inspiracje ślubne fiolet

10 tekstów które usłyszysz gdy młodo wyjdziesz za mąż

Dla niewtajemniczonych – stara nie jestem, a trzecią rocznicę ślubu od kilku miesięcy zaliczam do przeszłości. Nie będę przepraszać, że jestem szczęśliwa, za to podzielę się z Wami 10 hasłami, które powtarzają się najczęściej. Mówię Wam, ludzie to mają tupet, albo nie mają go wcale…

Co gadają, gdy młodo wyjdziesz za mąż

 

1. NIE TĘSKNISZ ZA WOLNOŚCIĄ?

To taki eufemizm na „nie masz czasem ochoty puścić się bez zobowiązań?” Co dziwne, pytanie to nie jest zadawane przez singli! Najczęściej pada z ust ludzi w związkach, tyle że tych nieformalnych, zawieranych bez świadków, rozszczepianych bez udziału osób trzecich. No bo to jasna sprawa jest, wraz z obrączką naciągnęłam na siebie pas cnoty. Albo dwa. Generalnie popołudniami spędzam czas przy kaloryferze, przykuta, sikam do wiadra i jem suche ogryzki, a „wolność” to sobie mogę co najwyżej wydrapać w tynku.

 

2. MIAŁAŚ JESZCZE CZAS NA TAKIE DECYZJE…

Chciałabym myśleć, że mam jeszcze czas: na rozwój, na dzieci, na podróż do Tajlandii, zaliczyć NY, zamieszkać w prawdziwym DOMU. Taka struktura myślowa pozwala nam przeleżeć popołudnie na sofie, kolejne, rok cały, bo przecież mamy jeszcze czas, całe mnóstwo, nie od razu Rzym zbudowano, każdy ma gorszy dzień/miesiąc, i inne bulszity, którymi usprawiedliwiamy słabą wolę i cipowatość (nabytą, czy też wrodzoną, nie wnikam). A co jeśli zamiast dziecka nosisz w sobie raka? Albo pasów nie zapniesz i się jutro galaretą na murze rozpłaszczysz? Jestem zwolennikiem działania, zwłaszcza, gdy mam pewność.

 

3. PO CO CI TEN PAPIEREK?

W sumie to nawet nie wiem, gdzie papierek obecnie przebywa, ale obrączkę lubię, ładnie się świeci na palcu.

 

4. SKĄD TEN POŚPIECH?!

Bo chcę mieć zadyszkę i wiatr we włosach czuć… Ci co czytają mnie regularnie wiedzą, że ja z liczbami to nie bardzo się lubię, ale dla Was się wysilę. O ile zaręczyliśmy się szybko, po niespełna 3 miechach znajomości, tak na ślub musiałam czekać kolejne hm.. 1,5 roku. Cytując Coelho – czas jest pojęciem względnym. Przebij to.

 

5. JA SIĘ TYLKO MARTWIĘ, ŻE BĘDZIESZ NIESZCZĘŚLIWA.

To lepiej prędko przestań, bo nadmiar tych emocji może ci się odcisnąć na twarzy. Trwale.

 

6. A CO JAK ZMIENISZ ZDANIE?

Robisz remont, malujesz ściany na biało, bo moda taka, a może lubisz ten skandynawski look. Po roku ci się nudzi, brudzi, kupujesz nową farbę, przemalowujesz. Czy ktoś ci ten rok wcześniej wyskoczył z tekstem „ej no Zośka, nie maluj na biało, no bo CO ZROBISZ JAK ZMIENISZ ZDANIE?”

 

7. JA NIE WEZMĘ ŚLUBU, NIE CHCĘ CZUĆ SIĘ ZOBOWIĄZANA/Y. 

W sensie odczuwasz dominujący brak gotowości do bycia odpowiedzialnym za kogoś jeszcze? Spoko, ja to szanuję; na początek jednak wyrzygaj z siebie pogardę, bo masz przerzuty na struny głosowe.

 

8. CO CIĘ PODKUSIŁO?

Diabeł jakiś.

 

9. MŁODOŚĆ JEST PO TO BY SIĘ WYSZALEĆ!

Dołóżcie do tego ekspresywną gestykulację, kilka kropel śliny z impetem wypuszczone z ust odbiorcy i ta mina „co ty dziecko wiesz o życiu…”. To ja ciebie poproszę, żebyś poszedł wiedzieć lepiej w jakieś inne miejsce. Szaleć to ja lubię na sofie, przy dobrej muzyce. Taki ze mnie krejzol.

 

10. TO ILE MACIE DZIECI?

To jest mój absolutny faworyt!  Latka lecą i albo chajtasz się, żeby na wiosce niewidocznej etykietki starej panny nikt ci nie doczepił, a jak młodo wyszłaś za mąż – to jasna sprawa, wpadka była i trzeba się jakość zreanimować, co by samotną matką do końca życia nie być. Żebyście widzieli miny rozmówców, gdy jasno komunikuję liczbę ZERO. Zdarzają się i tacy, co nie potrafią zrozumieć, jak można tyle czasu być po ślubie i jeszcze nie mieć dzieci, no jak?! W UK przeplata się tyle ludzi o zupełnie odmiennych poglądach, że nie powinno mnie dziwić, jak jeden pan (z Afryki) wręcz nakazał mi rychłe płodzenie potomstwa, bo przecież ja mam „już dwadzieścia trzy lata”. Tik tak.

 

Podobał Ci się wpis? POLUB! Niech się niesie w świat!

