consumerism photography

Mało to za mało

Rozsądnie dobieram przyjaciół, rozsądnie żyję, otaczam się przemyślanymi przedmiotami, to one służą mi, nie na odwrót i te wszystkie bla bla bla. Od zawsze wydawało mi się, że jestem rozsądna. Świadoma taka. Aż do momentu, gdy musiałam się przeprowadzić…

Wstyd. To uczucie towarzyszyło mi równie często, co zwątpienie, gdy podczas ostatnich trzech tygodni, głównie skupionych wokół pakowania walizek, przekopywałam się przez tony śmieci. Pudełka po pudełkach, elektro-śmieci na swoją kolej czekały tak długo, że można je już spokojnie podpiąć pod makulaturę i pająki wielkości kotów… oto co zastałam w garażu. W szafach nie lepiej – kurtka do podszycia, bombki choinkowe, choć my przecież świąt nie obchodzimy, rozwalona piłka lekarska, czekająca na święte ręce, które ją w czarny worek owiną i do kosza wsadzą. I jeszcze masa ubrań, które już styl nie ten, albo rozmiar nie halo, a więc sprzedać trzeba i to wszystko zrobić trzeba szybko, co by nie zagracić świeżych kątów.

Jeśli żyjesz na 60 m2 przez 1,5 roku, bez dzieci, zwierząt i zobowiązań, a potem masz problem w trzy tygodnie przenieść graty – jest źle. Ta myśl mnie uderzyła w twarz, ba! skopała po żebrach. Było z nami źle, mimo że od tak dawna wydawało mi się, że kupujemy rozsądnie. Owszem, przed zakupem tabletu zwlekałam dwa miesiące, czas minął (cóż innego ma do roboty), uspokoił me sumienie (w końcu nie był to zakup impulsywny), a ja sprawnie stałam się lżejsza o dwie stówy. Po kilku tygodniach wymieniłam telefon na ten wiecie, w wersji smart, ekran duży, aparat świetny, więc wielki i cięższy tablet poszedł w odstawkę. Przeleżakował kilka miechów, nawet folie ochronną wciąż ma na tylnej klapce, a ja próbuję sprzedać i jakoś sensownie nie mogę. To samo zestaw play station + TV, Pana Męża. To samo Jewbone UP, który mu tak z zapałem wybierałam na urodziny; to samo maszyna do szycia, której pragnęłam miesiącami, a teraz leży i ryczy i kurz zbiera. Niestety, mimo że kupuję mniej, niż moi znajomi, mimo że czynność zakupów przyprawia mnie o dreszcze, wciąż zdarza mi się nabyć rzeczy całkowicie zbędne. I to jest tylko i wyłącznie moja wina.

Nie wiem czy mogę powiedzieć, że dostałam nauczkę. Wiem za to doskonale, jak wspaniale się czułam, gdy pozbywałam się kolejnych worów, jak dobrze było oczyścić przestrzeń, jak dobrze jest mieć mniej.

barbara kruger consumersim
Barbara Kruger

Było mi wstyd, bo każdy taki zakup, to szeroki uśmiech w stronę konsumpcjonizmu. Każdy taki zakup to kolejne drzewo, które zamiast puszczać nowe pąki, trafia do fabryki. Każdy zakup to płynięcie z nurtem, a w takiej rzece bardzo łatwo utonąć.

Mam nadzieję, że ta myśl, skutecznie uchroni mnie przed podjęciem kolejnych złych decyzji. A może uchroni i Was? Życzę nam wszystkich świadomych wyborów!

Oceń post!