jak można nauczyć się być "tu i teraz"

Jak można nauczyć się być „tu i teraz”

Medytacja, ach, nie raz próbowałam. Skupiałam się na tym osławionym tu i teraz. I co? I TU mi niewygodnie jakoś, chłodno i w sumie, to bym się poruszała trochę; a TERAZ to bym chciała milion innych rzeczy zrobić. Sukulenty czasem podlać trzeba, dom wywietrzyć, słonko świeci, to może spacer? I nowy artykuł i na te wszystkie komentarze odpisać i, ach! Medytować miałam, ajć. A potem odkryłam swoje narzędzia medytacji i poczułam spokój. Chodź, Ty też możesz.

 

Mindfulness

Ponoć 49% czasu spędzamy na autopilocie. Nie. Sen się w to nie wlicza. Myśli biegną, wirują, tańcują. Zahaczają o to, co poszło nie tak w przeszłości i to, co może zepsuć się wkrótce.

Ponoć nasz mózg nie nauczył się jeszcze odróżniać faktów od myśli. Negatywne refleksje wyzwalają negatywne reakcje. Kortyzol wyzwalają. Kark się spina, Ty cała też. Ja też.

Ileż razy słyszałaś, by być tu i teraz? Może nawet próbowałaś, rozsiadłaś się, jak królowa na tronie. Bez korony, ale co tam. A no więc siedzisz i jesteś. Jesteś tu. Jesteś teraz. Jesteś. Miałaś być i jesteś.

I już po chwili dumasz, czy marchewki do obiadu pokroić czy zetrzeć. Ze Staśkiem do szczepienia, a sobie tę piankę kupić, co to robi push-up na głowie. Stanik push-up w sumie też. Masz chwilę, to układasz w głowie plan, co odpisać na te wszystkie maile. Fajnie tak posiedzieć i pomyśleć. Skupić się na wszystkim. Ale hej! Ty na sobie miałaś skupić się. Medytacja!

Nie tak dawno pisałam, co myślę o tym całym multitaskingu. Zerknij i wyciągnij swoje wnioski. Masz podobnie?

medytacja jak zacząć

 

Medytacja – narzędzia

Tu i teraz mnie wkurza! Bo nie umiem nawet 10 minut na tyłku wysiedzieć. Próbowałam gapić się w płomień, liczyć, nawet oddychałam miarowo. Wszystko na nic, myśli uparcie wracały do tej marchewki już wspomnianej.

I wtedy przyszło olśnienie. Eureka! Ruda się blond-żarówa na sekundę zrobiła. Dla mnie najlepszą formą medytacji jest skupienie się na wybranej czynności.

Twoim narzędziem medytacji może być żelazko, jeśli lubisz prasować. Wyłącz serial, muzykę i skup się, jakie to pranie ma fakturę. Jak pachnie t-shirt, a jak gacie. Wsłuchaj się w buchającą parę, dotnij dłonią wyprasowanej, jeszcze wilgotnej tkaniny. Potrafisz czerpać radość z własnej pracy? Przyglądać się załamaniom, które znikają na dobre?

Albo taki spacer po bułki. Czujesz, jak pachnie powietrze na wiosnę? Przyjrzyj się, jak zmieniają się drzewa. Nogi w trampkach jakieś takie skoczniejsze, niż w ciężkich, zimowych kozakach. Sprawdź, jak czuje się Twoje ciało. Czy coś się boli, coś się napina. Dostrzeż chwilkę, która teraz trwa i uciesz się nią.

Uwielbiam jeść. Największą formą nagrody i relaksu jest dla mnie wypad do restauracji. Potrafię iść 2 km w jedną stronę (sic!), po porcję ulubionych lodów. Od dawna już nie łączę jedzenia z niczym innym. To czas, kiedy skupiam się na tej trwającej chwili. Wypytuję Pana Męża o jego dzień, samopoczucie. Jem i nie robię nic ponadto. Takie proste, a takie oczyszczające!

 

#LindtExcellenceTime

9 marca zobowiązałam się pojawić na kameralnym spotkaniu, organizowanym przez markę Lindt. To był tydzień, gdy padałam na twarz. Podpisaliśmy wtedy papiery u notariusza, ogarnęliśmy masę technicznych spraw, duże zlecenie czekało rozgrzebane, kolejne wzięłam w trybie „na wczoraj” i jeszcze to. To spotkanie. Umyłam włosy, namalowałam oczy i lekko powłócząc nogami ze zmęczenia, ruszyłam na spotkanie. Krzesło było jakieś niewygodne, światło jasne, a moje oczy coraz bardziej podkrążone.

