obrazy w muzeum w luwrze

Ta głębia mnie przygnębia

Masz czasami takie uczucie, myśl jedną, że albo Ty oszalałeś, albo świat zdurniał do reszty?!

No bo ileż można zachwycać się męskim ryjem Mona Lisy, słonecznikami Van Gogha? No fajne, złociste takie, ale nad kominkiem bym tego nie powiesiła i brak kominka, nie jest ku temu głównym powodem. A to, że mało kto dziecięce maziaje od dzieł wielkich twórców odróżnić potrafi – czy to nie jest kopniak dla sztuki? Jak dla mnie celny, w samo krocze. A o Szymborskiej, która matury ze swojego wiersza nie zdała, słyszeliście? Biedaczka w klucz się wstrzelić nie umiała.

Odwiedziłam National Museum, Gallery też. Dupy nie urwało. Banksy robi wrażenie, murale wrocławskie także, a te w Łodzi? Wow! Żaden tam Picasso czy Rembranty. Wierzę, że “Tadek” to fajny gość, tyle fraz zgrabnie zrymowanych… co ten Mickiewicz łykał, bo ja też chcę.

To co mnie porusza, to tęsknota Krystyny Gucewicz, śmiałe strofy Jasia Kapeli [‘wierzę w psychologiczne podłoże wszelkich schorzeń /i w trzaskanie drzwiami’], pierwsze 150 stron “Stu lat samotności” jest tworem absolutnie wspaniałym, później gubię się w ludziach i zniechęcam. Jest i Wojaczek, chodząca depresja, i Kapuściński dobry do wódki. Mocne słowa trafiające w sedno. Po nich przynajmniej coś poczujesz. Myślę o tych, których czytając, coś we mnie drży, burzy się, albo drapie wnętrzności. Świetlicki i te jego trafne strofy.

Czuję się jakbym miła lat znacznie więcej, niż wypada. Wyciągam się na wznak, zapełniam sobą puste przestrzenie, no nie patrz na mnie w ten sposób, ja nic nie poradzę, ciszy ust tak łatwo nie zasznurujesz. nieostrość jest wpisana w ten kadr. kac niemoralny przysypia w kącie głowy, ty w kącie masz pająki. świat przestępuje z nogi na nogę ze zirytowaną miną stałego bywalca baru nocnego. ‘Masz takie zamyślone usta, masz takie malinowe oczy’ to nie malinowy, to amaranth. Amarantowy- jesteśmy w Polsce, mów wyraźnie.ok ok.. Świetlicki: jowejek jowejek, Gucewicz do dziś nie potrafi przegryźć pępowiny, a ja ding-dong troszkę dzień dobry,a dla twojego dobra do-wi-dze-nia. [próbuję ukryć mój analfabetyzm, dualizm ducha i światła i spękane wargi, przygryzione nadgarstki] stopy zwinięte w szary kłębek nerwów, nie nie nie, istota szara i biała!w istocie.wolałabym zostać wydrylowana z tych wszystkich pragnień niszczących. niczyich. styropianowa maska odurzona grawitacją spojrzeń.’ale to już było..’ co właściwie?nauka okradła nas z większości cudów.. co zabrała tobie?– a to już ja, 6 lat temu. Czytając, masz szansę coś poczuć, możesz znienawidzić, zmieszać z błotem, albo drukować i nad biurkiem wieszać, ale do obojętności ci daleko.

Nie boli mnie nieznajomość klasyków, nie wstydzę się niewiedzy. “A imię jego 40 i 4” rzekło się Adasiowi w Dziadach, a ci siedzą i kminią, o co chodzi właściwie. Śmiech na sali, poza salą brecht. Po co silić się na pseudointelektualne analizy przedmiotu, podmiotu, wymiotu. Co autor miał na myśli? Gówno. Albo jeszcze mniej. Schlało się to, zaćpało, albo farba niefortunnie wylała, bazgrosły niezdarne zakryła i już, proszę bardzo, artysta klasy pierwszej.

Dobry design oko me cieszy, ilustracje pełne emocji, albo te wizualnie powalające, piękne meble, dodatki tworzone z pasją. Nie słuchaj ludzi, którzy mówią Ci, co jest ładne, a co be. Sesja w CKM’ie wzbudziła mój zachwyt, a po ostatniej wizycie w miejskiej galerii czułam tylko poirytowanie.

Nie daj sobie wmówić, że jesteś nikim, gdy nie wiesz, w którym ćwierćwieczu modne było podcinanie żył z miłości, a kiedy zaczęli preferować skoki pod pociąg.

Oceń post!