remont mieszkania w bloku | błędy podczas remontu

Błędy, które popełniliśmy w czasie remontu

Ajć, oj, ups! W trakcie urządzania naszego rudego M nie obeszło się bez pomyłek i błędów. Remont mieszkania w bloku to było prawdziwe wyzwanie! Zakup nieruchomości, jej rozplanowanie, dobór mebli i finalnie dodatków to ogromne przedsięwzięcie, które pochłania sporą jednostkę czasu i jeszcze większą energii. Wiem coś o tym, bo w zeszłym roku mieszkanie, choć wymarzone, wyczekane, zdążyło nas też swoim tematem zmęczyć. Chodźcie, dziś opowiem Wam o naszych wpadkach, aby uchronić Was przed nimi.

 

Remont mieszkania – nasze błędy

 


Dla przypomnienia, rude M to cykl postów, w których pokazałam proces remontowania i urządzania naszego mieszkania na Mokotowie. Akt notarialny podpisaliśmy 8.03.2017, potem był czas na planowanie, ogarnięcie ekipy, remont. Ostatecznie wprowadziliśmy się w ostatnich dniach czerwca 2017 i od tamtej pory szczęśliwie sobie tu mieszkamy.

 

10 miesięcy to czas, który pozwolił nam już zauważyć błędy, które popełniliśmy podczas tego długiego procesu. Wy możecie ich uniknąć, czytając ten artykuł. Gotowi?

remont mieszkania w bloku | błędy podczas remontu
Remont mieszkania w bloku

 

Niewłaściwy dobór podwykonawców

Szalenie, SZALENIE ważna kwestia. Akurat ekipę remontową mogę polecić z czystym sercem każdemu, bo chłopaki spisali się na medal, mieliśmy na bieżąco kontakt i nie czułam potrzeby “pilnowania” ich na każdym kroku. Ekipa była z polecenia osoby, której ufamy, zaś trafiła nam się współpraca z osobą, która sama się do nas zgłosiła z chęcią pomocy.

Efekty były opłakane – zaufaliśmy całkowicie entuzjazmowi i dobrym chęciom, a szybko okazało się, że braku doświadczenia i fundamentalnej wiedzy nie zastąpi nawet najszerszy uśmiech świata. Nie chcę wnikać w szczegóły, ale podsumowując tę współpracę mam przed oczami ogrom frustracji i jeszcze więcej pracy, którą trzeba było wykonać, by “nadrobić” niedociągnięcia.

Jaki z tego morał dla Was, Drogie Rudziki? Współpracujcie z osobami, którym ufacie. Zaufanie to można nabyć poprzez rekomendację, albo mając wgląd w archiwalne projekty tegoż specjalisty. No i umowa. Podpisujcie umowy! Remont mieszkania bez umowy to bardzo ryzykowne.

 

Listwy z MDF’u

Remont mieszkania to także jakże ważna “wykończeniówka”. O ile nasza drewniana podłoga w całym mieszkaniu to niezmiennie jedna z najlepszych decyzji, tak z listew z MDF’u Estilo nie jestem zadowolona. Wizualnie bardzo spoko, jednakże w kilku miejscach, na łączeniach listwy mocno się odkształciły, a w efekcie powstały nieestetyczne szpary, które trzeba naprawić, a w niektórych miejscach (łazienka) położyć na nowo. Producent deklaruje odporność na wilgoć, jednakże opis jest daleki od rzeczywistości.

 

Nie zawsze liczyliśmy dwa razy

Wiadomo, że w trakcie remontu nisko kłania się matematyka. Tą częścią w pełni zajął się Pan Mąż – gdybyście choć raz uczestniczyli w tym jakże skomplikowanym procesie w mej głowie, od razu wiedzielibyście, czemu miałam zakaz liczenia ;)

No, ale wracając do błędu – obliczeń jest naprawdę sporo i to może zniechęcać, ale ja Was mocno zachęcam, by każdą rzecz policzyć dwukrotnie. I to najlepiej z przerwą kilkugodzinną, aby wyłapać ewentualnie błędy, nieścisłości. Nam zdarzyło się pomylić w przypadku ilości listew wykończeniowych, a także kubiki w salonie powieszone są nieco nieregularnie. Liczcie, liczcie, albo zlećcie to tym, co liczyć umieją.

A, skoro w temacie liczb jesteśmy, koniecznie doliczcie sobie odpowiedni procent materiałów; nie kupujcie “na styk”, chyba, że chcecie maksymalnie zestresować majstrów. Każdy doświadczony pan Zdzisiek podpowie Wam, jakie to są wartości.

U nas np. panele podłogowe zostały wykorzystane co do jednego! Pewnego poranka odebraliśmy telefon od pana, który był odpowiedzialny za cały remont, że paneli za mało. Zdziwieni pojechaliśmy na miejsce, bo przecież “zapas” był. No był, 15%, tylko się okazało, że jak panele bardzo długie, to z 15% powinno zrobić się 20 – 25%.

Na szczęście męża mam mądrego, który tak wykombinował, że jednak starczyło. Uf!

 

Gniazdka

Pewnie już się spodziewacie, co zaraz napiszę. A tu zonk! Gniazdek mamy dość. No dobra, gdybym mogła, dorobiłabym jedno w przedpokoju, przydałoby się pod odkurzacz. No, ale poza tym mamy gniazdek, a gniazdek, wszystko dobrze rozplanowaliśmy. Gdzie więc ukryła się porażka? W niedogadaniu z Panem Majstrem.