A potem wyszła pewna pani i nakazała wsłuchać się w czekoladę ;)

Teraz mogę powiedzieć, że BARDZO się cieszę, że miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu Lindt Excellence, gdzie uczyłam się medytacji, z kostką czekolady w ręce.

Co to było za doświadczenie! A jaka mieszanka emocji. Doświadczanie czekolady wszystkimi zmysłami budziło we mnie sporo sprzecznych uczuć. Dotykanie, poznawanie faktury – spoko. Wąchanie – oooołjeeee, jak najbardziej spoko. Przyglądanie się czekoladzie – trening cierpliwości, ale dałam radę. Za to wsłuchiwanie się w czekoladę powodowało pewien dyskomfort. Czułam się głupio i chciałam sobie zwyczajnie tę kostkę czekolady wsadzić do ust. Gdy nastała ta chwila, a siedemdziesięcioprocentowa zawartość kakao w czekoladzie rozpłynęła się po podniebieniu, byłam w niebie.

Z domu wyszłam wyczerpana, a trening uważności i medytacja z czekoladą w roli głównej niesamowicie mnie odprężyły.

Jedliście kiedyś czekoladę w ten sposób? Zachęcam! medytacja wieczorna - jak zacząć medytować

medytacja wieczorna - jak zacząć medytować

Jedzenie  może być czynnością samą w sobie. Zdziwisz się, że świadomie zjedzona kostka jest lepsza, niż pochłonięta cała tabliczka. Ty się lepiej poczujesz jedząc świadomie i bioderka Twoje też ;)

 

>>> Konkurs <<<

Oh, Rudziku! Chcę, bardzo chcę, byś na moment nie oceniał, tylko skusił się na chwilę medytacji… z kostką czekolady w ręce. Tak, jak my, podczas spotkania Lindt Excellence.

Zależy nam, abyście same mogły się przekonać, że czekolada to świetne narzędzie do medytacji :) W zadaniu konkursowym wymagane jest zdjęcie, więc jestem pewna, że dla moich Rudzików to będzie pestka!

Po szczegóły zapraszam Was na fanpage Lindt Polska. Konkurs trwa do 27 marca.

 

Czekolada szuka pary?

Medytacja medytacją, ale teraz pora na degustację. Okazało się, że czekolada bardzo pięknie łączy się z winem. Jedno podbija smak drugiego! Nie wierzyłam, że te wszystkie nuty będą tak wyraźnie wyczuwalne.

Pisałam już kiedyś na IG, że do kawki nigdy nie jadam nic słodkiego. Nie lubię też łączyć czekolady z herbatą. Za to od nieco ponad tygodnia wiem, że gorzka czekolada z dodatkiem morskiej soli TO JEST TO! Próbowałam też tej „kontrowersyjnej” z 99% zawartością kakao. Jeśli podgryzacie czasem ziarna kakaowca, ta pozycja przypadnie Wam do gustu! Trochę bałam się Lindt Excellence z dodatkiem chili, ale hej, do odważnych świat należy :D

 

Koniecznie dajcie mi znać, jakie są Wasze ulubione smaki czekolad Lindt Excellence! Zjadacie czekoladę solo, czy w towarzystwie jakiegoś napoju?

 

Partnerem wpisu jest marka Lindt Excellence.

medytacja wieczorna - jak zacząć medytować

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
31 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Samorozwijalnia.pl

Ostatnio zaczęłam Kurs Uważności, więc kwestie, o których piszesz są mi bliskie :) Rzadko przypatrujemy się naszemu umysłowi, który wypluwa myśli i oceny w każdym momencie, zamiast skupić się na doświadczaniu. A doświadczanie czekolady- mmmm, jest jakaś lepsza forma uważności? ;))

Natalia Lis

O, kurs uważności mówisz! Podeślij proszę jakiś namiar, chętnie zerknę co i jak.

Ja ostatnie tygodnie spędziłam nad wyraz intensywnie (w dużej mierze przez zakup mieszkania) i czuję, jaka znowu jestem zmęczona, „oddalona” od samej siebie, jeśli wiesz, co mam na myśli. Dlatego teraz weekendy to czas święty. Nie piszę, nie zaglądam za wiele do sieci (chyba że na ulubione blogi <3) i nie planuję, jak ma wyglądać np. łazienka.