Zdjęcie: Michał Szalast

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
161 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Tabak

Jakie to prawdziwe! Szczególnie punkt 9… zupełnie, jakbym z chwilą nałożenia obrączki miała zmienić się w starą, nudną, zrzędzącą babę. A może tak się stało, a ja tego nie widzę?!

mariola mazur

Taki prawdziwy ten Twój post. Ja wyszłam za mąż w wieku 20 lat , więc nie jakoś specjalnie młodo biorąc pod uwagę moje koleżanki. Mimo to na weselu praktycznie każda osobą z którą miałam przyjemność tańczyć pytała czy ślub z miłości czy z przymusu. Co więcej, gdy w pierwszym roku „po” nie pojawiło się dziecko zaczęło się ciche gadanie po rodzinie i znajomych , że na pewno byłam w ciąży i poroniłam , bo przecież po co innego mielibyśmy się wiązać tak wcześnie. Teraz zaczynają się szepty , że pewnie nie możemy jednak mieć dzieci, bo ponad 2 lata minęły,… Czytaj więcej »

Bo jak ludzie sami są nieszczęśliwi, to bardzo lubią w swoich oczach unieszczęśliwiać innych. Bo jak to? Jakim prawem ktoś inny może być szczęśliwy. Niestety wiem coś o takim gadaniu, co tylko niepotrzebnie wątpliwości zasiewa w głowie. A przecież ja co do mojego męża nie mam żadnych wątpliwości :-)

Zgadzam się z Tobą w stu procentach! Trafiłaś w samo sedno! Ludziom szczęśliwym, spełnionym w życiu szkoda czasu na takie głupoty, jak pchanie nosa w nie swoje sprawy. Natomiast Ci, którym daleko do duchowego spokoju, miłości i szczęścia w życiu, nadają sobie szczypty ekscytacji dzięki włażeniu z butami w życie innych ludzi.

Agata

Jakbym słyszała historię mojej mamy :D Z tym, że tam nie było wersji, że tak młodo biorą ślub (w końcu wtedy były inne czasy), ale dlatego, że tata był wtedy w wojsku. Więc skoro nie poczekali do zakończenia jego służby wojskowej, to na pewno wpadli :) A potem, gdy przez trzy lata nie było dziecka (znaczy mnie) na świecie, to z pewnością nie mogli mieć dzieci. Ja z kolei słyszę gadanie w drugą stronę, mam 24 lata, od roku jestem w związku, a od pół mieszkamy razem. I zaczynam ciągle słyszeć kiedy ślub i dzieci, w końcu zegar tyka. A… Czytaj więcej »

nieczytelna

Mój luby oswiadczył mi się po roku związku (mam 24 lata, on 25) . Tak po prostu, bo chce spędzić ze mną resztę życia. Oczywiście prawie cała miescina, w ktorej przyszło mi bytować pomyślała oczywiście, ze wpadka. Gdy po 5 miesiącach nie zobaczyli brzucha, rozeszła się wieść o aborcji za granicą!

A my po prostu się kochamy i chcemy być razem… Ale dla ludzi zawsze musi byc jakis powód, dla ktorego bierze się ślub. Ehhh…

lenka20

Masakra! Jak można pytać pannę młodą na weselu czy wyszła za mąż z przymusu?????

Aneta Wojtiuk

Mam gdzieś tego typu teksty, naprawdę. Wiele ludzi nie rozumie, że można wyjść za mąż z miłości, a nie z obowiązku czy oczekiwań bliskich. Poza tym… Zazdroszczę Ci, że z ukochanym tworzycie już taki formalny związek. Coś pięknego. :)

Flo Flo.

Kochana, ja mam prawie 25 lat a już 7 rocznicę teraz będę miała :) tak się złożyło że gówniarą byłam ( 15 lat)gdy obecną miłość dozgonną poznałam ;) po dwóch latach razem były oświadczyny ustalony mniej więcej termin ślubu i zamieszkaliśmy razem, potem była mała fasolka i ślub. Niczego nie żałuje bo to co mam to to co wspólnie zaplanowaliśmy i mamy i co przynosi nam każdego dnia wielką radość :) Po tych wspaniałych 7 latach mam dom, córkę wprost z marzeń i kochanego męża, niczego nie żałuję i teksty o tym że ślub musiał być bo w ciążę zaszłam… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Historia jak z bajki, nie? Super!

To nie jest tak, że ja się tymi tekstami jakoś bardzo przejmuję, po prostu mi wszystko opada…

Beata B

Zostałam żoną w wieku 22lat. Tak – byłam w ciąży, nie – nie dlatego się pobraliśmy. Zaręczyny były jeszcze przed wieścią o ciąży, a później trochu przyspieszyliśmy termin, bo 1.nie chciałam się bawić w formalne uznawanie ojcostwa, 2. poniekąd też dlatego, żeby ludzie nie gadali. Tyle że to były powody przyspieszenia ślubu, a nie jego samego. Z tym, że w opinii ludzi taki był powód i jeszcze mi współczują że tak wyszło. Tylko czego tu współczuć? Że jestem żoną faceta, którego kocham? że mam wymarzoną córeczkę? Czy że mój ślub i wesele były najpiękniejszymi na jakich byłam?

Po prostu Kasia

Ja wyszłam w wieku 22 lat i prawie wszystkie pytanie usłyszałam. Jak koleżanka niżej piszę. Najpierw pytania czy ślub z przymus, a jak dziecko się nie pojawiała to ta sama sytuacja i gadanie za plecami.

Patrycja Malinowska

Powiem, tak wiele razy słyszałam takie bezcelowe pogadywanie skierowane w moją stronę. Za mąż wyszłam mając 23 lata. Wg mnie wcale nie byłam za młoda. Wtedy byliśmy ze sobą już pięć lat. Tak naprawdę to całe gadanie nie denerwowało mnie tak bardzo, jak to co nastąpiło później, czyli gadanie w stylu nie wiem, ale się wypowiem. Oczywiście w temacie dzieci. Na początku było łatwo, bo jeszcze nie planowaliśmy powiększać rodziny. Odpowiadaliśmy, że jeszcze przyjdzie na to czas. Jednak po upływie pewnego czasu, zdecydowaliśmy, że to już nadszedł ten moment, moment na dziecko. To było 5 lat temu. Niestety nie udało… Czytaj więcej »

Wczoraj Natalia przez twój wpis, pod wpływem silnego impulsu, napisałam wpis o którym pisałam powyżej :p. Taka motywacja na całego :D

Natalia Lis

To ja zaraz lecę czytać. A i wiesz, że ja w myślach za Was kciuki mocno trzymam, nie? :*

Patrycja Malinowska

Dzięki bardzo, bardzo. To zawsze pomaga i podnosi na duchu :)

Natalia Lis

Przeczytałam. Jestem w szoku i bardzo współczuję towarzystwa na takim poziomie.

