Mamo nudzi mi się!

Mamooo! No mamoo, nudzi mi się, nudzi! – nigdy takiego zdania nie usłyszałam; od kilku lat usilnie próbuję nic nie zrodzić i  będę się bronić rękami nogami jeszcze przez kilka dodatkowych. Aktualnie mogłabym zająć się, co najwyżej, jajkiem tamagotchi, a to i tak z włączoną opcją SILENT. Tylko i wyłącznie. Instynkt macierzyński objawia mi się w Nextcie, gdy przeglądam przeurocze miniaturowe odpowiedniki outfitów, które sama bym chętnie nosiła. Tylko wtedy. A musicie wiedzieć, że rzadko bywam w Nextcie.

No ale nie miało być o mnie- inkubatorze dla miniaturowej fasolki- dziś jestem dzieckiem i to ja krzyczę

NUDZI MI SIĘ!

Bo nudziło i to nie raz.
Jestem dzieckiem lat ’90; pamiętam Dragon Bull’a na RTL 7, skakałam w gumę (byłam w tym zajebista) i robiłam wszystkie te rzeczy, o których możecie przeczytać u Ani czy Kominka (choć tego porównania pewna nie jestem- gdyby się uprzeć mógłby być moją matką Oo.) Od dziecka przejawiałam też talenty iście artystyczne, nic mnie tak nie zajmowało, jak kartka papieru i kilka mazideł.
Miałam też jedną dużą wadę, byłam dzieckiem. Czasem nudziła mi się kartka, lalka którą ojciec kupił w Niemczech, Cartoon Network nie bawiło (cholera, nadawali po angielsku). Szłam wtedy do mamy mej i wiadomo co mówiłam. – Idź coś porysuj – słyszałam w odpowiedzi.
Spoko, szkoda że sama na to nie wpadłam.
Nie pamiętam zabaw z rodzicami, choć więcej niż zabawek, było tylko kurzu na nich. Nie pamiętam rysowania dłońmi, wspólnego szycia, teatrzyków. Nikt nie dbał o moje artystyczne zapędy, więc

ZADBAĆ MUSIAŁAM SAMA

Grzebiąc w pamięci, widzę masę fajnych rzeczy, na które wpadłam. Miniaturowy człowiek orkiestra, pomysłodawca, wykonawca, ojciec dyrektor. Robiłam (wraz kuzynką, o ile mnie mój łeb nie oszukuje) przedstawienia za pieniądze (biznes się kręcił, kupowałyśmy tony oranżady w proszku i gum-kulek), projektowałyśmy wnętrza (o matko, jak ja lubiłam rysować łazienki!), malowałyśmy bramę wjazdową wodą; były też szałasy, zupa z szyszek i te sprawy. Generalnie miałam fajne dzieciństwo, na świeżym powietrzu, pamiętam dużo spacerów, placów zabaw, czy sosnowieckie egzotarium, tylko gdy padało pojawiał się mały

PROBLEM

Idź się czymś pobaw, czymś zajmij, coś porysuj, obejrzyj jakąś bajkę. Najzwyczajniej w świecie mnie zbywali, a dla dziecka coś, czymś, jakieś, jawi się jako abstrakcja w najczystszej postaci. Nudziłam więc się, rzygałam kolorowankami, stałam w miejscu. Bywały przebłyski, gdy mama rysowała dla mnie królewny czy psy (zawsze te same, tak samo), albo ciocia, wtedy studentka pedagogiki, testowała ćwiczenia z zajęć.
Z czasem analfabetyzm zanikł, dostałam masę „kreatywnych” książek, lepiłam z masy solnej, robiłam girlandy choinkowe, kolczyki, osłonki doniczkowe, ozdabiałam obrusy, świeczniki, pierniki i w sumie wszystkie te fajne rzeczy, o których teraz możecie przeczytać pod zakładką DIY.

SŁOWO KLUCZ

Wyszłam zwycięsko z domu, w którym tak małą wagę nadawało się kreatywności. Toż to słowo klucz jest!
Teraz musisz kreatywnie skanować na kasie, kreatywne jest dziecko nienarodzone, gdy chodzi o miejsce w elitarnym przedszkolu, kreatywne są matki cerujące skarpety, kreatywny kierowca pekaesu, wszystko jest tak totalnie kreatywne, nawet moje CV jest fioletowe, kreatywne, tak jak ja.

OSTATECZNIE

Dbajcie o dzieciory swoje, Fisher Price to wciąż tylko kolorowy migający kawałek plastyku. Niech nudzi mi się!, będzie czerwonym wykrzyknikiem, lekkim kopniakiem w brzuch. Dziecka nie można odstawić na półkę, co by się trochę zakurzyło. Rusz dupę i zagrajcie w coś razem, 15 minut układania puzzli dobrze Ci zrobi, spokojnie, facebook tyle bez Ciebie wytrzyma. Nie ignoruj, nie popędzaj, nie wymuszaj, pozwól na rozwój i błędy. Bądź kreatywny, kreatywnie spędzajcie czas.

