stół weselny

Lubię moją pracę

Jadę na zdjęcia (dekoracje ślubne w plenerze), nie mogę znaleźć miejsca, babka nie odbiera, krążę 40 min, kilku kilogramowy plecak zaczyna mi się wrzynać w moje chore barki, telefon mi się zaraz rozładuje od próby połączenia numer milion; w końcu znajduję i miejsce i kobietę nieszczęsną – nawet nie wie, gdzie ma telefon.

Ok, najgorsze i tak przede mną – nic nie jest gotowe, zaczyna padać, czekam w samochodzie dodatkowe pół godziny, nieco się rozjaśnia, robimy foty, opornie, znowu niebo ryczy, moknie nam część dekoracji, co chwile coś nie gra, coś chce przestawiać, wciąż nie jest gotowa, chce żebym w Photoshopie retuszowała zdechłe już róże, czegoś jej brakuje, a to widelec odrapany, a to świeczka zgasła, brakujące sztućce też mam w PS wkleić. Po zdjęciach decyduje się na pakiet z mniejszą ilością fotek, tańszy, okej, nie ma problemu, podpisujemy umowę – kasę zawsze zbieram w dniu sesji, informuję wcześniej. Wiedziała, ale kasy nie ma, przeprasza, przeleje mi na konto. Jeszcze tego wieczora przesyłam detale bankowe, po 4 dniach dostaję mejla z wiadomością, że przeprasza najmocniej, ale dekoracje drogo ją wyszły, się nie spodziewała i że przeleje za tydzień. Obiecuje. Zastanawiam się, które to dekoracje takie w cenie, skoro wszystko wypożyczone, no ale kłócić z takimi nie ma się co, robię swoje, czekam. Po tygodniu dostaję przelew, dzwoni pięć razy co by mnie o tym fakcie poinformować.

 

Kilka dni spokoju.
Mejl.
Potem kolejny.
I telefon.

 

Gdzie zdjęcia, ludzie czekają, terminy gonią, website pustkami świeci, dziecko płacze – same tragedie. Podpisywałyśmy umowę, przecież jej obiecałam, przecież wiedziałam, ona czeka, firma (ta od krzeseł) czeka, kolejna (od talerzy chyba) już włosy z głowy rwie, a ja cisza, ni wiadomości, ni telefonu, milczę, a ona mi przecież zapłaciła, trochę później niż uzgadniałyśmy, ale no przecież zapłaciła, swoje zrobiła, a ja co. Gdzieś między wierszami, pomiędzy moimi kurwami wymawianymi dobitnie acz w myślach, po dobrych dziesięciu minutach przegadywanek przyznaje się kobicina, że umowę zgubiła. No wcięło. Pytam, czy ona w ogóle tą umowę przeczytała. Oczy ma duże to i może czytać potrafi. Chwilę próbuje mi wmówić, że to moja wina, bo poganiałam (tak, z pejczem nad nią stałam). Naciskam. Jak bardzo mnie wkurwią to i po angielsku nie da się mnie przegadać, przekrzyczeć też nie. Wyciągam swoją kopię, czytam na głos, sprawdzam kalendarz, mam jeszcze dobre dwa tygodnie na oddanie zlecenia. Chwila ciszy. Przeprasza. Żegnamy się.
Lubię moją pracę, tylko ludzi nie.

 

Rate this post

DOŁĄCZ DO LISLETTERA

.

RÓB FANTASTYCZNE ZDJĘCIA TELEFONEM

Wartościowy artykuł? Udostępnij:

Share on twitter
Share on telegram
Share on whatsapp

SKOMENTUJ:

Subscribe
Powiadom o
guest
54 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia Zembrowska

Moja mama zawsze mówiła – są ludzie i parapety. Wtedy nie wierzyłam, ale teraz już tak. Nie daj się! :)

Gosia

Moja mama podobnie mi mówiła tylko ona mówiła to w ten sposób „są ludzie i parapety, ale żeby się klamka urodzić?” ;)

Kasia Zembrowska

Widocznie moja mama nigdy nie spotkała takiej klamki – szczęściara :)

Olfaktoria

Od siebie dodałabym jeszcze, że parapetów jest znacznie więcej niż „ludziów”.