Wklejam tutaj, może ktoś się w język ugryzie:

http://totolijo.pl/10-tekstow-ktore-uslyszysz-dlugo-starasz-sie-dziecko

Wioleta Kelly

No bo to jest tak… gdy się z kimś 'chodzi’, to pytają, kiedy zaręczyny. Kiedy już jesteś zaręczona, pytają kiedy ślub. Po ślubie pytają kiedy dziecko Gdy jedno już jest, pytają o kolejne. Tacy są niektórzy ludzie: wścibscy, ciekawscy, nachalni. Ja z kolei mam serdecznie dosyć pytań, kiedy będziemy mieli dziecko, bo przecież już prawie 3 lata po ślubie jesteśmy. Niestety takie pytania czasem bolą. O ileż przyjemniej by się żyło, gdyby każdy pilnował swojego interesu!

Modest Vagabond

Największy wpływ na taką opinię o małżeństwach w młodym wieku ma oczywiście fakt, że wiele osób po prostu bierze szybki ślub ze względu na to, że dziecko jest w drodze. Gdy patrzę po moich znajomych to niestety spotykam takie przykłady. :(
Sama jednak jak najbardziej wierzę w małżeństwa z miłości w młodym wieku i śmieszą mnie wszystkie takie pytania.

Wydawać by się mogło, że takie szybkie śluby to już przeszłość.

Manufaktura Charlie

oj też przez to przeszłam :) mojego męża znam od ponad 20 lat (sama mam 30 ;) ) – kolega z podwórka :) tak na „poważnie” zaczęło się, kiedy miałam 21 lat, po pół roku kupił mieszkanie na kolosalny kredyt, a po 3 latach (mojego zwlekania) był ślub, co bardzo nie podobało się jego rodzinie :) później dzieci PLANOWANE :) tak, tak – bardzo chciałam mieć dzieci i kiedy mówię, ze planowałam je to wszyscy mają te głupie miny w stylu „no co ty??!! jak mogłaś??!!” a mogłam, bo miałam tę ogromna pewność, że to właśnie z nim chcę być… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Ależ Wy macie długi staż znajomości – pewnie często sobie wspominacie jakieś żenujące historie z dzieciństwa, co? :P

„A mój mąż rozpieszcza mnie i wiem, że gdyby mógł to sięgnąłby po gwiazdkę z nieba, choć już dwie prywatne mamy ;)” – same wspaniałe love story się tutaj dziś naczytam. Ach! <3

Manufaktura Charlie

oj tak, czasem mówię, że znam go zbyt dobrze i zbyt wiele o nim wiem ;) Ale z drugiej strony ma to swoje plusy – wiem jak w danej sytuacji się zachowa i bardzo lubię tą jego przewidywalność :) co do wspomnień to rzeczywiście jest kilka takich żenujących, ale większość to raczej fajne sytuacyjki :) mamy wspólnego przyjaciela (chrzestnego starszej córki), z którym znamy się też od dzieciństwa i jak siadamy wszyscy to mamy o czym rozmawiać :) np o tym jak to on się we mnie podkochiwał, a ja go nie zauważałam, bo „sikałam” za moim mężem :P ot… Czytaj więcej »

Tak sobie czytam i zastanawiam się czy według tego typowego schematu myślenia ludzie, którzy biorą śluby po 30tce lub 40tce nie zmieniają zdania? Zawsze wydawało mi się, że ryzyko jest zawsze, ale kto nie ryzykuje ten nie jest szczęśliwy. Nawet jeśli to szczęście nie miałoby trwać długo. Argumenty czy raczej pytania osób postronnych czasem uświadamiają mnie, że jednak tak źle z wrodzoną inteligencją u mnie nie jest.

Część Mnie

Ciekawy post! Masz świetne podejście do życia :)

Lena Poleska

Bardzo mądrze, Ruda! Powiem Ci, że dziwiłam się bardzo, jak widziałam moich 20-letnich znajomych, biorących śluby. Bo tęsknota za wolnością, bo koniec pięknego etapu w życiu, bo przecież to czas na studia i wyszumienie się… no ok… ale po co zwlekać, jeśli się ma pewność? Po co przedłużać, jeśli wiesz czego chcesz? Wtedy tego nie rozumiałam, bo nie było obok mnie TEJ osoby. Teraz jest i rok czekania na ślub, to zdecydowanie za długo. Myślę, że młode małżeństwa mogą się pięknie realizować i widzę to wśród wielu moich znajomych. Są też te słabe przykłady, ale gdzie ich nie ma…? Podróże,… Czytaj więcej »

Ola

Ślub bierzemy w przyszłym roku. Będziemy mieli 22 lata. Jest jeszcze jeden komentarz, który słyszymy konkretnie my, ze względu na nasze przekonania. Oboje obiecaliśmy sobie, że zachowamy czystość przed ślubem. Tak więc w naszym przypadku najczęściej słyszymy : Co śpieszno Wam do seksu? Nikt nawet nie bierze pod uwagę tego, że za naszą decyzją stoją uczucia i postanowienie o tym, że chcemy być razem także formalnie.

nieasertywna

Ze swoim Panem Niebieskookim jesteśmy razem 4 lata już po 3 latach związku się zapytał wprost czy wyjdę za Niego(nieoficjalne oświadczyny) zgodziłam się. Byłam podekscytowana perspektywą spędzenia z nim reszty życia. Od tego momentu minął rok, planujemy oficjalne zaręczyny wśród najbliższych (no chyba, że sama zostanę zaskoczona przez Niebieskookiego), zamieszkanie razem no i pewnie ślub. Jednak nie śpieszy Nam się nie wiadomo jak. Niebieskooki ma już 24 lata, Ja dopiero 20.

Joanna Karoń

Jakie to prawdziwe! :) JA też młodo wyszłam za mąż, rok temu, mamy oboje po 24 lata i „na pewno” byłam w ciąży! Zdziwili się bardzo ci, którzy wywróżyli nam wpadkę, jak zamiast dzieci w domu pojawiły się…dwa szczeniaki. I również uważam, że w życiu nie ma nic, na co „przyjdzie jeszcze czas” bo tak naprawdę życie pryska jak bańka mydlana.