Bo ja miałam na myśli podwójne gniazdka, o takie: remont mieszkania w bloku | błędy podczas remontu a Pan Majster podwójne rozumie, o tak: remont mieszkania. Efekt? Mamy sporo sprzętów z angielskimi wtyczkami, do tego dochodzi przejściówka i z podwójnego gniazdka robi nam się pojedyncze, bo przejściówka nieco przysłania drugie wejście. Grrr! Momentami mnie to wkurza, ale w większości przypadków już opanowaliśmy sytuację.

 

 

Drobne prace = duży kryzys

Przez pewne obsuwy z zakupem/dowozem mebli, stwierdziliśmy, że drobne prace, jak powieszenie półki w salonie i szafki w łazience wykonami sami. I to był wielki błąd! Pożyczyliśmy wiertarkę, wiertła i ochoczo przystąpiliśmy do pracy. Tylko, że szybko okazało się, że wiertło za krótkie, a to kołek nie taki, a to śruba “lata”, zamiast mocno “siedzieć” i inne pierdololo, które wyssały z nas energię i spowodowały masę frustracji.

Nie ma się co zabierać za rzeczy, o których nie ma się pojęcia. Serio!

 

Kiepskiej jakości drzwi

Jak zorientowałam się, jakiej jakości są nasze cudne, bielutkie drzwi, było już oczywiście o wiele za późno. Z jednej strony sami sobie jesteśmy winni, bo w przypadku drzwi, zapewne nie zapłaciliśmy zbyt wygórowanej kwoty, jednakże wybraliśmy markę polecaną nam przez zaufaną osobę, która owe drzwi posiada u siebie od kilku lat i jest zadowolona.

No cóż, coś poszło nie tak, bo już pierwsze stracie z rurą od odkurzacza pozbawiło jedno skrzydło fragmentu okleiny. Wiecie, co zrobiłabym teraz? Kupiła drzwi z litego drewna i samodzielnie pomalowała je na biało. Malowanie mnie uspokaja, więc ogarnęłabym bez problemu, a same drzwi z pewnością byłyby bardziej trwałe.

 

Gniazdko od klimy na środku ściany

Za stołem jadalnianym mamy galerię zdjęć, a nad nią klimatyzację. Klima to jedyny spadek po poprzednich właścicielach, ale ja nie o tym chciałam. Wstępnie planowaliśmy zabudować fragment ściany białym meblem na wymiar – zamykanym, prostym regałem. W środku chcieliśmy przechowywać książki. Regał miał być tak skonstruowany, aby zasłonić klimatyzator na okres jesień-zima. I wiecie, ile krzyknęli nam fachowcy? Minimum 3 koła.

Trochę nas ta kwota zdziwiła, a w międzyczasie zamontowano naszą cudną kuchnię, która częściowo “wychodzi” na przedpokój i udało nam się bez problemu zmieścić książki w zamykanej szafce. Zrezygnowaliśmy z zabudowy na wymiar i zostaliśmy z gniazdkiem na środku ściany :P Na szczęście jesteśmy pomysłowi i gniazdko ukryliśmy w domku:

remont mieszkania w bloku | błędy podczas remontu

 

Brak zapisu w akcie notarialnym

Z klimatyzacją wiąże się przykra dla nas historia. To była jedyna rzecz, jaką mieli nam zostawić poprzedni właściciele. Całe mieszkanie mogli wyczyścić do zera (i tak czekał nas generalny remont), ale na klima miała zostać. Jednakże popełniliśmy ten błąd, że nie poprosiliśmy o odpowiedni zapis w akcie notarialnym. W efekcie jednego pięknego dnia, poprzednia właścicielka, do tej pory kobieta-do-rany-przyłóż, oznajmiła, że albo płacimy tysiaka, albo ona klimę zabiera.

Zagotowało się we mnie z kilku powodów:

  • nikt nie lubi być oszukiwany, a to, co chciała zrobić poprzednia właścicielka to zwyczajna kradzież;
  • agentka, która pośredniczyła w całym procesie dała ciała: powinna reprezentować obie strony, a ewidentnie bardziej przychylna była poprzedniej właścicielce (m.in. to był jej pomysł, by klimatyzację jednak zabrać…); nie będę wnikać w detale, musicie uwierzyć mi na słowo;
  • po raz kolejny zaufaliśmy sympatycznej buzi, zamiast zadbać o własne interesy na piśmie.

Pewnie jesteście ciekawi, jak to się skończyło… A no po konsultacji z prawnikiem zadzwoniłam do przełożonej owej agentki, opowiedziałam o całej sytuacji i po kilku mało przyjemnych telefonach, ostatecznie nikt nas z klimatyzacji nie okradł.

…i wierzcie mi, nie chodziło o ten tysiąc złotych, bo przy zakupie mieszkania i jego generalnym remoncie jest to suma znikoma. Chodziło o zasady.

 

Remont mieszkania do łatwych nie należy. Macie za sobą jakieś porażki w temacie remontowo-dekoracyjnym?

 

PS Poważnie myślę nad artykułem, w którym napiszę Wam o rozwiązaniach i meblach, które świetnie się u nas sprawdzają. Co myślicie?