Catherine Carbo

Praca z ludźmi jest ciężka i czasami mam ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z głowy.

Lorka

w kazdej branzy tak jest.. wyobraź sobie np ,ze masz sklep internetowy( x lat temu kiedy nie bylo platnosci e przelewem) kobieta robi zamowienie za powiedzmy 10 zł i wplaca ci kilkanascie przelewów po 20-30 groszy w porywach do złotówki.. i tak kilka razy pomimo blokowania jej..( zakladala kolejne konta) , albo poniewaz to sklep internetowy z mozliwoscia odbioru osobistego to dzwonią w sobote o 23 czy mogą odebrac.. ( odbior u ciebie w domu) przychodzą z banknotem 200 zł a zamowienie 45 zł …. moge tak bez konca wymieniac różne ciekawe przypadki…

Natalia Lis

O matko… dlatego warto od początku stawiać granice… dużo granic. Ja nie odbieram telefonów wieczorami, nie odpisuję na mejle w weekendy, jeśli nie mam na to ochoty i tak dalej. Polecam, choć zdaję sobie sprawę, że pracujemy w trochę innych branżach i nie wszystkie rozwiązania da się tak łatwo przełożyć.

Adrianna Zielińska

Niezależnie od branży, na pewnym stopniu zaawansowania przychodzi moment, gdy musimy bardzo wyraźnie zaznaczyć te granice – aby nie zwariować i nie zatracić swojego życia prywatnego. Nawet, jeżeli pracujemy na swoim :)

Magdalena I Madziof.pl

Też miałam swój epizod w sklepie internetowym. Najlepszy był motyw zamawiania koło godziny 16 i wymuszanie zapakowania i wysyłki jeszcze tego samego dnia :) Kosmos… W każdej branży znajdą się takie perełki a najbardziej chyba tam gdzie Twoja praca nie jest dla kogoś pracą. Weź popstrykasz kilka fotek, pobawisz się w tych swoich programikach i super będzie :)

Lorka

haha dokładnie, dlatego odechciało mi się zupełnie użerania z ludźmi

Karo

No niestety… Sama kocham robić zdjęcia, ale ludzie czasami zachowują się okropnie. „A może Pani coś wysłać?” „a dałoby się jeszcze chociaż jedno więcej?” itd ;) ale pewnie sama wiesz o co chodzi…

Natalia Lis

Ze mną też się czasem targują – o liczbę zdjęć, albo czas realizacji :) Ale ja wredna jestem i się nie uginam, ale ci, którzy nie mają czelności, zawsze dostają ode mnie fajne gratisy.

Gosia

Mam podobnie, tylko z szablonami na bloggera. Napiszą, zapytają, odpowiem – czasem się zgodzę na wykonanie szablonu czasem nie, wiadomo wszystko uzależnione od czasu. Pisze po parę razy, że na wykonanie szablonu mam 7 dni, ewentualnie może się to przedłużyć – na drugi dzień dostaję wiadomość, pod tytułem „gdzie się podział szablon” i jak tu w takiej sytuacji nie rzucić jakąś ku*wą przed monitorem? Rozumiem Cię doskonale i życzę abyś spotkała jak najmniej takich ludzi :)