Justyna

Zgadzam się ze wszystkimi punktami, zwłaszcza tym o dzieciach ;) Jestem 6 lat po ślubie, brałam w wieku 20 lat, znamy się ponad 10 lat. Oczywiście najpierw było, że na pewno wpadka, stare ciotki widziały już jak mi brzuch rośnie. A teraz? Jak to możliwe, że nie mamy dzieci? I te pytania – czy przypadkiem któreś z nas nie jest chore…

Justyna Barańska

a ja trochę rozumiem te pytania, mam 19 lat i znam dziewczynę, która w moim wieku jest już po ślubie i po rozwodzie.. bo nie wyszło. Moim zdaniem trzeba się naprawdę dobrze poznać, żeby decydować się na ślub. Myślę, że przynajmniej te dwa lata, bo często na początku ludzie są bardzo zakochani, a później dopiero dostrzegają wady, których nie są w stanie zaakceptować.

Świeczek

Bzdura. Albo się wie, albo nie. Albo się chce starać w związku, albo nie – i wtedy żadna zwłoka nie pomoże. Zaręczyny po 4 miesiącach pozdrawiają.

Natalia Lis

Hah, Justyna takie zakładanie jakiegoś określonego czasu odczekiwania na nie wiadomo co, po co to komu? Masz taki wewnętrzny kalendarz – pocałunek dopiero na piątej randce, zamieszkamy razem po roku spotkań, ślub po dwóch, dzieci po 5 rocznicy? Albo chcesz i wiesz, albo nie. Czas nie ma tu nic do rzeczy.

Justyna Barańska

dla mnie ma i zdania nie zmienię, sama po sobie widzę, że uuu mogłabym wyjść za mąż po 3 miesiącach bo jestem zakochana, a po roku bym się rozwodziła bo coś się kończy i w większości przypadkach tak jest, bo ludzie pochopnie podejmują decyzje. Jeżeli ktoś po paru dniach czy tygodniach wie, że to ta osoba to gratuluję, ale nie każdy tak ma, trzeba poznać drugą osobę.

Natalia Lis

Właśnie to próbuję Ci powiedzieć – nie każdemu „poznanie drugiej osoby” zajmie dwa lata. I nie da się z góry założyć ile.

beauty_station

A ja chyba rozumiem co Justyna ma na myśli i częściowo popieram jej sceptycyzm odnośnie wcześnie zawieranych małżeństw. Racja, nie każdemu poznanie drugiej osoby zajmuje lata. Zresztą jestem przeciwniczką generalizowania co i po jakim czasie wypada/nie wypada robić, ale nikt mi nie powie, że po kilku miesiącach można stwierdzić, że się kogoś zna. Część z tych komentarzy z tekstu pojawia się nie bez przyczyny. Niestety sporo małżeństw zawieranych zbyt wcześnie albo po krótkim stażu zwyczajnie rozpada się. To samo dotyczy licealnych związków. Który z nich przetrwał do dziś? W moim bliższym i dalszym otoczeniu żaden. Młodym ludziom często wydaje się,… Czytaj więcej »

Jola

Chyba dwa pojęcia mieszacie. Wcześnie wyjść za mąż tzn mając lat 20 lub mniej. Czy wyjść za mąż po krótkim okresie znajomości, niezależnie ile lat się ma.

Justyna Barańska

no tak, ale w poście też było o tym, że zaręczyny po 3 miesiącach znajomości, a ślub po 1,5 roku. I dlatego mówię, według mnie ciężko w tak krótkim czasie poznać osobę, żeby wiedzieć, że jednak wady, które wychodzą po paru latach nie będą nam przeszkadzać. Jest to każdego indywidualna sprawa, jednak ja mam takie zdanie po prostu :)

beauty_station

Justyna wcześniej nawiązała także do małżeństw zawieranych po krótkim czasie znajomości i dlatego moja wypowiedź dotyczyła obu tych kwestii ;)

Mila Blaszta

A ja też uważam, ze albo się wie, albo nie i czas nie ma żadnego związku z tym jak dobrze się kogoś zna. A wady to i po 40 latach wychodzą, bo ludzie się cały czas zmieniają (na przykład mój ojciec się na starość zrobił podobny do swojego ojca i podejrzewam, że moja mama, gdyby o tym wiedziała w młodości, to nigdy by za niego nie wyszła…) Ja z moim mężem zaręczyliśmy się też po 3 miesiącach znajomości (a ja po półtora miesiąca już wiedziałam, że za niego wyjdę, o czym niezwłocznie poinformowałam rodzinę :P), a teraz jesteśmy po ślubie… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Bardzo trafnie ujęłaś swoje stanowisko – myślę podobnie, to się wie, a jak się nie wie, to można i czekać i czekać. I czekać. I pół życia w samotności przetrawić i wypluć.

Agnieszka Maszota

Ja się zgadzam z Justyną w tym wypadku:), znam różne przypadki wśród swoich znajomych i z tych krótkich stażów przed małżeńskich już trzy pary po rozwodach – szybkich, bo po pół roku do roku po ślubie. A takie były pewne, że to ten. Moja babcia mówiła zawsze, żeby nie brać ślubu wcześniej niż po 1,5 roku narzeczeństwa, trochę pomieszkać razem, pobyć, zobaczyć czy da się razem żyć, co wyjdzie po drodze, ale ma to też korzenie w… budowie naszego organizmu:), więc babcie wiedzą co mówią. Czytałam kiedyś artykuł na temat chemii miłości, z którego wynikało, że człowiek w stanie zakochania… Czytaj więcej »

Agnieszka Bielecka

Nie mam nic przeciwko braniu ślubu, jak mam te 20 lat. Jak się wie, to po prostu się decydujesz na ten krok? Jaka jest gwarancja, że ludzie po trzydziestce się nie rozwiodą? Bo co, są dojrzalsi? Pamiętam minę moich koleżanek, kiedy dowiedziały się, że w wieku tych 20 lat zamieszkałam z własnym chłopakiem i planuje z nim przyszłość. A jakie gadanie, że rok czasu i mi się znudzi, będę chciała się wyszaleć, bo młoda jestem. Przecież to wszystko zależy od człowieka. Wyszaleć się można w związku, przecież nie trzeba spotykać się z innymi facetami, prawda? Zaręczyny czy małżeństwo to nie… Czytaj więcej »

