Lifestyle Rudziki! Życie. SUM #25

Hej Rudziki! Wiecie, że za każdym razem, gdy chcę puścić w świat dużą dawkę lifestyle’u mam opory? A potem spotykam się z czytelniczkami na żywo i słyszę, że moje SUMy ożywiają tego bloga i nadają mu charakteru. Okazuje się, że intensywny kolor włosów to nie wszystko ;) Dobrze więc, zapraszam Was na kolejną część podSUMowania moich ostatnich tygodni. Po prawdzie to miesięcy, ale nie mówmy tego głośno.

 

Jedzonko

To jedna z moich ulubionych rozrywek. Niektórzy chodzą do kina, a ja chodzę na jedzonko. Musi być pysznie i w klimatycznym miejscu. Tylko czasem robię wyjątki. Od klimatu. Smaku nigdy!

Może część z Was mi nie uwierzy, ale lubię, jak moje jedzenie wygląda. Nie tylko „pod Instagram”, ale tak zwyczajnie, na co dzień. Dbam, by to, co pojawiało się na talerzu krzyczało „zjedz mnie!!!!!”. No, a ja jem oczywiście.

Takie śniadanko zafundował mi Pan Mąż w dzień urodzin. Już trzeci rok z rzędu maj mija mi EKSTREMALNIE pracowicie. W tym roku 18 maja zrobiłam sobie dzień przerwy. I tak właśnie tak wyglądał mój poranek.

 

W zeszłym tygodniu weekend spędziłam w Poznaniu na Blog Conference Poznań; trochę niżej napiszę więcej, ale muszę napisać, że śniadanka były cudne. Ola Budzyńska widziała, ile potrafię zjeść, więc jak ktoś miałby wątpliwości, odsyłam do Pani Swojego Czasu ;) Śniadanie w Hotelu Włoskim było przepyszne i muszę wspomnieć, że obsługę klienta mają w dechę. To znaczy, że super ekstra. W każdym pokoju jest lista prouktów „SOS”, które można za darmo odebrać z recepcji. Miś na przykład. Tabletki przeciwbólowe. Ja skorzystałam z odżywki do włosów. Bardzo bardzo na PLUS.

W Poznaniu pysznie jest, pisałam o tym ostatnio szczegółowiej na moim fanpage.

 

Gdy dopada nas głód, czyli średnio co 3 godziny :D, a w lodówce przeciąg, wybieramy się czasem gdzieś na lunch. Locale to niewielka restauracja na Mokotowie, od poniedziałku do piątku serwująca obiady w fajnej cenie, jednak ich jedzenie jest bardzo „nierówne”. Najlepsze zupy, smaczne pizze, ale kiepskie makarony. Za to domowe wino po 6 zł trochę mnie kupiło!

 

Ten koktajl wywołał lawinę pytań na moim Instagram Stories. Kefir + szpinak + ananas + sok z cytryny (chyba troszkę dodałam). Bardzo smaczny.

 

Kto lubi tosty francuskie łapka w górę! Do tego dojrzała gruszka i borówka amerykańska.

 

Szybki i pożywny podwieczorek. Na dole mleko kokosowe z nasionami chia, potem warstwa zblendowanych truskawek, na wierzch ułożyłam kilka plastrów bananów i posypałam wiórkami kokosowymi. Pyszne jest i często się tym zajadamy.

 

Kwiecień i maj to miesiące, kiedy często bywaliśmy w Hali Koszyki. Bardzo pysznie można zjeść w Kreperia, cudowne śniadanka serwują w Werandzie, burgery też są spoko, choć obsługa co najmniej kiepska.

O, tu mi się wkradło zdjęcie z Limoni – uwielbiam ich lody!

 

Bardzo rzadko przyjmuję zaproszenia na spotkania biznesowe, dopóki nie wiem, że współpraca to pewniak. Nie lubię tracić czasu, więc z biznesowego punktu widzenia to całkiem uzasadnione działanie. Tym razem jednak miałam dobre przeczucia. Raz, że śniadanie w Charlotte to zawsze dobry pomysł (mówiłam już, że śniadanie to mój ulubiony posiłek?), dwa, że plany na współpracę poczynione i w lipcu czeka mnie kolejne szkolenie. Po fakcie napiszę Wam, co to było i czemu mam dużego banana na twarzy.

Lubię swoją pracę. Lubię no!

 

Czasem zaszaleję i zrobię typowe amerykańskie pancakes z przepisu Kwestii Smaku. Syrop klonowy jest z Lidla i ma super skład. I smak ^^

 

Wariacja na temat sałatki cezara. Sos to kombinatorstwo level master, ale całość smakowała. Pan Mąż rozczarowany tylko, że nie dostał jakiegoś sensownego kawałka mięsa w gratisie.

