówek i też napisz.

Coś luźnego na rozlazłe popołudnie? Proponuję Praktykanta! To bajkowe, ciepłe kino z Robertem De Niro i Anne Hathaway w rolach głównych. Czy historia jest pouczająca… niekoniecznie. Pocieszająca? Jak najbardziej.

Oglądaliście House of Cards? Dużo mocniejszy obraz otrzymacie na tacy w serialu BOSS. Dramat polityczny, w którym łatwo się pogubić, ale warto ponieść wysiłek odnalezienie się w gąszczu nazwisk i informacji.

Coś mnie pokusiło, żeby obejrzeć Mustanga. Oczywiście rozumiem dlaczego można się tym filmem zachwycać, albo czemu tak bardzo fascynuje nas nie-hollywoodzkie kino, ale mnie ten typ dramatów nie ubogaca. Wręcz przeciwnie – tak pokazane problemy są dla mnie stresujące. Mało tego, wiele tych tureckich obyczajów zwyczajnie mnie przeraża! Jeśli lubicie naturalistyczne obrazy, tureckie klimaty i przyziemne problemy, ten film jest dla Was. Ja wysiadam.

Musi być i baja… Mały Książę przyprawił mnie o potoki łez wzruszenia. Jest szansa, że tego dnia miałam jakieś zaburzenia hormonalne, bo aż tak ckliwy to on nie był. Niewątpliwie jednak jest to śliczna produkcja, którą warto obejrzeć, bez względu na to, czy masz jakieś dziecko w okolicy, które może być Twoim pretekstem. ;)

Obejrzałam Interstellar, obejrzałam i Marsjanina. To dwa zupełnie inne światy i podejścia, zupełnie nie rozumiem, dlaczego te filmy są tak namiętnie porównywane. W Interstellar mamy wątek czasu i przestrzeni, zaginania ram czasowych i względności tej jednostki. Nie dziwi mnie, że zebrał sporo negatywnych ocen, wielu ludzi zwyczajnie nie zrozumiało zakończenia. Marsjanin zaś to case study życia człowieka, który został pozostawiony sam sobie na Marsie. Oba warte obejrzenia.

A teraz mam ciekawostkę – obejrzałam polski (polski!) film Carte Blanche i bardzo mi się podobał. Niesamowite, jak bardzo szybko jesteśmy w stanie przystosować się do zmieniających się warunków, nawet jeśli mowa o stopniowej utracie wzroku. Jeśli interesują Was wszelakie odcienie niepełnosprawności, obejrzyjcie koniecznie.

Razem z PM przeczytaliśmy wreszcie Atlas: Doppelganger i bardzo mocno obojga nas rozczarował. Dominikę Słowik intensywnie chwalono za realizm magiczny, ale umówmy się, do Marqueza to jej dużooo brakuje. Sto lat samotności wciąga i pochłania w całości, czytając Atlas czułam, jakbym co najwyżej zamoczyła stopy w sadzawce czyjegoś pomysłu.

>>> Ej, wyłapałam promocję -30% na sto bestsellerów ostatnich miesięcy, tylko dziś. Wśród nich poradnik Red Lipstick Monster, Elementarz Stylu Kasi Tusk, trochę kolorowanek dla dorosłych po kilkanaście złotych (jeeee!), a także Historia Wewnętrzna, Magia Sprzątania i wiele innych fajnych pozycji. A jeśli pracujecie właśnie nad zmianą nawyków, mocno polecam także przecenioną Siłę Nawyku!

 

W SIECI

Dzięki publikowanym co miesiąc na facebooku zachętom do podzielenia się wartościowymi wpisami, muszę robić naprawdę ostrą selekcję, żeby nie zasypać Was tylko i wyłącznie postami do innych fajnych miejsc. Zaczynamy!

 

[readolog_alert type=”alert-warning” ]

Pssst! Tylko do 7 lutego obowiązuje szałowa promocja na akcje do Photoshopa:

-50% rabatu

uzyskacie na hasło: MOJSZOP w sklepie mojszop.pl

[/readolog_alert]

sklep dla fotografów

 

Dobrego dnia!