patti

Większość ludzi ….to głupki. Nie rozumieją co sir do nich mówi. Wszelkie umowy, teksty to dla nich abstrakcja. Co z tego że przeczyta jaki tak nic nie rozumie. Nie kojarzą faktów , nie potrafią wykonac prostych czynności …bo co powiedzieć o ludziach , którzy na zdanie „Drugie drzwi na lewo” 2 na 10 wchodzi do właściwych ???. Wybierając coś do ubrania ( moja branża) podaje np.sukienkę w kolorze czewronym…..pani z oburzeniem że nie znosi tego koloru ….będąc ubrana w czerwoną kurtkę ……odkładają rzeczy i nigdy się po nie nie zgłaszają. Rządają rabatów jeszcze nie zdążywszy przejżeć oferty sklepu…..wymieniać mogłabym bez… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Mogę się z Tobą zgodzić tylko po części. Po pierwsze sama jestem gapą i bardzo wiele rzeczy mi umyka, mimo że wśród znajomych mam opinię bardzo ogarniętej życiowo osoby. Często tak właśnie działa nasz mózg – pomijając pewne fakty, albo fragmenty wypowiedzi. U mnie lubi nawalać wyjątkowo często ;) Nazywanie postawy roszczeniowej głupotą wydaje mi się mocno krzywdzące, choć nigdy nie wstawię się za ludźmi, którzy po prostu OCZEKUJĄ. Czasem i żądają, nie dając równocześnie nic od siebie. Natomiast w pełni zgadzam się z tym, że czytanie ze zrozumieniem to pewien rodzaj abstrakcji. Każdy miał z tym styczność, ale z… Czytaj więcej »

Na-wrzosowisku

Zgadzam się w 100% z przedmówczynią. Ludzie to po prostu głupki, nie wiem czy to wynika z braku dobrej nauki logicznego myślenia, czy z czegoś innego. Pracuję w miejscu, gdzie jest pełno ludzi dzień w dzień, pomijam fakt, że co po niektórym słoma z butów wystaje a uważają się za wszystkowiedzących, mogących bezkarnie obrażać pracowników niższej rangi, ale duża część tych osób jest po prostu mało inteligentna (żeby nie powiedzieć upośledzona umysłowo). Mówisz do nich to tylko słyszą, a nie słuchają. – Pierwsze piętro pokój numer 10 – numer 10 a to na górze jest? Nie wydaje się bardzo wkurzające,… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Za nauką logicznego myślenia jestem na tak, na resztę odpowiedziałam już w komentarzu wyżej.

Manufaktura Charlie

ja z kolei inna branża – rękodzieło, biżuteria wcale nie taka tania – ale zawsze słyszę „dlaczego tak drogo” i aż mi się cisną na usta kur**y i inne, ale zaciskam zęby i dyplomatycznie odpowiadam, że w takim przypadku udostępnię materiały i jeśli klientka zrobi sobie sama sutaszową biżutkę szybciej i dokładniej niż ja to dostanie ją za darmochę :P robi się cisza…. przecież my – sutaszystki i rękodzielniczki – nie dajemy samych materiałów, dajemy nasz czas, pomysł i unikatowy przedmiot oraz calą masę naszego serducha :) i klientki typu „potrzebuje na-ten-tychmiast” ….. uffff dużo by gadać…. :/

Natalia Lis

Do tej pory targowali się ze mną tylko Polacy i wszelkiego rodzaju Pakistańczycy itp, Angole nigdy, więc może to trochę kwestia przeszłości, że tacy próbujemy być oszczędni..?

Manufaktura Charlie

Wydaje mi się, że to kwestia przyzwyczajeń do tanich chińskich rzeczy, bo sutasz chińczycy też potrafią podrobić ;) i sprzedają za połowę ceny :) dużo jest dziewczyn, które robią byle jak za równie byle jaką cenę wystawiając etykietkę Nam wszystkim (sutaszystkom), bo klient wrzuca nas do jednego wora, niestety :(

Karola | Życie Me

Z tłumaczeniami nie jest lepiej. Taki już chyba urok pracy z ludźmi. Przeraża mnie tylko coraz większa ilość osób, która ma drugą stronę głęboko w nosie. Zawsze ciskają się ci, którzy nie mają racji. Umów nie czytają, do pretensji pierwsi, do płacenia ostatni, no i obowiązkowo z tekstem: Czemu tak drogo?! Przecież sama/sam mogę wziąć słownik i sobie przetłumaczyć.

