własność intelektualna

Rób swoje!

Wszystko już gdzieś było. Powstało, skończyło się, zatoczyło koślawe koło, jak po kilku głębszych o piątej nad ranem. Ale ja dziś mówię wprost – nie godzę się na kradzież. Nie godzę się na bierność.

Nie mam monopolu na internety. Tatuś mi nie kupił, więc muszę sobie radzić bez. Tak jak wszystkie inne baranki, zajęłam sobie kawałek zero-jedynkowej zieleni. Szybko jednak spłynęła na mnie świadomość, że nie jestem jak wszyscy. Instynkt stadny mi nie dolega, a poza tym, widzieliście kiedyś rudą owcę? Jest więc lis, rudy lis, który bardzo lubi kreować rzeczywistość. Odtwarzanie zostawmy lamerom, niech kolorują obrazki ołówkami, tak jak ich matki, dziadki i teściowe. Oni po prostu nie mają kredek. Moja wirtualna rzeczywistość jest wielobarwna, bardzo moja, a dzięki Wam hacjenda nie wieje nudą.

Wszystko już gdzieś było. Powstało, skończyło się, zatoczyło koślawe koło, jak po kilku głębszych o piątej nad ranem. Starszy brat nie czepia się młodszego, gdy ten także płodzi syna. Nie mam pretensji, gdy testujecie obiektyw heliosa, choć ja przecież byłam pierwsza. Banana mam zawsze na twarzy, kiedy widzę, że kupujecie chętnie to, co polecam, i że te rzeczy się u Was sprawdzają.

Ale są projekty, nad którymi ślęczę dniami. Obmyślam, tworzę, kreuję, zmieniam, podpytuję, wpadam w alkoholizm, znowu zmieniam, obrażam się na samą siebie, pomysł porzucam, wracam z podkulonym ogonem, a wersja ostateczna ma dwucyfrowy numer porządkowy. Są takie projekty, w które wkładam kawał serca i czasu. Takie, dla których muszę sobie kawałek siebie wyciąć, Panu Mężowi zabrać, oderwać od kości, od siebie i na cel tworzenia przeznaczyć. Tkanka się regeneruje, choć zabiera to trochę czasu. I tak warto. A potem ktoś sobie taki pomysł bestialsko kopiuj/wklej traktuje. Zmienia kolory, obrazek i swoim logiem, jak sokiem, brudzi.

Kradzież. Powiedzmy to wprost.

Zawistny sąsiad, smutny człowiek bez kredek, podprowadza Ci z garażu samochód, a Ty i owszem, do mamy zadzwonisz, co by się nieco wyżalić, a w ostateczności machniesz ręką, weźmiesz 5 lat nadgodzin i kupisz kolejny. Oto co robisz, gdy ktoś kradnie Twój tekst, grafikę, cykl wpisów. Wysyłasz linka do zaprzyjaźnionych blogerów, razem opadają wam cycki, razem załamujecie ręce, przez messengera klepiecie się po plecach. To jest przyzwolenie. Akceptacja stanu rzeczy. Ja się na to nie godzę.

Nie mam plastikowych żołnierzyków, nie chcę prowadzić wojen, wywlekać nazwisk, adresów url i innych www. Ten wpis to nie atak, defensywa też nie. Do manifestu wiele mu brakuje. Nikomu nic nie udowadniam, nie tupię nóżką. Zwyczajnie nie ma we mnie zgody na podbieranie cudzej własności i swoją nazywanie. Na milczenie też się nie godzę. Lisy to hałaśliwe zwierzęta.

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
51 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Część Mnie

Tak jak napisałaś, najważniejsze jest to, aby robić swoje! Troszkę zaskoczyłaś mnie tym wpisem, bo właśnie planowałam nowy na swoim blogu dotyczący właśnie dobrego i taniego odpowiednika obiektywu stałoogniskowego przy użyciu Heliosa i adaptera, haha! Będziesz miała coś przeciwko jak opublikuję taki wpis dla moich czytelników? :)

husky

Takich wpisów były już setki jak nie tysiące, kilka lat temu, kilka miesięcy temu, kilka tygodni temu ;-). Na pewno nic się nie stanie, jeśli powstanie kolejny, bo przecież każdy jest indywidualny, każdy inaczej napisany, każdy z fotografów ma inne spojrzenie na dany temat. Ja na przykład z Heliosem polubiłam się dość niedawno, ale zdecydowanie wolę Tessara. Ale pisałam o każdym manualnym, jakiego używam, o którym cokolwiek powiedzieć się da. Tu nie chodzi o kopiowanie tematów, bo tak jak Natalia napisała, to wszystko już gdzieś było, a my nawet nie wiedząc o tym, możemy coś podobnego stworzyć. Chodzi o to,… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Husky – AMEN!
Nic dodać nic ująć.