I pamiętaj:
idź coś porysuj to przełączenie dziecka w SILENT tryb.

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
65 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Karolina M.

Hymmm, masz dzieci? Jeśli tak to jesteś boską matką :) też jestem dzieckiem lat 90, też pamiętam Czarodziejkę z Księżyca i te inne, ja przez gumę też skakałam i też sama kreatywnie się rozwijałam bo rodzice mnie „zbywali” teraz gdy sama posiadam dziecko, to czasem to „córcia idź się pobaw sama” jest po prostu zbawienne dla mnie, owszem staram się jej poświęcać czas, no ale nie zostawię gara z zupą by mi wylazł bo moje dziecko woła „mamo nudzi mi się” bo po prostu nie na to czas jest teraz i czasem takie zbywanie jest potrzebne! I, żeby nie było… Czytaj więcej »

Natalia Slawek

Nie mam i na razie nie planuję :) Ciężko tak wybiegać w przyszłość, ale mam nadzieję, że jako matka, uda mi się wyśrodkować ten czas z dzieckiem. To, że dzieciak czasem sam się sobą zająć musi- wiadomo, ale warto nie przesadzić.
Brzmi prosto, choć pewnie wcale nie jest.

dzięki za odwiedziny

Nadine Lu

Foxy, ja też większość zabaw wymyślałam sama. Robiłam międzynarodowy koncert pod sklepem razem z dzieciakami z pod bloku. Plakaty były, kostiumy były, zleciało się całe miasteczko z dziećmi, a nagłośnienie to małe głośniczki i walkman. Robiłam baseny w piaskownicy i biegałam po drzewach. I zapisywałam opowiadaniami wszystkie cienkie zeszyty jakie dodawano do płatków śniadaniowych… :) A potem przyszedł komputer, simsy i przestałam być tak kreatywna i czadowo spędzać czas.

Natalia Slawek

Międzynarodowy powiadasz? To musiało być coś!
Kiedyś (kilkanaście lat temu :P) to chyba były inne czasy. Ja ten tekst piszę z perspektywy 22 lat, wtedy nie czułam się odepchnięta, czy nieszczęśliwa. Koledzy na podwórku to było to!

Paula Wasiak

Też jestem dzieckiem lat 90 i dużo czasu spędzałam z przyjaciółką na dworze wymyślając sobie zabawy. Wyobraźnia cały czas pracowała. W domu ciągle coś rysowałam, kleiłam, wycinałam a to wszystko z dziadkiem o bardzo artystycznej duszy i wielkim talencie. To dzięki takiemu dzieciństwu i teraz zawsze mam pomysł na coś do zrobienia.

Super notka!

Kasia

Powiem Ci, że czasem spędzam czas z moim siostrzeńcem czy bratankiem. Ten pierwszy już gada. Strzela słowami jak z karabinu maszynowego („Mama-ma-nowy-samochód-lubię-naleśniki-z-Nutellą.”) bądź jest rozbrajająco szczery („Mój kolega Mateusz woli gołe księżniczki.”), ma mnóstwo energii i po 3-4h bycia z nim nie mam już na nic siły. I nie dziwi mnie, gdy kobiety, które mają na głowie cały dom, bądź dom i pracę odsyłają dzieci, żeby się same bawiły. ;) Z jednej strony jest to bardzo dobre o tyle, że dziecko uczy się organizować sobie samo zabawę i staje się też bardziej niezależne. Chociaż z drugiej strony poświęcenie godzinny dziennie… Czytaj więcej »

Alina

A ja mam dzieci bardzo kreatywne :) z kartonów porobiły sobie kompy :) Wszystko jest tak jak trzeba , nawet myszka, co prawda na kawałku wełny nie taka bezprzewodowa ;)
No a tak ogólnie to przez to że śniegu nie ma to kreatywnie pedałujemy na rowerach codziennie! A potem rozkopujemy kreatywnie kopczyki które mi serwuje wredny kret albo karczownik psując mój idealny trawniczek! Moje dzieci piszczą o nudzie podczas podróży, a wtedy pada co 5 minut „daleko jeszcze???” A czy ja się nudziłam jako dziecko ? Nie pamiętam :)

Ola O.

