co warto zobaczyć w gdańsku

5 dni w Gdańsku

Pewnie wielu z Was wczoraj dało czadu, nie chcę Was przesilać i przygotowałam coś lekkiego – wpis do oglądania. Nawet myśleć za wiele nie trzeba, tylko palec sprawny się przyda, co by w dół te kilometry zdjęć przewinąć.

SZAMANKO

Wiadomo, że każde miasto najlepiej poznać… od kuchni. Ja stosuję tą zasadę i zawsze notuję wyższy wskaźnik szczęśliwości, niż ci biedni zmarnowani, co po muzeach biegają.

Nic na to nie poradzę, że ja lubię polską kuchnię. Jeśli przemawiają do Was pierogi, NOVA PIEROGOVA powinna być obowiązkowym punktem. Swojego czasu zajęła drugą pozycję wśród polecanych lokali na TripAdvisor, aktualnie czwartą. Prawdziwie domowe żarło, sympatyczna obsługa (co jak się szybko zorientowałam, wcale nie jest sprawą oczywistą) i przyjemny dla oka, marinistyczny look. Metraż także mnie zadziwił – naliczyłam się 6 stolików, w tym jeden podwójny.

gdańsk nova pierogova

Ponoć jeśli burger, to tylko ORIGINAL BURGER. Nie wiem czy to kwestia towarzystwa (na krowę wybraliśmy się w trakcie konferencji Blog Forum Gdańsk), ale smakowało! Wołowina, kozi ser, karmelizowana cebula i coś tam jeszcze słodkawego w środku. Całkiem przyjemny ekspiriens.

original burger gdańsk

Jednego dnia udało nam się dotrzeć także do NALEŚNIKOWO, ale tutaj kochani, to dupy nie urwało. Wystrój optymistycznie infantylny, w sosie waniliowym na próżno próbowałam się doszukać czarnych ziarenek, a obsługa? Matko z córką, czemu ludzie myślą, że pracują za karę?! Brudne naczynia stoją tam długimi, mam wrażenie, godzinami. Byłam świadkiem sytuacji, gdzie kasjerka źle wydała resztę; gdy babeczka upomniała się po paru minutach – zastrzel mnie, zakop- mina kasjerki na zdziwioną nie wyglądała… Poza tym panuje tam dziwna praktyka zamawiania przy kasie (tak tak, musisz ruszyć kuper z wygodnej żółtej sofy, złożyć zamówienie i zapłacić z góry). Nie idźcie tam, choć mój naleśnik (łosoś i twarożek koperkowy) smakował wyśmienicie.

Ale jak to obiad bez deseru..? Miała być kawa, coś słodkiego i pięknie miało być. Na przeciw moim oczekiwaniom wyszła kawiarnia RETRO CAFE (zachęcam do obejrzenia galerii). Tam wypiłam najpyszniejsze w życiu cappuccino, objadałam się ciastem gryczanym i truskawkową panna cotą. Wiecie, że mam słabość do motywu wąsów, a tam tego na pęczki. Jest i klimatyczna muzyka, trochę starych telefonów i piękne meble. Chcę jeszcze.

retro cafe gdańsk

retro cafe gdańsk

Ciasta na wynos zapewniała nam kawiarnia SOWA. Oj, pofolgowałam sobie w te 5 dni, aż strach to tak reasumować.

SPANKO

Długo się zastanawialiśmy nad hotelem (tzn. ja długo nochalem kręciłam), ale ostatecznie oczywiście padło na to, co PM w pierwsze 5 minut wypatrzył, czyli APARTAMENTY SUN&SNOW. Nazwa może niezbyt przekonywująca, ale zobaczcie zdjęcia, mnie tym kupili:

sun1

sun3

[obie fotografie sobie zapożyczyłam z ich strony]

Standard jak najbardziej odpowiadał, lewel czystości też cacy. Sklep spożywczy na dole był, babka w recepcji nawet mapy do centrum handlowych polecała. Tylko, że to budynek nowy, część jeszcze niezagospodarowana, a więc i na jakieś wiercenia w tle się trafiły. Warto dopytać jeśli planujecie dłuższy pobyt.

ZWIEDZANKO

No nie wiem, czy to zwiedzaniem można nazwać, czy po prostu drogą przebytą pieszo od punktu A do B, gdzie litery alfabetu zawsze wiązały się z jedzeniem… :D. Pomijając pobudki, Gdańsk całkiem ładny. Tzn. te kilka ulic, które mają klimat. Cała reszta kojarzyła się nam z Jastrzębiem, Żorami może.

gdańsk_0DSC_0132

Pamiętacie kotełka z instagrama? Urosło mu się.

gdańsk_0DSC_0129

A z tym zdjęciem wiąże się pewna anegdotka… Patrząc na słup, pewnie domyślacie się, że celowałam w ten plakat powyżej, różowy, łechcący ego. Po czym słyszę w tle “no żeby tej cholernej wiedźmie jeszcze zdjęcie robić?!” Oczy mi się znacznie powiększyły, PM szybciej się ogarnął i mówi kobiecinie, że my tym na różowym tle zainteresowani. Twarz jej znacznie złagodniała i płynie dalej “…PO już o 7 lat w tym mieście rządzi! Nic się nie zmieniło, wszystko stoi w miejscu! Przepraszam i życzę miłego dnia.” Pożegnała nas z szerokim uśmiechem. No, teraz już wiecie na kogo nie głosować.

gdańsk_0DSC_0127

gdańsk_0DSC_0123

Bardzo lubię tą fotkę poniżej…

gdańsk_0DSC_0121

gdańsk_0DSC_0120

gdańsk_0DSC_0061

gdańsk_0DSC_0053

gdańsk_0DSC_0049

gdańsk_0DSC_0046

gdańsk

gdańsk_0DSC_0192

gdańsk_0DSC_0193

gdańsk_

Miejscem, które warto odwiedzić jest MANUFAKTURA SŁODYCZY przy ulicy Długiej. Codziennie, o pełnej godzinie, rozpoczyna się pokaz tworzenia cukierków, na oczach klientów. Nie jadam tego typu słodkości, ale z otwartą japą patrzyłam na cały proces. No dobra, spróbowałam jednego. Sam cukier o smaku cukru. Tyle, że twardszy.

manufaktura słodyczy gdańsk

manufaktura słodyczy gdańsk

manufaktura słodyczy gdańsk

Wiecie, że ja mam słabość do drzwi, nie?

gdańsk_0DSC_0136

gdańsk_0DSC_0126

gdańsk_0DSC_0137

gdańsk_0DSC_0122

gdańsk_0DSC_0118

gdańsk_0DSC_0131

gdańsk_0DSC_0117

Niektóre z nich sięgały mi może do pasa, a do najwyższych to ja nie należę.

Dwa z pięciu dni spędziłam na konferencji Blog Forum, wieczorami oglądaliśmy filmy (po raz kolejny genialny DZIEWCZYNA Z TATUAŻEM). Było błogo, nieśpiesznie (można tak w ogóle powiedzieć?) i chcę jeszcze. Za co Wy lubicie Gdańsk..?

Oceń post!