Ludzie (niektórzy, mała garstka) to świnie, wszem i wobec wiadomo. Nie wiem, czy to wynika z ludzkiej zawiści, czy po prostu ludzie nie wiedzą czym są prawa autorskie. Być może są zwykłymi ignorantami! A wiesz co jest najgorsze? Kiedy się Ciebie nie pytają o zdanie, zapożyczają zdjęcie, wrzucają na swoje fanpage, a co gorsza jak czerpią z tego korzyści finansowe – a przecież można było zwyczajnie spytać: „mogę wrzucić twoje foto na fb?”.

Można było nawiązać współpracę, można było spytać, można wiele rzeczy zrobić. Ale po co, kradzież zawsze była wygodna, a Polak – kradzieży jest dobrze nauczony. Po co się męczyć skoro można mieć ten sam efekt.

Dokładnie. Ostatnio mój fanpage został oznaczony i z ciekawości weszłam zobaczyć o co chodzi, okazuje się, że dziewczyna wrzuciła zdjęcie mojego autorstwa i ba! nawet podpisała, a na mój sprzeciw odpowiedziała, że skoro mnie tak to uraziło, to usunie zdjęcia, ale że wiele dziewczyn ją o to prosi i chciała mi zrobić przysługę. :D Uśmiałam się jak nigdy.

No czyli jak zwykle – dobrze jest mieć fajne usprawiedliwienie ;-)
U mnie na samym początku jak zaczynałem blogować pojawił się człowiek który skopiował całego mojego bloga. Różnice były zauważalne – jedynie w logo, adresie strony. Człowiek ten użył – takiej samej skórki, tak samo tytułował nagłówki, jednak broniło go to – że teksty – pisał po swojemu. Największą frajdę miałem – kiedy przyszedł do mnie a ja powiedziałem „że wiem”. Wtedy też zapytał mnie – dlaczego do mnie ludzie wchodzą, komentują, dlaczego mam ruch a on nie ma, skoro zrobił dokładnie to samo co ja.

husky

Doskonale rozumiem problem. Widziałam swoje dzieła z nieswoją obróbką, z uciętym znakiem wodnym, z nałożonymi napisami i teksturami. Były też w zdjęciu profilowym fanpage pt. „Mam kota na punkcie swojego kota”, gdzie jak można się było przekonać, autorki chyba miały kota na punkcie cudzego kota i nie rozumiały, że zdjęcia ukradły, „bo przecież z google można” ;-).

Natalia Lis

Z jednej strony rozumiem to zjawisko, jeśli chodzi o grafiki/zdjęcia. Pewne elementy są powielone po tyle razy, że nie sposób dokopać się do autora, i jedynym sensownym źródłem do podania staje się pinterest czy google. Mnie samej zdarzyło się użyć nie swojej grafiki (do tekstu o jęczybule), bo nie potrafiłam znaleźć źródła, na szczęście czytelnicy są uważni i linka podesłali.

Nina Peplińska

Wiem, że czasami trudno znaleźć jest autora, jednak jeżeli nie możemy go znaleźć- trudno, trzeba odpuścić. Niestety gdyby ktoś postanowił pociągnąć nas do konsekwencji, to „google” czy „pinterest” nam nie pomogą i nie mamy absolutnie nic na swoją obronę. ;) Nie wiem czy znasz taką stronę, ale często jest przydatna: https://www.tineye.com – wyszukuje gdzie w internecie jeszcze znajduje się to zdjęcie. Niestety, nie jest niezawodna. ;)