Wpadłam na twojego bloga dość przypadkowo i wiem że zostanę dłużej świetna robota! :)

O tak dziecko to nie zabawka i potrzebuje mnóstwa bodźców, czasu, miłości…..
pozdrawiam

JUKA

Jestem dzieckiem z przełomu lat 70 i 80-tych… Nie mieliśmy takich problemów jak wy, dekadę (i więcej) młodsi… Dzieciaki z osiedla poznawało się w kolejce do mięsnego (druga dostawa o 15.30), na klatkach schodowych graliśmy w Eurobiznes, w suszarni wieżowca urządzaliśmy dyskoteki, w ciepłe wieczory bawiliśmy się w chowanego, w dzień graliśmy w zbijaka, w gumę… Nie nudziłam się – gdy wyjść z domu się nie dało, brałam książkę i czytałam. Do dziś tak mam :D

Natalia Slawek

ten świat znam tylko z opowieści; jednak cieszę się, że urodziłam się te kilka lat później :)

Anja

To ja powiem odważnie, że właśnie cieszę się, że ja urodziłam się te parę lat wcześniej, dokładnie jak Juka. Bo bez względu na to jak dla roczników 90-tych nudnie zabrzmi spędzanie czasu ze znajomymi na klatkach schodowych to dla mnie to były właśnie najfajniejsze lata życia a przyjaźnie wtedy nawiązane trwają do dziś w przeciwieństwie do innych… I szczerze mówiąc to bardzo często w rozmowach ze starszym dzieckiem wraca temat jak to nam (tym starym rodzicom ;) fajnie było w dzieciństwie choć nie mieliśmy tego wszystkiego co dzieci mają dzisiaj i jak nam wcale tego nie brakowało bo po prostu… Czytaj więcej »

Wiktoria

Pierwsze zdania tekstu akurat pasują i do mnie, ale bylo ciekawie co bedzie dalej i super. Jako Twoj poglad na rodzenia dziecka jest podobny na moj, to wzruszyl mnie tekst. Bo jest do rzeczy, bo jest taki prawidlowy i pouczajacy! Zuch, ze poruszylas ten temat, popieram wszystkie Twoje slowa! O tym trzeba wiedziec wszystkim rodzicom :) bo oni tez stanowia czesc naszego zycia, nie tylko przyjaciele!

Pozdrowienia z Litwy, Wilna :))
Wiktoria

P.S. Sledze Twoj blog :)

mądrze gadasz.. ale jeszcze troche bez doswiadczenia ;) nie zawsze ma sie tyle sił i czasu zeby je posiecić dziecku tyle ile by ono chciało alby my bysmy chcieli. Fajnie jest spedzac czas z dzieckiem i pokazywac mu jaki swiat jest fajny i ile mozna fajnych rzeczy robić.. ale czasami trafiają sie dzieci które bez rodziców w zabwie :nuuuuuudząąąą się ;p i wtedy trzeba powiedziec idz sobie porysuj.. na FB napisałam ze mama mi powiedziała kiedys ze tylko mało inteligentni ludzie sie nudzą.. i ja to przyjełam jako wyzwanie.. tez nie pochodze z domu gdzie poswiecano mi czas w duzej… Czytaj więcej »

Na wstępie- dzięki Izuś za taki wyczerpujący komentarz. Cieszę się, że tym wpisem pobudziłam do myślenia.
Tak tak, nie mam doświadczenia jako rodzicielka i w sumie zdaję sobie sprawę, że nie każde „idź teraz się sam zajmij” musi być krzywdzące, a niejednokrotnie, może pobudzać wyobraźnię i wpływać na kreatywność- tak jak w Twoim przypadku (mówiłam już, jak lubię Twoje szyciowe DIY, nie? :P)

;) jeszcze a propo tego nudzi mi sie.. taka anegdotka .. będąc pod koniec ciązy ( jeszcze bez doświadczenia w kwestii dzieci) byłam u znajomych. Mają 9 letnią córkę. Byli też inni znajomi z synem w jej wieku.. te dzieci to przyjaciele.. i bawili sie przez jakiś czas.. ale po 1h przychodzili do nas rodziców i znajomych i mówili jak im sie nuuuuudziii.. wiec rodzice jedno przez drugie wymyslało im całkiem kreatywne zabawy… ale one zawsze odpowiadały..nie.. to nudne.. nie to głupie i cos w tym stylu.. po którymś razie nie wytrzymałam.. nie mogłam im powiedziec ze nudzą sie tylko… Czytaj więcej »

Kochana, zgadzam się i nie zgadzam zarazem :) Macierzyństwo weryfikuje poglądy – wyświechtany frazes, ale coś w tym jest jednak…Jestem zdania, że czasem TRZEBA pozwolić się dziecku ponudzić właśnie po to, żeby samo wpadło na świetny pomysł jak tę nudę przerwać. Ja nie jestem nadopiekuńczą matką, staram się też nie zasypywać dzieciaki toną zabawek, a jeśli już wybieram puzzle, klocki czy zabawki tematyczne. wiele zabawek robię im sama lub robimy wspólnie – pluszaki, kartonowe domki, namiot na dworze czy eksperymenty podglądnięte w dziecięcej TV (nasza ulubiona Nina i neuronki). Nie oznacza to jednak, że cały czas dbam o to, żeby… Czytaj więcej »