Karolina

Trzeba było babeczce zacytować, że według umowy, którą podpisała na oddanie zdjęć masz dokładnie rok od momentu zrealizowania sesji, raz na całe życie nauczyłaby się czytać, co podpisuje :P
Swoją drogą, zastanawiam się jak można podpisać, coś czego się nie czyta? Przecież człowiek mógłby w ten sposób zgodzić się np. na oddanie swojego samochodu za przysłowiową złotówkę.

kasia dytrych

Natalia, rozumiem. Oh borze świerkowy, jak bardzo rozumiem! Też pracuję z ludźmi, też podpisuję z nimi różne umowy (czy ja jako ja, czy ja jako instytucja) i w przeważającej części przypadków – dziwię się, że ludzie tych umów nie czytają. Nie sprawdzają. A potem pretensje. Strasznie smutno mi się czyta niektóre komentarze pod tym tekstem (wiem, wiem, że to nie był Twój cel, aby takie wypowiedzi wywołać). Ja rozumiem, że klamki i parapety, a uszczypliwe uwagi podszyte są gdzieś tam uśmiechem. Ale serio, że ludzie to „głupki”? Dumas napisał kiedyś, że „każde uogólnienie jest niebezpieczne, nawet to”. Bo celujemy w… Czytaj więcej »

patti

Ale tu nie chodzi o czytanie umów i ich zrozumienie….tu chodzi o życie !!! I to nie wynika z malej zaradności życiowej , nie zrozumienia – bo tego typu ludzie sa chętni do słuchania co do nich mówisz i starają się tę wiedzę wykorzystac tak jak potrafią najkepiej tylko z indolenctwa , głupoty właśnie , często chamskiej i aroganckiej. Ludziom się nie chce myśleć , wysilać , czytać , pytać, uczyć się….to jak można takich ludzi nazywać…no może ładniej – półinteligenci. Nie mówiny tu o WSZYSTKICH tylko o pewnym typie ludzi, którzy te zachowania ujawniają w kontaktach z innymi .… Czytaj więcej »

kasia dytrych

„Półinteligent” czy „głupek” to określenia oceniające, a nie widzę powodu, dla którego ktokolwiek z nas miałby tu oceniać. Choć też to czasem robię w myślach, bo czasem tak jest łatwiej – zaszufladkować i z głowy. Ale to do niczego nie prowadzi. Podobnie jak w sytuacji, gdy ktoś Cię zszarga przez telefon, a Ty zszargasz jego w odwecie. „Ludziom się nie chce” – być może (nie wiem). Niechciejów można nazwać leniwymi, ale niekoniecznie są mało inteligentni. Nie wiem jak Ty, ale ja nie mam wbudowanego radaru mierzącego czyjąś inteligencję po paru minutach rozmowy. Tak, jak napisałam – jest mi przykro za… Czytaj więcej »

Natalia Lis

Mnie natomiast nie jest przykro, ja jestem po prostu poirytowana, gdy tego typu sytuacja ma miejsce, ale gdy emocje opadną, a współpraca wreszcie się zakończy, mogę sobie taki tekst napisać i razem 'poplotkujemy’, że i tacy klienci też się zdarzają. Lubię słuchać takich historii, bo gdy mnie nie dotyczą i nie kończą się tragicznie – wywołują uśmiech na mej twarzy. Tak absurdalne, że aż śmieszne.

Pewnie łatwo jest zaszufladkować niezrozumiałe nam zachowania, ale sama dobrze wiem – nie wszystko jest takie, jakie się wydaje.

Paweł Obrycki

Ja swego czasu dla świętego spokoju do umowy dodawałem na oddzielnej kartce wydrukowany terminarz – do kiedy np. zdjęcia, w jakiej ilości itd.
Dla większości pewnie głupie ale oszczędza wielu nerwów i nieodebranych połączeń.