Iza

Ja wiem, że nie chodzi o toczenie wojen, ale jak nie będą padały konkrety, to trudniej będzie z tym walczyć. Przyznam, że sama mam pewną blokadę i nie umiem być ostra chociaż w głębi duszy się buntuję i uważam, że powinniśmy o tym krzyczeć. Trafiam w sieci na blogi, które są kopią innych. Widuję posty, które pojawiają się jako kalka wpisów innych autorów. Mogę nie odwiedzać tych blogów, ale to mało, bo one nadal będą. Mogę odwiedzać takie miejsca i nie wiedzieć, że autor mnie oszukuje. Ale jak w sposób stanowczy z tym walczyć, to nie mam pomysłu i nie… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oczywiście, że możliwe – przeczytaj na początek wpis Kasi: http://simplicite.pl/jak-prowadzic-bloga-blog-a-prawo-autorskie/

Prawda jest taka, że czasami tylko autor zauważa taką sytuację, potem kolejną i kolejną i już wie, że to nie jest przypadek, ale tekst jest na tyle przerobiony, że do sądu z tym nie pójdziesz, a ja waleczna jestem i gdy znajdę dostateczny dowód – zrobię ten krok na przód. Są sposoby, a ten tekst jest moim pierwszym, choć stanowczym, sprzeciwem.

Katarzyna Kędzierska

Dochodzenie swoich praw autorskich nie jest łatwe, wiem. Głównie dlatego, że rzadko zdarza się „czysta” sytuacja i nie ma dwóch takich samych przypadków. I każdy, kogo prawa zostały naruszone sam musi podjąć decyzję czy „coś z tym robi” czy nie. Niemniej jednak są sposoby, żeby takim naruszeniom przeciwdziałać, a pierwszym krokiem jest kontakt z naruszycielem i zwrócenie mu uwagi na jego bezprawne działania.

Joanna eSz

Myślę, że ludzi, którzy kopiują i korzystają z tego (lub nie podpisują) powinno się tego nauczyć. Być może nauczyłoby ich publiczne obnażenie ich nieuczciwego postępowania. No bo jaki inny sposób może być dotkliwszy w internecie? Być może taki ostracyzm, wspólne potępienie mogło coś zdziałać. Nie sądzisz?
Może warto to jednak zgłosić jakoś? Tudzież… ogłosić?

Natalia Lis

Asia, tak jak pisałam wyżej, czasami są to sytuacje, w których tylko Ty/ewentualnie kilka wtajemniczonych osób widzi kopiuj/wklej. Te teksty są zazwyczaj na tyle przerobione, że nie jest to coś, co można zgłosić, a że sytuacja powtarza się regularnie – wiem, że to nie jest przypadek. Widziałam podobne sytuacje ze zdjęciami z insta i krew mnie zalewa, choć nie chcę działać w emocjach. Do tego wpisu dojrzewałam hm… pół roku? :)

Joanna eSz

okej, wiadomo – do it your way.
ważne, żeby się nie męczyć tym samemu, tylko jakoś zadziałać. Ty znasz prawdę i pewnie znajdziesz sposób by sobie z tym poradzić. Ostatnio ciekawą grafikę umieściła właścicielka lilladecor: https://www.facebook.com/LilladecorKartkiZaproszenia/photos/a.580954551942615.1073741827.463519190352819/895545293816871/?type=1&theater

Masa ludzi zarobiła na jej grafice i pomyśle. Przykre tym bardziej, że ludzie robią to bez skrupułów, nawet osobiście się z tym spotkałam. I nie widzą w tym nic złego!
Trzymam kciuki, za dobre rozwiązanie tej sytuacji. Powodzenia!

