SUM #6

Muszę przyznać, że tworzenie tych lifestylowych podsumowań sprawia mi dużo frajdy – posty są luźne, jest mnóstwo zdjęć, trochę ciekawostek z e-świata.. dużo mnie w SUMach, a pracuję nad tym, co by było jeszcze więcej. Na moim pierwszym blogu nie ujawniłam nawet swojego imienia, sami rozumiecie, wdrażam się stopniowo :)

 PHOTO WEEK
1. JUICER – jeśli należycie do grupy, która bloga odwiedza regularnie, pewnie czytaliście już co-nieco o powyższej sokowirówce. Kilka dodatkowych kilogramów przetartych, a ja nie zmieniam zdania, nic a nic – to był dobry wybór.
 
2. MUSTACHE – czarno-biel i graficzne wzory wciąż mnie ostatnio nachodzą, a kawka w takich wąsatych kubkach smakuje wyśmienicie!
3. KWIATY – nic tak nie ożywia pokoju, jak świeże kwiaty. Mówiłam już nie raz i tłuc do łbów dalej będę. Poza tym moja przyjaciółka napisała mi kiedyś “Zawsze miej przed oczami coś pięknego, nawet jeśli to tylko stokrotka w szklance”, a ja sobie te słowa wzięłam do serca.
4. MATA – czyli plus 10 do profesjonalizmu ;] Wykonuję na niej wszystkie ćwiczenia “leżące”, nie nadaje się do podskoków, zwija na dywanie.
5. ZALANDO RZĄDZI – no dobra, z instagrama wiecie, że moja początkowa reakcja zachwytem nie była, jednak trencz cały i zdrów, no i leży jak ulał. Już mi się marzy czarny…
6. APARAT – przez ostatnie tygodnie brałam głównie do ręki, podczas przygotowywania postów dla Was. Naprawdę mnóstwooo czasu zajął mi cykl o fotografii makijażu, ale po mailach widzę, że Wam się przydaje.
7. ZAKUPY PART II – mogłam obejść cały shopping wzdłuż i wszerz (a wiedzieć musicie, że ten z Milton jest jednym z największych w UK) a wyszłam z koszulami z Zary, sztuk dwie, gdzie jedną i tak oddałam. Na szczęście jest jeszcze Primark, który tym razem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dwie sukienki, jeansy, żółte rurki, jeansowa koszula, ach, piękności na lato.
8. PLACKI – uwielbiam śniadania na słodko, placki zwłaszcza, a do tych ze świeżymi truskawkami, to się modlę po nocach. Ale to też już pewnie o mnie wiecie…
Dla ciekawskich – celowo omijam temat świąt, bo mnie totalnie nie dotyczy, choć wielkanocnym obiadkiem u babci to bym nie pogardziła. Mam nadzieję, że to był dla Was dobry czas.

KULTURALNIE

Naprawdę strasznie czekałam na ten film. Lubię i Russela i Emmę, Hopkinsa nawet bardzo, ale Noe arkę budował budował i coś gdzieś po drodze nie wyszło. Za długo budował, typ gburowaty i może gdyby film skrócić o jakąś godzinę, dałoby radę. Niestety czas zmarnowany.
Z polecenia zaczęłam Shameless – po trzech odcinkach serio nie wiem, co myśleć. Specyficzny – z pewnością, ostry język, mocne sceny. Patologiczna rodzina, z ojcem alkoholikiem na czele, dzieciaków chyba szóstka, każde inne, wszystkie dziwne.  Dużo seksu i humoru.
Shingeki no kyojin (Attack of Titans) – lubicie anime? Jeśli właśnie kiwacie głową, ta pozycja jest dla Was. Widziałam kiedyś trochę Naruto, Dead Note, Full Metal Alchemist i coś tam jeszcze, ale żadne z nich nie wciągnęło mnie jak “Tytani”. Póki co tylko jeden sezon, ale jest jeszcze manga ;)
O, i jeszcze coś, (no dobra, to Pan Mąż mi przypomniał) co widziałam w ostatnim czasie. Mój rower, czyli twór nasz polski, przed którym broniłam się rękami, nogami. Ostatecznie było nieźle, ale ja polskiego kina jakoś nie…
Znacie bloga Matka Sanepid? Sarkazm matki, histerie dzieci, kocie rzygi, czyli zajebista tabletka antykoncepcyjna. Tylko nie zrażajcie się layoutem strony! Czemu wspominam tutaj o Matce? A bo jej książka wpadła mi w łapki… “po narodzinach córki pierwszej, wzięłam listę najczęstszych błędów wychowawczych i zaczęłam je popełniać wszystkie po kolei”. Czytam przez łzy. Radości, rzecz jasna, że ja bezdzietna!

INSPIRACJE Z INTERNETÓW

Buła ze mnie, a moim HPkiem mam ochotę rzucać ostatnio o ściany, tylko trochę mi ich szkoda, bo białe są… Miałam dużo fajnych linków z sieci, serio, pootwierane na kartach google chrome, ale coś mi tu oszalało i zniknęły. Wszystkie. Rude, tępe to i nie zapisało. ;/
Może Wy natrafiliście na coś ciekawego? Podrzućcie w komentarzach, jeśli macie pod ręką ;]

BLOGOWO

Czyli wszystko to, co się na blogu ostatnio działo… A więc wyprodukowałam dla Was posta o amatorskiej fotografii makijażu, była też część druga, o retuszu skóry (trzecia się robi). W dziale NA ZDROWIE pojawił się wpis o oczyszczaniu organizmu; pozostając w temacie, pisałam dlaczego nienawidzę owoców (ot taki przewrotny tytuł, co by Wam fajny sprzęcior pokazać) Dla tych leniwych/zapracowanych wrzuciłam coś do oglądania, czyli trochę kadrów z mojej okolicy. Jest-rudo to nie jest blog rozwojowy, ale czasem piszę sobie, co mnie tu i ówdzie gniecie, a Wy odbieracie moje jęczenie, jako motywacyjne. O. Też się dziwię, ale docierają do mnie takie właśnie informacje. Dla chętnych zmian polecam Jak uratować księżniczkę.
Ponadto utworzyłam zakładkę ŻYCIE W UK, do której trafiły dobrze Wam znane plusy i minusy życia tutaj, a także post o oszczędzaniu. W przyszłości planuję pisać nieco więcej na tematy z Anglią związane, okej? Nie musicie odpowiadać, i tak nie macie nic do gadania. Buziaki robaki!