 

Lifestyle

Słuchajcie, na pewno nie trzeba Wam tłumaczyć, czym jest serwis AirBnb i tym podobne Bookingi. Wyobraźcie sobie, że ostatnio powstał portal, który skupia tylko klimatyczne miejsca. Slowhop to świeża inicjatywa, pełna nastrojowych pensjonatów, agroturystyk i domków letniskowych. Coś bardzo slow. Wydaje mi się, że to coś dla Was.

Właśnie w ostatni weekend, dzięki zaproszeniu Oli, mieliśmy okazję oderwać się od codzienności i spędzić trzy piękne dni wsłuchując się w szum wody, ptaki w Ekosamotni. Zapomniałam już, jak pięknie pachnie las. Wiem, że to banały, ale właśnie takich prostych przyjemności było mi trzeba.

 

Znaczy procent czasu zabrało nam ostatnio planowanie naszego mieszkanka. Na ogół bardzo przyjemne, choć przyznam, że momenty załamania też się zdarzyły nie raz. Za jakiś czas opowiem Wam o błędach, które popełniliśmy, to wszystko zrozumiecie ;) Już w lipcu ruszam z cyklem mieszkaniowym. O właśnie, to dobry moment, by się Was – kreatywnych Rudzików – poradzić. Macie pomysł na nazwę cyklu? Wstępnie stanęło na jest rudo – jest mieszkanie, ale waham się, bo sami widzicie, dość przydługa nazwa.

Uprzejmie proszę nie komentować perspektywy na tych moich szkicach :D ja z tych nietechnicznych!

 

A, pierwszy raz w życiu śmigałam też na motocyklu! Koniecznie zwróćcie uwagę na moje specjalistyczne obuwie…

 

Wszystkie zdjęcia w tej kategorii zostały przerobione za pomocą akcji Ciepła, z grupy Akcji Klimatycznych

 

Praca

Niby lifestyle pracą nie powinien trącać, ale cóż, ukryć się nie da, że od stycznia zasuwam jak mrówka, ba, jak całe stado mrówek. Niektóre zlecenia to prawdziwe wyzwanie. Od razu mam ochotę odmówić, wycofać się i zasłonić dużą ilością innych obowiązków. Na szczęście wychodzę z siebie i robię to, co w pierwszej chwili wydaje się cholernie trudne.

I tak na konferencji Meet Beauty opowiedziałam o fotografii kosmetyków, a tydzień później, w Poznaniu właśnie, o fotografii produktowej. Feedback bardzo cieszył me rude serce, więc warto było z siebie wyjść.

45 minut takiego gadania wdaje się we znaki ;)

Zdjęcia należą do organizatorów konferencji.

 

Kulturalnie

Mamy różne fazy. Seriale-filmy-książki-seriale i tak się to zapętla. Nieregularnie, niewymuszenie. Dzień w dzień zabieramy z dnia trochę czasu dla siebie, dla nas. Czasem nie mam czasu dla siebie, ale dla nas zawsze. To taki kojący wieczorny rytuał.

Jesteśmy w trakcie Wzgórza psów Żulczyka. Raz, że to kolos na ponad 900 stron, a dwa, że czytanie na głos do najszybszych nie należy, więc wiecie.

Po raz pierwszy oglądamy także Miasteczko Twin Peaks. Powiedzieć, że klimat jest specyficzny, to jak nie powiedzieć nic :D Musicie obejrzeć, żeby zrozumieć.

Bardzo bardzo bardzo podobał mi się Split, za to zupełnie nie kupiłam Logana. Jasne, da się obejrzeć, ma jakiś tam zamysł i klimat, ale zupełnie nie mój.

Jeśli macie ochotę na trochę emocji, polecam Wam Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie. Film pełen napięcia, wyczekiwania i dramatów wszelakiej maści. Coś lekkiego? To może Za jakie grzechy, dobry Boże? Komedia nie z tych głupkowatych, ale też żebym pękała ze śmiechu to sobie nie przypominam. Choć ja mam słabą pamięć, to wiecie.

Aaaa, jakimś cudem dałam się Panu Mężowi namówić na obejrzenie serialu Legion. Blee i rzyg. Piękne obrazy w pierwszym odcinku nie przyćmiły wiecznie panującej tam psychodeli, która nie ma sensu. Fabułę w tym serialu zastąpiło pomieszanie z poplątaniem. Forma bez treści. Wydmuszka. Piękna, ale czas stracony, a Wielkanoc dopiero w przyszłym roku.

 

Z sieci

To już ostatni moduł podSUMowania; linki tradycyjnie prowadzą do ciekawych wpisów moich czytelników. Jeśli chcesz się tu znaleźć, koniecznie daj sobie na to szansę i zostaw link na moim fanpage. Pod koniec każdego miesiąca proszę czytelników o podzielenie się swoimi artykułami. Zrób to i Ty!

 

 

To już wszytko Rudziki me cudne! Dobrego tygodnia Wam życzę. Koniecznie napiszcie, co u Was?