blog lifestyle dla estetek

Oh, lato! SUM #26

Hej ho! Letnia odsłona mojego lifestyle’u poleca się do kawki czy lemoniady. Jeśli liczycie na błękit oceanu i wielkie drinki z owocami – będziecie rozczarowani. Lipiec mamy iście pracujący, ale w czerwcu udało nam się wyrwać na kilka dni. Jest też masa dobrego jedzonka i trochę zdjęć codzienności. Zresztą, bez spoilerów (!) czytajcie dalej.

 

Smakołyki

Można mnie nie znać, ale wystarczy zerknąć w pierwszego lepszego SUMa, albo chwilę poobserwować na Instagram Stories, by się zorientować, że jedzonko to moja ulubiona przyjemność. Nie bez powodu jest to pierwszy i najbardziej rozbudowany akapit w tych wpisach :D

Tym razem oprócz apetycznych zdjęć, mam zniżkę, by i pod Wasze drzwi kurier codziennie mógł dostarczyć takie pyszności. Czytajcie dalej!

Ten w szklaneczce to pan koktajl oczywiście. Truskawy, banan, kefir i wiórki kokosowe. Po prawej moja ulubiona wersja jaglanki – z miodem, wiórkami i świeżymi malinami. Nic mi więcej do szczęścia nie potrzeba.

 

To by było na tyle, jeśli chodzi o posiłki przygotowane samodzielnie. Końcem czerwca zaczęliśmy korzystać z diety pudełkowej EatZone i stałam się bardzo szczęśliwym Rudzikiem.

  • Raz, że nasza kuchnia jeszcze się robi i aktualnie składa się ze starej ikeowskiej szafki, ekspresu i mikrofalówki. Kto ze mną na Insta stories, ten wie, że w naszej kuchni panuje wystrój raczej specyficzny :D;
  • Dwa, że Pan Mąż ma złamany obojczyk, więc jego sprawność jest na dość niskim poziomie, a ja gotować nie lubię, a samej to w ogóle smutek;
  • Trzy, że dopiero co się przeprowadziliśmy i wciąż mamy masę rzeczy do ogarnięcia w mieszkaniu, a zdrowe odżywianie jest dla mnie bardzo, bardzo istotne. Dzięki EatZone nie muszę z niczego rezygnować, ani stawać na rzęsach, by jakoś to wszystko ogarnąć. Moje posiłki codziennie odbieram spod drzwi.

Udało mi się zdobyć dla Was kod rabatowy. Na hasło: 8152c02 otrzymacie 6% zniżki na swoją dietę pudełkową. Kod ważny do końca lipca.

Uwielbiam śniadania na słodko i cieszę się na maksa, jak właśnie takie trafi na mój talerz. Tutaj kasza z bakaliami, podana z pieczonymi jabłkami z rabarbarem, a także serek wiejski.

Tu przykładowe drugie śniadanie: sernik cappucino.

Sałatka z gruszką, mozzarellą i orzechami. Do tego kanapeczki z pastą.

A tu jedno z najlepszych rzeczy, jakie dieta pudełkowa mi zaserwowała: jagielnik. To coś jak ciasto, tyle, że zrobione ze zblendowanej jaglanki, dojrzałego banana i jeszcze czegoś cudownego w smaku, czego rozgryźć nie umiem. Nie mogę się doczekać, kiedy znowu pojawi się pod moimi drzwiami <3 Chodź do mnie jagielniku, wooooołam cię!

Obiad na zielono. Sos grzybowy obłędny… mogłabym go jeść i jeść.

eatzone opinie

 

Lifestyle

Ale wiocha! Że się tak wyrażę na miejscowość z mieszkańcami w liczbie 3 stów ;)

Kilka dni czerwca, zaraz przed przeprowadzką, spędziliśmy w niewielkiej miejscowości pod Lublinem (czy gdzieś tam, who cares). Wyjazd miał dla mnie charakter workation – rano odpoczywałam, w okolicach południa zabierałam się na kilka godzin pracy, by wieczorem ponownie skupić się na relaksie.

Hasaliśmy po łąkach, grillowaliśmy, graliśmy w piłkę. Udało mi się nawet 15 minut poleżeć w słońcu. Ręka w górę, kto, tak jak ja, nie potrafi leżeć plackiem?

Gdy przychodził czas pracy, ogarniałam maile i pracowałam nad kursem.

