Nowości – LIPIEC

Daleka jestem od zakupoholizmu, coraz większy nacisk kładę na JAKOŚĆ, przed zakupem czytam recenzję (choć kto teraz tego nie robi..) analizuję przydatność, czekam kilka dni, co by mi się w głowie ułożyło. Jeśli pragnienie nie znika – kupuję. Coraz częściej zauważam u siebie minimalistyczne podejście, nie pamiętam kiedy ostatni raz wróciłam do domu po zakupach i biłam się z myślami “po co ci to ruda, no po co?!”.

Skoro mowa o jakości.. Kolejne dziecko dołączyło do mojej foto rodzinki – CANON 6D. To mój awaryjny zastępca Canona 5D, przyda się na ślubach i tym podobnych iwentach. Od wielu lat pracuję na sprzęcie tej marki różnego przekroju cenowego, tylko raz coś się w moim aktualnym 5D poluzowało, wymienić trza było, “chińszczyzny” zarzucić im nie mogę. Klasa!
Od kiedy przerzuciłam się na pędzle – naprawdę ciężko mi uwierzyć, że kiedyś potrafiłam pomalować się przy użyciu aplikatora! Kilka dni temu dotarły do mnie 4 pędzle firmy ECOTOOLS w wersji turystycznej, z kosmetyczką z konopii :). Zależało mi na czymś niewielkim, co zmieści się do kopertówki; dzięki kosmetyczce łatwiej będzie o utrzymanie pędzli w czystości.
Całość wykonana z naturalnych materiałów – tym mnie kupili. Włosie milutkie, nawet dupka niemowlęcia by się nie skrzywiła. Mimo niewielkich rozmiarów wygodnie leży w dłoni. Nie mam porównania z topowymi markami (Hakuro na przykład), ale tak jak piszę, dopiero zaczynam swoją przygodę z pędzelkami.
Duże zaskoczenie – biedronkowy płyn micelarny daje radę! Ostatnio kupiłam kilka demakijażowych bubli, a ten tutaj przyjemnie pachnie i spełnia swoją rolę. Używam także do tonizowania twarzy przed nałożeniem makijażu.
Nie pamiętam już na którym blogu wyczytałam pochlebne recenzje dla pomadek Golden Rose, ale ten kosmetyk mnie zauroczył! Matowa, pięknie kryje, na przygotowanych pod makijaż ustach, utrzymuje się kilka godzin. Mój odcień to 03, Golden Rose, Matte Velvet, w sklepach dostępnych jest 27 różnych odcieni. Żałuję tylko, że nie kupiłam więcej! Odcienie 9, 10, 21 do mnie krzyczą :)
Podczas ostatniej wizyty w Polsce chciałam przetestować kremy typu BB (CC) dostępne na drogeryjnych półkach. Po długich naradach ze sprzedawczynią wybrałam ten firmy KOLASTYNA. Dużym plusem jest filtr SPF 20, jednak nie jest nawet blisko oryginalnych koreańskich kremów BB. Aby utworzyć krycie porównywalne do Skinfood’a, muszę zaaplikować dwie warstwy. Plus za zapach.
Złoto nigdy nie było w moim stylu, aż do teraz! Te dwie bransoletki zmieniły moje zdanie, co chwilę coś złotego zdobi mój nadgarstek. Poza tym świetnie pasują do paska nowej torebki. ;]
Wciąż poszukuję idealnej klasycznej białej koszuli, która nie zamieni się w szmatę po pierwszym praniu. Póki co pocieszam się poniższą, w piękne kwiaty firmy SINSAY. Nie wiem, jak mogłam kiedyś nie lubować się w koszulach..
Szykuję dla Was pościk o moim casual make-up, ale to wymaga weny i ładnej cery, o którą dzielnie walczę :)

Czy Wy też już planujecie garderobę na jesień..? Oo.

Nowości – LIPIEC
Oceń post!