Magda | Polenka

Wierzę w powiedzenie, że stajemy się tym, o czym myślimy. Zaczęłam zwracać uwagę jakie myśli napływają do mojej głowy, ucinam nieprzyjemne wspomnienia, obawy i inne mniej pozytywne wyobrażenia. Oprócz tego jesteśmy codziennie bombardowani informacjami, które nie koniecznie są przydatne, dlatego medytacja pozwala na detoks naszego mózgu. A jeśli chodzi o czekoladę, to jest mi znana, bo mieszkam w Szwajcarii :) Najbardziej lubię serduszka i kulki tej marki :)

Natalia Lis

„Wierzę w powiedzenie, że stajemy się tym, o czym myślimy.” – od razu przypomina mi się ten eksperyment z dwoma słoiczkami ryżu, słyszałaś może? Ania Kęska (aniamaluje) też kiedyś o tym pisała, w swojej książce chyba. Warto się zapoznać.

A co do czekolady, ja Lindora też jestem fanką, zwłaszcza kokosowy (niebieski) i ten klasyczny, czerwony.

Magda | Polenka

Na blogu nie znalazłam informacji o tym. A o co chodziło?

Natalia Lis

Faktycznie! to musiało być w książce, ale znalazłam coś o tym np. tu: http://www.akademiawitalnosci.pl/potega-naszych-intencji-czyli-eksperyment-z-ryzem/

Magda | Polenka

NIESAMOWITE! Nie pozostaje nic innego jak pozytywnie myśleć :)

Natalia Lis

Oh, cieszę się, że tak na to spojrzałaś. Pamiętam, jakie wrażenie na mnie wywarł ten eksperyment, gdy przeczytałam o nim po raz pierwszy.

Ryszawa

O takiej medytacji jeszcze nie słyszałam ;) Chyba bym nie dała rady ;p

Natalia Lis

Właściwie to głównym moim celem jest uświadomienie moim Rudzikom, że swobodny przepływ myśli można sobie zafundować nie tylko siedząc i myśleć o nie-myśleniu, ale także w trakcie różnych czynności. Czekolada to tylko jedna z opcji :)

Może wyjdę na dziwologą, ale jakoś wielce nie przepadam za czekoladą. Za to w imieniu mojego chłopaka mogę polecić podgryzanie czekolady do rumu :) W 100% popieram jednak „medytację” w formie jedzenia. Sama coś takiego praktykuję od kiedy mieszkam we Włoszech. Tutaj nie ma opcji jedzenia na kolanie, przy komputerze. Tutaj czeka się z posiłkiem na wszystkich domowników i je się wspólnie przy stole obowiązkowo nakrytym obrusem, a jednym z głównym tematów rozmów jest jedzenie ;) Przyznam, że bardzo mi się to podoba, gdyż nadaje spożywaniu posiłków jakąś nową, lepszą jakość. A co do form medytacji, to mogę polecić sport.… Czytaj więcej »

Och, ja też kiedyś, w dzieciństwie nie przepadałam za słodkim smakiem, ale jedna z moich babć zadbała, bym się jednak w końcu przełamała :D

Świetnie było przeczytać, jak to jest we Włoszech!

Mia Mamba

Bardzo przyjemny wpis :) Zarówno do czytania jak i oglądania (rozmyślania rownież). Widzę, że coraz więcej blogów podchodzi do wpisów sponsorowanych naprawdę rzeczowo. Znikają już teksty typu: „tu jest produkt, tak go używam, w sumie spoko – a co Wy myślicie?” :D Btw. zajączki Lindt na Wielkanoc to małe cuda :)

Natalia Lis

Dokładnie! Blogosfera polska bardzo się profesjonalizuje i super jest być jej częścią :) Od zawsze podchodzę bardzo poważnie do współprac z markami, dlatego na swoją pierwszą, która doszła do skutku czekałam 2 lata :)

A zajączków nie jadłam! Nadrobię!

Mia Mamba

Koniecznie! :)

Ania Kalemba

Pyszności! :) Jaka czekolada to tylko taka!!!