4 osoby przy jednym wielkim stole – każda skupiona na swoich aktywnościach. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że coworking nie jest dla mnie.

Nasze „biuro” wieczorami zamieniało się w pokój zabaw. Kalambury i kent tak mnie zaabsorbowały, że nie mam nawet pół zdjęcia dokumentującego te aktywności.

Skoro teraz pora na prywatę – jesteśmy już po przeprowadzce, choć pakowanie było męczącym i na maksa żmudnym zajęciem. Nie obyło się bez kryzysów, ale najgorsze za nami. Nie omieszkałam nieco się rozkleić, gdy oddawałam klucze. W końcu spędziliśmy tak ponad półtora roku!

W naszym nowym M przez kilka dni moje biuro wyglądało tak:

Wiedziałam, że szerokie parapety to jest super-ekstra-pomysł! Mój iMac cierpliwie czekał na nieco więcej przestrzeni. Oooo, a to w pudełku to dietetyczne tiramisu <3

W przerwach od pudeł i pracy udało nam się kilka razy wyrwać na spacery. Spragnionych zdjęć natury odsyłam do artykułu o fotografii mobilnej.

 

Kulturalnie

Zacznę od serialu, który zostawił mnie ze szczeną u sąsiada piętro niżej. Big Little Lies to cudowne 7 odcinków pełne małych i większych dramatów, konfliktów i wydrapywania sobie oczu. Rola Nicole Kidman kładzie na kolana. To serial obyczajowy z wątkiem kryminalnym w tle, ale te emocje! To napięcie budowane już od pierwszych chwil! I ten montaż… ach, uwielbiam! Mam nadzieję, że będzie kontynuacja.

Na pewno każdy z nas słyszał o Miasteczku Twin Peaks. Ja też słyszałam i nawet wiedziałam, że już na samym początku mamy zwłoki młodej dziewczyny. Serial był jednak emitowany w czasach, kiedy dopiero co pojawiłam się na świecie, więc zgłębienie zagadki śmierci Laury Palmer odkładałam aż do teraz.

Spodziewałam się dochodzenia, podejrzanych i szybkich zwrotów akcji w obszarze podejrzanych. I w sumie na początku dokładnie to dostałam. Po chwili jednak serial stał się dziwny. Nie wydaje mi się, bym miała ubogie słownictwo, jednak DZIWNY to najlepsze słowo na klimat, jaki tam panuje. Nie było jednej normalnej sceny! I wcale nie mówię tego, by Was zniechęcić, wręcz przeciwnie – serial mi się podobał (2 pierwsze sezony). Jestem jednak w szoku, że 20-kilka lat temu taka szalona plątanina kadrów trafiła do mainstremu.

Trzeci serial, który także przewinął się ostatnimi tygodniami przez mój ekran to anime Atak Tytanów. Naprawdę rzadko oglądam anime, ale to jest GENIALNE. Emocje, jakie we mnie budzi są dla mnie czymś zupełnie nowym, bo sama przed sobą nie jestem w stanie wytłumaczyć, co tam mnie tak bardzo przeraża.

Właśnie pojawił się drugi sezon; pierwszy oglądaliśmy jeszcze mieszkając w UK i kilkakrotnie niemal spóźniłam się do pracy, bo nie potrafiłam oderwać się od ekranu. Fabuła jest bardzo prosta – na świecie pozostał niewielki procent populacji ludzi, którzy żyją za wysokimi murami, by odgrodzić się od tytanów.

Jeśli lubicie tego typu produkcje, polecam Wam gorąco. Ja już wyczekuję sezonu trzeciego i kusi mnie niesamowicie, by sięgnąć po mangę.

 

W sieci

To już ostatni moduł podSUMowania; linki tradycyjnie prowadzą do ciekawych wpisów moich czytelników. Jeśli chcesz się tu znaleźć, koniecznie daj sobie na to szansę i zostaw link na moim fanpage. Pod koniec każdego miesiąca proszę czytelników o podzielenie się swoimi artykułami. Zrób to i Ty!

 

 

Rudziki, podSUMowanie dobiegło końca! Niby tylko miesiąc od ostatniego wpisu tego typu, a mam wrażenie, że minęło naprawdę duuuużo czasu.

Dajcie znać, jak tam Wasze wakacje? Planujecie coś fajnego na te ciepłe miesiące?