Ludzie nie doceniają totalnie takich zawodów. Fotografowie, graficy, tłumacze… Co to za problem dla Ciebie przetłumaczyć ten tekst? A co Cię to obchodzi, może teraz to 10 minut, ale uczę się języka. 10 lat, kilkadziesiąt razy kładłam się późno, wstawałam wcześnie, żeby się uczyć, a ktoś mi mówi, co to dla Ciebie? Z grafikami to samo. Uwielbiam fanpage „co znosi psychika grafika” esencja. :) No i fotografowie, też mają przerąbane, no bo co to za problem zrobić zdjęcie? Wszyscy teraz mogą, więc ciesz się, że Ci za to wgl płacę… Pomyśl sobie, że to tylko kontakty biznesowe, że raczej już… Czytaj więcej »

Doris

Ja bym moderowala, bo niebezpiecznie niski poziom dyskusji:( Co niektore blogi cenie takze za jakosc dyskusji pod postami, a to zalezy od tego na co sobie autor bloga u siebie pozwoli. Niby nie obrazamy nikogo konkretnego, ale okreslenie „ludzie to glupki” jest ponizej pewnego poziomu. Pozdrawiam,
D.

Natalia Lis

Doris, ja nie moderuję, bo te komentarze nijak mnie nie bolą, a i uważam, że ludzie mają prawo do wyrażenia własnego zdania. Czasem i takie dyskusje są potrzebne, bo może właśnie ta pani, co nazwała pół ludzkości 'głupkami’ zastanowi się nad swoim zdaniem? Może nie.
Staram się nie oceniać, tylko opisywać swój punkt widzenia. Fajnie, że Ty podzieliłaś się swoim :)

Na-wrzosowisku

Nie uwazam, zeby te wypowiedzi mialy niski poziom, kazdy z nas ma prawo do wyrazenia swojej opinii, dlatego szanuje Twoje zdanie, ale nie moge sie z nim zgodzic. Nie chce nikogo szufladkowac, czasem po prostu brak slow na pewne zachowania, nie chodzi mi o to, ze ktos z nieuwagi czy niewiedzy pyta po 3 razy o to samo, chodzi przede wszystkim o to, ze przy okazji jest chamski i probuje zrzucic wine na moj brak kompetencji w danej dziedzinie, a jesli wiem, ze nie mam racji to staram sie przeprosic a nie kogos obrazam. Najwazniejsza kwestia w tej dyskusji jest… Czytaj więcej »

Agnieszka

Na blog wchodzą różni ludzie. Ci, którzy chcą pooglądać – i ci, którzy chcą poczytać. I tacy, którym zależy na obejrzeniu i przeczytaniu. Jedni mocno wyrażają swoje zdanie, używając dosłownych słów. Inni używają eufemizmów. Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach nazywanie człowieka „głupkiem” to aż taki straszny występek… i nie wiem, czy osobę, która używa wobec innych słowa „głupek”, można określić jako wulgarnego, bez kultury, a dyskusję gdzie pada to słowo – dyskusją o niskim poziomie. Tym bardziej – czemu miałoby służyć usuwanie takich postów, komentarzy? Idąc tym tropem, Ruda powinna zostawiać tu tylko komentarze: „Ależ tak, masz rację, przychylam… Czytaj więcej »

Doris

Nie mam zamiaru sugerowac autorce bloga tego, jak piszesz, „co powinna”:) Przeczytaj jeszcze raz. Moja wypowiedz zaczela sie od „ja” i wyrazila moje i tylko moje zdanie o tym ze JA bym moderowala. „Bym”, bo bloga nie posiadam. Za to lubie czytac:) Wulgaryzmy mi absolutnie nie przeszkadzaja jesli sa celowo uzyte jako zabieg literacki. Kwestia wyczucia gdzie sa zbedne, a gdzie dosadnie podkreslaja wypowiedz. Wiec nie! „Spoko wpis” nie jest prymitywny, ale moze kolokwialny i niewiele wnosi do dyskusji. Prymitywnie brzmi za to nazywanie ludzi „glupkami”. Dla mnie to okreslenie obrazliwe i bardzo pejoratywne … I tez nie wnosi niczego… Czytaj więcej »