Masz całkowitą rację, ale do szału doprowadzają mnie rodzicie, którzy oczekują od dzieci czegoś, czego nigdy ich nie nauczyli. Jeśli pokażesz dziecku jak zbudować zamek z piasku, możesz go do tej piaskownicy bez wyrzutów sumienia dowolnie odsyłać. Wielu rodziców oczekuje, ba, WYMAGA, że dzieciak sam złapie łopatkę, wiadro i zamek zbuduje, a taki maluch najczęściej nawet nie wie, co to piasek. Rozumiesz co mam na myśli?

Z opisu wynika, że zasługujesz na jakiś order matki roku czy coś :P

OMG, Natala! daleko mi do matki roku, codzienność nie jest różowa i bywa ciężko…jak pisałam dziś u siebie, krew, pot i łzy, awantury, fochy…nie omija mnie to i popełniam całą masę błędów…nawet tych, których zawsze chciałam uniknąć…no ale pracuje nad sobą…wiesz, moim zdaniem ważne jest, żeby dziecko widziało, że rodzice mają zainteresowania, dzieci świetnie naśladują…dlatego oprócz tego, że trzeba wiele rzeczy pokazać im doslownie – niech to będzie ten zamek z piasku, to też trzeba pokazać, że jest tyle rzeczy do zrobienia…zabawy, sporty, spacery, czytanie książek, szycie, haftowanie, dzierganie, malowanie…dzieci NAS naśladują…więc się nie wzbraniam jeśli chcą ze mną gotować,… Czytaj więcej »

Mała Mi

Nie jestem rodzicem… ale ostatnio pomyślałam sobie, że jednak dziecko rośnie raz… każdy dzień i chwila są cenne ;) niepowtarzalne… spędzając czas z dzieckiem ma się szansę, że utraci się tych chwil mniej {bo pewnie przeżycie razem 100% czasu nie ma opcji}. Im starsze tym mniej czasu będzie chciało z rodzicami spędzać… dlatego trzeba korzystać :) Ana też ma rację… dziecko chyba winno zaznać uczucia nudy :) żeby mogło samo, po swojemu się z tej sytuacji wyratować :)

Udanego dnia!

Anita Piątek

Uwielbiałam Dragon Ball’a! :D

hattu

świetny tekst :) moje dzieciństwo wyglądało podobnie, rysowanie zawsze było mi najbliższe… z czasem nauczyłam się zajmować sama sobą, ale po cichu mam nadzieję, że moje dziecko (jeśli kiedyś się pojawi) nie będzie musiało także tego się uczyć :)

Królowa Karo

Mam czyste sumienie, bo spędzam z moim synkiem sporo czasu na wspólnych zabawach. Nie chciałabym, żeby kiedyś sobie pomyślał, że próbowałam go zbyć, bo przecież jest teraz najważniejszym mężczyzną w moim życiu.

Tyyna

Ale masz świetny blog:) Kurcze chyba pół wieczoru spędzę na nim bo tyle masz ciekawych postów:)
Oczywiście obserwuję bo chcę tu częściej zaglądać:)

Roksana

Też uważam, że gdyby rodzice się mną bardziej interesowali (nie, nie, niczego im nie zarzucam:) , byłabym zupełnie innym człowiekiem. Owszem, bywały jakieś „wspólne” momenty, ale to zazwyczaj ja za nimi chodziłam. I też wydaje mi się, że byłam dość kreatywnym dzieckiem i nie trudno było zauważyć we mnie jakieś talenty i gdyby nie szkoła i kilku nauczycieli pewnie bym teraz o nich nie wiedziała. Gdyby widzieli to i pomagali się rozwijać to byłabym teraz pewnie jakaś artist, photography i voice of poland. Dlatego teraz, w liceum, bawię się w dziecko. Bez pomocy rodziców, a jedynie z samozaparciem i wmawianiem… Czytaj więcej »

Subtelna

Tekst świetny i dający do myślenia. Chociaż urodziłam się na krótko przed fejsbukiem i całą lawiną społecznościowych portali, szczycę się tym, że rzadko się nudzę. A od kiedy założyłam blog – prawie WCALE. Kiedy nie wiem, co robić, nauka bokiem wyłazi, włosy nie chcą się układać, a książka nudzi jak flaki z olejem…
Siadam i piszę !
Głównie o sobie. Zdarza się również, że sięgam dalej, dotykam tematów, do których nawet nie zamierzałam się zbliżyć – często nie potrafię rozplątać mętliku swoich myśli.
I wtedy przelewam je na papier. Widzę, że masz podobnie :).