Michał

Zdecydowanie moja ulubiona marka czekolad, choć z tą medytacją muszę uważać co by nie wymedytować kolejnych kilogramów na plus :D
Nic nie przebije Lindorów które znikają w oka mgnieniu ❤

Justyna Lis

Próbowałam kiedyś gorzkiej czekolady z dodatkiem soli morskiej innej marki i właśnie przypomniałaś mi, że miałam spróbować tej z Lindta! Jak do tej pory jestem fanką Lindtowskiej 90ki, 99% chyba mogłaby mnie pokonać :P
Ale na zdjęciu znalazłam jeszcze karmel i borówkę – gdzie je można dostać? Pierwszy raz takie widzę!

Natalia Lis

Są w większych sklepach: Tesco, Carrefour, Auchan. Karmel dość słodki, dla mnie zdecydowanie za, a borówka czeka jeszcze na spróbowanie. Tak samo nie mogę się doczekać 85% gorzkiej, która ma dodatek wanilii…

Ania Ulanicka

A ja tak troszkę odbiegnę od tematu, bo w kwestii medytacji chyba zostało już powiedziane wszystko – bardzo pięknie malujesz oczy! :)

Natalia Lis

Dzięki Aniu! Mam duże oczy, a więc duże pole do popisu ;)

Łukasz

Co najlepsze dopiero co sobie kupiłem czekoladę z Lindta, w moim przypadku to Lime Intense którego jeszcze nigdy nie próbowałem. Wstrzeliłaś się z tym wpisem :) w takim wypadku czas na medytację ;)

Ilona - chillife

Moja nauczycielka jogi bardzo często prowadzi medytację czekoladową :) To rzeczywiście dobry pomysł na początek, bo daje konkretny punkt zaczepienia, na którym można sobie wyrobić świadomość tego, o co chodzi w skupianiu uwagi w jednym miejscu. Ale my używamy kulek Lindt – są bardziej ,,wyzwaniowe”, bo większa objętość sprawia, że masz większą pokusę ją pogryźć – a tu nie można :)

Natalia Lis

O, nie miałam pojęcia, że to jakaś sprawdzona technika! Tym bardziej się cieszę, że o tym napisałam.

Ilona - chillife

Czy sprawdzona – tego nie wiem, ale moja nauczycielka najwyraźniej ją lubi! :)

kamiśKa

Jak ja kocham czekoladę :) Szczególnie taka prawdziwą – 70% jest moją ulubioną, ale 90% też jadłam i to prawdziwe wyzwanie (dla mnie mięczaka) ;) Muszę spróbować, bo takich z dodatkami nie próbowałam. A ta medytacja czekoladowa wygląda niezwykle interesująco… W końcu lepiej zjeść jedną kosteczkę każdego dnia, a uważnie (tak by to poprawiło ten humor!), niż całą tabliczkę na raz :D

Izzy na tropie

Coś w tym jest! Muszę przyznać, że stosuję coś w tym klimacie już od dłuższego czasu. Gdy jem, muszę usiąść, oderwać się od pracy i w pełni zrelaksować. Nie lubię jeść w pośpiechu, chcę odsapnąć przez chwilę i oderwać myśli od ważnych rzeczy. Ale z reguły jest to obiad albo kolacja, ale żeby kawałek czekolady? Muszę koniecznie wypróbować! :D

Natalia Lis

Bardzo popieram podejście!

Naprawdę trudno mnie skłonić, żebym zalogowała się na Disqus. Ale sprawiłaś mi tak ogromną frajdę tym wpisem, że musiałam po prostu! :-) Nie przez czekoladę (bez niej mogłabym żyć), ale dzięki napisaniu o mindfulness (bez którego byłoby mi duuużo trudniej, niż bez czekolady) Twoim językiem, który uwielbiam! Drobna uwaga: 10 minut siedzenia na tyłku to naprawdę sporo bez „zaprawy”. Możesz poszukać krótkich (5-minutowych) medytacji prowadzonych – mindfulnessowych oczywiście ;-) Jeśli spytasz, po co, to wyjaśnię, że te formalne ćwiczenia jeszcze pogłębiają doświadczenie uważnego życia. Może to Cię zachęci. :-) Pozdrawiam i dziękuję za ten artykuł.

Natalia Lis

Emilia to ja dziękuję za ten komentarz!

Masz rację, 10 minut z perspektywy osoby, która nie praktykuje medytacji na co dzień, to nie jest wcale tak mało.

Super, że się odezwałaś i „ujawniłaś” tutaj :)

przemek2909

Uczyłem się pierwszy raz medytacji jakieś hmmm 3 lata temu. Każdemu polecam! Nic tak nie zmieniło mojego życia na plus :) Pozdrawiam