Paulina Kinal

:) haha! co za baba :))

Magda

Ech, skąd ja to znam :) ja też moją pracę uwielbiam, ale ludzie dopiec potrafią. Jestem tłumaczem na angielski i niemiecki. Szybko musiałam przywyknąć do pytań: „Jak to nie wie Pani na jaki chcę język mieć to pismo przetłumaczone?!” No nie wiem. Nawet wywróżyć sobie nie mogę, bo kryształowa kula została w innej torebce :) No cóż. Tak to po prostu bywa :)

Paulina

Oh, ile razy miałam takie przygody. W pewnym momencie miałam dość i rzuciłam to w cholerę. Praca z ludźmi to zawsze wyzwanie dla systemu nerwowego, bo trzeba się dostosowywać do ich oczekiwań. A najgorzej kiedy klient nie potrafi ci przekazać czego oczekuje od projektu, a potem nie jest zadowolony i wystawia ci opinię „złego fachowca”.

Point

Z umowami jest jak z regulaminami – większość ludzi ich nie czyta…

Aga robie-bo-lubie

Oj, to to… Ludzie sa i ludziska…

Guest

Ktokolwiek pracował z ludźmi mógłby napisać wielkie tomisko dziwnych przypadków i pytań. Ja pracuję w obsłudze klienta i kiedyś kobieta zapytała się mnie, czy ma się rozebrać do opalania. ;)

Magdalena Kucucha

Sama w połowie zaczęłam rzucać bluzgami na tę babę!

aschaaa

hehe az sie usmiechnelam :) lubie swoja prace i ciesze sie ze nie ma w niej kontaktu z ludzmi. sama wiem po sobie ze potrafie byc upierdliwa a co opiero jak zadzwoni do ciebie 10, 20 albo 50 upierdliwych!

Milena eS

Są ludzie, którzy w bardzo spektakularny sposób potrafią człowiekowi popsuć humor, zapał do pracy, chęć do działania tylko dlatego, że im się należy. Bo przecież inni nie mają żadnych zobowiązań tylko nadskakiwać nad takimi. Ale bardzo dobrze, że pani zrozumiałam, że tak jak Ty czekalaś na swoje tak ona teraz tez może. Ludzie są okropni, oczywiscie nie wszyscy ale dużo takich, którzy sami nie wiedzą czego od życia chcą. :)

Agnieszka

Ludzi, z którymi „się nie da”, spotkasz wszędzie. Np. kogoś, kto uparcie stoi przy drzwiach w autobusie, kiedy obok niego jest kupa miejsca (a nie ma jak tam wejść, bo on stoi i się nie przesunie). Stoi pacan – dziesięć osób trąca go wysiadając z pojazdu, drugie dziesięć wsiadając i cisnąc się tam gdzie jest więcej miejsca… a on dalej twardo przy drzwiach, chociaż wysiada dopiero dziesięć przystanków dalej…

husky

Myślę, że z fotografią jeszcze nie jest tak tragicznie. Owszem, spotkałam się już z sytuacją, kiedy robiłam darmowe zdjęcia do portfolio, wiele z nich obrobiłam i od razu wysłałam do osób, z którymi współpracowałam, a za jakiś czas miałam pytania o to, gdzie reszta, choć wiadomo, że nie każdy kadr nadaje się do obróbki. To mnie nauczyło jasnego określania warunków. Tutaj sprawa jest o tyle prostsza, że jak zdjęcie już powstało, to nie ma szans na późniejsze poprawki i osoba odbierająca zdjęcia musi je w takiej formie zaakceptować. Natomiast to, co się czasem dzieje w temacie projektów graficznych lub webmasterskich,… Czytaj więcej »

Komiteptol

Ojjj znam to… Ja użeram się z klientami – doktorami. Mają 5 minut dziennie na telefon, biegają od dyżuru do dyżuru i często są tak zestresowani, że wszystkie kurwy świata właśnie na mnie polecą ;))) Pozdrawiam, Agata.