Land of Vanity

Mój synek jeszcze nie umie powiedzieć : nudzi mi się, ale doskonale wiem o tym gdy wspina się na parapet, wywala ubrania z szuflady czy robi tacie przegląd gier na Ps3. Na szczęście ma on mamę, która sypie fasolę do puszki, puszcza bańki, daje pograć na garnku lub pooglądać owoce ? Przyznam, że czasem musi podejść do mnie i pociągnąć mnie za rękę, gdy znów zajmuję się blogiem i wtedy zawstydza mnie tak jak nic na świecie ☺ Ale umie się też bawić sam i jestem dumna, że go tego nauczyłam, bo sam przegląda książeczki czy układa klocki. Pewnie nic… Czytaj więcej »

Natalia Lis

No pewnie, że sukces!

Jak zwykle dobrze napisane, z pazurem, ale szczerze mówią od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie post na ten sam temat tylko prezentujący odmienne zdanie…:) Jestem nieco starsza od Ciebie,ale moje dzieciństwo wyglądało podobnie. Nikt się mną nie zajmował , nie pamiętam żadnej wspólnej z rodzicami zabawy. Miałam wszystko co było mi potrzebne do życia , prócz uwagi rodziców. I jak porodziłam własne dzieci to się zaczęła jazda bez trzymanki.:)Jestem przekonana ,ze z pierwszym dzieciakiem nadrobiłam całe swoje dzieciństwo. Pracowałam w domu ( projektowanie wnętrz) a w „międzyczasie” wycinałyśmy , kleiłyśmy , tworzyłyśmy całe konstrukcje budowlane z tektury, uczyłyśmy się… Czytaj więcej »

Dziękuję Ci za ten komentarz, bo przedstawiłaś mi drugą stronę medalu, która mi nawet do tej rudej łepetyny nie przyszła.
Umiar. umiar.

yakie-fayne.pl

Czy mi tam coś błysło że z sosnowca jesteś? Hah
Moja córa uwielbia twórcze zabawy. Ma 8 lat i robiliśmy już z nią prawie wszystko. Mumie z bandaża, roboty z pudełek, mydełka i wieeelllee innych ;)

Natalia Lis

Mieszkałam kilka lat, teraz odwiedzam tam rodzinkę :)

yakie-fayne.pl

super, ja tutaj się urodziłam, wychowałam i mieszkam :P kto wie może bawiłyśmy się na jednym podwórku ;)

Joanna Pabel-G

Jestem Kreatywnym dzieckiem urodzonym w latach 80. Dzieci urodzilam po trzydziestce. Blogowalam jak młodszego jeszcze nie było. Teraz musiałam wybrać. Wybrałam zabawy z dziećmi i rozwój swojej pasji fotograficznej w college. Niechce, żeby moje dzieci się nudziły.

Ja z dzieciństwa pamiętam najlepiej gry z rodzicami – w „Monopoly”, a wcześniej w „Grzybobranie”… Tata układał ze mną puzzle, a potem grał w szachy. Dużo jeździliśmy w wolnych chwilach na pobliskie Roztocze. Mamie robiłam najcudniejsze fryzury na głowie (miałam etap, kiedy chciałam być fryzjerką – nie wiem, o czym wtedy myślałam, bo dziś próby zrobienia jakiegokolwiek uczesania poza kucykiem na własnym łbie kończą się tragicznie). Duuużo rysowałam, pisałam piórem wiecznym na ziarnkach ryżu, budowałam fortece z poduszek i koców (ku apopleksji rodziców, bo miałam alergię na kurz i astmę :D). Z tatem i wujkiem próbowałam budować z klocków Lego,… Czytaj więcej »

Aneta Szwagulińska

Czasem trzeba zbyć dziecko bo jeżeli za każdym razem będziemy je czymś zajmować to my będziemy kreatywni a nie oni i się tego nie nauczą. Mojej mamy prawie nigdy nie było w domu, z pracy wracała późno i zmęczona, a mimo to nie narzekam na swoje dzieciństwo, musieliśmy być mega kreatywni żeby znaleźć sobie zajęcie. Bo na całe osiedle była jedną ciotka która nie pracowała i gotowała obiad dla 15 dzieciaków żeby te nie chodziły głodne

Pinezka na mapie

Dobry tekst, zresztą jak każdy na Twoim blogu. Lubię Twoje poczucie humoru i sposób, w jaki piszesz :) Jestem trochę starsza, bo urodziłam się w latach ’80-tych, ale czas spędzałam podobnie. Na pierwszym planie była zabawa na dworzu: w zbijaka, w klasy, skakanie przez gumę… A pamiętasz meldowanie się co godzinę i krzyki: „Mamoooo!!!!” pod balkonem? :))) Co do tekstu myślę jednak, że takie „Idź porysuj” buduje w dziecku kreatywność. Pod warunkiem, że nie jest to durne dawanie tabletu lub puszczanie ogłupiającej bajki. Mną się nikt nie zajmował. Budowałam domki dla lalek z książek, uwielbiałam kolorowanki, wymyślałam różne zabawy. W… Czytaj więcej »