Natalia Lis

To o czym piszesz to właśnie punkt 1 powyżej.
…a pytania pewnie możesz się wkrótce spodziewać, choć kto wie.. może Cię towarzystwo pozytywnie zaskoczy..? :)

Mila Blaszta

Agnieszka – moi znajomi robili zakłady ile ze sobą wytrzymamy, ja i mój wtedy chłopak – dziś mąż. Najwięcej dawali nam pół roku :)

Ja zamieszkałam z moim chłopakiem jak miałam 18 lat. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Teraz mamy 2 dzieci i nadal nie widzimy świata poza sobą :)

Świeczek

Nieustająco fascynuje mnie opozycja małżeństwa i wolności. Bo nawet jeśli istnieją pewne ograniczenia (każda decyzja oznacza rezygnację), to co, to już nie jest moja wolność do zdecydowania i godzenia się na to?

Natalia Lis

Widzisz, ja nie bronię żadnej strony; doskonale zdaję sobie sprawę jak różne jest podejście ludzi, bez względu na wiek. Jednak liczba w metryczce często staje się przyczyną głupiego gadania, które często pozostawia mnie bez słowa.

Świeczek

Nie chodzi mi o bronienie czy atakowanie. Po prostu, skoro dla kogoś najważniejszą wartością jest wolność, i dla niego jest to niewiązanie się z nikim, niezależenie od nikogo i niebranie odpowiedzialności – to dlaczego ja z moją wolnością nie mogę się związać z kimś na całe życie? To już nie jest wolność? Bo jest inna niż czyjaś?

Iza

U nas od momentu poznania do ślubu minęło 1,5 roku :) pierwszy raz to obliczyłam :D teraz rozumiem skąd te insynuacje, że pewnie byłam w ciąży. Nie byłam i zawsze się dziwiłam, że wychodzę na słonicę, która ciężarna jest przez blisko dwa lata, a teraz mi się zgadza. ;)

Ale super post! Przyznam szczerze, że podejście do małżeństwa mam podobne (tyle że mężatką jeszcze nie jestem, więc nie mam takiego oglądu na sprawę) i że chore są dla mnie „argumenty” używane przez ludzi, byleby tylko wyperswadować komuś z głowy pomysł szybkiego zamążpójścia. Jak się kogoś kocha i ma się pewność to w sumie dlaczego nie? Szalej sobie, młody człowieku, ile dusza zapragnie, ale innym do życia się nie mieszaj, o!

Różowa Klara

Jak tak rozejrzę się po znajomych to 3/4 wzięło ślub z powodu dziecka, które było w drodze a na palacach jednej ręki mogę zliczyć takie osoby jak ty. Jednak kiedy słyszę, że A i B biorą ślub w wieku 21 lat to nie zastanawiam się nad tym czy to miłość, czy to chęć posiadania papierka, czy rekigia, czy ciąża…Czasy się zmieniły a przecież kiedyś -/+20 rok życia to był idealnym czasem na zakładanie rodziny. Ludzie myślą dość schematycznie, więc skoro Y, X, Z wzięły ślub bo były w ciąży, to pewnie A też bierze ślub z powodu wpadki. Ludzie lubią… Czytaj więcej »

kasia

a ja zazdroszczę ci tego, że tak szybko znalazłaś miłość swojego życia

Jagoda

Masz dopiero 23 lata?? :)
Uśmiałam się czytając Twojego posta, a jedynka mnie zupełnie rozwaliła :D Ja to chyba jestem tolerancyjną żoną, bo mój mąż po ślubie: bywa na weekend w swoich rodziców SAM, więc ma czas na kolegów, jeździ czasem na MĘSKIE wyprawy, był u kolegi w Holandii na 2 tygodnie beze mnie… i tak dalej. Po przeczytaniu Twojego posta muszę chyba kupić łańcuch, kaloryferów trochę w domu mamy, a niech sobie tę wolność wydrapie w tynku, a nie będzie się szlajał :D :D :D

Natalia Lis

Sam na weekend? Sam w Holandii – za granicą? Ło matko z córką kobieto nie wiesz co robisz!

;]

Guest

Jagoda chociaż przyznaj się – założyłaś swojemu mężowi ukrytą kamerkę i przez cały czas oglądałaś co robi!? :D No bo jak to… po ślubie… tyle wolności?! :D ;)

Natasha

Jagoda chociaż przyznaj się – założyłaś swojemu mężowi ukrytą kamerkę i przez cały czas oglądałaś co robi!? :D No bo jak to… po ślubie… tyle wolności?! :D ;)

Joanna eSz

Dla mnie tuż przed ślubem (mamy oboje 25 lat, ale byliśmy jednymi z pierwszych ze ślubem wśród znajomych) najbardziej irytujące były dobre rady. „Znudzi Ci się…” „Zobaczysz jak to jest…” „Wszystko się zmienia po ślubie, nie ma już tyle miłości i namiętności…”. I słyszałam to zarówno od pięć lat starszego singla (taki doświadczony, tyle dziewczyn miał) jak i od młodych mężatek :/ Myślę, że to zależy od ludzi. Jedni wiedzą czego chcą w życiu i zdają sobie sprawę, że biorą odpowiedzialność za drugą osobę biorąc ślub. A dla innych ślub to papierek czy też impreza, albo decydują pod naciskiem. Jeszcze… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Oooo, to bardzo ważny punkt, zapomniałam, a też czasem słyszałam : „znudzi ci się” – i nam obliczali, kiedy to miłość pryśnie [do trzech miesięcy pod jednym dachem, do roku, do ślubu, po ślubie to już z pewnością, do 5 lat razem, do 3 po ślubie i tak dalej…] Ost. słyszałam, że po dzieciach, ale tego nie mogę zweryfikować, choć coś ciężko mi to sobie wyobrazić.