Vika Nova

Mnie ostatnio spotkało oskarżenie o plagiat i kradzież, bo nazwałam bohaterki swojego cyklu wywiadu zwyczajne- niezwyczajne, choć sam cykl nazwałam jak wiele innych mi podobnych Kobiety sukcesu. Laska mi zarzuciła, że idea jej, nazwa jej, wszystko jej i że niby skopiowałam jej opis cyklu, bo gdzieś tam wrzuciła link i ja NA PEWNO weszłam i zgapiłam. Ni cholery tak nie było, bo mam w głowie swoje i swoje piszę i nawet nie wiem czy ta pieniaczka jest warta kopiowania- ludzie lubią sobie schlebiać. pewnie tez z innymi blogerkami sobie linki podsyłały i cycki im opadały, choć kradzieży nie było, a… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Opisujesz bardzo przykrą sytuację i doskonale rozumiem, czemu tak Cię to ruszyło. Niesłuszne oskarżenia zawsze mocno uwierają. Tak jak w tekście- wszystko już było i czasami po prostu zrobisz coś identycznego, zupełnie nieświadomie. Miałam taką sytuację z Paulą z onelittlesmile. Opublikowałam wpis o kupowaniu na Ebay, Paula troszkę później tekst o podobnej tematyce i tępe ludzie rzucili się na dziewczynę z oskarżeniami, a wystarczyło przeczytać, by zrozumieć, że temat ugryzłyśmy od ZUPEŁNIE inne strony. Tak więc rozumiem Twój sceptycyzm, jednakże ja ten tekst odkładałam od pół roku :) Im więcej czasu minęło, tym bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że mam… Czytaj więcej »

Vika Nova

Masz rację, ja osobiście podeszłam do tego tekstu i sceptycznie własnie dlatego, ze zostałam niesłusznie oskarżona, choć oskarżycielka jest przekonana do swoich racji. Rozumiem jak można się wkurzyć na kradzież- wczoraj okazało się, że moi przyjaciele z Polski, którym pozwoliłam w granicach rozsądku korzystać z mojego domu, który tam zostawiłam, przychodzą kiedy chcą i biorą co chcą, nie informując mnie o tym- jak się bierze nie swoje bez pytania to kradzież. Tak jest też z tekstami. Opierniczyłam równo, sprowadziłam do parkietu, bo uczciwość musi być i kropka. W blogosferze nauczona tamtą sytuacją, wbrew doradzaniu, żeby komentować na podobnych blogach, w… Czytaj więcej »

Kurdupel

Znam z autopsji jak to bywa fajnie, jak to jest kiedy ktoś mówiąc kolokwialnie „podpieprzy” sobie tekst, zdjęcia, nie zostawi odnośnika czy nie poda źródła, a jeszcze lepiej kiedy przy okazji na tym zarobi. I faktycznie cycki opadły, przyzwolenie odhaczone, a robię jak robiłam co swoje. Tylko wiesz, Ruda, są i takie blogowe kwiatki, które po kradzieży nagle przewartościowały sobie blogowe treści i zamiast pokazywać swoje prace nagle zmieniły swój kawałek internetów w szambo pod tytułem „jak bardzo nienawidzę łamania praw autorskich”. W tym momencie na prawdę mnie boli jak twórcy którzy na prawdę mieli coś do powiedzenia/ pokazania stali… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Nie zmierzam w tym kierunku, jeśli do tego pijesz ;]
Toczyć wojen nie chcę, ale bierności nienawidzę i bierna też nie będę. Czasami trzeba tupnąć nóżką; może pomoże.

Powiem Ci, że i u mnie zdarzały się kradzieże. Świat jest mały i wszystko szybko wychodzi na jaw. „Autorzy” myślą, że mogą się ukryć. No niestety… Oczom nie wierzyłam, jak mi kiedyś koleżanka wysłała zdjęcie z dziewczynkami, które miały na koszulce moją grafikę… Bez pozwolenia. Do tego jeszcze jakiś bardzo tandetny napis pod nią. Nawet nie wiesz, jaka byłam wściekła. Co do tekstów na blogach… Ciężko jest powiedzieć, co jest kradzieżą, a co nie. Na 100% pomysły są przechwytywane. Czasem miałam żal za to do innych blogerów, ale teraz myślę, że nie da się być oryginalnym. Tego wszystkiego już jest… Czytaj więcej »

Błąd, już wygraliśmy. Nie kopiujemy, należymy do nieco innej elity.

Hehe ;) No może i tak. Kiedyś czytałam, że „Hołdem dla artysty jest, gdy go okradną”…

No w tym też coś jest. Samo okradanie tekstów – jest niczym w porównaniu z tym co okradają mnie jako grafika. Tworzysz dla kogoś logo, po czym inna firma podsyła ci ulotkę do druku. Patrzysz – skąd znasz to logo, o kurde to Twoje logo sprzed dwóch lat, tyle że nazwa firmy zmieniona i dodane „dwie kropki” aby plagiatem nie wiało. Także ta kreatywność jest wszędzie.