Agnieszka G

Oj ja nie raz usłyszałam „idź… ” ale czasem też „jak nie masz co robić, to się rozbierz i ubrania przypilnuj” Im byłam starsza tym częściej :) Sama się łapię, że czasem dziecku tak powiem, ale za chwilę dochodzi do mnie, że przecież jest mały i wypadałoby mu troszkę pomóc… No ale haloo, przecież on się musi rozwijać. Zatem Jeśli na prawdę nie mam czasu to mówię „idź coś porób” kierując nim co… klocki, autka, rysowanie, wycinanie itp itd… a jeśli mam czas i chęć, to biorę zabawki i bawię się razem z nimi. bo wtedy już do gry wchodzą… Czytaj więcej »

Sheila

Bardzo ciekawy wpis. U mnie w domu było podobnie niestety. Pełno zabawek, ale żeby doprosić się dorsłego o czas to już niestety ciężko. Wiadomo, że czasami matka też ma dość, albo się źle czuje, albo faktycznie ma tyle do zrobienia, że czasu brak, ale jak masz czas siedzieć na fejsach czy trajkotać przez telefon, znajdź też czas dla dziecka. Żeby nie było, sama mam 5cio miesięczną małpkę w domu, która od urodzenia spać nie lubi i jest ogromnie ciekawa świata – mieszkam w uk więc rodziny bliższej brak, teść od czasu do czasu wpadnie na godzinkę, mąż w pracy i… Czytaj więcej »

Anja

To ja powiem odważnie, że właśnie cieszę się, że ja urodziłam się te parę lat wcześniej, dokładnie jak Juka. Bo bez względu na to jak dla roczników 90-tych nudnie zabrzmi spędzanie czasu ze znajomymi na klatkach schodowych to dla mnie to były właśnie najfajniejsze lata życia a przyjaźnie wtedy nawiązane trwają do dziś w przeciwieństwie do innych… I szczerze mówiąc to bardzo często w rozmowach ze starszym dzieckiem wraca temat jak to nam (tym starym rodzicom ;) fajnie było w dzieciństwie choć nie mieliśmy tego wszystkiego co dzieci mają dzisiaj i jak nam wcale tego nie brakowało bo po prostu… Czytaj więcej »

Subtelna

Tekst świetny i dający do myślenia. Chociaż urodziłam się na krótko przed fejsbukiem i całą lawiną społecznościowych portali, szczycę się tym, że rzadko się nudzę. A od kiedy założyłam blog – prawie WCALE. Kiedy nie wiem, co robić, nauka bokiem wyłazi, włosy nie chcą się układać, a książka nudzi jak flaki z olejem…
Siadam i piszę !
Głównie o sobie. Zdarza się również, że sięgam dalej, dotykam tematów, do których nawet nie zamierzałam się zbliżyć – często nie potrafię rozplątać mętliku swoich myśli.
I wtedy przelewam je na papier. Widzę, że masz podobnie :).

Królowa Karo

Mam czyste sumienie, bo spędzam z moim synkiem sporo czasu na wspólnych zabawach. Nie chciałabym, żeby kiedyś sobie pomyślał, że próbowałam go zbyć, bo przecież jest teraz najważniejszym mężczyzną w moim życiu.

;) jeszcze a propo tego nudzi mi sie.. taka anegdotka .. będąc pod koniec ciązy ( jeszcze bez doświadczenia w kwestii dzieci) byłam u znajomych. Mają 9 letnią córkę. Byli też inni znajomi z synem w jej wieku.. te dzieci to przyjaciele.. i bawili sie przez jakiś czas.. ale po 1h przychodzili do nas rodziców i znajomych i mówili jak im sie nuuuuudziii.. wiec rodzice jedno przez drugie wymyslało im całkiem kreatywne zabawy… ale one zawsze odpowiadały..nie.. to nudne.. nie to głupie i cos w tym stylu.. po którymś razie nie wytrzymałam.. nie mogłam im powiedziec ze nudzą sie tylko… Czytaj więcej »

Ola O.

Wpadłam na twojego bloga dość przypadkowo i wiem że zostanę dłużej świetna robota! :)

Wiktoria

Pierwsze zdania tekstu akurat pasują i do mnie, ale bylo ciekawie co bedzie dalej i super. Jako Twoj poglad na rodzenia dziecka jest podobny na moj, to wzruszyl mnie tekst. Bo jest do rzeczy, bo jest taki prawidlowy i pouczajacy! Zuch, ze poruszylas ten temat, popieram wszystkie Twoje slowa! O tym trzeba wiedziec wszystkim rodzicom :) bo oni tez stanowia czesc naszego zycia, nie tylko przyjaciele!

