Co u mnie? Co u Ciebie? SUM #19

Hej! Mam nadzieję, że niedziela mija Wam bardzo leniwie. Jestem zdania, że przynajmniej jeden dzień w tygodniu powinien być czasem totalnego relaksu. Za każdym razem, gdy udaje mi się przekonać samą siebie, jaka to jestem wypoczęta i gotowa do pracy, by opuścić ten wyjątkowy dzień, nazwijmy go, na nic-nie-robienie, pod koniec tygodnia padam na pyszczek i Pan Mąż to mnie musi zeskrobywać z klawiatury i przenosić do łóżka.

Dlatego nie ma, że praca wzywa, że się wali, pali i szef coś tam, trzeba się czasem zresetować i kropka. Kropisko wielkie nawet. Zerknijcie, jak wyglądały moje ostatnie tygodnie. Z niecierpliwością wyczekuję już tej pani na W, która zawsze oznacza fajne spacery i generalnie więcej czasu na świeżym powietrzu.

 

SMAKOŁYKI

OWSIANKA Z WIŚNIAMI – jeśli uważacie mrożonki za „owoce gorszego sortu”, to macie pecha, bo zimą nie możecie wcinać takich pyszności, jak owsianka z wiśniami na przykład. Potem się wycwaniłam i część owoców dodawałam jeszcze do gotujących się płatków, dzięki czemu całość była bajecznie różowa (tutaj możecie sobie podejrzeć efekt). Trudno mi pojąć, że kiedyś słodziłam takie śniadanka; aktualnie słodkawy smak mają dla mnie same płatki górskie, o owockach nie wspominając. Ooo, tak mi się przypomniał mój stary tekst jak przestałam jeść słodycze. Może i Ty masz takie postanowienie?

blog fotograficzny - lifestylowy

 

CHAŁKA! Zasługuje na wykrzyknij, bo taka była pyszna. Nie jadłam tego typu pieczywa już dobre… 5 lat. W roli smarowidła wystąpił extra gęsty jogurt naturalny (znacznie mniej kalorii, niż uwielbiania przeze mnie ricotta) i śliwkowe powidła. Do tego czekoladowa kawa parzona standardowo, w kawiarce i byłam najszczęśliwszym człowiekiem ever.

Processed with VSCO with hb1 preset

 

SZAŁWIA HISZPAŃSKA – trochę spóźniona, ale i ja (dzięki mojej cudnej przyjaciółce Stokrotce) odkryłam ciekawy smak nasion chia. Tutaj z musem truskawkowym i wiórkami kokosowymi. Dziś będę męczyć wersję na ciepło z bananem, mrrrr…

blog-fotograficzno-lifestylowy-03

 

RISOTTO – to mój ulubiony obiad ostatnich tygodni. Zakochałam się w tym połączeniu… Papryka, cebula, cukinia, odrobina masła, białe wino i gorgonzola. Całość posypywałam parmezanem i zajadałam się bez opamiętania. Totalnie mój smak!

blog fotograficzny - lifestylowy

 

PLACKI TWAROGOWE – dobre śniadanie równa się dobry dzień. Kostka twarogu, 3 jajka, 4 łyżki mąki, ew. odrobina mleka, jeśli masa jest zbyt gęsta i szczypta cukru. Smażymy i zjadamy ze smakiem. W tym tygodniu jedliśmy je z musem z jagód, ale świetnie sprawdza się też dżem. Musicie wybaczyć mi jakoś zdjęć, w okolicach siódmej rano ciężko o dobre światło.

blog fotograficzny - lifestylowy

 

JAGLANKA – oooo tak! Jaglanka wciąż na tapecie. Standardowo z bananem, orzechami, miodem i masłem orzechowym. Obiecajcie, że spróbujecie!