Katarzyna Rupniewska

Natalia, to Ty nie wiesz, że jak się rodzi dziecko, to wszystko się zmienia, ludzie są zmęczeni, przychodzi kryzys i związek/ małżeństwo się kończy?! Że kobieta chodzi wtedy tylko w starych ubraniach, nie myje się miesiącami, a mężczyzna nie może patrzeć na dodatkowe 5kg u żony i odchodzi do innej?! Ja to słyszałam jak urodziło się nasze pierwsze dziecko. Potem jak urodziło się drugie. A my ciągle wbrew wszystkim mamy się dobrze i kochamy się jeszcze bardziej. I niestety nadal się myję, a szkoda, bo moglibyśmy zaoszczędzić na wodzie.

Znam to. Choć do ślubu szłam mając 22 lata. „Życie marnujesz, dziewczyno. Tak się pchać do garów”.

Asia

Jeśli się znalazło prawdziwą i odwzajemnioną miłość to faktycznie po co czekać? A inni niech gadają, bo i tak gadać będą zawsze, co by się nie zrobiło – tacy są ludzie.

A ja mam odwrotną sytuację. Mam 23 lata, od 4 lat jestem z moim, hmmm… konkubentem ;). Bez ślubu, zaręczyn i takich takich. Wspólnie uznaliśmy, że nam to niepotrzebne. Na pytania o dzieci/ślub zawsze odpowiadam tak samo:

-No to kiedy ten ślub.
-Jak wrócimy z Radomia.
-A kiedy jedziecie?
-No właśnie się nie wybieramy.
;)

to się uśmiałam:D:D:D

O no widze, ze jest jedna osoba, ktora ma podobne podejscie do tych spraw co ja ;) Chociaz przyznam, ze slowa „konkubent” bardzo nie lubie, wole „partner” ;) A tekst z Radomiem bardzo mi sie podoba ;)

Dobre dobre to! Zastosuję na pytania odnośnie bejbi borna :P

Kasia

Ooo w takich sytuacjach też dają radę. Jestem ze Swoim 12 lat. Mieszkamy razem 11 lat i 7 miesięcy. Moim ulubionym jest tekst Jego kolegów z pracy: „Będziesz miał żonę to zrozumiesz”.

Marta

Ja w związku jestem już 6 lat, ale do ślubu wcale mi nie spieszno, wręcz jestem nawet troszkę ich przeciwniczką, aczkolwiek kochamy się i jesteśmy szczęśliwi :) Nie zamierzam na pewno nakładać obrączki w przeciągu kilku lat a i czy w ogóle to też nie wiem. Z drugiej strony nie oceniam osób, które biorą ślub młodo a wręcz przeciwnie, kibicuję :) To, że mam inne spojrzenie na tę sprawę nie znaczy, że każdy musi mieć takie samo. Jeśli dwie osoby, tak jak napisałaś, są pewne, że chcą wskoczyć na wyższy poziom związku i jest to dla nich ważne, to na… Czytaj więcej »

Martynosia

Dokaldnie! Ja mam wrazenie, ze panuje taki stereotyp, ze kazda dziewczyna marzy o slubie i bialej sukni i takim bajkowym dniu, ponoc najwazniejszym w zyciu. Otoz jak widac nie kazda! :)

Natalia Lis

Myślę, że ten stereotyp stracił na ważności dobre 20 lat temu. Teraz znacznie mniej młodych (i nie tylko) kobiet decyduje się na formalne założenie rodziny, o dzieciach już nie wspominając.

mydailylifeanddreams

genialne! a lawina pytań po kilku latach od ślubu też jest super:-)

Ha ha :-) skąd ja to znam… Szczególnie pytania o dzieci i gratulacje, że zdobyliśmy się na taką odwagę! Albo stwierdzenia typu: ja to ślubu nie potrzebuję, żeby kogoś kochać…. Taaak, bo małżeństwo to taka archaiczna instytucja. Wolność odbiera, miłość zabija… Twój post przypomniał mi, że miałam na swoim blogu znów stanąć w obronie małżeństwa :-) idę nadrobić zaległości!

To nie mozna kochac bez slubu?

Można :-) zasadniczo od tego powinno się zacząć :-) ale z drugiej strony dla pary, która się kocha, ślub nie powinien być problemem. A dla niektórych jest. I to mnie dziwi…

Nie rozumiem Twojego zdziwienia. Sa po prostu ludzie (pary), ktorym podpisanie dokumentu w urzedzie nie jest zupelnie potrzbne do wspolnego zycia, zakladania rodziny i budowania czegos na cale zycie.

No i między innymi dla takich osób Natalia napisała powyższy post :-)

Sorry, ale nikt, zadnymi argumentami nie przekona mnie do wziecia slubu ;)

Natalia Lis

Martynosia, wskaż mi proszę jedno zdanie w moim poście lub w jakimkolwiek moim komentarzu, gdzie namawiam do małżeństwa. Kurcze, albo zniknęły, albo nic takiego nie powiedziałam.

Martynosia

Ja tego nie powiedziałam, odpowiedzialam tylko na komentarz Weroniki, ktora moim zdaniem blednie twierdzi, ze napisalas ten post dla osob, ktore nie decyduja sie na slub, tylko zyja sobie bez oficjalnych zobowiazan.
Mnie post sie podoba, choc przyznaje sie, ze niektore z tych pytan sama moglabym zadac ;)

Weronika – post nie był kierowany do tych, co się hajtać nie chcą. Mi to naprawdę rybka, co kto robi, z kim sypia, i czy w tym czasie ma na palcu obrączkę. Musiałaś mnie nieco opacznie zrozumieć. Jestem tolerancyjna, albo po prostu wszystko mi jedno, nie ważne jak to nazwać, ale nie znoszę, gdy ktoś z buciorami i swoimi racjami mi się pałęta pod nogami. I do właśnie takich myślicieli zawsze-lepiej-wiedzących wpis jest kierowany. :)

mamuciadieta

Haha, jeszcze kilka miesięcy i będę sama tego słuchać. Czekam z niecierpliwością :D

Na-wrzosowisku

a jak za długo nie wychodzisz za mąż to usłyszysz drugie tyle „dobrych rad” i wścibskich pytań ;) tak źle i tak nie dobrze więc nie ma się czym przejmować:)

trishhka

Tak prawdziwe, że aż boli. Ja jestem na etapie „po co zamieszkaliście razem tak szybko?” Początkowo tłumaczyłam, że ciągnęło do siebie, żeby spróbować, żeby się poznać… Przestałam, taki sam efekt daje odpowiedź „bo mogliśmy”. I jakoś to wspólne mieszkanie po kilku miesiącach znajomości trwa już półtora roku, a zgrzytów brak, no jako to możliwe!

