moje marzenie

Moje największe marzenie nareszcie się spełnia!

Długo musiałam się namarzyć. Próbowaliśmy 2 razy, jeszcze, gdy mieszkaliśmy w Anglii. Zupełnie się nie udało. Bolało. Po kilku latach ekscytacji przemieszanej ze zwątpieniem: „to nigdy nie nastąpi!” vs „uda się, musi!”, moje największe marzenie nareszcie się spełniło ♥

 

Auć!

Pamiętam tę podłogę w drewnie, gres w łazience i jasną kuchnię, tak, jak wybraliśmy. Pamiętam, że parter był otwartą przestrzenią, a strefa prywatna na piętrze. Pamiętam, że domek miał 70 metrów, brata bliźniaka po lewej i słodki ogródek z tyłu. Pamiętam, że długo wyłam, jak się nie udało.

Była też próba druga. Zdolność kredytowa – checked! Mieszkanko niewielkie, ale cudne, na osiedlu strzeżonym, budynek z czerwonej cegły i białe ściany i drzwi wewnątrz. A potem ktoś nas ubiegł, szybciej sprawy papierkowe załatwił. Jakiś błąd, niedociągnięcie, już sama nie wiem kogo. Auć drugi raz.

Minęło kilka lat. Upodobanie do bieli zostało, trochę zmienił się gust, nawyki, lepiej poznaliśmy nasze potrzeby. Kilka razy się przeprowadziliśmy. W końcu do Polski. Duża rewizja rzeczy, pakowanie po raz kolejny, tym razem logistyczne wyzwanie.

 

Szybki Bill

Ważne rzeczy zazwyczaj idą u nas szybko. Jak decyzja jest dobra, to nie ma sensu w nieskończoność jest rozkminiać. Pan Mąż umysł tęgi. I to kreatywne i analityczne. Często mu zazdroszczę. Zawsze wszystko zliczy raz-dwa i już wiemy na stówę, że robimy ten krok. Choćby odwrócił całe nasze życie do góry dnem.

I tak było z tą przeprowadzką do Polski właśnie. Półtora roku temu, po kilku latach w UK, wróciliśmy do kraju. To także moment, gdy w zupełności postawiliśmy na swoją działalność i pracę w domu. Przestałam brać zlecenia fotograficzne i skupiłam się na blogu i naszym sklepie.

 

Dzień kobiet

8 marca podpisaliśmy akt notarialny i formalnie zostaliśmy właścicielami pewnego mieszkanka w Stolicy. Pisałam Wam wtedy w newsletterze, że zupełnie nie dociera do mnie waga sytuacji ;)

Cóż, trochę mi zajęło, by w pełni pojąć, że moje marzenie nareszcie się spełniło. Mamy mieszkanie. Własne. Tak po prostu. Czekałam, marzyłam, śniłam i wreszcie mam. Ach! ♥♥♥

rude M

 

Cierpliwości moja Droga

Od zakupu, do przeprowadzki minęły niemal 4 miesiące. W tym czasie poprzedni właściciele zdążyli się wyprowadzić, my zdążyliśmy znaleźć świetną ekipę remontową, pozyskać super partnerów, wybrać wszystko to, co ma się znaleźć w NASZYM MIESZKANIU. Na wszystkich tych etapach, od marzenia, po realizację, wspiera nas marka VOX, z którą możliwe stało się sprawne przejście całego procesu.

Połączenie kropek było ekscytującym, ale jakże czasochłonnym i momentami stresującym procesem. Tak tak moje Rudziki! Remont i urządzanie mieszkania to proces, a więc musicie mieć świadomość, że to trwa.

Nawet najbardziej profesjonalna ekipa, Wasze pełne zaangażowanie i zdecydowanie nie uchronią Was przed błędami i „pożarami”, które trzeba gasić. Lepiej od razu kupić kilka czerwonych gaśnic (czerwony w modzie ponoć) i nastawić się, że coś może gdzieś po drodze pójść nie tak.

 

Słowo klucz

Naczekaliśmy się, ale ten moment, gdy ściany mają już docelowe kolory, a podłoga to ta-jedyna-wymarzona i mieszkanie całe pachnie nowością… To jest ten moment, kiedy czujesz, że było warto.

No dobra, wciąż mnie drażnią kartony poustawiane w kącie, ale hej ho! PROCES. Słowo klucz. Powtarzam, jak mantrę.

Mamy jeszcze niezawieszone półki, które czekają, aż obojczyk Pana Męża zrośnie się w zupełności. Sofy brak, bo meble tapicerowane robią się specjalnie dla nas. Kuchnia też się dzieje. I to jest ten czas, który dokumentuję na zdjęciach i będę z sentymentem wspominać. A od osób, które przerabiały temat chwilę wcześniej, wiem, że warto jest na to wszystko poczekać.

 

No to czekam

I planuję detale, dodatki, w myślach już wieszam miękkie zasłony. Mieszkanie jest naprawdę malutkie, ale dzięki zaangażowaniu kilku osób, odpowiednim meblom i wiedzy, jaką w czasie przygotować przyswoiłam – udało nam się każdą przestrzeń naprawdę dobrze wykorzystać.

Wszystkim tym dzielić się będę z Wami. Cykl zyskał prostą nazwę rude M (#rudeM), by łatwo go było w gąszczu innych tematów odnaleźć.

jak urządzić małe mieszkanie w bloku

Od razu informuję i uspakajam, że nie planuję przebranżowienia i fotografia to niezmiennie moja pasja. Wpisy poradnikowe, jak i te lifestyle’owe wciąż będą regularnie pojawiać się na blogu. Jednak rude M to projekt, który angażował mnie mocno od kilku miesięcy i jeszcze przez kilka następnych wciąż będzie na tapecie, więc nie wyobrażam sobie, by temat przemilczeć. Zwłaszcza, że z ankiety jasno wynika, że Rudziki chcą tych wpisów równie mocno, jak ja :)

 

Co to będzie

Dziś rozpoczęłam serię. W następnej kolejności podzielę się z Wami metamorfozą każdego z pomieszczeń. Ekologia to temat, który nie jest mi obojętny, więc i o takich rozwiązaniach przeczytacie. Bardzo będę się skupiać, by podsunąć Wam wiele pomysłów, jak urządzić małe mieszkanie, ale, uwaga!, bez zagracenia przestrzeni. Coś czuję, że mam to teraz obcykane.

 

Mocno liczę, że zaplanowane artykuły będą miały dla Was wartość i wiele praktycznych wskazówek. Nie ominę też artykułu, w którym opisuję błędy, bo ich niestety nie uniknęliśmy. Jeśli macie dla mnie jakieś sugestie – coś, o czym koniecznie powinnam napisać, to jest dobry moment, żeby dać mi znać.

 

Cieszę się i dziwię jednocześnie, że moje marzenie nareszcie się spełnia… Jakie jest Twoje podejście do swojego lokum? Masz swoje 4 kąty, wynajmujesz? Będziesz śledzić nowy cykl?

 

Partnerem artykułu jest marka VOX, z którą wspólnie realizuję moje największe marzenie.