Processed with VSCO with hb1 preset

 

KOKTAJLE – banan z miodem i kokosem, truskawka z bananem, truskawki z jagodami… tak się ostatnio podwieczorkujemy (no dobra, na drugie śniadanie też super). Do tego porcja odżywki białkowej, czasem płatki owsiane, siemię lniane czy cuś i jest i smacznie i zdrowo. Zobacz moje 2 przepisy na smoothie.

blog fotograficzny - lifestylowy

 

LIFESTYLE

Mam nadzieję, że skoro już zgłodniałeś i Twoje myśli krążą wokół jedzonka, to nie zauważysz, że mnie w tym SUMie będzie trochę mało. Prawdą jest, że w lutym bardzo pochłonęło mnie tworzenie lekcji foto, które, btw, świetnie się sprzedały, i, póki co, zebrały równie świetne opinie. Na szczęście PM poił mnie kawą, więc żyję, mam się dobrze, a jak ochłonę, to i posta podsumowującego zmagania ze sklepem napiszę.

Jeśli myślisz, że w przyszłości możesz być zainteresowany takimi lekcjami, zapisz się na sklepowy newsletter, żeby nie przegapić kolejnych edycji.

blog-fotograficzno-lifestylowy-04

 

W mój offline day w ruch poszła „gra w zwierzątka”, czyli Agricole. Na początku przebrnięcie przez instrukcję może zniechęcać, ale WARTO. Przeczytaj więcej o grach dla dorosłych i może… może tak zechcesz spędzić najbliższe godziny?

agricole

 

KULTURALNIE

Koniecznie obejrzyjcie sobie Pokój, tylko koniecznie bez żadnych trailerów przed, które w gruncie rzeczy są paskudnymi spoilerami. Najlepiej nic nie czytać, nic nie sprawdzać, tylko obejrzeć. Nietypowy dynamizm, który wciąga; w trakcie seansu wielokrotnie oblewał mnie zimny pot… takie emocje!

To, co możecie sobie darować, to Filozofowie. Bleeee! Przeczytałam nawet fragmenty dyskusji na filmweb.pl i żaden pseudofilozof nie przekona mnie do tej pseudointelektualnej szmiry, jaką, niewątpliwie, okazał się ten film. Brak konsekwencji i kilka błędów logicznych (a nie mogły to byś ot, błahostki, skoro mój rudy łeb je wyłuskał) skutecznie mnie odepchnęły. Ble ble ble. I ble.

Who am I. Możesz być kim chcesz – czy to kolejny film o hakerach? A i owszem, ale montaż bije na głowę wszystkie inne, które do tej pory widziałam. Poza tym zastosowano tam fajny myk, a nawet dwa, przez co jest przewrotnie i ciekawie. Lekkie wideło na lekki wieczorek.

Zaczął się dobrze. Bawił mnie. Ciekawe kadry cieszyły oko. Rola Penn’a intrygowała. Byłam pełna nadziei (w końcu to ten sam reżyser stworzył Wielkie Piękno i Młodość), a potem Wszystkie odloty Cheyenne’a rozczarowały i nawet zdarzyło mi się w trakcie przysnąć. Warto spróbować, może Ciebie porwie?

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął – to taki trochę Forrest Gump, tylko 60 lat starszy. Pan Mąż czytał książkę i, jak to często bywa, bawił się na niej znacznie lepiej; niemniej jednak film był przyjemny, momentami parskałam śmiechem. Bujne życie i dużo farta miał ten Stulatek, noo.

Film bez fabuły. Temat tandetny, jakby żywcem wycięty z trylogii dla nastolatek (i to tych młodszych naście). Teatrzyk dwóch aktorów. A jednak Tylko kochankowie przeżyją jest najlepszym filmem, jakie widziałam ostatnimi czasy. Wspaniały. Klimatyczny. Genialna ścieżka dźwiękowa. Zanurzyłam się w nim po sam nos i nie chciałam wychodzić z tej artystycznej kąpieli.

 

W SIECI

Dzięki Waszym linkom, które tam skrupulatnie podrzucacie mi na koniec każdego miesiąca (przykład z lutego), nie mam żadnego problemu wyłuskać wartościowych treści, do moich podsumowań. Fajne to.

 

A NA KONIEC…

Na koniec dziękuję Ci po prostu, że jesteś! Daj znać, co u Ciebie :) Ściskam!