Doskonale Cię rozumiem. Jak już dwie kropi się pojawią, osoba czuje się rozgrzeszona. Swoją drogą ciekawią mnie te wszystkie podróbki np. butów nike. Przecież tyle tego jest. Zmieniona jest np. tylko jedna literka w nazwie. Co się w takiej sytuacji robi? A tak mi się przypomniało jeszcze, jak kiedyś prowadziłam malutkiego bloga. Miałam naście lat. Jakaś dziewczyna skopiowała nieudolnie mój szablon (robiłam go samodzielnie), opis mojej skromnej osoby i kilka tekstów. Pamiętam, że zwróciłam jej uwagę i szybko usunęła bloga.

Szczerze to podrabiania adidasa na abibasa nie rozumiem. Bo przecież nikt normalny nie kupi tak jawnej podróby. To też chyba poniekąd ignorancja producenta, bo skoro ma sprzęt do produkcji obuwia, mógłby poświęcić chwilę czasu by stworzyć własną markę. Ale po co – skoro tak jest łatwiej, a skoro produkują, zapewne jest zbyt.

My pastel life

Ponad miesiąc temu opublikowałam podobny wpis, ale zdecydowanie inaczej ubrałam to w słowa :) Z kradzieżą wpisów spotkałam się dwa razy – pierwszy raz, dziewczyna bezkarnie ukradła mi 15 wpisów + zdjęcia, nawet wzięła te zdjęcia, na których byłam ja. Nic nie pozmieniała, po prostu wzięła kopiuj – wklej. Taka sama sytuacja była za 2 razem, ale już ukradziony był sam tekst. Całkiem niedawno zobaczyłam również swoją grafikę. Ktoś sobie podpisał jako swoją – zabolało. Jestem osobą, która walczy o swoje do rozlewu krwi. Zrobiłam dym, pozgłaszałam wszystko w odpowiednie miejsca. Co prawda poszłam poskarżyć się mamie, ale to tylko… Czytaj więcej »

Adrian Today

No jeżeli dziecko zabrało Ci teksty to faktycznie nie ma co rozgłaszać. Ja zawszę na początku próbuję kulturalnie i na poziomie kogoś zapytać – zwyczajnie Dlaczego ? A jeżeli to nie przynosi efektu, trochę pomęczę i odpuszczam. Co do dzieci – warto je edukować, bo tak naprawdę skąd mogą wiedzieć, że kopiowanie jest złe, szczególnie że dzisiejsza edukacja opiera się na tym samym.

My pastel life

Nie nazwała bym dzieckiem dziewczynę, która ma 18 lat.

Adrian Today

A ja myślę, że jak ktoś ma 18 lat to w głowie jeszcze niewiele – szczególnie w dzisiejszych czasach. Także trochę może zrozumienia… :D

My pastel life

Jestem wyrozumiała do czasu ;) W wieku 18 lat już się ponosi odpowiedzialność za siebie i swoje czyny i trzeba się z tym liczyć. Każdy inaczej na to wszystko patrzy, ja mam inne podejście do tej sprawy, a Pan ma inne ;)

Adrian Today

Oczywiście, zdania możemy mieć różne. Moje jednak chyba pozostanie takie, że jeżeli możemy wychowywać róbmy to, jeżeli to nie działa, niech ktoś faktycznie bierze odpowiedzialność, tak czy siak – szansę powinien mieć każdy, szczególnie w takiej sprawie, gdzie nie każdy zna zasady i podpiera się tym co zobaczył u koleżanki czy kolegi.

Magdalena Sepczyńska

Niestety to zawsze było jest i będzie. Niektórzy idą na łatwiznę i wykorzystują już coś wymyślonego jak się da. Poruszyło mnie to co napisałaś. Natalio z tym da się walczyć wszystko da się udowodnić tylko wiele nerwów sobie napsuć trzeba a z drugiej strony odpuszczenie daje przyzwolenie na powielanie tych kradzieży. Odwalasz kawał dobrej roboty a potem widzisz takie coś i odechciewa się wszystkiego, traci się zaufanie do ludzi a przecież nie możemy mierzyć wszystkich jedną miarą. Wiele razy spotkałam się z tym o czym napisałaś i to w sytuacjach w których bym się nawet nie spodziewała. Nie daj się… Czytaj więcej »

Ania Kalemba

Popieram! :) a za takie występki to powinno się karać! :)

Marta Hennig

Nienawidzę kradzieży. Naprawdę. Kilka razy już mi się to w sieci zdarzyło i zawsze strasznie podnosi mi to ciśnienie. Nie rozumiem, jak można podpisywać się pod nieswoją pracą!