Pozdrowienia z Litwy, Wilna :))
Wiktoria

P.S. Sledze Twoj blog :)

O tak dziecko to nie zabawka i potrzebuje mnóstwa bodźców, czasu, miłości…..
pozdrawiam

Natalia Slawek

Nie mam i na razie nie planuję :) Ciężko tak wybiegać w przyszłość, ale mam nadzieję, że jako matka, uda mi się wyśrodkować ten czas z dzieckiem. To, że dzieciak czasem sam się sobą zająć musi- wiadomo, ale warto nie przesadzić.
Brzmi prosto, choć pewnie wcale nie jest.

dzięki za odwiedziny

Natalia Slawek

Międzynarodowy powiadasz? To musiało być coś!
Kiedyś (kilkanaście lat temu :P) to chyba były inne czasy. Ja ten tekst piszę z perspektywy 22 lat, wtedy nie czułam się odepchnięta, czy nieszczęśliwa. Koledzy na podwórku to było to!

Nadine Lu

Foxy, ja też większość zabaw wymyślałam sama. Robiłam międzynarodowy koncert pod sklepem razem z dzieciakami z pod bloku. Plakaty były, kostiumy były, zleciało się całe miasteczko z dziećmi, a nagłośnienie to małe głośniczki i walkman. Robiłam baseny w piaskownicy i biegałam po drzewach. I zapisywałam opowiadaniami wszystkie cienkie zeszyty jakie dodawano do płatków śniadaniowych… :) A potem przyszedł komputer, simsy i przestałam być tak kreatywna i czadowo spędzać czas.

Paula Wasiak

Też jestem dzieckiem lat 90 i dużo czasu spędzałam z przyjaciółką na dworze wymyślając sobie zabawy. Wyobraźnia cały czas pracowała. W domu ciągle coś rysowałam, kleiłam, wycinałam a to wszystko z dziadkiem o bardzo artystycznej duszy i wielkim talencie. To dzięki takiemu dzieciństwu i teraz zawsze mam pomysł na coś do zrobienia.

Super notka!

hattu

świetny tekst :) moje dzieciństwo wyglądało podobnie, rysowanie zawsze było mi najbliższe… z czasem nauczyłam się zajmować sama sobą, ale po cichu mam nadzieję, że moje dziecko (jeśli kiedyś się pojawi) nie będzie musiało także tego się uczyć :)

Natalia Slawek

ten świat znam tylko z opowieści; jednak cieszę się, że urodziłam się te kilka lat później :)

Natalia Slawek

Na wstępie- dzięki Izuś za taki wyczerpujący komentarz. Cieszę się, że tym wpisem pobudziłam do myślenia.
Tak tak, nie mam doświadczenia jako rodzicielka i w sumie zdaję sobie sprawę, że nie każde "idź teraz się sam zajmij" musi być krzywdzące, a niejednokrotnie, może pobudzać wyobraźnię i wpływać na kreatywność- tak jak w Twoim przypadku (mówiłam już, jak lubię Twoje szyciowe DIY, nie? :P)

Mała Mi

Nie jestem rodzicem… ale ostatnio pomyślałam sobie, że jednak dziecko rośnie raz… każdy dzień i chwila są cenne ;) niepowtarzalne… spędzając czas z dzieckiem ma się szansę, że utraci się tych chwil mniej {bo pewnie przeżycie razem 100% czasu nie ma opcji}. Im starsze tym mniej czasu będzie chciało z rodzicami spędzać… dlatego trzeba korzystać :) Ana też ma rację… dziecko chyba winno zaznać uczucia nudy :) żeby mogło samo, po swojemu się z tej sytuacji wyratować :)

Udanego dnia!

mądrze gadasz.. ale jeszcze troche bez doswiadczenia ;) nie zawsze ma sie tyle sił i czasu zeby je posiecić dziecku tyle ile by ono chciało alby my bysmy chcieli. Fajnie jest spedzac czas z dzieckiem i pokazywac mu jaki swiat jest fajny i ile mozna fajnych rzeczy robić.. ale czasami trafiają sie dzieci które bez rodziców w zabwie :nuuuuuudząąąą się ;p i wtedy trzeba powiedziec idz sobie porysuj.. na FB napisałam ze mama mi powiedziała kiedys ze tylko mało inteligentni ludzie sie nudzą.. i ja to przyjełam jako wyzwanie.. tez nie pochodze z domu gdzie poswiecano mi czas w duzej… Czytaj więcej »