EvCiA

Ja już mam prawie 17 latek po ślubie… a męża mojego ukochanego poznałam mając lat 13 i od tej pory tak trzymamy się siebie nawzajem… ślub brałam mając 21 lat…i też były pytania po kątach czy 'MUSIAŁAM”… nie, nie musiałam, wyszłam za mąż bo KOCHAŁAM i kocham nadal – chyba nawet mocniej :) a w ciążę zaszłam po pół roku od ślubu… córcia Natalka ma już prawie 16 lat, a jak córcia podrosła to zachciało nam się synka i tadammm udało się… mamy już 7 letniego łobuza i uważam się za bardzo szczęśliwą… a takie pytania zawsze mnie denerwowały i… Czytaj więcej »

Jola

W swojej rodzinie ciągle spotykam się ze ślubem własnie z powodu dzieci. Jakie to przerażające, oczywiście nie wszyscy, ale tak ostatnio w przewadze. Ze swojej strony się śmieje, że mnie to czeka staropanieństwo i adopcja kota. ;) Te punkt co napisałaś jednak są strasznie prawdziwe i ciągle powtarzane jak by nie płynęły lata oraz nie zmieniał się wiek, który powinien przynieść inne poglądy. Ludzkość chyba jednak nadal czeka na oświecenie.

Natasha

Nie pojmuję ludzi, który uważają, że nasze życie musi być pokierowane według jakiegoś chorego schematu. Odpowiedni czas na naukę, na ślub, dzieci, pracę… na wszystko. Dobrze, że jeszcze nie ustalając sobie odpowiedniego czasu na pożegnanie się z tym światem. Teksty o „wolności” rozbrajają mnie kompletnie. To jak, Natalia – po ślubie moje życie się nagle skończy? ;) W końcu jeszcze trochę czasu mam na „zmianę zdania”.. może jeszcze „mam czas na takie decyzje”? Ręce opadają jak się słucha takich ludzi. ;)

Natalia Lis

No słuchaj Natasha, po ślubie, jak już pisałam, szykuj się na… kaloryfer…

Natasha

Mój partner niedawno wrócił do treningów, więc może „kaloryfer” pojawi się nawet przed ślubem :D

Pat.

Świetny tekst, chyba w każdej sytuacji życiowej, czy to za wcześnie/za późno weźmiesz ślub, jesteś singlem/w związku czy też za wcześnie/za późno zaszłaś w ciąże, znajdą się osoby 'dobra rada’ i 'przecież ja wiem lepiej’, tak żeby uprzykrzać nam życie. Jakby nie mieli swoich spaw, tylko wtykają nos w nasze życie. Masz swoje? To się nim zajmij, ja żyję tak, jak chcę i robię to, na co mam ochotę.

Martynosia

Chyba jako jedyna bede w opozcycji, ale co tam ;) Mimo ze mam juz 3 z przodu, nie mam i nie zamierzam miec slubu. Mieszkamy z facetem i dobrze nam sie zyje, nie zamierzam tego legalizowac, bo do zycia z kims nie jest mi potrzebny zaden papierek ;) W mlodosci moze nie to ze szalalam, ale poznalam kilku ciekawych facetow, jednak teraz z perspektywy czasu wiem, ze to nie byli ci wlasciwi (no moze poza jednym;)) i wiem, ze gdybym wtedy zwiazala sie na stale z ktoryms z nich to predzej czy pozniej doszlo by do rozwodu. Po co mi… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Jak już Ci pisałam wyżej – tutaj nie ma żadnej opozycji, nie masz przeciwko komu się stawiać ;) No chyba, że masz ochotę bronić ciocie-dobra-rada, których podejście do życia i nastawienie do ludzi otwarcie krytykuję we wpisie. Do niczego nie namawiam, nikogo nie wychwalam pod niebiosa, a już z pewnością nie generalizuję.

Czytajmy ze zrozumieniem, a świat będzie piękniejszy.

Agnieszka Maszota

A co z sytuacją kryzysową? Facet w szpitalu? Tfu, tfu, śmierć? Mniej kryzysowo, ale podatki? Wiadomo, że małżeństwo nie sprowadza się do tych sytuacji i absolutnie nie oceniam, że nie chcesz mieć ślubu, ciekawam tylko jak sobie radzicie z takimi sytuacjami? Pełnomocnictwa?

Martynosia

Mowiac szczerze nie wiem, nie bylam w takiej sytuacji. Kazdy z nas rozliczany jest osobno, wiec nie bardzo rozumiem o co chodzi z tymi podatkami? :)

Jola

Nie myśl, że jesteś poszkodowana. Singielki vel stare panny ciągle słyszą zupełnie odwrotne pytania. A czemu męża nie masz? Nie chciałaś? Taka jesteś ładna, mądra i nikt cię nie chciał? Karierę wolałaś robić? Praca jest dla ciebie ważniejsza? Nie przykro ci, że jesteś sama? A ty ciągle sama, do kina nie masz z kim pójść, na wakacje pojechać. Musisz szybko kogoś mieć, bo nie zdążysz dzieci urodzić. Lepiej być samemu niż w złym związku. I życzenia składane przy każdej okazji: żebyś za rok …..

Skad ja to znam? Tyle ze u nas wszystko nabralo rozpedu przez dziecko w dordze, wiec my juz jestesmy skazani na wytykiwanie palcami „o, ci to sie pobrali z rozsadku”… no eh :)

Ale jednego nigdy nie zapomne. Moja katechetka w gimnazjum zapytana przez kolege „po co ten slub?” odpowiedziala rzeczowo: „jak masz slub to jeszcze masz w sobie sile by walczyc o zwiazek. Jak nie masz zawsze latwiej ci odejsc”. Prosto. Konkretnie.