Marigo Charter

Oj, skąd ja to znam….

Beata Redzimska

Ha ha ha dobre lubie swoja prace tylko ludzi nie

Kuba Osiński

W pracy zawsze ludzie są tą opcją, która przeszkadza. Ja już wiele razy się przejechałem i to na tych zleceniach „po znajomości”. Po pierwszym gigantycznym wkurwie dość szybko mi przechodzi i wyciągam wnioski.

Alex Ross

Skąd ja to znam :P Też lubię swoją robotę, ale ludzi już mniej. W każdej branży są takie kwiatki. Klienci często nie dotrzymują terminów np., przesłania tekstów, zdjęć etc, ale i tak mają pretensje do Ciebie i TY wszystko opóźniasz… Z godzinami kontaktu też jest różnie. Ja staram się nie odpowiadać na maile po „godzinach pracy” ewentualnie w aplikacji ustawiam sobie wysyłkę na następny dzień w określonych godzinach z telefonem podobnie. Pół biedy jak musisz wszystko tłumaczyć proces pracy, standardowe terminy czy pojęcia związane z pracą. Gorzej jak trafi Ci się uparty klient, który nie wie czego chce (a wypełnienie… Czytaj więcej »

Monika White Valley

:) Również uważam, że z niektórymi ludźmi pracuje się ciężko :). Dlatego kilka lat temu podjęłam najlepszą w moim życiu zawodowym decyzję i zaczęłam pracować z komputerami ;), co oczywiście nie wyklucza czynnika ludzkiego, ale dość go ogranicza ;).
Kiedyś robiłam zdjęcia na ślubach (między innymi) i akurat to wspominam z przyjemnością, nie wiem, może cudowni klienci mi się trafili :).

Thoughts Blender

Ja czasami tak mocno trzymam ten swój długopis w ręce, gdy rozmawiam z ludźmi… Tak mocno, by się nie wyśliznął z dłoni i komuś (przez przypadek, oczywiście) nie zrobił krzywdy. W oko na przykład…

Szkoda, że dopiero przeczytałam Twój tekst. Obecnie też pracuję z ludźmi, na bardzo niewdzięcznym stanowisku. Zdarzają się momenty kiedy nie mam już siły, bo muszę obsłużyć 4 klientów na raz, a wtedy przyjdzie jeszcze 5, który zapyta o jakąś „pierdołę” typu czy rozmieni mi pani dwa złote. Widzi, że ja się dwoje i troję by wszystkich zadowolić to ten mi stoi niezadowolony, gdy ja obsługuję dwa komputery, z którego jeden się zaciął, drugi działa wolno, a trzecią ręką pomagam koleżance, która dopiero się uczy… Na koniec potraktuje cię jak szmatę do podłogi i nawet „dziękuję” nie powie. Ech… Miałam na… Czytaj więcej »

Asia NaSwoim

Ja pierdole… Tylko tyle przychodzi na mysl.

Paula

Bardzo ciężko żyje się na tym świecie czasem… Jesteśmy tak inni i wszyscy teraz tacy niecierpliwi, samolubni itp. Rozumiem cię. Najbardziej lubię się zamknąć w moich czterech ścianach, bo nie nudzę się ze sobą i swoim mężem. Zwierzęta też są fajne ;-). I kwiaty. Pracuję w małym biurze z kilkoma osobami i ogólnie atmosfera jest o.k. Ale czasem mam ochotę uciec, bo za dużo niemiłych dźwięków i bywają spięcia, ale takie w otoczce pasywności.