Kochana, zgadzam się i nie zgadzam zarazem :) Macierzyństwo weryfikuje poglądy – wyświechtany frazes, ale coś w tym jest jednak…Jestem zdania, że czasem TRZEBA pozwolić się dziecku ponudzić właśnie po to, żeby samo wpadło na świetny pomysł jak tę nudę przerwać. Ja nie jestem nadopiekuńczą matką, staram się też nie zasypywać dzieciaki toną zabawek, a jeśli już wybieram puzzle, klocki czy zabawki tematyczne. wiele zabawek robię im sama lub robimy wspólnie – pluszaki, kartonowe domki, namiot na dworze czy eksperymenty podglądnięte w dziecięcej TV (nasza ulubiona Nina i neuronki). Nie oznacza to jednak, że cały czas dbam o to, żeby… Czytaj więcej »

JUKA

Jestem dzieckiem z przełomu lat 70 i 80-tych… Nie mieliśmy takich problemów jak wy, dekadę (i więcej) młodsi… Dzieciaki z osiedla poznawało się w kolejce do mięsnego (druga dostawa o 15.30), na klatkach schodowych graliśmy w Eurobiznes, w suszarni wieżowca urządzaliśmy dyskoteki, w ciepłe wieczory bawiliśmy się w chowanego, w dzień graliśmy w zbijaka, w gumę… Nie nudziłam się – gdy wyjść z domu się nie dało, brałam książkę i czytałam. Do dziś tak mam :D

Alina

A ja mam dzieci bardzo kreatywne :) z kartonów porobiły sobie kompy :) Wszystko jest tak jak trzeba , nawet myszka, co prawda na kawałku wełny nie taka bezprzewodowa ;)
No a tak ogólnie to przez to że śniegu nie ma to kreatywnie pedałujemy na rowerach codziennie! A potem rozkopujemy kreatywnie kopczyki które mi serwuje wredny kret albo karczownik psując mój idealny trawniczek! Moje dzieci piszczą o nudzie podczas podróży, a wtedy pada co 5 minut "daleko jeszcze???" A czy ja się nudziłam jako dziecko ? Nie pamiętam :)

Karolina M.

Hymmm, masz dzieci? Jeśli tak to jesteś boską matką :) też jestem dzieckiem lat 90, też pamiętam Czarodziejkę z Księżyca i te inne, ja przez gumę też skakałam i też sama kreatywnie się rozwijałam bo rodzice mnie "zbywali" teraz gdy sama posiadam dziecko, to czasem to "córcia idź się pobaw sama" jest po prostu zbawienne dla mnie, owszem staram się jej poświęcać czas, no ale nie zostawię gara z zupą by mi wylazł bo moje dziecko woła "mamo nudzi mi się" bo po prostu nie na to czas jest teraz i czasem takie zbywanie jest potrzebne! I, żeby nie było… Czytaj więcej »

Roksana

Też uważam, że gdyby rodzice się mną bardziej interesowali (nie, nie, niczego im nie zarzucam:) , byłabym zupełnie innym człowiekiem. Owszem, bywały jakieś "wspólne" momenty, ale to zazwyczaj ja za nimi chodziłam. I też wydaje mi się, że byłam dość kreatywnym dzieckiem i nie trudno było zauważyć we mnie jakieś talenty i gdyby nie szkoła i kilku nauczycieli pewnie bym teraz o nich nie wiedziała. Gdyby widzieli to i pomagali się rozwijać to byłabym teraz pewnie jakaś artist, photography i voice of poland. Dlatego teraz, w liceum, bawię się w dziecko. Bez pomocy rodziców, a jedynie z samozaparciem i wmawianiem… Czytaj więcej »

OMG, Natala! daleko mi do matki roku, codzienność nie jest różowa i bywa ciężko…jak pisałam dziś u siebie, krew, pot i łzy, awantury, fochy…nie omija mnie to i popełniam całą masę błędów…nawet tych, których zawsze chciałam uniknąć…no ale pracuje nad sobą…wiesz, moim zdaniem ważne jest, żeby dziecko widziało, że rodzice mają zainteresowania, dzieci świetnie naśladują…dlatego oprócz tego, że trzeba wiele rzeczy pokazać im doslownie – niech to będzie ten zamek z piasku, to też trzeba pokazać, że jest tyle rzeczy do zrobienia…zabawy, sporty, spacery, czytanie książek, szycie, haftowanie, dzierganie, malowanie…dzieci NAS naśladują…więc się nie wzbraniam jeśli chcą ze mną gotować,… Czytaj więcej »

Tyyna

Ale masz świetny blog:) Kurcze chyba pół wieczoru spędzę na nim bo tyle masz ciekawych postów:)
Oczywiście obserwuję bo chcę tu częściej zaglądać:)