Adrianna Zielińska

Nigdy nie zrozumiem o co ludziom chodzi z tym: młoda jesteś, musisz się wyszaleć. To takie smutne stwierdzenie przy tej okoliczności :D Ślub w wieku poniżej… 22 lat (?) zdecydowanie zbyt często traktowany jest w społeczeństwie niczym zmarnowanie sobie życia (lub po prostu: „wpadliście?”). Poza tym… nikt nie wiesza sobie pętli na szyi. Nie będziesz szczęśliwy? Naprawisz to (lub chociaż spróbujesz), nie powiedzie się? Rozwód nie jest taki trudny, a życie zawsze można sobie ułożyć po swojemu na nowo, to nie koniec świata. Świetne podsumowanie tak czy inaczej :)

Jola Piasta

Dołączam do dużego grona „młodych mężatek i jakże przy tym nieszczęśliwych” :D Oczywiście sarkazmem aż kipię. Ty i dziewczyny napisałyście już chyba wszystko, z czym się zgadzam. Jedyne co mnie martwi to fakt, że ludzie wiążą małżeństwo z jakąś pułapką, ogromnym zobowiązaniem. Mam wrażenie, że oni nie mają większego pojęcia, o co chodzi w małżeństwie. Mogę jedynie współczuć. I te dzieci!! Dżizyz o co chodzi? Pragnę dzieci…naprawdę – ale za kilka lat, chcemy do tego dojrzeć, przygotować się, poczuć prawdziwy instynkt macierzyński. Nie mogę pojąć tego, że dla innych to takie trudne do zaakceptowania. Na szczęście zdawkowo odpowiadamy na takie… Czytaj więcej »

Ola

Widywaliśmy się kilka miesięcy, faktycznie się nie znając. Aż nagle trach, ciach, pstryk i Amorowi się coś uwidziało. Po dwóch tygodniach związku usłyszałam pytanie, nad którego odpowiedzią nie musiałam się zastanawiać, po miesiącu poczułam obrączkę na palcu. Sześć lat minęło, jak jeden dzień… ;)

A ja tak chciałam wyjść za mąż młodo. Ale znalazłam faceta, któremu „nie jest potrzebny taki papierek”. :(

Natalia Lis

I czym teraz będzie Wasze spotkanie w „połowie drogi” ?

Weronika Młynarczak

Ja go jeszcze przekabacę. :) Mi ten papier jest potrzebny. Dla siebie. Bo tak chcę. I on też będzie chciał. Ale spotkaniem „w połowie drogi” to prędzej chyba dziecko będzie. I mieszkanie razem. Bo przecież 6 lat już za nami, a my wciąż tylko chłopak i dziewczyna, mieszkający kilkanaście km od siebie… Jeszcze trochę i będzie się o nas mówić w brzydkich słowach na K, których nienawidzę. Są paskudne. ;)

Karratine

Weronika mój też mówił że jemu niepotrzebny taki papierek, że jest ateistą i ślubu nie chce. Żeby było ciekawiej 2 lata temu podczas Wszystkich Świętych spacerowaliśmy między grobami, czytaliśmy nazwiska Zmarłych… i wypaliłam, że chcę zmienić swoje nazwisko, bo go nienawidzę. I to był kamyk, który zapoczątkował lawinę zaręczynowo-ślubną. Dziś jestem szczęśliwą narzeczoną, a ślub w przyszłym roku. Tak więc… nie poddawaj się, może jednak zmieni zdanie tylko musisz go odpowiednio „podejść” :)

Tattien

Ja jestem 7lat w związku a z moim K znamy się od 11lat… narzeczoną jestem od dwóch lat, a ślub bierzemy dopiero w 2016. A I TAK NAM MÓWIĄ że się spieszymy!! I czy jesteśmy pewni, że po co papierek, ciągle tylko słychać dookoła o rozwodach itd. Ale do tej pory nie rozumiem czemu wg nich mnie i K też to dotyczy? Dobrze, że najbliżsi uważają tak jak my i wspierają nas w naszych decyzjach :) myślę, Że życie jest za krótkie na słuchanie „madrośCi innych” :-)

Life in blond color

Cóż za prawdziwy tekst. <3 Co do "3. PO CO CI TEN PAPIEREK" - o ile ślub konkordatowy wzięliśmy tak po prostu, z samego pragnienia, to jednak ten papierek bardzo się przydaje. Możemy za siebie nawzajem załatwiać wiele spraw, w przypadku wypadków i chorób jest łatwiej, no i ogólnie prawnie. Ja co prawda jestem świeżą mężatką, ale już nie mogę się doczekać plotek, dlaczego nie rośnie mi brzuch. :D To nic, że zaręczyliśmy się ponad 3 lata temu i wtedy też ogłosiliśmy datę ślubu, sąsiedzi rodziców przecież tego nie wiedzą i na pewno będą gadać. :D Tak mnie naszło jeszcze… Czytaj więcej »

Justyna Janiuk

Każdy robi tak, żeby jemu było dobrze. Mnie do ślubu nie ciągnie, bo jeszcze oboje jesteśmy studenciakami i nas nie stać. A ja stwierdziłam że na swój ślub moją mamę zaproszę, a nie będę jej kazała kredytu zaciągać ;) A jesteśmy razem już 5 lat, więc powoli też się znajomi dziwią, że nawet pierścionka nie mam ;)

http://interiorsmoothie.blogspot.com

Mila Blaszta

Ha, przebijam punkt czwarty: poznaliśmy się na koniec sierpnia, w połowie października się określiliśmy, w listopadzie się zaręczyliśmy, ślub wzięliśmy 17 miesięcy później, w kwietniu. Czyli… No nie przebiłam. Zaręczyny po trzech miesiącach znajomości, a po miesiącu bycia, ślub – po półtora roku. Ale mogę zanucić: „mam tak samo jak Ty…”. Tyle, ze ja już mam dzieci, dwoje nawet. Ale oba po ślubie :) Przy czym jestem cztery lata starsza, ale i tak – biorąc pod uwagę moje koleżanki, wyszłam za mąż zadziwiająco – dla nich – młodo. I szybko.

Natalia Lis

Wiesz Mila, tak jak już gdzieś tu dziewczyny pisały, zawsze będzie za szybko/późno, zależnie jak wiatr zawieje. Fajnie jest słuchać takich pozytywnych historii, całą masę love story mi tu opisałyście. :))) Tak trzymać!