Adrian Today

Świetny tekst ! Pisałem ostatnio o tym co się dzieje z blogosferą, coraz więcej jest niestety ludzi, którzy na imię powinni mieć CTRL+C,CTRL+V. Mało tego, ludzie nie mają wstydu do tego stopnia, że nie dość że skopiują to jeszcze udają jak długo nad tekstem pracowali, co jest żałosne. Ja również nie przyzwalam na kopiowanie, nie lubię kradzieży, ale to co się dzieje czasami sprawia, że odechciewa się pisania. Bo ty się namęczysz nad wpisem, nad zdjęciami, planujesz, myślisz, dyskutujesz ze znajomymi – chcesz dobrze, przychodzi nowy bloger, który po prostu trochę skopiuje tu, trochę tam, a na koniec jeszcze chce… Czytaj więcej »

No i właśnie ja mam taki problem – nie że mnie ktoś coś ukradł, ale być może ja? No bo co na przykład z postami o inspiracjach? Robię post o słomkach papierowych, ściągam dla przykładu 2-3 zdjęcia z Google, linkuję źródła, a potem się zastanawiam… czy przypadkiem zaraz listonosz nie rzuci mi w twarz pozwem o naruszenie praw? Powiedzmy sobie szczerze: takich postów inspirujących jest w necie mnóstwo, ale co zrobić z umieszczaniem zdjęć? Bronić się „prawem do cytatu” czy do każdego pisać o zgodę? Pytam, bo nie chcę być nie fair wobec innych.

@simpliciteblog:disqus pomożesz nam rozwiać wątpliwości w tym aspekcie?

Teoretycznie, każdego powinnaś pytać o zgodę, albo brać tylko te zdjęcia, które są na wolnej licencji. Prawo cytatu nie ma tu zastosowania, szerzej pisałam o tym u siebie na blogu. Tyle teorii. Doskonale wiem, że w praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Powiem tak, jeśli podajesz źródło to pół biedy, nikt nie rzuci Ci pozwem w twarz, tak to się nie odbywa, ale musisz się liczyć z tym, że ktoś, kto ma prawa do tych zdjęć, może do Ciebie napisać i w mniej/bardziej miły sposób o usunięcie tych zdjęć poprosić. Jest to ryzyko, które na siebie bierzesz lub nie, decyzja należy… Czytaj więcej »

Niestety wiele ludzi żeruje na cudzej własności, pomysłach czy planach. Czasem nie warto zdradzać pomysłów nawet w luźnej rozmowie, bo potem okazuje się, że ktoś napisał coś, o czym tym od dawna myślałaś. Ciągle borykam się z tym problemem u siebie i na błędach nauczyłam się, że nie można zbytnio ufać ludziom. Zwłaszcza w kwestii twórczych działań.
Inaczej rzecz się ma z własnością intelektualną jaką są na przykłąd zdjęcia, filmy czy layouty. Ludzie często korzystają z nich nie wiedząc, że nie można. Tym bardziej, że prawo jest skontruowane tak, że laik nie zrozumie, co wolno, a co nie…

patibloguje

Kradzież bułki ze sklepu – zło. Kradzież zdjęcia – spoko, to przecież tylko zdjęcie. Też się na to nie godzę. Kradzież to kradzież. Szkoda, że tak mało szanuje się twórczość jako wartość.

Oj, bolesny temat. Niestety, gdy tylko mój blog zyskał większe grono odbiorców, pojawił się dosłownie szereg ludzi, którzy kopiowali wszystko: pomysły, wygląd szablonu, rozwiązania, projekty. Ba, doszło nawet do tego, że niektórzy kopiowali moje zdjęcia i wrzucali jako swoje do notek czy w konkursach! I choć, gdy ktoś wybiera „podobny” (a w rzeczywistości – taki sam) temat na cykl notek, to jest we mnie jakaś iskierka dumy, że stanowię wzór – to jednak nie podoba mi się to, i zawsze będę pilnować, aby się nie zdarzało. O ile nie ma się monopolu na rzeczy powtarzalne, o których piszesz, o tyle… Czytaj więcej »

[…] poruszyła na blogu ważny temat „inspirowania się” i kradzieży cudzych pomysłów i prac. Jest to ważny temat dla mnie zarówno jako artystki jak i blogerki, która codziennie […]

Klaudia Jaroszewska

duzo racji. nie znosze gdy ktos odbiera laury za moja prace

Monika Dudzik

Kradzież jest wygdna i prosta. Niestety… Uskuteczniającym ten proceder osobom wydaje się, że nikt się nie połapie, bo przecież internety takie wielkie…Poza tym jest ogromna różnica pomiędzy inspirowaniem się czymś/kimś a zżynaniem – niektórzy jednak tych różnic nie dostrzegają.

Ola

Niestety ale korzystanie z czyjejś własności jest na porządku dziennym od wielu, wielu lat. Pamiętam, jak przejechałam 500km w Polsce, pare lat temu, na rozmowę kwalifikacyjną z dość bogatym już wtedy portfolio. Bardzo duża firma, znana w Polsce, wtedy bardzo chciałam się z taką korporacją związać. Dopiero podczas rozmowy okazało się, że praca, którą mam w SWOIM portfolio, „nie jest moja”, bo ktoś inny wysłał ją kilka miesięcy wcześniej na konkurs, do tejże firmy. Sporo czasu, nerwów i stresów zajęło mi rozwiązanie problemu. Pracy nie dostałam. Tylko przez „plagiat”, bo umowę miałam w kieszeni do momentu zapoznania się z moim… Czytaj więcej »

Toastdropper

Mam wrażenie, że ludzie uważają, że płaszczyzna internetu daje automatyczne przyzwolenie na robienie rzeczy, których w życiu codziennym by nie zrobili. Fakt, że problemem może być pozorna nieświadomość i trzymana w zanadrzu argumentacja „że to tylko inspiracja”, ale w gruncie rzeczy jest to z reguły działanie z premedytacją spowodowane poczuciem bezkarności.

Efa Jozefowicz

Podpisuję się pod Twoim postem rękami, nogami i jeszcze kończynami moich dwóch gryzoni. Trzy dni temu – tak jak napisałaś w swoim wpisie – wysyłałam „linka do znajomych blogerów”, że od dłuższego czasu ktoś kopiuje moje pomysły na posty – koleżanki stwierdziły , że zauważyły to już wcześniej, ale nie chciały mnie stresować… W tym całym kopiowaniu – nie chodzi o to, że moje tematy są jakieś odkrywcze, tylko o to, że dziewczyna publikuje teksty lub serie wpisów o tym samym – dzień lub dwa dni po mnie (na początku jeszcze pisała, że inspiracją wpisu był mój blog)… Widzę, że… Czytaj więcej »

Ech… Skąd ja to znam. 4 lata temu popełniłem (co prawda dla siebie, ale trochę czasu mi to zajęło) kartkę świąteczną w formie graffiti na ścianie. Od tamtej pory jest regularnie podprowadzana bo przecież każdy chce złożyć życzenia a nie każdy ma ochotę kupić odpowiednią grafikę na Fotolii czy u mnie. Jeden delikwent powiedział mi wprost, że wziął z googli a nie ode mnie. I jeszcze bezczelnie twierdził, że jak mu udowodnię, że praca jest moja? Plik źródłowy? On też może sobie taki zrobić. Iść do sądu? Można. Tylko czy sprawa jest do wygrania? Inna sprawa, że szkoda mi na… Czytaj więcej »

Beata Redzimska

Opadaja cycki? Tego nie znalam. Coraz wiecej osob pisze bloga, wyzywa sie kreatywnie, wiec i tez coraz wiecej osob coraz silniej powiedzmy to inspiruje sie tym, co robia bardzo kreatywne osoby, jak TY. Podobno kopiowanie (plagiat) jest najwyzsza forma uznania. Tylko szkoda, ze tak dziala na nerwy. Pozdrawiam serdecznie Beata